Spis Stron RPG Regulamin Wieści POMOC Kalendarz
Wróć   lastinn > RPG - play by forum > Sesje RPG - DnD > Archiwum sesji z działu DnD
Zarejestruj się Użytkownicy

Archiwum sesji z działu DnD Wszystkie zakończone bądź zamknięte sesje w systemie DnD (wraz z komentarzami)


 
 
Narzędzia wątku Wygląd
Stary 07-04-2020, 18:02   #11
 
Umbree's Avatar
 
Reputacja: 27877 Umbree ma wspaniałą reputacjęUmbree ma wspaniałą reputacjęUmbree ma wspaniałą reputacjęUmbree ma wspaniałą reputacjęUmbree ma wspaniałą reputacjęUmbree ma wspaniałą reputacjęUmbree ma wspaniałą reputacjęUmbree ma wspaniałą reputacjęUmbree ma wspaniałą reputacjęUmbree ma wspaniałą reputacjęUmbree ma wspaniałą reputację
Owiana legendami, stara twierdza, być może pełna skarbów. Elora nie dziwiła się więc, że do Oakhurst przybywa wielu awanturników zainteresowanych tymi ruinami. Sama, jeśli miała by się tam wybrać (oczywiście nie sama, nie była samobójczynią), to raczej z ciekawości. Pomimo, że ponoć cytadela była w zamierzchłych czasach siedzibą jakiegoś smoczego kultu, może i natrafiła by na coś związanego z Helmem, wszak w takich miejscach można się było spodziewać wszystkiego. Poza tym, krasnolud mógł mieć dla nich jakąś pracę związaną z ruinami, co tylko wzmogło ciekawość kapłanki.

Rozmyślała o tym podczas posiłku, a niedługo potem w karczmie pojawiła się ładnie ubrana kobieta, która jak się okazało była w potrzebie. Elora wysłuchała jej prośby, jednak skoro od zaginięcia rodzeństwa minęło aż tyle czasu i jeszcze nie wrócili, kapłanka doszła do wniosku, że małe są szanse, by wciąż żyli. No chyba, że ktoś ich w tej twierdzy uwięził, bo taka możliwość też istniała. Kobieta oferowała całkiem dobry pieniądz za pomoc, który starczyłby jej na dłuższy czas, dzięki czemu mogła by się skupić na szerzeniu wiary i wiedzy o Helmie wśród społeczeństwa. No i pomaganiu tym, którzy byli w potrzebie. Tak jak obecnie Kerowyn Hurcele.

- Pomożemy, prawda, panowie - popatrzyła na towarzyszy. Było to raczej stwierdzenie, niż pytanie. - Helm mi świadkiem, że postaramy się odnaleźć i wrócić do miasteczka z twoimi krewnymi, a jeśli nie będzie to wykonalne, przynieść chociaż pierścienie. Akceptuję twoje warunki, droga pani. Czy Talgan i Sharwyn mają jakieś znaki szczególne, po których ich rozpoznamy? Oprócz sygnetów rzecz jasna, ale te można zgubić lub stracić w jakiś sposób, dlatego dobrze by było wiedzieć chociaż pobieżnie, jak wyglądali. I czy w tej Cytadeli działo się ostatnio coś niedobrego? Coś, co zwróciło uwagę mieszkańców?
 
__________________
She herself is a haunted house.
Umbree jest offline  
Stary 07-04-2020, 21:04   #12
 
psionik's Avatar
 
Reputacja: 43877 psionik ma wspaniałą reputacjępsionik ma wspaniałą reputacjępsionik ma wspaniałą reputacjępsionik ma wspaniałą reputacjępsionik ma wspaniałą reputacjępsionik ma wspaniałą reputacjępsionik ma wspaniałą reputacjępsionik ma wspaniałą reputacjępsionik ma wspaniałą reputacjępsionik ma wspaniałą reputacjępsionik ma wspaniałą reputację
Amos siedział w milczeniu nad miską jedzenia i piwem. Oba dwuręczne miecze oparł o ścianę obok, tak by mieć zawsze pod ręką. Nie narzekał na małe naczynia i kufle. Był wdzięczny, że dostali ciepły posiłek i być możliwość pracy. Jego sakiewka wciąż była ciężka, ale żył ze swoich mięśni, a te najwidoczniej przydadzą się w tej Bezsłonecznej Cytadeli.


