Spis Stron RPG Regulamin Wieści POMOC Kalendarz
Wróć   lastinn > RPG - play by forum > Sesje RPG - DnD > Archiwum sesji z działu DnD
Zarejestruj się Użytkownicy Oznacz fora jako przeczytane

Archiwum sesji z działu DnD Wszystkie zakończone bądź zamknięte sesje w systemie DnD (wraz z komentarzami)


 
 
Narzędzia wątku Wygląd
Stary 04-01-2008, 02:36   #1
 
maciek.bz's Avatar
 
Reputacja: 284 maciek.bz jest jak klejnot wśród skałmaciek.bz jest jak klejnot wśród skałmaciek.bz jest jak klejnot wśród skałmaciek.bz jest jak klejnot wśród skałmaciek.bz jest jak klejnot wśród skałmaciek.bz jest jak klejnot wśród skałmaciek.bz jest jak klejnot wśród skałmaciek.bz jest jak klejnot wśród skałmaciek.bz jest jak klejnot wśród skałmaciek.bz jest jak klejnot wśród skałmaciek.bz jest jak klejnot wśród skał
[D&D] Pająk z Cormanthoru

Drzwi gospody "Pod Dumnym Kogutem" po raz kolejny otwarły się tego wieczoru. Stanął w nich krępy krasnolud o ciemno-brązowej brodzie. Był ubrany w niebieskie szaty oraz zbroję łuskową. Przy pasie dumnie zwisał mu wspaniałej roboty młot bojowy a na szyi zawieszony miał drewniany amulet w kształcie młota. Przybysz rozglądnął się ciekawie po gospodzie. Główna sala nie była zbyt duża, ale i tak mieściło się tu około 20 osób, szczerze mówiąc ledwo się mieściło. Sala nie była zbyt czysta, jak to zwykle bywa w niższej klasy lokalach. Naprzeciwko drzwi był barek obok którego wisiała tablica ogłoszeń za którym stał gruby, wysoki człowiek o dużym nosie i bielmie na jednym z oczu. Właśnie zaczął rozdawać posiłki. Karczmarz spojrzał na przybysza i odezwał się donośnym głosem godnym trubadura :
Witamy mości krasnoluda w gospodzie "Pod Dumnym Kogutem". Prosimy się rozgościć w naszych skromnych progach. Nazywam się Jarny i jestem tu karczmarzem.
Jarny zaprowadził krasnoluda to stolika w rogu sali. W międzyczasie przybysz rozglądał się po twarzach przyjezdnych. Byli to głównie podróżnicy, którzy zrobili sobie tutaj postój w czasie drogi do największego miasta w okolicy, Procambur. Byli to głównie ludzie, choć można było dostrzec kilku niziołków, dwóch krasnoludów, a nawet elfa. Wszyscy byli lekko ubrani, w końcu wreszcie po ciężkiej zimie od kilku dni w te strony zawitała wiosna. Przy jednym ze stolików kilku zapalonych graczy namiętnie grało w kości. Krasnolud usiadł przy stoliku, odłożył tarczę i broń i rozglądał się po gospodzie.

Tymczasem do lokalu niemal wszedł kolejny klient. Był to elf, którego krasnolud kojarzył ze wspólną służbą przy eskorcie karawany. Niedaleko tej gospody Rethgar von Blauth, kupiec podziękował im za służbę płacąc kilka złotych monet. Przybysz był wysoki jak na elfa. Ubierał się dość dziwnie, miał na sobie czarny płaszcz z kapturem narzuconym na głowie sięgający aż do kostek. Spod kaptura można było dostrzec srebrny błysk. Czyżby to były srebrne włosy? Elf miał również na plecach wielki miecz. Wzrokiem szukał wolnego stolika, rozglądając się po sali. Jego wzrok zatrzymał się dopiero na krasnoludzie. Na jego twarzy pojawił się lekko dostrzegalny uśmiech. Pewnym krokiem podszedł do stolika, przy którym siedział krasnolud.

