Spis Stron RPG Regulamin Wieści POMOC Kalendarz
Wróć   lastinn > RPG - play by forum > Sesje RPG - DnD > Archiwum sesji z działu DnD
Zarejestruj się Użytkownicy

Archiwum sesji z działu DnD Wszystkie zakończone bądź zamknięte sesje w systemie DnD (wraz z komentarzami)


 
 
Narzędzia wątku Wygląd
Stary 17-01-2017, 23:32   #1
 
Tadeus's Avatar
 
[Pathfinder] S&S Tom Pierwszy



Część Pierwsza: Na pokładzie Goryczy




Dzień Pierwszy

Obudzili się wszyscy z okropnym bólem głowy. Otaczająca ich ciemność pozwoliła im ujrzeć jedynie zarysy licznych stłoczonych pod drewnianymi ścianami skrzyń. Pamiętali niewiele, karczemne śmiechy, brudny smak grogu i zapachy tanich perfum. Rzeczywistość wokół nich huśtała się niczym statek na falach, powodując, iż na języki wracał im kwaśnawy posmak przetrawionych trunków i mocno doprawionego jedzenia.

Wzrok skupiał im się i rozjeżdżał z trudem wyłapując z mroku sylwetki równie obolałych i oszołomionych towarzyszy. Niektórym z nich zapewne wydawało się, że nadal śnią, gdy rozpoznawali u nich... to rybi ogon, to skrzela, czy zieloną skórę i kły godne jakiegoś rosłego goblinoidalnego dzikusa. Najbardziej chyba jednak głowa bolała młodą wodnicę, na jej czole widać było wielkiego siniaka, jakby komuś nie starczyło tylko podanie jej tego świństwa, które najwyraźniej dostali inni, ale jakby musiał jej dodatkowo porządnie przyłożyć.

Dziewczyna Ryba Trait Iron Liver


Po chwili usłyszeli tez miarowy dźwięk skrzypiącego drewna. Niewątpliwie byli w ładowni jakiegoś statku. Nim zdążyli się na dobre podnieść rozbrzmiały miarowe kroki wielu par ciężkich butów. Chwilę później jasne światło latarni uderzyło w ich wrażliwe oczy porażając ponownie ich zmysły. Podszedł do nich wysoki, chudy mężczyzna z pejczem.


Za jego plecami ujrzeli sześć następnych, wrednych gęb. Zdawali się uzbrojeni w pałki, które trzymali uniesione na widoku, gotowe do uderzeń. Przewodzący im mężczyzna uśmiechnął się złośliwie, ukazując dwa rzędy dorobionych krzywo, złotych zębów. Trzymany w jego dłoni bicz trzasnął parę razy przy samych ich twarzach. Huk natychmiast spotęgował ogłuszający ból głowy powodując, iż o mało co nie omdleli na nowo.
- No już! Zbierać się, wy pieprzone lądowe nieroby! Słonce od dawna stoi już nad masztem! Ruszać żałosne rzycie na pokład, nim Kapitan Harrigan przemieli wasze mięso na parówki i każe podać je załodze!

Dopiero teraz, po tym otrzeźwiającym przemówieniu zdali sobie sprawę, iż przy sobie nie mają nic poza ubraniem. Nim zdążyli jednak zastanowić się nad tym faktem, znów przy ich głowach trzasnął bicz. Reszta drabów otoczyła ich, popychając niedelikatnie w stronę wyższego pokładu. Jedna z porwanych, ni to kobieta, ni ryba, wyposażona w smukłą, silną płetwę, wyraźnie nieprzystosowaną do poruszania się na lądzie, ledwo trzymała się w pionie. Jednak w tych warunkach akurat tym się specjalnie nie wyróżniała. Wszyscy oni bardziej potykali się niż szli. Złotozęby dokładnie przyjrzał się ich twarzom, szczerząc przy tym brzydko. Poczuli mdlący odór wydobywający się z jego ust.
- No już, dajcie mi tylko powód... - zasyczał przenosząc drugą dłoń na rękojeść pokaźnego topora trzymanego za pasem. Pałki uniosły się wokół nich. Nawet gdyby jednak chcieli robić na tym etapie kłopoty jasnym było, iż ledwo trzymali się na nogach, zrobiliby więc tylko z siebie durniów i dali oprawcom satysfakcje.
- Jestem Bosman Scourge, i na tym pokładzie wasze żałosne dupy nalezą do mnie! - wrzasnął im na odchodnym.

