![]() | ![]() |
![]() |
| |||||||
| Archiwum sesji World of Darkness Wszystkie zakończone bądź zamknięte sesje w systemie WoD(wraz z komentarzami) |
| | Narzędzia wątku | Wygląd |
| | #31 |
| Banned ![]() | Restauracja W pomieszczeniu zapanował harmider. Charles był bardzo opanowany, podobnie do Dimitriego. Reszta zebranych starała się panować nad sytuacją. W końcu Didier przemówił. - Sostałem uczulony, na fszelkie moszliwe sytuacje. Na taką rófniesz. Panie Dimitri, czy ten człowiek zdąszył jusz zdać relacje o północy? Co miał pan na myśli, mówiąc sze Ksiąsze swali się nam zaras na głowę? Czy to nie oznacza, sze ... powinniśmy się stąd zaraz ewakuować? La Talec był wyraźnie wstrząśnięty tym jak Ericka traktuje snajpera, nie ważne czy należało mu się czy nie. Ze strachem w oczach parzył na to wszystko ale najwyraźniej coś go bardzo determinowało aby panować nad sobą i swoimi emocjami. - Jestem w Chicago już dwa tygodnie i jednego się nauszyłem - nie można ignorować władzy i potęgi swojego przeciwnika. |
| |
| Reklama |
| |
| | #32 |
| Banned ![]() | Dimitri Siedzący w odosobnieniu Dimitri przysłuchiwał się uważnie burzliwej dyskusji wynikłej między pozostałymi bywalcami knajpy. Na jego kostropatym obliczu można było zauważyć ironiczny uśmieszek, wykrzywiony groteskowo przez przerośnięte kły. Gdy właściciel knajpy zwrócił się do niego po imieniu jego oczy lekko zalśniły i widać było iż bawi go ta odrobina poświęconej mu uwagi. - Niestety tak, wszystko działo się zbyt szybko i nie byłem w stanie zapobiec złożeniu ostatniego raportu... Ale nie ma tego złego, do następnego pozostała nam niecała godzina czasu! W sam raz na ewakuację, heheh! Proponowałbym wycieczkę do podmiejskich kanałów którymi przedostalibyśmy się w bezpieczne miejsce, gdzie nasza konwersacja mogłaby się toczyć bez większych przeszkód. Oczywiście delikwenta zabralibyśmy ze sobą. Warto pamiętać, że to zwykły śmiertelnik i jest dość kruchy... - wyraźnie skłonił się do dwóch kobiet taszczących nieprzytomnego mężczyznę - Ta dzielnica posiada wspaniały, zabytkowy kompleks podziemi, naprawdę warto to zobaczyć, szczególnie jeśli ktoś jest koneserem sztuki! Nosferatu podniósł się błyskawicznie z krzestła i zdawał się być gotowy do eskapady w mroczne otchłanie: - Sądzę ,że dyskusja zabrała już dostatecznie dużo wolnego czasu. Przesłuchania więźnia możemy dokonać później, odradzam morderstwo z pośpiechu. W drogę! Strzeżonego Pan Bóg strzeże! Ostatnio edytowane przez Cep : 05-13-2007 o 09:36. |
| |
| | #33 |
| Banned ![]() | Restauracja Od przybycia Dimitriego minęło jakieś 10 minut. Prosty zegar na ścianie restauracji wskazywał godzinę 00:14. Słowa Dimitriego choć niosły ze sobą jakiś dziwny spokój tak naprawdę mówiły co innego. Na twarzy Didiera wystąpił pot, jeszcze chwile patrzył prosto w oczy Nosferata, kiedy nagle przypomniał sobie, że miał tego nie robić, zmieszał się i szybko wstał od stolika. - F takim rasie... czas na nas. Na zapleczu jest tylne wyjście. Nie wiem jak dostaniemy się do tych podziemi mam nadzieje, że pan Dimitri nas poprowadzi. Snajper wydał z siebie głośniejszy jęk i zaczął się trochę wiercić Erice w dłoniach. Didier momentalnie zareagował. - Ericko, proszę cię, zostaw już tego człofieka. Trzymaj go choć pod ramię a nie za nogi. Jesteś okrutna! Zaplecze było zagracone kartonowymi pudłami i skrzynkami na coca-colę i piwo. Na