Spis Stron RPG Regulamin Wieści POMOC Kalendarz
Wróć   lastinn > RPG - play by forum > Sesje RPG - Fantasy > Archiwum sesji z działu Fantasy
Zarejestruj się Użytkownicy


 
 
Narzędzia wątku Wygląd
Stary 22-04-2007, 23:11   #1
 
Latilen's Avatar
 
Reputacja: 32 Latilen jest na bardzo dobrej drodzeLatilen jest na bardzo dobrej drodzeLatilen jest na bardzo dobrej drodzeLatilen jest na bardzo dobrej drodzeLatilen jest na bardzo dobrej drodzeLatilen jest na bardzo dobrej drodzeLatilen jest na bardzo dobrej drodzeLatilen jest na bardzo dobrej drodzeLatilen jest na bardzo dobrej drodzeLatilen jest na bardzo dobrej drodzeLatilen jest na bardzo dobrej drodze
Arrow [7sea] "Mandragora"

Zaczynamy sesję systemu 7 sea! Zapraszam do czytania!
A ciebie Alu możesz sobie pozwolić ma małe modulowanie otoczenia (to w końcu storytelling), ale nie przeginaj, co? (Proszę bez kicających sarenek ) I rozkręć się w końcu :P
Edit: Duże poprawki, bo było kiepsko, a teraz jest minimalnie lepiej

__________________________________________________ __________
MANDRAGORA

ROZDZIAŁ PIERWSZY

"KLEPSYDRA PRZESZŁOŚCI"