Wyprowadzono ich na główny pokład, gdzie czekał już tłum gapiów z z załogi. Parunastu uzbrojonych piratów ustawiło się pod burtami i zwisało z takielunku. Wśród nich ujrzeli zaledwie parę gęb, które wyglądały, jakby nie życzyły im źle. Większość jednak, nawet jeśli kiedyś może zaczynała w ich sytuacji, obecnie cieszyła się z maltretowania "nowych" na pokładzie. Widać było, że pokazują sobie niecodzienne elementy anatomii nowych nabytków, rechocząc to złowrogo, to ze szczerym rozbawieniem. Było tam też kilka kobiet i częściej widywanych ras nie-ludzi, w większości wcale nie wyglądali jednak sympatyczniej.

Nagle coś nad nimi zaskrzeczało.

- Arr! Lądowe szczury! Maszt wam w rzyć, maszt wam w rzyć! - chorobliwie wyglądająca, pozbawiona połowy piór papuga przeleciała nad nimi zrzucając zaskakująco obfity ładunek guana.

Losowy cel d4=3 Sand dan Dirn
Reflex save d20+2 vs 10= 9 porażka


Prowadzony z nimi łysy człowiek nie miał szczęścia i najwyraźniej był zbyt oszołomiony, by w porę uniknąć. Odchody trafiły go z głośnym plaskiem, brudząc odzież i kawałek twarzy. Wywołało to ryk powszechnego rozbawienia.

Minęli główny maszt dostrzegając pokrywające go rozpryski krwi. Wiele z nich wydawało się świeżych, były tam też liczne żłobienia od potężnych uderzeń bicza. Odwrócono ich w stronę rufowego kasztelu. Na nim, przy samym zdobionym misternie kole sterowym stały dwie potężne postacie. Wysoko nad tą dwójką z masztu zwisała klatka z wysuszonymi zwłokami jakiegoś człowieka. Brzydka, oskubana papuga usiadła na niej zagadując coś po papużemu do martwego lokatora klatki.

Ubrudzony guanem człowiek poczuł nienaturalne ukłucie w głowie, zatoczył się, w takim stanie nie był gotowy na magiczne bodźce. To był jego chowaniec, a przynajmniej echo emocji, przetworzone przez szwankujący nadal umysł na chaotyczne, bolesne doznanie. Wredna papuga czarodzieja najwyraźniej nadal żyła, choć nigdzie jej nie było widać. W nieprzyjemnym ukłuciu człowiek wyczuwał poirytowanie i złość. Cóż, ten ptak prawie zawsze był poirytowany.

Potężniejsza z postaci stojących przy kole sterowym, ogromny ciemnoskóry człowiek wyglądający na kapitana, ruszyła do przodu. Była w tym kolosie jakaś uśpiona siła i zatrważający potencjał gniewu, który trafiał do pierwotnych lęków w większości członków załogi.


Gdy tylko podszedł bliżej do tłumu, ten natychmiast zamilkł, z ledwością opanowując się przed cofnięciem o parę kroków. Kapitan niewątpliwie budził grozę wśród załogi. I wszystko wskazywało na to, że były to uczucia słusznie.

- Rad jestem iż zechcieliście się do nas przyłączyć - orzekł basowym głosem olbrzyma do nowych członków załogi. - Witamy na Goryczy! Jestem Barnabas Harrigan. Dla was, żałosnych majtków, kapitan Barnabas Harrigan. Nie żebyście jednak kiedykolwiek mieli czelność mnie zagadywać. Mam tylko jedną zasadę - nie zwracajcie się do mnie. Lubię strzępić język, nienawidzę jednak, gdy tacy jak wy przy mnie gadają. Trzymajcie się tego, a nie będę musiał przeciągać waszych żałosnych rzyci pod kilem!
Kapitan zarechotał brudnym, ciężkim głosem, a załoga się przyłączyła.
- A! I jeszcze coś! - dodał olbrzym, wskazując ich wielkim palcem. - Nawet mimo waszego zamustrowania ciągle brakuje nam ludzi. Gdy tylko przyłapię więc kogoś na zabiciu innego członka załogi zapozna się z chropowatym kadłubem Goryczy od dołu! Panie Plugg!
Zwróci się do stojącego koło niego oficera. Niemal łysy, choć zadziwiająco zadbany jak na te warunki mężczyzna, wystąpił do przodu. W jego dłoni spoczywał egzotyczny bicz o dziewięciu końcach, zwany przez marynarzy "kotem". Na sobie miał modną drogocenną kamizelkę wysadzaną perłowymi guzikami.