Nie minęła chwila, a drzwi kolejny raz się otworzyły. Tym razem był to półelf ubrany w elegancką koszulę i kamizelkę. Do kamizelki przypięta była czerwona róża, Jego długie zadbane czarne włosy aby nie opadały były przewiązane opaską. Było coś w tym mężczyźnie, co sprawiało, że należy mu okazywać szacunek. Tak samo z resztą sądził również karczmarz, który w głębokim ukłonie witał już gościa. Podprowadził go do stolika, przy którym siedzieli już elf z krasnoludem. Półelf również pracował w eskorcie karawany, ale tylko jeden dzień znikając równie szybko jak się pojawił. Usiadł przy stoliku.


Po chwili znowu do stolika podszedł karczmarz.
-Przepraszam, że nie przyjąłem zamówienia, ale dziś tu straszny tłok. Czym mogę służyć ?

Tylko to powiedział, a wiatr dostał się do wnętrza gospody. Drzwi lokalu znowu się otworzyły. Stanął w nich średniego wzrostu człowiek w skórzni nabijanej ćwiekami. Do pasa przypasane miał dwa stalowe miecze. Jeden krótszy, a drugi duży. Ma brązowe oczy przechodzące niekiedy w żółć, gęste brwi, dość duży nos, cienkie, łamliwe jak patyki brązowe włosy sięgające do ramion i nieogoloną brodę. Pewnym krokiem skierował się do jedynego wolnego miejsca, przy którym siedział już krasnolud, elf i półelf.
 

Ostatnio edytowane przez maciek.bz : 04-01-2008 o 16:45.
maciek.bz jest offline  
Stary 04-01-2008, 18:43   #2
Van
 
Van's Avatar
 
Reputacja: 318 Van jest jak klejnot wśród skałVan jest jak klejnot wśród skałVan jest jak klejnot wśród skałVan jest jak klejnot wśród skałVan jest jak klejnot wśród skałVan jest jak klejnot wśród skałVan jest jak klejnot wśród skałVan jest jak klejnot wśród skałVan jest jak klejnot wśród skałVan jest jak klejnot wśród skałVan jest jak klejnot wśród skał
Brog "Pięść Moradina"

Krasnolud zarobił zarobił trochę złota od von Blauth, nie zamierzał więc sobie teraz żałować posiłku. Skierował się za karczmarzem, w międzyczasie rozglądając się po karczmie. Usiadł przy wolnym stoliku i dalej kontynuował swoje oględziny. Jak zawsze w takich karczmach najwięcej było ludzi, jednak Brog nie zdziwił się gdy do karczmy wszedł elf, razem przecież eskortowali karawanę, więc można było się spodziewać że znajdą się w tym samym, najbliższym miejscu odpoczynku. Gdy zakapturzony elf zbliżył się do stolika, krasnolud gestem ręki wskazał mu by usiadł. Już chciał zaproponować aby się razem napili, gdy do gospody wstąpił kolejny, znany z ostatniego zlecenia, osobnik. Półelf, który współpracował z nimi tylko jeden dzień. Karczmarz podprowadził elegancko ubranego do stolika przy którym siedział kapłan.

"Pięśći Moradina" nie przeszkadzała obecność kolejnej osoby, a że był bardzo głodny, nie zwracał już większej uwagi na siedzących przy nim tylko zwrócił się do karczmarza:
- Przynieś szybko jakieś dobre piwo, tylko żeby nie był to szczyny, oraz coś do jedzenia. Nie wiem co w tym "Dumnym Krogulcu"...
-'Czy jak to się tam nazywało' - dodał w myślach
- ...macie najlepszego, więc zdam się na ciebie, ale - tu krasnolud wzniósł palec - niech lepiej nie będą to jakieś odpadki - Gdy krasnolud mówił do gospodarza, do budynku wszedł następny osobnik.