Na pokładzie od wczoraj o niczym innym się nie mówi. Pasażerowie (o których mało pochlebnie mówi się "szczury lądowe" i to jedynie w sporej odległości od kapitana) marzą już tylko o ucieczce na stały ląd. Widocznie rytmiczne kołysanie "Mandragory" im nie odpowiada, co wszyscy uważają za bardzo dziwne. Zresztą czym jest mała choroba morska w porównaniu do szkorbutu?
Sam statek to szkuner trójmasztowy - niesamowity od dziobu aż po rufę. Na bukszprycie fale tnie figura syreny o włosach, które zamieniły się węże morskie. Pięknie wykonana, często przez starych załogantów nazywana Meduzą. Kadłub zbudowany (jakieś dziesięć lat temu, ale kapitan twardo utrzymuje, że stępka pochodzi z legendarnego "Latającego Holendra", a jak wszystkim wiadomo ów zatonął 50 lat wcześniej) z pięknego dębowego drewna aż się błyszczy - i bynajmniej nie jest to zasługa wrednego kapitana McScotta, pełnokrwistego Avalonczyka. "Mandragora" pływa pod handlową banderą Avalonu, choć plotka mówi, że kapitan jest bardzo blisko z Jeremiahem Berekiem - pierwszym pośród piratów, znaczy żeglarzy pracujących dla Avalonu. Inni twierdzą, że to jego brat. Jak zwał tak zwał, ale na pokładzie nie ma nikogo, kto by śmiał wątpić w wielkość królowej Elaine (Wszyscy już dawno zostali przeciągnięci pod kilem. Niektórzy nawet kilkakrotnie.). Mimo to, załoga to karny zespół, na który można zawsze liczyć. "Choć zdarzają się wyjątki" - jak mawia Kapitan zawsze wtedy wymownie patrząc na cztery załogantki. To jedna z najdziwniejszych cech "Mandragory". Na pokładzie zaokrętowano "aż" cztery kobiety i nadal nic się nie stało. Ba, ognie świętego Elma widoczne są co tydzień - jak w zegarku! Co więcej - szkuner nie zatonął, maszt ani razu się nie złamał, piraci okrętu nie napadli, a podróż okazuje się zawsze przyjemna i (aż nazbyt) krótka. Łajba trzyma się dobrze, jeśli nie świetnie, a załoga nigdy nie choruje (nie liczymy wiecznego hipochondryka Aleksieja Markowycza - pokładowego medyka). A podobno baba na pokładzie to pech. Mimo, iż kobietom pozwala się pływać jako załogantki, w rzeczywistości rzadko która chce tyle harować. Ale nie każdy diabeł taki straszny. Kapitan długo - jak na impulsywnego Avalończyka - się zastawiał i z pewnymi wątpliwościami przyjął na pokład w swoim rodzinnym "Mieście Żeglarzy" Wandesborow Moirę Ni'Harden O'Blacket. Długo musiała go przekonywać, że "ja naprawdę nadaję się na sternika, do stu piorunów!!". I w końcu została pierwszym sternikiem. Kilka miesięcy później skład uzupełniły - po pewnym nader groźnym sztormie (jakoś nikt z załogi nie dziwił się, czemu burza zabijała kulami i miała kształt nader dużego handlowca. Nie mówiąc już o podarkach od Matki Morza w postaci najprzedniejszego jedwabiu i wina.). Simone Falisci, która po kilku nieprzyjemnych burdach w końcu została kucharką i twarda kobieta z Eisen - Elene Goldberg, której nie przeszkadza nadal bycie zwykłym majtkiem. Podobno "tak mogę być przynajmniej dumna z własnej roboty. EJ TY CHCESZ W MORDĘ?! KTO CI POZWOLIŁ NAPLUĆ NA POKŁAD TAM, GDZIE PRZED CHWILĄ GO WYPOLEROWAŁAM?!" Dość niedawno zaokrętowała się Gunrud Stigandsdottir. Rodowita Vendelka parająca się magią run. Podobno tak naprawdę to kapitan ją przekonał i prawie siłą zatargał na pokład, jednak pytana o to kobieta uśmiecha się lekko i wraca do przerwanej pracy. Załoga zwykle woła na nią Pokładowy Znawca Pogody (choć zwykle wrzeszczą w skrócie "Te, POGODYNKA!!"). Żadna z nich nie przekroczyła dwudziestu pięciu lat, a reszta załogi już je traktuje jako zło konieczne i nie widzi okrętu bez nich. Jak to się stało, że jeszcze "Mandragora" się nie obraziła na takie pohańbienie jej czystości? Cztery kobiety w końcu kalą jej dek. Starsi żeglarze podejrzewają, iż Vendelka magią swoich run okiełznała ją. Jednak to nigdy z babami nie wiadomo. Może te cztery akurat przypadło jej do gustu? Obecnie siedzą wszystkie przy piecu w kambuzie, umownie odrodzonym drewnianym wąskim, długim stołem od kubryku. Simone podniecona, że w końcu znów zobaczy rodzinną Nomę, gada jek najęta. Twarz jej się nie zamyka. Właśnie doszła, setny raz, do opowiadania jak to Vodacciańskie statki handlowe mają na pokładzie pełno armat i najemników i dlatego nigdy ich nikt nie atakuje. Euforia w jaką wpadła jest dziecinna aż do bólu, nie mówiąc już o sposobie w jaki się wypowiada. Nagle zgłupiała do reszty.
- Na Najwyższego, ileż jeszcze będziesz gadać? - Elene przewróciła oczami. - Vodaccianie chwytają wszystkich, których mogą w sieć kłamstw i oszczerstw, a potem przychodzą, by wyssać życie z ich bezbronnych ofiar!- w miarę mówienia, głos kobiety robił się coraz twardszy i nieprzyjemny. - Moja matka zawsze powtarzała, "Jeśli gdzieś kręci się Vodaccianin, zawsze miej go na oku, bo inaczej wepchnie ci sztylet w plecy"!!!
Gerund cicho westchnęła. To dopiero się zacznie.
- Błagam dopłyńmy już. Pójdę do karczmy i nie będę musiała ich słuchać.- Wzięła głębszy łyk z cynowego kubka i wstała, żeby odsunąć się zanim poczerwieniała ze złości Simone uderzy Elenę ścierką.

__________________________________________________ ___________
*ognie świętego Elma - wyładowanie elektryczne na ostrych zakończeniach masztów, najczęściej zaraz przed burzą. Przez żeglarzy uważane za dobry, szczęśliwy omen.
*kambuz - przyznaję się bez bicia, że w szkunerach nie było kambuzów, bo gotowano w kubryku, gdyż tam znajdował się piec, żeby cieplej było. Na potrzeby wprowadziłam małe zmiany.
*kubryk - część statku znajdująca się pod pokładem, gdzie powieszone były hamaki załogi.
 
