Spis Stron RPG Regulamin Wieści POMOC Kalendarz
Wróć   lastinn > RPG - play by forum > Sesje RPG - DnD > Archiwum sesji z działu DnD
Zarejestruj się Użytkownicy

Archiwum sesji z działu DnD Wszystkie zakończone bądź zamknięte sesje w systemie DnD (wraz z komentarzami)


 
 
Narzędzia wątku Wygląd
Stary 27-09-2017, 21:52   #1
 
Satrius's Avatar
 
Dzień 1


Po kilku godzinach marszu czuliście się zmęczeni i zdezorientowani. Daremnie szukaliście drogi powrotnej do karczmy, nie odnaleźliście również żadnych śladów tajemniczej istoty, która spadła z nieboskłonu. Jedyne co wasz otaczało to głównie iglaste drzewa i mgła, obie te rzeczy nie przypominały jednak swoich odpowiedników w waszych dotychczasowych wspomnieniach. Te pierwsze wydawały się powykręcane z wielce ubogimi koronami, jakby były w wielkich cierpieniach i uporczywie łaknęły dostępu do życiodajnego słońca. Niestety długo nie było im to dane, ponieważ jakikolwiek z nim kontakt przysłaniały gęste, szaro mleczne obłoki. Nie było to zwykłe atmosferyczne zjawisko, mgła wydawała się być świadomym bytem, który przenikał wasze odzienie do szpiku kości i mroził krew w żyłach. Dość szybko opuścił was początkowy entuzjazm, który został zastąpiony zwątpieniem i dreszczem niepokoju.


Wątpliwości nie było. Karczma znajdowała się na połaciach nizinnych i od najbliższych gór dzieliły ją wiele dni nużącej wędrówki. Zaledwie w kilka chwil ukształtowanie terenu wokół was zmieniło się diametralnie. Temperatura spadła i w powietrzu można poczuć było pewien marazm. Dostojne dęby, rozłożyste klony i nieliczne brzozy ustąpiły miejsca upośledzonym sosnom, świerkom i jodłom. Równa ścieżka z każdym kolejnym krokiem stawała się co raz bardziej stroma. Wywnioskowaliście, że za sprawą potężnej aczkolwiek niezrozumiałej mocy, zostaliście przeniesieni. Czy zdarzyło się to przez przypadek, czy znaleźliście w nieodpowiednim miejscu o nie odpowiedniej porze? Być może było to zaplanowane działanie, vendetta za wasze działa sprzed lat? Gdzie, kto, po co, jak i dlaczego? Dzierżyliście głęboką nadzieję co do znalezienia odpowiedzi na te pytania w najbliższym czasie.


Dotarliście na skraj urwiska. W momencie kiedy zaczęliście opadać z sił, a decyzja związana z postojem i przygotowaniem obozu w tej nieprzyjaznej dziczy zbliżała się nie ubłagalnie, ujrzeliście na horyzoncie monstrualny zamek. Małe skupiska świateł wydobywające się z okien budowli wskazywały na to, że była zamieszkana. Na waszą niekorzyść działała mgła, która nie pozwalała ocenić realnej głębokości urwiska. Mogliście spróbować drogi okólnej (jeżeli taka w ogóle istniała), magicznych zdolności bądź staromodnej liny. Szczerze powiedziawszy z każdym kolejnym spojrzeniem, co raz mniej chcieliście odwiedzić ponury zamek. Sposób w jaki został zbudowany nie przypominał tradycyjnych twierdz Faerunu. Strzeliste wieże jak najostrzejszy nóż przecinały warstwę mgielnych obłoków, przyciągając najwięcej uwagi w krajobrazie. Zdolności obronne fortecy wydawały się niezbyt przydatne, brak muru obronnego sprawiał wręcz, że te malały do zera. Jakie było jego przeznaczenie? Kto w nim mieszkał? Czy was to interesowało? Mogliście przecież obrać zupełnie inny kierunek, lub odpocząć przed podjęciem decyzji.

