Spis Stron RPG Regulamin Wieści POMOC Kalendarz
Wróć   lastinn > RPG - play by forum > Sesje RPG - Fantasy > Archiwum sesji z działu Fantasy
Zarejestruj się Użytkownicy


 
 
Narzędzia wątku Wygląd
Stary 02-05-2013, 11:16   #1
Administrator
 
Kerm's Avatar
 
Reputacja: 90904 Kerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputację
[Savage Worlds] Dungeon Crawler "Czarne Wrota"


Krótki poradnik (na podstawie informacji zebranych przez JPCannona).

Inicjatywa
O kolejności działań w turze za każdym razem będzie decydować losowanie kart.
Jeśli ktoś wyciągnie jokera dostaje dodatkowo +2 do wszystkich testów współczynników i obrażeń na całą turę.

Fuksy
Istnieją. Trzy na osobę.
Wydanie fuksa umożliwia powtórzenie nieudanego test dowolnego współczynnika, wyparowanie obrażeń i automatyczne wychodzenie z szoku.
Nie można wydawać fuksów na powtarzanie rzutów na obrażenia.

Akcja
Postać wykonuje jedną zwykłą akcję (atak, bieg, wymiana broni, rzucenie zaklęcia itp.) bez żadnej kary do rzutu.
Każda kolejna akcja zwiększa karę do rzutu o 2.

Akcja darmowa
Wykrzyczenie paru zdań, ruch (nie przekraczający Tempa), padnięcie na ziemię, upuszczenie broni nie powodują wzrostu kary do testów.

Kość figury
Jako że jesteście bohaterami za każdym razem gdy testujecie jakiś współczynnik, np strzelanie, walkę, siłę, cechę, umiejętność itp. itd. możecie rzucić dodatkowo kością k6 i wybrać lepszy wynik na swoją korzyść.
Kość figury można wykorzystać tylko raz w czasie danej tury.

ST
Stopień trudności testu.
Zależy od rodzaju testu i modyfikatorów (np. wielkość celu, ilość obrażeń, ilość akcji w turze, odległość, rodzaj broni).

Przebicie
Każde 4 punkty powyżej poziomu trudności (uzyskane w teście). Przebicia oblicza się dopiero po uwzględnieniu wszystkich modyfikatorów.

Ruch
Poruszacie się na turę o tyle pól, ile wynosi wasze Tempo. Gdy chcecie zabrać jakiś sprzęt z ziemi, musicie na nim stanąć i poświęcić na to akcję. Czyli nie możecie w tej turze strzelać, walczyć itp. chyba, że chcecie mieć kary za wiele akcji. Ruch można standardowo dzielić. Czyli np zrobić krok, zebrać broń z ziemi, zrobić 2 kroki, strzelić i znów zrobić kolejne kroki.

Bieg
Jeśli chcecie możecie biec w swojej turze. Poruszacie się wtedy o dodatkowe 1k6 pól. Losujecie, a potem biegniecie dalej.
Bieg liczy się to jako normalna akcja, więc wykonując coś poza tym, ponosicie karę za wiele akcji.

Asy
Gdy na kości którą akurat rzucacie wypadnie maksymalna wartość (czyli np. na k6 wypadnie 6), rzucacie tą kością jeszcze raz i sumujecie wynik. Można w ten sposób wyrzucić nie lada combo. Nie ma żadnego ograniczenia w wysokości wyniku.
Asy nie mają zastosowania podczas rzutu na bieganie.

Strzelanie/rzucanie
Rzucacie kością strzelania. ST zależy m. in. od odległości, widoczności, wielkości celu.
Jeśli po uwzględnieniu ST otrzymacie wynik 4 i więcej - trafiliście. Jeśli uzyskacie przebicie (lub więcej przebić), zadajecie dodatkowo 1k6 obrażeń.

Walka wręcz
Rzucacie kością walki. Aby trafić trzeba wyrzucić tyle, ile wynosi Obrona celu. Jeśli uzyskacie przebicie (lub więcej przebić), zadajecie dodatkowo 1k6 obrażeń.

Obrażenia
Po trafieniu rzucacie kośćmi (wskazanymi przez obrażenia broni) oraz (przy przebiciu) kością k6.

