![]() | ![]() |
![]() |
| |||||||
| Archiwum sesji Warhammer Wszystkie zakończone bądź zamknięte sesje w systemie Warhammer (wraz z komentarzami) |
| | Narzędzia wątku | Wygląd |
| | #71 |
![]() | Andres skierował konie z wozami do mniejsca gdzie znajdowała się Calien. W czasie kiedy to robił zwrócił się do reszty grupy... -Wierzchowców nam przybyło, czy mamy czym je nakarmić i napoić? Sam również poczuł głód. Gdy tylko skończył, a wozy znalazły sie w wyznaczonym miejscu, wyciągnął prowiant z torby i zaczął jeść. Zauważył, iż owego prowiantu nie zostało mu zbyt wiele, więc po kilku ugryzieniach podsuszanego mięsa schował resztę do torby. Jeszcze chwile posiedział pod drzewem po czym wstał i zaczął zbierać chrust na opał. Gdy uzbierał już sporą ilość, skierował się w kierunku dopalającego się zajazdu. Ujął w dłoń palacy sie z jednej strony kawałek drewna i wrócił do miejsca gdzie naszykował palenisko. Nie długo po tym płoneło ognisko dając w niewielkiej odległości ciepło. Po chwili zauważył, że kogoś brakuje... -Gdzie jest Wolfgang? Mówiłem aby się nie oddalać w pojedynke. Mam złe przeczucie, obym się mylił. Ostatnio edytowane przez Andres : 01-15-2008 o 20:15. |
| |
| Reklama |
| |
| | #72 |
![]() | Joachim zeskoczył z kozła i przeciągnął się z westchnieniem ulgi. Długotrwałe siedzenie w jednej pozycji i wcześniejsza walka sprawiły, że był odrobinę zmęczony. Po chili, gdy rozprostował już nogi wszedł z powrotem na wóz, z którego ściągnął namiot Wolfganga. Przez chwilę szukał odpowiedniego miejsca, niedaleko ogniska, które właśnie rozpalił Andres, po czym zaczął rozkładać namiot. Nie odwracając głowy udzielił odpowiedzi na pytanie nowego kompana. -Wolfgang przed chwilą poszedł po zioła, na lekarstwo dla Felixa. Ale nie wiem jakim cudem on chce cokolwiek dostrzec po ciemku. A co do wierzchowców, to na razie nie ma co się o nie martwić, trawa jeszcze zielona, mogą się spokojnie na niej paść. Co prawda owies mamy, ale jedynie dla naszych koni. Te nowe bez niego długo nie pociągną, ale do tego czasu powinniśmy znaleźć jakiegoś kupca na nie.- Zwadźca w końcu uporał się z rozstawieniem wszystkiego. Krytycznie spojrzał na ukończone dzieło, po czym odwrócił się i spojrzał na innych. -Szkoda, że nie mamy świeżego mięsa, to suszone już mi bokiem wyłazi. A i wody by się nieco przydało, konie są spragnione. Zdaje się, że widziałem studnię, napoję konie w wrócę. - Następnie odwiązując konie dwójkami prowadził je do studni i dawał się napić z zabranego wcześniej z wozu wiadra. Jedynie tym zaprzęgniętych do wozów nie ruszał, nosząc im wodę pod sam pysk. Kiedy skończył westchnął i zmęczony usiadł w pewnej odległości od ogniska. Z juków wcześniej wziął odrobinę jedzenia, które teraz spożywał pragnienie zaspokajając winem z bukłaka. Jadł szybko a gdy tylko skończył wyciągnął oba pistolety i przeładował je. Nigdy nie wiadomo, lepiej zrobić to teraz, kiedy mam czas. Rzuciwszy okiem na ogień zapytał, krótko i rzeczowo. -Kto bierze pierwszą wartę? -
__________________ Jeśli masz zamiar wznieść miecz, upewnij się, że czynisz to w słusznej sprawie. Armia Republiki Rzymskiej Moje gg: 8819833 |
| |
| | #73 |
![]() | Calien zrobiła na wozie nieco miejsca, rozłożyła koc, który przed chwilą wyjęła z torby i ułożyła się na nim. Widocznie zmęczona, skuliła się, aby zmieścić się pomiędzy liczne pakunki i skrzynie. - Jeśli jest to konieczne mogę popilnować nad ranem. Mam nadzieje, że tym razem Wolfgang nie da się okaleczyć. Po co on znów poszedł do tego lasu o tej porze? Jak by nie mógł rano się tam wybrać...ale nie ważne... Byle by na nas czegoś nie ściągnął. Calien podparła głowę o ramie i zmrużyła oczy -Przepraszam was, ale im dłużej będę wypoczywać, tym szybciej odzyskam siły. Wybaczcie więc, że nie dotrzymam wam towarzystwa. To powiedziawszy Calien nakryła się kocem i oddała błogiemu snu.
