Spis Stron RPG Regulamin Wieści POMOC Kalendarz
Wróć   lastinn > RPG - play by forum > Sesje RPG - Fantasy > Archiwum sesji z działu Fantasy
Zarejestruj się Użytkownicy


 
 
Narzędzia wątku Wygląd
Stary 09-11-2009, 13:36   #1
 
Hirin's Avatar
 
Reputacja: 186 Hirin ma w sobie cośHirin ma w sobie cośHirin ma w sobie cośHirin ma w sobie cośHirin ma w sobie cośHirin ma w sobie cośHirin ma w sobie cośHirin ma w sobie cośHirin ma w sobie cośHirin ma w sobie cośHirin ma w sobie coś
[Autorski] 18+ Dark Templar


Nad zamkiem zachodziło słońce. Forteca ta była ostatnim bastionem niepodległogo królestwa. Za nią rozciągały się wielkie lasy, już dawno wykluczone z terytorium kraju. Na zamku trwał właśnie bal - szlachcice i szlachcianki zapominali o zmartwieniach tego świata, tańcząc i śpiewając przy stole pełnym jedzenia. Wśród mroków zś leżeli żebracy, błagając o kilka monet. Na opustoszałej ulicy maszerowało tylko trzech wędrowców - trzech, nie mających czasu na zabawę. Niebo pociemniało, gdy słońce zaszło za horyzont. Brzęk pancerza mieszał się z cichą muzyką dobiegającą z sal balowych. Trzej stanęli przed bramą : ich oczy ujrzały tylko długą polanę, za którą rozciągały się już ogromne, nawiedzone lasy, przeklinane przez śmiałków rycerzy, poszukiwaczy przygód... Przyśpieszyli kroku. Różowa łuna zaległa na nieboskłonie, gdy trzej wojacy przeszli polanę. Stary, mroczny gąszcz powitał ich cierniem i gryzącymi owadami. Gdy stara twierdza, ostatni bastion cywilizacji zniknął im z oczu, mogli już tylko iść w głąb lasu, zostawiając za sobą całe życie. Gdy ujrzeli drzewo obwieszone wisielcami, nie przelękli się. Gdy okazało się, że byli zatopieni w bagnie po kolana, szli dalej. Było to trzech żołdaków : dwóch rycerzy i jeden strzelec. Gdy ich oczy ujrzały starą, wydeptaną ścieżkę, ucieszyli się. Bez ścieżki musieliby dalej przbijać się przez krzaki. Ruszyli więc tą drogą i szli tak przez wiele czasu, jeden na koniu, dwaj pieszo.

Strumień płynał wartkim nurtem. Wędrowcy przystanęli, chcąc się napić. Dagomir wziął dobrego łyka, po czym odsapnął. Koń również chylił głowę, by troszkę się napić. Silvan i Jagła dopiero później dotarli do strumienia - obaj, zmęczeni, przykucneli przy strumieniu, nabrali wody do rąk i chciwie wypili co do kropli. Tą czynność powtarzali by dłużej, gdyby nie rycerz, który znajdował się niedaleko, a który usłyszał konia Dagomira i natychmiast ruszył w ich stronę. Jagla nie usłyszał go, ale w porę ostrzegł go Silvan, który zdołał usłyszeć rycerza już wcześniej. Dagomir milczał, widocznie również usłyszał rycerza. Minęło kilka nerwowych chwil. Kurwa.

Z gaszczu wyleciała strzała. Dagomir natychmiast odskoczył, jednak Jagla tylko szczęściem uniknął trafienia. Silvan, trafiony w lewą ręke, syknał z bólu. Dagomir i Jagła natychmiast wyciagnęli broń, stając przed Silvanem. Następna strzała. Byli na to przygotowani. Dagomir zastał trafiony, i choć jego zbroja była mocna, strzała trafiła w szparę mięcdzy płytami. Dagomir zatoczył się i niemal przewrócił, ale udało mu się oprzeć o drzewo. Po jego nodze spływało pełno krwi. Jagła stał cały czas. Z gąszczu wyłoniła sie kobieta w średnim wieku. Na jej zbroi było widać insygnia zakonu Jagły. Było już ciemno, świerszcze przygrywały swoją melodię. Silvan zdołał wyciągnąć łuk i nałożyć strzałę. Dagomir wbił miecz w ziemię i oparł się na nim. Kobieta ruszyła kilka kroków, rzuciła na ziemię łuk i wyciagnęła miecz, mówiąc :
- Dagomirze, Jagło, król was poszukuje. Pójdziecie ze mną, albo zginiecie z mojej ręki.
Jagła uniósł miecz w górę, po czym przyjął bojową pozycję. Dagomir przykuśtykał do niego i z niejakim trudem również przyjął pozycję bojową. Silvan naciagnął strzałę na łuk. Kobieta tylko skinęła głową, po czym wykręciła mieczem młynek. Co robicie?
 
