Spis Stron RPG Regulamin Wieści POMOC Kalendarz
Wróć   lastinn > RPG - play by forum > Sesje RPG - Fantasy > Archiwum sesji z działu Fantasy
Zarejestruj się Użytkownicy


 
 
Narzędzia wątku Wygląd
Stary 18-05-2015, 12:16   #1
 
Ardel's Avatar
 
Reputacja: 20983 Ardel ma wspaniałą reputacjęArdel ma wspaniałą reputacjęArdel ma wspaniałą reputacjęArdel ma wspaniałą reputacjęArdel ma wspaniałą reputacjęArdel ma wspaniałą reputacjęArdel ma wspaniałą reputacjęArdel ma wspaniałą reputacjęArdel ma wspaniałą reputacjęArdel ma wspaniałą reputacjęArdel ma wspaniałą reputację
[Das Schwarze Auge] Łuskowate zagrożenie

rok 31 Hal, lub dla mniej światowych 1024 po upadku Bosparanu
13 września
wtorek


Kiedy brakuje gotówki, wypada czasem podjąć się pracy, która nie wydaje się najbardziej intratna. Tak było tym razem. Słyszeliście o problemach z achazami i rozbójnikami. Wszyscy słyszeli. Stąd, wtedy jeszcze się nie znając, najęliście się przy ochronie karawany z Winneb do Chaleby. Po minięciu Loch Haradhol okazało się, że droga ze względu na panujące deszcze jest nieprzejezdna. To doprowadziło do zmiany lokacji docelowej - wasz pracodawca, Nasul Aniba, wybrał Guaio. Dla was było to bez różnicy, wszak miasto jak miasto. Nie mogliście podejrzewać, że po drodze jeden z wozów utonie w bagnie, przez które jakiś idiota was poprowadził. Dodatkowo wierzchowce zachorowały na paskudną biegunkę i wszystkie, co do jednego - zdechły. To nie byłoby najgorsze - zawsze mogliście pobrać zapłatę od Nasula i udać się we własną drogę. Lecz zanim musieliście wybrać pomiędzy sumieniem a rzeczywistością, problem rozwiązał się sam. Musieliście uciekać przed grupą morfu, ohydnych, śluzowych istot, które wyłoniły się z bagnistego obszaru. Tak, wraz z nieszczęsnym kupcem, skończyliście w Guaio. Co jasne - nie zapłacił wam, bo samemu nie miał nic.

Do tej sytuacji by nie doszło, gdyby nie losy, które pchnęły was na południe. Otto szukał zarobku i wrażeń. Na południu, w Al’Anfie podobno można było się nieźle dorobić. Jednak nie spodziewał się, że kraj sam w sobie jest na tyle niebezpieczny, że lepiej samemu tam nie podróżować. Wrodzona ostrożność kazała mu zawrócić, gdy tylko poznał, jak tam wygląda naprawdę. Wrociwoj w wyniku życiowych perypetii i niezwykłego pecha wylądował w Guaio. Kiedy pacjentów brakło, udał się do Winneb, gdzie potrzebowano doświadczonego lekarza. Nieco tam nawet zarobił, jednak jeden z możnych mieszczan postanowił Wrociwoja pozbawić zarobku. Uznał, że cyrulik nie zrobił wszystkiego co mógł, oszpecił go (jakby ospa nie zostawiała po sobie śladów…) i na dodatek zniesławił, cokolwiek miałoby to oznaczać. Sąd uznał, że Placuch musi zapłacić spore odszkodowanie. I tak zarobki zniknęły. Hasso, podobnie jak Otto, poszukiwał zarobku i przede wszystkim wrażeń. Dotarł nawet do samej Al’Anfy. Postanowił jednak szybko wyjechać - atmosfera niewolnictwa mu nie pasowała. Ostatecznie z pustą sakiewką dotarł do Winneb.