Wasze drogi skrzyżowały się nie tak dawno, łączył was jednak wspólny entuzjazm, który cechował względnie młodych poszukiwaczy przygód. Było was czworo, a liczba ta miała niezwykłą symbolikę. Cztery pierwotne żywioły, z których została stworzona rzeczywistość, kojarzą się z potencjalną władzą i wpływem na materię. Istniały cztery strony świata dlatego też, mimo względności, zamyka nas w ten sposób w niezmieniającej się konkretnej rzeczywistości, poprzez fakt, że rozszerza i obejmuje idealny świat, podstawową strukturę kosmosu. Jakie znaczenie będzie miała dla waszej grupy?

Jedno było pewne. Wasze przyszłe działania musiały być niezwykle przemyślane, coś tutaj wydawało się nie tak. Niewypowiedziane słowa wisiały w powietrzu, a za każdym zakrętem czuliście na plecach wzrok oczu, które nie istniały...
 

Ostatnio edytowane przez Sekal : 02-10-2017 o 19:03.
Satrius jest offline  
Stary 03-10-2017, 10:33   #2
 
Slan's Avatar
 
Angela Warren.

Drobna krótko ostrzyżona kobieta, która kapturem, teraz już nie do końca białego płaszcza zasłaniała twarz oszpeconą przez blizny, rozglądała Się niepewnie po otoczeniu. Była cicha i łagodna, choć z drugiej strony miała tendecję do gadania ze sobą na głos.
- Mapy, brakuje map, to zawsze są mapy. Powinnam była kupić mapy, wtedy byśmy się nie zgubili – gderała do siebie, a potem popatrzyła w przepaść.
- Nie wiem, chyba mamy liny? Czy mamy związać razem ubrania. Tak tak, to byłoby dziwne. Ale mam linę. Nie musimy się rozbierać, tak tak. Chyba teraz ktoś powinien rzucić kamyk? Pewnie wtedy usłyszymy jak potwory na dole skaczą w podnieceniu. To jedna z zasad poszukiwania przygód, rzucony kamień budzi potwory i nie dezaktywuje pułapek. Tak tak – rozejrzała się za kamieniem
 
__________________
Myśl tysiąckrotna to tysiąckroć powtórzone kłamstwo.
Myśl jednokrotna, to niewypowiedziana prawda...
Cisza nastanie.
Awatar Rilija
Slan jest offline  
Stary 03-10-2017, 12:47   #3
Administrator
 
Kerm's Avatar
 
Farlon, półelf o twarzy 'ozdobionej' paroma bliznami, przeniósł niezbyt wesołe spojrzenie z przepaści na widniejący w oddali zamek, po czym spojrzał na Angellę.

- Ja też mam linę - powiedział, w ostatniej chwili powstrzymując się od powtórzenia 'tak, tak'. - Nie wiemy jednak, jaka głęboka jest ta... przepaść, powoli zapada zmrok. Może lepiej by było zatrzymać się tutaj na noc i rankiem ruszyć w stronę zamku i tam zasięgnąć języka?

Otulił się płaszczem, nasunął kaptur na głowę.
Przygody to jedno, katar to całkiem inna 'przyjemność', a nie da się ukryć - robiło się coraz chłodniej.

- Nocni goście zwykle nie są zbyt mile widziani, chyba że w gospodzie - dodał - a to mi na gospodę nie wygląda.

Nie chciał tego mówić na głos, ale to miejsce w pewien sposób przypominało mu to rodzinny dom. I nie chodziło o to, że mieszkał w zamku, o nie. W jego domu panowała podobna, ponura, odstraszająca atmosfera. W każdym razie jego odstraszała.
 
Kerm jest offline  
Stary 03-10-2017, 13:31   #4
 
Feniu's Avatar
 
Skaza spojrzał w dół przepaści, nijak nie mógł dostrzec w tej cholernej mgle niczego co wskazywało by na odległość do dna.

Odrzucił do tyłu kaptur, który zakrywał rogi, jako że należał do rasy diabląt. Jego postać na skraju przepaści zaiste pasowała do ponurego krajobrazu. Zachodził on w głowę, jak to się stało, że znaleźli się na tym odludziu - a wszystko dookoła było takie inne.

- Też mam linę - powiedział słysząc rozmowę współtowarzyszy. "pytanie tylko czy nie połamiemy sobie karków schodząc w tą przeklętą mgłę" - zastanawiał się.
- Półelf ma racje, może zaczekajmy tu do rana, o ile takie nadejdzie. Może mgła się rozrzedzi i nie będziemy błądzić po omacku.