Skutki obrażeń (gdzie x to wytrzymałość celu)
0 - x-1 - brak reakcji
x - x+3 - szok
x+4 - x+7 - rana i szok
x+8 - x+11 - 2 rany i szok

Szok
Postać będąca w szoku może wykonywać tylko darmowe akcje (rzuciś broń, iść).
Aby wyjść z szoku należy wykonać test Ducha i wyrzucić 4 lub więcej.
Efekty:
1 - 3 - brak efektów; postać może wykonywać tylko akcje darmowe
4 - 7 - postać wychodzi z szoku, ale stale może wykonywać tylko akcje darmowe
8 i więcej - postać może działać jakby nic się nie stało.

Gdy postać w szoku otrzyma obrażenia, które spowodują kolejny szok, otrzymuje ranę.

Rany
Jako najważniejsze postacie w grze możecie wytrzymać do trzech ran. Potem macie kłopoty. Duże kłopoty. Albo i większe, do wyeliminowania z gry włącznie.
Rany nie znikają same z siebie, nawet po 24-godzinnym odpoczynku.

Wyparowanie
Bohater może wydać fuksa, by automatycznie otrząsnąć się z Szoku, nawet jeżeli wykonał już nieudany test Ducha.
Gdy bohater wyda tego fuksa natychmiast po otrzymaniu obrażeń, może ponadto przetestować Wigor. Sukces i każde przebicie niwelują jedną Ranę zadaną podczas tego ataku. Jeśli nie uda mu się wyparować wszystkich Ran, znów jest w szoku z którego wcześniej otrząsnął się automatycznie.

Niniejszy poradnik będzie (w miarę konieczności) uzupełniany.
 

Ostatnio edytowane przez Kerm : 04-02-2014 o 08:34.
Kerm jest offline  
Stary 03-05-2013, 10:34   #2
Administrator
 
Kerm's Avatar
 
Reputacja: 90904 Kerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputację
Miasteczko Czarne Dęby


Siedzieliście w karczmie, przy osobnym stole, obrzucani zaciekawionymi spojrzeniami przez innych gości “Czarnego Łabędzia”.

- Od ponad trzydziestu lat zamczysko stoi pusto. - Burmistrz, którego jedynie tusza odróżniała od siedzących w karczmie mieszczan, kończył przemowę. - Graf Otto von Tilde - głos trochę ściszył - zakazaną sztuką się parał. Po jego śmierci coś dziwnego w zamku zaczęło się dziać. Paru ludzi tam poszło. Graf bogaty był, o spadkobiercy nikt nie słyszał, a szkoda było, by się dobro zmarnowało. Ale to ludzie na zmarnowanie poszli. No i chodzić przestali. Chyba że obce jakieś, o których myśmy nie wiedzieli.
- Rok temu - wtrącił się siedzący obok niego człek wyglądający na kapłana - źle się dziać zaczęło. Światła jakieś, hałasy. No i jeszcze kilku ludzi przepadło, co się tam w okolicy kręciło.
- Ci ze służby, co przed śmiercią grafa z zamku odeszli, o pracowni jakiejś mówili - dodał burmistrz. - I o wrotach, przez które stwory nieczyste ponoć przechodzą. Czarnymi Wrotami je zwali, a strach mieli w oczach.
- Pamiętać też trzeba o grafowym zwierzyńcu - dorzucił stojący z boku mężczyzna, którego burmistrz przedstawił jako dowódcę miejskiej straży. - Albo graf sam przed śmiercią wypuścił, albo też same z klatek wylazły. Dość, że kręciło się tego paskudztwa trochę po okolicy. Paręśmy utłukli, ale mówią ludzie, że jeszcze jakieś się ostały. Ale jam nic nie widział na własne oczy.
- Rada miasta tysiąc sztuk złota oferuje - powiedział burmistrz tytułem zachęty - jeśli dowód zniszczenia Wrót przyniesiecie.
- A zaliczka? - spytała Ciani.
- Było paru takich, co zaliczkę wzięli i niby do zamku poszli - wtrącił się dowódca straży. - Gonić ich trza było - dodał. Bez problemów zrozumieliście, że ta czynność nie sprawiła mu przykrości.
- Jeśli chcecie, dostaniecie prowiant na trzy dni - powiedział burmistrz. - Kurt, karczmarz, wam przygotuje. No i, gdyby wam się coś stało, na kapłańskie posługi możecie liczyć.
- To co? Zainteresowani? - spytał.
 