Człowiek którego nie widział wcześniej, a który również skierował się do miejsca obok Broga. Zwrócił na niego nieco większą uwagę gdy tylko skończył mówić. Przeszło mu przez myśl, że to może być znajomy elfa bądź półelfa, ale równie dobrze mógł to być jakiś inny podróżnik, w końcu karczma była całkowicie pełna i jedyne wolne miejsce było właśnie przy "ich" stoliku.
 
Van jest offline  
Stary 07-01-2008, 00:47   #3
 
TwoHandedSword's Avatar
 
Reputacja: 30 TwoHandedSword jest na bardzo dobrej drodzeTwoHandedSword jest na bardzo dobrej drodzeTwoHandedSword jest na bardzo dobrej drodzeTwoHandedSword jest na bardzo dobrej drodzeTwoHandedSword jest na bardzo dobrej drodzeTwoHandedSword jest na bardzo dobrej drodzeTwoHandedSword jest na bardzo dobrej drodzeTwoHandedSword jest na bardzo dobrej drodzeTwoHandedSword jest na bardzo dobrej drodzeTwoHandedSword jest na bardzo dobrej drodzeTwoHandedSword jest na bardzo dobrej drodze
Belegris wszedł do karczmy i w progu zaczął się rozglądać po zgromadzonych. Kiedy zauważył Broga, z którym niedawno razem eskortował karawanę, ledwo dostrzegalnie się uśmiechnął. Najwidoczniej mieli podobne zamiary. Po wykonanym zadaniu warto byłoby choć trochę odpocząć, a złoto, które elf zarobił u von Blauth'a nie starczy na długo, więc musiał rozejrzeć się za jakimś sposobem na zarobek. Najlepszym miejscem na takie poszukiwania była oczywiście pobliska gospoda, więc nie zdziwił się widokiem krasnoluda. Pewnym krokiem podszedł do stolika, przy którym siedział Brog i zachęcony gestem zajął krzesło naprzeciwko. Po chwili do środka wszedł kolejny gość, tym razem półelf, i przysiadł się do nich. Belegris zaczął mu się bacznie przyglądać spod narzuconego kaptura. Nie przepadał za takimi jak on, dystyngowanymi i chodzącymi w ubraniach wartych majątek. Zaczął zastanawiać się kim on może być, kiedy karczmarz przyszedł żeby przyjąć zamówienie. Belegris poprosił o "jakieś mięso" kiedy do ich stolika dotarł silny podmuch wiatru. W drzwiach gospody stanął długowłosy mężczyzna uzbrojony w dwa miecze. Jemu również Belegris przyjrzał się uważnie. Wyglądał na kogoś kto potrafi o siebie zadbać i niekoniecznie żywi specjalny szacunek do obowiązującego prawa, choć mogły to być jedynie odczucia elfa. Mężczyzna zajął jedyne wolne miejsce w karczmie: ostatnie krzesło przy ich stoliku. Belegris zaczął uważnie przyglądać się innym gościom karczmy czekając na zamówiony posiłek.
 
__________________
"Podróż się przeciąga, lecz ty panuj nad sobą
Sprawdź, czy działa miecz, wracamy inną drogą"

Ostatnio edytowane przez TwoHandedSword : 09-01-2008 o 22:39.
TwoHandedSword jest offline  
Stary 07-01-2008, 18:53   #4
 
