![]() | ![]() |
![]() |
| |||||||
| Archiwum sesji Warhammer Wszystkie zakończone bądź zamknięte sesje w systemie Warhammer (wraz z komentarzami) |
| | Narzędzia wątku | Wygląd |
| | #211 |
![]() | Feliks wodził, wzokiem po kolei po każdym mówcy. Sprawiał wrazenie zagubionego i dokładnie tak się czuł. Jeszcze kilka dni temu jechałem sobie spokojnie na woxie udając najemnika licząc ze się tanim kosztem dostane do Middencheim… Ba nawet mi jeszcze za ta przejażdżkę zapłacą. A tu, co do wszystkich bogów chaosu. Utknąłem ranny między dwoma szpiegami, którzy jeszcze trochę a zaczną sobie skakać do oczu, wokoło zabójcy kłamcy i wszelkie inne plugastwo. Dobrze, że wpadłem na Jannę ona przynajmniej pokazał mi gdzie jest góra a gdzie dół. - Joachim ma racje dobrze by było wiedzieć, czego się spodziewać. Bo skoro ktoś sobie zadał tyle trudu to nie po to by ją postawić sobie na stole. Spojrzał górę na powalę i wsłuchał się w deszcz. Przeklęta pogoda deszcz wydaje się nie słabnąć. Mam wrażenie ze pogoda odpowiada naszemu położeniu. W taką pogodę to nawet nie ma jak wyjść i wrzucić niepostrzeżenie.
__________________ i tak umrzesz, więc po co odwlekać nieuniknione |
| |
| Reklama |
| |
| | #212 |
![]() | -Moim zdaniem temat jest na dziś dzień zamknięty. –Rzekł w zamyśleniu Xavier. -Uważajcie na siebie. Od jutra w mieście zaczynają się przygotowania do powitania Heinricha. To będzie sprzyjający tydzień dla przeciwnika. Duże zamieszanie w mieście. Spotkamy się jutro pod Katedrą Ulryka w południe. Spokojnej nocy życzę. Dammenblatz skłonił się w kierunku Calien i uśmiechnął do wszystkich. W pośpiechu opuścił pomieszczenie i zamknął za sobą drzwi. -Wyśmienicie… -Max uderzył pięścią w stół i milczał przez chwile. –Na piętrze są pokoje, ale tylko dwa. Dwa dwuosobowe pokoje. Calien zdecydujesz kto będzie spał w twoim pokoju. –Wyciągnął z kieszeni klucze i rzucił jeden na stół a drugi dał Calien. * * * Mężczyzna poderwał się momentalnie na nogi i odwrócił w kierunku Andresa. Odpiął hełm i położył na ziemi. Andres teraz zauważył, że to w tym hełmie musiało być ostrze, które tworzyło na twarzy ranę w kształcie młota. Z rany na twarzy ciekła krew. Spływała po korpusie wraz z deszczem. Mężczyzna rzucił bicz na ziemię. -Widzę Panie, że nie lękasz się rozmawiać z wyklętym przez Boga. Jestem Caspar Niederlitz. Niegdyś kapłan kultu Sigmara. Teraz jestem tylko ekskomunikowanym nędznikiem w oczach innych. Nie wiem czym zawiniłem, ale skoro taka wola Jego… Sprostam tej próbie, jaką postawił przed moja osobą Sigmar Młotodzierżca. Tobie radze odejść, gdyż nie godzi się ze mną rozmawiać nawet przestępcom.
__________________ God Hate Us All ! Wróciłem do żywych mili Państwo. |
| |
| | #213 |
![]() | Calien skinięciem głową pożegnała sie z Xavierem. Odebrała klucz od Maxa i popatrzyła na towarzyszy. Tak...Odpocznijmy.Jutro znów czeka nas długi dzień zapewne pełen niewyjaśnionych spraw. Być może odpoczynek rozjaśni nam nieco nasze położenie. -Hm...Dwa pokoje. Dobrze, wiec ja będę nocowała w towarzystwie Maxa jeśli nie macie nic przeciwko, i jeśli oczywiście sam Maksymilian zechce dzielić ze mną pokój. Ostrzegam. Czasami plotę coś przez sen. Na twarzy Calien pojawił się delikatny uśmiech. Calien przywykła już do towarzystwa mężczyzn, które ostatnimi czasy było jedynym na jakie mogła się zdać. Nie czuła już skrępowania jakie miała jeszcze na początku kampanii. Z drugiej strony uważała, że ostrożności nigdy za wiele. - Nie wiem jak wy ale ja jestem już padnięta. Calien wyciągnęła ręce ku górze przeciągając się nieznacznie. Spojrzała w stronę Maksymiliana. - W takim razie ja idę do pokoju. Padam już z nóg. Dobranoc panowie i życzę bezpiecznego snu. Calien powoli opuściła pokój i udała się na górę. Zdjęła z siebie ubranie i szybko obmyła ciało. Nałożyła koszulę i położyła do łóżka. Założył ręce za głowę i patrzyła w sufit.
