Spis Stron RPG Regulamin Wieści POMOC Kalendarz
Wróć   lastinn > RPG - play by forum > Sesje RPG - Fantasy > Archiwum sesji z działu Fantasy
Zarejestruj się Użytkownicy


 
 
Narzędzia wątku Wygląd
Stary 28-10-2009, 18:42   #1
 
Shadow man's Avatar
 
[sesja] (mity nordyckie)Wyprawa w nieznane...

[częstotliwość pisania 1-2 posty na tydzień; piszcie w 3 osobie; myśli pisać w cudzysłowach; dialogi pisać od pauz; a uwagi poza sesją w nawiasach kwadratowych<[]> ]

NORDBYRG:


Poranek 17 Grudnia wstał słoneczny i chłodny.Całe miasteczko było zasypane śniegiem po nocnej zawierusze. Była godzina ósma rano, a Słońce jeszcze się nie wyłoniło na wschodzie(wioska leży blisko koła podbiegunowego). W miasteczku poruszali się tylko strażnicy pełniący służbę. Poruszali się oni wzdłuż palisady, oraz tarując ścieżki dla przechodnich tonąc przy tym w śniegu po piersi.
Okręt wikingów stojący w porcie, został mocno zasypany. Odśnieżali go teraz mężowie tędzy, dzierżąc w rękach pochodnie. Szybko usuwali biały puch z potężnej łodzi. A była to łódź niezwykła. Miała trzy pokłady. Pokład górny lub zwany inaczej Bitewnym. Pokład środkowy i pokład wiosłowy. Widok Okrętu szokował wszystkich, którzy nań spojrzeli.
KARCZMA NORDBYRG
W karczmie przy ostatnim z drewnianych stolików usiadł Kjetil Hargansverdet kupiwszy wpierw piwo. Kjetil rozmyślał o wielu sprawach popijając aromatyczny napój. Piwo było wyborne. Murkr dawno takiego nie pił. Wszystkie wolne stoliki z czasem zapełniły się ponieważ z górnych pięter karczmy zaczęli ściągać ludzie którzy tu nocowali.
Staruszek z Islandii rozmyślał szczególnie nad wyprawą która go czeka. Myślał o tym co mu duchy powiedziały i nad tym co go czeka podczas "Stawiania czoła losowi".
Nagle drzwi się otworzyły i do karczmy wkroczył szaman o imieniu Leif Gardsen.Był to rosły człowiek wyglądający na siłacza jak na swoją profesję . Zamówił strawę u barmana i począł szukać wolnego stoika. Gdy nic nie znalazł podszedł do stolika Murkra[nie wiem jak się to odmienia] i zapytał:
-Czy mogę się przysiąść?
Tamten kiwnął głową na znak, że się zgadza...
 
Shadow man jest offline  
Stary 29-10-2009, 21:27   #2
 
xeper's Avatar
 
Kjetil siedział w karczmie i zastanawiał się o co w tym wszystkim chodzi. Przyjechał do Nordbyrg wraz z Ulvshudem kilka dni temu. Przez ten czas jego młody towarzysz cały czas się włóczył po okolicy a stary islandczyk wygrzewał swoje kości w karczmie, przy płonącym na palenisku ogniu. Oczekiwali na pojawienie się mężczyzny imieniem Guhur, który zwoływał ochotników do podróży na wschód. Pewnie chodziło o Ruś, Permię albo kraj dzikich łowców, Skridfinni.

Tylko dlaczego on, niemal pięćdziesięcioletni, znużony życiem mężczyzna się tu znalazł? Bo tak nakazali mu bogowie, brzmiała odpowiedź. Oni, za pośrednictwem duchów przekazali taką wiadomość: „Udaj się do Nordbyrg, tam czeka na ciebie Guhur. Pomóż mu i staw czoła losowi. Będziemy z Tobą". A przecież nie można sprzeciwić się woli bogów i nici przeznaczenia utkanej przez Norny.

A więc Kjetil siedział w karczmie i czekał na Guhura. Wysłuchiwał codziennie opowieści mieszkańców Nordbyrg o ich ciągłej walce z trollami, zamieszkującymi okoliczne góry i o ich zmaganiach z przeciwnościami losu. Sam nie był dłużny i też snuł opowieści o swoich losach lub sagi o bohaterach, które poznał w czasie terminowania u Olve na Islandii.