Przydało by się tylko znaleźć jakieś schronienie - rozglądał się w poszukiwaniu czegoś, gdzie mogliby się skryć przed otaczającą ich dookoła wilgocią.
 
Feniu jest offline  
Stary 04-10-2017, 11:07   #5
 
Lord Melkor's Avatar
 
Rodrik próbował opanować ogarniające go uczucie zgrozy. Jeszcze wczoraj on i grupa awanturników do której dołączył czyniła plany zdobycia bogactwa i chwały, a teraz zostali z niewiadomych przyczyn przeniesieni do krainy rodem z koszmarów, czy mógł to być jeden z tych obcych planów egzystencji, o których opowiadano historie? Na myśl że mogła to być kara za jego czyny wobec brata młodego rycerza oblał zimny pot, nie, musiał odrzucić od siebie te zabobonne myśli, żył przecież, a pozostali zostali przeniesieni wraz z nim..

Przeszył spojrzeniem Angelę, tak jak on Cormyrską szlachciankę, co do której zdrowych zmysłów miał momentami wątpliwości.

-Właściwym jest byśmy się na zamku pokazali Panu tych ziem, lecz tam musielibyśmy całą noc iść. Znajdźmy przez zmrokiem jakieś miejsce by obóz rozbić. - Stwierdził dobitnie i pewnym głosem, w końcu on, szlachcic szkolony w dowodzeniu, powinien tu mieć decydujący głos.
 

Ostatnio edytowane przez Lord Melkor : 04-10-2017 o 21:05.
Lord Melkor jest teraz online  
Stary 08-10-2017, 19:08   #6
 
Satrius's Avatar
 
Osiągnięcie konsensusu nie było prostym zadaniem. Część z was była gotowa odpocząć w tej głuszy, inni natomiast liczyli na ciepłe powitanie w tajemniczym zamczysku. Choć minęło sporo czasu, mgła wydawała się być nieugięta i w żaden sposób nie mogliście ocenić głębokości urwiska. Zaczęło wam się wydawać, że owe nieprzeniknione obłoki stawały się coraz bardziej gęstsze i powoli zbliżały się do was. Choć nie chcieliście przyznać, to ta niezwykła atmosferyczna anomalia wzbudziła w was złe przeczucia. Na szczęście mieliście czarodziejkę w drużynie. Angella dzięki swej mocy przywołała trzy iskrzącę się kulę światła oraz kamień, który nasycony został zaklęciem dźwiękowym.


Cała wasza czwórka z zaciekawieniem podeszła do skraju przepaści, przyglądając się jak efekty magicznej sztuczki zanurzają się w złowrogą mgłę. Intensywne światło nie podołało zadaniu, w ciągu kilku chwil straciliście z oczu jakiekolwiek jego przebłyski. Następnie Angella posłużyła się kamieniem, na jego efekt dane wam było czekać prawie pół minuty. Kiedy kawałek skały zderzył się z podłożem powinien wywołać charakterystyczny odgłos przypominający kaskadę dzwoneczków, a jego echo nieść się powinno po całym wzniesieniu. Szare obłoki skutecznie ten pogłos zablokowały a do waszych uszu dotarł jedynie ledwie słyszalny brzęk. Po gruntownym sprawdzeniu inwentarza okazało się, że każdy z was posiada linię. Niestety po oszacowaniu głębokości ich długość nie była wystarczająca. Musieliście przeczekać niesprzyjające warunki, potrzeba odpoczynku stawała się faktem. Skaza zdecydował się opuścić na moment resztę drużyny w poszukiwaniu odpowiedniego miejsca by rozbić obóz. Czekaliście na niego w milczeniu, wpisując się w ciszę krajobrazu. Niewiele dźwięków mogliście usłyszeć, jedynie pojedyncze krakania wron bądź szelest leśnego runa. Sekundy zamieniły się w minuty, minuty w godzinę, zaczęliście martwić się o współtowarzysza i wyobrażać sobie najczarniejsze scenariusze. Na szczęście Diablę wkrótce potem wyłonił się pośród powykręcanych pniów.

- Dobre wieści! - Zaczął wyraźnie dumny z rezultatu podróży. - Na wschód stąd w dół wzniesienia znalazłem grotę z płynącym obok niej strumykiem.

