Spis Stron RPG Regulamin Wieści POMOC Kalendarz
Wróć   lastinn > RPG - play by forum > Sesje RPG - Inne > Archiwum sesji z działu Inne
Zarejestruj się Użytkownicy

Archiwum sesji z działu Inne Wszystkie zakończone bądź zamknięte sesje w systemach innych (wraz z komentarzami)


 
 
Narzędzia wątku Wygląd
Stary 19-10-2014, 18:01   #1
 
Dragor's Avatar
 
[Autorski]Dzieci Draculi

Kraków, dumne miasto, niegdyś stolica Polski.
Stare miasto było korowodem kolorowych kamienic i kościołów w każdym możliwym stulu. Nad całością górował Wawel, zlepek kilku budowli, jedyny taki zamek królewski na świecie. Całość oblewała szeroka Wisła, a oddali lśniły nowe wieżowce.
Magiczne miasto rozświetlone jasnym światłem z witryn sklepowych i złocistą poświata ulicznych lamp. Ludzie tutaj żyli w nieco innym tempie. W dzień ulice zaludniały nigdy nie wyczerpany tłum turystów, a nocą władzę przejmowali miejscowi. Bary rozbrzmiewały gwarem, a ludzie zdawali zwalniać tępa i uspokajać się.
Oczywiście były miejsca w których za wszelką cenę trzeba unikać. Wiecznie mroczna Nowa Huta i pełne cieni wąskie bramy ziejący potwornym zapachem, o którego źródle wolało się nie myśleć. Im dalej od kolorowego centrum tym bardziej zniszczone były budynki i tym bardziej atmosfera stawała się duszna i nieprzyjazna.
Na szczęście dla trójki młodych wampirów ich miejsce spotkania był hotel w samym sercu Krakowa. Hotel "Duch Karpat" znajdował się w pięknie odnowionej kamienicy o biały ścianach i czerwonym dachu. Fasada była ozdobiona pucowanymi twarzami aniołków, a bramy strzegły dwie rzeźby nagich boginek zasłaniające swoje wdzięki niesamowicie długimi włosami i delikatny dłońmi.
U wejścia czekał na nich mocno znerwicowany portier. Musiał niedawno zacząć pracować, mógł mieć mniej niż dwadzieścia lat. Pocił się obficie w czarnej koszuli i spodniach na kant mino chłodu wiejącego do drzwi. Była wczesna wiosna i zwały jeszcze niestopionego, zlodowaciałego śniegu zalegały na dachach i nie sprzątniętych zaspach.
Chłopak zaprowadził wampiry do wielkiej sali mieszczącej hotelową restaurację. Mieściła się ona w zaadaptowanej piwnicy, której ściany nie otynkowano postanawiając oryginalne kamienie i ceglaste sklepienie nadając jej oryginalny klimat.

Tam przy stoliku zastawionym dla pięciorga stała siedziała osobliwa para. Kobieta posunięta w latach o białych włosach w czerwonej wieczorowej sukni. Kiedyś mogła być niezwykle piękna, na jej twarzy pozostawały ślady dawnej urody. Portier przestawił ją jako Justynę Szilágyi, właścicielkę hotelu. obok zasiadał szeroki w barach mężczyzna o ciemnej skórze. Był wysoki i miał wielkie dłonie siłacza. Był to Robert Richelieu. Tego człowiek znał każdy z nich. Był to członek Zakonu Świtu, łowca znany ze swoich dość brutalnego stylu walki i całej listy zamordowanych potworów. Wiele z nich było wampirami.


