Spis Stron RPG Regulamin Wieści POMOC Kalendarz
Wróć   lastinn > RPG - play by forum > Sesje RPG - DnD > Archiwum sesji z działu DnD
Zarejestruj się Użytkownicy

Archiwum sesji z działu DnD Wszystkie zakończone bądź zamknięte sesje w systemie DnD (wraz z komentarzami)


 
 
Narzędzia wątku Wygląd
Stary 18-05-2007, 23:37   #1
 
Edvin's Avatar
 
Storytelling/DnD

...wieczorna, niosąca błogi zapach morza bryza gwałtownie przemieniła się w mrożący wszystkie odkryte cześci ciała wicher. Wicher ciągnący lodowate powietrze z daleka, z bardzo daleka bo aż z Doliny Lodowego Wichru. Powietrze to nie tylko mrozilo ciało ale również i duszę... Niosło z sobą zapach walki, bohaterskich czynów, skarbow ale i łączącej to wszystko śmierci... Niosło z soba woń zmiany, zmiany ktorą odczują wszyscy na Wybrzeżu Mieczy...
Ów mroźny wicher uderzył gwłtownie w oberżę stojącą na uboczu jednego z kupieckich traktów prowadzących z Amn do Waterdeep. Traktu znanego tylko przez bogatych członków Ligi Kupieckiej Waterdeep, którzy to utrzymywali go w tajemnicy przed całym światem z racji bezpieczeństwa przewożonych towarów, a więc i oberża przy takim trakcie wyglądała bardziej jak jakiś mały warowny zamek tylko zrobiony z drewna. Otoczona była palisadą z grubych, wysokich, ociosanych przy górze pni tutejszych drzew z niewieka szparą na bramę wjazdową z mieszczącym sie nad nią posterunkiem straży... Przy bramie kręci się ciągle kilku strażnikow chowających sie w każdym możliwym zakamarku wjazdu przed wiejącym wichrem, popijając co chwilę po kryjomu ogrzewający ciało i duszę ognisty trunek spod chroniącej pierś skórzanej zbroi i spoglądając co chwila na niosąca ciepło poświatę paleniska wyłaniającą sie przez zamknięte okienniece głownej sali zajazu... Nagle przez szelest pożólkłych jesiennych liści targanych gwałtownymi podmuchami wiatru daje sie słyszec pospieszny łomot kopyt uderzających o bruk drogi wjazdowej do oberży, łomot zbliżający się coraz szybciej do otwartej bramy. Strażnicy z zapalonymi pochodniami kieruja się w stronę pędzącego powozu, lecz widząc insygnia ligi kupieckiej umieszczone na wozie wracają na swoje miejsca otwierając szerzej bramę... Powóz wjerzdża do środka stając gwałtownie obok wejścia do oberży. Z powozu wyłaniają sie...

...głowna sala tegoż drewnianego "warownego zamku" wygladała bardzo przytulnie. W jedną z bocznych ścian wbudowane zostało palenisko otoczone dużą ławą w kształcie półokregu. Palenisko to dawało poblask tańczącego ognia odbijający się walecznym "opowiadaniem" cieni biegających po ścianach jadalni. Opowiadaniu temu przyglądał sie zaciekle starzec siedzący w kącie i pykający fajkę. Wydawał sie on nie widzieć niczego poza biegającymi "postaciami" na ścianach. Przy przeciwległym końcu sali stał majestatycznie półokrągły bar zapełniony wszelakimi trunkami i przystawkami pysznego jedzenia. Za barem stał właściciel przybytku - człowiek w podeszłym wieku ubrany w w dlugie, czarne, wyszywane złotą nicią bryczasy i biała wiązaną sznurkiem koszule. Spod koszuli wyłaniał sie okrągły piwny brzuch, a jego muskularne ręce polerowały delikatnie kufel. Jedynie rysa doświadczenia wyszyta na jego czole dodawała powagi dla jego zadowolonej twarzy. Z za jego plecow niósł sie z kuchni zapach przygotowywanego jadła, zapach potrafiący przygwożdzić do karczemnego stołka nawet najtwardszych wojów. W przyległym do baru koncie radośnie przygrywało kilku minstreli, którym to przysłuchiwali się starzy bywalcy zgromadzeni tego wieczoru w głównej izbie wraz ze swoimi dobrze opłacanymi najemnikami.

