Spis Stron RPG Regulamin Wieści POMOC Kalendarz
Wróć   lastinn > RPG - play by forum > Sesje RPG - DnD > Archiwum sesji z działu DnD
Zarejestruj się Użytkownicy

Archiwum sesji z działu DnD Wszystkie zakończone bądź zamknięte sesje w systemie DnD (wraz z komentarzami)


 
 
Narzędzia wątku Wygląd
Stary 01-09-2013, 14:13   #11
 
zelator89's Avatar
 
Reputacja: 632 zelator89 to imię znane każdemuzelator89 to imię znane każdemuzelator89 to imię znane każdemuzelator89 to imię znane każdemuzelator89 to imię znane każdemuzelator89 to imię znane każdemuzelator89 to imię znane każdemuzelator89 to imię znane każdemuzelator89 to imię znane każdemuzelator89 to imię znane każdemuzelator89 to imię znane każdemu
- Ha, czyżby prawdziwy wojownik w tej zapchlonej dziurze! - krzyknął momentalnie, gdy ów człowiek zbliżał się w ich stronę.

- Co Robicie w miejscu zapomnianym przez bogów? Myśmy już byli gotowi do starcia wieńcząc zasadzkę - odparł z wyraźnym rozradowaniem.

Potężny miecz nadal spoczywał na barkach. Nie był to jakiś pokaz siły. Czasem miecz staje się bliższym przyjacielem aniżeli pies, o człowieku już nie wspominając. Nie wiedział czego się spodziewać po wojowniku, który zjawił się nagle. Kolejny towarzysz? A może po prostu najemnik szukający zarobku w nieprzychylnym miejscu...
 
zelator89 jest offline  
Stary 01-09-2013, 17:11   #12
 
czajos's Avatar
 
Reputacja: 683 czajos jest godny podziwuczajos jest godny podziwuczajos jest godny podziwuczajos jest godny podziwuczajos jest godny podziwuczajos jest godny podziwuczajos jest godny podziwuczajos jest godny podziwuczajos jest godny podziwuczajos jest godny podziwuczajos jest godny podziwu
Wardur schował swój miecz do pochwy i powiedział.
- Pan Trzygłów nas wzywa na odczytanie testament, a sądząc po waszej minie też tam właśnie zmierzacie.-
- A co do zasadzki, to tylko głupiec kładzie się zimą na śniegu i czeka lata, zawsze się lepiej wpierwej na kogoś zasadzać.-

- A jakie wasze miano? - dorzucił jeszcze wyciągając rękę w stronę przemawiającego po tym jak zszedł on z konia.
 
czajos jest offline  
Stary 01-09-2013, 17:32   #13
 
zelator89's Avatar
 
Reputacja: 632 zelator89 to imię znane każdemuzelator89 to imię znane każdemuzelator89 to imię znane każdemuzelator89 to imię znane każdemuzelator89 to imię znane każdemuzelator89 to imię znane każdemuzelator89 to imię znane każdemuzelator89 to imię znane każdemuzelator89 to imię znane każdemuzelator89 to imię znane każdemuzelator89 to imię znane każdemu
Davhorn zszedł z konia szybkim ruchem jak na ubranego w zbroję. Schował miecz do pochwy po czym postanowił przedstawić się prawdziwym imieniem...i pochodzeniem. Skoro wszyscy jadą na tym samym wózku to cóż mogło go spotkać. Jeśli śmierć ma przyjść niepostrzeżenie to przyjdzie na każdego, trzeba ją przyjąć z godnością. Poza tym nie mógł wiecznie tego ukrywać. To tak jakby wyparł się swojej rodziny, z której skądinąd był bardzo dumny. Podał rękę wojownikowi...

- Sir Davhorn Rosennnaill z Thornwardu. Mniemam, że będziesz nam druhem i przejawiasz równie zacne...hmm...pochodzenie - z jego grymasu mogła wynikać nuta pogardy dla "pochodzenia" - Choć wiedz, że człowieka mierzy się dokonaniami a nie pochodzeniem.

Nie mógł się powstrzymać żeby tego nie dodać. Był wojownikiem, który równie jak męstwo w bitwie, cenił każdy kunszt, którym człowiek mógł się poszczycić.