Tego poranka do karczmy zawitał nowy gość. Potężnie zbudowany mężczyzna zamówił jedzenie i zaczął rozglądać się w poszukiwaniu wolnej ławy. Podszedł do stołu, przy którym siedział Kjetil.
- Czy mogę się przysiąść? – zapytał. Kjetil skinieniem głowy zgodził się. Mężczyzna usiadł i zaczął jeść.
- Chwalić Odyna – powiedział Islandczyk. – Kim jesteś i co cię tu sprowadza? Jak mniemam jesteś zainteresowany wyprawą Guhura. Jeśli tak, to chyba będziemy towarzyszami. Jestem Kjetil Szarobrody.
 

Ostatnio edytowane przez xeper : 30-10-2009 o 18:49.
xeper jest offline  
Stary 31-10-2009, 23:31   #3
 
ZauraK's Avatar
 
Leif Gardsen wszedł do karczmy złorzecząc pod nosem na odrobinę śniegu, która zsunęła się z dachu po otwarciu drzwi. Strzepnął energicznie resztki białego puchu i rozejrzał się po karczmie. Większość obecnych spoglądała na niego. Zmrużył oczy i dwukrotnie stuknął laską w podłogę. Nagle wszyscy stracili zainteresowanie jego osobą.
- Zawsze działa... - mruknął. "Za wcześnie przyszedłem, a mogłem jeszcze raz przejrzeć zapasy ziół. Na pewno czegoś zapomniałem. No nic, przynajmniej mam czas na śniadanie." Do jedzenia wziął sobie solonego dorsza. "Trochę zbytku nie zaszkodzi, nie wiadomo kiedy następny raz będzie przyzwoity posiłek". Podszedł do najbliższego wolnego miejsca siedzącego, tuż obok siwobrodego mężczyzny.
- Czy mogę się przysiąść? – zapytał, a nieznajomy wyraził zgodę skinieniem głowy. Leif odstawił swoją laskę pod ścianą i usiadł.
- Chwalić Odyna – powiedział Islandczyk. – Kim jesteś i co cię tu sprowadza? Jak mniemam jesteś zainteresowany wyprawą Guhura. Jeśli tak, to chyba będziemy towarzyszami. Jestem Kjetil Szarobrody.
Leif przyjrzał się z ciekawością nieznajomemu. W końcu rzekł:
- Chwalić Odyna. Jestem Leif Gardsen. - przełknął kęs i dodał - Zgadza się, jestem zainteresowany wyprawą Guhura.
Przez chwilę jadł w milczeniu, aż w końcu zapytał:
- Co Cię skłoniło do udziału w tej wyprawie? - zajrzał Kjetilowi prosto w oczy jakby szukał tam odpowiedzi.
 
ZauraK jest offline  
Stary 01-11-2009, 20:37   #4
 
xeper's Avatar
 
- Odyn Farmagnudr natchnął mnie abym podjął się tej wyprawy w nieznane – odpowiedział Kjetil, przyglądając się jak nowoprzybyły mężczyzna, który przedstawił się jako Leif, spożywa rybę. Coś w jego oczach świadczyło o tym, że człowiek ten spogląda na świat trochę inaczej niż większość ludzi. Kjetil przyjrzał się dokładniej Leifowi, lustrując niby pobieżnie jego ubranie i wyposażenie. W rzeczywistości starał się wypatrzyć coś, co wskazywałoby na profesję jego rozmówcy.

Nie dostrzegł broni, poza sztyletem zatkniętym za pas. Nie zwykłym sztyletem, ale rytualnym ostrzem pokrytym runami. Leif swoją laskę oparł o ścianę, teraz oczy islandczyka spoczęły na niej. Dębowy, prosty kostur zakończony głownią wyrzeźbioną na podobieństwo wilczego łba.

A więc chyba nie jesteś wojownikiem – pomyślał. Być może godi albo seidr. W takim razie mamy wiele wspólnego, chłopcze. Ale na razie nie zdradzę ci kim jestem.