Co prawda każdy z obecnych wiedział iż ten kąkretny łowca pokarze się na spotkaniu. W końcu od dziś mieli sami być łowcami.
W listach jakie otrzymali były bilety lotnicze i nekielskie kwoty dające im sposobność dostania się do Krakowa. Co prawda wcześniej miała to być Warszawa, ale z jakichś przyczyny zmieniono miasto w ostatniej chwili.
Dano im szansę jedną na milion. Zebrać się w drużynę i zapolować na pierwszego i najpotężniejszego wampira w historii. Hrabiego Vlada Tempesa, zwanego Dracula. Jego śmierć mogła położyć ostateczny kres pladze krwiopijców, którzy mimo iż sami do niej należeli tępili do lat.
- Witam - odezwała się Szilágyi po angielsku. - Mam nadzieję że nie krępuje was miejsce publiczne
Rzeczywiście. W lokalu było wielu ludzi rozmawiających po polsku nie zwracających na nich specjalnej uwagi.
- Najlepiej będzie teraz abyśmy się lepiej poznali - konturowała kobieta. - Myślę że najlepiej będzie zacząć od pobudek jakie nami kierują. Ja straciłam trzech moich synów. Obecny tutaj Robert jest zmotywowany tradycji jego rodziny. Jestem ciekawa waszych pobudek
 
__________________
Gallifrey Falls No More!

Ostatnio edytowane przez Dragor : 19-10-2014 o 18:22.
Dragor jest offline  
Stary 19-10-2014, 19:01   #2
 
Saverock's Avatar
 
Zmiana miejsca spotkania nie stanowiła dla Krzysztofa większego problemu. Warszawa, Kraków, dla niego było to jedno i to samo. Jenak wzbudziło to pewne obawy, nie tyle o złe intencje osób, które chciały się z nimi spotkać, co o kogoś innego. Taka nagła zmiana mogła oznaczać, że o spotkaniu wiedział ktoś, komu nie było ono na rękę i mógł próbować do niego nie dopuścić. Na szczęście do hotelu udało dotrwać się bez problemu.

Nie zaskoczyło go, że zaproszono jeszcze dwójkę wampirów. On sam był dobry, ale nie na tyle, by odważyć się stanąć samemu przeciw Draculi. To byłoby samobójstwo, a skoro już należał do grona długowiecznych, nie śpieszyło mu się zostać zabitym. W grupie mogło być bezpieczniej i istniała szansa, że zadanie się powiedzie.

Krzysztof został wampirem jako młody człowiek. Wyglądał, jakby przemieniono go parę lat po dwudziestce. Długie, proste, kruczoczarne włosy, przecinane czerwonymi kosmykami opadały na jego ramiona. Oczy jaskrawo zielone, brak zarostu. Wysoki i całkiem dobrze zbudowany. Chyba lubował się w czerni, co można było wywnioskować po jego stroju. Ciemne dżinsy, czarna koszula i skórzana kurtka tej samej barwy. Na szyi na rzemyku, miał zawieszony czerwony kamień, gładko wyrzeźbiony w krople, wyglądem bliski kropli krwi.

Mimo, że rozumiał rozmowy ludzi, którzy przybyli do lokalu bez problemu ich zignorował. Interesowała go tylko para, z którą miał się spotkać. Zlustrował ich uważnie, w szczególności Roberta Richelieu. Kogoś takie zdecydowanie lepiej było mieć po swojej stronie niż stanąć na przeciw niego.

- Czy nasze pobudki mają jakiekolwiek znaczenie? Mamy wspólnego "wroga" i wydaje mi się, że to powinno wystarczyć - odpowiedział po chwili. Jednak szybko doszedł do wniosku, że taka odpowiedź nikogo nie zadowoli. - Pewien wampir zabił kogoś z kim łączyła mnie silna więź i potem chciał zabić mnie... Na szczęście okazałem się lepszy. Chyba nikt nie będzie wymagał na pierwszy spotkaniu, abym wdawał się w szczegóły? - nie lubił wracać do przeszłości i również tym razem wspominałem o niej dosyć niechętnie, co można było wyczuć w jego głosie, ale w sytuacjach takich jak te, wypadało co nie co zdradzić. Wątpił, by łowca i kobieta zaufali im bezgranicznie, ale nie dziwił się im ani troszeczkę. Sam wolał podchodzić do tego wszystkiego z pewnym dystansem.
 
