![]() | ![]() |
![]() | #1 |
![]() Reputacja: 1 ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() | ![]() Rozdział II: W nieznane. Pewnym krokiem przekroczyliście bramy Rangaard. Nareszcie macie okazję przyjrzeć się bliżej krainie, w jakiej przyszło Wam się znaleść. Ze wzgórza, na którym leży miasto możecie podziwiać całą panoramę Kedros. Na pierwszy rzut oka nie różni się ona jednak od widoków spotykanych w Waszych rodzimych krainach. ![]() Daleeeeeeeko, daleeeeeko w dolinie czernieje linia lasu. Na lewo od niej coś się mieni, ale z tej odległości nie widać, co. Pewnie jezioro albo rzeka. Góry ukryte są za mgłą – lub są po prostu za daleko, by je zobaczyć. Jest prawie siedemnasta, a wokół Was, aż po horyzont tylko pola i pola. Dojrzewające zboże, kukurydza, marchew, ziemniaki; gdzieś w oddali bielą się zagony bawełny. Gdzieniegdzie na polach rosną pojedyncze drzewa chroniące robotników przed letnim skwarem. Chyba przyjdzie Wam nocować pod gołym niebem, gdyż w zasięgu wzroku nie tylko nie ma żadnej gospody, ale nawet porządnego lasku. Jednak ruszyliście powoli w dół Traktem Pokoju, podążając w stronę gór Terenbo. Za tydzień dojdziecie do rozstajów, z zamiarem odbicia na wschód, w stronę Miie'sitil - miasta tei'ner. Choć kto wie, co wydarzy się za tydzień... Czy w ogóle będziecie żyli? Z oddali dobiega was echo meczenia owiec i szczekania psów. [center:926b92a6be] ![]() Legenda:
Ostatnio edytowane przez Sayane : 16-04-2009 o 11:03. |
![]() |
![]() | #2 |
![]() Reputacja: 1 ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() | Maureen Starała się ogarnąć wzrokiem bezmiar przyrody i dzikiej natury wokół niej oraz zapamiętać jak najwięcej szczegółów. Świat ten nie był jakoś drastycznie inny, choć pewne różnice dało się zauważyć, jak choćby w roślinności. Zaraz zaraz, na co to mieli uważać.. a tak, fioletowe trujące kwiaty. Rozejrzała się czujnie, lecz nic nie wskazywało chwilowo na zagrożenie. Idąc umiarkowanym tempem wzdłuż Traktu Pokoju uświadomiła sobie, że słońce znajduje się niebezpiecznie blisko horyzontu. Niedługo zrobi się wieczór i zapadnie mrok. Źle zrobili, że wyszli tak późno. Trzeba było poczekać do rana. Byłoby więcej czasu na przemyślenie trasy, zaplanowanie podróży i podpytanie Sylvana, bibliotekarzy lub ludzi w karczmie o okolicę. I czemu, do diabła, nie spytali gdzie (i czy) po drodze jest jakiś zajazd, karczma czy jakiekolwiek miejsce zamieszkałe przez ludzi? Teraz przyjdzie im być zdanym na łaskę lub okrucieństwo natury w której Bóg jeden wie co czyha w nocy. Trzeba będzie jakieś dyżury zorganizować, żeby czuwali na zmianę. Heh. Idą sobie tak spokojnie, z minami pełnymi dumy, jakby naprawdę dokonali jakiegoś bohaterskiego czynu. Dla niej, Maureen kłótnia ze strażnikami, brawura, duma i zawziętość oraz wyruszenie bez jakiegoś bardziej zarysowanego planu nie były bynajmniej powodami do dumy. Postanowiła przerwać tę sielską ciszę jaka była między nimi, nie licząc szczebiotu okolicznych ptaków. - No dobrze, wyruszyliśmy wreszcie zgodnie z naszym życzeniem, ale nie wiem czy zauważyliście, że niedługo zapadnie zmierzch. Nie spytaliśmy, czy gdzieś po drodze jest jakaś ludzka osada lub choćby zajazd, gdzie moglibyśmy się zatrzymać na nocleg. Jedyne co widzę, to pola bawełny a nie wiem co może nam grozić na otwartej przestrzeni. Macie jakieś palny odnośnie nadchodzącej nocy? Czy też zamierzamy iść do upadłego i nie spać w ogóle... bo jeśli zatrzymamy się, to lepiej teraz się naradzić gdzie spędzimy noc i jak podzielimy się czuwaniem. Spojrzała na pozostałych, ale raczej z rezygnacją. Jakoś podświadomie czuła, że znów zostanie zlinczowana za swój racjonalizm. Poza tym Anzelm... ostatnio też zaczął się od niej jakoś odsuwać. A myślała, że będzie mogła liczyć na jego wsparcie. Może potem uda się pogadać. W końcu chyba myślą podobnie i są równie ostrożni... |
