Spis Stron RPG Regulamin Wieści POMOC Kalendarz
Wróć   lastinn > RPG - play by forum > Sesje RPG - Inne > Archiwum sesji z działu Inne
Zarejestruj się Użytkownicy

Archiwum sesji z działu Inne Wszystkie zakończone bądź zamknięte sesje w systemach innych (wraz z komentarzami)


 
 
Narzędzia wątku Wygląd
Stary 03-03-2013, 00:17   #1
 
Pinhead's Avatar
 
[Mini sesja] - "Armagedon"

Huk alarmowej syreny i pulsujące z równą częstotliwością czerwone światło wypełniało przestrzeń podziemnych korytarzy.
- Uwaga! Uwaga! Naruszono szczelność schronu. Powtarzam! Naruszono szczelność schronu! Rozpoczynam procedurę dehibernacji obsługi!
Z hydraulicznym sykiem otwierały się kolejne drzwi komór hibernacyjnych. Temperatura ciał zamrożonych ludzi wzrastała i powoli budzili się oni do życia.
Żadna z osób przebywająca w bunkrze nie przypuszczała, że przebudzenie będzie tak gwałtowne, niemiłe i zaskakujące.
Nieustający sygnał alarmu drażnił uszy, a czerwone pulsujące światło przyprawiało o zawrót głowy.
Wyglądało na to, że nastąpiła poważna awaria i wszystkim im groziło poważne niebezpieczeństwo. Było ono tym większe, że nikt nie wiedział, co dokładnie się stało.
Syntetyczny głos komputera zarządzającego bunkrem, niczym katarynka powtarzał w kółko i na okrągło ten sam komunikat.
- Uwaga! Uwaga! Naruszono szczelność schronu. Powtarzam! Naruszono szczelność schronu! Rozpoczynam procedurę dehibernacji obsługi!
Ludzie powoli dochodzili do siebie i spoglądali na siebie z wielki zdziwieniem i strachem.
 
__________________
"Zastanawiałeś się, czemu piekło ma bram siedem i dni w tygodniu jest siedem..." Martwy Snajper
"We have such sights to show you" - Hellraiser
"Dreaming of you is my great escape" - poeta zbłąkany
Pinhead jest offline  
Stary 03-03-2013, 00:45   #2
 
Ereszamagi's Avatar
 
Z jękiem niezadowolenia Lorna wygrzebała się ze swojej kapsuły. Normalnie system powinien wybudzić ją wcześniej niż resztę lokatorów, żeby mogła spokojnie nadzorować ich stopniowy powrót do rzeczywistości. Nic z tego. Tak nagłe przebudzenie przyprawiło ją o lekkie mdłości. Ze skrzywioną miną i rosnącą ochotą na "papierosa", powlokła się wzdłuż ściany, zgodnie ze swoimi obowiązkami sprawdzając odczyty kolejnych delikwentów. Chcąc nie chcąc otaksowała każdego wzrokiem z góry na dół, modląc się przy tym o wyłączenie cholernego alarmu. Tym lepiej umięśnionym zaaplikowała przy okazji po małej dawce adrenaliny... Na wypadek, gdyby powód dla którego zostali wszyscy tak nieprzyjemnie wyrwani ze snu, wymagał bezpośredniej fizycznej interwencji.
 

Ostatnio edytowane przez Ereszamagi : 03-03-2013 o 00:50.
Ereszamagi jest offline  
Stary 03-03-2013, 00:52   #3
AJT
 
AJT's Avatar
 
- Naruszono szczelność schronu... Naruszono szczelność schronu - powtarzał Kero wraz z dźwiękiem. - Naruszono szczelność schronu?! - tym razem wykrzyczał, jak doszło do niego ci się stało. - To nie możliwe, nie to niemożliwe - mówił do siebie. - To nie możliwe, bo gdyby to było możliwe, to to by znaczyło, że... - znów niemal krzyknął. - To by znaczyło, że... naruszono szczelność schronu! A to by znaczyło, że coś ją naruszyło. Biorąc za to pod uwagę szacowaną ilość lat w hibernacji, oszacowaną powtórnie z współczynnikiem czasowego prawdopodobieństwa wcześniejszego wybudzenia, wymnożoną przez wprost-proporcjonalny iloczyn względnego zagrożenia, z zagrożeniem koaksjalnym może oznaczać jedno... - rozejrzał się po obudzonych. - Muszę dostać się do monitorów, do wskaźników i odczytów. Upewnię się co się dzieje. - Jak też rzekł miał zamiar zrobić.
 

Ostatnio edytowane przez AJT : 03-03-2013 o 00:54.
AJT jest offline  
Stary 03-03-2013, 01:01   #4
 
Vivianne's Avatar
 
Irytujący dźwięk wybudzający niespodziewanie ze snu jest jedną z tych rzeczy, które natychmiast działają na człowieka drażniąc. Niezależnie od miejsca i sytuacji.
Eva otworzyła oczy. Do nachalnych dźwięków dołączyło natarczywie mrygające, czerwone światło. Pierwsze momenty po przebudzeniu przypominały strasznego kaca połączonego z niedospaniem. Dramat.
A do tego jeszcze jakaś rudowłosa panna wpatrywała się w nią jak w jakiś cholerny eksponat w muzeum.
- I czego się gapisz? - warknęła prostując zdrętwiałe palce.
 