__________________
Cóż może zmienić naturę człowieka?
Saverock jest offline  
Stary 19-10-2014, 19:45   #3
 
Brilchan's Avatar
 
Mini epizod przygód Heroicznego KID VAMPA!

kilka tygodni wcześniej


Nataniel właśnie skończył posiłek, otarł ręką zakrwawione usta. Ten obleśny pedofil był młody to było miłą odmianą po żylastych starcach, czarnucha i Hiszpanach członkach gangów z biednych dzielnic, który niszczyli swoje organizmy złym jedzeniem i innymi śmieciami.

Jego najnowsza ofiara była zadbana jakiś makler giełdowy czy coś w tym stylu. Bardzo mu się spodobało, gdy dobrał się do jego tętnicy udowej, choć oblech nie tego się spodziewał, Kiedy zaczął się wyrywać chłopiec zgniótł mu przyrodzenie niczym w imadle, po czym mógł spokojnie wyssać jeszcze trochę krwi. Na szczęście jego niewielkie ciało nie potrzebowało jej dużo, więc na łóżku zostanie wystarczająco żeby nie budzić podejrzeń, kiedy przetnie mu przeguby w poprzek pozorują wykrwawienie się na śmierć. Ranę na wewnętrznej części uda zregenerował za pomocą wampirzej śliny.

Na wszelki wypadek zostawi list samobójczy pełen samobiczowania i obrzydzenia dla natury, której nie można opanować i mrocznych potrzeb, w których wytłumaczy, że samookaleczenie to niewystarczająca kara...

Co prawda, grafolodzy mogą mieć wątpliwości porównując jego pismo z próbkami trupka, ale najwyżej dojdą do wniosku, że to jakaś inna ukryta strona osobowości czy coś w tym stylu

Zresztą wiedział z doświadczenia, że nikt tych zboków specjalnie nie żałuje i tego typu sprawy są z reguły szybko zamykane. Pomocne jest to, że po śmierci zniknęły jego odciski palców a z programów na Discovery Chanel wiedział mniej więcej, czego szuka policja i jak pracują patolodzy.

Goodwill zniszczył wstrętne film pornograficzne, które próbował mu pokazywać tamten facet NIGDY nie zrozumie, co ci ciepło krwiści widzą w tym całym seksie był wdzięczny tamtej wstrętnej wiedźmie, że przemieniła go nim zaczął się ten cały cyrk z hormonami i dojrzewaniem.

Gdy już skończył oprawianie ofiary z wprawnością, która świadczyła o doświadczeniu przeszukał mieszkanie denata. Znalazł kilka tysięcy dolarów w gotówce większość wrzuci do skrzynki na datki przed kościołem sobie zostawi tylko niewielką sumę na komiksy, (które się strasznie drogie zrobiły ostatnimi czasy do tego coraz głupsze!!!) Zboczuś miał sporo markowych ubrań w jego rozmiarze najwyraźniej przekupywał nimi inne dzieci i znów Nathaniel zapakował sporo do toreb większość pójdzie do Good Will i Armii Zbawienia, ale zostawi sobie parę szmat. Dołączył do tego kilka koszul i garniturów oraz buty zmarłego, które wyglądały na drogie. Zostawił konsole do gier, trudno je było by unieść a i tak już miał sporo łupów po za tym nie lubił tych dziwnych gier ze strzelaniem nie miał do nich cierpliwości.

Zjechał ukrytą windą do podziemnego parkingu i wyjechał czerwonym Maserati, do którego kluczyki znalazł przeszukując dom wcześniej upewnił się, że nie nagra go żadna kamera pojechał nim do swojej ulubionej "złej okolicy" i zostawił otwarte drzwi z kluczykami w stacyjce (a co tam, niech czarnuchy też mają święto! )

Udało mu się przekraść zaułkami i pozbyć się zbędnego balastu kasy oraz ciuchów to, co zostawił dla siebie poukrywał po skrytkach.

