Spis Stron RPG Regulamin Wieści POMOC Kalendarz
Wróć   lastinn > RPG - play by forum > Sesje RPG - DnD > Archiwum sesji z działu DnD
Zarejestruj się Użytkownicy

Archiwum sesji z działu DnD Wszystkie zakończone bądź zamknięte sesje w systemie DnD (wraz z komentarzami)


 
 
Narzędzia wątku Wygląd
Stary 11-03-2021, 11:06   #11
 
Quantum's Avatar
 
- Ja mam na imię Rosevalda, a to mój braciszek Thornboldt. - Dziewczynka przedstawiła oboje. - Nie wiemy, jak wygląda ten potwór, ale z piwnicy zawsze dochodzą przerażające dźwięki i nie możemy tego wytrzymać. Nasi rodzice… oni poszli to sprawdzić. I nie wrócili. Gdy długo nie wracali, wybiegliśmy z domu. - Głos Rose łamał się, choć starała się pozostać silna.

Na pytanie Oriona odparła:
- Jesteśmy w Barovii, to taka wioska. A cała kraina też nazywa się Barovia. Przynajmniej z tego, co wiem - powiedziała Rose. - Potwór jest w piwnicy. Musi tam być, bo stamtąd dochodzą te straszne dźwięki.

Puck w tym czasie spróbował wykryć magię i zdziwił się mocno, gdy ujrzał efekty swojego zaklęcia. Wszystko, dosłownie wszystko wokół oplatała mdła, zielonkawa aura. Domy, ulice, Rose, Thorna, nawet jego kompanów i niego samego. Coś tu się mocno nie zgadzało. Czyżby mgła unosząca się wszędzie wokół miała z tym cokolwiek do czynienia? A może to był tylko jakiś surrealistyczny sen?

Gdy zapytał Thorna o powód płaczu, mały jeszcze bardziej przycisnął swoją maskotkę do piersi.
- Boję się potwora, prze pana - rzucił nieco zawstydzony, ocierając łzy. - Nie chcę się bawić, chcę do domu. Do łóżka. I do mamy!
- Nasza sypialnia jest na trzecim piętrze. Jest też tam pokoik naszego małego braciszka, Waltera. Musicie się pospieszyć, bo Walter może być w niebezpieczeństwie - powiedziała Rose.

Nie było powodu, by zwlekać, więc ruszyliście w stronę skrzypiącej, otwartej bramy. Minąwszy ją ujrzeliście główne drzwi prowadzące do domu. Jak mogliście się spodziewać, były otwarte i wpuściły was do dość szerokiego foyer, gdzie na południowej ścianie dostrzegliście tarczę z ozdobnym herbem (stylizowanym złotym wiatrakiem na czerwonym tle) a po jej obu stronach wisiały duże portrety dwójki starszych arystokratów o kamiennych twarzach. Przechodząc obok zdawało się wam, jakby was obserwowali.

Dwuskrzydłowe drzwi z mahoniową ramą zaprowadziły was do głównego holu, którego podłoga wyłożona była kamienną mozaiką. Północną ścianę zdobił wygaszony obecnie kominek, nad którym wisiał pięknie zdobiony długi miecz z symbolem wiatraka wkomponowanego w rękojeść. Ściany wyłożone do sufitu drewnem były bogato zdobione w motywy winorośli, kwiatów, nimf i satyrów.

Południową ścianę znaczyły pięknie wykonane, mahoniowe, spiralne schody prowadzące na piętro. Zachodnia i wschodnia ściana posiadały równie piękne drzwi prowadzące do innych pomieszczeń. Nigdzie jednak nie widzieliście zejścia do piwnicy.

Cahnyr, Kaladin

Przyglądając się ścianom, dostrzegliście, że ktoś wprawnie wplótł między piękne zdobienia motywy węży i czaszek, tak, by na pierwszy i nawet drugi rzut oka pozostawały niedostrzeżone.