Makuleke's Avatar
 
Reputacja: 88 Makuleke wkrótce będzie znanyMakuleke wkrótce będzie znanyMakuleke wkrótce będzie znanyMakuleke wkrótce będzie znanyMakuleke wkrótce będzie znanyMakuleke wkrótce będzie znanyMakuleke wkrótce będzie znanyMakuleke wkrótce będzie znanyMakuleke wkrótce będzie znanyMakuleke wkrótce będzie znanyMakuleke wkrótce będzie znany
Jeszcze przed wejściem do gospody Elran poprawił włosy i zdjął swój podróżny płaszcz - w sumie nie było już tak zimno. "Zimno czy ciepło, przydałoby się znaleźć na pewien czas jakieś towarzystwo w podróży. Być może jeszcze dziś znajdzie się ktoś zmierzający we właściwą stronę."- pomyślał otwierając drzwi.
Gdy wchodził kątem oka złowił znajome sylwetki krasnoluda i elf w czarnym płaszczu. Skinął na karczmarza i, nie zwracając uwagi na jego wylewne powitanie, podał mu płaszcz dodając tylko: "Powieś go w jakimś przyzwoitym miejscu, jest dla mnie cenniejszy niż wygląda." Po czym udał się do stolika, przy którym siedzieli kapłan i czarno ubrany elf. Po skończonym zleceniu będą pewnie szukali jakiegoś nowego zajęcia i planował na jakiś czas się do nich przyłączyć.
Usiadłszy przy stoliku jeszcze raz rozejrzał się po gościach obecnych w sali, "Ciekawe czy są tu jeszcze jacyś znajomi z podróży?"- pomyślał lekko się uśmiechając. Tymczasem podszedł do nich karczmarz i spytał o zamówienia. Pół-elf zdecydował się wziąć coś z drobiu i szklankę jakiegoś słabszego trunku. Kiedy karczmarz wróci zapyta jeszcze o jakieś warzywa, chociaż... może lepiej nie - w końcu nie znał tutejszej kuchni.
Po odejściu gospodarza odezwał się do siedzących przy stole krasnoluda i elfa:"Tak więc, panowie, zrządzeniem Losu nasze drogi znowu się krzyżują. Bądźcie łaskawi wybaczyć mi moje nagłe zniknięcie z ostatniej karawany, ale napotkałem starego znajomego, z którym przez jakieś czas podróżowałem. Jakie zatem macie plany na najbliższą przyszłość, będzie można się do was przyłączyć?"- powiedział.
 
Makuleke jest offline  
Stary 09-01-2008, 20:28   #5
Van
 
Van's Avatar
 
Reputacja: 318 Van jest jak klejnot wśród skałVan jest jak klejnot wśród skałVan jest jak klejnot wśród skałVan jest jak klejnot wśród skałVan jest jak klejnot wśród skałVan jest jak klejnot wśród skałVan jest jak klejnot wśród skałVan jest jak klejnot wśród skałVan jest jak klejnot wśród skałVan jest jak klejnot wśród skałVan jest jak klejnot wśród skał
Brog "Pięść Moradina"

Krasnolud spojrzał na póelfa i sprawdził wzrokiem czy ten nadałby się na jakieś wspólne zadanie, w końcu tylko jeden dzień razem z nimi był w ochronie karawany. Widocznie jednak Brog uznał go za w miarę przyzwoitego towarzysza, ponieważ postanowił mu odpowiedzieć
- Wiesz, tak naprawdę, to dopiero dosłownie przed chwilą sami się spotkaliśmy, także, przynajmniej ja, nie mamy żadnych planów na najbliższą przyszłość, a i na tą dalszą nie jest za dobry widok - kapłan roześmiał się swoim donośnym głosem, najwyraźniej uważając to za niezły żart. - No ale skoro spotkaliśmy się już tu we trójkę, to wypadałoby znaleźć jakieś poważne zajęcie, w końcu pieniądze od von Blautha na długi czas nie starczą. Możemy się udać do Procambur, może tam coś znajdziemy, kto wie ? - krasnolud zrobił pytającą minę i popatrzył po twarzach swoich rozmówców. Nie był wcale pewien czy zechcę oni podróżować w grupie, w końcu ich nie znał, ale zapytać nie zaszkodziło. Oczekując na odpowiedź, Brog rozejrzał się po karczmie w poszukiwaniu oberżysty bądź jakiejś kelnerki z jego zamówieniem, był już przecież bardzo głodny i nie widziało mu się dłuższe czekanie na posiłek.
 