Nie pozostało wam nic innego niż udać się we wskazanym kierunku, względne bezpieczeństwo jaskini wydawało się być odpowiednim rozwiązaniem. Droga okazała się bardzo stroma i po chwili każdy kolejny krok kosztował was większy wysiłek, na szczęście wędrówka nie była długa. Szybko dotarliście do jamy.


Farlon zapalił pochodnie w momencie wkroczenia do jaskini, której ciemność wydawała się kpić z niepewnego płomienia. Poczuliście dreszcz. Wilgotne stalaktyty wyglądały jak monstrualne kły pradawnej bestii, czekającej aby pożreć wasze ciała. Cała kraina wydawała się pobudzać waszą wyobraźnię i to w nie najmilszy sposób. Postanowiliście rozpalić ognisko z przezornie zebranego podczas marszu chrustu. Rozłożyliście śpiwory i podzieliliście warty, pierwsza przypadał Rodrikowi.

Sen Angelli

Zjadliwe szczekanie psów. Zbliżały się. Ogarnęło cię przerażenie, gdzie podział się twój brat? Dlaczego zostawił cię samą? Nie miałaś czasu o tym rozmyślać, musiałaś pokonać płot. Wydawał się być ogromny, sięgał chmur. Zaczęłaś się wspinać, ale za każdym razem kiedy prawie sięgnęłaś szczytu, płot wydłużał się. Udręka. Zaczęłaś spadać. Ból, przeraźliwy, promieniujący na całe ciało. Ciemność. Sanifin tam była, uśmiechała się zawiadacko i wskazując oburącz na Ciebie. Z każdym spojrzeniem jej twarz zmieniała się, skóra gniła i odchodziła od twarzy odsłaniając kostuszy uśmiech.
Podejdź, podejdź kruszno, no chodź…


Czarodziejko wszystko w porządku? - zapytał Rodrik szturchając tą lekko. - Jesteś cała mokra, ogarnij się bo nadeszła twoja kolej.
C-co? - Angella zapytała, choć początkowo ledwo powstrzymała krzyk. - Tak, jasne, daj mi moment.

Sen Skazy

Okrzyki przerażenia i krew. Wszystko wokół wydawało się być takie duże, rzeczy, postaci. W oczach zebranych przy Tobie osób widziałeś obrzydzenie i pogardę, które szybko zamieniły się w wrogość i nienawiść. Chciałeś zapytać o co chodzi, jednak byłeś w stanie wydać z siebie piskliwy krzyk. Próbowałeś wstać, jednak ograniczona władza nad twoim ciałem na to nie pozwala. Byłeś niemowlęciem.

To Demon! - Krzyknęła jedna z bliżej nieokreślonych postaci. - Zabijcie to!


Zobaczyłeś zmierzający w twoją stronę sztylet, wszystko inne rozpłynęło się nicości. Tylko ty i ostrze, które zbliżało się nieuchronnie. Nie mogłeś się poruszyć, nie mogłeś krzyczeć…

Skaza! Wstawaj! - Koszmar przerwała Angella, która wyglądała na zatroskaną. - Rzucałeś się jakbyś stanął w ogniu...

Sen Farlona

Znajdowałeś się na dziedzińcu rodzinnej posiadłości. Tak przynajmniej ci się wydawało. W oknach dostrzegałeś znajome twarze. Jednak bliscy nie widzieli Ciebie. Przestrzeń wokół zmieniała się bardzo dynamicznie: dzień, noc, wiosna, lato, jesień, zima. Dom starzał się jak również postaci go zamieszkujące, wkrótce pozostały jedynie zbutwiałe drewno i powybijane szyby. Na ganku pojawiły się nagrobki, najpierw jeden zaraz po nim kilkanaście. Podszedłeś do najbliższego aby przeczytać inskrypcję.

Farlon. Zakała rodziny. Zmarł haniebnie i młodo. Niech spłonie w piekle.



Koniec snów półelfie. - powiedział Skaza z ledwo otwartymi powiekami. - Daj też innym się odpocząć.