Wysłuchał zarówno przybyłej kobiety jak i towarzyszących mu ludzi. Wydaje się, że sprawa jest przesądzona. Przytaknął Elorze na jej pytanie-stwierdzenie. Jeżeli ktokolwiek będzie w stanie stwierdzić jak należy się zachować w tym miejscu to będzie to kapłanka Helma. To jeden z kilku bóstw, które kojarzył, przez co było z miejsca poczuł pewną ostrożną sympatię do dziewczyny.
 
psionik jest offline  
Stary 08-04-2020, 07:20   #13
 
Koime's Avatar
 
Reputacja: 25118 Koime ma wspaniałą reputacjęKoime ma wspaniałą reputacjęKoime ma wspaniałą reputacjęKoime ma wspaniałą reputacjęKoime ma wspaniałą reputacjęKoime ma wspaniałą reputacjęKoime ma wspaniałą reputacjęKoime ma wspaniałą reputacjęKoime ma wspaniałą reputacjęKoime ma wspaniałą reputacjęKoime ma wspaniałą reputację
Archi ożywił się na wzmiankę o tajemniczej cytadeli. Zresztą sądząc po reakcji towarzyszy, nie był on jedynym, którego te wieści zainteresowały. Pewnie żadne z nich nie spodziewało się czegoś podobnego po tak niepozornej okolicy.

Kazano im jednakże czekać na potencjalnego pracodawcę, więc niziołek skupił uwagę na pałaszowaniu jedzenia, które dostarczono do ich stolika. Chciał wykorzystać okazję do napełnienia brzucha czymś lepszym niż zimne racje podróżne, którymi raczyli się przez ostatnie dni. Czym prędzej napełnił więc swój talerz i zaczął wypełniać policzki póki mógł. Nie obawiał się w każdym razie apetytu dwóch rosłych wojów. O nie! Największe zagrożenie widział zawsze w osobie Williego. Czarodziej był niewiele wyższy od barda, ale Archie wyznawał zasadę, że nie powinno oceniać się książki jedynie po okładce, a apetytu gnoma po jego wzroście.

Gdy w karczmie zjawiła się wreszcie Madame Hurcele, niziołkowi udało się wymusić na sobie chociaż odrobinę powściągliwości przed dalszym pożeraniem delicji, które aż wołały by się nimi zajął. Poruszająca (oraz wydaje się też że prawdziwa) historia kobiety, wzbudziła współczucie w jego sercu. Odruchowo zaczął bawić się schowaną pod koszulą oznaką, którą zawsze nosił na rzemieniu zawieszonym na szyi.

Nie chcąc przeszkadzać pozostawił kwestię dogadywania szczegółów ich zatrudnienia charyzmatycznemu Branowi i jak zwykle uroczej Elorze, pod pretekstem napełnienia prawie pustego dzbana po piwie kolejną porcją złocistego napoju, udał się w stronę szynkwasu, by ponownie móc zamienić słowo z Rorganem.

- Zaiste kunszt kulinarny twej kuchni zasługuje, by historia o nim niesiona była po całym Wybrzeżu Mieczy. Masz moje słowo, że najbliższe okolice dowiedzą się o wspaniałościach, którymi raczysz gości - powiedział do gospodarza i na potwierdzenie swych słów poklepał się po pełnym brzuchu - Jest jednak jeszcze kilka rzeczy, o które chciałbym zapytać. O ile mnie pamięć nie myli wspominałeś, że “rzadko który” ze śmiałków wraca z wyprawy do owej tajemniczej cytadeli. Czy oznacza, że jednak ktoś dał radę stamtąd powrócić? Coś jeszcze zwróciło też moją uwagę. Gdy szliśmy w stronę waszego pięknego miasta, nie wydaje mi się bym dostrzegł w oddali cokolwiek, co mogłoby być ową twierdzą.