wprost prowadził korytarz i na końcu znajdywały się tylne, białe drzwi. Didier zamknął Restaurację jak trzeba od środka, pospiesznie pogasił światła i wszystkich ponaglał. - No, no, pchroszę się spieszyć! Po chwili wszyscy byli z powrotem na zimnym deszczu. Podwórko, na którym się znaleźli było dość spore. Stał tu tylko jeden grat bez kół, a w oddali znajdywały się jakieś krzaki. Nieciekawie się to wszystko prezentowało. Po lewej wzdłuż zaplecz wszystkich budynków handlowych, prowadziła niewielka uliczka, na której znajdywała się tylko jedna studzienka. Spływała do niej obficie deszczówka. W pewnej chwili Dimitri i Ericka usłyszeli dziwne buczenie, dobiegające od snajpera. Coś jakby wibracje telefonu komórkowego. Ostatnio edytowane przez Rhamona : 05-13-2007 o 10:16. |
| |
| | #34 |
![]() | Erica Dovey Gdy Dimitri przedstawial swoj plan Erica sluchcala go z uwaga ale nie wypuszczala sbajpera z rak. Na mysl o tym ze mialaby zejsc do kanalow troche się wzdrygnela no ale to chyba było najlepsze wyjscie. Kiedy mezczyzna zacza odzyskiwac przytomnosc a Didier powiedziala jej ze jest okrutna, spojzala na niego i usmiechnela się lekko ale ten usmiech nie wrozyl niec dobrego -Nawet niewiesz jak bardzo – powiedziala prawie szeptem. Erica po chwili uswiadomila sobie ze jeśli snajper odzyska przytomnosc to ja rozpozna ponieważ nie ma peruki. Myslala szybko bardzo szybko a jej instynkt podpowiadal jej tylko jedno. Poscila nogi mezczyzne na ziemie i pomogla mu się pozbierac tak żeby ten stanol na nogi. Kiedy już wykonala ten gest dobroci postanowila jeszcze pomuc mezczyznie doprowadzic się do pozadku i delikatnie zaczela strzpywac mu kurz z ramion, Kiedy jej dlonie ustawily się już w odpowiedzniej pozycji jednym szybkim ruchem skrecila kark mezczyznie. Gdy snajper padl na ziemie spojzala na jego martwe cialo z satysfakcja, pozniej rozejzala się po zebranych i ze wzrokiem niewinnego dzieciatka powiedziala: - No coz i tak mamy uciekac wiec poco na dodatkowy balast. Podeszla do krzesla gdzie wisial jej plaszcz, po drodze wziela peruke i zalozyla ja spowrotem dokladnie chowajac swoje wlosy. Zalozyla plaszcz i skierowala swoje kroki do tylnego wyjscia . Ostatnio edytowane przez Solaria Angelik Lind : 05-13-2007 o 10:56. |
| |
| | #35 |
![]() | Charles Thomas Westford Charles wyciągął ręke w kierunku Ericy w momeńcie, w którym skręciła kark śmiertelnikowi i zamarł. Jego oblicze przybrało maske wypraną z wszelkich emocji, powoli opuścił rękę. - Tak, droga Erico, teraz musimy uciekać, bo jesteśmy ścigani przez Księcia, czego przed minutą mogliśmy jeszcze uniknąć. Jestem pewien, że pan Didier podziękuje Ci za Twoją dalekowzroczność. - to mówiąc zdusił cygaro w popielniczce - Ze swojej strony dziękuję Ci za zmuszenie mnie do biegania do kanałach, czego miałem nadzieje uniknąć dzisiejszej nocy Charles spokojnym ruchem zdjął płaszcz z wieszaka i założył go. - Wierzę, że teraz z przyjemnością poniesiesz ciało na własnych plecach, bo zostawienie go tutaj to jedna z niewielu rzeczy, poza próbą wysadzenia Czarnej Wieży, która mogłaby pogorszyć naszą sytuację. Mężczyzna włożył kapelusz na głowę. - I na przyszłość pomyśl zanim coś zabijesz. - to mówiąc Charles zdjął z wieszaka futro Lisy, pomógł jej je nałożyć i zwrócił się do Dimitriego - Możemy już iść? |
| |
| | #36 |