W trakcie niefortunnej wyprawy z Winneb do Chaleby Hasso, Wrociwoj i Otto całkem dobrze się poznali. Kiedy udało im się dotrzeć do Guaio zdecydowali znaleźć wspólnie jakąś robotę - wiadomo, że łatwiej będzie zarobić w kilka osób. Szczególnie, że okolica była ostatnio mocno niespokojna.

I tak oto trafiliście na rynek, przed tablicę z ogłoszeniami. Oprócz spraw, na których za bardzo się nie znaliście czy nie byliście zainteresowani (“poszukiwany mag”, “wynajmę posługaczkę”), znaleźliście trzy oferty, które nie były złe.

Potrzebni ochroniarze do przeprowadzanie transakcji handlowej. Za wykonanie pracy zapłacę dwanaście talarów. Fider Agricola. Zakład szklarski przy Ślicznej.


Poszukiwani ochotnicy do patrolowania obszarów podległych Guaio. Ochotnicy zostaną przydzieleni do wyborowych oddziałów straży miejskiej i kuszników. Za dzień pracy wyżywienie i dwa talary na głowę.
Podpisano
Joruk Ehrwald


Vigo Melior, alchemik z zakładem przy ulicy Terdiliony, poszukuje chętnych do zbioru ziół. Potrzebne: biały mak (dwa talary), czterolistna jednojagoda (dwa grajcary) i estragon purpurowy (jeden grajcar). Zakupię w każdej ilości.


Kiedy przyglądaliście się ogłoszeniom, poranny wiatr przybrał na sile. Arkusze pergaminu zaczęły mocno łopotać, na niebo przywiało kilka pierzastych, cudownie białych chmur. Wiatr jednak robił się coraz mocniejszy i chłodniejszy. Ratusz, przed którym staliście, był piękną budowlą. Bielone ściany utrzymywały swoją czystość, loggia od frontu była wykonana z istnym kunsztem - śliczne, rzeźbione w motywy kwiatowe łuki, skryte w cieniu drzwi wejściowe, otwarte na oścież i pilnowane przez dwójkę zbrojnych ze szpadami przypasanymi do boków. Cały rynek był śliczny i żywy. Pomimo problemów z pożywieniem, targowisko było zatłoczone, pełne przeróżnych produktów, kupców, chętnych i kieszonkowców. Dostrzegliście, jak przez tłum przemieszcza się niczym cień, kapłan Borona. Ludzie rozstępywali się przed czarną szatą z szacunkiem, jak trawa ugina się na wietrze. Budynki wkoło placu charakteryzowały się żłóbkowaną rustyką, na piętrze często znajdowały się loggie. Parter często zdobiły także kamienne, nierówne płyty.
 

Ostatnio edytowane przez Ardel : 20-05-2015 o 06:47.
Ardel jest offline  
Stary 26-05-2015, 20:20   #2
 
Cattus's Avatar
 
Reputacja: 56359 Cattus ma wspaniałą reputacjęCattus ma wspaniałą reputacjęCattus ma wspaniałą reputacjęCattus ma wspaniałą reputacjęCattus ma wspaniałą reputacjęCattus ma wspaniałą reputacjęCattus ma wspaniałą reputacjęCattus ma wspaniałą reputacjęCattus ma wspaniałą reputacjęCattus ma wspaniałą reputacjęCattus ma wspaniałą reputację
Wrociwoj, wyróżniający się spośród dwóch towarzyszy niskim wzrostem, świecący w słońcu swą łysiną, miał w swoim wyglądzie coś, go nie czyniło go zbyt atrakcyjnym - chociaż szczyt szkaradności również to nie był. Miał na sobie skórzaną zbroję z ćwiekami, najwyraźniej jeszcze we w miarę dobrym stanie, oraz szturmak na głowie. Do pasa miał przytroczoną maczugę i dwa kołczany ze strzałami do przewieszonego przez plecy dobrej jakości łuku. Na plecach miał też wyraźnie ciężki plecak, do którego przytroczony był pęk kolejnych strzał.
Medyk z zastanowieniem wpatrywał się w ogłoszenia, drapiąc się przy tym po bujnej brązowej brodzie.