 
Koime jest teraz online  
Stary 08-04-2020, 13:28   #14
 
Asmodian's Avatar
 
Reputacja: 51866 Asmodian ma wspaniałą reputacjęAsmodian ma wspaniałą reputacjęAsmodian ma wspaniałą reputacjęAsmodian ma wspaniałą reputacjęAsmodian ma wspaniałą reputacjęAsmodian ma wspaniałą reputacjęAsmodian ma wspaniałą reputacjęAsmodian ma wspaniałą reputacjęAsmodian ma wspaniałą reputacjęAsmodian ma wspaniałą reputacjęAsmodian ma wspaniałą reputację
Rorgan nie zawiódł oczekiwań Willego. Jak każdy krasnolud był konkretny, i od razu powiedział im o potencjalnej robocie.Z miejsca więc pochwalił karczmarza.
- To lubię. Zero pierdzielenia smutów. Rorganie, nie odmówię twoich trunków, najlepiej polewaj mi po krasnoludzku, aby drewno w moim kuflu nie zdąrzyło wyschnąć – Czarodziej zatarł sękate łapska – a dopóki mogę, proszę o skromny pokój. Skromny, bo planuję potężnie się zaprawić, i raczej nie będę miał okazji podziwiać wystroju – gnom pokazał sakiewkę, aby karczmarz wiedział, że rozmawia z kimś, kto płaci za ewentualne problemy, po czym zbliżył się lekko do krasnoluda i mrugnął okiem – Z koniecznym wniesieniem, ma się rozumieć, bo napierdolę się jak nie przymierzając, szpadel - powiedział już ciszej na ucho karczmarzowi i zajął miejsce za stołem, licząc na szybką obsługę.

Obsługa była wręcz błyskawiczna, co pozwoliło gnomowi zakosztować kufla trunku, który osuszył mu nieco gardło jeszcze zanim na dobre stołek nie zaczął uwierać go w bolący od marszu zadek. Nogi dyndały mu się na nieco zbyt wysokim meblu, i zdołały już nieco dojść do siebie, pozostawało mu więc teraz spróbować owego mięsiwa, którego zagarnął całkiem spory kęs, wywołując zdaje się jakiś napad paniki u Archiego. Niespecjalnie przypadło mu jednak w smaku, więc musiał sążniście je zapić, wychylając w końcu cały kufel. Szczęściem krasnolud okazał się słowny, i gnom musiał po drugiej kolejce głośno czknął i ulżyć nieco żołądkowi.
Kolejne kęsy jedzenia, i kolejne łyki piwka, które najwyraźniej przypadło do gustu niewielkiemu, acz wydającemu się mieć dziurawe gardło gnomowi.

Ach, co za zapach” pomyślał gnom kiedy długonoga kobieta w wykwintnej sukni przysiadła się do nich. „Gdyby miała krótsze nogi, i była nieco szersza w biodrach, można by nawet do niej uderzyć” pomyślał obracając swój wielki nochal w stronę kobiety. Był pod takim jej wrażeniem, że wyciągnął z plecaka swoją miejscami czystą książkę, i zaczął uważnie notować, punkt po punkcie, skrupulatnie to, co jak mniemał mogło być użyteczne później. Słuchał jej uważnie, skinieniami głowy kwitując każde skrobnięcie skrzypiącego po papierze pióra, przerywając jedynie dla sięgnięcia po kufel, dopijany jakby między zdaniami. Kiedy skończył pisać, skończyło mu się również piwo w kufelu, który uniósł w celu pokazania karczmarzowi, ten zaś jak zwykle bez zwłoki ruszył, by go napełnić. Gnom uśmiechnął się szeroko, widząc doskonałą współpracę na linii klient-karczmarz.