Starał się omijać dziś w nocy zbirów szerokim łukiem, bo pożywiał się już na nich w zeszłym miesiącu i po okolicy już zaczęły krążyć Urban Legend's o mściwym duchu dziecka, które zginęło w strzelaninę, trzeba będzie przerzucić się na szczury i bezpańskie koty. Nie zapowiadało się to ani smacznie ani przyjemnie, ale była to przykra konieczność, bo inaczej policja może zacząć podejrzewać działalność jakiegoś seryjnego mordercy pedofilów albo gangbangerzy pójdą po rozum do głowy i zaczną na niego polować.

Może lepiej nawet zmienić miejsce zamieszkania nim sprawy nie przyschnął? Zresztą nieistotne dziś musiał podładować się porządną ludzką krwią, bo czego go prawdziwa walka z dziecięciem mroku...

Szybko odnalazł gagatka, który ciągnął z jakieś Prostytutki zbyt naćpanej żeby zauważyć, że umiera. Kolejna przewaga dla niego wróg będzie podwójnie rozproszony, więc nawet nie zorientuje się jak zeskoczy na niego z budynku niczym Batman...

To była wyjątkowo udana noc dla Kid Vampa!

***
Kilka dni później wyczuł, że coś się zmieniło, powrócił ktoś wielki i potężny a z nim skontaktował się Zakon składając propozycje nie do odrzucenia.

Przedostanie się do Polski stanowiło pewne wyzwanie, droga morska odpadała z powodu płynącej wody, rozważał schowanie się w luku bagażowym samolotu, ale przez tych terrorystów zbyt dokładnie wszystko kontrolowali.

W końcu powołał się na przysługę u starego gangstera, kiedy ten był jeszcze młody i za opłatą załatwił sobie fałszywe papiery stwierdzające, że cierpi z powodu uczulenie na światło słoneczne. Bez problemu odegrał rolę słabowitego bladego bardzo chorego dzieciaczka z kiepskim apetytem, co uśpiło czujność miłej opiekunki i pomogło mu wymknąć się z lotniska po wylądowaniu. Reszta była już łatwizną…


Obecnie

Nate wyglądał jak uroczy dziesięcioletni dzieciak, który wyskoczył z jakiegoś odcinka
"I love Lucy". Biała koszula w kratę, ulizane żelem włosy i komiks wystający z kieszeni spranych dżinsów tylko dopełniały tego obrazu.

- Trochę umiem po Polskiemu z Torgala się nauczyłem - Stwierdził z dumą, ale szybko wrócił do angielskiego

- WOW! Nigdy nie spodziewałem się, że poznam samego Richelieu! Wygląda Pan trochę jak Blade! A czy ma Pan Katanę ? - Spytał wpatrując się z zachwytem w sławnego Łowce.

- Czemu? No jak to, czemu? Bo tak należy robić! A "rodzina" stanowi większe wyzwanie od ludzi. No i dlatego że tak by zrobił kapitan AMERYKA to i ja tak robię a kto może być fajniejszym przeciwnikiem niż sam Drakula?!! Tyle fajnych komiksów o nim było a teraz będę mógł go zabić - koncept tak rozpierał go radością, że zaczął podskakiwać w swoim fotelu z emocji.

- Dobra ja na wasze pytanie odpowiedziałem teraz wasza kolej - chłopiec uspokoił się a z jego twarzy jakby spadła maska: Głos stał się cichszy, mina dużo poważniejsza i dziwnie niepasująca do małego ciała - Jak mnie znaleźliście? Przecież zawsze zacieram ślady... Chyba nikogo nie obchodzą te zboczeńce i gangsterzy? Upewniam się tylko, że nikogo nie skrzywdzą i oczyszczam społeczeństwo - Powiedział to z taką dumą jakby właśnie chwalił się, że segreguje śmieci i dba o środowisko.