- Wraz z mym towarzyszem Ulvshudem chcemy zaciągnąć się do oddziału Guhura aby zdobyć sławę i złoto, jakiego ponoć pełno jest na wschodzie. Słyszałem kiedyś, że ulice tamtejszych wiosek wyłożone są złotymi kostkami. Nieprawdopodobne!
 
xeper jest offline  
Stary 02-11-2009, 15:52   #5
 
Shadow man's Avatar
 
karczma Nordbyrg:
Podczas gdy dwaj mężczyźni rozmawiali ze sobą na temat podróży na wschód, którą organizował Guhur, do karczmy wpadł młodzieniec około lat 25. Był bardzo zdyszany. Na pierwszy rzut oka wyglądał na wojownika lub coś w jego stylu. Miał za pasem toporek i miecz. Odziany był w kolczugę i wilcze futro.
Był to znajomy i "podopieczny" Kjetila Szarobrodego - Ulvshud. Był cały przemoczony od śniegu. Gdy podszedł do Kjetila i Leifa obaj przerwali rozmowę.
Ulvshud powiedział swojemu kompanowi ile jest śniegu jak jest zimno. Nie chciał się jednak przyznać co robił po opuszczeni knajpy.
Ulvshud wyszedł z karczmy godzinę temu, gdyż było mu bardzo nudno. Włóczył się potem trochę po miasteczku i jego okolicach. Nagle usłyszał jakiś szmer z okolicy pobliskich chaszczy. Dobył miecz i swój drewniany puklerz na wszelki wypadek. Nagle z za krzaków wyskoczył młody troll. Miał w ręku maczugę. Mimo młodego wieku troll i tak był od Ulvshuda wyższy o półtorej głowy. Zaczęli ze sobą walczyć. Walka była bardzo wyrównana bo troll był dobrze zbudowany ja na swój wiek. Nagle koło ramienia trolla przeleciała się strzała. Ulvshud szybko obejżał się za siebie i jego oczom ukazał się wysoki strażnik miasta z łukiem w ręku. Postanowił przyjąć nową taktykę, zająć czymś trolla i poczekać aż strażnik go ubije. Gdy Troll padł już od pięciu strzał strażnika ugioł się na nogach i padł. Wojownik podziękował strażnikowi za pomoc i wykończony i przemoczony wrócil do karczmy.
Ukrył swoją przygodę przed swoim towarzyszem nawet w myślach bo wiedział co on potrafi, a wcale nie chciał się przed nim tłumaczyć.. Kjeti,l choć próbował, nie mógł się dowiedzieć co jego podopieczny robił.
Siedzący w ciemnym kącie tawerny mężczyzna z ciekawością przypatrywał się tej gromadzie. miał na sobie czarny płaszcz z podróżnym kapturem, który naciągną na oczy. Powoli sączył złocisty trunek, popalając fajkę z długim rzeźbionym runicznie cybuchem. Kjetil, Leif i Ulvshud nie mogli go dostrzec...
 

Ostatnio edytowane przez Shadow man : 02-11-2009 o 21:50.
Shadow man jest offline  
Stary 03-11-2009, 21:51   #6
 