- Weźmiemy się za to! Pani dobrze pachnie, i dobrze płaci, a to o wiele więcej niż można powiedzieć o wielu szefach! Mój nos mi to podpowiada, a każdy szanujący się gnom musi ufać swojemu nosowi!- gnom wzniósł kolejny już kufel piwa, przyniesiony w ostatnim momencie, bo w gardle już mu wysychało ot tak przydługiej tyrady, i przełykając głośno zaczął pić, niemal nie mocząc sobie brody.
Następnie, korzystając z przerwy w notowaniu, skierował nochal w stronę leżących na talerzu, opuszczonych chwilowo przez halflinga naleśników - Cytadela. Przykra sprawa. Turyści, poszukiwacze przygód, smocze kulty, szczególnie one - gnom pokręcił głową - Nigdy nie wiadomo, co te smokoluby tam wyprawiają, a smoki - zrobił krótką pauzę na sążnisty łyk - te to najlepiej wyglądają z trzydziestofuntową kulą armatnią w.... - gnom zerknął na starszą, dystyngowanie wyglądającą kobietę i ugryzł się szybko w język - Taak, to intrygująca sprawa... – gadał dalej gnom, choć jego sylaby zaczęły się nieco wydłużać, najpewniej z powodu wypitego piwa. W obecniej chwili nochal czarodzieja zrobił się zabawnie czerwony, a oczy zaczeły przypominać osłaniające je okulary, szkliste, wielkie i okrągłe. Wiecheć będący fryzurą czarodzieja od gwałtownych ruchów głowy, towarzyszących każdemu toastowi lekko się już zmierzwił na końcach, co powodowało, że niewielka istota zaczęła sprawiać nieco bardziej rubaszne wrażenie. Naleśniki okazały się przepyszne i to tak bardzo, że gnomowi z wrażenia znów zaschło w gardle.
-....wymagająca....dogłębnego... - czarodziej objął oburącz kolejny, przepięknie pełny kufelek piwa którego pianka tak cudownie pachniała - ...zbadania. Zdrówko! - kolejne gulgotanie, przerwało na moment niezbyt sensowną wypowiedź gnoma.
- Woda...drożdże...słód...i mamy...złoto – gnom obserwował z fascynacją, jak karczmarz nalewa i dostarcza kolejny kufelek. Zapowiadał się całkiem sympatyczny wieczór i gnom był zdecydowany wycisnąć z niego tyle, ile się tylko dało.
 
__________________
Iustum enim est bellum quibus necessarium, et pia arma, ubi nulla nisi in armis spes est

Ostatnio edytowane przez Asmodian : 08-04-2020 o 13:50.
Asmodian jest offline  
Stary 08-04-2020, 16:20   #15
 
Ayoze's Avatar
 
Reputacja: 34905 Ayoze ma wspaniałą reputacjęAyoze ma wspaniałą reputacjęAyoze ma wspaniałą reputacjęAyoze ma wspaniałą reputacjęAyoze ma wspaniałą reputacjęAyoze ma wspaniałą reputacjęAyoze ma wspaniałą reputacjęAyoze ma wspaniałą reputacjęAyoze ma wspaniałą reputacjęAyoze ma wspaniałą reputacjęAyoze ma wspaniałą reputację
Kerowyn rozpogodziła się nieco, gdy potwierdziliście chęć pomocy, choć widać było, że zachowanie Williego nieco ją skonfundowało.
- Dziękuję, dziękuję wam bardzo - powiedziała z radością w głosie. - Nawet, jeśli coś im się stało, lepiej wiedzieć co, niż żyć domysłami. No i będę mogła poinformować swoją siostrę, a ich matkę o losach dzieci. Odpowiadając na wasze pytania, cytadela leży pół dnia drogi od Oakhurst, na południowy-zachód od miasteczka. Trzeba się tam wybrać Starą Drogą, to wąska, nieuczęszczana już przez nikogo ścieżka. Oprócz Talgena i Sharwyn, w skład grupki wchodzili młody tropiciel Karakas i paladyn Bradford, ale on nie był tutejszy - przybył tu w odwiedziny do świątyni Lathandera. Wiem, że Talgen zachwycał się jego mieczem, ciągle o nim opowiadał. Chyba był magiczny, czy coś takiego.

- Talgen jest wysokim, szczupłym blondynem o włosach sięgających za uszy i delikatnym zaroście. Gdy wyruszał, miał na sobie skórznię i zieloną pelerynę z kapturem. Sharwyn jest ładna, niska i drobna, blond włosy opadają jej luźno na plecy, na pewno nie pomylicie ich z nikim innym. Co do samej cytadeli, to zamieszkuje ją banda goblinów, ale nie są agresywnie nastawieni do mieszkańców Oakhurst. Nigdy z ich powodu nie mieliśmy żadnych problemów. Co więcej, zawsze przy przesileniu letnim przybywają do miasteczka i sprzedają nam kawałek magicznego jabłka, które leczy każdą przypadłość. Nie sądzę, by grupa Talgena padła ich ofiarą. - Kerowyn pokręciła głową. - Za fatygę wypłacę wam zaliczkę - po siedemdziesiąt sztuk złota na głowę, resztę dostaniecie po powrocie. Macie jeszcze jakieś pytania?