- Już wiem! Zrobiliście jakieś korelacje za pomocą tych komputerów prawda? Widać przez lata zrobiłem się zbyt powtarzalny. Kiedyś się wydawało że będą takie fajne i pomogą nam podbić kosmos a tylko ludzi ogłupiają i życie utrudniają - Zaczął narzekać jak emeryt po czym spojrzał się na kobietę szukając potwierdzenia swoich domysłów.
 

Ostatnio edytowane przez Brilchan : 24-10-2014 o 13:24.
Brilchan jest offline  
Stary 19-10-2014, 21:49   #4
 
Inferian's Avatar
 
Do pomieszczenia wszedł brunet z dłuższymi włosami o niebieskich oczach i lekkim dniowym zarostem. Dobrze zbudowany mężczyzna mierzący około 176 cm wzrostu.


-Witam - odparł - jak mniemam nie muszę się przedstawiać, ale jestem Michael Farrel i nie, nie jestem spokrewniony z Colinem Farrellem, to czysta zbieżność nazwisk. Gdy się urodziłem było ono dość popularne.

Mężczyzna usiadł wygodnie przy stoliku i bacznie analizował zachowania znajdujących się ludzi, zmiana miejsca spotkania mogła być wywołana jakąś niezamierzoną, bądź nie przewidzianą sytuacją. Jako doświadczony detektyw potrafił analizować ludzi. Skupiał się także na czytaniu z rozmówców, nie miał żadnych podstaw aby im ufać, od lat zabijają wampiry ot tak, nie tak jak on.


- Wiesz kim, bądź jak może nazywacie czym jesteśmy, to samo mówi za siebie, że coś straciliśmy więcej niż można sobie wyobrazić. Czy trzeba wyjaśniać jakiekolwiek pobudki? Byłem prawnikiem, wiodłem spokojne życie do pewnego momentu gdy samotnie wracałem jedną z opustoszałych uliczek Londynu. Ta pamiętna noc była końcem mojego życia. Gdy się obudziłem byłem oszołomiony, leżałem w kostnicy. U nogi miałem jak każdy truposz przyczepioną plakietkę z powodem zgonu. Na tej było napisane, że zginąłem od wielu ran kutych w szyję. Pamiętam jak gdyby to było dzisiaj gdy tylko przeczytałem tę kartkę macałem się po szyi, ale czy ja was przypadkiem nie zanudzam? - otrząsnął się na chwilę ze wspomnień Michael po czym kontynuował - i wiecie co, niczego nie czułem. Było to nadzwyczaj dziwne, jak się też okazało, obudziłem się dopiero tydzień po zaistniałej sytuacji. Tak więc cała przemiana nie była dobrowolną, nikt o to się mnie nie zapytał. Może uważacie, że każdy z nas jest krwiożerczą bestią, ale tak nie jest, od tamtego momentu staram się wykorzystywać czas na pomocy ludziom. Z tego też powodu postanowiłem otworzyć prywatne biuro detektywistyczne. Zacząć tym samym pracę jako solowy detektyw gdzie wykorzystuję swoje jak by to powiedzieć umiejętności. Myślisz, że nie czujemy się zmęczeni? Często czuje się zmęczony tym ciągłym życiem i ciągłą potrzebą zaspokajania pragnienia krwi. Zabijam pobratymców, którzy na to zasługują, którzy mordują niewinnych tak jak Drakula. - wampir wykładając tą krótką historię starał się wsłuchać w puls ludzi i wszystkie zmiany zachodzące w nich, w ich zachowanie, tak aby dowiedzieć się jak najwięcej o potencjalnym pracodawcy. Nawet to czy przemawia przez nich współczucie, chociaż by kobiety było pewnego rodzaju wskazówką
 
