Spis Stron RPG Regulamin Wieści POMOC Kalendarz
Wróć   lastinn > RPG - play by forum > Sesje RPG - Inne > Archiwum sesji z działu Inne
Zarejestruj się Użytkownicy

Archiwum sesji z działu Inne Wszystkie zakończone bądź zamknięte sesje w systemach innych (wraz z komentarzami)


 
 
Narzędzia wątku Wygląd
Stary 06-02-2006, 22:49   #1
 
MałyMIś's Avatar
 
Reputacja: 171 MałyMIś ma wyłączoną reputację
[sesja] Kroniki Amberu

Znajdujecie się w podziemnej komnacie położonej głęboko w wnętrzu góry Kolvir na której szczycie znajduje się zamek Amber. Podłogę pomieszczenia wielkości sali balowej zajmuje wielki rysunek - Wzorzec. Szeroki na około 100, długi na około 150 metrów. Wygląda niczym olbrzymi labirynt stworzony z linii prostych i krzywizn. Poblask Wzorca wypełnia całą komnatę delikatnym, bladym światłem. Co kilka minut pomiędzy liniami przeskaluje wyładowanie przypominające luk elektryczny.

Oto Wzorzec – serce Amberu, jeden z krańców uniwersum, władza nad nim stanowi o sile i niezwykłości waszego rodu. Stworzony mocą szalonego mędrca Dworkina dał jego synowi Oberonowi władzę nad cieniem oraz personalną wielką moc. Wy, wnuki Oberona jesteście dziedzicami tej władzy.

Komnatę Wzorca członkowie Rodziny Amberu odwiedzają rzadko. Przejście Wzorca jest bowiem, jak doskonale pamiętacie z własnego doświadczenia, wielką próbą siły woli i wytrzymałości, Amberyci podejmują się jej zazwyczaj tylko raz – po to aby uzyskać inicjacje w mocach Wzorca, a przez to możliwość podróży przez Cień.

Właśnie w tym celu spotkaliście się dziś w tym miejscu. Tradycją bowiem stało się, iż inicjacja Wzorca przez młodych Amberytów odbywa się w formie ceremonii na której obecni są różni członkowie Rodziny. Dziś swoją inicjację Wzorca odbędzie Albert, młody lord Amberu syn księcia Gerarda.

Albert wszedł właśnie do sali u boku ojca. Widzicie wyraźnie jego zdenerwowanie i szczerze mówiąc nie zazdrościcie mu próby, jaką będzie się musiał za chwilę poddać. Każde z was doskonale pamięta własną inicjację i ogromny wysiłek fizyczny i psychiczny z nią zawiązany. Zawsze istnieje też szansa, że próba się nie powiedzie – oznacza to pewną śmierć. Ryzyko jest ceną jaką każdy z rodziny musi ponieść aby zyskać to co jest wam dane prawem krwi.

W sali oprócz was, Alberta i Gerarda obecni są jedynie Random, Fiona oraz Isabella – rudowłosa córka Fiony. Atmosfera jest podniosła, wszyscy są bardzo skupieni.

Gdy Random rozpoczyna zwyczajową przemowę – przywitanie Albert wykorzystuje to aby podejść bliżej was. Widać, że lepiej czuje się w towarzystwie podobnych wiekiem członków rodziny. W sumie każde z was lubi Alberta. Podobnie jak ojciec jest szczery i otwarty. Z pewnością jest też jednym z nielicznych z Krwi Oberona, któremu można by zaufać.

Wy też tak się denerwowaliście przed waszym pierwszym przejściem Wzorca?
- pyta uśmiechając się nerwowo.

Proszę o krótki opis wyglądu postaci. Gdyby były jeszcze jakieś pytania, proszę pisać na PW lub do tematu komentarze. Wkrótce umieszczę tam opis wszystkich znanych wam wnuków i wnuczek Oberona
 
__________________
Misie Górą !!!
MałyMIś jest offline  
Stary 06-02-2006, 23:21   #2
 
antediluvian's Avatar
 
Reputacja: 15 antediluvian ma wyłączoną reputację
W grupce młodszych amberytów stoi dość wysoka, smukła dziewczyna w bardzo eleganckiej sukni w barwach zieleni i czerni. Barwy są dziedzictwem jakie zdecydowała się przejąć po swoim zmarłym ojcu Cainie. We włosach, długich i kruczo czarnych, spiętych w ciasny kok, umieszczone jest maleńkie zielone piórko. Dziewczyna, choć ma podczas ceremonii bardzo poważną minę, co ewidentnie wynika z wychowania które każe jej zachować powagę, ma bardzo wesołe i zadziorne zielone oczy. Wiecie, że jest to Emma, córka Caina i wiecie też, że choć etykietę ma w małym paluszku to takie ceremonie, pomijając nawet fakt samego przechodzenia wzorca są dla niej męczarnią.