![]() | Didier zamarł. Jego twarz w najmniejszym stopniu nie ukrywała mieszaniny przerażenia, odrazy i zaskoczenia. Spoglądał na ciało człowieka, który właśnie przestał żyć. Trwało to kilka sekund, po czym podszedł do leżących zwłok i przymykając oczy dotknął jego policzka. Dość groteskowo wyglądała scena, kiedy gładził po policzku zwłoki człowieka. Odgarnął jego włosy... a jego gest zaczął przebiegać w powietrzu. Jakby w istocie dotykał czegoś niematerialnego. - Będziemy musieli się rosliczyć - wypowiedział słowa głosem smutnym i poważnym, kierując je w stronę Erici - ale nie teras. Pospieszmy się. |
| |
| | #37 |
![]() | Erica Dovey Erica spojzala na Charlesa z wyrazna obojetnoscia w oczach i otulila sie mocniej plaszczem. No slowa Didiera ze rozlicza sie pozniej jej twarz jej twarz przybrala nieco pogardliwy ale powazny wyraz -Ty chcesz sie zemna rozliczac?? Mysle ze teraz wlasnie jestesmy kwita. Odwrocila sie i skierowala do wyjscia |
| |
| | #38 |
![]() | Lisa - No pięknie! - jęknęła Lisa z wyrzutem patrząc na Ericę, która właśnie skręciła kark snajperowi - Może i balast, ale mimo wszystko chciałam porozmawiać z tym człowiekiem! Potrząsnęła głową z braku zrozumienia. *** "I na przyszłość pomyśl zanim coś zabijesz. Możemy już iść?" - Charles brzmiał na poddenerwowanego, nie pozwoliło mu to jednak stracić klasy i mimo wszystko pomógł założyć kobiecie jej odzienie. -Dziękuję. - szepnęła cicho Lisa, otulając się szczelniej miękkim futrem. Gdy jednak wszyscy znaleźli się na zewnątrz powiedziała- Przykro mi, ale do kanałów nie wejdę. Jeśli macie, państwo ochotę brodzić w ściekach, to oczywiście nie będę przeszkadzać, ja jednak preferuję podróż taksówką. Ustalcie więc proszę miejsce kolejnego spotkania. Wydęła usta w geście niezadowolenia. |
| |
| | #39 |
![]() | Charles Thomas Westford Charles spojrzał na zegarek. - Jest piętnaście po dwunastej, mamy 45 minut zanim zorientują się, że ktoś zabił snajpera. Myśle, że do tego czasu możemy jeszcze próbować dotrzeć na miejsce taksówką, o ile Pan Dimitri będzie tak miły by pozbyć się ciała za wielmożną księżniczke i wskazać nam swój bezpieczny lokal. Proponuję, żeby Pan Didier pojechał ze mną i Panią Lisą, z całą pewnością będzie to bezpieczniejsze w tych okolicznościach. Mężczyzna spojrzał pytająco na Lisę i Didiera. Ostatnio edytowane przez Marcys : 05-13-2007 o 13:47. |
| |
| | #40 |
![]() | Erica Dovey Erica stala z zalozonymi rekami i przysluchiwala sie rozmowie a jej twarz brzybierala coraz bardzie widoczny wyraz rozbawienia pomieszanego z pogarda -eh o to ma byc drozyna ktora ma wspoldzialac. Poprostu wspaniale Powiedziala z usmiechem na twarzy. Postawila kolonierz i otulila sie niem bo deszcz coraz bardziej jej dokluczal. |
| |
| Reklama |
| |
| Użytkownicy aktualnie czytający ten wątek: 1 (0 użytkownik i 1 gości) | |
| Narzędzia wątku | |
| Wygląd | |
| |
Podobne wątki | ||||
| Wątek | Autor wątku | Forum | Odpowiedzi | Ostatni Post / Autor |
| [komentarze]Inkubator - Zagubiony Książę | Rhamona | Archiwum sesji World of Darkness | 92 | 06-27-2007 09:26 |
| [Wampir] Zagubiony Książę - Inkubator | Rhamona | Archiwum rekrutacji | 18 | 05-10-2007 14:02 |
| [komentarze] Zagubiony Książe | Maczek | Archiwum sesji World of Darkness | 206 | 04-06-2007 13:53 |
| Zagubiony Książe | Maczek | Archiwum sesji World of Darkness | 187 | 04-05-2007 21:40 |
| [Wampir] Zagubiony Książe | Maczek | Archiwum rekrutacji | 48 | 02-14-2007 21:59 |