Kerm jest offline  
Stary 03-05-2013, 16:33   #3
 
Lilith's Avatar
 
Reputacja: 165 Lilith ma w sobie cośLilith ma w sobie cośLilith ma w sobie cośLilith ma w sobie cośLilith ma w sobie cośLilith ma w sobie cośLilith ma w sobie cośLilith ma w sobie cośLilith ma w sobie cośLilith ma w sobie cośLilith ma w sobie coś
Ciani, drobne dziewczę o śniadej skórze i rysach twarzy sugerujących domieszkę południowej krwi, wydęła lekko i tak dość już wydatne wargi. Krzywo zerknęła na przedstawiciela prawa. Kiedy człowiek nie posiada nic poza tym, co na grzbiecie, każdy złocisz, to majątek. Gdyby nie towarzystwo, pewnie potrafiłaby zadbać o to, by jej mieszek nie świecił pustkami, ale... Już parę razy dostała od Theo do słuchu, a przy okazji i po łapach. Nie zamierzała mu się zbyt otwarcie stawiać, chociaż nie wykluczało to rezygnowania z wszelkich okazji. Nie byłaby sobą. Chyba jednak trochę spoważniała od czasu, gdy się poznali.
Po pierwsze, czuła przed dużo starszym mężczyzną trochę respektu, a może i szacunku. Mógłby być spokojnie jej ojcem. Chociaż... - spojrzała badawczym, rozbawionym wzrokiem na Hessa. - Nie, na pewno nie.
Po drugie zaś, teraz już tak bezmyślnie nie ryzykowałaby ich wolnością czy głowami. Ot, człowiek rozsądku nabiera i doświadczenia z biegiem lat. No dobrze, przesadziła. Dołączyła do towarzystwa ledwo pół roku temu, w dość nieciekawych okolicznościach, które niemal na pewno nie pozwoliłyby jej doczekać dwudziestej wiosny i tej oto słodko pachnącej złotem chwili.
Po trzecie, w grę wchodziła inna jeszcze sprawa. Jak to mówią, w stadzie bezpieczniej. Zawsze masz przy sobie kogoś, kto w razie czego, pozwoli ci się schować za swoimi plecami.

Cisza trwała, jak na jej gust trochę przydługo. Poprawiła nerwowo uwierającą pod szyją, ciemnobrązową, niemal czarną skórznię. Starała się o nią dbać, bo i ona nie raz sprawiła, że nosiła jeszcze swój tyłek w jako takiej całości. Złotko kusiło i uwodziło, ale tak jakoś te układy grafa z ciemnymi mocami nie dawały jej spokoju. Co innego z ludźmi mieć do czynienia czy innymi gadzinami z ciała i kości, a co innego ze stworami z innego świata.
- No, panowie? - spytała. - Co wy na to? - Świdrowała towarzyszy, bystrymi, prawie czarnymi oczyma.
 
__________________
"Niebo wisi na włosku. Kto wie czy nie na ostatnim. Kto ma oczy, niech patrzy. Kto ma uszy, niech słucha. Kto ma rozum, niech ucieka" (..?)
Lilith jest offline  
Stary 03-05-2013, 17:04   #4
 
JPCannon's Avatar
 
Reputacja: 303 JPCannon jest jak klejnot wśród skałJPCannon jest jak klejnot wśród skałJPCannon jest jak klejnot wśród skałJPCannon jest jak klejnot wśród skałJPCannon jest jak klejnot wśród skałJPCannon jest jak klejnot wśród skałJPCannon jest jak klejnot wśród skałJPCannon jest jak klejnot wśród skałJPCannon jest jak klejnot wśród skałJPCannon jest jak klejnot wśród skałJPCannon jest jak klejnot wśród skał
Garag zamyślił się słuchając burmistrza. Wspominał początki swych kapłańskich czasów, gdy udowadniał swą wartość w pierwszych prawdziwych walkach. Miał już nieprzyjemność spotykać się z chodzącymi kultystami, truposzami, szkieletami, ghulami...opowieści o mrocznych wrotach, wypluwających z siebie wszelakiej maści monstra, nie napawała go zbytnim lękiem. W końcu otrząsnął go ze wspomnień głos jego towarzyszki. Nie czekając dłużej, położył na stole swój ciężki, kapłański młot, a potem przemówił, niskim, głębokim głosem. Jak to na rasowego krasnoluda przystało.