__________________
"Women and cats will do as they please, and men and dogs should relax and get used to the idea."
Robert A. Heinlein

Ostatnio edytowane przez Latilen : 14-04-2008 o 20:37. Powód: poprawki i uzupełnienie
Latilen jest offline  
Stary 22-04-2007, 23:39   #2
 
alathriel's Avatar
 
Reputacja: 17 alathriel nie jest za bardzo znanyalathriel nie jest za bardzo znanyalathriel nie jest za bardzo znanyalathriel nie jest za bardzo znanyalathriel nie jest za bardzo znany
Odchyliłam sie na krześle usilnie wpatrując się w sufit. "Nie wtrącam się, nie wytrącam się, niech się kłócą, co mnie to obchodzi". Nie wierzyłam we własne słowa. "Przecież one sie tu zaraz pozagryzają. Takie spięcia zawsze kończą sie awanturą po czym wszystkie równo obrywamy od kapitana. Dobra... szybka zmiana tematu.."
-Aj aj, też chętnie zeszłabym na ląd do jakiejś przyjemnej karczmy żeby napić sie jakiegoś dobrego wina, a może i przy okazji poznać jakiegoś przystojnego szermierza - uśmiechnęłam sie z rozmarzoną miną. Na te słowa oczy im zabłysły, uśmiechnęły sie do siebie i zaczęły rozprawiać o własnym ideale faceta. Ta chciałaby blondyna, a tamta bruneta, tej się marzy romantyk, tamtej prawdziwy macho. "Udało sie, stara sztuczka, temat facetów zawsze odwraca ich uwagę od innych spraw" Kobiety to jednak kobiety, a zwłaszcza my, jesteśmy jedyne w swoim rodzaju.
 

Ostatnio edytowane przez alathriel : 16-02-2008 o 00:26.
alathriel jest offline  
Stary 23-04-2007, 00:06   #3
 