- Wiesz, co… Ja to sobie myślę, żeby skorzystać z dwóch ogłoszeń naraz. Patrz na to ogłoszenie alchemika. Za biały mak całe dwa talary. Rozpoznam go bez problemu, a alchemika dobrze byłoby poznać. No ale przecież nie zechcesz ze mną tylko spacerować i zbierać ziół… a ten cały burmistrz to dość poważny człowiek. Praca dla niego może przynieść nam nieco reputacji… Moglibyśmy popatrolować, a przy okazji może jakieś roślinki się nawiną… Jak się znudzi, to zrezygnujemy… o ile przy tych jaszczurach i zbójach można się nudzić. Hm?


Otto Graf zdawał się być zupełnym przeciwieństwem niskiego Wrociwoja. Nie dało się ukryć że człekiem był wysokim, a ta słuszna postura przekładała się na sporą tężyznę, co widać było po rozrośniętych barach i dłoniach niczym bochny. Jedyne co mogło łączyć ich wygląd to łyse czaszki, mimo iż w miarę regularnie golona głowa Otta porośnięta już była krótką szczeciną, poprzecinaną w paru miejscach bliznami.
W broni również Otto preferował miecze ponad łuki, a dokładniej swój bastard, który zwykł nosić przytroczony do pasa. Odziewał się w wysokie, skórzane buty, ciemnozielone spodnie i niebieską koszulę. Na ten zestaw nosi skórznię którą natomiast przykrywa bordowym wamsem. Obraz kolorowego najemnika dopełnia zielona chustka zawiązana na szyi i kapelusz z już nieco sfatygowanym, lecz ciągle puchatym piórem.

- Jakiś pomysł to jest. Zielska zawsze można narwać jak się nawinie. Skomentował Otto. - Ale ja to bym do tego szklarza się udał. Skoro najmuje ochronę to widać spodziewa się najgorszego, a i pewno za miasto trzeba będzie się udać. Wszak w obrębie murów zwykła straż by mu starczyła. Szybka robota, szybki zarobek. Burmistrz nie zając i ze swoją strażą nie ucieknie. Na zrywający się wiatr Graf zareagował ciaśniejszym otuleniem się płaszczem i całkiem pokaźną wiązanką przekleństw wymruczanych pod nosem.

- Tak, tylko że ta oferta szklarza jest jakaś podejrzana… trochę za dobrze to wygląda. W coś dziwnego może nas wpakować.

W tle słychać było gwar targowiska. Ktoś bardzo chciał opchnąć swoje świece i przekonywał od kilku minut biedną kobietę, by zakupiła jego wybory. Pachnące bławatkiem i lawendą, nie śmierdzące starym tłuszczem przy spalaniu. Idealne! Kobieta dała się tak omotać, że ostatecznie wysupłała z mieszka kilka miedziaków i zabrała wspaniałą świeczkę. Pomyśleć, że przyszła tylko naostrzyć noże do kuchni… Sam ostrzyciel noży polecał swoje usługi i obiecywał, że naostrzone przez niego brzytwy są tak ostre, że mogą nawet… Niestety nagły okrzyk kwiaciarki zagłuszył jego ofertę. Wydaje się, że mówił coś o elfach?... Rynek wyglądał jak porządnie zagospodarowana przestrzeń handlowa. Tylko ten brak pożywienia… Nie czuć było świeżo pieczonych bułek, zapachów mięsiwa czy wonności świeżych jabłek. Jedynie jeden, oblegany jak dawno temu Bosparan, rzeźnik oferował resztki swojego towaru. Sądząc po tempie w jakim opróżniono stoisko i uśmiechu jaki zagościł na twarzy mężczyzny w skórzanym fartuchu, stał się właśnie jednym z bogatszych ludzi w mieście.