-Jako kapłan służę tam gdzie moja wiara jest potrzebna. Jeśli zamczysko potrzebuje boskiej interwencji Teraliona, boskiej potęgi podziemnego płomienia, to ją otrzyma. Ręczę za to swoim życiem.

W głosie krasnoluda słychać było pełną powagę. Towarzysze znali go z jego oddania wierze, tak jak i drużynie. Wiedzieli, że nie zostawi ich gdy będą go potrzebować. Wesprze leczniczymi mocami, boskim wzmocnieniem, rozświetli drogę w ciemności lub zwyczajnie, postawi ich na nogi swoim potężnym głosem. Każdy kto z nim szedł czuł się naprawdę bezpiecznie, nawet jeśli sytuacja temu zupełnie nie sprzyjała.
 
__________________
Opiekun działu "Savage Worlds"
"Nikt nie będzie za mnie decydował bo nikt potem za mnie nie umrze" podróżnik.

Ostatnio edytowane przez JPCannon : 03-05-2013 o 17:07.
JPCannon jest offline  
Stary 04-05-2013, 09:23   #5
 
deMaus's Avatar
 
Reputacja: 784 deMaus jest godny podziwudeMaus jest godny podziwudeMaus jest godny podziwudeMaus jest godny podziwudeMaus jest godny podziwudeMaus jest godny podziwudeMaus jest godny podziwudeMaus jest godny podziwudeMaus jest godny podziwudeMaus jest godny podziwudeMaus jest godny podziwu
Gdyby ktoś teraz spojrzał na maga, a takich w karczmie było niemało, zobaczyłby że Theodor ma lekko nieobecny wzrok. Ubrany jak zwykle nienagannie w ciemno granatowy dwurzędowy płaszcz, obszyty srebrnymi symbolami magicznymi, przynajmniej dla niewtajemniczonych. Dla tych, którzy poznali tajemne języki symbole i haftowane napisy, były po prostu życiorysem Hess'a. Spisem jego dokonani i jednocześnie ostatnią wolą. Pod szyją nosił srebrny żabot, miał też na sobie wysokie buty do jazdy z ciemnej brązowej skóry. U lewego boku nosił miecz, prosty, lekki, bez żadnych zdobień. Jedynym wyróżniającym elementem było to, że i stal jelca i sama klinga były czernione, czy to w ostatnim procesie wykuwania, czy sama stal nie była najczystsza ostrze było czarno matowe. Poza tym faktem była to kwintesencja miecza, nic poza kawałkiem żelaza służącym do zadawania ran. To było narzędzie rzemieślnika, a nie dzieło sztuki, jaki większość magów nosiła przy pasie.

Sam Hess sprawiał wrażenie nieobecnego, w dłoni trzymał kielich z winem, które powoli sączył. Jego twarz okolona srebrnymi, krótko ściętymi włosami z góry, a dobrze utrzymaną, ale również siwą brodą z boków i dołu, poznaczona była zmarszczkami i bliznami.

Theodor miał niewiele ponad czterdzieści lat, ale życie na morzu i w drodze postarzyły go, do tego doszła magia, która też ma swą cenę. CI co go nie znali mogliby powiedzieć, że mag ma dobrze ponad sześćdziesiątkę, przynajmniej dopóki nie zobaczyli jak Hess walczy.
Sam mag też podtrzymywał złudzenia do swojego wieku. Obok stołu stała laska, na której Hess podpierał się, ewidentnie kulejąc na prawą nogę.