__________________ Didn't you read the tale Where happily ever after was to kiss a frog? Don't you know this tale In which all I ever wanted I'll never have For who could ever learn to love a beast? Ostatnio edytowane przez Scarlet : 01-15-2008 o 21:18. |
| |
| | #74 |
![]() | WOLFGANG -Ja wezmę pierwszą wartę. Odezwał się Wolfgang, który właśnie wyszedł z lasu. Cały upaprany z błota. -Musiałem się przez bagna przedzierać po te zielsko. -Pokazał garść kwiatków wyrwanych z korzeniami. –To Pajęczy Liść i Gesundheit. To odkazi i zatamuje krwawienie. W torbie mam jeszcze Sigmafoil, który przyspiesza gojenie rany. Jakoś nie jestem zwolennikiem magicznego lecznictwa. –Zrzucił kaptur, okazując swoja poparzoną twarz i popatrzył w kierunku Calien. –Słyszałem, że od leczenia magią można dostać znamienia Chaosu. Z tego powodu byłem w lesie. Przyniosłem odpowiednie środki lecznicze. Jestem Ci wdzięczny za pomoc i uleczenie, ale nie rób tego więcej kobieto. Nie czekał na jej odpowiedź. Podszedł do wozu i wyciągnął z torby miseczkę, tłuczek i mały garnek. Nalał do garnka wody z manierki. Zaczął mielić jedno z ziół. Spojrzał na Joachima. -Herr Blitzschafer zagotuje pan wodę nad paleniskiem? Trzeba obmyć ranę. Te tatuaże…gdzieś je już widziałem…ale gdzie?
__________________ God Hate Us All ! Wróciłem do żywych mili Państwo. Ostatnio edytowane przez DrHyde : 01-15-2008 o 21:33. |
| |
| | #75 |
![]() | Hmm... Wolfgagna to jakby nie ta sama osoba. Pamiętam dobrze jaką miał zadowoloną minę kiedy Calien go uzdrowiła. Szybko znienia zdanie, lub cierpi na jakaś dziwną nie fizyczną chorobę. Takich najlepiej trzymać blisko siebie i na oku. Andres siedząc oparty o drzewo postanowił się właczyć do monologu, jaki prowadził Wolfgang z Calien... -Kiedy byłem w arabii, a dokładniej na pustkowiu, gdzie nie było dostępu ani do magi ani do ziół, a ktoś był poraniony i potrzebował natychmiastowej pomocy wtedy stosowaliśmy mocz najczęściej wielbłądów. Proszę uwieżyć, że to działało. Andres lekko się uśmiechną i spojrzał w kierunku Felixsa, a nastepnie na Wolfganga... -Panie Wolfgangu od jakiegoś czasu chodzi pan zamyślony, nie obecny, czy coś pana trapi? Po zadaniu tego pytanie przez dłuższą chwilę Andres milczał i czekał na odpowiedź, po czym ciągnął dalej... -Jesli mogę spytać skąd pan tak dużo wie o tym zamordowanym szlachcicu, o tym czym się trudnił i skąd pochodził? Widział już pan te pieczęcie, a może coś więcej? Znowu nastała chwila ciszy i oczekiwania, a nastepie ni stąd ni z owont Andres zmienił temat. -Hmm...Jesli chodzi o wartę to ja chetnie popilnuje po panu Wolfgangu. Ostatnio edytowane przez Andres : 01-15-2008 o 22:07. |
| |
| | #76 |
![]() | Już trzeci raz Feliks okrążał karczmę, gdy Andres się do niego zwrócił. Staną jakby wyrwany z zadumy, rozejrzał się po „obozowisku” - Gdyby nie chodziło o moje ramie też bym się uśmiał z pomysłu ze wielbłądzimi szczynami… Co do warty mogę wziąć drugą. Podszedł do „swojego” wozu wyszukał w nim swojej torby wyciągną z pod kozła miecz i podszedł do ogniska i usiadł się pod drzewem… Z trudem rozebrał się do pasa tak by ułatwić zabiegi lecznicze Wolfganga. A niech ich wszystkich cholera znowu będzie boleć. Czekając na „zabieg” przyglądał się dokładnie temu, co robił Wolfgang. Ja nie mam nic przeciwko magi leczącej ale i za twoją pomoc dziękuje panie Wolfgang
__________________ i tak umrzesz, więc po co odwlekać nieuniknione Ostatnio edytowane przez harry_p : 01-16-2008 o 15:05. |
| |
| | #77 |
![]() | WOLFGANG Wolfgang mielił zioła, czekając aż Joachim zagotuje wodę. Spojrzał kontem oka na Andres’a. -Możliwe, że gdzieś widziałem te tatuaże. Nie pamiętam jednak gdzie. Nie ma za co dziękować Herr Felix. Jeszcze się Pan odwdzięczy. Zmielił wszystkie, wsypując do różnych woreczków. Nabrał kubkiem wody z garnka wiszącego nad paleniskiem i nalał troszkę do miseczki. Wsypał tam trochę ziół, po czym odłożył miseczkę na ziemie. Zaczął zdejmować „opatrunek” z ciała Felixa. -Herr Blitzschafer! Proszę się pospieszyć trochę z tą wodą. – Popatrzył na Felixa kontynuował. –Najpierw nasmaruje ranę Pajęczym Liściem, to zatamuje krwawienie. Zmieszam to z Gesundheit, które odkażą ranę. Wolfgang dał Felixowi do ręki sakiewkę. -To jest Sigmafoil. Dodawaj tego do wrzątku i wdychaj dopóki rana się nie zagoi. W Middenheim radze jednak, zgłosić się do medyka. Joachim podszedł z wodą i podał Wolfgangowi. Ranger obmył wodą ranę Felixa. Krew i bród spłynęły po klatce piersiowej, ukazując dziurę po bełcie. Wolfgang wepchał palcem w ranę trochę papkowatych ziół i nasmarował dokładnie. Obwiązał bandażem bark i zrobił temblak. Usiadł koło namiotu, szykując sobie dobrą pozycję, do obserwowania podczas warty. Dodał tylko patrząc na Felixa: -Do miasta Pan wytrzyma. Tylko bez szaleństw z tą ręką.