- Korzystając z okazji witam również Was towarzysze, bo nie mieliśmy jak dotąd okazji na oficjalne powitania i wygląda na to, że czeka nas wspólna tułaczka - Zwrócił się do dwójki kompanów, z którymi przybył na barce.
 
zelator89 jest offline  
Stary 01-09-2013, 17:50   #14
Aro
 
Aro's Avatar
 
Reputacja: 5427 Aro ma wspaniałą reputacjęAro ma wspaniałą reputacjęAro ma wspaniałą reputacjęAro ma wspaniałą reputacjęAro ma wspaniałą reputacjęAro ma wspaniałą reputacjęAro ma wspaniałą reputacjęAro ma wspaniałą reputacjęAro ma wspaniałą reputacjęAro ma wspaniałą reputacjęAro ma wspaniałą reputację
”Pojebany jakiś,” skwitowała w myślach otwartość Barona. Wiedziała, że na szlaku obowiązuje pewna niepisana etykieta, ale wychodzić naprzeciw trzem uzbrojonym jeźdźcom było głupotą. Gdyby chcieli, mogliby łatwo go stratować. Bo to rzadko przyjaźń i miłosierność ginęły pod końskimi kopytami?

Ale duma nie pozwoliła Ysabelle kryć się po ciemnych kątach, podczas gdy tamci gawędzili sobie w najlepsze, zwłaszcza że gawędzili sobie grzecznie i kulturalnie, bez latających kończyn i strzelającej we wszystkie strony juchy. Ona też tak potrafiła. I tak czy siak pozna się z nimi, bo baronowego zaproszenia pewnikiem nie odrzucą. Mogła więc wyjść im naprzeciw i nie wyjść na nieobytą z ludźmi dzikuskę. Bądź, co gorsza, na jakąś strachliwą panienkę.

Najpierw zaszurały ciężkie żołnierskie buty i to by było na tyle w kwestii ostrzeżenia przybyłych co do jej obecności. Lady wyszła z cienia kilka kroków po lewicy Barona i tam pozostała. W ciemnym płaszczu podtrzymywanym przez srebrną lilię, okutana w całkiem dobrej jakości skórznię, z dłonią nonszalancko położoną na rękojeści miecza. Spojrzeniem ciemnych oczu otaksowała każdego z nowoprzybyłych, od stóp do głowy. A następnie podeszła do tego, który przedstawił się Baronowi.

- Lady Ysabelle de Beaujeu-Fezansaguet. – Przedstawiła się grzecznie.

Ale w przeciwieństwie do Barona nie wyciągnęła prawicy żołnierskim sposobem. Zamiast tego uniosła prawą dłoń i błysnęła srebrnym sygnetem z szafirem, jakby przeprowadzając jakiś sobie tylko znany test.
 

Ostatnio edytowane przez Aro : 01-09-2013 o 19:07.
Aro jest offline  
Stary 01-09-2013, 18:12   #15
 
zelator89's Avatar
 
Reputacja: 632 zelator89 to imię znane każdemuzelator89 to imię znane każdemuzelator89 to imię znane każdemuzelator89 to imię znane każdemuzelator89 to imię znane każdemuzelator89 to imię znane każdemuzelator89 to imię znane każdemuzelator89 to imię znane każdemuzelator89 to imię znane każdemuzelator89 to imię znane każdemuzelator89 to imię znane każdemu
Davhorn spodziewał się wszystkiego w tej dziczy. Nękanych żądzą krwi żołdaków, zastępy orków polujących na nieroztropnych. Po chwili wyłoniła się kolejna postać, która szła w ich stronę. Była to kobieta, w dodatku uzbrojona. I na pewno nie taka, która przypominała szlachetne paniusie ganiające za nowymi sukniami i bogatymi mężami. Starając się zachować kurtuazję pochylił lekko głowę w geście powitania. Odwykł od takich gestów a być może nawet zapomniał jak powinny wyglądać.

- Lady, kłania się Sir Davhorn Rosennaill. Mniemam, iż potrafisz się bronić. Wszyscy tutaj biegli są w orężu - mówiąc to wskazał pokazowo na obecnych.
 

Ostatnio edytowane przez zelator89 : 01-09-2013 o 19:28.
zelator89 jest offline  
Stary 01-09-2013, 21:33   #16
 
czajos's Avatar
 
Reputacja: 683 czajos jest godny podziwuczajos jest godny podziwuczajos jest godny podziwuczajos jest godny podziwuczajos jest godny podziwuczajos jest godny podziwuczajos jest godny podziwuczajos jest godny podziwuczajos jest godny podziwuczajos jest godny podziwuczajos jest godny podziwu
- Tędy - rzucił Wardur po przywitaniu wszystkich obecnych.