W tym momencie Archi ruszył do szynku pod pretekstem napełnienia swego kufla, a słowa na temat kuchni Rorgana bardzo uradowały krasnoluda.
- Dziękuję ci, przyjacielu, staramy się tutaj, jak możemy, żeby goście byli zadowoleni - powiedział rudobrody. Na dalsze pytania niziołka zmarszczył brwi, zastanawiając się nad czymś. - No ktoś tam kiedyś wrócił, ale długo w Oakhurst nie zabawili, to i szczegółów żadnych nie znam. Większość jednak nie wraca, a im dłużej takich delikwentów ostrzegasz, że nie warto się tam zapuszczać, tym większą chętkę na to mają, więc już nawet przestałem ostrzegać. - Machnął wielką łapą i zaśmiał się. - A nie widziałeś, przyjacielu, tej cytadeli, bo ona leży pół dnia drogi stąd, trza Starą Drogą się do niej dostać. A nawet jak byście od strony Longsaddle przybyli, to i tak byście nic nie zobaczyli, bo ta twierdza pod ziemią się znajduje. Ponoć w dawnych czasach została tam wciągnięta przez jakiś magiczny kataklizm, tak przynajmniej ludzie gadają. Pokoje będą niebawem dla was gotowe - jedenaście srebrników na głowę, bo śniadanie wliczyłem. Jak bez śniadania, to osiem. Powiedz towarzyszom, żeby pieniążki przygotowali przyjacielu. - Rorgan się wyszczerzył. - No i za podwieczorek będzie trójka od łebka.
 

Ostatnio edytowane przez Ayoze : 08-04-2020 o 18:25.
Ayoze jest offline  
Stary 08-04-2020, 17:36   #16
 
Draugdin's Avatar
 
Reputacja: 22376 Draugdin ma wspaniałą reputacjęDraugdin ma wspaniałą reputacjęDraugdin ma wspaniałą reputacjęDraugdin ma wspaniałą reputacjęDraugdin ma wspaniałą reputacjęDraugdin ma wspaniałą reputacjęDraugdin ma wspaniałą reputacjęDraugdin ma wspaniałą reputacjęDraugdin ma wspaniałą reputacjęDraugdin ma wspaniałą reputacjęDraugdin ma wspaniałą reputację
Draugdin pytań nie miał. Usłyszał wszystko co potrzebował wiedzieć, a jego towarzysze dopytali i brakujące i interesujące ich szczegóły. Reszta i tak wyjdzie dopiero w tak zwanym praniu czyli tam na miejscu. Nigdy nie można się przygotować za dobrze do wyprawy, gdyż z doświadczenia wiedział, że jest tak wiele elementów nie przewidywalnych ile gwiazd na niebie. Można jedynie przygotować się na tyle na ile każdy uważa, że jest to wystarczające. Resztę dopełniają umiejętności, doświadczenie i zimna krew. Tej zaś nigdy mu nie brakowało. Natomiast gdy już wszystko pójdzie źle pozostaje jeszcze ostatnia deska ratunku... Trzeba będzie improwizować, a dobra improwizacja potrafi często zastąpić w dużym stopniu wyszkolenie czy doświadczenie.

Rad był, że zostanie wypłacona zalicza z góry. Siedemdziesiąt sztuk złota to już całkiem niezłe honorarium tym bardziej, że poza przyjęciem zlecenia jeszcze tak właściwie niczego więcej nie zrobili, a i zaliczki z góry należały do rzadkości. Ich zleceniodawczyni musiała być bardzo zdeterminowana, żeby ufność do nowo przybyłych najemników postawić wyżej nad ostrożność i powściągliwość. Lepszy wróbel w garści niż gołąb na dachu, a złoto w sakiewce zawsze już będzie nie ważne co się wydarzy dalej. Chociaż wzmianka o magicznym mieczu spowodowała, że jego uszy zastrzygły mocniej niż zazwyczaj. Magiczne bronie nie należały do rzadkości jednak wcale też nie tak łatwo było je zdobyć. Tym bardziej był co raz poważniej zainteresowany niniejszym zleceniem.
Z resztą reszta drużyny wyglądała jak by też już się rwała do czynu, jednak przecież na pewno nie wyruszą dziś. Trzeba będzie przenocować. No i warto by jutro chociaż odrobinę rozejrzeć się po Oakhurst. Być może wydać kilka świeżo co zarobionych złotych monet.
 