Po tym jak burmistrz skończył, a Ciani i Garag wyrazili to o czym myśleli wszyscy sam zabrał głos.
- Panie burmistrzu - powiedział cicho, a jego głos brzmiał jakby sprawiał mówiącemu olbrzymi wysiłek. - Nazywam się Theodor Hess, syn Jaquesa Hess, dziedzic ziemi i winnic Agroland, Pan Płomieni Hestali - w miarę mówienia powoli przesunął wzrok na burmistrza, a jego głos nabierał mocy i siły - A pański człowiek właśnie porównałeś mnie i moją kompanię do złodziejskich kurw portowych. Broni cię stanowisko i to, żeśmy mili ludzie. Trafiłbyś na inną kompanię, a teraz musiałbyś stanąć na ubitej ziemi. To rada od przyjaciela, bo możesz w przyszłości trafić na mniej miłych i bardziej wyczulonych na własnym punkcie. Następnym razem radzę odpowiedzieć, że rada nie zgodziła się na wypłacanie zaliczki, ale możesz załatwić prowiant, jako prezent od ciebie. Będziesz wyglądał, na rozsądnego i szczodrego władcę tych ziem. - Zrobił pauzę i upił wina, zapadł się przy tym lekko w siebie, tak, że moc która z niego przed chwilą emanowała, jakby uleciała, zostawiając tylko wrażenie, że może w każdej chwili wrócić. - Co zaś tyczy się zlecenia, to mogę śmiało stwierdzić, że musicie przemyśleć wysokość nagrody. Czarne wrota, to zapewne portal łączący nasz świat z innym, oczywiście to o wiele bardziej skomplikowane, ale to jedyne wyjaśnienie, jakie jesteście pojąć, bez wieloletnich studiów. Portal jest tworem magicznym, a do jego zamknięcia potrzeba wielkiej siły i wiedzy. Czasem wymaga to nawet przejścia na drugą stronę do świata demonów. Ostatni, z jakim miałem do czynienia, był umieszczony w ruinach dawnej świątyni, otaczała go magia, ochronna która tworzyła odbicia tych, co chcieli ją pokonać. Nie możecie sobie nawet wyobrazić co to znaczy walczyć, z samym sobą i zabić samego siebie. A to był tylko wstęp. Toteż burmistrzu, proponuję prostą umowę, ja wraz z kompanią ruszymy do zamczyska, aby zbadać sprawę i Wrota, jeśli nam się uda zamkniemy je od razu, a wtedy wystarczy nam ten, tysiąc jaki oferujecie. W innym przypadku zbadam wrota, dowiem się czego potrzeba do ich zamknięcia i ustalimy właściwą stawkę. Od razu powiem, że jeśli chcecie wysłać z nami kogoś, kto potwierdzi trudność zadania, to śmiało. No i zawsze możecie czekać na inną kompanię. - Zakończył upijają wina.
 

Ostatnio edytowane przez deMaus : 04-05-2013 o 11:51. Powód: edycja z burmistrza, na jego człowieka
deMaus jest offline  
Stary 04-05-2013, 09:56   #6
Administrator
 
Kerm's Avatar
 
Reputacja: 90904 Kerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputację
Czy burmistrz był za pan brat z polityką, czy też miał już do czynienia z innymi grupami, znającymi się na swej robocie - trudno wam było orzec. W każdym razie nawet nie mrugnął okiem ani na ewidentną pomyłkę, co do autora wypowiedzi o obwiesiach, co z zaliczką uciekli, ani co do opłat za usługę.

- Chociaż jestem burmistrzem - odparł - to miejska kasa nie jest moją prywatną własnością i z innymi radnymi sprawę przedyskutować muszę.

Wstał i przeszedł kilka kroków, przywołując do siebie parę osób. Nie znaleźli się wśród nich ani kapłan, ani dowódca straży.
Przywołani przez burmistrza ludzie skupili się wokół niego. Burzliwa acz cicha dyskusja, połączona z wymachiwaniem rękami, trwała dość krótko. Przynajmniej nie na tyle długo, byście zdołali się zanudzić na śmierć.

- Zgoda - oznajmił burmistrz. - Podobno w laboratorium grafa zostały jego księgi. Jeśli nie zdołacie zamknąć Wrót, to wystarczy, że je nam przyniesiecie, a potem omówimy resztę.
 

Ostatnio edytowane przez Kerm : 04-05-2013 o 10:02.
Kerm jest offline  
Stary 04-05-2013, 11:11   #7
 
Mrsanczo's Avatar
 
Reputacja: 58 Mrsanczo wkrótce będzie znanyMrsanczo wkrótce będzie znanyMrsanczo wkrótce będzie znanyMrsanczo wkrótce będzie znanyMrsanczo wkrótce będzie znanyMrsanczo wkrótce będzie znanyMrsanczo wkrótce będzie znanyMrsanczo wkrótce będzie znanyMrsanczo wkrótce będzie znanyMrsanczo wkrótce będzie znanyMrsanczo wkrótce będzie znany
Bangus Bungo właśnie wrócił do karczmy. Był wyraźnie zadowolony z życia po opróżnieniu pęcherza. Coś mnie ominęło kompanio? - spytał wyjątkowo donośnym jak na hobbita głosem – no nie naprawdę znów coś przegapiłem? - przeklął pod nosem jak miał w zwyczaju i zasiadł do stołu.