__________________
Wenn ich
Träne dein Herz
und wenn es raubt dir den Kopf
Ich sehe dich deine Seele fliegen?

Ostatnio edytowane przez Hirin : 10-11-2009 o 00:32.
Hirin jest offline  
Stary 09-11-2009, 17:33   #2
 
Jagla's Avatar
 
Reputacja: 17 Jagla nie jest za bardzo znanyJagla nie jest za bardzo znanyJagla nie jest za bardzo znanyJagla nie jest za bardzo znanyJagla nie jest za bardzo znanyJagla nie jest za bardzo znanyJagla nie jest za bardzo znany
Jagła wędrował przez las w lśniącej rycerskiej zbroi. Na plecach miał przewieszoną stalową tarcze ozdabianą przeróżnymi ornamentami. W prawej ręce miał lekki, srebrny majestatyczny miecz z małym napisem przy rękojeści, który można było odczytać tylko z najbliższej odległości. Ów miecz, pomagał mu przedzierać się przez zarośla które nie raz wymagały ingerencji oręża, żeby można było przez nie przejść. Na głowię miał srebrną przyłbicę która zasłaniała praktycznie całą twarz z wyjątkiem oczu. Wszystkie części jego zbroi zdawały się tworzyć jedną pasującą do siebie całość, która dodawała majestatu i godności rycerzowi który ją nosił. Jagła był dość wysokim rycerzem. Tak właśnie wędrował wraz z trójką towarzyszy poprzez las, aż przydarzyła się ów sytuacja.
Jagła był tym wszystkim zaskoczony. Moment w którym gasił pragnienie w pobliskiej rzece zamienił się w tragiczną chwilę w której widział rannych przyjaciół oraz przeciwnika gotowego stoczyć z nimi pojedynek. Stał w bojowej pozycji, z lewą nogą wysuniętą do przodu, oraz tarczą osłaniającą większość jego tułowia. To co zobaczył, wystarczyło mu, żeby ocenić zdolności bojowe przeciwnika, lecz mimo to był gotów stoczyć z nim pojedynek. Nie wiedział tylko co na to jego towarzyszę.
-Jesteście w stanie walczyć? Ja jestem gotów nawet zginąć jeżeli będzie taka potrzeba... - Powiedział tonem w miarę łagodnym zostawiając ostateczny głos towarzyszom. Jagła niecierpliwie czekał na odpowiedź kompanów co chwilę poprawiając uchwyt na rękojeści miecza i bardzo dokładnie obserwując każdy ruch ich przeciwnika. Nie zwracał nawet uwagi na fakt, że nieznajoma osoba miała na zbroi insygnia jego własnego zakonu. Owa osoba naruszyła spokój jego towarzyszy co równało się z tym, że w tym momencie była jego wrogiem...
 