...pomiedzy polokragla lawa a paleniskiem usadowila sie na podlodze mloda kobieta o spiczastych uszach, pieknych niebieskich oczach i dlugich hebanowo czarnyc wlosach. Ubrana w podrozny stroj o kolorze "lasu" - przeplatany barwami brazu i zieleni. Dodatkowo otulona jest szarym plaszczem. Obok niej wyleguje sie na posadzce czarnooka wilczyca spogladajaca z zaciekawieniem na otaczajace ja postacie. Elfia kobieta zerka co chwile z niepokojem jak i zatroskaniem na siedzacego w kacie starca...

...przy polokraglym stole siedza wszyscy "najwazniejsi" jegomoscie - znaczy kilku otylych kupcow "pozerajacych" swoja strawe popijajac obficie przednim winem... Po kilku butelkach zaczeli oni rozprawe na temat ktory z nich to ma wieksza posiadlosc, ktory ma wiecej klejnotow i ktory to z nich ma bardziej egzotyczna i wymyslna kochanke...

...rozmowie tej z zaciekawieniem przysluchiwala sie siedzaca samotnie kobieta. Kazdego kto spojrzal na nia razilo jej piekno... Dlugie czarne wlosy w polaczeniu z czarnymi oczyma potrafily zahipnotyzowac nawet najtardszego mezczyzne... Jadla ona skromna strawe bawiac sie odruchowo lecz zwinnie nozem...

...przy stole przyleglym jak najblizej baru pohukiwalo gromko dwoch krasnoludow wraz z sluchajacym ich z zaciekawieniem gnomem... Krosnoludy jak to krasnoludy - najblizszym ich otoczeniem byly kufle z piwem Jeden z nich byl calkiem lysy o czarnych jak wegiel oczach i postawnej budowie... Brode mial zapleciona w cztery dlugie warkocze... Jako postawny krasnolud zasiadl na stolku w pelnym rynsztunku - majac ciagle na sobie zbroje, helm na kolanach i ogromny topor oparty o stol... Sluchal on z szacunkiem siedzacego obok, starszego krasnoluda... Ow starszy krasnolud badz "medrzec" (bo za takiego mozna by go uznac w porownaniu do siedzacego obok towarzysza) mial na sobie zdobiona zbroje luskowa z emblematem mlota i kowadla na przodzie. Na szyi zawieszony ma na lancuchu zloty mlot. Medrca otaczala dziwna aura madrosci i zrozumienia... Lecz niestety uroda on nie grzeszyl... Jego cialo pokryte bylo licznymi bliznami, po cieciach, zlamaniach i oparzeniach. Wlosy jego byly w nieladzie, a broda krzaczasta i nie przycieta... Gladzil on co chwile swoj bojowy mlot... Rozmowie dwoch krasnoludow z zaciekawieniem przysluchiwal sie ledwo wystajacy z za nagromadzonych na stole kufli gnom o krotkich brazowych wlosach, niewielkich bokobrodach i krotkim warkoczyku z tylu glowy. Mial on wyjatkowo jasna karnacje takze niektorzy pomylkowo brali go za gnoma glebinowego, a twarz jego przecinala potworna ukosna blizna. Spogladal on czasami z zaciekawieniem na bawiaca sie nozem kobiete...

...przy oddalonym jak najbardziej od czyjegokolwiek towarzystwa stole siedzial samotnie wysoki czlowiek o ciemnych wlosach. Ubrany w dlugie czerwone szaty pokryte roznymi znakami, przy pasie przewieszone ma kilka sakiew. Na stole przed nim lezy rozlozony pergamin, a obok na krzesle oparta jest gruba ksiega... Ow mezczyzna pochloniety jest prawie calkowicie studiowaniem swoich pism... Czasami tylko podnosi glowe znad stolu i rozglada sie nieufnie po komnacie zatrzymujac zwrok co chwila na siedzacym w kacie starcu...

...po chwili do glownej sali wszedl wyraźnie zmęczony krasnolud. Jego broda zapleciona była w warkocze - znak, że był w trakcie podróży. U pasa wisiał przypięty młot bojowy, inkrustowany dziwnym, niebieskawym metalem. Widać było robotę zręcznego rzemieślnika. Na tarczy widniał symbol krasnoludzkiego boga. Rude włosy, spięte w kucyk, opadały mu na olbrzymie (nawet jak na krasnoluda) plecy. Wręcz czuło się jego siłę. Jednocześnie czoło poorane miał zmarszczkami charakterystycznymi dla uczonych... Rozejrzał się po komnacie. Westchnąwszy strzepał kurz ze swego ciemnobrązowego płaszcza. Usiadł przy szynkwasie, zamawiając piwo i strawę. Z radością wypoczywał po trudach drogi...