Gdy Albert znajduje się w okolicy, zbliżam się jeszcze bardziej, kładę mu rękę na ramieniu, ściskając je uspokajająco.

Nie martw się, nawet teraz chyba nie ma wśród nas nikogo kto powiedziałby, że przejście wzorca to łatwizna. Ale pamiętaj o tym co najważniejsze, wreszcie poznasz czym jest nasze dziedzictwo, zresztą potem zrobimy imprezę więc jest się do czego spieszyć
- odpowiadam Albertowi ciepłym szeptem i uśmiecham się.
 
antediluvian jest offline  
Stary 07-02-2006, 00:27   #3
 
Wilkor's Avatar
 
Reputacja: 418 Wilkor ma wyłączoną reputację
Nieco na uboczu stoi młody, czarnowłosy mężczyzna, wiecie, że jest to Roderick, syn Juliana. Jego strój wyraźnie nie pasuje do podniosłej atmosfery ceremonii, tak samo jak jego nieco niedbała postawa. Ubrany jest w znoszoną kurtkę koloru ciemnozielonego, brązowe skórzane spodnie do konnej jazdy i takie same buty, równierz mocno używane. Przy boku nosi krótki prosty miecz i sztylet, palcami lewej ręki jakby z nudów, co jakiś czas przebiega po rękojeści miecza. Jego oczy są ciemnobrązowe i jak zawsze bardzo poważne, wręcz smutne lub ponure, kiedy co jakiś czas jakby od niechcenia taksuje całe pomieszczenie, wiecie, że jest to dla niego tak natutalne jak dla innych zasady savoir vivre'u. Włosy nosi przystrzyżone dosyć krótko, nie ma też zarostu, w kącikach jego ust błąka się nieustannie cień usmiechu kiedy podchodzi bliżej Alberta i staje obok Emmy.

Pamiętaj, że jeszcze możesz się wycofać , poważnie to żaden wstyd, byłbyś chyba pierwszym, który by tak zrobił. Do tego potrzeba nielada odwagi. A gdybyś jednak nie zmienił zdania... -Rozglądając się lekko czy któreś ze starszych nie patrzy w ich stronę, sięga pod kurtkę i wyjmuje z wewnetrznej kieszeni niewielką piersiówkę - To mam tu coś co doda ci sił. Poważnie, mi pomogło... wciąż przecierz żyję, nie?
 
__________________
Obława! Obława! Na Młode Wilki obława!
Wilkor jest offline  
Stary 07-02-2006, 07:20   #4
 
Bukszpan's Avatar
 
Reputacja: 433 Bukszpan ma wyłączoną reputację
Obok nich stoi średniego wzrostu szczupły rudowłosy młody mężczyzna. Ubrany jest w zielenie i szarości. Wiecie że ma na imie Baldwin i jest synem Blaysa. Kładzie właśnie rękę na ramieniu Alberta i mówi:
Nie słuchaj ich, chcą cie nastraszyć. Tak naprawdę to nie jest wcale takie straszne. Ja na przykład wcale się nie denerwowałem. A to co być może słyszałeś że przez tydzień przed przejściem nie mogłem spać to tylko oszczercze plotki.
 