Latilen's Avatar
 
Reputacja: 32 Latilen jest na bardzo dobrej drodzeLatilen jest na bardzo dobrej drodzeLatilen jest na bardzo dobrej drodzeLatilen jest na bardzo dobrej drodzeLatilen jest na bardzo dobrej drodzeLatilen jest na bardzo dobrej drodzeLatilen jest na bardzo dobrej drodzeLatilen jest na bardzo dobrej drodzeLatilen jest na bardzo dobrej drodzeLatilen jest na bardzo dobrej drodzeLatilen jest na bardzo dobrej drodze
Zanim Elene i Simone ponownie zdąrzyły się pokłócić, tym razem o idealnego mężczyznę, pod pokład wpada młody majtek.
- Kapitan... - zamiera na chwilę, kiedy wszystkie pięć par oczu wgniata go w schody. - Wszyscy na pokład! Dopływamy!
I szybko ucieka. Simone mruczy pod nosem coś w stylu, jeszcze się policzymy i wszystkie podążają za młodym chłopakiem. Zresztą całkiem dobry nabytek w ostatnim porcie, skoro już zdążył się nauczyć szybko uciekać przed pokładowymi potworami. Kiedy wychodzą na pokład, Simone już jest cała w skowronkach dopada burty i piszczy jak myszka, tym głośniej i częściej im lepiej widoczne są budynki na brzegu. Najniżej cisne, zatłoczone i zaniedbane domy robotników usytuowane tuż przy kanałach. Vodacce znane jest właśnie z tego, że żyje się tu na głowach innych. Im wyżej, tym lepiej. Dlatego dosłownie na nich stoją domy kupców i rzemieślników. Na tych z kolei wybudowane są wielkie rezydencje arystokracji. Plątaniny uliczek, mostów, kanałów i liczne kondygnacje, połączone misternymi kładkami z lin i drewna pozwalające szlachcie na przemieszczanie się i załatwianie swoich spraw bez konieczności stawiania stóp na ziemi. Mieszkańcy kierują się emocjami, dotyczy to zarówno potężnych Ksiażąt jak i ich pospolitych poddanych. Wśród przedstawicieli pospólstwa często wybuchają bójki, zaś dla szlachty pojedynki to chleb powszedni. No i przybywając tu należy pamiętać o kilku zasadach. Zawsze spoglądaj przez ramię (a najlepiej oba). Nigdy nie patrz kobiecie w oczy, chyba że masz ochotę zmierzyć się z jej mężem. Nigdy nie odwracaj się od wyzwania (nawet jeśli powodem pojedynku było przypadkowe obicie się dwóch szabli gdzieś na wąskiej uliczce). Nie będziesz już miał okazji ponownie się odwrócić. I nigdy, ale to przenigdy nie narażaj się szlachciankom. Czy to słowem, czy zachowaniem - zawsze możesz trafić na Wiedźmę Sorte, a wtedy twoje szczęście natychmiastowo się od ciebie odwróci.
Simone kiedyś starała się nakreślić swoimi przyjaciółkami zawiłości intryg dworskich w jej rodzinnym kraju, jednak one były dość oporne na tą wiedzę. Może i dobrze? Niektórych rzeczy lepiej nie wiedzieć...
Po kilku godzinach, gdy rozładunek się zakończył, a słońce powoli zaczęło chować się za horyzontem, nadając niebu niesamowitą różowawą poświatę, kapitan w końcu zezwolił na opuszczenie pokładu. Kobiety zgodnie udały się do tawerny "Pod Psem". Nazwa idealna swoją drogą, bo bardziej śmierdzącej speluny dawno nie odwiedziły. Mieściła się w podziemiu i składała się z kilku izb pod łukowato sklepionym, zadymionym sufitem. Misternie wykonany model archaicznego okrętu, śniada dziewczyna dzwoniąca bransoletami, otyły gospodarz zajmujący się po pracy czarnymi interesami, kilka stołów obsadzonych przez podejrzane indywidua, gwar głosów, dźwięk cynowych kubków i stuk wysypywanych kości... Tak właśnie prezentował się przybytek, w którym załoganci mieli zamiar spędzić wesoło dzisiejszy, miło zapowiadający się wieczór.
 
__________________
"Women and cats will do as they please, and men and dogs should relax and get used to the idea."
Robert A. Heinlein

Ostatnio edytowane przez Latilen : 06-05-2007 o 15:25. Powód: małe poprawki
Latilen jest offline  
Stary 24-04-2007, 13:55   #4
 
alathriel's Avatar
 
Reputacja: 17 alathriel nie jest za bardzo znanyalathriel nie jest za bardzo znanyalathriel nie jest za bardzo znanyalathriel nie jest za bardzo znanyalathriel nie jest za bardzo znany
Rozejrzałam sie wokoło. Knajpa jak knajpa, zresztą mnie tam wszystko jedno byle by tylko wino porządne mieli. Siedliśmy przy stoliku. To musiało wyglądać komiczne .. cała zgraja bab i dwóch mężczyzn. Co odważniejsi ośmielili się do nas przyłączyć bo najprawdopodobniej nie mieli co ze sobą zrobić. Cała załoga rozlazła sie wcześniej po porcie w poszukiwaniu Bóg wie czego. Od samego wejścia do karczmy czuło sie zaduch i nieprzyjemny zapach ale miejsce w którym siedzieliśmy przekraczało wszelkie granice. Smród był nie do wytrzymania. "Niedobrze mi, błagam niech chodziarz wino będzie tu przyzwoite" przewijało mi się w głowie w tą i z powrotem. Niestety, kiedy przyniesiono trunek , nawet Simone tak zachwyconej pobytem w rodzinnych stronach mina zrzedła. To co w karczmie "pod psem" nazywano winem, dość znacznie różniło sie od oryginału. Przed nami stała obskurna butelka ciemno brązowej, mętnej cieczy o stosunkowo dziwnym zapachu. Rozejrzałam się wokoło, jakiś staruszek mocno już wstawiony sączył taka sama ciecz z podobnej butelki. "Znaczy że da sie to wypić" przeleciało mi przez głowę. Sięgnęłam po butelkę a moi współtowarzysze odruchowo na mnie spojrzeli. Uśmiechnęłam się kącikiem ust i nalałam płynu do szklanki.
-Raz się żyje, a co cię nie zabije to cię wzmocni... mam nadzieję- uniosłam szklankę w górę po czym wypiłam jej zawartość. Zacisnęłam powieki, przełknęłam i wypuściłam z ulgą powietrze z ust. Wino-podobna ciecz smakowała ani źle ani dobrze. Była ostra,to jej trzeba przyznać i trochę za słodka, ale do przeżycia jeśli nie miało sie innej alternatywy. Do tej pory nikt ze zgrai się nie odezwał, wszyscy czekali na moja reakcje. Trudno mi powiedzieć czy byli rozczarowani czy też zadowoleni że jeszcze żyję, ale na pewno oznaczało to dla nich jedno, oni tez mogę się napić.
-Zawsze mogło być gorzej- Otworzyłam oczy i uśmiechnęłam się do współtowarzyszy- To kto pije ze mną toast?
 