...niedlugo pozniej dalo sie slyszec pospiesznie wjezdzajacy na plac przed oberza powoz. Pare minut pozniej do glownej sali wszedl kolejny otyly jegomosc ubrany w roznokolorowe zdobione zlota nicia kupieckie szaty. Czolo mial dziwnie zlane potem. Zasiadl przy pierwszym wolnym stole zamawiajac strawe dla dwoch i butelke przedniego wina. Po chwili dolaczyl do niego wysoki postawny mezczyzna i rozpoczeli spozywac wspolnie kolacje...

...wprawnym oczom doswiadczonych poszukiwaczy przygod nie uciekla sprawnie obandazowana i ukryta, lecz ciagle krwawiaca rana na boku otylego jegomoscia...

...Nowoprzybyli zjadli w spokoju kolacje po ktorej zamowili kolejna butelke wina. Byl juz pozny wieczor wiec co niektorzy bogaci bywalcy oberzy majac juz dosc wina zmierzali ku swoim komnata znajdujacym sie pietro wyzej...

...Nagle przez strzeliny zamknietych okiennic dalo sie uchwycic blysk pomaranczowego swiatla a po chwili w powietrzu rozszedl sie gromki huk wybuchu. Karczmarz podbiegl blyskawicznie do okna i uchylil okiennice...

...Bramy wjazdowej juz nie bylo a znajdujacy sie nad nia posterunek strazy stal w plomieniach. Widzac to nowoprzybyly kupiec z rana u boku gwaltownie odskoczyl od stolu przybierajac kolor przescieradla. Jego towarzysz spogladal ze zdziwieniem w strone plonacego posterunku. Dzieki poswiacie ognia dalo sie widziec kilka zakapturzonych postaci kierujacych sie pospiesznie w strone nieistniejacej juz bramy...

...wsrod widzacych i trzezwo ogarniajacych rozumem sytuacje kupcow zapanowala panika... Jeden z nich zaczal wykrzykiwac iz ktos musial ujawnic polozenie traktu i teraz okoliczni bandyci przybyli ograbic ich z wszystkich bogactw. Zebrani w glownej sali kupcy zaczeli uciekac do swoich komnat barykadujac za soba drzwi...

...rozczochrany krasnolud poderwal sie znad stolu odruchowo chwytajac swoj mlot i podbiegl do otwartego okna...
 
__________________
In The Darkness Of Futures Past
The Magician Longs To See
One Chants Out Between Two Worlds
Fire, Walk With Me
Edvin jest offline  
Stary 19-05-2007, 13:41   #2
 
Michalius's Avatar
 
Wysoki mężczyzna siedzący do tej pory nad pergaminem słysząc huk podniósł sie gwałtownie z miejsca. Co do... Powiedział głośno zirytowanym głosem, po czym spojrzał w okiennice. Jego oczy rozszerzyły się, przez twarz przemknął wyraz przerażenia. Po chwili jednak opanował emocje, przymknął na chwilę oczy, uspokoił się, po czym nadal stojąc powiedział Po takim wstępie nie można się spodziewać niczego dobrego. Przesunął się trochę na bok, aby mieć dobry widok na drzwi lecz jednocześnie nie stać dokładnie naprzeciwko nich. Powinienem był zapamiętać więcej czarów bojowych... Skarcił się w duchu, po czym ostatni raz spojrzał w stronę księgi czy jest bezpieczna, po czym spojrzał skoncentrowany w kierunku drzwi. Czekał na dalszy rozwój wydarzeń.
Zaniepokojenie mężczyzny w czerwonych szatach wywołało - czego nikt zapewne nie zauważył - poruszenie w powietrzu. Powietrze przeszył odgłos jastrzębia pikującego w dół sprawdzić co wywołało przerażenie jego mistrza.
 

