Spis Stron RPG Regulamin Artykuły POMOC Kalendarz Blogi
Wróć   lastinn > RPG - Play By forum > Sesje RPG - Warhammer > Archiwum sesji Warhammer
Zarejestruj się Użytkownicy Oznacz Fora Jako Przeczytane

Archiwum sesji Warhammer Wszystkie zakończone bądź zamknięte sesje w systemie Warhammer (wraz z komentarzami)


 
 
Narzędzia wątku Wygląd
Stary 01-14-2008, 15:01   #61
 
DrHyde's Avatar
 
Reputacja: 3 DrHyde ma w sobie cośDrHyde ma w sobie coś
$: 50 626
Andres ukląkł obok ciała i zaczął je rozbierać. Jego przypuszczenia były trafne. Mężczyzna miał tatuaż w tym samym miejscu co "żołnierze", lecz przedstawiający czerwoną koronę. Tubus na papiery był pusty. Na jego skórzanej ściance widniało oznaczenie Gildii Geografów i Kartografów z Altdorfu.
Andres rozglądając się po miejscu zbrodni, dostrzegł odcięte trzy palce zatopione w błocie. Pod krzakami leżał otwarty juk, z którego wysypane były rzeczy osobiste.
Zaraz obok leżała sakiewka i wysypane złote monety. Nie były to jednak imperialne korony.
Felix zerwał się ze snu i usiadł mamrocząc coś pod nosem, po czym znów opadł na wóz. Joachim usłyszał, jak Felix dalej mówił coś pod nosem przez sen. To koszmary, lub gorączka i infekcja rany.
 
__________________
God Hate Us All !

Wróciłem do żywych mili Państwo.

Ostatnio edytowane przez DrHyde : 01-14-2008 o 15:04.
DrHyde jest offline  
Reklama
Stary 01-14-2008, 17:45   #62
 
Scarlet's Avatar
 
Reputacja: 2 Scarlet jest na bardzo dobrej drodze
$: 10 690
Calien widząc tatuaż na ciele mężczyzny poczęła szukać w pamięci, czy przypadkiem nie słyszała o jakiejś zorganizowanej grupie, znakującej w ten sposób swoich członków. Niestety, nic nie skojarzyła.

- Wpierw czerwone dłonie, teraz korona. Dziwi mnie fakt, że ten człowiek, skoro był majętny, podróżował sam, bez obstawy. Dobrze wszystkim wiadomo że te okolice są niebezpieczne. I rzadko kto przebywa je w samotności... Co o tym myślicie moi towarzysze?
I gdzie jest zawartość tuby?


Spoglądnęła jeszcze raz na ciało mężczyzny i po chwili zamyślenia ponownie zwróciła się w stronę Wolfganga, Felixa i Joachima.

- Słuchajcie, musimy się dowiedzieć co oznaczają te tatuaże na ich ciele.
Może widzieliście już je kiedyś?
 
__________________
Didn't you read the tale Where happily ever after was to kiss a frog? Don't you know this tale In which all I ever wanted I'll never have For who could ever learn to love a beast?
Scarlet jest offline  
Stary 01-14-2008, 18:19   #63
 
John5's Avatar
 
Reputacja: 4 John5 ma w sobie cośJohn5 ma w sobie coś
$: 88 660
Joachim rozejrzał się po pobojowisku. Andres właśnie przeszukiwał jedne ze zwłok.

Mieliśmy szczęście. Cholerne szczęście, że nie jechaliśmy szybciej. To co tu widzę musiała zrobić większa liczba ludzi. Ci, których spotkaliśmy na drodze nie dali by rady zabić wszystkich. Zresztą nie widać było, żeby wcześniej walczyli. Pewnie jedynie przyglądali się temu co się tu wydarzyło.

Zwadźca zacisnął gniewnie usta i spojrzał na Calien, która wyciągnęła właśnie z torby laskę, która żadną miarą nie mogła się mieścić w tak niewielkim pakunku.

Co za licho? A tak, byłbym zapomniał, że to magiczka. Zresztą całkiem niezła skoro udało jej się wstrzymać tego chaośnika na szlaku.

Kiedy Felix jęknął przez sen Joachim spojrzał na niego ze swego rodzaju niepokojem. Martwił się nie tyle o samego mężczyznę co o możliwe opóźnienia w podróży i konsekwencje wiezienia ciężko rannego.

Mam nadzieję, że rana nie będzie się paprać, i że nie wda się zakażenie. Brakowałoby nam tylko umierającego w kompanii.