Ostatnio edytowane przez alathriel : 16-02-2008 o 00:28.
alathriel jest offline  
Stary 24-04-2007, 22:21   #5
 
Latilen's Avatar
 
Reputacja: 32 Latilen jest na bardzo dobrej drodzeLatilen jest na bardzo dobrej drodzeLatilen jest na bardzo dobrej drodzeLatilen jest na bardzo dobrej drodzeLatilen jest na bardzo dobrej drodzeLatilen jest na bardzo dobrej drodzeLatilen jest na bardzo dobrej drodzeLatilen jest na bardzo dobrej drodzeLatilen jest na bardzo dobrej drodzeLatilen jest na bardzo dobrej drodzeLatilen jest na bardzo dobrej drodze
Dawno nie piłaś takiego sikacza. Dziadek to chyba już stracił wszystkie zmysły (a smak w szczególności) i pewnie nawet wodę z kanału by wypił. No cóż. Reszta twoich towarzyszy, oprócz Eleny, Simone i Gerund to pierwszy oficer Pablo jakośtam (w każdym razie pochodzi ze słonecznego Castille) i Otto Sonnenberg. Otto z kolei to barczysty Eiseńczyk z półtorakiem przy pasie i woreczkiem, w którym nosi tak zwany Panzerhand - zrobiony z drogiej, niezwykle trudno dostępnej (nawet dla Eisenczyków) stali zwanej Dracheneisen. Podobno jest w stanie nawet zatrzymać kulę z pistoletu. Wieczór zapowiada się średnio ciekawie z bardzo prostego powodu - sikaczem, który wam podano trudno się wstawić, nie mówiąc już o czymś więcej. "Może inni lepiej trafili?" przewija ci się nieciekawa myśl w umyśle i pijesz kolejny toast, tym razem na cześć "Pięknych kobiet!" z Ottem. Temu to nic nie przeszkadza w pochłanianiu kolejnych kubków miernego alkoholu. Powoli gdzieś z innej sali zaczynają dobiegać szanty. Poznajesz głos Stevena Ivanhoe - drugiego oficera. A więc niedaleko ich wyniosło - tylko do innej sali. Też musieli pójść na łatwiznę i wejść do pierwszej knajpy na ich drodze. Chociaż biorąc pod uwagę możliwość zgubienia się i stacenia życia przez jakąś gafę o której nawet nie miałoby się pojęcia, było to mądre posunięcie. Głosy śpiewały "Castilliańskie dziewczyny" coraz głośniej. Normalnie, żeby zmusić Stevena do darcia gardła, trzeba wymierzyć do niego z pistoletu. Co jest...? I już wiesz. ONI DOSTALI LEPSZY ALKOHOL. Musi tak być. Nic innego nie wchodzi w grę...
 