Sen Rodrika

Leżałeś przywiązany do łoża, miałeś również zakryte oczy. Sytuacja była co najmniej mało komfortowa. Usłyszałeś rozmowę, jedną z osób ją prowadzącą był twój zmarły brat.
Nie przesadzajmy z dawką. - Stwierdził ucieszony. - Przecież nie chcemy żeby umarł, przynajmniej nie teraz, cierpienie na początek wystarczy.
Jak sobie Panicz życzy. - Odpowiedział rzeczowo drugi głos. - Wstrzykuje jad.
Ból zaczął rozprzestrzeniać się po twoim ciele, paraliżując kolejno każdą jego komórkę. Byłeś zdany na pastwę żądnej zemsty jednostki, która nie musiała hamować się przed niczym.



***

Promienie wznoszącego się na nieboskłon słońca, przerwały tą koszmarną noc. Nie czuliście się wypoczęci, wręcz odwrotnie. Koszmary, które was nawiedziły nie pozwoliły w pełni odzyskać sił. Zatarliście ślady ogniska i zwinęliście śpiwory z zamiarem opuszczenia jaskini. Na zewnątrz było przeraźliwie zimno, z tęsknotą zaczęliście wspominać czas spędzony w karczmie przy kominku. Na szczęście mgła ustąpiła, dzięki czemu mogliście zauważyć, że kontynuowanie podróży na wschód w dół wzniesienia pozwoli ominąć nieszczęsną przepaść.
 

Ostatnio edytowane przez Satrius : 08-10-2017 o 19:12.
Satrius jest offline  
Stary 09-10-2017, 13:51   #7
 
Slan's Avatar
 
Gdy Angela weszła do jaskini rozejrzała się.
- Niania opowiadała mi bajkę o jaskini ze stalaktytami, w której schronili się poszukiwacze przygód, ale potem okazało się, że był to potwór i ich zjadł – rzekła i dopiero gdy to powiedziała zdała sobie sprawę, że było to nieco niezręczne – Oj-Oj, ale tutaj możemy złapać co najwyżej wilka. To znacznie lepiej, niż jakby wilk miał złapać nas. Tak-Tak – rzekła przepraszająco.

Gdy obudziła się ze straszliwego snu, przez resztę nocy tylko podrzemywała zmęczona, często dotykając swoich blizn. To co się wtedy stało… Dlaczego? Dlaczego To zrobiła? Gdyby mogła… ale to już niemożliwe. Musi żyć. Tylko tyle

Rano wpatrywała się w kawałek sera, i stwierdziła że nie jest głodna.
- Nie jem dzisiaj śniadania, miałam koszmarny sen. To przez te opowieści. Gdy dorastamy, przestajemy się ich bać, ale potem dowiadujemy się, że prawda jest o wiele gorsza i to właśnie grzeczne i dobre dzieci spotyka najgorszy los Tak-Tak – rzekła – Idziemy chyba do zamku, ale mam wrażenie, że mogą tam mieszkać zbójcy… – popatrzyła na towarzyszy i dotknęła blizn – Oj-Oj Sugeruję, by Sir Rodric szedł przodem
 
__________________
Myśl tysiąckrotna to tysiąckroć powtórzone kłamstwo.
Myśl jednokrotna, to niewypowiedziana prawda...
Cisza nastanie.
Awatar Rilija
Slan jest offline  
Stary 09-10-2017, 20:50   #8
 
Feniu's Avatar
 
Skaza, postanowił szukać schronienia dla całej czwórki, która znalazła się na nieznajomym terenie, było zimno i mokro. Kilkaset metrów od urwiska teren znów się podnosił, a wzgórze pokrywał gęsty last poskręcanych sosen i świerków, tak niepodobnych do tych które znał.
Nagle przeszył go dreszcz - dawno nie czuł już tego uczucia. Okręcił się dookoła nic jednak nie zauważył. Wiedział jednak, że ktoś go obserwuje - ktoś lub coś. Po chwili jednak wrażenie to ustało, a on sam kontynuował wspinaczkę leśną ścieżką wprost w kierunku groty którą widział w skale.
Wielka jama, z sufitu zwieszały się stalagmity ociekające wodą. Wszędzie ta wilgoć! Skaza rozejrzał się po jaskini sprawdzając, czy nie jest przypadkiem zamieszkana. Niczego jednak nie znalazł - niczego oprócz czarnych plam krwi i połamanych kości, które jednak odrzucił w głąb jaskini.