Ostatnio edytowane przez Michalius : 19-05-2007 o 22:36.
Michalius jest offline  
Stary 19-05-2007, 21:19   #3
 
Varulv's Avatar
 
Siedzący przy szynkwasie rudobrody krasnolud zerwał się na widok zamieszania przy bramie. Każdy, kto spojrzał na jego twarz zauważył, iż wykrzywił ją wyraz nienawiści. Po chwili usta jego ścięły się w wąski pasek, spocona dłoń ściskająca rękojeść młota zelżyła swój chwyt a krasnolud wysyczał - Śmierć... Śmierć was znajdziecie, mordercy! A ja znajdę zemstę... - Wyszedł przed karczmę i zaklął szpetnie, nie widząc możliwości dogonienia sprawców zamieszania. Wymruczał coś po krasnoludzku, po czym wszedł do karczmy i ocenił wzrokiem siedzących. Wzrok jego spoczął na dwóch krasnoludach i uśmiechnął się posępnie. Podszedł do nich i rzekł - Witajcie bracia! Cóż was sprowadza do tego miasta... - Tu skłonił się przed mędrcem i przedstawił się. - Imię me brzmi Varulv.
 
__________________
Ain't Got No Cash Ain't Got No Style, Ladies Vomit When I Smile, But I Don't Worry, I'm Happy!
Varulv jest offline  
Stary 19-05-2007, 21:23   #4
 
Odyseja's Avatar
 
Luinehilien

Czarnowłosa półelfka siedziała w kącie. W milczeniu głaskała swoją wilczycę, przyglądając się temu człowiekowi, z którym przyszło jej podróżować. Rozmyślała nad misją jej powierzoną i nad tym, jak ją wykona. W końcu dopiero ukończyła nauki, nie ma żadnego doświadczenia. W pewnym momencie wilczyca zrobiła się niespokojna. Zaczęła cicho warczeć. Zaniepokojona dziewczyna uklękła i przy niej i zaczęłą cicho uspokajać zwierzę. Po chwili usłyszała wybuch i zobaczyła pomarańczową poświatę. ~No tak. Powinnam była się nauczyć, że zwierzęta mają jakiś szósty zmysł~ pomyślała patrząc na wilczycę. Przeraziła się, ponieważ jeszcze nigdy nie walczyła. Poza nauką walki oczywiście. Podbiegła do okna i zobaczyła kilka postaci idących w stronę oberży. Wycofała się spod okna i podeszła do owego obłąkanie wyglądającego starca. Na jej alabastrowym czole widać było kropelkę potu. Bała się. Położyła rękę na rękojeści sejmitaru, a w drugiej drąg który trzymała ustawiła, przygotowując się do odparcia ewentualnego ataku. Wiedziała, że w razie jakiegokolwiek niebezpieczeństwa powinna próbować tego starca bronić. Jej wilczyca stała patrząc w stronę wyjścia i warczała.

____________________________________

Wszystko związane z mechaniką podosyłam jutro albo pojutrze, bo teraz jestem poza domem.
 
Odyseja jest offline  
Stary 19-05-2007, 22:39   #5
 
Edvin's Avatar
 
...postawny krasnolud wybiegl nagle z glownej sali kirujac sie ku wyjsciu z oberzy...

...postacie ktore obserwowaly cala ta sytuacje przez otwarte okno zauwazyly iz tajemnicze zakaptorzone postacie zblizaja sie coraz szybciej do "obleganej" gospody...

...rozczochrany medzec wyklal kilka slow po krasnoludzku w strone nadbiegajacych istot i po chwili zaczal inkantowac cos po cichu...

...reszta zgromadzonych w glownej sali osob pozostala odretwiala pod wplywem szoku wywolanego przez wybuch naglej sytuacji...

(i wlasnie teraz chcialbym przypomniec iz przyjete poprzez rekrutacje osoby podjely sie pisac conajmniej jeden post dziennie... Jesli tak sie nie bedzie dzialo to wznowie rekrutacje...)
 