Gdy Czarodziejka zapytała o tatuaże znowu spojrzał na nią, tym razem z lekkim zdumieniem wypisanym na twarzy.

-Ja nigdy przedtem nie widziałem podobnych. Zapewne to są znaki jakichś organizacji. Może wyznawców mrocznych bóstw? W końcu podobne znaki mieli ci, co towarzyszyli tamtemu magowi. No i na pewno te dwie organizacje zwalczają się nawzajem. Ci, z którymi walczyliśmy wiedzieli co stało się z zajazdem, więc to co tu widzimy jest sprawką ich koleżków. To pewnie oni mają zawartość tubusu. Psia mać co się tu u licha wyrabia? I w co my się wpakowaliśmy?-
 
__________________
Jeśli masz zamiar wznieść miecz, upewnij się, że czynisz to w słusznej sprawie.
Armia Republiki Rzymskiej Moje gg: 8819833

Ostatnio edytowane przez John5 : 01-14-2008 o 18:22.
John5 jest offline  
Stary 01-14-2008, 19:48   #64
 
Andres's Avatar
 
Reputacja: 2 Andres jest na bardzo dobrej drodze
$: 5 184
Andres sięgając po złotą monete przyjrzał się jej dokładnie i zdawałoby się że coś powiedział, nie dbał o to czy ktoś to usłysz czy nie...

- A niech mnie Bretońskie Ludwiki. Nasz szanowny nieboszczyk jest daleko od domu.

Schował kilka monet do torby, tyle aby wystarczyło na parę dni, resztę zostawił. Stanął na równe nogi nie zareagując na słowa Calien. Stał tak przez chwile jakby był w transie. Można byłoby powiedzieć że zachowuje się jak przyczajone zwierzę. Stał z zamknietymi oczami głośno wciągając powietrze nosem i nasłuchując...

Rodzi się co raz więcej pytań. Co to za ludzie którzy udawali żołdaków i co mieli wspólnego z tym wybuchem i co dodiaska robi tu ten martwy bogaty szlachcic, tak daleko od domu? Martwi mnie to że kimkolwiek oni byli nie chodziło im o kosztowności i pieniądze...Otworzył oczy jego wzrok utkwił najpierw na trupie... Co żeś tak cennego miał przy sobie?...Jego wzrok powędrował w miejsce gdzie znajdowały się odcięte palce, które leżały w błocie... Błoto! Jest mokro.

Zaczął chodzić w koło zataczając co raz wieksze koła. Szukał jakichkolwiek śladów odchodzących od tego miejsca.

A jesli nie będzie śladów to...Wolał nie kończyć tej mysli

-Bądzcie gotowi do drogi. Musimy ruszać.
 

Ostatnio edytowane przez Andres : 01-14-2008 o 20:27.
Andres jest offline  
Stary 01-14-2008, 21:45   #65
 
Scarlet's Avatar
 
Reputacja: 2 Scarlet jest na bardzo dobrej drodze
$: 10 690
Słowa Andresa wzbudziły w Calien jeszcze większy niepokój i obawę, że w końcu napotkają na swojej drodze przyczynę tej masakry.

Andres ma racje, jednak musimy odpocząć. Długa droga za nami, a i ta walka dała nam nieco popalić. Jeśli nie wypoczniemy choć trochę, nasze szanse w ewentualnym starciu znacznie spadną.


-Proponuje jak najszybciej rozbić obóz gdzieś niedaleko. Miejmy to całe pogorzelisko na oku. Musimy wypocząć, a z samego rana rozglądniemy się nieco po tym terenie...

Spojrzała się w stronę wozu oczekując reakcji pozostałych.
 
__________________
Didn't you read the tale Where happily ever after was to kiss a frog? Don't you know this tale In which all I ever wanted I'll never have For who could ever learn to love a beast?

Ostatnio edytowane przez Scarlet : 01-14-2008 o 21:47.
Scarlet jest offline  
Stary 01-14-2008, 22:20   #66
 
DrHyde's Avatar
 
Reputacja: 3 DrHyde ma w sobie cośDrHyde ma w sobie coś
$: 50 626
WOLFGANG

Ranger wstał. Rozejrzał się i popatrzył na Felixa. W czasie gdy Andres przyglądał się ciału, Wolfgang podszedł do Felixa i dotknął jego czoła.