Jagla jest offline  
Stary 10-11-2009, 00:38   #3
 
Ra6nar's Avatar
 
Reputacja: 89 Ra6nar wkrótce będzie znanyRa6nar wkrótce będzie znanyRa6nar wkrótce będzie znanyRa6nar wkrótce będzie znanyRa6nar wkrótce będzie znanyRa6nar wkrótce będzie znanyRa6nar wkrótce będzie znanyRa6nar wkrótce będzie znanyRa6nar wkrótce będzie znanyRa6nar wkrótce będzie znanyRa6nar wkrótce będzie znany
Dagomir jechał konno na przedzie 'drużyny', nie chciał bowiem zajmować tak przecież cenne miejsce na wąskiej ścieżynie, którą właśnie znaleźli. Zapatrzony w dal cieszył się w duchu, że ma przy boku brata rycerza. O drugim towarzyszu nie myślał negatywnie, ale nie miał do niego jeszcze takiego zaufania, nie wyglądał mu na męża hartowanego w ogniu licznych bitew. Gdy dojechał do strumienia, zsiadł zręcznie z konia i począł pić a jego biały wierzchowiec uczynił tak samo.
- Pij póki możesz Argo, nie wiadomo gdzie poniesie nas potem...
Wtem doszli jego towarzysze. Dagomir posłał im szczery uśmiech, ale nie zdołał zauważyć czy Jagła mu go odwzajemnił, utrudnił mu to hełm rycerza.
,Na co w ogóle ten hełm...przecież on tak bardzo ogranicza widoczność w bitwie...' - Dagomir nigdy nie rozumiał idei noszenia hełmu. Twierdził, że jest to rekwizyt stricte ceremonialny, gdyż jego walory bojowe zdają się być szczerze wątpliwe, ogranicza on bowiem widoczność i utrudnia swobodne oddychanie. Prawda była jednak taka, że Dagomir po prostu nie umiał walczyć w hełmie, toteż wymyślał różne teorie na jego temat starając się ów część pancerza zniesławić. Wtem...to się stało! Tak nagle, tak szybko! Śmignęła strzała, za nią druga, która wbiła się złośliwie akurat pomiędzy płyty. Tuż nad kolanem, tkwiła już zbyt głęboko by marzyć o jej wyłamaniu. Dagomir spojrzał na strzelca z drużyny...również był ranny. Rycerz zatoczył się i miał runąć na ziemię z osłabienia, które przyszło nagle z powodu ogromnego bólu, lecz natrafił na opór w postaci drzewa, o które teraz rozpaczliwie się oparł. Z gąszczu wyszła jakaś kobieta...coś mówiła, lecz fala bólu, była przepotężna. Tak potężna, że stłumiła dar rozumienia mowy. Noga obficie krwawiła. Dagomir czuł jak całe jego ciało robi się lodowate...prócz nogi, noga płonęła żywym ogniem. Rycerz sięgnął po swój półtoraręczny miecz szybkim ruchem zdejmując go z pleców. Chwycił go oburącz i ucałował tuż pod jelcem, gdzie wypisane było 'Dla Boga Polegnę'. Wbił miecz w ziemię i oparł się oń. Widział jak Jagła staje w pozycji bojowej gotów stawić czoła przeciwnikowi. Dagomir stanął tuż obok niego, starając się przyjąć bojową pozycję, która nawiasem mówiąc w tym momencie pozostawiała wiele do życzenia. W tym dopiero momencie Dagomir zrozumiał, że kobieta prawiła coś o poselstwie, że szuka ich król, i że powinni pójść z nią. Dagomir zmarszczył oczy i syknął z bólu, następnie splunął kobiecie pod nogi, warcząc:
-Bura suko! Jeśliś przylizła tu od króla trzeba było, jak rycerz, którym się przecież mienisz, przyjść z poselstwem, nie atakować własnych braci, rycerzy. A skoroś już zaczęła wojowanie to posmakujesz w gardle własnej krwi...
Po chwili usłyszał głos Jagły:
-Jesteście w stanie walczyć? Ja jestem gotów nawet zginąć jeżeli będzie taka potrzeba...
Dagomir uśmiechnął się krzywo, po czym odpowiedział:
- Widziałem ja ci, bracie rycerzu jak giermek z urżniętą ręką rzucił się na bandytę, który podstępnie usiłował zarżnąć sztyletem od tyłu rycerza, któremu ów giermek służył. Dlaczego więc ja, z raną zaledwie, na nodze miałbym nie być w stanie walczyć. Jeśli zginę, zginę u boku rycerza, chwała Bogu za takie ustawienie rzeczy.
Po tych słowach Dagomir ruszył w kierunku kobiety, starając się ominąć ewentualny cios z jej strony, przykucając. Następnie chwyciwszy w prawicę miecz ostrzem skierowanym ku przeciwnikowi, odciągnął rękę w tył tylko po to by z całym impetem wyprowadzić pchnięcie wymierzone w brzuch. W momencie gdy jego ręka szybkim ruchem pchnęła miecz, Dagomir wydobył z siebie okrzyk, starając się wypchnąć na zewnątrz wszelką siłę jaka w nim jeszcze drzemała...
 
Ra6nar jest offline  
Stary 10-11-2009, 19:40   #4
 
Shax's Avatar
 
Reputacja: 21 Shax jest na bardzo dobrej drodzeShax jest na bardzo dobrej drodzeShax jest na bardzo dobrej drodzeShax jest na bardzo dobrej drodzeShax jest na bardzo dobrej drodzeShax jest na bardzo dobrej drodzeShax jest na bardzo dobrej drodzeShax jest na bardzo dobrej drodze
Kolejna już podróż czekała na Silvana, który pewnym krokiem maszerował przy boku rycerzy. Wiele razy spoglądał na twarze swoich towarzyszy, jednakże trudno było mu dostrzec jakiekolwiek uczucie wynikające z ich wyrazu. Bardzo irytował go fakt, iż szlachta nieświadoma tego co się wokół nich dzieje, baluje nie przejmując się tym co się stanie, gdy nadejdzie świt. Bardzo go to denerwowało, bowiem z pochodzenia sam był szlachcicem, a w jego stronach kasta z której się wywodził postępowała zupełnie inaczej. Wszyscy z jego rodziny bardzo poważnie podchodzili do życia, a osoby zgromadzone na zamku najwidoczniej postrzegali życie jako ciągłą zabawę.
*Trudno, ja nie żyję już w tym świecie. Sam wybrałem sobie takie życie i dobrze mi z tym... Teraz najważniejszy jest mój cel... I muszę go osiągnąć za wszelką cenę.*