Van jest offline  
Stary 09-01-2008, 23:41   #6
 
TwoHandedSword's Avatar
 
Reputacja: 30 TwoHandedSword jest na bardzo dobrej drodzeTwoHandedSword jest na bardzo dobrej drodzeTwoHandedSword jest na bardzo dobrej drodzeTwoHandedSword jest na bardzo dobrej drodzeTwoHandedSword jest na bardzo dobrej drodzeTwoHandedSword jest na bardzo dobrej drodzeTwoHandedSword jest na bardzo dobrej drodzeTwoHandedSword jest na bardzo dobrej drodzeTwoHandedSword jest na bardzo dobrej drodzeTwoHandedSword jest na bardzo dobrej drodzeTwoHandedSword jest na bardzo dobrej drodze
Odkąd Belegris usiadł z Brogiem przy jednym stoliku cały czas uważnie mu się przyglądał i łowił każde jego słowo. Chciał wybadać czy krasnolud jest dobrym kandydatem na towarzysza podróży. Po wspólnej eskorcie karawany nie mógł powiedzieć, że Brog źle się spisał, wręcz przeciwnie, wydawał się być szczery, uczciwy, godny zaufania i przyłączenie się do niego raczej nie było głupim pomysłem. Belegris nie miał żadnych planów na przyszłość, oprócz tego, że musiał zdobyć trochę złota, a poszukiwanie jakiegoś zlecenia w grupie zawsze ma większe szanse powodzenia niż samotne przesiadywanie w gospodach i wałęsanie się od miasta do miasta. Pólelf siedzący razem z nimi przy jednym stoliku nie wydawał się jednak już tak godny zaufania jak Brog. Kiedy eskortowali karawanę towarzyszył im tylko przez jeden dzień, więc Belegris nie zdążył mu się dokładniej przyjrzeć. Chwilę po tym jak pojawił się w karczmie zaproponował, że się do nich przyłączy, co w obecnej sytuacji wydawało się być korzystne. Jego dworski strój, maniery i tajemniczość nie bardzo przypadły elfowi do gustu, jednak mimo to zdecydował się zaryzykować i przyjąć jego propozycję. "Po prostu będę mu się bardzo uważnie przyglądał i zachowywał dystans, zobaczymy co z tego wyniknie."
- Chciałbym zostać tutaj jeszcze do rana. - powiedział Belegris po chwili milczenia. - Potem możemy, tak jam mówił Brog, wyruszyć we trójkę do Procambur i tam poszukać jakiegoś zlecenia.
Elf wpatrywał się uważnie w siedzących z nim przy jednym stoliku czekając na ich reakcję.
 
__________________
"Podróż się przeciąga, lecz ty panuj nad sobą
Sprawdź, czy działa miecz, wracamy inną drogą"
TwoHandedSword jest offline  
Stary 10-01-2008, 20:55   #7
 
maciek.bz's Avatar
 
Reputacja: 284 maciek.bz jest jak klejnot wśród skałmaciek.bz jest jak klejnot wśród skałmaciek.bz jest jak klejnot wśród skałmaciek.bz jest jak klejnot wśród skałmaciek.bz jest jak klejnot wśród skałmaciek.bz jest jak klejnot wśród skałmaciek.bz jest jak klejnot wśród skałmaciek.bz jest jak klejnot wśród skałmaciek.bz jest jak klejnot wśród skałmaciek.bz jest jak klejnot wśród skałmaciek.bz jest jak klejnot wśród skał
Do waszego stolika podszedł Jarny, karczmarz. W dłoniach trzymał trzy talerze z parującym jeszcze jedzeniem. Postawił przed każdym talerz. Jedzenie wyglądało na całkiem smaczne, tak więc od razu przystąpiliście do konsumpcji. Po chwili przyszedł znowu niosąc dwa kufle pieniącego się piwa i kieliszek krwistoczerownego napoju, który postawił przed Elranem.
-To wiśniówka, w tym roku wyszła mi wyjątkowo dobra. Jako zapłatę, od każdego z panów proszę o dwie sztuki srebra.