Mapa:


 

Ostatnio edytowane przez Quantum : 11-03-2021 o 11:10.
Quantum jest offline  
Stary 11-03-2021, 12:15   #12
Administrator
 
Kerm's Avatar
 
Dzieci powiedziały co wiedziały, ale ich słowa na niewiele się zdały, bowiem nazwa Barovia nic Cahnyrowi nie mówiła, a potwór czający się w piwnicy stanowił jeden z typowych elementów bajek. Jedynie fakt, iż rodzice zaginęli, był niepokojący...

- Odnajdziemy waszego braciszka - zapewnił, zastanawiając się, dlaczego ta dwójka, uciekając, nie zabrała go ze sobą. Ale doszedł do wniosku, że takim pytaniem mógłby pogorszyć samopoczucie Rosevaldy.
Swoją drogą, dzieci też miały jakieś nietypowe imiona. A przynajmniej on do tej pory z takimi się nie spotkał.
Na jakie przeklęte zadupie trafili?

* * *

Dom wewnątrz prezentował się o wiele lepiej, niż można było się spodziewać po tym, jak wyglądał z zewnątrz. Widać było, że mieszkańcy byli majętni. I, zapewne, dorobili się majątku na zbożu.
- Czy ktoś z was zna ten herb? - spytał, wskazując na tarczę.
Zapewne ród dorobił się na handlu zbożem. Może kupili sobie herb, może dostali za jakieś inne zasługi.

Rozejrzał się dokoła, podziwiając bogate wyposażenie i zdobienia. I zauważył coś niepokojącego.
- Widzicie to, co ja? - spytał. - To musi być ciekawa rodzina. Kto normalny ozdabia ściany wężami i czaszkami?

- Jeśli nie znajdziemy zejścia do piwnicy - powiedział po chwili - to trzeba będzie iść na trzecie piętro i ratować Waltera. Potwora zostawimy na koniec.
 
Kerm jest offline  
Stary 11-03-2021, 14:03   #13
 
Mi Raaz's Avatar
 
Kaladin poczuł się wywołany do odpowiedzi. Przystanął na moment przed herbem, pogładził się po brodzie. Nie znał tego herbu, więc postanowił powiedzieć to co było oczywiste.

- Złote ładowanie wiatrakiem na czerwonej tynkturze. Tarcza bez trzymaczy, bez hełmu, klejnotu, bez dewizy. Wiatrak nie jest figurą szlachecką. Przynajmniej nie w żadnej ze znanych mi kultur. Można pomyśleć, że sugeruje handel zbożem. W herbie brakuje jednak kłosów, kosy, czy łanów lub snopów. Tedy należy przyjąć, że mamy do czynienia z domem rodu magnackiego. Właściciele młynu. Posiadacze wiatraka. Pewnie minęły już pokolenia od tego na czym dorobili się swego statusu. Złoto w kolorze figury świadczy o nadaniu z rąk najwyższego władcy tych ziem.

Szli dalej, ale Kaladin zaczął zerkać z szacunkiem na półelfa. Dotknął jednego z ornamentów z symbolem czaszek.

- Niektóre kultury celebrują śmierć bardziej niż inne. Wąż i czaszka nie muszą być symbolem czegoś złego. Wąż pożerający ogon jest symbolem biegnącego w nieskończoność czasu, a czaszka symbolem przemijania. Wiele kultur opartych na rolnictwie i naturalnej zmianie pór roku przyjmuje śmierć jako coś dobrego. Tak jak w naturze umierające rośliny stają się nawozem pod rośliny nowo wyrastające. Dowiedzielibyśmy się więcej weryfikując w jaki panteon bogów tu wierzą. Stawiam złotego denara, że wiara opiera się o boginię płodności i roli oraz boginię śmierci. Lub boga śmierci.

Kaladin tak się rozgadał, że niemal zapomniał o zadaniu. W końcu oderwał się od ścian i zerknął na stoły.