-To nic poważnego. Nie ma gorączki. Możemy tu przenocować. Wszyscy jesteśmy zmęczeni.
Niech ktoś rozpali ognisko i zagotuje wody. Trzeba przemyć ranę. Mam mały zapas ziół w torbie, ale poszukam jeszcze czegoś w lesie i przyniosę drewna na opał. Najpierw jednak…


Wolfgang podszedł do ciała. Rozejrzał się po okolicy. Dotykał ziemi. Chodził i mamrotał coś do siebie.

-Tak jak myślałem. Ci co ich napotkaliśmy byli tu i pojechali na południe. Wśród nich było jeszcze pięciu jeźdźców. Rozdzielili się przed zajazdem. Prawdopodobnie podpalili zajazd i dopadli szlachcica, gdy uciekał. Dostał przez łeb toporem. Długo nie walczyli. Bretończyk padł tutaj i już nie wstał. Sądząc po śladach jeden zsiadł z konia i przeszukał rzeczy osobiste.
Jak już zauważyłeś Andres, nie byli to zwykli złodzieje. W takich tubusach wozi się mapy. Znam ten symbol Gildii z Altdorfu, ale po co ktoś miał by go zabijać i kraść mapy.

Chwycił za koszule szlachcica i udarł kawałek. Podniósł odcięte palce. Przyjrzał się im i dokładnie sprawdził ziemię koło palców.

-Ten mężczyzna nosił pierścień, a nawet dwa. Nie widzę ich jednak na ziemi. Musieli je zabrać. Dziwna sprawa. Co powiecie na nocleg tutaj?
 
__________________
God Hate Us All !

Wróciłem do żywych mili Państwo.
DrHyde jest offline  
Stary 01-14-2008, 22:37   #67
 
Andres's Avatar
 
Reputacja: 2 Andres jest na bardzo dobrej drodze
$: 5 184
Hmm...Człowiek zna się na rzeczy. Dobrze, bardzo dobrze.

-Tak. odpocząć wszyscy musimy, ale nie za długo. Jesli chodzi o ogień to już się pali...wskazał na dopalający się zajazd...przenieśmy tylko płomień w inne miejsce i nigdzie nie oddalajmy się w pojedynke.

Płomienie nie powinny już nikogo nowego zwabić. Jeśli ten pożar nie przyciągnął niczego, to małe ognisko tym bardziej, a Ci co tu byli, jeśli są w pobliżu pomyślą, że to dopalający się zajazd.

-Znajdzmy miejsce gdzieś na uboczu i odpoczywajmy póki możemy
 

Ostatnio edytowane przez Andres : 01-14-2008 o 22:41.
Andres jest offline  
Stary 01-14-2008, 23:11   #68
 
harry_p's Avatar
 
Reputacja: 2 harry_p jest na bardzo dobrej drodze
$: 5 570
Odgłosy i smród wyrwały Feliksa ze snu. Otworzył oczy przez dłuższą chwile wpatrywał się tępo w coraz bardziej szarzejące niebo. Spróbował się podnieś,w tym momencie bol przeszył jego prawe ramie. …A tak. To nie był sen… Pomyślał gorzko. Wziął kilka głębszych oddechów nim spróbował ponownie się podnieść. Pomagając sobie lewą rękom najpierw oparł się o beczki. Potem ociężale wstał. Spojrzał na pozostałości karczmy i szczątki ludzi. Usiadł ciężko na beczkach. Gdy zdał sobie sprawę ze to nie jest kolejny koszmar. Z największym trudem powstrzymał się od zwymiotowania. Chwilę trwało nim doszedł do siebie.

Na bogów, co za koszmar, co za człowiek… tylko ci popaprańcy chaosu mogli zrobić coś takiego.

Ból przestał być już taki dotkliwy i tylko tępo tętnił w barku. Ze zdziwieniem spojrzał na Wolfganga chodzącego po placu przed byłym zajazdem. Przypomniał sobie jego poharataną nogę, spojrzał potem na Calien.

Musze Ją poprosić żeby i mnie zaczarowała ramie.

Oblizał wyschnięte wargi. Rozejrzał się po wozie w poszukiwaniu swojego bukłaka z winem. Leżał na dnie wozu połowa jego zawartości wylała się, gdy zabił sierżanta. Przeklną cicho na takie marnotrawstwo. Napił się. Gdy odkładał go do torby schował też rękawice i sztylet. Przeliczył bełty, kusze i miecz zostawił za kozłem by móc w razie, czego szybko sięgnąć sztylety zatkną za pas. Zszedł z wozu obszedł okolice zajazdu przyglądał się zaroślom by nie patrzeć na resztki ludzkie. Podszedł do Calien. Przez chwile jakby bił się z własnymi myślami.