Droga zapowiadała się niezbyt przyjemnie. Zachodzące słońce tylko dodawało chyżości lasom w które Silvan właśnie wkraczał, nie był on z tego powodu zadowolony i wiedział, że wędrówka nie będzie łatwa...
*Ten to ma dobrze... Koń... i czego więcej chcieć od życia w czasie podróży. Muszę kiedyś również sprawić sobie jakiś środek transportu... Mogłem pomyśleć kilka lat temu i zabrać konia, gdy odchodziłem z domu.*

Nagle do moich uszu dobiegł dźwięk wody. Spragniony i zmęczony wędrówką jak i brakiem snu przedarłem się przez zarośla i podbiegłem do strumienia, by czym prędzej nabrać wody i ugasić pragnienie. Mimo iż słońce już nie parzyło to jednak jakimś cudem zaschło mi w gardle, a tak przynajmniej mogłem również napełnić swój bukłak na wodę. Nagle coś świsnęło i słychać było zarośla... W mgnieniu oka strzała, która przyleciała z nieznanego mi kierunku przeszyła mają dłoń i zerwałem się na równe nogi. W szoku i czując przeszywający ból, rozglądałem się na wszystkie strony, a po kilku sekundach doszło do mnie, że muszę być gotowy do obrony. Było jednak za późno bowiem Dagomir oberwał o wiele poważniej niż ja. Właśnie ten widok doprowadził mnie do porządku. Czym prędzej wyciągnąłem strzałę z rannej dłoni i nie zwracając uwagi na ból, który i tak był niczym w porównaniu co przeżywał teraz mój towarzysz i ściągnąłem łuk, by w następnej chwili naciągnąć strzałę na jego cięciwę.
*A to kto do jasnej cholery... I czego ona chce od tych dwóch? Widać i oni mają pogmatwane życie.*
- Czego chcesz od moich towarzyszy, podstępna kobieto? Jesteś nikim, skoro atakujesz nas bez uprzedzenia... Ja jestem gotowy...
Wypowiedziałem pełny złości i wycelowałem strzałę w nieznaną mi kobietę, by w razie czegoś zwolnić swoje palce i wypuścić strzałę wprost w napastników.
 
Shax jest offline  
Stary 10-11-2009, 21:40   #5
 
Hirin's Avatar
 
Reputacja: 186 Hirin ma w sobie cośHirin ma w sobie cośHirin ma w sobie cośHirin ma w sobie cośHirin ma w sobie cośHirin ma w sobie cośHirin ma w sobie cośHirin ma w sobie cośHirin ma w sobie cośHirin ma w sobie cośHirin ma w sobie coś
Kobieta spróbowała cofnąć się przed mocarnym pchnięciem Dagomira, jednak wykonał on je wyjątkowo dobrze. Została ranna w pierś, i zawyła z bólu gdy ciężkie pchnięcie przeszyło grubą płytę jej zbroi. Dagomir odsapnął. Pchniecie wykonał wkładając w nie wielkie pokłady siły, więc jego zmęczenie i ból uderzyły ponownie z wielką mocą. Kobieta zatoczyła się do przodu, jednak po chwili, przezwyciężając ból, stanęła ponownie, łypiąc z nienawiścią na rycerzy.

Świsnęła strzała. Silvan jednak chybił o kilka centymetrów. Na twarzy przeciwniczki pojawił się gniew. Natychmiast skoczyła do ataku, kierując swój miecz ku Dagomirowi, sycząc niczym żmija. Dagomir z łatwością uniknął pierwszego, źle wymierzonego cięcia, lecz zanim zdolał się obejrzeć, kobieta znów brała zamach. Dagomir oberwał. Nawt jego rycerski pancerz nie powstrzymał ataku kobiety. Jego klatka piersiowa została przeorana przez miecz przeciwniczki, której zaciekłość i furia zadziwiły w równym stopniu Silvana, Jagłę jak i Dagomira. Rycerz odleciał na kilka metrów, z trudem utrzymując równowagę. Kobieta wykrztusiła :
- To jak? Idziecie ze mną? Jesteście ranni, nie łudźcie się, nie pokonacie Silvii da Lebre, porucznik czwartego oddziału strzelców!
Kobieta wypieła dumnie ranną pierś. Silvan stał, trzymajac ręke na cięciwie. Jagła nie zmieniał pozycji, wciąz trzymając ostrze ku kobiecie. Dagomir leżał na ziemi, opanowując obfite krwawienie. Silvia kontynuowała : - Zdecydowanie lepiej strzelam, niż walczę mieczem. Gdybym usłyszała was wcześniej, gnoje, już leżeli byście zwijając sie z bólu.