Po uiszczeniu należności karczmarz znów się odezwał :

-Przypadkowo usłyszałem waszą rozmowę na temat podróży do Procambur. Radziłbym wam jednak uważać, drogi teraz nie są zbytnio bezpieczne. Od trzech od strony Procambur nie przychodzą żadni podróżni. O tej porze roku niema ich zbyt wiele, ale jednak jacyś powinni być. Chodzą słuchy - ściszył głos- że chodzi o gobliny. Te małe zielonoskóre skurwiele sprawiają ostatnio spore kłopoty... - znów odezwał się normalnym głosem - Ale na razie bawcie się i radujcie. Jeżeli chcecie możecie wynając posłanie we wspólnej sali, lub prywatny na górze.
 
maciek.bz jest offline  
Stary 13-01-2008, 00:03   #8
 
Makuleke's Avatar
 
Reputacja: 88 Makuleke wkrótce będzie znanyMakuleke wkrótce będzie znanyMakuleke wkrótce będzie znanyMakuleke wkrótce będzie znanyMakuleke wkrótce będzie znanyMakuleke wkrótce będzie znanyMakuleke wkrótce będzie znanyMakuleke wkrótce będzie znanyMakuleke wkrótce będzie znanyMakuleke wkrótce będzie znanyMakuleke wkrótce będzie znany
Elran zapłacił karczmarzowi i poprosił o prywatny pokój na piętrze - "Na razie niech będzie tylko na dzisiaj, nie wiem ile tutaj zabawię." Kiedy karczmarz odszedł spróbował wiśniówki; istotnie, była bardzo dobra, choć musiał przyznać, że pił już lepsze. Przez chwilę jadł w milczeniu po czym zwrócił się do towarzyszy przy stole: "Jak najbardziej popieram propozycję udania się do Procambur. Jeśli nawet nasze drogi się tam rozejdą, lepiej szukać szczęścia w większym mieście. Jednak proponuję zostać tu jeszcze do jutrzejszego południa - być może już tutaj znajdziemy jakąś szansę na zarobek." - powiedział i wstał od stolika. -"À propos lokalnych spraw, może warto sprawdzić zasięgnąc informacji od karczmarza i przyjrzeć się ogłoszeniom na tablicy."
Podszedłszy do kontuaru skinął na gospodarza. Gdy ten podszedł, zostawiając jakiegoś, i tak półprzytomnego klienta, zagadnął: "Rzeczywiście, mości gospodarzu, udała ci się w tym roku wiśniówka. Być może gotów byłbym dopłacić nieco dla tak doskonałego winiarza, ale potrzebuję małego dodatku do tego, co mam w kieliszku: Ja i moi kompani mamy zamiar udać się jednak do Procambur i przydałoby się nam wiedzieć więcej od pogłosek, o których wspomniałeś? Nie słyszałeś może czegoś więcej o tych goblinach? A może macie tu, "Pod Dumnym Kogutem", jakieś zlecenie?"
 
Makuleke jest offline  
Stary 15-01-2008, 17:25   #9
Van
 
Van's Avatar
 
Reputacja: 318 Van jest jak klejnot wśród skałVan jest jak klejnot wśród skałVan jest jak klejnot wśród skałVan jest jak klejnot wśród skałVan jest jak klejnot wśród skałVan jest jak klejnot wśród skałVan jest jak klejnot wśród skałVan jest jak klejnot wśród skałVan jest jak klejnot wśród skałVan jest jak klejnot wśród skałVan jest jak klejnot wśród skał
Brog "Pięść Moradina"