Kapitan kontynuował:
- Będzie pan na tyle łaskawy, by zrobić z tych śmieci przyzwoitych piratów. Oszczędzi mi to konieczności wrzucenia ich do potnego pudła na parę miesięcy!
To mówiąc, odszedł zostawiając ich z nowym przełożonym. Ten zszedł na niższy pokład i zmierzył ich z kwaśną miną, pokazując wyraźnie jak bardzo męczy go użeranie się z tak żałosnymi stworzeniami.
- Na tym pokładzie jestem pierwszym matem i moim zadaniem jest zadbanie o to, by wszystko działało tu równie sprawnie, jak w cheliańskim burdelu! Potrzebuje nowego takielarza!
Spojrzał na nich z niesmakiem, wskazując im biczem główny masz jednostki.
- Nie marnujcie mojego czasu! - wrzasnął - Kto pierwszy wespnie się po takielunku do bocianiego gniazda będzie pracował bezpośrednio dla mnie przy ożaglowaniu! Ruszcie swoje żałosne, zaspane rzycie, nim zrobię z nich kotem mięsny gulasz! - co bardziej spostrzegawczy zauważyli, że pierwszy mat wyraźnie krzywił się, gdy musiał używać wulgarnego słownictwa, najwyraźniej jednak chciał trzymać się konwencji.

Uzbrojeni piraci przysunęli się bliżej, niemal wciskając im szpice szabli w plecy. Spojrzeli w górę. Statek bujał się na falach, a gniazdo było naprawdę wysoko...

Kobieta o rybim ogonie spojrzała na oficera. Z jego miny wyraźnie wynikało, że polecenie dotyczyło również jej, choć w oczywisty sposób anatomia syreny nie była przystosowana do takich zadań.

Za sobą spostrzegli, jak część piratów chwyta w dłonie różne poręczne przedmioty. Wyglądali, jakby mieli nimi zaraz zamiar rzucać. Pan Plugg skrzywił się z niesmakiem. Szykował się już, by zabronić im tego rodzaju wygłupów, w końcu najwyraźniej stwierdził jednak, że to dobry pomysł, bo tylko skinął głową.
- Już! - warknął.
 

Ostatnio edytowane przez Tadeus : 18-01-2017 o 01:47.
Tadeus jest offline  
Stary 18-01-2017, 00:22   #2
 
Autumm's Avatar
 
Perła przeklinała. W myślach, rzecz jasna, bo skołowaciały język nie nadawał się z początku do głośnego wyrażania czegokolwiek poza nieskoordynowanym, żałosnym jękiem.

Przeklinała dzień, w którym opuściła - może nie bezpieczne, ale znane - Rzeczne Królestwa, dzień w którym dotarła do Kajdan i w szczególności ten dzień, w którym podjęła tą nad wyraz idiotyczną decyzję, żeby zajrzeć do jednej z niesławnych portowych tawern i dać się poczęstować kolejką przy barze. Na więcej przekleństw już jej brakło konceptu, zresztą zaraz po tym, jak jej struty mózg zaczął funkcjonować w miarę sprawnie, wydarzenia wokół nabrały tempa... i intensywności, więc na dalsze złorzeczenia nie było najzwyczajniej w świecie czasu.

Nie miała jakiejś specjalnej złości dla otaczających ją piratów - sama, gdyby była na ich miejscu, postąpiłaby tak samo okrutnie - ale równocześnie zdawała sobie sprawę że w tych pierwszych chwilach na statku ważą się jej własne losy. Jasno dano im do zrozumienia, że albo pokażą swoją użyteczność, albo czeka ich marny los...

Niestety, rzeczywistość póki co nie stała po stronie Perły. A nawet wręcz odwrotnie. Co prawda korsarska wiara odżegnywała się zaciekle od "szczurów lądowych" ale dla mermenki pokład statku był lądem jak każdy inny - twardą, jednowymiarową powierzchnią gdzie jej gibkie, smukłe i długie ciało miało grację i użyteczność rzuconej na ziemię sztuki mięcha. A otaczające "zielonych" wredne mordy i ostre kawałki żelastwa jakoś nie zachęcały do podnoszenia buntu przeciw niesprawiedliwemu traktowaniu.

Ale Perła nie byłaby sobą, gdyby nie potrafiła radzić sobie i w takich tarapatach. Po akcji ze srająca papugą i tym, jak radośnie załoga zareagowała na to, że jednemu z "kotów" przydarzyła się zabawna krzywda, mermenka wpadła na prosty i zarazem genialnie złośliwy pomysł. Wszyscy chcieli atrakcji? No to będą ją mieli! A skoro jej samej nie jest łatwo w konkurencji polegającej na bieganiu, to czemu innym miało by być lepiej?