- Potwór jest w piwnicy. Chłopiec na trzecim piętrze. Rodzice poszli uciszyć potwora. Myślę, że powinniśmy zacząć od piwnicy. Jeśli ruszymy na piętro, to stwór może wyjść i zaatakować młodych na zewnątrz. Chłopcu na piętrze raczej nic nie zagraża.
 
__________________
Wszelkie podobieństwo do prawdziwych osób lub zdarzeń jest całkowicie przypadkowe.

”Ludzie nie chcą słyszeć twojej opinii. Oni chcą słyszeć swoją własną opinię wychodzącą z twoich ust” - zasłyszane od znajomej.

Ostatnio edytowane przez Mi Raaz : 11-03-2021 o 14:27.
Mi Raaz jest teraz online  
Stary 11-03-2021, 21:27   #14
 
Ayoze's Avatar
 
Wysłuchał, co dzieci mają do powiedzenia i w zasadzie to tyle. Potwór, rodzice, którzy zniknęli, braciszek na trzecim piętrze. Dziwnie chaotyczne to wszystko mu się zdawało, ale uwagi zostawił dla siebie. Dzieciaki potrzebowały pomocy, a on nie odmawiał potrzebującym. Na słowa Cahnyra pokiwał głową.
- Dokładnie, a oprócz odnalezienia brata zajmiemy się potworem, żebyście mogli wrócić do domu. Kto wie, może i rodzice się znajdą - uśmiechnął się lekko do Rose. Głos miał pokrzepiający, choć zdawał sobie sprawę, że gadaniem im nie pomoże.

O Barovii nigdy nie słyszał, nie wiedział nawet, w jakim zakątku Faerunu to miejsce leży. O ile to wciąż był Faerun. Mając wszystkie informacje, jakich potrzebowali, poprawił tarczę na ramieniu i uchwyt na rękojeści miecza, po czym ruszył z kompanami do ponurego domostwa.

* * *

Nie mieli problemu, by wejść do środka. Wnętrze wyglądało całkiem ciekawie, zdecydowanie lepiej, niż to, co widzieli na zewnątrz. Paladyn przez chwilę przyglądał się tarczy z herbem.
- Nigdy wcześniej czegoś takiego nie widziałem - odparł zaklinaczowi.

Główny hol urzekał wykonaniem, choć nigdzie nie zauważył zejścia do piwnicy. Cahnyr i Kaladin dostrzegli jednak jakieś węże i czaszki wśród motywów na ścianach.
- Może masz rację, Kaladinie. Pozostańmy jednak czujni - powiedział, rozglądając się. - Najpierw sprawdźmy po kolei wszystkie pomieszczenia na dole. Gdzieś powinno być zejście do piwnic. Jeśli nie uda nam się go odnaleźć, pójdziemy na górę, po Waltera. Nie rozdzielajmy się.
Po tych słowach Orion skierował się do drzwi, do których ruszył Kaladin.
 
Ayoze jest offline  
Stary 12-03-2021, 16:37   #15
 
Graygoo's Avatar
 
W czasie rozmowy przyszły mu do głowy kolejne pytania.
- Ile czasu minęło odkąd uciekliście?
- Tak z dwie godziny już tu czekamy, ale nikt nie chciał przyjść i pomóc
- powiedziała Rose.
- A gdzie są mieszkańcy tej osady. I jak wyglądają rodzice? - nie wiadomo czym był potwór, a nie chciał by rodzice stali się ofiarami z ich ręki.
- Nie wiem, gdzie są inni. Zwykle nie wychodzimy z domu, więc nie wiemy, gdzie podziali się mieszkańcy. Mama ma na imię Elisabeth, jest wysoka, szczupła i ładna. Tata to Gustav, on jest niższy od mamy i ma duży brzuch. I kręcone wąsy. Na pewno ich rozpoznacie.
- Dziękuję Rose. Postaramy się odnaleźć ich całych i zdrowych.
- Niedługo wracamy!
- rzekł wesoło starając się dodać dzieciom otuchy

* * *

Zaraz po wejściu przytrzymał towarzyszy.
- Wszystko wokół ma niespotykaną aurę. Nigdy czegoś takiego nie widziałem - rzekł zaaferowany.
- To co widzicie może nie być prawdziwe. Lepiej uważajmy.