__________________ Didn't you read the tale Where happily ever after was to kiss a frog? Don't you know this tale In which all I ever wanted I'll never have For who could ever learn to love a beast? Ostatnio edytowane przez Scarlet : 02-11-2008 o 20:34. |
| |
| | #214 |
![]() | Andres patrzył przez chwilę na kapłana i w milczeniu wysłuchiwał, to co ów człowiek mówił. Jego oczy błądziły między twarzą okaleczającego się mężczyzny, a hełmem który leżał nieopodal. Bardzo wymyślne sposoby torturowania się, jak widać nawet świat mnichów idzie z postępem czasu. Prędej wolałbym zginąć, niż oddać się samowolnie takim katuszą. Co Cię gnębi człowieku? Pewnie i tak się nie dowiem, w tych czasach nie można sobie pozwolić na odrobinę szczerości, szczególnie nie w tym mieście. - Dlaczego miałbym się lękać z tobą rozmawiać? Dlaczego uważasz, że zostałeś wyklety przez swojego Boga? Przecież, musisz wiedzieć coś o swojej winie, skoro tak się karzesz. Jesli nic nie wiesz, to może wogóle nie zawiniłeś? Przybyłem za Tobą panie, aby się dowiedzieć, dlaczego tak uważnie mi się przyglądałeś w tej karczmie i czemu podczas naszej krótkie wymiany słów, inni goście tak na nas ukradkiem spoglądali? Nie lubie być nie wtajemniczony jesli coś tyczy się mnie. Jeśli coś wiesz, pomóż mi zrozumieć.
__________________ Oddajmy im wszystko to, co do nich należy- krew dla boga krwi!... ;) no i śmierć samobójcom Ostatnio edytowane przez Andres : 02-11-2008 o 20:32. |
| |
| | #215 |
![]() | Joachim wstał zaraz po tym, jak pomieszczenie opuściła Calien. Wziął ze stołu drugi z kluczy i zaraz po tym wyszedł z alkierza na odchodnym rzucając jedynie krótkie. -Do jutra.- Idąc korytarzem zaczął zastanawiać się, nad tym co usłyszał przed chwilą od Xaviera. Przygotowania będą trwały cały tydzień. Czyli mamy siedem dni, a raczej sześć, bo na siódmego prawdopodobnie zaplanowana jest akcja kultystów. Tak jak powiedział Xavier w mieście będzie nielichy chaos. Ale to akurat dla nas jest korzystne. W tym zamieszaniu łatwiej będzie się nam ukryć. Zwadźca zatrzymał się przed drzwiami pokoju po czym otworzył je trzymanym w dłoni kluczem. Zamek zgrzytnął cicho i po chwili mężczyzna był już w środku. Kiedy oczy przyzwyczaiły się odrobinę do ciemności znalazł i zapalił lampę stojącą na małej dębowej półeczce. Dwa łóżka, niewielki stolik, misa oraz wiadro wypełnione wodą. Wnętrze nie było szczególnie bogate, co nie dziwiło Joachima. Pokój miał być praktyczny, przynoszący dochód a nie ozdobny. Zwadźca szybko obmył się nalewając wody do misy, po czym pozbył się jej wylewając zawartość za okno. Wtedy do pokoju wszedł Feliks. Joachim spojrzał krótko na towarzysza, po czym odezwał się cicho. -Zamknij drzwi. Łowca czarownic, czy nie ja nadal mu nie ufam. Tu masz klucz. Łap.- Zwadźca rzucił kluczem, który zręcznie przechwycony znalazł się z ręku Feliksa. Kiedy w końcu Joachim z ulgą położył się na posłaniu i ostatkiem świadomości zauważył, że nie ma już na nic siły. Zaraz potem zapadł w sen.
__________________ Jeśli masz zamiar wznieść miecz, upewnij się, że czynisz to w słusznej sprawie. Armia Republiki Rzymskiej Moje gg: 8819833 |
| |
| | #216 |
![]() | Feliks cały czas był pogrążony w myślach tylko spojrzał na wychodzącą Calien potem na Joachima. Nagle przypomniał sobie o niedojedzonym posiłku na talerzu. - A więc Joachimie my śpimy razem… Ja zaraz do ciebie dołączę dojem tylko resztę kolacji. W tych warunkach bogowie raczą tylko wiedzieć, kiedy trafi się nam kolejna okazja żeby zejść. Gdy został sam w alkierzu szybko wyszperał z torby pergamin podziękował w duchu bogom ze papier nie zamókł. Szybko skreślił kilka krzywych zdań prawą ręką przeklinając cicho ból w ranie i obiecując sobie solennie ze bez pomocy Calien nie ruszy nosa poza karczmę. Gdy skończył pisać zwiną dokładnie pergamin i schował w zanadrze. Cicho pojękując zebrał swój dobytek i zaniósł go do pokoju. Szybko się rozebrał delikatnie sprawdził opatrunek zaklął perfidnie widząc ślad krwi na bandażu. Jednak po kolorze krwi i wielkości krwawienia wywnioskował ze nie było to mocne krwawienie i zdarzyło się wcześniej najprawdopodobniej w czasie pogoni za żakami lub jeździe powozem. Umył się pośpiesznie narepetował kuszę załadował i schował pod łóżko. Jeden ze sztyletów wsadził pod poduszkę. Tak zabezpieczony zasną niespokojnym snem.