![]() |
![]() | #3 |
![]() Reputacja: 1 ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() | Anzelm Gdy tylko wyszliśmy za bramę odetchnąłem z ulgą. Miasta mają swoje zalety, ale i pełno wad. Tłum jaki nas pożegnał wskazywał na to, że wady te mogą się nam uwidocznić w dość drastyczny sposób. Postanowiłem nie myśleć o tym teraz. Skupiłem swą uwagę na otaczającym nas świecie. Wiatr sprawiał że łany zbóż falowały niczym morze. Ptaki sennie krążyły po niebie szukając zdobyczy, bądź schronienia na nadchodzącą z wolna noc. Wszędzie gdzie nie sięgnąć okiem królował spokój i harmonia... aż ciężko uwierzyć że tereny te są niebezpieczne, nie mówiąc już o chodzących trupach jakie spodziewamy się zastać podczas wyprawy. Wszyscy szli bez słowa, jakby zauroczeni widokami, lub pogrążeni wśród własnych myśli. Jako pierwsza ciszę przerwała Maureen. Zachodzące słońce tworzyło figlarne ogniki w jej oczach. Kasztanowe włosy opadały na przewieszony na plecach łuk. Wyglądała uroczo, ale z jej twarzy wyraźnie dało się odczytać pewien niepokój, troskę, czy też wątpliwości... -"Noc zapowiada się ciepła więc jak na mój gust możemy ją spędzić pod gołym niebem. Ewentualnie może przenocował by nas jakiś farmer, ale na to bym nie liczył. Prędzej zamknie drzwi przed naszymi nosami widząc tak nietypową bandę... hymm... właściwie to niewiele nam pozostało czasu. Proponuje zejść odrobinę z traktu i znaleźć jakieś miejsce na obóz. Podziałem wart zajęli byśmy się już po kolacji. Co o tym sądzicie?" |
![]() |
![]() | #4 |
![]() Reputacja: 1 ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() | Nathiel Cały ten widok, który chyba wszystkich zachwyca na mnie żadnego wrażenia nie zrobił. Krajobraz jak krajobraz. Niczym sę praktycznie nie wyróżnia. Założyłem kaptur na głowę gdyż słońce nadal mi przeszkadza, a bynajmniej nie jest mi z tym komfortowo. Cóż, długa droga przed nami i nie ma co zwlekać z marszem. Im szybciej dojdziemy do drzew tym będzie bezpieczniej, tak to jesteśmy na odkrytym terenie... -Mam nadzieję, że będziemy sie poruszać równym tempem. Lepiej że by nikt nie zostawał z tyłu. Im szybciej będziemy się przemieszczać tym lepiej dla naszego bezpieczeństwa. Można by pomyśleć i przedyskutować jako taką taktykę walki. W sumie to nie wiem co kogo na co stać, a przynajmniej na co stać w tym momencie. Lepiej teraz to omówić niż później leczyć rany i mieć do siebie pretensje o jakieś nie porozumienie. |
![]() |
![]() | #5 |
![]() Reputacja: 1 ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() | Fosht'ka Stuk, stuk, mówił cicho kij uderzający o ziemię równo z lewą stopą Fosht'ki. Calcifer szybował gdzieś wysoko, nie musiał obawiać się już o konieczność szukania swej pani w uliczkach, gdy odleci dalej. Promienie Słońca pomykały lekko po polach. Czarownica starała się obracać twarzą w jego stronę, szła dwa kroki za resztą, żeby na kogoś nie wpaść. Myślała już o nocy; miała nadzieję, że uda jej się schować gdzieś pod płaszczem trochę słonecznego ciepła i odnaleźć przed snem. Żałowała trochę, że Nathiel założył kaptur, bo wciąż nie miałą okazji dokładnie mu się przyjżeć swoim nachalnym spojrzeniem. Ale teraz też by nie dała rady. Przynajmniej kilka białych kosmyków włosów uciekło spod materiału. - To ja chciałabym ostatnią wartę - rzekła na słowa Maureen. - Kruk pomoże wam mnie obudzić, nie powinno być ciężko.. - A po co się pchać farmerom do sypialni? - zdziwiła się do Anzelma. - Tu gdzieś na pewno jest jakiś spichlerz z siankiem czy słomą. Pan robol nie musi o nas wiedzieć do rana, rano z resztą też nie. - Taktykę walki? Przecież i tak podzcas starcia wszystko wyjdzie inaczej, niż zaplanujemy.. - ..I wszyscy zginiecie, bo nie umiecie latać! - zawrzasnął kruk, robiąc dwa koła nad nimi.