- E tam dziwnego. Za ochroniarzy będziemy robić, może komuś coś utniemy i zgarniemy kasę. Przynajmniej taki jest plan. Zapytać na czym dokładnie ma to polegać nic nas nie kosztuje. Prawda?! Jasne że prawda! Otto postanowił sam sobie odpowiedzić na zadane pytanie, najwyraźniej zadowolony z tej zagrywki co poznać można było po szerokim uśmiechu na jego skancerowanej gębie. Następnie zerwał ogłoszenie szklarza i zaczął rozglądać się za przyszłym pracodawcą.

- No dobra, zapytać można. Zapytamy dokładnie, a jak nie, to jestem Thorwalijczykiem. W bandyckie sprawki mieszać się nie zamierzam. Więc cóż, chodźmy, waćpan, chodźmy.
 
__________________
Our sugar is Yours, friend.
Cattus jest teraz online  
Stary 27-05-2015, 01:53   #3
 
Ivar's Avatar
 
Reputacja: 167 Ivar ma wyłączoną reputację


Do rozmawiających zbliżył się mężczyzna, który wyłonił się zza pobliskiego straganu. Widać było że cała trójka zna się nie od dziś.Hasso przesunął prawą dłonią po jeszcze dość bujnej czuprynie. W słonecznym świetle błysnął noszony na serdecznym palcu sygnet. Ubranie miał zniszczone pamiętające na pewno lepsze czasy, ale dobrego gatunku. Za skórzany, pas opinający kaftan i obciążony rapierem zatknął takież rękawiczki.
Do mocno znoszonego kapelusza przypiął czaple pióro co nadawało pewnej ekstrawagancji jego znamionującemu byłego żołnierza wyglądowi. Przez lewe ramie przerzucił podróżne biesagi.

Głos miał dość niski, z rozpoznawalnym fountlandzkim akcentem.

- No nie wiem, naprawdę nie wiem. Za dużo srok chcemy złapać za ogon. Podzielić się chyba w takim razie trzeba będzie. Zresztą niby skąd ja mam wiedzieć jak wygląda ten tam... estragon. Wrociwoj wie, a ja nie. Nawet jak na niego nadepnę to i tak nie poznam, co to za chwast.
- Patrolowanie... -
przerwał i zamyślił się.
Praca nie nowina zbóje i jaszczury też, trolle tu po krzakach nie siedzą, ale majątku nie zarobimy.

A to ogłoszenie szklarza naprawdę dziwne. Ktoś witraże do zamku w Festum zamówił w tej dziurze ? I nie pisze ilu tych ochroniarzy potrzeba, dwóch , czterech, tuzin ? Coś bogaty ten groszorob, za bogaty nawet, teraz gdy tu ceny jak w Gareth...Czarnym rynkiem mi to czuć na mile. Podejrzane ale zapytać można zawsze. Chodzmy najpierw do niego, a jak zobaczymy że to bardzo śmierdząca sprawa to do łażenia zawsze możemy jeszcze iść. Kto tu się do takiej pracy teraz zgłosi ? Przecież nie chłopy i parobki z widłami z okolicy.
- Wcześnie jeszcze, w razie czego zdążymy i tu i tu. A i po szklarzu Wrociwoj może iść sam do tego Meliora
- zakończył długą jak na niego przemowę

Rozejrzał się wokół i starannie poprawił na lewej ręce wyraznie za długi rękaw koszuli z mankietem zakrywającym palce dłoni.
 