katai's Avatar
 
Ulvhud opuścił gospodę tuż przed świtem, by zaczerpnąć świeżego powietrza. Nie mógł wysiedzieć w zamkniętych ścianach. Gwar i smród dusznych chałup drażnił go. Las kusił otwartą przestrzenią. Powietrze, rześkie i mroźne smagało częściowo odkryte nogi. Nie przejmował się tym. Nie było mu zimno. Wręcz przeciwnie. Paliło go dziwne pragnienie. Zew, którego nie rozumiał. Zmysły szalały. Słyszał chrzęst śniegu pod łapkami leśnych stworzonek przemykających dookoła. W nozdrza uderzały go zapachy, których nie znał. Dostrzegał wyraźnie kosmyk rudawej sierści, należącej z pewnością do sarny a zaczepiony teraz o cierń gałęzi. Mała zasypana świeżym śniegiem grudka ziemi zdradzała obecność dzika... nie, Lochy, z młodymi. Mógłby przysiąc, że je czuje, nawet słyszy pochrumkiwanie choć dookoła jest pusto. Czy zawsze tak było? Nic nie pamiętał. Niczego co działo się do tego dnia kiedy obudził się w tej ciemnej chacie, obwiedziony runicznym kręgiem a stary Kjetil mamrotał nad nim jakieś zaklęcia.
Jego umysł spowijała mgła, jak mokra ścierka rzucona na głowę. Wiedział jedynie to, że on i Kjetil byli przyjaciółmi. Podróżują razem od jakiegoś czasu. Murkr nadał mu nawet nowe imię ponieważ nie znał właściwego. Ulvshud, "Wilcza skóra". Zawdzięczał staremu czarownikowi życie. Gdyby nie on sczezł by wtedy. Tak na prawdę czarownik nigdy nie zdradził szczegółów tego jak go odnalazł. Skąd Ulvshud się tam wziął i dlaczego nikt go nie znał w wiosce? Z kim walczył? Kto i dlaczego prawie go zabił? Te myśli nie dawały mu spokoju tak samo jak uporczywe pragnienie by biec przez las, wzdłuż zamarzniętego strumienia. Przeskoczyć na zwalonym pniem jednym długim susem.
Gdy się ocknął zmiarkował, że jest głębiej w lesie niż przed chwilą. To jednak nie było tylko marzenie. Przybiegł tu tak jak śnił. Przeszedł jeszcze kawałek i znalazł się na niewielkiej pokrytej śniegiem i połamanymi konarami polance. Zza krzaków wychynęła paskudna porośnięta rzadkimi włosami łepetyna. Stwór ściskał w łapie pokaźnych rozmiarów pałkę.
Troglodyta ruszył z uniesioną do ataku maczugą, gulgocąc i warcząc. Ulvshud uskoczył, stając lekko przukucnięty w szerokim rozkroku. Krew pulsowała ogłuszająco w skroniach, a w gardle mu zaschło. Nie czuł sie najlepiej. Całe ciało paliło żywym ogniem. Stwór próbował zdjąć mu głowę potężnymi ciosami pałki. Ulv jakimś cudem unikał jednak zamachnięć. Wojownik opadł wreszcie na jedno kolano. Czaszkę rozsadzało mu ciśnienie. Przed oczami pociemniało. Nie był w stanie walczyć. Musiał się wycofać. Odpocząć, pozbierać siły. Kreatura odwinęła się dosięgając końcem pałki jego twarzy. Tępy ból przeszył policzek młodzieńca. Jego uwagę zwróciła przelatująca tuż obok ramienia stwora strzała. Za jego plecami ujrzał wysokiego mężczyznę uzbrojonego w łuk. Stwór obrócił się w kierunku nowego przeciwnika. Kątem oka Ulv zauważył jak jedna po drugiej łucznik nabija poczwarę pierzastymi pociskami.
Opierając się plecami o drzewo Ulvshud próbował uspokoić oddech i szalone tętno. Spojrzał na dłonie. Ogarnęło go zdumienie na widok paznokci ... nie paznokci a właściwie szponów. Ostro zakończone i pociemniałe pazury zwieńczały każdy palec monstrualnych dłoni.
Ulvshud zamknął oczy. Objął się rękami za brzuch i próbował opanować konwulsje. Minęło kilka chwil i młody wojownik odzyskał jasność umysłu. Oddech powoli stawał się miarowy a dudniące w skroniach tętno gasło. Jeszcze raz spojrzał na dłonie. Były normalne. Czy już tracił rozum? Może jednak miał gorączkę i majaczył? Uspokoił sie na tyle by wyjść zza drzewa. Na polanie leżał ponabijany strzałami trup stwora a obok stał mężczyzna z łukiem. Ulv podał dłoń łucznikowi i ruszył z powrotem do wioski. Miał dosyć wrażeń jak na jeden ranek.
Karczma przywitała go tradycyjnym gwarem i smrodkiem niemytych ciał. Skrzywił się wpierw ale po chwili przyzwyczaił. Przy szerokiej ławie siedział Kjetil i jakiś nieznajomy.
Podszedł do stołu by się przywitać z czarownikiem i obcym.
Kjetil umilkł w momencie, w którym Ulvshud wpadł do karczmy. Cały pokryty był śniegiem, który najwidoczniej obficie padał na zewnątrz. Jego twarz zdobił siniec pokaźnej wielkości.
- Co się stało? -spytał zaniepokojony.
-Hmmm...?, A to, to nic. Cholernie wielkie mają w tych lasach wiewiórki.-zadrwił Ulv i przysiadł się do stołu.
- Nie uwierzycie jaki jestem głodny. Pożarłbym konia z kopytami i woźnicę.-zaśmiał się młodzieniec. Szybko też zamówił sporą rybę przyprawioną jagodami jałowca, niemałą pajdę razowego chleba i skyr.
-A więc mówisz że wiewiórka Ci to zrobiła, tak? -spytał Kjetil, podejrzliwie unosząc brew.
-Sam wiesz, zwierzęta potrafią czasem zaskoczyć- odpowiedział wymijająco Ulv i napchał usta chlebem zerkając w talerz.
-Wiem, ale to chyba nie była wiewiórka. Ja stawiałbym raczej na coś większego. Powiedzmy łosia albo... - zastanowił się patrząc jak reaguje siedzący obok Leif. - ... trolla.
-Khem, khem- Odkaszlnął młodzieniec.
-Niech ci będzie, zapoznałem się bliżej z łosiem. Był zazdrosny o klempe, którą uwiodłem swym bujnym porożem. Zostawmy to! -Odparł Ulv nieco poirytowany.
Dobrze, druhu. Czyżby Frey natchnął Cię takim animuszem, że musisz za samicami po lasach łazić? - ze śmiechem spytał Islandczyk. - To nie lepiej jakieś dziewki we wsi przydybać?
Ulv uśmiechnął się w odpowiedzi. Nie był zadowolony, że musi kłamać przyjacielowi ale nie był pewien tego co pomyślą inni gdy usłyszą o jego przygodzie w lesie. Wolał na razie milczeć.
Zwrócił teraz uwagę na nieznajomego.
-A kimże jest nasz nowy towarzysz? Kolejny szleniec na drodze ku chwale i bogactwu, haha?- zakrzyknął drwiąco, trzymając triumfalnie kubek skyru.