__________________
"Women and cats will do as they please, and men and dogs should relax and get used to the idea."
Robert A. Heinlein
Latilen jest offline  
Stary 24-04-2007, 23:45   #6
 
alathriel's Avatar
 
Reputacja: 17 alathriel nie jest za bardzo znanyalathriel nie jest za bardzo znanyalathriel nie jest za bardzo znanyalathriel nie jest za bardzo znanyalathriel nie jest za bardzo znany
Zagotowało sie we mnie. O nie! tak nie będzie żeby traktowano nas gorzej z powodu .. no właśnie.. dlaczego do cholery traktowano nas gorzej!? "Pięć bab w towarzystwie dwóch facetów" przemknęło mi przez myśl. "Rozszarpie tego karczmarza" w głowie kołatała mi jedna myśl. Obrzuciłam go morderczym spojrzeniem niestety nawet go nie zauważył, bo całą jego uwagę zaprzątał jakiś mocno wstawiony klient który z uporem maniaka próbował przekonać karczmarza że mizerna kwota jaką mu oferował wystarczy na "jeszcze jednego". Już miałam się poderwać z krzesła żeby przerwać te donikąd nie prowadzące negocjacje i nawtykać gospodarzowi kiedy przyszedł mi do głowy lepszy pomysł. "Po co się awanturować? Od razu widać że to gbur więc w najlepszym wypadku wyrzuci nas na zbity ... no właśnie... przecież chcemy sie tylko dobrze napić.. może by tak...
-Zdaje mi się czy to nasz "przemiły" drugi oficer stara się wydusić z siebie jakąś melodię - Rzuciłam jakby w powietrze i wszystkie oczy zwróciły si.ę na mnie
- Faktycznie -rzuciła Simone
- Zdaje sie że całkiem nieźle sie bawi -Przytaknęła nieco niezadowolona Elene.
Uśmiechnęłam sie złowieszczo - Może by sie tak do niego przyłączyć? Zrobiłybyśmy mu chórek? Nie czułby sie taki samotny w śpiewaniu- Musiałam je za wszelka cenę przekonać je do tego pomysłu. Chciałam zobaczyć minę karczmarza podającego nam przyzwoity trunek
 

Ostatnio edytowane przez alathriel : 16-02-2008 o 00:30.
alathriel jest offline  
Stary 25-04-2007, 14:10   #7
 
Latilen's Avatar
 
Reputacja: 32 Latilen jest na bardzo dobrej drodzeLatilen jest na bardzo dobrej drodzeLatilen jest na bardzo dobrej drodzeLatilen jest na bardzo dobrej drodzeLatilen jest na bardzo dobrej drodzeLatilen jest na bardzo dobrej drodzeLatilen jest na bardzo dobrej drodzeLatilen jest na bardzo dobrej drodzeLatilen jest na bardzo dobrej drodzeLatilen jest na bardzo dobrej drodzeLatilen jest na bardzo dobrej drodze
Otto skończył dzbanek, zanim zdążyłaś wypić półtora kubka. Simone spojrzała na niego wymownie, potem uśmiechnęła się i stukając się z tobą, dopiła swój pierwszy.
- Co za szczyny - skrzywiła się i splunęła na podłogę.
- Ale dalej byś piła, gdyby jeszcze coś zostało - rzuciła w jej stronę Elena, zaglądając w międzyczasie do dzbanka.
- No nic... Idziemy? - Gerund wstała i wolnym krokiem skierowała się w stronę śpiewającej sali - obecnie zafałszowywali na śmierć "Gdzie ta keja". Wszyscy zerwaliście się jak na komendę i popędziliście w tamtym kierunku - w końcu kto pierwszy, ten siedzi bliżej dzbana.
Śpiewacy - głównie oficerowie z "Mandragory", ale też kilku starszych żeglarzy - wesoło kiwali się w rytm muzyki wydobywanej z gitary. Ich wycie zagłuszało co prawda zupełnie instrument, ale im to raczej nie przeszkadzało. Siedzieli w dwunastu, a na stoliku - który szmatę to widział ostatnio w zeszłą Wielkanoc - stała beczułka przedniego wina.
- Skurczybyki prowiant przywlokły z "Mandragory". - Elena zakasała rękawy i zabrała się do torowania sobie drogi w stronę alkoholu. Już miałaś iść w jej ślady, kiedy nieopatrznie zaczepiłaś o coś ramieniem. A dokładniej o kogoś. Mijał cię właśnie młody, o wiele za dobrze ubrany jak na tą spelunę (musi być, że arystokrata) mężczyzna z kuflem w dłoni. Obecnie jego zawartość - pseudo wino, jakie i wy przed chwilą piliście - znajdowała się na twarzy, ramionach i ubraniu młokosa. A jego mina nie wróżyła niczego dobrego... Przypomniało ci się, że Vodaccianie słyną z impulsywnego wyjmowania broni. "Cholerna klątwa. Żeby ojca w grobie za nią poprzekręcało" pomyślałaś przyglądając się szpadzie, jaką młodzieniec nosiły przy boku.