__________________ God Hate Us All ! Wróciłem do żywych mili Państwo. |
| |
| | #78 |
![]() | Andres siedział pod drzewem w większej odległoąci od ogniska, tak, że ledwo było widać zarysy jego postaci. Siedział okryty zewsząd płaszczem i założonym kapturem, nie ruszał się. Wygladało jakby spał, a potwierdzało to, iż nie odpowiedział już Wolfgangowi. Lecz tak naprawdę obserwował wszystko to co obejmował blask ogniska i wytężał swój słuch. Widać człek wie wiecej niż reszta razem wzięta. Hmm... Postanowił nie zasypiać od razu. Siedział tak przyglądają się wszystkiemu i wszystkim. Poczekał, aż reszta grupy zaśnie, aby poobserwować Wolfganga. W taki sposób spędził dość długi czas, nie spuszczając go z oczu. Gdy nic nadzwyczajnego się nie działo postanowił odpocząć zasypiając. Ostatnio edytowane przez Andres : 01-16-2008 o 19:21. |
| |
| | #79 |
![]() | Calien zasnęła głębokim snem oczekując nadejścia poranka. Przykryta kocem przewracała się z boku na bok zmieniając co jakiś czas pozycje. Nie przywykła do sypiania w polowych warunkach...
__________________ Didn't you read the tale Where happily ever after was to kiss a frog? Don't you know this tale In which all I ever wanted I'll never have For who could ever learn to love a beast? |
| |
| | #80 |
![]() | Kiedy w końcu woda zagotowała się Joachim zaniósł kociołek z nią Wolfgangowi, po czym stanął za nim i w milczeniu przyglądał się, temu co tamten robił. Zdaje się, że zna się na leczeniu. Dobrze, jak widać już teraz się przydaje. Kiedy rana Felixa została opatrzona zwadźca stracił zainteresowanie sprawą. Był zmęczony całym tym dniem i jak na razie marzył jedynie o odpoczynku, nawet krótkim. Wszedł na wóz i tam znalazł sobie odrobinę miejsca na posłanie. -Ja wezmę drugą wartę. Obudź mnie kiedy przyjdzie moja kolej.- Potem wojownik zamknął oczy i niemal natychmiast zapadł się w ciemną, aksamitna ciemność snu.
__________________ Jeśli masz zamiar wznieść miecz, upewnij się, że czynisz to w słusznej sprawie. Armia Republiki Rzymskiej Moje gg: 8819833 |
| |
| Reklama |
| |
| Użytkownicy aktualnie czytający ten wątek: 1 (0 użytkownik i 1 gości) | |
| Narzędzia wątku | |
| Wygląd | |
| |
Podobne wątki | ||||
| Wątek | Autor wątku | Forum | Odpowiedzi | Ostatni Post / Autor |
| [Warhammer I] "Purpurowy Cień Śmierci" | DrHyde | Archiwum sesji Warhammer | 39 | 03-20-2008 06:28 |
| "Cienie Doliny Sedgemoor" LARP Warhammer, 26-26.08 Wrocław | nika | Konwenty oraz forumowe zloty | 0 | 07-14-2007 10:55 |
| [sesja] "Bezowocne noce" - Warhammer 40k | Azazel | Archiwum sesji Innych | 18 | 01-18-2006 09:16 |
| [komentarze] "Bezowocne noce" - Warhammer 40k | Azazel | Archiwum sesji Innych | 7 | 01-03-2006 18:28 |
| "Warhammer nieco inaczej" | Fistus | Warhammer Fantasy Role Play | 10 | 04-01-2005 18:29 |