Bukszpan jest offline  
Stary 08-02-2006, 15:47   #5
 
Marvin's Avatar
 
Reputacja: 49 Marvin ma wyłączoną reputację
Wielkie wrota, do komnaty Wzorca skrzypią złowróżbnie, a do środka wkrada się jeszcze jedna postać. To Tristan. Jak zwykle spóźniony. Ten wysoki przystojny mężczyzna, o włosach barwy dojrzałej pszenicy i oczach jak pochmurne niebo nad Amberem, jest podobny do swojego nie żyjącego już ojca Eryka. Ubrany jest w swoje kolory, czyli czerwień i czerń, a przy pasie, kołysze się groźnie wyglądający miecz.
Tristan przez chwilę drapie się zakłopotany po głowie, po czym cicho szepcze, nie chcąc psuć ceremonii:
Przepraszam za spóźnienie... Potem podchodzi do Alberta, poklepuje go po ramieniu i mówi: Nie myślałeś chyba, że pozwoliłbym, żeby ominęla mnie tak ważna uroczystość. Uważaj na siebie Albert, a jak wszystko pójdzie w porządku, to zabieram Cię na małe rande - vouz, po mieście... Trzeba będzie to opić To ostatnie wymawia już niemal szeptem.
 
__________________
Marvin the Paranoid Android
Marvin jest offline  
Stary 08-02-2006, 22:03   #6
 
MałyMIś's Avatar
 
Reputacja: 171 MałyMIś ma wyłączoną reputację
Random

To był zły dzień. Mówię Ci - to był bardzo zły dzień. Od rana zapowiadało się na to, że wydarzy się coś paskudnego. Choć to, co się stało przerosło moje najczarniejsze przypuszczenia. Jeszcze wina? Nie śmiej się tak – mimo że zostałem królem Amberu nie zmieniłem swoich przyzwyczajeń kulinarnych. Dalej uważam, że średnio wysmażony stek i frytki z majonezem to postawa wyżywienia zdrowego człowieka. Kucharze na zamku trochę marudzili na początku, ale uwierz mi -służba zawsze potrafi przystosować się do nawyków władcy. Choć tego, że piję wino do frytek ciągle nie mogą mi wybaczyć

Ale do rzeczy. To był zły dzień. Mówiłem od początku Gerardowi, że moim zdaniem chłopak nie jest gotowy. Musisz jednak dobrze zrozumieć sytuację. Kiedy kilkanaście lat wcześniej Gerard poznał Fine wszyscy myśleliśmy, że to kolejny z jego licznych romansików. Znasz Gerarda i wiesz jaki jest - jowialny, szczery aż do bólu, otwarty na ludzi. Fina była drobna, zamknięta w sobie, niewiele mówiła a jeśli już to przyciszonym głosem. Przy Gerardzie zdawała się jeszcze bardziej krucha i cicha.

To na jej prośbę ich ślub był kameralny, odbył się zdala od gwaru dworu i był pozbawiony zwyczajowego blichtru. Tak Szczerze mówiąc, to w tej kwestii ją w pełni rozumiałem. W końcu wesele księcia Amberu to nie byle jaka impreza. Dla kogoś nie lubiącego tłumów mogłaby być straszną torturą. Zwłaszcza, jeśli się występuje w głównej roli.
Tak czy inaczej to, co połączyło Finę i Gerarda to było prawdziwe szczere uczucie. Wiem to, ponieważ mam w tej materii jako takie doświadczenie. Byli jak dwa gołąbki albo papużki nierozłączki, aż miło było na nich patrzeć. Uśmiechnięty, szczęśliwy Gerard i dama jego serca.

Tragedia przyszła niespodziewanie. Fina była brzemienna i ciąża przebiegała bez problemów. Gerard chodził dumny i radosny. Szkoda, że nie więzłeś jego miny, gdy dowiedział się, że zostanie ojcem. To widok, jaki zapamiętam do końca życia. Wszystko szło dobrze, aż do dnia porodu. Wtedy zaczęły się komplikacje. Przenieśliśmy szybko Finę do cienia, w którym znałem świetnych lekarzy pediatrów. Czkałem z Gerardem przed salą zabiegową. Obaj tępo wpatrywaliśmy się w czerwone światełko oznaczające, że operacja ciągle trwa. W takich chwilach zawsze uświadamiam sobie, że mimo naszych nadludzkich mocy, mimo całego naszego dziedzictwa, nie potrafimy odwrócić niektórych praw przyrody. Jesteśmy wobec nich tak samo bezsilni, jak każda istota żyjąca w cieniu. Nic nie pomogło, ani medycyna ani magia, Nie pomogły też klątwy i błagania księcia Amberu siedzącego bezradnie przy łóżku umierającej kobiety będącej miłością jego życia.