* * *

Na pytanie Cahnyra przecząco pokręcił głową. Nauka nigdy nie była jego mocną stroną. Dopiero laga na plecach motywowała go do czytania.
- Au. - aż westchnął przypominając sobie razy które otrzymał.

Przyglądał się obrazom starając się dostrzec podobieństwo. Do dzieci i ich rodziców. Zafrasowany podrapał się po czuprynie. Nie potrafił ocenić.
- John, widzisz tu podobieństwo?
- Ale patrzyłeś chociaż?!
- spytał podirytowany.
- John mówi, że te czaszki jakoś małe są, może dziecięce. Znacie się na tym? - miał nadzieję, iż mężczyźni nie zignorują jego pytania. Bycie najmłodszym miało dużo zalet, ale wadą był brak posłuchu.

- Dobrze prawicie, o szlachetni. Prowadźcie. a ja będę zabezpieczał tyły - Puck ustawił się za plecami wojowników mając baczenie na drzwi z drugiej strony.
 
Graygoo jest offline  
Stary 13-03-2021, 11:25   #16
 
Quantum's Avatar
 
Ruszyliście za Kaladinem, który skierował się do drzwi w niewielkim korytarzyku. Bez problemu je otworzył i weszliście do środka. Centralnym punktem tej wyłożonej boazerią jadalni był rzeźbiony mahoniowy stół otoczony ośmioma krzesłami z wysokimi oparciami i rzeźbionymi podłokietnikami oraz wyściełanymi skórą siedzeniami. Nad stołem wisiał kryształowy żyrandol pokryty olśniewającą srebrną zastawą i kryształami wypolerowanymi na wysoki połysk. Nad jednej ze ścian znajdował się mahoniowy obraz przedstawiający alpejską dolinę. Panele ścienne wyrzeźbione były z eleganckimi wizerunkami jeleni wśród drzew.

Kaladin, Orion
Przyglądając się panelom, udało wam się dostrzec pośród nich dziwne, wykrzywione twarze wyryte w pniach drzew i wilki czające się wśród rzeźbionych liści. Tak, jakby ktoś specjalnie poukrywał wśród tych zdobień te niecodzienne elementy.



Czerwone, jedwabne zasłony zasłaniały okna, a gobelin przedstawiający psy myśliwskie i arystokratów na koniach ścigających wilka wisiał na żelaznym pręcie przykręconym do południowej ściany. Rozglądając się, nie dostrzegliście niczego więcej, więc ruszyliście do kolejnego pomieszczenia.

Tym razem trafiliście do kuchni. Był to spory, uporządkowany pokój - wszelkie naczynia i utensylia kuchenne pozostawały starannie ułożone na półkach. Na stole roboczym znajdowała się deska do krojenia i wałek do ciasta. Kamienny piec w kształcie kopuły stał przy wschodniej ścianie, a jego wygięta żelazna komora łączyła się z otworem w suficie. Za piecem po lewej stronie Puck pchnął cienkie drzwi prowadzące do dobrze zaopatrzonej spiżarni, w której wszelkie sery, szynki i kiełbasy pachniały wspaniale, zdradzając swą swieżość. Aż w brzuchu burczało. Pod głównym blatem znajdował się schowek na wina zaopatrzony był w dwanaście butelek czerwonego alkoholu z napisem "Czarodziej Win".

Za małymi drzwiami, w południowo-zachodnim rogu kuchni, Cahnyr i Kaladin odkryli kamienny szyb o szerokości dwóch stóp, zawierający drewnianą skrzynkę przymocowaną do prostego mechanizmu linowo-rolkowego, który należało obsługiwać ręcznie. Z tego, co obaj zauważyli, szyb łączył się z pomieszczeniami powyżej, a na ścianie obok niego wisiał mały mosiężny dzwonek, najprawdopodobniej przymocowany drutami do przycisków znajdujących się w pokojach na piętrze. Zapewne tędy domownikom dostarczano gorące posiłki prosto do ich sypialni i odpowiadano na ich żądania.