Halfling był bardzo niepozorny. Dwie stopy wzrostu sprawiały że wyglądem przypominał pniak drewna obłożony żelastwem. Długa wysoka na sześć stóp kosa bojowa już nie raz zaczepiała się w przejściach, tunelach i tym podobnych miejscach co prowadziło do komicznych sytułącji. Towarzystwo twierdziło że powinien zmienić broń lecz on był innego zdania. Powód był dość prosty lecz nie błahy.

Historia broni to jeden z elementów życia wojownika. Historia ta zaczyna się zimą. Ta broń była pamiątką po wydarzeniach sprzed lat. Wtedy to właśnie zabójcy i złodzieje zaatakowali jego wioske. Nikt nie obronił jego wuja i ojca przed złoczyńcami. Zginęli walcząc o swoje dobra materialne i honor. Młodzieniec był bardzo sprytny jak to hobbit. Stwierdził, że zastawi pułapkę. Jak się okazało było im mało tego co się ostatnio nakradli i przyszli po dokładkę. Na ich nieszczęście Bangus wykupił cały zapas materiałów wybuchowych od wędrownego alchemika-piromanty. Młodzik nie był pewny czy taki zawód w ogóle istnieje i czy nie został oszukany lecz zaufał starcowi. Położył parę ładunków w całym domu które połączył lądem. Ta czynność zajęła mu cały dzień lecz opłaciło się. Oto byli oprawcy jego rodziny. Bangu siedział za pagórkiem z pochodnią w ręku. Bandyci rozwalili drzwi z kopa. Hobbita załamała ich głupota i prawie wykrzyczał „są zamknięte na klamkę, debile” lecz się powstrzymał. Podpalił ląd który syczał jak wąż. Czas na małą dawkę zemsty – powiedział do siebie samego. Ląd przestał się palić u końca po czym było słychać mały wybuch który nie rozerwał domku natychmiastowo. Lecz sekundę po tym rozległ się drugi wybuch. Był tak silny że w okolicy z drzew pospadały liście a złodzieje sprzed domu zaczęli uciekać. O nie tym razem – krzyczał za nimi – zaszlachtuje, zabije, zajebie was ! Udał się w pogoń za nimi. Inni hobbici przyłączyli się do niego. Rozwścieczone stado haflingów goniło ich parę dobrych godzin. Wyłapani i związani przy wielkim dębie złoczyńcy płakali, przepraszali i błagali o litość. Bangus był nieugięty wyciągnął broń ze stosu. To twoja broń – spytał się postaci w kapturze? Moja i co z tego – odpowiedział pewny siebie. Dłonie jak konary drzewa oplotły się na kosie bojowej. Jedno cięcie i okrzyk na ustach – skazuje was na śmierć. Rozwalał im głowy jakby były zrobione z gliny. Pękały czaszki a krew rozlewała się dookoła wtapiając się w śnieg jak złodziej wtapia się w cień. Gdy pękła ostatnia czaszka, hobbit odszedł z zgromadzenia. Bez słowa po tym spakował się. Z zakrwawioną kosą bojową i plecakiem opuścił miejsce które kiedyś było jego domem. W tym momencie zaczęła się jego wielka przygoda.

Od pół roku wędrował z Ciani Rufflen która była łotrzykiem, Theodor Hess magiem oraz Garag Sudri kapłanem którego nazywał bratem. Teraz siedział ze swymi ziomkami przy stole ze smętną miną. Chciał wiedzieć co się dzieje lecz nikt nie odpowiadał. Co to za grubas - spytał się.
 
__________________
"Ignorance is bliss." ~ Cypher

Ostatnio edytowane przez Mrsanczo : 04-05-2013 o 14:13.
Mrsanczo jest offline  
Stary 04-05-2013, 11:26   #8
 