Poczekała kilka chwil, odpełzając jak tylko mogała w tym czasie od mata i kiedy poganiane batem towarzystwo zerwało się do szaleńczego biegu wyciągnęła przed sobą płetwiaste dłonie, szepcząc cisnące się na usta słowa mocy. Jeśli jej plan się powiedzie, reszta załogi będzie miała unikatową okazję oglądać komediowe "tańce" w wykonaniu reszty nowych majtków... a ona sama zyska kilka sekund przy wyjściu na prowadzenie w wyścigu. Ba! Może nawet śliska plama wyczarowanego oleju pomoże jej samej nabrać odpowiedniej szybkości, której tak bardzo brakowało jej na powierzchni?
Perła rzuca czar Grease pod nogi (albo na drodze) swoich kompanów.
 
__________________
"Polecam inteligentną i terminową graczkę. I tylko graczkę. Jak z każdą kobietą - dyskusja jest bezcelowa - wie lepiej i ma rację nawet jak się myli." ~ by Aschaar [banned] 02.06.2014
Nieobecna 28.04 - 01.05!

Ostatnio edytowane przez Autumm : 20-01-2017 o 13:08.
Autumm jest offline  
Stary 18-01-2017, 20:46   #3
 
Icarius's Avatar
 
Taloman był zaskoczony obrotem sprawy. Jadł już jednak z niejednej miski, życie zawsze potrafi zaskoczyć. W pierwszej chwili ironia losu go rozbawiła. Czyżby został niewolnikiem? Po chwili okazało się, że nie.... Znalazł się wśród piratów. Wiedział jednak jak będzie traktowane nieposłuszeństwo. On zresztą ani nie brzydził się ich zagrywką, ani jej nie potępiał. Każdy działa jak chce, byle był skuteczny i zapewne silniejszy. Gdy padła komenda Taloman po prostu pobiegł ją wykonać. Słyszał jak ryboludź coś tam czaruje... chyba jednak nie była na tyle głupia by czarować na niego? Zabić jej co prawda nie może ale pozbawić kilku zębów? Nie żaden ludź nie jest taki głupi. Nawet taki bez nóg.
 
Icarius jest offline  
Stary 18-01-2017, 21:01   #4
 
Krieger's Avatar
 
Sand miał naprawdę okropny sen. Wydawało mu się, że znajduje się w jakiejś rozkołysanej ciemni, cuchnącej potem i zgniłą rybą. Paskudne, wykrzywione jak teatralne maski zakazane ryje tańczyły i tłoczyły się przed jego oczami, szczerząc się złośliwie i zionąc śledziem. Tu i ówdzie mignął mu błysk niebieskiej łuski, a nawet rybiego ogona.

-Trytonka…- Pomyślał, zastanawiając się dlaczego jego działający dotychczas jak dobrze naoliwiony golem mózg podsuwał mu seksualne fantazje o tak niecodziennej obsadzie. Psu na buty taka pół-kobieta pół-ryba - człowiek ani nie porucha, ani się nie naje.

Tymczasem koszmar trwał dalej, zabierając go z zatęchłej ciemności prosto w objęcia morderczego światła. Silne ręce kierowały jego ścieżką, i bardzo dobrze, bo poruszanie się po sennej krainie wynaturzonych mar na pewno sprawiałoby by mu ogromny trud. A więc znajdował się na statku? Tfu, okręcie, poprawił się szybko, widząc że nie ma do czynienia z jednostką bardziej przypominająca coś należącego do marynarki wojennej niż zwykłego kupca. Gdzieś nad nim jakieś nieboskie stworzenie skrzeczało głośno. Czy to Balzacc? Nemożliwe. Sand nigdy nie śnił o swoim nieszczęsnym towarzyszu podróży. Miał go dość na jawie.

Działająca się wokół niego scena była nadzwyczajnie realistyczna jak na zwykły koszmar - nawet ból głowy i nudności wydawały się prawdziwe. Sand uśmiechnął się pod nosem, rozbawiony całym ambarasem, i postanowił się obudzić. Musiał wcześnie wstać, jeśli on i Balzacc mieli spróbować zaokrętować się na jednej z zacymowanych na przystani łupinek i splądrować wybudowane tu przez mileniami ruiny Ghol-Gan. Para samozwańczych ‘badaczy ekstremalnych’ liczyła na zwrot kosztów wyprawy z drobną górką - mniej więcej taką, żeby mogli sobie wybudować pałać gdzieś w Vudrze i spokojnie...