Wracając do głównego holu sprawdziliście kolejne pomieszczenie, które okazało się niewielkim schowkiem na ubrania i buty. Wciąż wisiało tu kilka płaszczy, a na półeczkach poustawiano obuwie na różne pory roku. Nic szczególnego. Przeszliście do drzwi po przeciwnej stronie holu i weszliście do obszernego pomieszczenia, które wyglądało jak pokój myśliwego. Wyłożono je w całości dębowymi panelami, a nad wygaszonym kominkiem wisiał wypchany łeb jelenia. Z trzech miejsc pokoju zerkały na was wypchane cielska wilków gotujących się do ataku, które na pierwszy rzut oka wyglądały tak żywo, że aż przygotowaliście się do walki. Przed kominkiem ustawiono dwa krzesła, na które narzucono futra niedźwiedzi, a między nimi stał stoliczek, na którym znajdowała się karafka z winem i dwa kielichy.

Nieopodal stał okrągły stół z czterema krzesłami, nad którym wisiał kandelabr. Na obrusie zostawiono stojak do fajek i talię kart. Odkryliście tu również dwie skrzynki. Jedna zabezpieczona była mechanizmem, którego żadne z was nie potrafiło pokonać, ale druga była otwarta. Nie znajdował się w niej jednak żaden skarb, tylko pięknie wykonany zestaw kieliszków do wina. Wyglądając przez oba okna w tym pokoju, Puck i Orion ujrzeli Rose i jej braciszka wciąż stojących w tym samym miejscu, w którym ich zostawiliście. Gdy dzieci dostrzegły ruch w okiennicach, pomachały im, wciąż jednak kuląc się w sobie i wyglądając niepewnie. Mgła na zewnątrz zdawała się gęstnieć.

W żadnym z pomieszczeń nie odkryliście zejścia do piwnicy, więc pozostawiliście za sobą pokój myśliwego, wracając do głównego holu. I wtedy usłyszeliście nad głową charakterystyczne, miarowe skrzypienie desek, jakby ktoś z wolna przechadzał się po piętrze. Niedługo później dźwięki zniknęły...
 
Quantum jest offline  
Stary 13-03-2021, 13:07   #17
 
Graygoo's Avatar
 
Młodzian pochwycił kawał kiełbasy i nadgryzł rozkoszując się smakiem. Zastanowił go brak służby. W tak wielkim domu powinno być ślady po innych ludziach. Właścicieli zdecydowanie było stać na utrzymanie służących. A tu ani śladu. Miał przeczucie, że rodzice będą dziwni, co najmniej.

* * *

Nikomu nie udało się otworzyć skrzynki konwencjonalnie. Ciekawość akolity pokonała dobre maniery. Sięgnął po sztylety i zaczął podważać wieko. Krople potu zaperliły się na jego czole, stęknął cicho i spiął mięśnie do ostatecznego wysiłku. Drzazgi strzeliły na wszystkie strony. Otwarte! Potężna kusza z amunicją nie wzbudziła zainteresowania. Sięgnął po sakiewkę, przeliczył i odłożył na miejsce.
- 50 sztuk - rzekł do towarzyszy.
Odstawił pudełko na miejsce obracając jedynie aby nie było widać uszkodzenia na pierwszy rzut oka. Zorientował się poniewczasie, że będzie się musiał tłumaczyć właścicielom.

* * *

Puck aż podskoczył wystraszony na dźwięk skrzypiących desek.
- John, miałeś być cicho! - rzekł z wyrzutem.
- Jak to nie Ty?! To kto? - pytanie zawisło w powietrzu. Bez odpowiedzi.
Ustawił się przy wejściu na schody puszczając silniejszych przodem. Jego sztyletów nie przelakłby się nawet duch.
 