Gerard stracił ukochaną żonę, aby przeżyć mógł jego syn. Los był dla niego wyjątkowo okrutny. Załamał się po tym prawie całkowicie. Widziałem naszego brata w wielu sytuacjach. Widziałem jego gniew, niszczycielski szał oraz bitewną furię. Nigdy jednak nie widziałem go bezczynnego, zrozpaczonego do tego stopnia, iż przestało go obchodzić cokolwiek dokoła.
Wtedy jednak otrząsnął się bardzo szybko. Miał wszak syna, na którego przelał teraz cała swoją miłość i troskę. Miał dla kogo żyć.

Sam więc widzisz, że stojąc wtedy w komnacie Wzorca, mimo wszystkich złych przeczuć które mnie trawiły, nie mogłem nic zrobić. Albert był oczkiem w głowie Gerarda. Chłopak był praktycznie i teoretycznie przygotowany. Osiągnął właściwy wiek, a Gerard dbał o jego wychowanie, wykształcenie i wkładał w to cały swój czas i zaangażowanie. Poza tym Albert był zdolny i nic mu nie brakowało. Przy tym był bardzo lubiany i inni młodzi członkowie rodziny czekali aż przejdzie Wzorzec, aby mógł dołączyć do nich w podróży po cieniu. Jedyną rzeczą która nie pasowała było moje wewnętrzne przeczucie, że cos jest nie tak.

Gdybym wtedy nie pozwolił mu na próbę wzorca, podważyłbym cały autorytet Gerarda i wzajemne zaufanie miedzy ojcem a synem. Szeląg. Oddałbym dziesięć cholernych koron Amberu i dołożył ze dwie Chaosu, żeby mów wrócić tam i krzyknąć do wszystkich, że cała próba odwołana. Wygoniłbym bym ich z komnaty Wzorca z zamknął ją na cztery spusty. Gerard by mnie wtedy znienawidził, ale i tak było by warto.

Ale wtedy tak nic nie zrobiłem. Nie krzyknąłem. Nie zatrzasnąłem wrót. Patrzyłem tylko, jak Gerard z synem weszli do sali. Ucieszyłem się, kiedy wykorzystując moją przemowę Albert czmychnął w stronę innych młodych. Rozmawiali chwilę ze sobą. Widać, że on bardzo się denerwował, a oni podtrzymywali go na duchu. Byłem z tego dumny. Mówię ci – cała nasza nadzieja, że młode pokolenie będzie mądrzejsze od nas i nie wda się w bezsensowne kłótnie i swary między sobą a zamiast tego zacznie współpracować. Zresztą kogo jak kogo, ale chyba ciebie nie muszę o tym przekonywać.

Po mojej przemowie Albert stanął przed początkiem Wzorca. Dostał jeszcze kilka ostatnich wskazówek od Gerarda i rozpoczął wędrówkę po liniach wytyczonych ongiś przez Dworkina. Wtedy stało się coś, co stać się nie powinno. Albert spłonął na Pierwszej zasłonie. Po porostu, gdy do niej dotarł zatrzymał się w miejscu pochłonęła go i spopieliła energia Wzorca. Nie mogłem uwierzyć w to co widziały moje oczy. Stałem jak sparaliżowany a Gerard pobiegł w kierunku Wzorca. Przez chwile myślałem, że wbiegnie na jedną z bocznych linii. Ale on zatrzymał się tylko w miejscu najbliżej tego, w którym jeszcze przed chwilą był jego syn. Spojrzał na mnie. Jego twarz wyrażała zaskoczenie a oczy powoli wypełniały się wielkim nieopisanym bólem.
Przez chwilę patrzyliśmy na siebie. Poczym on wybiegł z komnaty wyłamując przy tym wrota do niej prowadzące.

Nie wiedziałem co robić, co powiedzieć. Było wiele trudnych chwil podczas mojego panowania w Amberze. Ze wszystkich, ta była chyba najtrudniejsza.