Po krótkich oględzinach, zaczął schodzić w dół. Swoją grupę zastał tam gdzie ich zostawił, powiedział im o znalezionej jaskini po czym ruszył znów pod górę wskazując kierunek marszu.

***

Noc przebiegła spokojnie, przynajmniej jeśli chodzi o nieproszonych gości. Nie spał jednak dobrze. Przez cały czas śniły mu się sny, o których wolałby zapomnieć. Jednak to było już za nim. Jak usłyszał przy posiłku Angela też miała złe sny. "Coś tu jest grubo nie wporządku" - pomyślał. Po czym zaczął jeść racje żywnościowe wyciągnięte z plecaka.
Szkoda, że nie miał wina - to na pewno poprawiłoby im nastroje.

Z na wpół pełnym żołądkiem - zagadał - To co robimy? Przydało by się ruszyć z tego przeklętego miejsca. Każda droga jest dobra, skoro nie wiemy gdzie jesteśmy i dokąd zmierzamy.

 
Feniu jest offline  
Stary 11-10-2017, 08:51   #9
 
Lord Melkor's Avatar
 
Rodrik obudził się zlany potem. Czemu te koszmary go nawiedzały? Chciał patrzeć w przyszłość, odzyskać chwałę.... Poranne słońce jakoś nie dodawało mu otuchy, było one inne niż znał, światło wydawało się przyćmione. Przejrzał i poprawił swój rynsztunek próbując się uspokoić, przecież wojownik i dziedzic starożytnego, dumnego rodu, nie może pozwolić by jakiś koszmar wytrącił go z równowagi.

Tobie też śnił się koszmar czarodziejko? - Spojrzał przenikliwie na Angelę.-Znasz się na magii, rozumiesz, jak tu mogliśmy się znaleźć?
Następnie rozejrzał się dookoła.

-Idąc na wschód możemy chyba dojść do zamku nie schodząć w dół. I tak, mogę pójść przodem. - Stwierdził, starając się by jego głos brzmiał pewnie, jak przystoi przywódcy.
 

Ostatnio edytowane przez Lord Melkor : 11-10-2017 o 11:48.
Lord Melkor jest teraz online  
Stary 11-10-2017, 10:11   #10
Administrator
 
Kerm's Avatar
 
Jaskinia nie wyglądała zbyt sympatycznie, ale stanowiła jakieś schronienie na noc, dlatego też Farlon nie miał zbyt wielkich oporów przed spędzeniem tutaj nocy. Dach nad głową, dojście tylko z jednej strony - to były plusy zdecydowanie przeważające nad wspomnianymi przez Angellę minusami.

- Tym razem dla mnie ostatnia warta - zaproponował, gdy już kończyli kolację. - Jutro zmienimy kolejność.

* * *

Sen-mara, powiadali niektórzy.
Niektórzy wierzyli w sny, lecz Farlon do nich nie należał. Mimo wszystko nie był zachwycony tym, co mu się w nocy przyśniło. Gdyby nie to, że była to już końcówka jego nocnego odpoczynku, miałby całą noc zarwaną.
Co gorsza wyglądało na to, że koszmary dręczyły i innych. Gdyby to miało się powtarzać co noc... Ponura perspektywa.
Mimo wszystko nie zamierzał dzielić się z innymi swymi nocnymi przeżyciami.

* * *

Ranek jest mądrzejszy od wieczora, powiadano.
Ten było może nie mądrzejszy, ale za to pozbawiony mgły.

- Obejście przepaści to dobry pomysł - przytaknął. - Nie interesuje mnie zbytnio, co się znajduje na jej dnie.
- Znacznie ciekawszy jest ten zamek - dodał - chociaż w świetle dnia nie wygląda wcale przyjemniej, niż wieczorem.
 
Kerm jest offline  
 



Zasady Pisania Postów
Nie Możesz wysyłać nowe wątki
Nie Możesz wysyłać odpowiedzi
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Trackbacks jest Wył.
PingbacksWł.
Refbacks are Wył.


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 21:37.



Powered by: vBulletin Version 3.6.5
Copyright ©2000 - 2021, Jelsoft Enterprises Ltd.
Search Engine Optimization by vBSEO 3.1.0
Pozycjonowanie stron | polecanki
Free online flash Mario Bros -Mario games site

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164 165 166 167 168