Coś plasnęło go prosto w dzioba. Biała ciecz spłynęła mu po twarzy i splamiła i tak już mocno zmaltretowaną szatę. Sand przyjrzał się jej, oszołomiony, a jego mózg w ułamku sekundy połączył ze sobą niezbędne fakty - ptasi skrzek, kierunek lotu wodnistego pocisku, jego biały kolor… Wapń, fosfor, kwas moczowy…

-Z… z… zostałem obsrany!- Szepnął z niedowierzeniem, a stojący nieopodal pirat, nie przestając zrywać boków ze śmiechu, przyłożył mu do brody okuty mosiądzem czubek sękatej lagi. Oczy Sanda rozwarły się w geście zaskoczenia, ale młody czarodziej szybko nabrał rezonu.

-To na szczęście, psie. Przyda ci się- Korsarz wyszczerzył zdziesiątkowane szkorbutem uzębienie.

Tawerna, urwany film, nagłe przebudzenie, osłabienie organizmu - zostałem otruty? Okręt, piraci, niewola - zostałem porwany. Towarzysze niedoli - egzekucja, czy rekrutacja? Bardziej rekrutacja. Obsranie - zniewaga, lekceważenie praw cywilizowanego człowieka, nieuchronna zemsta. Do stu piorunów!

-Pun papug, nu pagadi…- Warknął pod nosem Sand, odnajdując wzrokiem sprawcę. To byłby dobry moment żeby rzucić się do ucieczki, kiedy wszyscy piraci pokładali się ze śmiechu, ale przywoływacz był zbyt zajęty przypominaniem sobie przepisu na papugę w potrawce, który przygotował kiedyś z myślą o Balzaccu…

Jakby na zawołanie, pokład okrętu zawirował i wysunął się spod nóg Sanda, sprawiając że ten padł na kolana i splunął gorzką żółcią, a oczy zaszły mu mgłą. Balzacc był gdzieś niedaleko! Czuł wkurwionego ptopta jak rozgrzaną do białości igłę wbitą w potylicę. Tego jeszcze brakowało - czy jego porywacze nie mieli nawet na tyle uprzejmości żeby zabić wulgarnego ptaszora? A podobno optakanie przez sraka przynosi szczęście…

W miarę jak kolejni piraci mieli swoje pięć minut na powitanie nowego narybku, sytuacja stała się jasna - dalszy żywot porwanych zależał od ich umiejętności wykonywania poleceń w trybie natychmiastowym. Sand nienawidził poganiaczy i właścicieli niewolników bardziej niż kogokolwiek innego i w zaciszu swojego potężnego umysłu rzucił na wszystkich obecnych piratów okrutne klątwy, obiecując im śmierć w męczarniach na wiele sposobów. Mimo to, aby móc dopiąć swego w tych ponurych planach, Sand musiał przeżyć. Szybko określił prawdopodobieństwo sukcesu różnych wyjść z tej sytuacji - stawiania oporu, ucieczki, błagania o litość i udawania martwego - i na sam koniec zdecydował, że najprościej będzie wspiąć się na ten jebany masz.

-Już wiem jak się czują kurwy które wynajmuję- Jęknął, zadzierając głowę by spojrzeć na czubek masztu który znikał gdzieś w chmurach, setki, nie, tysiące stóp nad nim. -Do roboty, synu. Jak dotrzesz na górę, zawiniesz kiecę i odpłacisz się temu oskubanemu monstrum pięknym za nadobne…-

Poza tym, miał w rękawie małą sztuczkę. Czarodziej nie miał pojęcia o pracy przy takielunku, ale nie znał się też zbyt dobrze na przegrywaniu. Odrobina zdrowej rywalizacji zacieśni więzi między nim a pozostałymi towarzyszami jego niedoli...



Sand - akcja Run + Shift do masztu.
 

Ostatnio edytowane przez Krieger : 19-01-2017 o 15:09.
Krieger jest offline  
Stary 19-01-2017, 04:24   #5
 