A następnie skierował się w stronę "zajętej" już przez niego i Lady chaty. Sama konstrukcja ich miejsca noclegu wyglądała żałośnie. Z zewnątrz porośnięta bluszczem chata była z jednej strony nadpalona, jedna ze ścian zawaliła się ciągnąc za sobą dach, spora część strzechy zjechała pozostawiając dach który zapewniał słabo ochronę nad deszczem i wielki świetlik w jednym rogu. Konie Lady i Barona były przywiązanie do drzewka pod daszkiem z odrobiny zdartej widać świeżo strzechy. Po odsunięciu przegniłych resztek drzwi śmiałkom ukazało się obskurne wnętrze, resztki stołu i trochę wilgotnych szczep właśnie rozpalało się w rogu pomieszczenia pod świetlikiem. Obok leżały dwa toboły, dwa siodła i juki.

- Panowie se pierdolną - rzucił 'gospodarz'.

A następnie sam usadowił się koło ognia i zaczął przy nim grzebać aż szczepy nie strzeliły płomieniem. Potem skierował się do swoich tobołów wyciągnął z nich opasły gliniany słój ,bochen chleba rozmiarów trzy latka i bukłak. Słój był zapieczętowany woskiem. Wardur zdarł pokrywę oderwał kawał chleba i wepchnął go do słoika. Gdy go wyciągał był on równo pokryty smalcem, następnie wyjął z za pasa nuż i wygrzebał ze słoja kawałek ociekającego tłuszczem mięsa i dołożył go do pajdy. Następnie zagryzł potężny kawał i pociągnął srogi łyk z bukłaka. W momencie gdy wyciągnął korek w pomieszczeniu rozlał się zapach śliw, nie ma to jak porządna śliwowica.

- Proszę - powiedział wyciągając cały zestaw do najbliższej osoby i opierając się plecami o ścianę.

Gdy już ułożył sobie swoje juki pod plecami z połów płaszcza wyciągnął długą wyglądającą na ręcznie wystruganą fajkę i podpalił ja drzazga z ogniska.

- Dobra Pany, to mówta co tam was gna w te strony. Któryś z was to rodzina tutejszego Pana włości ? -
 
czajos jest offline  
Stary 01-09-2013, 23:02   #17
 
Komtur's Avatar
 
Reputacja: 15973 Komtur ma wspaniałą reputacjęKomtur ma wspaniałą reputacjęKomtur ma wspaniałą reputacjęKomtur ma wspaniałą reputacjęKomtur ma wspaniałą reputacjęKomtur ma wspaniałą reputacjęKomtur ma wspaniałą reputacjęKomtur ma wspaniałą reputacjęKomtur ma wspaniałą reputacjęKomtur ma wspaniałą reputacjęKomtur ma wspaniałą reputację
W pierwszym odruchu sir Reginald miał ochotę wpakować bełta prosto w bebechy barbarzyńcy, który wyłonił się z pomiędzy ruin i szczerze powiedziawszy z trudem się powstrzymał. Szybko analizował sytuację, nie spuszczając oka z podchodzącego wojownika. Nie miał na tyle zajadłych wrogów by wysyłali za nim profesjonalnych zabójców, bo tylko profesjonaliści wiedzieliby gdzie jedzie i zdołali go wyprzedzić, prędzej byli to zbójcy lub przypadkowi wędrowcy. Zbójcy nie sraliby się i zaatakowaliby w momencie ich wykrycia, tak więc było duże prawdopodobieństwo że byli to podróżni. Kwestia była taka co do kurwy nędzy robili na tym zadupiu?

- Jestem Reginald pan na Czarnolesie - przedstawił się barbarzyńskiemu baronowi i tyle, resztę gadki pozostawiając druhom z barki, sam nadal zachowując wzmożoną czujność. Mimo tego dał się zaskoczyć, bo widok soczystej paniusi w tej dziurze był zaiste niezwykły. Reginald zlazł z konia i ukłonił się szlachciance, choć jej wyciągniętą dłoń zupełnie zignorował.

Tak więc nie pozostało nic innego jak tylko przyjąć zaproszenie barona do obozowiska. Za nim jednak sir Reginald rozsiadł się wygodnie przy ognisku, należało zrobić coś jeszcze.
- Wybaczcie państwo, ale udam się na stronę. Jak to mówią natura wzywa - szlachcic jednak wcale nie miał ochoty łazić gdzieś za potrzebą, ale dyskretnie zbadać inne domostwa, czy aby nie czai się tu ktoś jeszcze.