Inferian jest offline  
Stary 20-10-2014, 22:14   #5
 
Dragor's Avatar
 
Richelieu uniusł brwi słyszać pytanie Nathaniela.
- Gustuję w toporach - odowiedział z lekkim uśmiechem. - A celem tego pytanie, księzniczko było?
- Prosiłam juz by nie używał pan tego tytułu - powiedziała Justyna. - Uważam że najlepiej poznać osobę po kierujących nim wydarzeniach. A wracając do twojego pytania Nathaniel, jesteś tutaj najstarszy i rzeczywiście popadłeś w schemat, Zakon od dawna cię obserował, ale twój tryb życia nie budził u nich zastrzeń.
- Prawdę mówiąc nie widzę tutaj współpracy bez czasu na poznanie się nawzajem, ale niestedy brakuje nam czasu - odezwał się ponownie Robert - Nie będe ukrywał, pierwotny plan był przygotować was w Warszawie, a potem przerzucić do miejsca gdzie ostanio zarejestrowano działaność Draculi... Jednak on już przerkoczył Karpaty. W Pradze, Czechach zrejestrowano serię zabójstw. Wszystkie ofiary miły rozszarpane gardła i ani kropli krwi w żyłach. W dodatku zginęło na raz kilka osób, raz nawet całe przyjęcie weselne. Dracula nie wypił by tylke krwi. Podejrzewamy iż towarzyszy mu grupa kilku innych wampirów, starszych i młodych znjaych się na technologi. To można wywnioskować po nzikjąych nagraniach z kamer ochorny i prywatnych komórek. Jednym słowem jesteśmy ślepi.
Michael, który wsłuchiwał się w serca ludzi usłyszał jak serce pani Szilágyi przeskoczyło o uderzenie na dźwięk imienia pierwszego wmapira. Z pewnością wiązała z nim silne uczucie, najprawopodbnie gniewu. Miała jednak dobrą, pokerową twraz. Uśmiechała się uprzejmie, a jej czoło było gładkie.
- To co teraz najlepiej będzie zrobić to przerzucić was do Czeskiego Cieszyna i tam rozpocząć poszukiwania. Oczywiście, będe wam pomagał, dla innych wampirów będę po pratsu człowiekiem i to się może okazać niezmiernie pomocne.
obenośc innego wampira jego pobratymcy mniej więcej odbierali podobnie. Nieprzyjemnie mrownienie na karku i niemal polesne ukłucie gdzieś w umyśle. Świerzo przemienieni mieli problem z określeniem ilości swoich braci, ale żaden z wezwanych nie był żółtodziobem. Wiedziei że czterech dobrze ubranych mężczyzn i trzy kobiety w czarnych mini sukienkach to krwiopijcy.
Richelieu również zwrucił na nich uwagę. Przez chwile studniował ich ruchy gdy siadali przy stołach po czym westchnła głboko.
- To był bardzo przejmny lokal - powiedział do właścicielki przybytku. - Za zaistniałe szkody z góry przepraszam.
p czym wstał i ruszył do stolika nowo przybyłych. Twarze wampirów równocześnie zwruciły sie ku niemu.
- Może wyjdziemy na zwenątrz? Jest taka miła noc? - zaproponował.
W odowiedzi ostrzymał niski warkot.
 
__________________
Gallifrey Falls No More!

Ostatnio edytowane przez Dragor : 20-10-2014 o 22:42.
Dragor jest offline  
Stary 20-10-2014, 22:52   #6
 
Brilchan's Avatar
 
Nataniel po prostu skinął głową słysząc odpowiedzi na swoje pytanie. Wyglądało na to, że trzeba będzie zmienić stare nawyki

, ~Chociaż tak właściwie to nie wiadomo czy przeżyje śmierć Drakuli, jeżeli tak to może przyjmą mnie do zakonu? Zresztą te rozmyślania są bez sensu będzie, co ma być. Miło dla odmiany wykonywać coś bez planu perspektywicznego~ - Aby odgonić od siebie czarne myśli odchrząknął i wrócił do dyskusji.