-Dała byś radę zaczarować… wyleczyć moje ramie tak jak nogę Wolfganga?
 
__________________
i tak umrzesz, więc po co odwlekać nieuniknione
harry_p jest offline  
Stary 01-15-2008, 08:18   #69
 
Scarlet's Avatar
 
Reputacja: 2 Scarlet jest na bardzo dobrej drodze
$: 10 690
Calien smutny wzrokiem spojrzała na Felixa i podeszła do niego.

-Wież mi Felixie, że gdybym była w stanie, już dawno był byś w pełni zdrowia.
Abym odzyskała siłę potrzebuję odpoczynku. Dlatego im szybciej spoczniemy tym prędzej ja będę mogła działać.

Poklepała towarzysza delikatnie po ramieniu.

-Musimy się tutaj zatrzymać. Wolfgang ma rację, płomień nie powinien ponownie przyciągnąć tych barbarzyńców. Schowajmy się nieco pomiędzy drzewa, ale tak by mieć wszystko na widoku. Jeśli się ktoś zjawi spostrzeżemy go.


Calien podeszła na tył wozu do którego przywiązany był jej wierzchowiec i odwiązała go. Poprowadziła nieopodal w las i tam przywiązała do drzewa.
Wyjęła z juków niewielkich rozmiarów worek i podała zwierzęciu kawał marchewki. Otwarła swoją torbę i wyciągnęła z zawiniątka mały worek z sucharami. Poczęła jeść i popijać napojem z bukłaka.
 
__________________
Didn't you read the tale Where happily ever after was to kiss a frog? Don't you know this tale In which all I ever wanted I'll never have For who could ever learn to love a beast?
Scarlet jest offline  
Stary 01-15-2008, 19:23   #70
 
DrHyde's Avatar
 
Reputacja: 3 DrHyde ma w sobie cośDrHyde ma w sobie coś
$: 50 626
WOLFGANG

Wolfgang się rozejrzał. Wziął sakiewkę w dłoń, kusze i kołczan z bełtami. Skierował swe kroki w stronę lasu. Na odchodne się odezwał:

-Drzewa jest pod dostatkiem przy ścianie lasu. Niech ktoś nazbiera. Ja idę po zioła na lekarstwo. Może coś upoluje przy okazji. Joachim był bym wdzięczny gdybyś rozłożył mój namiot.

Szybko wszedł w las i znikł za drzewami.

Mam tylko Sigmafoil, to go podleczy. Rana może i nie jest poważna, ale jest brudna. Nie trudno o infekcje. Musze gdzieś znaleźć Pajęczy liść i Gesundheit. Niech Taal ma mnie w swojej opiece i pokaże mi właściwą ścieżkę.
 
__________________
God Hate Us All !

Wróciłem do żywych mili Państwo.

Ostatnio edytowane przez DrHyde : 01-15-2008 o 19:30.
DrHyde jest offline  
Reklama
 


Użytkownicy aktualnie czytający ten wątek: 1 (0 użytkownik i 1 gości)
 
Narzędzia wątku
Wygląd

Zasady Pisania Postów
Nie Możesz wysyłać nowe wątki
Nie Możesz wysyłać odpowiedzi
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Trackbacks jest Wł.
PingbacksWł.
Refbacks are Wył.

Podobne wątki
Wątek Autor wątku Forum Odpowiedzi Ostatni Post / Autor
[Warhammer I] "Purpurowy Cień Śmierci" DrHyde Archiwum sesji Warhammer 39 03-20-2008 06:28
"Cienie Doliny Sedgemoor" LARP Warhammer, 26-26.08 Wrocław nika Konwenty oraz forumowe zloty 0 07-14-2007 10:55
[sesja] "Bezowocne noce" - Warhammer 40k Azazel Archiwum sesji Innych 18 01-18-2006 09:16
[komentarze] "Bezowocne noce" - Warhammer 40k Azazel Archiwum sesji Innych 7 01-03-2006 18:28
"Warhammer nieco inaczej" Fistus Warhammer Fantasy Role Play 10 04-01-2005 18:29


Czasy w strefie GMT. Teraz jest 03:34.



Powered by: vBulletin Version 3.6.5
Copyright ©2000 - 2009, Jelsoft Enterprises Ltd.
Search Engine Optimization by vBSEO 3.1.0
polecanki
Free online flash Mario Bros -Mario games site

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111