__________________
There can be only One Draugdin!

We're fools to make war on our brothers in arms.
Draugdin jest offline  
Stary 08-04-2020, 19:07   #17
 
psionik's Avatar
 
Reputacja: 43877 psionik ma wspaniałą reputacjępsionik ma wspaniałą reputacjępsionik ma wspaniałą reputacjępsionik ma wspaniałą reputacjępsionik ma wspaniałą reputacjępsionik ma wspaniałą reputacjępsionik ma wspaniałą reputacjępsionik ma wspaniałą reputacjępsionik ma wspaniałą reputacjępsionik ma wspaniałą reputacjępsionik ma wspaniałą reputację
Opowieść o tej cytadeli była interesująca, choć smutna. Tylu śmiałków nie miało możliwości zobaczyć się ze swoimi rodzinami. Amos nie czuł jednak smutku. Czuł pustkę w miejscu, w którym powinny być uczucia, wspomnienia, ciepło. Sięgnął po resztkę naleśników, o którą musiał konkurować z, o dziwo, najmniejszymi kompanami. Mięso, kaszę i zasmażkę wciągnął już dawno opróżniając napitek kilkukrotnie. Zanim jeszcze pojawiła się ta kobieta - Kerowyn Hurcele, Amos zdołał wykonać kurs do szynkwasu zamieniając kufel na pełen dzban. Wreszcie pojemność jego naczynia była proporcjonalna do kufli Archiego i Williego, przez co mogli nawiązać równorzędną walkę nie tylko na polu jedzenia, ale również napitku.

Rozejrzał się po twarzach siedzących przy stole. W zasadzie wszędzie widział zainteresowanie, w niektórych chęć wyruszenia widoczną w żarze palących się oczu. Sam nie był do końca przygotowany. Co innego, gdyby ta cała cytadela stanowiła realne zagrożenie dla miasta. Westchnął kiwając głową.
- Gdzie możemy zrobić zakupy na drogę? - zapytał. Miał dość nieprzyjemny głos, niski, trochę przywodzący na myśl lawinę kamieni.
Przyjrzał się jeszcze sygnetowi kobiety - ciało mogło być zmasakrowane, ale po sygnecie na pewno rozpozna poszukiwanych. Przeczesał siwe włosy upijając łyk z dzbana kiwając głową. - Dowiemy się co się stało z twoją sem'ya. Nie martw się.

Nim wieczór dobiegł końca Amos przeszedł się jeszcze po mieście przyglądając się okolicy. Nabył mikstury lecznicze i wrócił do karczmy.
 

Ostatnio edytowane przez psionik : 08-04-2020 o 19:35.
psionik jest offline  
Stary 08-04-2020, 19:09   #18
 
Umbree's Avatar
 
Reputacja: 27877 Umbree ma wspaniałą reputacjęUmbree ma wspaniałą reputacjęUmbree ma wspaniałą reputacjęUmbree ma wspaniałą reputacjęUmbree ma wspaniałą reputacjęUmbree ma wspaniałą reputacjęUmbree ma wspaniałą reputacjęUmbree ma wspaniałą reputacjęUmbree ma wspaniałą reputacjęUmbree ma wspaniałą reputacjęUmbree ma wspaniałą reputację
Kapłanka wysłuchała kobiety i zmarszczyła brwi, kiedy usłyszała o "niegroźnych" goblinach sprzedających im zaczarowany owoc. To nie było coś normalnego, to nie było w porządku.
- Jeśli chodzi o gobliny, nigdy nie można wierzyć ich intencjom, nawet, jeśli WYDAJĄ się być dobre - powiedziała, akcentując odpowiednio jedno słowo. Była nieco zszokowana tym, że tubylcy handlują z zielonymi. - Tym bardziej powinniśmy ruszyć do tej cytadeli i sprawdzić, co naprawdę się tam dzieje. Porządek spraw musi zostać zachowany, a jeśli te pokurcze coś knują, bądź mają związek ze sprawą zniknięcia pani krewnych, gorzko tego pożałują.