Ostatnio edytowane przez Ivar : 27-05-2015 o 10:27.
Ivar jest offline  
Stary 29-05-2015, 22:27   #4
 
Ardel's Avatar
 
Reputacja: 20983 Ardel ma wspaniałą reputacjęArdel ma wspaniałą reputacjęArdel ma wspaniałą reputacjęArdel ma wspaniałą reputacjęArdel ma wspaniałą reputacjęArdel ma wspaniałą reputacjęArdel ma wspaniałą reputacjęArdel ma wspaniałą reputacjęArdel ma wspaniałą reputacjęArdel ma wspaniałą reputacjęArdel ma wspaniałą reputację




Pierwszym celem drużyny był Fider Agricola. Z rynku, przeciskając się pomiędzy zapracowanymi Horasjanami, Otto i dwójka Fountlandianczyków wypadła na ulicę Śliczną, ciągnącą się w kierunku wschodnim. Tuż przy głównym placu otaczały ją przepiękne kamienice mieszkalne, mające ponad cztery kondygnacje. Słońce przepięknie oświetlało elewacje, tworząc mozaikę plam światła i cieni na nierównościach. Wiatr przemiatał chmury po nieboskłonie i podwiewał płaszcze podróżnych. Sama zaś ulica Śliczna była wybrukowana równą kostką, jednak pokryta była grubą warstwą ziemi i gdzieniegdzie niedoschniętymi kałużami błota.

W miarę oddalania się od centrum miasta budynki szarzały, zdobienia znikały, jednak wciąż było estetycznie. Rosnące wokół drzewa i zwieszające się z balkonów wiszące pelargonie sprowadzone z Aranii nadawały życia całej okolicy. Oglądając to wszystko można było prawie zapomnieć o narastającym problemie głodu.

Pierwszym z trójki, który dostrzegł poszukiwany zakład, był Hasso. Front budynku wyróżniał się przepięknymi oknami - jedno wykonane było z czystej tafli szkła, która nie zniekształcała obrazu wnętrza jasnego pomieszczenia, drugie było witrażowe, ułożone w kolorowy wzór Rahji - klaczy w złocistym zbożu, na tle wschodzącego słońca.

Wnętrze było przestronne, jednak atmosfera była niezwykle duszna. Na czołach byłych ochroniarzy karawany wykwitły z trudem krople potu. Właściciel zakładu siedział na krześle przy biurku, rozparty i wachlujący się przedmiotem, który zapewne pochodził z Mhanadistanu. Krótkie włosy, lekko przypalone brwi i błogi uśmiech były pierwszymi cechami, które rzuciły się w oczy. Uśmiech zniknął od razu, gdy zobaczył zbieraninę, która wkroczyła do jego prywatnej świątyni.

- Witam panów. Czego tutaj chcecie? I ostrożnie proszę, szkło tanie nie jest… - Tu wskazał dłonią otaczające pomieszczenie szklane wytwory rozmaitych kolorów i kształtów. - Jestem Fider Agricola, najlepszy szklarz na południu Horasji. - Delikatnie skinął głową i uśmiechnął się lekko. Dopiero teraz można było dostrzec w kącikach jego oczu zmarszczki, które świadczyły o dość zaawansowanym wieku. Siwy blask włosów wskazywał, że najlepsze lata miał już za sobą.
 
Ardel jest offline  
Stary 30-05-2015, 00:03   #5
 
Ivar's Avatar
 
Reputacja: 167 Ivar ma wyłączoną reputację
W odpowiedzi na powitanie zdjął kapelusz i lekko sie skłonił..

- Witaj mistrzu Agricola.
Jestem Hasso Loelellund, a to moi towarzysze Otto i Wrociwoj. Jesteśmy zainteresowani pańską ofertą . Pracowaliśmy ostatnio dla kupca Nasula Aniba ale szczęśliwy los odwrócił się od nas i przygnał do Guaio. Kupiec Nasib wystawił nam rekomendacje, które zaraz możemy okazać...


Mówiąc to jednocześnie obserwował Fidera Agricolę. Nie wyglądał co prawda na kogoś parającego się pokątnym handlem, czy czarnym rynkiem, ale niejednokrotnie już przekonał się że niewinny wygląd może skrywać czarną duszę i umysł. Jeśli transakcja jest niezbyt zgodna z prawem będą uważnie musieli wysłuchać co ich przyszły zleceniodawca powie, a jeszcze pilniej starać się wyczuć czego nie dopowiedział.