Silvia ponownie zatakowała, biegnac w kierunku Jagły. Świerszcze zdawały się zaprzestać swojej muzyki, gdy napastniczka uderzyła mieczem w wystawioną do obrony tarczę Jagły. Noc była już głęboka, mniej wiecej północ. Ciemność zalegająca wokoło napewno utrudniać będzie strzelanie.

Ku strachowi trzech, w odległości kilku minut drogi strąd usłyszeli tetent kopyt i krzyki. To pewnie żołnieże. Sylvia uśmiechnęła sie paskudnie próbując pokonać Jagłę. W pewnej chwili brzęk stali przerwal cichy jęk. Jagła został porażony silnym cięciem po klatce piersiowej. Z trudem zaczerpnął powietrza. Jego pozycja została złamana. Co robicie?
 
__________________
Wenn ich
Träne dein Herz
und wenn es raubt dir den Kopf
Ich sehe dich deine Seele fliegen?
Hirin jest offline  
Stary 10-11-2009, 22:19   #6
 
Jagla's Avatar
 
Reputacja: 17 Jagla nie jest za bardzo znanyJagla nie jest za bardzo znanyJagla nie jest za bardzo znanyJagla nie jest za bardzo znanyJagla nie jest za bardzo znanyJagla nie jest za bardzo znanyJagla nie jest za bardzo znany
Jagła poczuł ból przeszywający klatkę piersiową. Z trudem łapał oddech, lecz wciąż starał się utrzymać pozycję bojową. Szybko kalkulował. Było ciemno, więc strzały Silvana nie były ,aż tak groźne jak za dnia, Dagomir był już na tyle ranny, że nie był w stanie walczyć. On sam miał ranę na klatce piersiowej zresztą tak samo jak jego przeciwniczka, więc tutaj szanse się wyrównywały. Przypominał sobie słowa wroga który mówił, że lepiej strzela z łuku, niż walczy wręcz a walka odbywała się na miecze, więc tutaj widział dla siebie przewagę. Wszystkie tę przemyślenia odbyły się w przeciągu ułamku sekundy, bo na dłuższe zastanawianie nie było czasu. To, iż żołnierze byli już blisko nie miało dla niego żadnego znaczenia. On nie walczył po to, żeby uciekać, lecz tylko dlatego, żeby odpłacić się nieznajomej za to co zrobiła jemu i jego przyjaciołom. Po głowie krążyły mu słowa wypowiedziane wcześniej przez jego towarzyszy którzy wyrażali pełną aprobatę do stawienia czoła przeciwniczce. Jagła nie wiedział co robić. Stał w miejscu wpatrzony w swój miecz, a słuch wbił w szumienie rzeki która znajdowała się tuż za nim - to go uspokajało. W tym momencie zapomniał już nawet o swojej ranie, która obficie krwawiła. Patrząc na swój oręż zauważył tam napis który znajdował się tuż przy rękojeści "W życiu są rzeczy o które warto walczyć do samego końca" i w tym momencie coś w środku Jagły wybuchło. Wydał z siebie przerażający ryk, i ostatkiem sił wyprowadził serię ciosów w stronę swojego wroga...
 