- Topory też są fajne. Szkoda, że nie będzie czasu na trening, bo miałem nadzieje, że podłucze się od was nowych technik walki, bo moje podstępy plus walka bronią improwizowaną to trochę cienko jak na takiego bossa. Czy oprócz asysty i informacji możemy spodziewać się jakiegoś sprzętu? - Niestety nie dowiedział się, jakie zamiary w tej kwestii miał zakon gdyż do pomieszczenia wkroczyła grupa wrogo nastawionych krwiopijców.

Dowell uśmiechnął się wyjątkowo wrednie - Ja tam nikogo o zgody na spacerki już dawno nie proszę - Chwycił jeden z kieliszków wina stojący przy łowcach zbił go, po czym szybkim ruchem wskoczył na stolik i z tego podwyższenia rzucił się w kierunku najbliższej wampirzycy starając się zadrapać jej twarz ułamkiem szkła

- Dalej Gringo Puta's bawimy się w berka! Gonić mnie! - Krzyknął, po czym wybiegł na zewnątrz. Obrazek białego cherubinka przeklinającego jak hiszpański gangbanger musiał wyglądać dość surrealistycznie.

Chłopiec miał nadzieje, że napastnicy dadzą się sprowokować do pogoni a jego nowi współpracownicy zrobią to samo. Wiedział, że jego pokaz to odstawianie przed śmiertelnymi zbyt dużego show, ale miał nadzieje uniknąć krwawej jatki w lokalu.

Sądząc po reakcji na czarnucha to raczej nie będą chcieli wychodzić na zewnątrz a bezpieczeństwo cywili miało priorytet nad zachowaniem tajemnicy. Szczególnie że Drakuś raczej się nie chowała...
 

Ostatnio edytowane przez Brilchan : 21-10-2014 o 19:36.
Brilchan jest offline  
Stary 21-10-2014, 17:57   #7
 
Saverock's Avatar
 
Dracula okazał się działać szybciej niż podejrzewali łowcy. Pozostawało tylko pytanie, jaki miał cel? Czy chciał po prostu zabić wszystkich ludzi i sprawić by wampiry rządziły światem, czy chodziło o coś więcej? Bez względu na to, jaka była odpowiedź, cel pozostawał niezmienny. Dorwać ojca wszystkich wampirów i pokazać mu, że jego czas nadszedł.

Krzysztof położył dłoń na karku i rozmasował go w momencie, gdy wyczuł wampiry. Nie był jedynym, który poczuł obecność "braci i sióstr". Nie spieszył się z podejmowaniem działania. Obserwował Richelieu i przedstawienie jednego z nowych towarzyszy. Nawet siedząc na miejscu był wstanie zareagować odpowiednio szybko, w końcu był wampirem. Do tego przygotował się na najgorsze. Tak jak myslał już wcześniej, ich spotkanie nie było komuś na rękę. Teraz już wiedział komu. Większość wampirów nie chciała dopuścić do śmierci Draculi i postanowili działać już teraz. Wstał, widząc chłopaka wybiegającego na zewnątrz. Nie można było ciągle czekać.

- Zwykle wolę dowiedzieć się czegoś o wampirach, które zabijam, ale skoro te same pchają się w moje łapy - rozłożył bezradnie ręce. Obecnymi wokół ludźmi się nie przejmował. Już występ "dzieciaka" sprawił, że nie było sensu się zbytnio krępować. - Wiecie co? Idę zabić ojczulka, nie będę tracił na was czasu - powiedział to specjalnie, dokładnie akcentując słowo "zabić", był niemal pewien, że po takim wyznaniu wampiry nie będą mogły się opanować i ruszą za nim na zewnątrz.