kinkubus's Avatar
 
Pobudka pachniała i smakowało koszmarem. Dziewczyna o śliskiej, turkusowej skórze chciała wybudzić się z niego jak najszybciej, ale mętlik w głowie skutecznie ten proces spowalniał. Wciąż widziała dziwne, zamglone kształty, które nieprzyjemniej wpatrywały się w nią z każdej strony i nie dawały po sobie poznać, czy są przyjazne, wrogie czy też tak naprawdę jedynie przewidzeniem. W głowie szumiało, ale w niczym nie przypominało to przyjemnego dźwięku nadmorskich fal, które tuliły ją do snu każdego wieczora oraz tak samo przyjaźnie witały kolejnego ranka.
Dłuższą chwilę zajęło, zanim zorientowała się, że nie leżała na złocistych piaskach plaży, a zimnych i nadgniłych dechach jakieś nieznanego pomieszczenia, zaś wokół niej znajduje się jeszcze trójka innych osób, których w życiu na oczy nie widziała. Wystraszyła się ich, jak w zwyczaju miała młodziutka wodnica, widząc nieprzyjaźnie wyglądających obcych i to jeszcze w takim miejscu. Podczołgała się bliżej ściany, blokującej jej dalszą ucieczkę. Tkwiła tak w bezruchu, bacznie obserwując towarzyszy niedoli, dopóki nie usłyszała kroków...

Głupio pomyślała wcześniej. Jeżeli był tutaj ktoś, kogo powinna się bać, na pewno stał teraz w drzwiach i ściskał groźnie bicz. Zaczął krzyczeć i przeklinać, wodnica miała problem z ułożeniem jego słów w spójną całość w czym nie pomagał siny ja kwiaty bzu, pulsujący bólem guz. Dziewczyna pogładziła się po głowie błoniastą dłonią, ale ulżyć nie zdążyła, gdyż jak tylko dotknęła czoła, agresywny człowiek wygonił ich na zewnątrz, prosto na pokład wypełniony po brzegi równie strasznymi korsarzami, co ich bosman.
Wszyscy patrzyli z drwiną, tak, że wodnica miała ochotę się skurczyć, albo najlepiej zniknąć. Mogła zaryzykować i spróbować dać nura do wody, ale za bardzo się bała i do tego nigdzie nie widziała swojej kuszy, której nie chciała zostawiać w tym dzikim miejscu. Po całym, kolekcjonowanym miesiącami ekwipunku zostały jej ledwie dziurawa koszula, wytarte spodnie i pas, który to wszystko spinał, żeby zbyt luźne ubranie nie zsunęło się z wychudzonego ciała.
Zamiast odważnej ucieczki, położyła błoniaste uszyska po sobie i unikała wzroku niczym ognia, uciekając rybimi oczami od każdego, z kim miała nieprzyjemność zejść się spojrzeniem.

Zaprowadzili ich do kapitana. Robił wrażenie, wyglądał, jakby mógł zgnieść ją w dłoni i nawet się przy tym zbytnio nie namęczyć. Głos kapitana obijał się w głowie głośnym echem, podczas gdy wodnica starała się usilnie zapamiętać jego imię, obawiając się, że jeżeli uniknie jej ten szczegół, dostanie po głowie, albo nawet gorzej.
Nie zorientowała się nawet, że stoi przed nimi ktoś nowy, dopóki nie zaczął kolejnego zdania. Wydawało się, że najważniejsze do niej dotarło; mieli wspiąć się na bocianie gniazdo. Nie była pewna, gdzie to miejsce się znajduje, ale wystarczyło powędrować wzrokiem za innymi. Wysoko nad pokładem, praktycznie najwyższy punkt na całym statku.
Zacisnęła ostre zęby. Zadanie należało do trudnych, szczególnie, że podłożem ciągle zarzucało na boki, gdy kolejne fale obijały się o burtę. Nie zdążyli nawet poznać swoich imion, a już musieli konkurować o pozycję wśród załogi z którą wodnica nie chciała mieć nic wspólnego.

Dziewczyna popatrzyła na rywali. Tylko jeden z nich wyglądał na takiego, który byłby w stanie sprostać zadaniu. Rozejrzała się szybko po otoczeniu, próbując znaleźć najlepszą drogę na górę. Braki w sile nadrabiała zwinnością oraz spostrzegawczością i właśnie nimi chciała spróbować się wysłużyć, by prześcignąć resztę. Dużo czasu do namysłu nie było, mężczyzna z biczem krzyknął, a wodnica ruszyła jak na rozkaz wcześniej upatrzoną ścieżką.

 

Ostatnio edytowane przez kinkubus : 21-01-2017 o 02:33.
kinkubus jest offline  
Stary 19-01-2017, 21:34   #6
 
Tadeus's Avatar
 
Błękitna Grease
1-20 jedna osoba w zasięgu 21-80 dwie 81-100 trzy
d100= 94 wszyscy w zasięgu czaru


Błękitna Perła czekała na idealny moment. Gdy tylko pozostała trójka wyrwała do przodu, by dopaść do olinowania, ona zaczęła czarować, kończąc szczęśliwie akurat wtedy, gdy biegnący znajdowali się blisko siebie. Na deskach pokładu pod ich nogami zmaterializował się niewyraźny, migoczący śluz.