Jagla jest offline  
Stary 11-11-2009, 02:00   #7
 
Ra6nar's Avatar
 
Reputacja: 89 Ra6nar wkrótce będzie znanyRa6nar wkrótce będzie znanyRa6nar wkrótce będzie znanyRa6nar wkrótce będzie znanyRa6nar wkrótce będzie znanyRa6nar wkrótce będzie znanyRa6nar wkrótce będzie znanyRa6nar wkrótce będzie znanyRa6nar wkrótce będzie znanyRa6nar wkrótce będzie znanyRa6nar wkrótce będzie znany
Głośny ryk i pchnięcie...Tak! udało się. Co prawda miecz nie utonął w brzuchu napastniczki, ale obśliznął się po zbroi i zbaczając z 'kursu' nadkruszył ją, raniąc pierś napastniczki. Na twarzy Dagomira pojawił się złośliwy uśmiech, który równie szybko zniknął jako, że napastniczka już atakowała. Skrzywiła jedynie usta i cięła. Pierwszy cios na chybił, tak więc Dagomir wytrzeszczył tylko oczy w zdziwieniu i uniknął cięcia. Nie minęła chwila i miecz spadał ponownie w kierunku rycerza, który tym razem nie zdołał nic zrobić, żelazo potężnie huknęło w skórzaną płytę napierśnika. Zbroja nie wytrzymała potężnego ciosu i Dagomir leżał już na ziemi krwawiąc obficie z obu ran.
-Rękę...podaj rę... - wyksztusił szeptem do Jagły wyciągając w jego kierunku dłoń w skórzanej rękawicy, jednak opuścił ją równie szybko. Siły zaczęły go opuszczać. Był wściekły i radosny zarazem, jako że przez chwilę myślał, że to już koniec. Nie sądził by jego towarzysze się poddali mimo namowy kobiety, a rad był że polegnie u boku tak dzielnych towarzyszy, którzy jak się okazało myślą podobnie do niego w sytuacjach takich jak ta.
Dagomir po omacku przeciągnął ręką naokoło siebie. Po chwili namacał swój miecz. Chwycił go i spojrzał na napis pod jelcem. W tym samym momencie zobaczył jak Jagła obserwuje swój miecz. Na twarzy Silvana widział dziką determinację. Wszystko wyglądało jak przez sen, kręciło mu się strasznie w głowie i zdawało mu się, że zaraz będzie wymiotował. Mimo to zaparł się mocno lewą ręką, a w prawej trzymając miecz wbił go w ziemię i próbował wstać. Choć tyle. Wiedział, że jeśli w stanie, to będzie w stanie uwierzyć w to, że może walczyć.
- Argo! - zawołał nagle, i po chwili pojawił się przy nim rumak, który do tej pory parskał strachliwie, patrząc na bitkę która właśnie się rozgrywała. Na swojego konia, Dagomir zawsze mógł liczyć. Gdy zwierzę opuściło łeb, rycerz założył za jego szyję rękę i po chwili stał, mniej więcej, o własnych siłach.
Wtedy Jagła siekał już mieczem jak opętany. Dagomir widział jak kobieta ugina się pod wpływem jego ciosów, nie wiedział jednak jak skończy się ten pojedynek.

-----------------------------------------------------------------------------
(dalsza część posta jest moim planem, a ponieważ od Mistrza Gry zależy znaczna część jego powodzenia, toteż jest ona dopiskiem alternatywnym)

- Silvanie - Dagomir zwrócił się do strzelca - Mam pewien pomysł. Uderzmy razem z zaskoczenia. Naciągnij strzałę na cięciwę i oczekuj. Gdy ja podejdę do pojedynkujących się i odciągnę z zaskoczenia Jagłę, ty strzelaj w kobietę, która powinna być zdezorientowana. Zgadzasz się?
Po tych słowach rycerz ulokował swój miecz w pochwie na plecach, a zza pasa wyjął swój sztylet. Ostrożnie podszedł do pojedynkujących się, usiłując nie zostać trafionym przez któregoś z nich. Wtedy w pewnej chwili, gdy Jagła robił zamach, Dagomir chwycił go oburącz i obalił się w raz z nim na ziemię.
- Teraz! - wrzasnął dając sygnał Silvanowi.
 
Ra6nar jest offline  
Stary 13-11-2009, 18:02   #8
 
Shax's Avatar
 
Reputacja: 21 Shax jest na bardzo dobrej drodzeShax jest na bardzo dobrej drodzeShax jest na bardzo dobrej drodzeShax jest na bardzo dobrej drodzeShax jest na bardzo dobrej drodzeShax jest na bardzo dobrej drodzeShax jest na bardzo dobrej drodzeShax jest na bardzo dobrej drodze
Z opanowaniem, aby przez pomyłkę nie puścić zbyt szybko cięciwy, Silvan przygląda się całej sytuacji, aby w odpowiednim momencie móc zaatakować i przysporzyć trochę zmartwień napastniczce, która jak na kobietę wydawała się bardzo groźna. Młodzieniec nigdy nie był przeciwny walczącym kobietą, ale jeszcze nigdy nie miał okazji stanąć oko w oko z jedną z nich.
- Kurwa!
Wykrzyczał Silvan widząc jak jego strzała o kilka centymetrów chybia i nie dosięga celu. Zły na siebie, szybko wyciąga z kołczany kolejną strzałę i z charakterystycznym dźwiękiem, wyginanego do szczytu możliwość drewna przygotowuje się do oddania kolejnego strzału.
- Jeśli następna chybi to coś jest ze mną nie tak...
Ból ręki, która była nadwyrężona do szczytu możliwość przez ciągłe trzymanie napiętego łuku, dawał o sobie znak. Najprawdopodobniej to przez znią ostatni strzał nie dosięgnął celu, bowiem drżąca dłoń uniemożliwiała stabilne trzymanie łuku.
*Opanuj się... opanuj mówię, bo inaczej tu zginiemy. Sprawy zaszły tak daleko, że zbyt trudno będzie się teraz z tego wszystkiego wykręcić i wycofać.*