__________________ - Dlaczego nie wolno mi kłamać? (..) Dlaczego tylko ja mam być prawdomówna? Wujek nie myśli, że to jest wystawianie się na cel? Jasne jest chyba, że jeśli ktoś tu oberwie, to nie ci, którzy kłamią, tylko ja. - (..) Tu nie o to chodzi, kto oberwie. Tu chodzi o to, żebyś nie dołączyła do ich stada. |
![]() |
![]() | #6 |
![]() Reputacja: 1 ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() | Maureen - Hmm, na spichlerz bym nie liczyła tak szybko - zwróciła się do Fosht'ki i rozejrzała się wokół - choć może jak dojdziemy bliżej pól bawełny coś się znajdzie. W sumie stodoła lub inne miejsce przechowywania plonów byłoby najlepsze. A sądzę, że gdzieś musi się znajdować. Co do walki to trochę dłuższy temat i proponuję zostawić go na jutro. W dzień możnaby nawet nieco poćwiczyć. Dobrze byłoby wiedzieć, kogo na co stać, choć obawiam się, że Fosht'ka ma rację - w ferworze walki zapomnimy o strategii. Nie jesteśmy przecież zawodowym wojskiem. Ale znać swoje siły by się przydało. Zresztą, zobaczymy. No a co do wart - skoro jest nas sześcioro, proponuję następujący układ: pierwsza warta - Phaere i Bast druga - ja i Anzelm trzecia - zgodnie z życzeniem - Fosht'ka i Nathiel Maureen puściła dyskretnie oko do Fosht'ki. -Mam nadzieję, że nie będzie sprzeciwu. Nasze kochane drowy dysponują dużą mocą, dlatego uważam, że należy ich rozdzielić na dwie osobne warty. Tyle tytułem uzasadnienia. |
![]() |
![]() | #7 |
![]() Reputacja: 1 ![]() | Bast Poprawił plecak i rozejrzał się uważnie po okolicy. Przy czym zauważył że dawno już nie pracował w terenie. "No cóż trzeba będzie znieść wszytkie nie wygody, choć pomysł z noclegiem u farmerów nie jest w cale taki zły, w sumie mógłbym zostać w tym mieście, coś ciekawego do roboty bym se znalazł a i dziewczyn są całkiem, całkiem" uśmiechnął się na tą myśl. Przysłuchując się wypowiedzi Nathiel'a pomyślał "Ja swoją taktyke już mam, i nie mam zamiaru jej zmieniać...". Słysząć komentarz Calcifera odrzekł mu: -Może i tutejsi mogą zapragnąć poznać smak gadającego ptaka, więc uważaj bo możesz skończyć na talerzu. -Co do wart zwrócił się do Mauren ja nie mam nic przeciwko, wszystko zależy od naszych ciemnoskórych przyjaciół. |
![]() |
![]() | #8 |
![]() Reputacja: 1 ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() | Nathiel -Poćwiczyć by się trochę przydało. Co do wart to mi wszystko odpowiada. Lecz było by najlepiej gdyby Phaere bądź ja stali byśmy w najczarniejszy etap nocy. W sumie jak na razie to chyba nie mamy czego się obawiać za bardzo. Ale nigdy nic nie wiadomo. |
![]() |
![]() | #9 |
![]() Reputacja: 1 ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() | Phaere A więc znowu los pcha ją w nieznane. Krajobraz robi wrażenie, lecz drowka najlepiej czułaby się w bibliotece wypełnionej po brzegi starymi księgami i zwojami pełnymi zapomnianych zaklęć. Dla niektórych wolność to łąki i lasy, dla niej nieograniczony dostęp do wiedzy. Z drugiej strony, nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło. Rozglądnęła się na około szukając wzrokiem niebieskich kwiatków. Jak na razie ich nie widać, pewnie rosną w głębi lasu. -Nathiel ma rację. Powinniście wziąć pod uwagę to, że mi i jemu nie przeszkadza ciemność nocy. Nie mam nic przeciwko temu, żeby objąć wartę z Bastem. Jednak myślę, że powinniśmy iść póki jeszcze jest dla was widno. Tiloup biegał radośnie po łące próbując łapać latające motyle i pszczoły.
__________________ Żeby ujrzeć coś wyraźnie, wystarczy często zmiana punktu widzenia. |
![]() |
![]() | #10 |
![]() Reputacja: 1 ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() | Fosht'ka Odmrugnęła do Maureen. - W takim układzie umówcie się z Bastem, które z was woli późno iść spać, a które wcześnie się zbudzić. - Zaproponowała. Wzięła krótki zamach swoim kijem i uderzyła jego końcem jakiś kamyczek, który poszybował nad polem. - Moc Drowów faktycznie warto rozdzielić na większy odcinek nocy, ale na razie jesteśmy blisko miasta i oprócz jakiegoś głodnego psa-burka czy zabłąkanego pijaczka chyba nic nam nie grozi.. - zwróciła się do Drowów - Chyba, żeby tylko jedno z was wzięło drugą wartę. Ale to już wy się umawiajcie.. - przeskoczyła coś lekko - Przecież nie ma co tak kombinować - uśmiechnęła się. Calcifer sfrunął Bastowi na ramię i wytrzeszczył na niego jedno oko. - Nigdy nie próbowałem półelfa, panie obiadku - zaburczał złowrogo. Potem spuścił skromnie dziób. - A po mnie od razu widać, że jestem za żylasty jak na posiłek - mruknął głosem urażonej dziewicy i odfrunął.
__________________ - Dlaczego nie wolno mi kłamać? (..) Dlaczego tylko ja mam być prawdomówna? Wujek nie myśli, że to jest wystawianie się na cel? Jasne jest chyba, że jeśli ktoś tu oberwie, to nie ci, którzy kłamią, tylko ja. - (..) Tu nie o to chodzi, kto oberwie. Tu chodzi o to, żebyś nie dołączyła do ich stada. |
![]() |