--------------------------------------------------------------------------

2, 1, 6, 12, 18
 
Komtur jest offline  
Stary 02-09-2013, 10:25   #18
 
EngelbartKappa's Avatar
 
Reputacja: 14 EngelbartKappa nie jest za bardzo znanyEngelbartKappa nie jest za bardzo znanyEngelbartKappa nie jest za bardzo znanyEngelbartKappa nie jest za bardzo znanyEngelbartKappa nie jest za bardzo znanyEngelbartKappa nie jest za bardzo znany
Dareon Mire

Nie mógł nie odnieść wrażenia, że po dniu dzisiejszym jego mizantropia znalazła dodatkowe paliwo, którym będzie mogła się karmić. Stało się to zapewne, kiedy nieznajomy barbarzyńca, zwący się Wardurem i jego przymusowy towarzysz Sir Davhorn, zaczęli spokojnie, bez skrępowania, wymieniwszy się wcześniej tytułami, dyskutować o testamencie, na odczyt którego zaproszono ich do Trzygłowia.

Dareon ledwo powstrzymywał się od pokazania im co myśli o nawiązywaniu tak bliskich kontaktów z nieznajomymi. W szczególności, że nie spodziewał się aż takiej konkurencji. Na ten moment, rzecz jasna, ograniczył się do zgrzytania zębami. Gdy Rosennaill zwrócił się i do niego, przez krótką chwilę na twarzy Dareona pojawił się grymas obrzydzenia, szybko ustępujący pogodnemu uśmiechowi. Zwinnie zeskoczył z konia i zwrócił się do reszty towarzystwa.
- Sir Davhornie, Mości Wardurze, Sir Reginaldzie i ty Lady Ysabelle.- w chwili gdy podszedł do kobiety, skłonił się i ująwszy jej dłoń, ucałował. Takie to były, szlacheckie obyczaje, Dareon ich nie znosił, ale cóż, pozory.
- Nie wątpię, iż do Trzygłowia, podróżować będziemy wspólnie, nie zaprzeczam, że mogą nas tam gnać podobne sprawy. Iż wasze pochodzenie szlacheckie, a serca szlachetne… Lecz muszę prosić o wybaczenie za me obawy i skrytość, przynajmniej dopóki nie dotrzemy do Trzygłowia, a nasze motywy się rozjaśnią. Proszę byście zwali mnie po prostu, zwyczajnie Dareonem. – twarz Mire’a przedstawiała oblicze iście anielskiej uczciwości, skruszonego zakłopotania niczym u świętego. Skłoniwszy się jeszcze raz, mamrocząc pod nosem przeprosiny, powoli wszedł do środka chaty. Opatuliwszy się płaszczem i chowając w pod nim sztylet, usiadł przy ogniu. Jak zahipnotyzowany wpatrując się w buzujące płomienie nasłuchiwał nocy. I wszystkiego co mogło się tam znajdować.

=====================================

13, 20, 7, 15, 11
 
EngelbartKappa jest offline  
Stary 03-09-2013, 08:04   #19
 
Bielon's Avatar
 
Reputacja: 1240 Bielon ma z czego być dumnyBielon ma z czego być dumnyBielon ma z czego być dumnyBielon ma z czego być dumnyBielon ma z czego być dumnyBielon ma z czego być dumnyBielon ma z czego być dumnyBielon ma z czego być dumnyBielon ma z czego być dumnyBielon ma z czego być dumnyBielon ma z czego być dumny
Noc, kiedy już raz zacznie swoim płaszczem okrywać świat, o tej porze roku robi to szybko. Ani się obejrzeli a wieczór kiedy się spotkali zmienił się w noc. Wierzchowce zgromadzone w ruinach jednej z sadyb kmiecych spokojnie stały ze zwieszonymi łbami, im drzemka też się należała. Ludzie zgromadzeni wokół ognia w ruinach sąsiedniej chaty powoli układali się do spoczynku. Rozkładali derki, mościli sobie igliwiem leże, znosili drewna na opał i spoglądali niepewnie w mrok. Co by o rustyckiej nocy nie mówić, ciemna była choćby oko wykól. A skryty w chmurach księżyc blasku nocy nie dodawał. Bliski szmer płynącej rzeki, plusk wody na jakiej bystrzynie, koił nerwy i zachęcał do snu...


***


Nie ufali sobie. Ułożyli się w końcu na posłaniach, ale nikt pierwszy zasnąć nie chciał. W końcu znali się krótko a choć pozornie łączył ich cel to jednak trudno było być pewnym ”towarzyszy”. Jakieś niemrawe opowieści, jakieś próby prostym żartem rozładowania napięcia które miast maleć narastało. Tylko Dareon nie krył się ze swoim napięciem. Siedział przy ognisku wpatrując się w blask ognia. Sir Reginald obserwując go z boku dostrzegał napięcie mieszczucha i jego „gotowość”. Wiedział jednak z doświadczenia, że wpatrywanie się w ogień nie pomaga czuwaniu. By być gotowym na wszystko co złe należało wpatrywać się w mrok. Samemu będąc jego częścią...