Wyruszając liczną grupą i to w dodatku taką, w której każdy znał się na swojej robocie, mieli większe szanse odkrycia, co naprawdę stało się w tej twierdzy. Doświadczenie podpowiadało jej, że żywych członków tamtej grupy raczej nie znajdą, ale mogli chociaż odzyskać te sygnety dla rodziny. Przyjęła ze skinieniem głowy pieniądze od pani Hurcele i schowała je do kieszonki przy pasie. Zamierzała kupić za nie jedną miksturę leczniczą, gdyż takich specyfików nigdy dość. Sama kobieta musiała chyba bardzo kochać swoich siostrzeńców, skoro ufała i płaciła ledwo co poznanym ludziom. Zresztą, nawet, gdyby jej kompani się nagle rozmyślili i postanowili udać się w dalszą podróż, Elora i tak ruszyłaby do cytadeli - podjęła się zadania, więc musiała je wykonać. Helm zawsze patrzył, a ludzie tacy jak ona byli jego ramionami sprawiedliwości i porządku. Danego słowa nigdy nie łamała.

Uśmiechnęła się lekko, gdy Archi wrócił do stolika i oznajmił im, że cytadela znajduje się pod ziemią.
- Dobrze, że swego czasu w Luskan kupiłam linę z kotwiczką, może się teraz na coś przyda - powiedziała, dopijając swoje piwo. - Postarajcie się dzisiaj nie przesadzać z alkoholem, moi drodzy, gdyż jutro po śniadaniu wyruszamy na miejsce. Nie wiemy, co zastaniemy po drodze, a chciałabym, żebyście nadawali się do czegoś więcej, niż do rzygania pod każdym napotkanym krzaczkiem. - Tutaj puściła oczko do Williego. - Mam dziwne przeczucie, że tam może dziać się coś dziwnego, ale to już przekonamy się, gdy dotrzemy do tej pogrzebanej twierdzy.


Posiedziała z towarzyszami jeszcze chwilę, po czym wybrała się do sklepu Hurcele po miksturę leczniczą. Na szczęście wycieczka nie okazała się fiaskiem, gdyż udało jej się dostać wywar, niestety na inne rzeczy, które wpadły jej do głowy przy okazji zabrakło jej już pieniędzy, a nie chciała z kobietą negocjować kolejnej części zaliczki, bo uważała, że po prostu nie wypadało. Wróciła do karczmy, odberała od Rorgana klucz do swojej "jedynki" na piętrze, płacąc od razu za nocleg ze śniadaniem i domówiła też balię z gorącą wodą, gdyż chciała zarzyć przyjemnej kąpieli przed jutrzejszym dniem. Nie wiadomo, ile czasu spędzą w tej cytadeli, więc należało korzystać z okazji.

Po odprężającej kąpieli pomodliła się do Helma, prosząc go o siłę i determinację, po czym położyła do łóżka, które okazało się być całkiem wygodne. Nie podejrzewała, by kolejne dni miały okazać się łatwe i przyjemne, dlatego postanowiła odpocząć i nabrać sił przed jutrzejszą wyprawą w objęcia pogrzebanej pod ziemią twierdzy.
 
__________________
She herself is a haunted house.
Umbree jest offline  
Stary 08-04-2020, 22:16   #19
Administrator
 
Kerm's Avatar
 
Reputacja: 90904 Kerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputację
Słowa "zaliczka po siedemdziesiąt sztuk złota na głowę" zabrzmiały w uszach Brana jak piękna melodia. I sugerowały, że Kerowyn bardzo poważnie traktuje całą sprawę i że nie wystawi ich do wiatru.

- Jesteśmy wdzięczni - powiedział. - Przyda się, bo będziemy musieli poczynić pewne przygotowania przed wyprawą.

Mieli gdzie dokonać zakupów (co znaczyło, że część złota może wrócić do pracodawczyni), więc tę część przygotowania się do wyprawy mogli załatwić bez problemów.
Pawdę mówiąc niewiele miał do kupienia - liny targać nie zamierzał, pochodnie czy lampa były mu niepotrzebne, najwyżej mógłby kupić jakąś miksturę leczenia - gdyby Kerowyn miała takowe na składzie. Oczywiście mieli kapłana, a dokładniej - kapłankę, ale nie warto było się oszukiwać - w razie kłopotów jedna kapłanka nie zdołałaby wspomóc zbyt wielu osób, a gdyby jej zbrakło...
A w cytadeli, co to się pod ziemię zapadła, musiały się kryć jakieś niebezpieczeństwa, bo skoro tyle osób tam poszło i nie wróciło, to powodem tego raczej nie było zamiłowanie do goblinów/goblinek czy zainteresowanie sadownictwem i uprawą cudownych jabłoni...