Dziewczyna Ryba Reflex Save d20+6 vs 16= 17 sukces
Climb check d20+4 vs 13= 9 porażka
Brak podstępu w górę


Wodnica ruszyła zwinnie do przodu, malując już w myślach planowaną trasę, miała dobre tempo i realne szanse na wykonanie zadania. I wtedy wszystko zaczęło się komplikować, najpierw pokład pod jej stopami stał się pierońsko śliski, tak że chyba tylko cudem nie wywinęła pokazowego orła. Utrzymała pion jedynie dzięki balansowaniu ramionami, a potem, gdy pokonała już tę przeszkodę i dopadła do lin... poleciała w jej stronę cała chmura śmieci. Jakiś nadgniły ziemniak trafił ją z impetem w głowę wybijając z rytmu wspinania, przez sekundę zawisła na linach lekko oszołomiona.

Sand Reflex Save d20+2 vs 16= 1 porażka
Shift
Brak postępu w górę


To zdecydowanie nie był najlepszy dzień dla cheliańskiego maga. Wpierw niespodzianka z guanem, a teraz... Usłyszał i rozpoznał słowa czaru rzucanego przez syrenę, ale mimo wszystko liczył na szczęście, wszak celów było sporo, a pole działania czaru było stosunkowo niewielkie. Przeliczył się. Jego umysł był przygotowany na to, co mogło się stać, ale ciało nie było przywykłe do radzenia sobie z tak nagłymi wydarzeniami. Momentalnie stracił przyczepność i runął do przodu jak długi. Nie wylądował jednak w wyczarowanym śluzie, zamiast tego zniknął na ułamek sekundy i pojawił się metr dalej, poza polem czaru, jednak nadal w akrobatycznym, niekontrolowanym locie koszącym. Uderzył ciężko w ziemię wzbudzając zarówno wyrazy zdziwienia jak i rozbawienia. Był już niemal przy samym olinowaniu...

Taloman reflex save d20+6 vs 16= 19 sukces
Taloman climb d20+6 vs 13= 19 sukces


Najlepiej poszło hobgoblinowi, dał radę śliskiej powierzchni i skoczył ku linom, wdrapując się na nie ze sporą determinacją, mimo gradu uderzających w niego pokładowych śmieci.

Czas, który oni poświęcili na rozpęd i imponujące chaotyczne akrobacje, Błękitna Perła spożytkowała na wyczekiwanie odpowiedniego momentu i rzucanie czaru. Ruszyła więc ze sporym opóźnieniem, sunąć z niemałą gracją po fali wyczarowanego śluzu.

Runda druga
Dziewczyna Ryba climb d20+4 vs 13= 7 porażka


Wodnica starała się jak mogła, ale po prostu nie była w stanie utrzymać się pod gradem lecących w jej stronę pocisków, dodatkowo morze jak na złość robiło się niespokojne i statkiem bujało nie na żarty. Odpadła od lin. Przynajmniej upadek ze skromnej wysokości, na którą zdołała się wdrapać niczym nie groził.

Sand climb d20-1 vs 13= 12 porażka


Czarodziejowi prawie się udało. Ale wtedy statkiem zatrzęsło. Puścił się jedną ręką i stracił oparcie nogą. Wisząc tak przez parę chwil był lepszym celem dla bawiących się świetnie w ciskanie śmieciami piratów. Na jego ramieniu rozplasnęło się coś, co chyba było bananem, potem w bok uderzyło go jednak coś znacznie mniej przyjemnego. Nie zdążył zobaczyć co to było, ale było twarde i mocno rzucone, uderzenie pozbawiło go na chwile tchu.

Taloman climb d20+6 vs 13= 24 sukces


Tymczasem zielony brnął jakby nigdy nic do góry, znikając już niemal między żaglami, w takim tempie już za parę chwil dosięgnąłby bocianiego gniazda.

A Błękitna Perła? Właśnie z godnością dojeżdżała na śliskiej powierzchni do olinowania.
 

Ostatnio edytowane przez Tadeus : 19-01-2017 o 21:38.
Tadeus jest offline  
Stary 19-01-2017, 22:11   #7
 
Krieger's Avatar
 
-Do kroćset!- Zaklął czarodziej, gdy tylko odzyskał na tyle tchu w płucach. Balzacc, gdyby tu był, z pewnością pofrunąłby na sam szczyt bocianiego gniazda i ogłosił się takielarzem, pierwszym majtkiem, kapitanem okrętu i papieżem na raz. Niestety, bogowie pokarali Sanda niezdatną do lotu fizys, z tymi jego pełnymi kośćmi i brakiem skrzydeł. Czarodziej puścił się omasztowania i opadł niezdarnie na dół, odbijając się od pokładu z głuchym tąpnięciem. -Do chrzanu z tym! Tam macie swojego tekliniarza, dowcipnisie!- Wskazał kciukiem na hobgoblina. -A ty, suko, jeszcze mnie popamiętasz.- Warknął do 'podbiegającej' do masztu syreny.
 