__________________________________________________ ______
 
__________________
"Women and cats will do as they please, and men and dogs should relax and get used to the idea."
Robert A. Heinlein

Ostatnio edytowane przez Latilen : 13-05-2007 o 00:26.
Latilen jest offline  
Stary 25-04-2007, 17:21   #8
 
alathriel's Avatar
 
Reputacja: 17 alathriel nie jest za bardzo znanyalathriel nie jest za bardzo znanyalathriel nie jest za bardzo znanyalathriel nie jest za bardzo znanyalathriel nie jest za bardzo znany
-Ja .. ja bardzo pana przepraszam - Zrobiłam najniewinniejszą minę na jaką tylko było mnie stać, a stać mnie było na naprawdę wiele byleby tylko nie doszło do burdy - to był przypadek, to naprawdę nie chcący- starałam sie załagodzić sytuacje. W myślach modliłam się żeby ilość alkoholu jaką wypiłam nie była wystarczająca do uaktywnienia tej durnej klątwy. "Niech by tak ojca i jego cholerną dumę szlag trafił !! Stary dureń, nie mógł się pogodzić z tym, że jego córka chce zostać żeglarzem, ale żeby zaraz klątwę nakładać? Ile to już razy pakowałam innych, zazwyczaj razem z sobą, w kłopoty przez to badziewie? Do dziś pamiętam ostatnią burdę wywołana tylko dlatego że jeden z majtków dotknął mnie kiedy byłam pod wpływem alkoholu. Nie dość ze nas aresztowano, mnie co prawda tylko jako światka bójki w knajpie, to jeszcze byłam prawie pewna ze tym razem kapitan wyrzuci nas ze statku. Całe szczęście ze był wtedy w dobrym nastroju i przymknął na to oko, ale dziś możemy nie mieć tyle szczęścia".
"Och błagam niech on nie wywoła żadnej burdy. Zaczęłam go jeszcze bardziej przepraszać. Robiłam co mogłam. "No daj sie przeprosić ty cholerny, arystokratyczny Vodaccianinie". Właśnie.. a właściwie co TAKI człowiek robi w TAKIEJ spelunie? - Przeleciało mi przez głowę ale szybko odgoniłam tę myśl, bo co mnie to właściwie obchodziło? Ważne żeby dał się przeprosić. Cała zdenerwowana spoglądałam to na twarz mężczyzny, to na jego szpadę. "Proszę daj się przeprosić", "uspokój się i nie ruszaj tej cholernej szpady" tylko te dwie myśli obijały mi się po głowie, w tą i z powrotem.. w tą i z powrotem...
 

Ostatnio edytowane przez alathriel : 16-02-2008 o 00:33.
alathriel jest offline  
Stary 25-04-2007, 17:49   #9
 