Ostatnio edytowane przez Graygoo : 14-03-2021 o 07:25.
Graygoo jest offline  
Stary 13-03-2021, 20:12   #18
Administrator
 
Kerm's Avatar
 
Wyposażenie wnętrza domu sugerowało, iż mieszkająca tu rodzina jest bardzo zamożna. Co prawda Cahnyr inaczej urządziłby wnętrze swego domu, ale o gustach się nie dyskutuje.
Z ciekawości zajrzał za gobelin. Wbrew różnym opowieściom nie kryło się za nim żadne przejście czy skrytka. Wyjrzał też przez okno, ale prócz bardzo zaniedbanego ogrodu nic nie zobaczył. Mgła była wszechobecna i nawet horda olbrzymów mogłaby przejść niezauważona.

- Z głodu nie umrzemy, jeśli poszukiwania zajmą nam więcej czasu - stwierdził żartobliwym tonem. - Smacznego - rzucił pod adresem Pucka, który zabrał się za degustację.

Dalsze oględziny wykazały, że złodzieje mieliby tu pole do popisu, a z kolei służba zdecydowanie się nie popisała - nie trzeba było być orłem spostrzegawczości, by dostrzec tu i ówdzie ślady kurzu.


Kurz można było znaleźć, ale zejścia do piwnicy już nie. Wyglądało na to, że trzeba będzie wejść na piętro.
Dziwne i niepraktyczne, ale co miał na to poradzić?

- Ten, kto budował ten dom, miał chyba dziwne pomysły - powiedział. - Może do piwnicy wchodzi się z zewnątrz? Ale wtedy dzieci by nam powiedziały, że źle idziemy.

Nim zdążył wejść na schody okazało się, że jednak w domu ktoś jest.
- Może to rodzice się odnaleźli? - zasugerował tonem pełnym wątpliwości.
- A ty z kim rozmawiasz? - Spojrzał nieco podejrzliwie na Pucka.
 
Kerm jest offline  
Stary 14-03-2021, 10:18   #19
 
Ayoze's Avatar
 
Przechadzając się po pomieszczeniach na parterze, Oriona nie opuszczała myśl, że mieszkali tutaj całkiem zamożni ludzie. Co było jednak dziwniejsze, nigdzie nie odkryli piwnicy a przyglądając się wykonaniu ściany w jadalni, dostrzegł tam dziwne szczegóły.
- Wy też widzicie te wykrzywione gęby i wilki czające się za drzewami skrycie umieszczone między innymi motywami na ścianach? - zapytał pozostałych. - Coś mi tu nie pasuje. Jakby pod przykrywką tego wszystkiego, tego zwykłego domu, kryło się coś mrocznego. Bądźmy czujni, przyjaciele.

W pokoju, który umeblowano pod kątem trofeów myśliwskich, odnaleźli dwie skrzynki. Jedna z nich była zamknięta, ale Puck szybko sobie z nią poradził. W środku znajdowała się ciężka kusza i pieniądze w sakiewce.
- Ja kuszy nie potrzebuję, wolę walkę w zwarciu - powiedział. - Pieniądze zostawmy, nie należą do nas, tylko do właścicieli tego domu. Nie jesteśmy złodziejami, przyszliśmy tu w innym celu. - Przypomniał im.

- Zgadzam się z tobą, Cahnyrze - rzucił, gdy wyszli z pokoju. - Dziwny jest ten dom a dzieciaki wyraźnie bały się do niego wrócić, więc gdzieś tutaj musi być zejście do piwnicy. Gdyby to znajdowało się na zewnątrz, nie sterczałyby na dworzu tyle czasu.
Wtedy usłyszeli odgłosy kroków na piętrze. Orion uniósł wzrok, podążając spojrzeniem za każdym trzeszczeniem desek.
- Rodzice, albo coś innego - rzucił do Cahnyra. - Chodźmy na piętro to sprawdzić.