Ostatnio edytowane przez Krieger : 19-01-2017 o 22:32.
Krieger jest offline  
Stary 19-01-2017, 22:43   #8
 
kinkubus's Avatar
 
Wodnica kuliła się pod naporem pocisków, zatrzymały ją na tak długo, że straciła szansę na wygraną, przynajmniej uczciwej rywalizacji.
Spora gula zebrała się na jej gardle, jak u oślizgłego płaza. Po chwili splunęła parującą flegmą, prosto na mocowania trzymające liny, po których wspinał się hobgoblin. Miała nadzieję, że liny nie wytrzymają i puszczą, a sama zyska dzięki temu czas i dotrze na szczyt jako pierwsza.
 
kinkubus jest offline  
Stary 19-01-2017, 22:49   #9
 
Autumm's Avatar
 
Perła wyszczerzyła kły, patrząc na zamieszanie, jakie spowodowała swoim zaklęciem. Złość na siebie trochę jej przeszła, skoro innym też się oberwało... a ona sama zrobiła mocne "wejście" przed resztą załogi, niewatpliwie dostarczając im rozrywki.

Widziała jak zielony małpiszon zasuwa po takielunku w górę... i jak spadają z niego pozostali kompani. Hobgoblin miał talent do wspinaczki, trzeba było mu to przyznać. Niech więc ma tą swoją ciężko wywalczoną nagrodę w postaci zwiększonego prawdopodobieństwa spadnięcia z masztu i zostania mokrą plamą na pokładzie, uznała Perła. Ją samą bardziej interesowało to, żeby nie być ostatnią... co mogło się udać, jeśli jej towarzysze pójdą po rozum do głowy i zrozumieją, o co chodzi w całej tej "zabawie". Ale sądząc po furii, jaka opanowała łysego człowieczka-akrobatę po porażce, mermenka szybko pozbyła się złudzeń że trafiła na bardziej rozgranięte istoty.

- Uratowałam ci właśnie życie, zidiociały dwunogu! - warknęła, ukazując rząd błyszczących, ostrych ząbków - Dałbyś radę wspiąć się tak podczas sztormu? Albo dziesiąty raz tego samego dnia? Jak czegoś nie potrafisz, to się nie pchaj na afisz! - syknęła rozdrażniona poziomem niekumacji kompana - Niech ten karłowaty ork ma, co chciał. Będzie jeszcze żałował, że wygrał, zobaczysz...

Sama też chwyciła się liny, podejmując mozolną wspinaczkę, ale nie zamierzała się z nikim ścigać. Nie chciała jednak ani załodze, ani matowi dać powodu do wątpienia w jej chęć do pracy i umiejętność słuchania poleceń.
 
__________________
"Polecam inteligentną i terminową graczkę. I tylko graczkę. Jak z każdą kobietą - dyskusja jest bezcelowa - wie lepiej i ma rację nawet jak się myli." ~ by Aschaar [banned] 02.06.2014
Nieobecna 28.04 - 01.05!

Ostatnio edytowane przez Autumm : 19-01-2017 o 22:57.
Autumm jest offline  
Stary 19-01-2017, 22:57   #10
 
Krieger's Avatar
 
-Ooooh, przepraszam, tak mi przykro! Proszę, pozwól że okażę ci dowód swojej dozgonnej wdzięczności...- Czarodziej odwrócił się od syreny i spuścił spodnie, pokazując jej dupę. Błysnęły wściekle blade, chude pośladki. -Trzymaj się ode mnie z dala, przerośnięty leszczu.-
 
Krieger jest offline  
 



Zasady Pisania Postów
Nie Możesz wysyłać nowe wątki
Nie Możesz wysyłać odpowiedzi
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Trackbacks jest Wył.
PingbacksWł.
Refbacks are Wył.


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 10:27.



Powered by: vBulletin Version 3.6.5
Copyright ©2000 - 2021, Jelsoft Enterprises Ltd.
Search Engine Optimization by vBSEO 3.1.0
Pozycjonowanie stron | polecanki
Free online flash Mario Bros -Mario games site

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164 165 166 167 168