Nagle Silvan oprzytomniał i postanowił działać. Poluzował lekko cięciwę nie opuszczając łuku i nie tracąc czujności i czym prędzej doskoczył do Dagomira leżącego na ziemi, po ciosie zadanym mu przez tajemniczą, jak dla niego, napastniczkę.
- Wstawaj, wiem że pewnie jest Ci teraz ciężko, ale musimy coś z tym zrobić i pomóc Jagle.
Powiedział młodzieniec odkładając na chwilę łuk i podając przyjacielowi dłoń, by zaraz potem znów przenieść się w pełnym skupieniu na pole walki i poszukać możliwości pomocy swemu druhowi.

___________________________________

PS
Silvan z zaciekawieniem i pełną powagą wysłuchał tego co ma do powiedzenia Dagomir i pokiwał twierdząco głową, aby dać znak że wszystko zrozumiał.
- Dawaj!
Młodziak czym prędzej napiął ponownie cięciwę do szczytu jej wytrzymałości i powtarzając sobie w duchu, przez następne ułamki sekund, czekał na dogodną sytuację do zwolnienia strzały.
*Zbroja tej kobiety na pewno jest cieńsza pod ramionami oraz przy szyi. Mam tylko sekundę, aby dobrze wycelować i oddać strzał, który może zaważyć na naszych dalszych losach.*
... Po chwili Silvan puścił uścisk, a strzała poszybowała w stronę kobiety..
 
Shax jest offline  
Stary 13-11-2009, 23:55   #9
 
Hirin's Avatar
 
Reputacja: 186 Hirin ma w sobie cośHirin ma w sobie cośHirin ma w sobie cośHirin ma w sobie cośHirin ma w sobie cośHirin ma w sobie cośHirin ma w sobie cośHirin ma w sobie cośHirin ma w sobie cośHirin ma w sobie cośHirin ma w sobie coś
Dagomir z trudem podniósł się i chwiejnym krokiem ruszyl w stronę kobiety, która wciąż silowała się z Jagłą. Dagomir stanął za drugim rycerzem, łapiąc go i rzucając się na ziemię. Kobieta pocięła powietrze, gdy jej przeciwnik niespodziewanie zniknął jej z pola widzenia. Mimo tego wydarzenia, Silvia płynnym ruchem przeszła do ataku na Jagłę i Dagomira. Strzała świsnęła w powietrzu...
Krzyk.
Świst powietrza ulatującego z przebitego płuca mieszał się z nieregularnym, glośnym oddechem Silvii de Lebre. Upadła ona na ziemię, tracąc krew i siłę. Strzała trafiła w cel. Jeszcze chwila, a kobieta zadała by katowski cios dwójce rycerzy, którzy uniknęli jej ostatniego cięcia. Silvanowi trzęsły się ręce. Jagła i Dagomir zamknęli oczy. Mało brakowało. Silvia oddychała jednak jeszcze, z trudem łapiąc powietrze. Trafienie bylo niemal perfekcyjne, strzała tkwiła głęboko. Wkoło roztaczała się kałuża krwii. Porucznik czwartego oddziału strzelców wyborowych, kobieta ze stali, została pokonana. Teraz obserwowała tylko swoich oprawców.

***


Kruk nie lubił przegrywać. Dowódca najemnikow z wschodniego królestwa zawsze był podstępnym i bezlitosnym strategiem, specjalizował się w polowaniach na zbiegów i przestepców. Łatwo domyślić sie było, że do poszukiwania uciekinierów - dzieci króla, wynajmą profesjonalistę - właśnie jego. Zawsze bawiły go ludzkie uczucia, więc chętnie i zaangażowaniem słuchał zawsze opowieści swoich podwładnych o ich walkach. Ale zdarzały mu się porażki. Nienawidził tego, ale i on nie był dosskonały. Silvia była jednym z jego asów - gdy zginęła, był wściekły. Jego oddzial stacjonował w północnych lasach - wiedział że zginęła. Czuł to. Nie obchodziło go już zadanie, jakie wyznaczył mu król, chciał tylko śmieci tych zasrańców, którzy zabili jego podwładną.