-To Leif i jest również zainteresowany wyprawą - przedstawił nieznajomego, Kjetil. - Wygląda na to że przez pewien czas będziemy towarzyszami.
-W grupie zawsze raźniej. Zwą mnie Ulvshud-powiedział młodzieniec wyciągając prawą rękę do Leifa.
 
katai jest offline  
Stary 05-11-2009, 21:55   #7
 
ZauraK's Avatar
 
- Leif, Leif Gardsen - uścisnął prawicę Ulvshuda i zwrócił się do Kjetila - Masz ciekawego towarzysza... Wielkie wiewiórki, co? - Z rozbawienia zadrgał mu wąs.
- W końcu stanęło na klempie - z uśmiechem powiedział Kjetil.
- Ja bym się jednak upierał, że ta wiewiórka jest bardziej prawdopodobna, - nie kryjąc już rozbawienia, Leif potrząsnął jeszcze kilkukrotnie prawicę nowego znajomego - no ale oczywiście sam zainteresowany wie lepiej - ponownie skierował wzrok na Ulva jednocześnie puszczając jego rękę.
- A więc udajecie się po sławę i złoto? Przyznam, że ja nie rozważałem tego aspektu jeszcze, bo inne pobudki mną kierują - Leif zasępił się nieco - Tylko wiecie... sam jeszcze nie do końca wiem jakie...
- Czyżby Bogowie przemówili do Ciebie i nakazali przybyć tutaj ? - dziwnym głosem spytał Islandczyk.
- Bogowie... Na pewno bogowie, tylko dlaczego to takie niejasne wszystko jest tym razem. Zawsze rozumiałem, zawsze... a tym razem... ech. -
- Jesteś szamanem? Umiesz czytać runy? - zapytał Ulvshud, popijając kolejny łyk napoju z kubka. Widział już dno.
Leif odetchnął z ulgą widząc, że nowi znajomi ze spokojem przyjmują możliwość jego fachu, odpowiedział cichym głosem rozglądając się niepewnie po innych gościach w karczmie.
- Tak, jestem szamanem. Ale to nie runy mnie tu przygnały, nie runy. Z run odczytałem tylko potwierdzenie. - przerwał na chwilę ważąc słowa - Sny. To wszystko przez sny.
Leif przełknął ostatnie dwa kęsy zimnej już ryby
- Ty też śnisz o rzeczach, które się nie wydarzyły? Dlaczego trafiam na samych nawiedzonych? - zaśmiał się Ulv.
- Jak to też? - szaman spojrzał zaskoczony na Ulva
- Kjetil, mój kompan trafił tu przez sny. Tak jak ty. Coś mi się zdaje, że może być ciekawiej niż zakładałem.
- Zamknij się - warknął Kjetil i posłał młodzieńcowi mordercze spojrzenie. Zaraz potem popatrzył na Leifa, czy aby ten zrozumiał.
- ... ale ... - wydukał zaskoczony Ulv. - Dobra nic nie mówię. Sami sobie wytłumaczcie kto i po co tu przybył. Echh czarownicy... - przewrócił oczami młodzieniec.
Zbity nieco z tropu, Leif zadał pytanie Kjetilowi - A czym Ty się właściwie zajmujesz?
- Trudno to wyjaśnić - odpowiedział Islandczyk szarpiąc nerwowo brodę. - Ale Tobie powiem. Leczę, rozsądzam spory, kontaktuję się z duchami natury. Dużo obcuję ze śmiercią. Przyjechałem z okolic Narviku, tam mieszkałem przez ostatnie lata.
Gardsen pogładził swoją brodę.
- No to trafiłem w dobre towarzystwo. - Uśmiechnął się. - Trochę tylko martwi mnie to zestawienie, dużo i śmierć.
- Nie martwił bym się z tego powodu, jestem żywym dowodem na to, że obcowanie ze śmiercią Kjetila wychodzi innym na zdrowie - wyszczerzył się Ulv.
- Jakiś czas temu uratowałem go od niechybnej śmierci - wyjaśnił Kjetil. - Ostro go poharatali. Ale i on nie pozostał dłużny. Thor był mu łaskawy. Wokoło niego był krąg sześciu trupów...
- HA!... no przynajmniej tak opowiadali, bo sam nic nie pamiętam. - wojownik trochę sposępniał.
- Stracił pamięć, ale walczyć nadal potrafi. Z wiewiórkami i łosiami też - Kjetil zaśmiał się. - Na pewno przyda się w tej tajemniczej wyprawie. I na ciżmy Lokiego, tak w ogóle to gdzie jest ten cały Guhur? Powinien już tu być!
Ulv przeciągnął się nonszalancko i założył ręce za głowę opierając się tym samym o ścianę.
- Jeszcze wcześnie, może zaspał na swoim drakkarze. Napiłbym się miodu albo chociaż piwa. Co wy na to Panowie?
- Zdecydowanie miodu nam potrzeba. - rzucił Leif i zakrzyknął - Trzy razy miód, tylko szybko.
 