Latilen's Avatar
 
Reputacja: 32 Latilen jest na bardzo dobrej drodzeLatilen jest na bardzo dobrej drodzeLatilen jest na bardzo dobrej drodzeLatilen jest na bardzo dobrej drodzeLatilen jest na bardzo dobrej drodzeLatilen jest na bardzo dobrej drodzeLatilen jest na bardzo dobrej drodzeLatilen jest na bardzo dobrej drodzeLatilen jest na bardzo dobrej drodzeLatilen jest na bardzo dobrej drodzeLatilen jest na bardzo dobrej drodze
Im bardziej go przepraszałaś, tym było gorzej. Jego oczy zamieniły się w szparki, cały się naprężył (jakby gotów do skoku), a usta wykrzywił grymas pogardy. Widocznie trzeba go było zignorować, chociaż kto wie... Niech go szlag!! To wszystko przez te mało zrozumiałe zwyczaje!!! Ale kto by się teraz tym martwił...
- Ty głupia dziwko!! - mimo iż samo określenie nie robiło na tobie większego wrażenia (zdarzały się gorsze obelgi na samej "Mandragorze", tylko że owi marynarze nie byli uzbrojeni w szable (najwyżej w nóż). Wtedy o wiele łatwiej spacyfikować mężczyznę, nawet przy pomocy miotły. Tym bardziej zalanego.) to przede wszystkim ton uraził twoją kobiecość. Właściwie nigdy nie przepadałaś za ostrymi przedmiotami, jednak w tym wypadku zrobisz wyjątek.
- Wkładaj rękawicę. - usłyszałaś za sobą stalowo - zimne zaproszenie do walki zdeterminowanego Otta. To już nie przelewki. Polecą głowy. Młokos uśmiechnął się krzywo i wyszarpnął broń z pochwy. Eiseńczyk założył panzerhand, uśmiechnął się groźnie (bardziej przerażała cię jednak czysta nienawiść, jaka "wylewała się" z jego oczu) i w drugą dłoń chwycił swój półtorak. Był tylko jeden problem - ta sala NA PEWNO nie nadawała się do pojedynkowania. Nie licząc ilości pijanych marynarzy, nawet porządnie zamachnąć się bronią nie można...
 
__________________
"Women and cats will do as they please, and men and dogs should relax and get used to the idea."
Robert A. Heinlein

Ostatnio edytowane przez Latilen : 25-04-2007 o 17:51. Powód: skleroza, kursywa =="
Latilen jest offline  
Stary 25-04-2007, 19:30   #10
 
alathriel's Avatar
 
Reputacja: 17 alathriel nie jest za bardzo znanyalathriel nie jest za bardzo znanyalathriel nie jest za bardzo znanyalathriel nie jest za bardzo znanyalathriel nie jest za bardzo znany
Co robić? Atmosfera sie zagęszczała z sekundy na sekundę. W Otto się gotowało, widać to było na pierwszy rzut oka. Jeśli wzrok mógłby zabijać ta voddacciańska szuja już dawno padła by trupem. Najchętniej sama bym mu przylała. Dupek, napuszony jak paw, za kogo on sie właściwie ma? Prawdę mówiąc gdyby nie fakt że gospodarz niebezpiecznie zaczął sie zbliżać w naszą stronę, a ja nie chciałam żeby Otto z mojego powodu wpakował się w jeszcze większe kłopoty niż w te w jakie się z pewnością wpakuje, sama już dawno rzuciłabym się ze szpadą na nadętego arystokracika. Jednak w tej sytuacji zastanawiałam się tylko jak by tu choć trochę załagodzić sytuacje, a raczej jak by ich tu wyprowadzić z karczmy żeby nie poczynili zbyt dużych spustoszeń za co a pewno czekałby ich areszt.
-Uspokójcie się - Powiedziałam pokornie chuć sama nie wierzyłam że to podziała. Wiedziałam ze na pewno dojdzie do walki. Tacy to nigdy nie odpuszczają. Ja w każdym razie bym nie odpuściła. No właśnie do czego to doszło żebym to ja starała się kogoś uspokoić zamiast być uspokajaną ?
-Może byście chociaż na zewnątrz wyszli, tu nie ma sie gdzie ruszyć, a poza tym koszty naprawy tego co zepsujecie...- Próbowałam przemówić im do rozsądku choć chyba niezbyt skutecznie...
 

Ostatnio edytowane przez alathriel : 16-02-2008 o 00:37.
alathriel jest offline  
 



Zasady Pisania Postów
Nie Możesz wysyłać nowe wątki
Nie Możesz wysyłać odpowiedzi
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Trackbacks jest Wył.
PingbacksWł.
Refbacks are Wył.


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 08:24.



Powered by: vBulletin Version 3.6.5
Copyright ©2000 - 2019, Jelsoft Enterprises Ltd.
Search Engine Optimization by vBSEO 3.1.0
Pozycjonowanie stron | polecanki
Free online flash Mario Bros -Mario games site

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164 165 166 167 168