__________________ i tak umrzesz, więc po co odwlekać nieuniknione |
| |
| | #217 |
![]() | Calien usłyszała zamykane na klucz drzwi od pokoju Felixa i Joachima. Poszli spać. Wrzaski na dole nie pozwoliły jej usnąć. Calien nie zwykła sypiać w takich karczmach z tego co sobie przypomina. Podczas ich podróży do Middenheim często zajazdy były wypełnione gośćmi, ale nikt nie „śpiewał” tak jak Ci na dole. Drzwi otworzyły się i niepewnym krokiem do środka wszedł Max. -Mmm…Przepraszam zapomniałem zapukać. Nie przywykłem do towarzystwa kobiety. Przez chwile nic nie mówił, patrząc się jedynie na Calien. Rzucił koło łoża swoje rzeczy. -Niepokoi mnie odłączenie się Andresa i dziwne podejście do sprawy Herr Dammenblatza. Nie dobrze, że w sprawę zamieszały się Tajne Służby Grafa. Nie wiemy komu ufać…może szpiedzy są nawet wśród nas… Max popatrzył na łoże pod przeciwną ścianą i balie z wodą. Podszedł do balii i zamoczył dłoń. –Już zimna. Dobrze, że wykapałem się na dole. Zaczął się rozbierać przy swoim łożu. Gdy ściągnął koszulę stojąc w samych spodniach, na jego plecach ukazały się liczne rany. Prawdopodobnie od biczowania. Max podszedł do okna i otworzył okiennice. -Beznadziejna pogoda… Blask błyskawic rozświetlił pomieszczenie. Wiatr zaburzył płomień trzech świec ustawionych w świeczniku na stole. Cienie zaczęły tańczyć na ścianach pokoju. * * * Gdy Andres zapytał o sytuację w „Orężu Templariusza”, mężczyzna spojrzał na niego z politowaniem. -Wybacz, lecz twoje ubranie jest bynajmniej nie codzienne. Ludzie w Middenheim są prości. Jeśli coś zaburzy ich tryb życia, stają się strasznie wredni i niemili. Poza tym rozmawiałeś ze mną. To grzech. Jeśli chcesz wiedzieć co zrobiłem, to nie dowiesz się tego. Nie mogę o tym mówić. Proszę cię…odejdź i zostaw mnie samego człowieku.
__________________ God Hate Us All ! Wróciłem do żywych mili Państwo. |
| |
| | #218 |
![]() | Calien spojrzała na drzwi które szybkim ruchem otwarły się. Po chwili ujrzała w nich Maxa nieco zmieszanego sytuacją. Uśmiechnęła się do niego. -Nic się nie stało. Gdybym nie chciała,aby ktoś wszedł, przekluczyłabym drzwi. Calien usiadła na łóżku chowając nogi pod ciepłym kocem, a głowe podparła o ugięta kolana. Spoglądała na mężczyznę, który szykował się do snu. -Owszem. Mnie rónież martwi fakt, że Andres nie jest z nami i błąka się gdzieś po mieście. Nie zna go i nie wie, do których dzielnic nie powinien wkraczać. Mam nadzieje, że jest rozsądny. A jeśli chodzi o zaufanie, to teraz doskonale wiesz jak my czujemy się od pewnego czasu. Calien opuściła wzrok na podłogę. Jej twarz posmutniała. Kiedy ponownie ją uniosła ujrzała plecy Maksymiliana skalane licznymi bliznami. Westchnęła lekko z przerażanie. Ile ran...Kto mógł mu to zrobic? Wyglądają na całkiem świeże... Wstała powoli z łóżka kiedy mężczyzna stał jeszcze plecami do niej. Podeszła blisko i chciała ich dotknąć, jednak Max nie spodziewanie odszedł do okna. Cofnęła gwałtownie rękę. Kiedy otworzył okno, chłodny powiew wiatry nakłonił ją do powrotu pod ciepłu koc. Usiadła opierając się o ścianę i zakryła szczelnie aż po samą szyję. - Tak, pogoda jest beznadziejna... Dobrze, że mamy dach nad głową. Ciekawe czy Andres ma gdzie spać. Nie wiem czy posiadał jakiekolwiek monety aby skorzystać z noclegu w karczmie. Calien zadumana spojrzała na tańczące na ścianie cienie. Płomień świecy migotał po wpływem podmuchu wiatru naśladując przedziwne kształty.