"Kurwy jak hrabiny, hrabiny jak kurwy" mawiał czasem porucznik De Guise w chwilach pijackiej melancholii i Hasso wiedział że choć jego przyjaciel rzecz ujmuje w swoisty sposób to ma dużo racji. Z drugiej strony sprawa mogła być absolutnie niewinna, a Fidera po prostu był ostrożny.

Podszedł do biurka i złożył na jego brzegu kapelusz. Sięgnął za pazuchę po referencje i wyciągnął rulon papieru by podać go Agricoli. Jednocześnie odsunął się nieco w bok by dać możliwość prezentacji towarzyszom.
 

Ostatnio edytowane przez Ivar : 30-05-2015 o 08:23.
Ivar jest offline  
Stary 30-05-2015, 20:32   #6
 
Kawalorn's Avatar
 
Reputacja: 950 Kawalorn jest godny podziwuKawalorn jest godny podziwuKawalorn jest godny podziwuKawalorn jest godny podziwuKawalorn jest godny podziwuKawalorn jest godny podziwuKawalorn jest godny podziwuKawalorn jest godny podziwuKawalorn jest godny podziwuKawalorn jest godny podziwuKawalorn jest godny podziwu
Wrociwoj skłonił głowę, gdy Hasso podał jego imię. Gdy przedmówca podawał pergamin rzemieślnikowi, Wrociwoj dodał:
-Znamy się na ochronie, a dodatkowo służę sprawną pomocą w przypadku ran i innych nagłych problemów ze zdrowiem, z otruciem włącznie. Będzie można na nas, mistrzu Agricola, polegać, jednak - przez dwie sekundy rozważył dalsze słowa, aby nie urazić szklarza nieostrożnie dobranymi słowami, zbytnio sugerującymi podejrzane interesy - musimy wcześniej wiedzieć, co to właściwie za sprawa, w co dokładnie mielibyśmy wejść, co ochraniać.
 
Kawalorn jest offline  
Stary 31-05-2015, 15:37   #7
 
Cattus's Avatar
 
Reputacja: 56359 Cattus ma wspaniałą reputacjęCattus ma wspaniałą reputacjęCattus ma wspaniałą reputacjęCattus ma wspaniałą reputacjęCattus ma wspaniałą reputacjęCattus ma wspaniałą reputacjęCattus ma wspaniałą reputacjęCattus ma wspaniałą reputacjęCattus ma wspaniałą reputacjęCattus ma wspaniałą reputacjęCattus ma wspaniałą reputację
Gdy tylko krople potu zaczeły perlić się na twarzy Otta, ten zdjął czapkę i otarł nią czoło.

- Ki czort? Ukrop jak chu... Wymamrotał pod nosem, gdy jego towarzysze gadali z rzemieślnikiem. Rekomendacje? Zdziwił się nieco. Nic takiego sobie nie przypominał, choć powodem mogło być jego większe zainteresowanie walorami szynkareczki, niż spłukanym kupcem.

- Ano jak gadają. A więc o co chodzi z tym interesem i kogo trza będzie usiec jak się zacznie przeciwiać? Zawiesił kapelusz na głowicy miecza i wypiął pierś, lekko unosząc podbródek. Chwilowo nic więcej go nie interesowało.
 
__________________
Our sugar is Yours, friend.
Cattus jest teraz online  
Stary 31-05-2015, 19:15   #8
 
Ardel's Avatar
 
Reputacja: 20983 Ardel ma wspaniałą reputacjęArdel ma wspaniałą reputacjęArdel ma wspaniałą reputacjęArdel ma wspaniałą reputacjęArdel ma wspaniałą reputacjęArdel ma wspaniałą reputacjęArdel ma wspaniałą reputacjęArdel ma wspaniałą reputacjęArdel ma wspaniałą reputacjęArdel ma wspaniałą reputacjęArdel ma wspaniałą reputację





Agricola przyjrzał się uważnie mężczyznom. Każdy prezentował sobą całkiem odmienny widok. Najdłużej przyglądał się Ottowi, wachlując się przy tym miarowo. Purpurowe i zielone wzory migotały przed jego błyszczącą od potu twarzą.