Gdy Kerovyn poszła, Bran zamienił kilka słów z karczmarzem - zasięgnął informacji o innych wyprawach, zamówił nocleg, kąpiel i jedzenie na drogę, uiścił opłatę. Potem zostawił większość bagażu w pokoju i wybrał się na zwiedzanie miasta. No i kupił miksturę leczenia.
Po powrocie do karczmy miast odpoczywać stracił nieco czasu, jako że głowę zaczął mu zawracać Archi. A że bard planował urozmaicić swoje występy paroma efektami specjalnymi, parę rzeczy trzeba było z góry ustalić i kilka przećwiczyć.

Z powodu tegoż występu Bran poszedł spać nie tak szybko, jak by tego pragnął, ale na tyle wcześnie, by móc wypocząć przed wyprawą.
 
Kerm jest offline  
Stary 09-04-2020, 08:14   #20
 
Koime's Avatar
 
Reputacja: 25118 Koime ma wspaniałą reputacjęKoime ma wspaniałą reputacjęKoime ma wspaniałą reputacjęKoime ma wspaniałą reputacjęKoime ma wspaniałą reputacjęKoime ma wspaniałą reputacjęKoime ma wspaniałą reputacjęKoime ma wspaniałą reputacjęKoime ma wspaniałą reputacjęKoime ma wspaniałą reputacjęKoime ma wspaniałą reputację
Gdy Archie wrócił wreszcie do ich stolika, wszystkie ustalenia dotyczące kontraktu wydawały się być już dograne. Po wyjściu Kerowyn z karczmy podzielił się z towarzyszami informacją o niezwykłym położeniu cytadeli oraz o mniej przyjemnych wieściach związanych z zapłatą za nocleg.

Usłyszawszy o otrzymanej zaliczce i o planach zakupowych co poniektórych, postanowił przyłączyć się do kompanów, by lepiej przygotować się do nadchodzącej wyprawy. Zanim to jednak nastąpiło zapytał Rorgana czy mógłby tego wieczoru nieco zabawić tutejszą klientelę grą na flecie i paroma opowieściami. Wiadomym przecież było, że po paru kuflach piwa ludzie stają się bardziej skłonni do dzielenia się lokalnymi pogłoskami. W drodze na zakupy zagadał też Brana, czy ten mógłby wspomóc jego występ odrobiną magii. Trochę efektów świetlnych, czy mała chmura dymu sprawiały, że przedstawienia były o wiele bardziej interesujące.

♫ Było ciepłe lato, choć czasem padało ♫
♫ Dużo piwa się piło, a mało się spało ♫
♫ Tak zaczęła się ta karczemna wielka draka ♫
♫ On miał lepkie łapska, ona zasadziła mu kopniaka ♫

Publiczność była prosta, acz radosna. Co jakiś czas dosiadał się do podpitych już biesiadników i zachęcał do opowiadania co tam u nich. Zainteresował go szczególnie jeden motyw pojawiający się co jakiś czas. Otóż wielu gospodarzy przestało wypasać swoje bydło na łąkach nieopodal Oakhurst. Według tego co usłyszał podobno zarówno ludzie jak i zwierzęta, którzy zostawali w tych okolicach po zmroku, byli znajdywani następnego dnia martwi, przebici tuzinami podobnymi do igieł szponów. Niziołek zanotował w pamięci, by następnego dnia przekazać towarzyszom te ciekawe nowiny.

 
Koime jest teraz online  
 



Zasady Pisania Postów
Nie Możesz wysyłać nowe wątki
Nie Możesz wysyłać odpowiedzi
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Trackbacks jest Wył.
PingbacksWł.
Refbacks are Wył.


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 05:04.



Powered by: vBulletin Version 3.6.5
Copyright ©2000 - 2020, Jelsoft Enterprises Ltd.
Search Engine Optimization by vBSEO 3.1.0
Pozycjonowanie stron | polecanki
Free online flash Mario Bros -Mario games site

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164 165 166 167 168 169