***

Silvia dyszała ciężko. Drużyna zebrała się wokoło niej, obserwując jej ruchy. Nie było mowy o tym, by znów sięgnęła po miecz. Ranna upokorzona, umierająca - tak odchodzi rycerka, strzelec wyborowy, szlachcianka. Jej ostatnie słowa mieszały się ze szmerem deszczu, który zaczął padać. - Strzeżcie się... Serafina... I...- Kobieta jąknęła się, obróciła twarz w stronę drzew, po czym dokończyła - Zapamiętajcie mnie jako wojowniczkę, nie... brudnego kundla... - Ostatnie słowa wypowiedziała głosem słabym, smutnym. Umarła z otwartymi oczyma, patrząc w przestrzeń. Zmarła jako rycerz czy zawszony kundel?

 
__________________
Wenn ich
Träne dein Herz
und wenn es raubt dir den Kopf
Ich sehe dich deine Seele fliegen?
Hirin jest offline  
Stary 14-11-2009, 11:03   #10
 
Shax's Avatar
 
Reputacja: 21 Shax jest na bardzo dobrej drodzeShax jest na bardzo dobrej drodzeShax jest na bardzo dobrej drodzeShax jest na bardzo dobrej drodzeShax jest na bardzo dobrej drodzeShax jest na bardzo dobrej drodzeShax jest na bardzo dobrej drodzeShax jest na bardzo dobrej drodze
*Teraz niech się dzieje co chce, wszystko zależy od szczęścia i tego co zaplanował dla mnie los. Mam nadzieję, że pozwoli mi jeszcze pożyć.*
Tak myśl przebiegał przez głowę Silvana w sekundę przed tym jak zwolnił uścisk i wypuścił strzałę, która przeszywając powietrze i wydając charakterystyczny odgłos zniknęła w ciemności. Nagle uczy wojownika dobiegł przeraźliwy krzyk i skrzeczący oddech. To musiało znaczyć tylko jedno, strzała dosięgła tym razem celu. Silvan podszedł kilka kroków do swoich towarzyszy wyciągając i przygotowując kolejną strzałę, ale kiedy ujrzał cierpiącą Silvie jego serce nie pozwoliło mu jej dobić. Miał swój honor, a w końcu rycerce należy się godna śmierć w walce.
*Przykro mi, ale to Ty nas zaatakowałaś.*
Młodzieniec powiedział w myślach, tak jakby miał nadzieję że kobieta go usłyszy. W pewnej chwili jego wzrok znów się podniósł na towarzyszy wojowniczki, którzy kolejno zaczęli podchodzić do swej dowódczymi. Silvan podniósł łuk w górę i wymierzył w pierwszego lepszego.
- Dalsza walka nie ma sensu, odpuśćcie... a i my odpuścimy i pozwolimy wam ją zabrać...
Nagle jego przemowę przerwała kobieta. Z jej bełkotu trudno było cokolwiek zrozumieć, ale jedno słowo wystarczyło, aby przyspieszyć rytm jego serca i sprawić, aby najróżniejsze obrazy pojawiły się w jego myślach.
*A więc mnie odnalazł, czyli ta kobieta... ta kobieta to najemnik... Ale skoro ma związek z Serafinem,to dlaczego chciała na początek dorwać tych dwoje. Coś mi się zdaje, że będziemy musieli poważnie porozmawiać*
- Dacie rade wstać o własnych siłach, lepiej się stąd zbierajmy nim wpadniemy w jakieś inne kłopoty. Musimy opatrzyć rany i poważnie porozmawiać.

_______________________
Po krótkiej chwili widząc, że nie czeka na już dalsza walka, a moi towarzysze wstaną na równe nogi powoli oddalam się od ciała najemniczki małymi krokami.
- Chodźcie, trzeba się stąd zmywać. Nie ma sensu tu dalej sterczeć. Chciałbym wam pomóc, ale lepiej, abym to ja pilnował tyłów z oczywistych względów. (Łuk)
 
Shax jest offline  
 



Zasady Pisania Postów
Nie Możesz wysyłać nowe wątki
Nie Możesz wysyłać odpowiedzi
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Trackbacks jest Wył.
PingbacksWł.
Refbacks are Wył.


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 21:20.



Powered by: vBulletin Version 3.6.5
Copyright ©2000 - 2019, Jelsoft Enterprises Ltd.
Search Engine Optimization by vBSEO 3.1.0
Pozycjonowanie stron | polecanki
Free online flash Mario Bros -Mario games site

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164 165 166 167