- Nie znam żadnego z was, nie znam także żadnego Nasiba, czy byłby kupcem czy żebrakiem. - Zmrużył lekko oczy, jakby chciał przewiercić rozmówców spojrzeniem. - Widzę jednak, że na robocie się znacie. A przynajmniej niektórzy z was - dodał trochę złośliwym tonem.

Wstał i podszedł do Otta. Okazało się, że nie był wysoki. Przy mierzącym metr osiemdziesiąt garetyjczyku wyglądał jak młodzik. Z tą wizją kłócił się tylko siwawy kolor włosów.

- Jak widzicie, moi drodzy, zakład ten jest całym moim życiem - zaczął całkiem zbędną przemową i zaczął przechadzać się pomiędzy taflami szkła. - Jestem najlepszy, ponieważ tworzę szkło o całej gamie kolorów. Nie starczy tęczy, by opisać moje wytwory. Problemem jest dostępność minerałów, które stosuję w mojej pracy. Moi dostawcy niestety nie mogą pokazywać się publicznie, ponieważ… - Głęboko westchnął i podrapał się po czole. - Cóż… Ponieważ nie chcą ich tutaj. Rzekłbym nawet - ponieważ nie chcą zarobić. A ja chcę i jak widzę, wy także chcecie. Szczegóły podam wam dopiero, kiedy zgodzicie się wziąć tę robotę. Pamiętajcie - dwanaście talarów.






Oferta brzmiała jak najbardziej rozsądnie. Delikatny uśmiech szklarza Fidera jawił się jako przyjazny i sympatyczny.
 

Ostatnio edytowane przez Ardel : 31-05-2015 o 19:19.
Ardel jest offline  
Stary 01-06-2015, 08:25   #9
 
Ivar's Avatar
 
Reputacja: 167 Ivar ma wyłączoną reputację
A więc jednak cwany dziadyga, a nie dobrotliwy staruszek - pomyślał Hasso.
Gdy Agricola podszedł do Otta przyjrzał się rozrzuconym na biurku dokumentom, chodz marna była nadzieja, że szklarz zostawił cokolwiek co rzuciłoby światło na ich zlecenie, a tym bardziej że uda mu się to odczytać tekst leżący do góry nogami.

Towar musi przychodzić z daleka i być drogi - dumał - taki szczwany lis nie zaryzykowałby że wpadnie w ręce rozbójników. Albo się im opłaca, albo wszedł z nimi w jakiś układ.
Są niemile widziani w mieście, więc chyba transakcja odbędzie się poza murami. A może - pomyslał - to sami rabusie są stroną w transakcji i stąd ta potrzeba ochrony ? To by nawet pasowało. Tak czy siak strona moralna całej sprawy to nie jego zmartwienie, ma pilniejsze rzeczy na głowie, a bez gotówki wiele nie zdziała. Zarobić i wynieść się z tej dziury...

Z tych rozmyślań wyrwał go widok miny Wrociwoja, a raczej jego znaki i mruganie. Podniósł w zdziwieniu brwi, a wtem z ust Palcucha padło dość bezpośrednie pytanie...

O nasz łapiduch postanowił przycisnąć dziadka - pomyślał.
 