ZauraK jest offline  
Stary 07-11-2009, 21:21   #8
 
Shadow man's Avatar
 
KARCZMA NORDBYRG:
-Już, już ! - krzyknął gruby człowiek stojący za barem, po czym zaczął nalewać miód do trzech "dzbanków". - Atli, chodź tu szybko! - Wtedy mały chłopiec podbiegł do barmana, wziął od niego gorący miód i zaniósł drużynie[jeśli mogę się tak wyrazić].

Nagle Kjetila ogarnęło dziwne uczucie. Rozbolała go głowa. Naglę zaczął mieć wizję:
***
Widział jakby z wysokiej góry potężną wyspę. Była cała w śniegu. Sądził, że była to wyspa leżąca na północy, Svalbard. Widział małą z tej wysokości kolonię wikingów o takiej samej nazwie... Naglę obraz zmienił się, ujżał teraz oddział w marszu. były w nim trolle, źli ludzie oraz inne paskudne stworzenia. Jego uwagę zwróciło zaś godło na sztandarze 100 osobowego oddziału. Był to czarny smok na czerwonym tle. Wielki jaszczur miał miał pysk podobny staroangielskiego goblina... Teraz obraz zmienił się po raz ostatni. Oczom Islandczyka ukazały się płomienie ogniska pośród śniegu. Ornisko płonęło jeszcze mocno powoli już dogasało. Za to śniegu ubywało znacznie poniważ się topił, ale było go tak dużo, że mało prawdopodobne, że cały się stopi...
***

Murkr zaczął się zastanawiać nad tym co "widział", gdy nagle drzwi otwarły się i do ciepłego i miłego wnętrza wkroczyło pięciu ludzi. Jednym z nich był Guhur, opisany w rekrutacji. Reszta byli to wojownicy tędzy i rośli, mieli topory i miecze zatknięte za pas. Każdy był jasnowłosy, wysoki i niebieskooki. Długie włosy spływały im łagodnie na kolczugi.
Wszyscy strzepnęli śnieg ze swoich podróżnych płaszczy i usiedli przy najdłuższym ze stołów, który właśnie się zwolnił.
Wtedy podszedł do nich "zakapturzony mężczyzna z fajką"<opis: post wcześniej> i zaczął z nimi rozmawiać...
Przy długim stole zostały jeszcze cztery miejsce...
 