__________________
"You may say that I'm a dreamer
But I'm not the only one"

Ostatnio edytowane przez Vivianne : 03-03-2013 o 01:18.
Vivianne jest offline  
Stary 03-03-2013, 01:15   #5
Administrator
 
Kerm's Avatar
 
Harry nigdy nie przepadał za dźwiękiem budzika.
Brzęczenie tego paskudztwa oznaczało tylko jedno - że jego wewnętrzny budzik zastrajkował, a to było coś, czego szczerze nie cierpiał.
Dopiero po dłuższej chwili dotarło do niego, że prócz świdrującego w uszach dźwięku słychać jakieś słowa.
Naruszono szczelność? Niech to szlag trafi. Wszak bunkier miał być odporny na wszystko, nawet na wybuch bomby atomowej. Więc skąd naruszenie?
Grunt, że żył. I nie tylko on. A to znaczyło, że albo komputery kłamały i do rozszczelnienia nie doszło, albo też na zewnątrz panowała odpowiednia do oddychania atmosfera.
Wygrzebał się z przypominającego stojącą trumnę hibernatora i, nieco niepewnie, ruszył w ślad za Kero tam, gdzie powinna znajdować się centrala, gdzie znajdować się powinny wszystkie komputery, monitory i wspomniane wcześniej wskaźniki i odczyty.
Przy okazji usiłował sobie przypomnieć, gdzie jest spiżarnia. Miał wrażenie, że od dawna nic nie zjadł.
 

Ostatnio edytowane przez Kerm : 03-03-2013 o 01:21.
Kerm jest offline  
Stary 03-03-2013, 01:21   #6
 
Ereszamagi's Avatar
 
- Nie chcesz wiedzieć, złotko - wymamrotała pod nosem, uznając w duchu, że... (sprawdziła jeszcze raz ekran, żeby sobie przypomnieć) Eva, zaproszenia na pohibernacyjne badania okresowe nie dostanie, chyba że sama się na nie zgłosi. Odwróciła się, nie mając w tej chwili ochoty na dalsze pogaduszki i podeszła do swojej szafki. Wydobyła z niej oznaczony inicjałami lekarski kitel, nieznacznym ruchem ręki chowając do jednej z jego głębokich kieszeni posłusznie czekający cały ten czas "na wszelki wypadek" skalpel. Nawet nie zaprzątała sobie głowy sprawdzaniem, czy dekolt kombinezonu jest wystarczająco wysoko zapięty, pewnie jak zawsze balansował na granicy przyzwoitości.
Odwróciła się i z ulgą stwierdziła, że Kero także wybiera się do drugiej sali z kapsułami. W końcu sama nie będzie tam szła, nie przy tym wyjącym alarmie.
 

Ostatnio edytowane przez Ereszamagi : 03-03-2013 o 02:22.
Ereszamagi jest offline  
Stary 03-03-2013, 01:28   #7
 
Jaqo's Avatar
 
Powoli uniósł nadgarstek i przyjrzał mu się wyraźnie. Dopiero po kilkunastu sekundach dotarło do niego dlaczego nie ma na nim zegarka. "No tak" mruknął pod nosem. Powoli wychylił się z kabiny starając się ogarnąć chaos jaki wybuchł w pomieszczeniu. Był prawie przekonany, że w takiej sytuacji nie powinni się rozdzielać, toteż dwójka mężczyzn kierujących się w stronę wyjścia wyraźnie go zaskoczyła. Gdy chuderlawy mężczyzna mijał go, Adam złapał go za rękaw i starając się przekrzyczeć syrenę zapytał:
- Wie pan co tu się dzieje?!
 
Jaqo jest offline  
Stary 03-03-2013, 01:32   #8
 
Someirhle's Avatar
 
Obudził się. To mógłby być naprawdę paskudny poranek... Tyle, że nim nie był. Przebudzenie - odmrożenie.
Właściwie to nie licząc tego, że pierwszy raz wstając doświadczył jednocześnie odrętwienia właściwie całego ciała, to sygnał alarmowy doskonale sprawował rolę irytującego budzika. A to, że najwyraźniej coś się spierdoliło... Cóż, gdyby nie taka możliwość, zapewne wcale by go tu nie było. Oczywiście mogło to też być wielkie nic, ale zawsze pamiętał, by być przygotowanym.
Powoli powracało właściwe krążenie. Próbując przyspieszyć proces, rozcierał ramiona, dłonie i nadgarstki, przestępując energicznie z nogi na nogę, krzywiąc się, gdy przepływały przezeń fale bólu-niebólu. Być może szybciej poszłoby, gdyby wykonał standardową poranną gimnastykę, ale wydawało się to nie na miejscu...
Właściwie wszystko było trochę nie tak, nie pasowali do siebie wzajemnie - on i bunkier.
W międzyczasie przyglądał się, jak budzą się inni, słuchał co mówią, patrzył co robią - nigdzie się jednak na razie nie spieszył, przynajmniej do czasu, aż powróci mu pełna sprawność i obudzi się Carlson. Tego należało się trzymać.
Po sali krążył ktoś w kitlu i dawał jakieś zastrzyki. Pewnie wiedziała co robi, ale w Immim odezwała się wyuczona nieufność i niechęć do strzykawek, zastrzyków i ogólnie medycznych zabiegów:
- Chwila. Co to? - dość mu było przygotowań do hibernacji - tych wszystkich lekarstw i środków, badań i opukiwań. Właściwie jednak powinien być zadowolony...
Póki co stanął przed komorą Carlsona i zapukał w szybę. Nie żeby zdziwił się, gdyby tamten po prostu przespał całe zamieszanie. Dziwny był z niego typ, z tego pana C.