Ostatnio edytowane przez Ivar : 01-06-2015 o 08:47.
Ivar jest offline  
Stary 01-06-2015, 16:45   #10
 
Kawalorn's Avatar
 
Reputacja: 950 Kawalorn jest godny podziwuKawalorn jest godny podziwuKawalorn jest godny podziwuKawalorn jest godny podziwuKawalorn jest godny podziwuKawalorn jest godny podziwuKawalorn jest godny podziwuKawalorn jest godny podziwuKawalorn jest godny podziwuKawalorn jest godny podziwuKawalorn jest godny podziwu
Gdy uwaga szklarza była zwrócona na Ottona, Wrociwoj zaczął dawać pozostałym znaki, mrugając jednym okiem. Gdy Agricola skończył mówić, cyrulik odezwał się:
- Cóż… Zanim się zgodzimy, musisz powiedzieć chociaż, kiedy by to miało być. Bo musimy jeszcze coś ustalić w związku z innym zleceniem. No nie rozerwiemy się.

Fider przyjrzał się mówiącemu, westchnął i odpowiedział spokojnie:

- Nie mogę powiedzieć, że nie jesteście mi potrzebni, jednak moja sprawa powinna być priorytetową ze względu na zapłatę oraz prestiż, jaki możecie zdobyć, panowie. Dopóki się nie zdecydujecie, nie zdradzę wam nic ponad to, co powiedziałem. Muszę mieć pewność, że inni kupcy nie przejmą mojego źródła dochodu.

- To zrozumiałe. Ale może inaczej, bo chyba się nie zrozumieliśmy - odrzekł Wrociwoj. - Jeśli przyjdziemy na przykład dzisiaj, ale później, albo jutro - nie będzie za późno na tę Twoją transakcję? Kiedy dokładnie ma się odbyć - to kwestia na razie drugorzędna.

- Dzisiaj. Ogłoszenie wisi już kilka dni, jednak jak dotąd pojawili się tylko nieudacznicy. Nikt, kto miałby chociaż trochę waszej iskry.

- W takim razie, w razie czego, to się pospieszymy - odrzekł Wrociwoj, po czym dodał do towarzyszy - Dobra, to co, załatwimy jeszcze, co mamy załatwić, i tu wrócimy?

Agricola milczał, spokojnie opierając się o biurko. Najwyraźniej nie był ani trochę zaskoczony przebiegiem rozmowy. Albo dobrze udawał.

- Zaraz, zaraz… Otto zmarszczył brwi, patrząc na Wrociwoja. - Pierdolisz niczym panna na wydaniu, mój drogi przyjacielu. Ale w interesach jak w małżeństwie, bez pieprzenia ani rusz. Zaśmiał się cicho, po czym zwrócił swą uwagę na przyszłego pracodawcę. - Nie interesuje mnie co i od kogo kupujesz. Nie moja sprawa, lecz otwarcie ze strażą nie będę walczyć. Poza tym to chyba szysko? Pewno za miasto trzeba będzie się udać. Jaszczury… Graf na chwile się zamyślił. - Jak to ktoś kiedyś powiedział: Masz mój miecz!

- Otto, tak? - zapytał, nieakcentując pytania. - Nie ma tutaj mowy o walczeniu ze strażą, skądże! Jestem porządnym obywatelem Guaio i nie chciałbym działać przeciwko życiu innych mieszkańców. A bez pomocy straży… Kto ochroniłby mój interes przed tymi bandytami i potworami?

Przeciągnął się, słychać było jakiś trzask. Stare kości.

- Zastanówcie się jeszcze, przemyślcie… Ja tu poczekam.

Wyglądało to na pożegnanie.
Po skinięciu głową, Wrociwoj, wyszedł na zalaną słońcem ulicę, zaraz za nim Hasso, Otto na samym końcu.
 
Kawalorn jest offline  
 



Zasady Pisania Postów
Nie Możesz wysyłać nowe wątki
Nie Możesz wysyłać odpowiedzi
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Trackbacks jest Wył.
PingbacksWł.
Refbacks are Wył.


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 11:12.



Powered by: vBulletin Version 3.6.5
Copyright ©2000 - 2020, Jelsoft Enterprises Ltd.
Search Engine Optimization by vBSEO 3.1.0
Pozycjonowanie stron | polecanki
Free online flash Mario Bros -Mario games site

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164 165 166 167 168 169