Po tych słowach ruszył przodem na spiralne schody z uniesionym mieczem i tarczą w gotowości. Na słowa zaklinacza również spojrzał na Pucka.
- To jakiś rodzaj radzenia sobie ze stresem, czy gadasz do niewidzialnego przyjaciela? Z tego, co kiedyś słyszałem, dzieci robią takie rzeczy, żeby mieć się z kim bawić - powiedział jeszcze, nim zniknął na górze.
 
Ayoze jest offline  
Stary 15-03-2021, 08:44   #20
 
Mi Raaz's Avatar
 
Kaladin przykucnął przy panelach. Wilk był niepokojący. Dużo bardziej niż czaszki.
- Wilki to symbol pierwotnego zła. Ponoć gdy na świecie jeszcze nie było ludzi, a elfy nie znały ognia, to wilki były największym zagrożeniem dla humanoidalnych ras. Strach przed wyciem w księżycową noc jest atawistycznie zakorzeniony w umysłach praktycznie wszystkich. Żadne znane mi podania nie ukazują wilków w pozytywnym świetle. Kilka kultur wiąże wilki z końcem świata. Wielki prastary wilk ma pożreć słońce i takie tam. Ciekawa ornamentyka. Gdybym widział to przed młynem, to obstawiałbym, że rodzina dorobiła się na wojnach, walkach czy innych działaniach wykonywanych pod osłoną nocy.

Kaladin zorientował się, że mówi do pustego pomieszczenia. Towarzysze z kuszą ruszyli dalej. Cóż, on tak rozładowywał swoje zdenerwowanie.

- Nie potrzebujemy drugiego mówiącego do siebie - wyszeptał pod nosem i ruszył za resztą.

***


Wina w schowku obok kuchni zaniepokoiły Kaladina. To wina najczęściej trzyma się w piwnicy. Dlatego w większości budynków wejścia do piwnicy powinny być w kuchni. Tu było coś nie tak. Jaki cel mogła spełniać piwnica? Czy dom należał do lokalnej władzy? Czy w piwnicy mógł być areszt? Z rozmyślań Kaladina wyrwało skrzypienie.

- Dobra, idziemy do góry - powiedział poprawiając tarczę i przygotowując włócznię.
- Tylko niech mi żaden nie wypali bełta w plecy.

Archeolog ruszył za paladynem. Schody były wąskie, ale wyżej powinni mieć już normalne korytarze, a stojąc ramię przy ramieniu raczej nie pozwolą się oflankować. Choć Kaladin miał wątpliwości. Jego szkolono walczyć w falandze. Jako jednego z wielu. Widział też w walce rycerzy. Ich szkolono do walki jeden przeciw wielu. W rozbitym szyku. Każdego jako swoista machinę do zabijania w zbroi mającej odbijać strzały. Teraz bił się z myślami. Z jednej strony siła przyzwyczajenia kazała mu stać obok ramię przy ramieniu. Z drugiej strony chciał być daleko od wirującego ostrza, gdyby jego towarzysz zdecydował się na ciężki dwuręczny miecz. Westchnął wspinając się po schodach.
 
__________________
Wszelkie podobieństwo do prawdziwych osób lub zdarzeń jest całkowicie przypadkowe.

”Ludzie nie chcą słyszeć twojej opinii. Oni chcą słyszeć swoją własną opinię wychodzącą z twoich ust” - zasłyszane od znajomej.
Mi Raaz jest teraz online  
 



Zasady Pisania Postów
Nie Możesz wysyłać nowe wątki
Nie Możesz wysyłać odpowiedzi
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Trackbacks jest Wył.
PingbacksWł.
Refbacks are Wył.


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 14:44.



Powered by: vBulletin Version 3.6.5
Copyright ©2000 - 2021, Jelsoft Enterprises Ltd.
Search Engine Optimization by vBSEO 3.1.0
Pozycjonowanie stron | polecanki
Free online flash Mario Bros -Mario games site

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164 165 166 167 168