__________________
In The Darkness Of Futures Past
The Magician Longs To See
One Chants Out Between Two Worlds
Fire, Walk With Me
Edvin jest offline  
Stary 19-05-2007, 23:00   #6
 
Maslakus's Avatar
 
Zook widząc co się dzieje schował się pod stół przy którym stał wyjął kusze oraz zdobiony nóż...
W co my się wpakowaliśmy !? zagadał gnom do noża patrząc na spłoszone osoby i ogólny rozgardiasz.
Po chwili wahania poustawiał krzesła tak by stanowiły pierwszą ściane obrony na wszelki wypadek i załadował kusze.
Przełknął śline i wypił chaust ze swojego kufla.
Zaczynamy powiedział gnom do siebie z miną wyraźnej gotowości do walki
 
Maslakus jest offline  
Stary 20-05-2007, 01:23   #7
 
Varulv's Avatar
 
Nagle Varulv zdał sobie sprawę z tego, co się święci... Spojrzał za okno i zobaczył postaci biegnące w stronę karczmy. Wyjął młot, a twarz ponownie wykrzywiła mu nienawiść. Warknął coś o swym roztrzepaniu, po czym rzekł głośno - Żywcem nas nie wezmą! Chodźmy, przywitajmy ich stalą i odwagą! - chwycił w swe krzepkie ręce stół, po czym zabarykadował okno. Stanął w rozkroku, dla pewniejszej pozycji, ściągnął z grzbietu tarczę, odwrócił się do drzwi i oczekiwał na rozwój wydarzeń...
 
__________________
Ain't Got No Cash Ain't Got No Style, Ladies Vomit When I Smile, But I Don't Worry, I'm Happy!
Varulv jest offline  
Stary 20-05-2007, 20:43   #8
 
Lkpo's Avatar
 
Krasnolud wcześniej siedzący z mędrcem zerwał się na równe nogi.
Kurcze, trzeba coś z tym zrobić. No dobrze, zabawimy się z całą armią potworów.
Podniósł topór, dla niektórych ludzi, naprawdę ciężki. Rozglądnął sie. Pomieszczenie było naprawdę dobrze urządzone i nawet łatwe do obrony... gdyby byli przygotowani. On jednak był. Dobrze, że po tak długiej drodze, nie chciało mu się zdejmować zbroi.
Stanął przy boku swego towarzysza, prawdopodobnie jedynego. Był gotowy na wszystko. Spojrzał jeszcze porozumiewawczo na niego.
 
__________________
"Tylko uczciwi pozostaną dłużej żywi
Będą umierać powoli
Tak znacznie bardziej boli
Więc zastanów się co wolisz"
Lkpo jest offline  
Stary 20-05-2007, 22:07   #9
 
Maslakus's Avatar
 
Zająwszy stanowisko bojowe ( za krzesłami) i przygotowawszy broń Zook zaczoł rozmyślać o nadchodzącej walce. Może to tych postaci szukam?? Może to oni zabili moją rodzine?? Przekonamy się! powiedział do swojego kukri gnom. Ten nóż pozostał jedynym wspomnieniem po dawnym domu Zooka, jego rodzinie. We wczesnych latach młodości Zook był gnomim arystokratą mieszkającym w zamku na leśnych zboczach gór wraz ze swoją rodziną. Żyło im sie dobrze jednak pewnego dnia ich zamek nawiedzili obcy przybysze... Zook ukryty przez swoja matkę uniknął śmierci. Przybysze zjawili się w jego domu po skarb jego rodziny - nieznany artefakt , zapomniany jednak pilnie strzerzony w podziemiach zamku rodziny Zooka... Do czasu...

Jednak w tym momęcie wszystkie zagadki tego zdarzenia mogły zostać wyjaśnione ,a honor i skarb rodziny mogły zostac oddzyskane... Jednak gnom nie chciał robić niczego pochopnie... Czekał
 
Maslakus jest offline  
Stary 20-05-2007, 23:14   #10
 
Varulv's Avatar
 
Varulv stanął obok swego współziomka i rzekł - Bracie, walczmy razem i znajmy się. Jak brzmi Twe imię? - jak zwykle powściągliwy w słowach krasnolud uśmiechnął się i oczekiwał na dalsze wydarzenia...
 
__________________
Ain't Got No Cash Ain't Got No Style, Ladies Vomit When I Smile, But I Don't Worry, I'm Happy!
Varulv jest offline  
 



Zasady Pisania Postów
Nie Możesz wysyłać nowe wątki
Nie Możesz wysyłać odpowiedzi
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Trackbacks jest Wył.
PingbacksWł.
Refbacks are Wył.


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 14:15.



Powered by: vBulletin Version 3.6.5
Copyright ©2000 - 2021, Jelsoft Enterprises Ltd.
Search Engine Optimization by vBSEO 3.1.0
Pozycjonowanie stron | polecanki
Free online flash Mario Bros -Mario games site

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164 165 166 167 168