Shadow man jest offline  
Stary 08-11-2009, 14:48   #9
 
xeper's Avatar
 
Młody chłopak przyniósł zamówiony przez Ulvshuda miód. Postawił trzy parujące kubki na stole i oddalił się. Zaczęli pić aromatyczny, gorący trunek.

W pewnym momencie Kjetil poczuł zawrót głowy. „Znowu. Zaczyna się” – zdążył pomyśleć, zanim stracił świadomość. Kubek wypadł mu z rąk, miód rozlał się na stół. Islandczyk wpił mocno ręce w krawędź blatu, aż zbielały mu knykcie. Oczy uciekły mu w głąb czaszki, tak że widać było tylko białka.

Był morskim ptakiem. Unosił się na podmuchach wiatru wysoko nad jakąś wyspą.
Obniżył lot i dostrzegł skupisko domów nad brzegiem fjordu, wcinającego się głęboko w ląd. Już rozpoznawał okolicę. Mimo iż nigdy nie był na dalekiej północy, wiedział gdzie się znajduje. Leciał nad Svalbardem...

Wizja zniknęła, lecz zaraz pojawiła się inna. Teraz widział oddział idący pod łopoczącym na wietrze sztandarem. Chorągiew była czarna, widniał na niej czerwony smok.

Oddział składał się z ludzi, trolli i innych przerażających kreatur. Nie wiedział kim są ani dokąd zmierzają. Czuł, że stanowią zagrożenie. Ale dla kogo?

I znów zmiana. Tym razem było to ognisko płonące na śniegu. Wizja była tak realistyczna, że słyszał trzask płomieni i czuł ciepło, bijące od ognia.
Ogień powoli przygasał, jednak nadal topił śnieg. Stopiony biały puch tworzył kałuże naokoło ognia.


Wizja zniknęła, Kjetil znów siedział w karczmie naprzeciw Leifa i Ulvshuda, którzy patrzyli na niego wyraźnie zaniepokojeni.
- Wszystko w porządku – powiedział Kjetil. – Miałem wizję. Teraz muszę się zastanowić co bogowie chcieli mi przekazać.

Umilkł i pogrążył się w myślach. Jego rozmyślania przerwało wejście do karczmy oddziału wojowników. Spojrzał w ich stronę i rozpoznał Guhura, którego opis zapamiętał ze świstka skóry, na którym napisane było ogłoszenie o rekrutacji do wyprawy. Mężczyźni zajęli duży stół po środku karczmy. Chwilę po tym jak się rozsiedli, podszedł do nich mężczyzna, który do tej pory siedział w kącie sali. Ubrany był w ciemny płaszcz, a na głowę naciągnięty miał kaptur, co było nieco dziwne w ciepłej i nieco parnej atmosferze wnętrza karczmy. Zakapturzony przysiadł się do wojowników i zaczęli rozmawiać.

- A więc to jest nasza kompania – powiedział Kjetil, ruchem głowy wskazując na zgromadzonych przy dużym stole. – Co robimy? Dołączamy do nich, czy może poczekamy aż sami nas zaproszą?
 
xeper jest offline  
Stary 14-11-2009, 21:59   #10
 
ZauraK's Avatar
 
Leif spoglądał na Kjetila z zaniepokojeniem. Zapewnienia towarzysza go wcale nie uspokoiły, pomimo wszystko jednak zepchnął niepokój w głąb siebie i zainteresował sie wesołą grupką. Od razu jego wzrok przykuł mężczyzna w ciemnym płaszczu.
- Fajka z runami, co? Coś ciasno się zaczyna tu robić. - mruknął pod nosem. Na głos zaś rzekł - Myślę, że powinniśmy się przysiąść. - nieodrywając wzroku od nieznajomego, dodał - I myślę, że powinniśmy uważać na tego z tą fajeczką.
Wstając od stołu wsparł się na kosturze - To co? Idziemy?
 
ZauraK jest offline  
 



Zasady Pisania Postów
Nie Możesz wysyłać nowe wątki
Nie Możesz wysyłać odpowiedzi
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Trackbacks jest Wył.
PingbacksWł.
Refbacks are Wył.


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 21:28.



Powered by: vBulletin Version 3.6.5
Copyright ©2000 - 2022, Jelsoft Enterprises Ltd.
Search Engine Optimization by vBSEO 3.1.0
Pozycjonowanie stron | polecanki
Free online flash Mario Bros -Mario games site

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164 165 166 167 168 169 170 171 172