Kapłąn również uiścił zapłatę za jedzenie i zdecydował, iż też będzie spał w osobnym pokoju na piętrze. Co jak co, ale porządny wypoczynek należał mu się, po niewygodach związanych z podróżą i eskortowaniem karawany.
Krasnolud przełykając jedzenie rozmyślał nad tym co powiedział właściciel gospody. Jeżeli był tu problemy z goblinami, to powinien się znaleźć ktoś, kto sporo zapłaci za pozbycie się ich, ale też Brog wiedział, że sam raczej nie poradziłby sobie z tą zielonoskórą zgrają. Owszem, jego nowi towarzysze zgodzili się na wspólną misję i podróż, jednak Pięść Moradina nieraz spotkał osobników, którzy zmieniali zdanie raz za razem, nie mógł więc być pewien, że jutro będzie panowała taka sama opinia o ich wspólnej przyszłości.
- Pewno, że powinniśmy zaczekać co najmniej do rana, z tym nie ma co dyskutować. Tymczasem zjedzmy, wypijmy i posłuchajmy wśród goszczących w gospodzie, czy ktoś będący tutaj, niekoniecznie tutejszy, ma nam do zaoferowania jakąś ciekawą propozycję. Z doświadczenia wiem, że w takich miejscach najłatwiej o ciekawą pracę. A teraz smacznego ! - Brog od razu z większym zapałem wziął się za jedzenie i jednocześnie szybko opróżnił swój kufel, skinął więc na właściciela, by ten podał mu następny.
 
Van jest offline  
Stary 16-01-2008, 00:22   #10
 
TwoHandedSword's Avatar
 
Reputacja: 30 TwoHandedSword jest na bardzo dobrej drodzeTwoHandedSword jest na bardzo dobrej drodzeTwoHandedSword jest na bardzo dobrej drodzeTwoHandedSword jest na bardzo dobrej drodzeTwoHandedSword jest na bardzo dobrej drodzeTwoHandedSword jest na bardzo dobrej drodzeTwoHandedSword jest na bardzo dobrej drodzeTwoHandedSword jest na bardzo dobrej drodzeTwoHandedSword jest na bardzo dobrej drodzeTwoHandedSword jest na bardzo dobrej drodzeTwoHandedSword jest na bardzo dobrej drodze
Kiedy karczmarz poprosił o zapłatę, Belegris rzucił mu dwie srebrne monety i od razu zabrał się do jedzenia. To właśnie było mu teraz potrzebne: porządny posiłek i długi sen.
- Przygotuj dla mnie pokój na jedną noc. - rzekł do oberżysty niezbyt miłym tonem.
"O ile krasnolud będzie w miarę trzeźwy, a ten z różą znowu gdzieś nie zniknie, to jutro bez obaw będziemy mogli wypoczęci wyruszyć do Procambur."
Belegris odprowadził wzrokiem Elrana podchodzącego do kontuaru i rozmawiającego z karczmarzem o goblinach. Skoro jego nowi towarzysze już zaczęli rozglądać się za jakimś zleceniem, nie widział potrzeby aktywnego uczestniczenia w tych poszukiwaniach. Przyglądał się jedynie Brogowi i półelfowi sącząc leniwie swoje piwo.
 
__________________
"Podróż się przeciąga, lecz ty panuj nad sobą
Sprawdź, czy działa miecz, wracamy inną drogą"
TwoHandedSword jest offline  
 


Narzędzia wątku
Wygląd

Zasady Pisania Postów
Nie Możesz wysyłać nowe wątki
Nie Możesz wysyłać odpowiedzi
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Trackbacks jest Wył.
PingbacksWł.
Refbacks are Wył.


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 23:16.



Powered by: vBulletin Version 3.6.5
Copyright ©2000 - 2019, Jelsoft Enterprises Ltd.
Search Engine Optimization by vBSEO 3.1.0
Pozycjonowanie stron | polecanki
Free online flash Mario Bros -Mario games site

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164 165 166 167 168 169