Wciąż jeszcze nie myślał całkiem jasno, gdy kapsuła się otworzyła - a minę miał pewnie równie rozumną co dojna krowa, bo pan C. nie wdając się z nim w rozmowę poszedł zapytać o sytuację kogoś innego. A, co go to obchodziło...
Szlag, musiał wziąć się z garść. Zagryzł boleśnie wargę, by trochę otrzeźwieć i ruszył za Carlsonem, zachowując eleganckie pół kroku odstępu za jego lewym ramieniem.
 
__________________
Cogito ergo argh...!

Ostatnio edytowane przez Someirhle : 03-03-2013 o 02:20.
Someirhle jest offline  
Stary 03-03-2013, 04:24   #9
 
organizator's Avatar
 
Nieustanne wycie alarmu i głosu który z początku zdawał się mówić nic niezrozumiałe dla świeżo obudzonego słowa sprawialy ból uszom nieprzyzwyczajonym po hibernacji do hałasu. Wolfram złapał się od razu za uszy i wyszedł z kapsuły. Przyklęknał na kolano i powoli staral sie przyzwyczaić do powstałej sytuacji. Zaczął wsłuchiwać sie w komunikat podawany w kółko...
Gdy zrozumiał po chwili treść przekazu przeraził się. Po głowie zaczęły mu chodzić okropne myśli. "Czy bunkier nie przetrwał jednak najgorszego?"
"Czy to znaczy że umrze?"
W tym momencie nogi miał jak z waty i opadł na bok na ziemie. Był śmiertelnie przerażony.
- Nie chce umierać. Nie chce umierać - skulony na ziemi powtarzał do siebie ciągle to jedno krótkie zdanie.
Nawet przez chwile nie mógł sie opamietać.
Myśl o śmierci przesłoniła mu wszystko co się działo dookoła. Nawet nie zwrócił uwagi na to że w pomieszczeniu są jeszcze inne osoby.
 
organizator jest offline  
Stary 03-03-2013, 10:21   #10
 
Kantyczka's Avatar
 
"Los na loterii" - przed i po znaczyło to podobnie. Gdyby przemysł medialny miał więcej czasu, zapewne przetrawiłby i ten Armagedon.

Jedynie mdłości dawały znać o kolizji na szybkim wirażu. Przed i po najgorszy nie był hałas, ale ludzie, którzy miotając się w nim: potrwolnieli.

Eliza zapraszała Lorę na podwieczorek. Lora pedałowała zacięcie w dół Oakhill Road. Spadł deszcz.

Od kiedy uchyliła powiek, krew tętniła szybciej. Pan McCorn mówił o ogormonym schronie i setkach ludzi.

Nierealność tej sytuacji wynikała z nieumiejętności wyobrażenia sobie czegoś, co już się widziało. Lorę na przykład ścisnęło w gardle na widok lekarki w "filmowym" kitlu i starszego pana, który wydał jej się hollywoodzkim aktorem.

Była zmęcznona, pod zimną skórą czuła duchotę. Podobnie obiegały jej głowę dom przy Mexfield Rd i ludzie na wybrzeżu zabijający deskami okna szarpani pierwszymi podmuchami huraganu Catrina (co widziała kiedyś w wieczornych newsach).

Już od dłuższej chwili Lorze kręciło się w głowie, ale kiedy pomyślała, że głęboko pod ziemią jest zupełnie sama, jej twarz zmarszczyła się i na równi z wyciśnięciem łez skurcz gardła pochylił ją: podparła się rękami.
 

Ostatnio edytowane przez Kantyczka : 03-03-2013 o 15:18.
Kantyczka jest offline  
 



Zasady Pisania Postów
Nie Możesz wysyłać nowe wątki
Nie Możesz wysyłać odpowiedzi
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Trackbacks jest Wył.
PingbacksWł.
Refbacks are Wył.


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 02:02.



Powered by: vBulletin Version 3.6.5
Copyright ©2000 - 2022, Jelsoft Enterprises Ltd.
Search Engine Optimization by vBSEO 3.1.0
Pozycjonowanie stron | polecanki
Free online flash Mario Bros -Mario games site

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164 165 166 167 168 169 170