W końcu otrząsnąłem się i pobiegłem za Gerardem zostawiając za sobą resztę rodziny …
 
__________________
Misie Górą !!!
MałyMIś jest offline  
Stary 08-02-2006, 22:58   #7
 
Wilkor's Avatar
 
Reputacja: 418 Wilkor ma wyłączoną reputację
Amber

Roderick

Co na... - Szeroko otwartymi oczyma wpatruje się w miejsce w którym jeszcze przed chwilą Albert zmagał się z Pierwszą Zasłoną. W ręku wciąż trzyma piersiówkę z trunkiem, który wcześniej proponował Albertowi... sprawiając wrażenie jakby był we śnie pociąga z niej wolny łyk. Spostrzega butelkę jakby po raz pierwszy, po czym przechodząc szybko trzy kroki, ze złością ciska nią o powierzchnię Wzorca - Niech to Szlag! - Krzyczy obracając się plecami do wizerunku wyrytego w podłodze. Przesuwa wzrokiem po wszystkich w pomieszczeniu.

Co za bagno! Ktoś wie co się właściwie tutaj stało? - pyta z naciskiem, wystarczająco donośnym głosem, tak by wszyscy w pomieszczeniu mogli wyraźnie je usłyszeć.- Nie ma co... ładny początek dnia. - Dodaje cicho, jakby do siebie.
 
__________________
Obława! Obława! Na Młode Wilki obława!
Wilkor jest offline  
Stary 08-02-2006, 23:49   #8
 
antediluvian's Avatar
 
Reputacja: 15 antediluvian ma wyłączoną reputację
Emma

Tuż po tym jak Random zakończył przemowę, która miała być tylko nudnym ale koniecznym wstępem do tego co było najważniejszym wydarzeniem dnia dzisiejszego, Emma odprowadziła Alberta wzrokiem do początku Wzorca i uśmiechnęła się ostatni raz uspokajająco. Kiedy Albert odwrócił się zamieniając kilka słów ze swoim ojcem, przypomniała sobie swoje przejście wzorca i lekka nutka nostalgii przebiegła jej po twarzy. Gdy wreszcie Albert wszedł na wzorzec, wszyscy odruchowo wstrzymali oddech, Emma również. To co zdarzyło się następnie... zamieszanie, zdumienie, szepty, krzyki i Gerar, było jakby poza jej umysłem. Bezwiednie upadła na kolana, łzy pojawiły się w chwilę potem. Zdziwienie i przerażenie zastąpiło radość, którą miała dzielić ze wszystkimi tu obecnymi, z Albertem...
 
antediluvian jest offline  
Stary 09-02-2006, 10:09   #9
 
Marvin's Avatar
 
Reputacja: 49 Marvin ma wyłączoną reputację
Tristan

Tristan długo wpatrywał się w świecący zimnym blaskiem Wzorzec. Jego twarz zamarła i wydawała się wyrażać bezbrzeżne zdumienie. Zdumienie zmieniło się we wściekłość. Usta skurczyły się, a oblicze zmieniło w straszliwą maskę. Ręce wpierw powędrowały do pasa, jakby po omacku szukając miecza. Potem zacisnął pięści, i stał tak bezradny wobec potęgi Wzorca.
Rozejrzał się wokół, szukając wzrokiem tych, którzy mogliby wytłumaczyć mu bezsens całego zdarzenia. Ujrzał Emmę, skurczoną w bólu, podszedł i przytulił ją do piersi. Pogładził po włosach, przycisnął, a potem wstał i wyszedł z komnaty, mijając zniszczone wrota.
 
__________________
Marvin the Paranoid Android
Marvin jest offline  
Stary 09-02-2006, 13:49   #10
 
Bukszpan's Avatar
 
Reputacja: 433 Bukszpan ma wyłączoną reputację
Baldwin zdumiony podszedł do krawędzi wzorca.
To przecież niemożliwe szeptał sam do siebie.
Z niedowierzaniem wpatrywał sie w miejsce w którym Albert zginął.
Przecież był dobrze przygotowany, nie mogło mu sie nie udać
 
Bukszpan jest offline  
 



Zasady Pisania Postów
Nie Możesz wysyłać nowe wątki
Nie Możesz wysyłać odpowiedzi
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Trackbacks jest Wył.
PingbacksWł.
Refbacks are Wył.


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 05:58.



Powered by: vBulletin Version 3.6.5
Copyright ©2000 - 2020, Jelsoft Enterprises Ltd.
Search Engine Optimization by vBSEO 3.1.0
Pozycjonowanie stron | polecanki
Free online flash Mario Bros -Mario games site

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164 165 166 167 168 169