deMaus's Avatar
 
Reputacja: 784 deMaus jest godny podziwudeMaus jest godny podziwudeMaus jest godny podziwudeMaus jest godny podziwudeMaus jest godny podziwudeMaus jest godny podziwudeMaus jest godny podziwudeMaus jest godny podziwudeMaus jest godny podziwudeMaus jest godny podziwudeMaus jest godny podziwu
- To drogi Bungusie jest burmistrz tej mieściny, który właśnie zaproponował nam godziwą zapłatę za nasze usługi. Ot, zapolujemy na kilka bestii i może demonów, oraz pozbędziemy się czarnomagicznego portalu. - uśmiechnął się do burmistrza, - Będziemy potrzebowali przewodnika, który podejdzie z nami na bezpieczną odległość i będzie czekał przy koniach. Znajdziecie takiego, zapłacimy mu za usługę z własnej kasy. -
 
deMaus jest offline  
Stary 04-05-2013, 13:17   #9
Administrator
 
Kerm's Avatar
 
Reputacja: 90904 Kerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputację
Trzech strażników odprowadziło was kawałek, pokazując drogą. Niby byli przewodnikami, ale każde z was wiedziało, że po prostu chcą sprawdzić, czy przekroczycie bramę. Takoż i zostawili was, ledwo między drzewami zamek dostrzec można było.


Okolice wiekowej budowli nie wyglądały zachęcająco.
Poschnięte, połamane drzewa, trawa i korzenie przebijające się między kamieniami tworzącymi namiastkę drogi. Woda w od lat nieoczyszczanej fosie, mętna i pokryta rzęsą, mogła kryć w sobie przeróżne niebezpieczeństwa. Trzeba by być bardzo spragnionym, by zdecydować się na wypicie choćby jednego łyku.

Zwodzony most był opuszczony. Nie wyglądało na to, by kiedykolwiek ktokolwiek zdołał go podnieść. Prawdę mówiąc aż dziw brał, że jeszcze nie runął do fosy. Deski były wyraźnie nadgryzione, i to nie tylko zębem czasu. I topora ktoś na nich próbował.

Ruszyliście do przodu.

_______________________________________
Kolejność w turze:
Lilith
JPCannon
deMaus
Mrsanczo
 
Kerm jest offline  
Stary 04-05-2013, 18:12   #10
 
JPCannon's Avatar
 
Reputacja: 303 JPCannon jest jak klejnot wśród skałJPCannon jest jak klejnot wśród skałJPCannon jest jak klejnot wśród skałJPCannon jest jak klejnot wśród skałJPCannon jest jak klejnot wśród skałJPCannon jest jak klejnot wśród skałJPCannon jest jak klejnot wśród skałJPCannon jest jak klejnot wśród skałJPCannon jest jak klejnot wśród skałJPCannon jest jak klejnot wśród skałJPCannon jest jak klejnot wśród skał
Krasnolud podszedł spokojnym krokiem do pomostu. Chcąc zwolnić rękę by mieć lepszą pewność w ruchu, przypiął swój młot do pasa. Dotknął delikatnie desek swoją okutą dłonią.

-Cóż na najtrwalsze to to nie wygląda. Normalnie zaproponował bym, by Bangus szedł przodem, z racji swojej nie wielkiej wagi, w tym wypadku jednak mam inną propozycję, jeśli by was to interesowało- Garag poza swoją wytrzymałością, porównywalną z odpornością Minotaura, był również niezłym taktykiem. Liczył, że jego pomysł tym razem również przeprowadzi ich bezpiecznie do wnętrza zamku.

-No więc skoro ja jestem raczej najtęższej budowy, nie da się tego raczej podważyć, to polecam bym ja poszedł pierwszy. Jeśli deski wytrzymają moją wagę, to każde z was też przejdzie. Oczywiście widzę duże prawdopodobieństwo że most nie wytrzyma. W związku z tym chciałbym przywiązać linę do mojego pasa, wy zaś byście mnie asekurowali. Co o tym myślicie? Oczywiście jestem otwarty na każdą inną propozycję.
 
__________________
Opiekun działu "Savage Worlds"
"Nikt nie będzie za mnie decydował bo nikt potem za mnie nie umrze" podróżnik.
JPCannon jest offline  
 



Zasady Pisania Postów
Nie Możesz wysyłać nowe wątki
Nie Możesz wysyłać odpowiedzi
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Trackbacks jest Wył.
PingbacksWł.
Refbacks are Wył.


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 04:37.



Powered by: vBulletin Version 3.6.5
Copyright ©2000 - 2020, Jelsoft Enterprises Ltd.
Search Engine Optimization by vBSEO 3.1.0
Pozycjonowanie stron | polecanki
Free online flash Mario Bros -Mario games site

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164 165 166 167 168 169