***


Bliskie ujadanie psiej sfory rozbudziło śpiących. Wierzchowce dołożyły do tego od siebie nerwowo rżąc. Zamknięte w prowizorycznym corralu zwierzęta rozbudziły się szybciej niż ludzie; niektórzy ludzie; i teraz głośno dawały znać, że zbliża się niebezpieczeństwo. Tak jakby samo ujadanie nie wystarczyło. Ludzie opieszale budzili się i stawali w gotowości nerwowo zerkając w mrok. Blask ognia zdążył już przygasnąć na tyle, że jarzył się jedynie pomarańczowym żarem ale chrustu mieli pod dostatkiem i w każdej chwili mogli rozniecić płomienie. Gdyby tylko była taka potrzeba. Była...?

Ruch na granicy percepcji pierwszy dostrzegł spoglądający w mrok Reginald. Dostrzegł skradającego się zwierza, który ze zjeżoną sierścią skradał się pośród traw i krzaków ku ich prowizorycznemu schronieniu. Niczym tresowany, wilk szczerząc białe kły i powstrzymując gardłowe warczenie ostrożnie sunął pod zwalonym murem domostwa. Wnet zresztą podobne zwierzęta zaczęli dostrzegać wszyscy. Podobne dzikim wilkom stworzenia o iście ludzkiej przebiegłości i przednich … szponach, które zadziwiająco ludzko stąpały pośród krzaków zrujnowanej wioski.




Gotując oręż drżącymi rękoma myśleli, czy są celem sfory, choć zacieśniający się kordon nie pozostawiał cienia wątpliwości. Iście nie zwierzęco bestie zupełnie zlekceważyły rżące już teraz głośno i panicznie wierzchowce, jakby łatwiejsza zdobycz dająca przecież nie porównywalnie więcej mięsa nigdy nie była celem. Jakby...



Gromkie wycie basiora, jak hejnał do ataku, porwało wszystkie skradające się bestie do szarży. Zrywając się z miejsc, gdzie jeszcze przed chwilą ludzkie oko je wyłowiło, ale też z takich gdzie nie spodziewał się ich nikt. Jak porwane zbiorowym szaleństwem warcząc głucho, chrapliwie, sadziły susami wprost w najeżoną orężem grupę, jakby śmierć zupełnie była im obca. Jakby zupełnie się nie obawiały ludzi, ognia czy broni. Jakby... zmuszało ich do tego coś znacznie gorszego...


.
 
__________________
Bielon "Bielon" Bielon
Bielon jest offline  
Stary 03-09-2013, 10:28   #20
 
czajos's Avatar
 
Reputacja: 683 czajos jest godny podziwuczajos jest godny podziwuczajos jest godny podziwuczajos jest godny podziwuczajos jest godny podziwuczajos jest godny podziwuczajos jest godny podziwuczajos jest godny podziwuczajos jest godny podziwuczajos jest godny podziwuczajos jest godny podziwu
Baron poderwał się z pod niedźwiedziej skóry którą był nakryty już z dwoma mieczami dłoniach. Widząc bestie ustawił się trochę przed kupą gruzów pozostałych ze ściany ich tymczasowego schronienia by zmusić maszkary do walki na niestabilnym podłożu. Reszta jego towarzyszy też szykowała się pospiesznie do walki. Bestie zbliżały się, basior zawył ale nie był jedynym, z gardła Wardura wyrwał się ryk który mógł by poruszyć góry. Czekał na wroga, pierwszy który się bliży posmakuje jego stali.

============================================
powtórka rzutów
7,10,14,11,19

Ps: wpadam w szał
 
czajos jest offline  
 



Zasady Pisania Postów
Nie Możesz wysyłać nowe wątki
Nie Możesz wysyłać odpowiedzi
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Trackbacks jest Wył.
PingbacksWł.
Refbacks are Wył.


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 02:57.



Powered by: vBulletin Version 3.6.5
Copyright ©2000 - 2020, Jelsoft Enterprises Ltd.
Search Engine Optimization by vBSEO 3.1.0
Pozycjonowanie stron | polecanki
Free online flash Mario Bros -Mario games site

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164 165 166 167 168 169