__________________ Didn't you read the tale Where happily ever after was to kiss a frog? Don't you know this tale In which all I ever wanted I'll never have For who could ever learn to love a beast? |
| |
| | #219 |
![]() | Andres spojrzał zdziwiony na mężczyznę. - Jedynym grzechem jaki uznaje to zabicie dziecka. Żadne inne popełnione wobec wiary, nie maja dla mnie tak wielkiego znaczenia. Będę rozmawiał z kim chcę i nikt mi tego nie zabroni. Skoro jesteś wyklęty dlaczego przebywasz wśród ludzi? Dlaczego nie ukarano Cię w sposób, w jaki to mają zwyczaj czynić? Czym zawiniłeś? Czy twoja wiara nie uznaje skruchy? Andres zaciskał dłoń na rękojeści miecza powoli tracąc cierpliwość. Krew krążyła w jego żyłach coraz szybciej, podsycając emocje. Czekał na odpowiedź Nie odejdę stąd, dopóki ten typek nie udzieli mi jasnej odpowiedzi. Jeśli okaże się, że stanowi zagrożenie, jego głowa spadnie na bruk.
__________________ Oddajmy im wszystko to, co do nich należy- krew dla boga krwi!... ;) no i śmierć samobójcom Ostatnio edytowane przez Andres : 02-12-2008 o 19:14. |
| |
| | #220 |
![]() | Max zauważył, że Calien zrobiło się zimno. Zamknął momentalnie drewnianą okiennice na zewnątrz i wewnętrzne skrzydło okna. Usiadł na swoim łóżku i zamyślił się chwilę. -Kiedy byłem małym chłopcem, mieszkałem z rodzicami na peryferiach Altdorfu. Ojciec zajmował się kowalstwem artystycznym. Wykonywał różne fajne rzeczy dla arystokracji Altdorfu. Pewnego dnia powiedział mi : „Synu! Nie ważne co robisz, rób to z pasją i uczuciem.” Ojciec kochał to co robił i wykonywał to najlepiej w Reiklandzie. Pamiętam ten dzień. Lało jak z cebra. Tak jak dziś. To był Festag. Ojciec pojechał do miasta, aby zrobić zakupy i wziął ze sobą moją matkę. Czekałem do rana. Rankiem gdy wzeszło słońce po burzliwej nocy, przyjechało kilku strażników z Altdorfu. Powiedzieli, że ojciec i matka nie żyją. Okazało się, że napadła ich jakaś banda rabusiów. Walczę z Chaosem a ludzie sami się zabijają… Tęsknie za wieżami Altdorfu i tamtejszymi terenami. Middenheim jest takie zimne a ludzie bez uczuć. Max zaczął męczyć się ze ściąganiem butów. Na twarzy wymalował się grymas bólu. * * * -Nie wiem o co Ci chodzi Panie. Nie zna zarzutów jakie mi postawiono. Jesteś nie wierzący? Nie uznajesz Sigmara jako Boga? Jakie zło przez Ciebie przemawia? Andres zauważył, że przez okno w jednej z otaczających ich kamienic, ktoś się im przyglądał. Blask błyskawicy przeszył niebo. Andres zaczął odczuwać efekty pogody. Jeśli będzie chory to tylko przez własną głupotę.
__________________ God Hate Us All ! Wróciłem do żywych mili Państwo. |
| |
| Reklama |
| |
| Użytkownicy aktualnie czytający ten wątek: 1 (0 użytkownik i 1 gości) | |
| Narzędzia wątku | |
| Wygląd | |
| |
Podobne wątki | ||||
| Wątek | Autor wątku | Forum | Odpowiedzi | Ostatni Post / Autor |
| [Warhammer I] "Purpurowy Cień Śmierci" | DrHyde | Archiwum sesji Warhammer | 39 | 03-20-2008 06:28 |
| "Cienie Doliny Sedgemoor" LARP Warhammer, 26-26.08 Wrocław | nika | Konwenty oraz forumowe zloty | 0 | 07-14-2007 10:55 |
| [sesja] "Bezowocne noce" - Warhammer 40k | Azazel | Archiwum sesji Innych | 18 | 01-18-2006 09:16 |
| [komentarze] "Bezowocne noce" - Warhammer 40k | Azazel | Archiwum sesji Innych | 7 | 01-03-2006 18:28 |
| "Warhammer nieco inaczej" | Fistus | Warhammer Fantasy Role Play | 10 | 04-01-2005 18:29 |