Ledwie znalazł się poza lokalem, a odwrócił się w biegu, wyciągając pistolet z kabury schowanej pod kurtką. Ot zwyczajna broń palna krótka, z jedną tylko cechą szczególną. Zdobieniem przedstawiającym różę o czarnych płatkach. Jeden strzał miał zostać oddany w głowę pierwszego wroga, który w przypływie furii będzie chciał wyjść na zewnątrz i dorwać młode wampiry.
 
__________________
Cóż może zmienić naturę człowieka?
Saverock jest offline  
Stary 21-10-2014, 23:38   #8
 
Inferian's Avatar
 
Pani Szilágyi była wyuczoną oszustką, a w związku z tym na nią należało uważać. Prawdę mówiąc na kogo nie należało uważać? Jedno było pewne, że do postaci Włada ma głęboką nienawiść być może nawet żal. Michael zamyślił się na moment tak, że jako ostatni spostrzegł nowe towarzystwo. Być może to brawurowa akcja Nathaniela zwróciła jego uwagę. Miał jeszcze jedną nie dokończoną sprawę z Londynu zabójcy z biblioteki, który to za każdym razem po zabójstwie ofiary zostawiał jedną zakrwawioną kartkę z książki. Ostatnia oznaczona kartka zawierała krótki cytat:

Cytat:
– A co to jest zdrajca?
– Ten, co przysięga i kłamie.
Nie dawało mu to spokoju. Miał na końcu języka nazwę działa, ale jednak teraz nie mógł się na tym skupić, teraz zaczęło się coś dziać.

Ten zapach, wampiryczny detektyw bez trudu określił czterech wampirów i trzy wampirzyce. Jego założenie nie odbiegało od prawdy. Zareagował niemal, że w tym samym momencie co Krzysztof. Jeśli wampiry wybiegły z lokalu to pobiegł za nimi, jeśli zaś zostały w nim to działał szybko. Miał spore doświadczenie w eliminacji krwiopijczych wrogów. Walczył nie jednokrotnie z kilkoma przeciwnikami jednocześnie. Tym razem nie był sam, czuł się jednak nieswojo w obecności człowieka.

W kaburze był w pogotowiu pistolet, który miał przygotowany do użycia jeśli tylko nie uda się załatwić wampirów w ręcz za pomocą białej broni jaką stanowił osikowy kołek i nóż przy pasie.
 
Inferian jest offline  
Stary 24-10-2014, 15:38   #9
 
Dragor's Avatar
 
Odłamek szkła przeorał policzek wampirzycy. Ta wydała z z siebie tak wysoki pisk że kilka kieliszków pękło z głośnym trzaskiem. Rzuciła się za sprawcą, a wraz z nią jej dwie koleżanki.
Dwóch pozostałych świeżo upieczonych łowców wybawiło resztę krwiopijców z restauracji na ulicę. Tam przywitały ich strzały Michaela i Krzysztofa. Jeden z wampirów padł zaraz po wyjściu trafiony celnie między oczy. Reszta rzuciła się na boki szukając schronienia. Tylko zraniona wampirzyca nie zważając na nic z twarzą wykrzywioną upiornym grymasem wściekłości i palcami zakrzywionymi jak szpony ścigała uciekające niby-dziecko. Odległość między nią, a Nathanielem szybko się zmniejszała.
Pozostałe wampiry skryły się za samochodami zaparkowanymi pod bramą hotelu. Nie chciały dołączyć do swojego towarzysza którego mózg leżał teraz rozbryzgany na chodniku.
 
__________________
Gallifrey Falls No More!
Dragor jest offline  
Stary 24-10-2014, 16:05   #10
 
Brilchan's Avatar
 
Nathaniel nie biegł zbyt długo, gdy upewnił się, że w okolicy nie ma żadnych śmiertelnych, których mogłaby wziąć na zakładników dokona ostrego zwrotu i kopnie ją w staw kolanowy. Pęd przeciwniczki i wampirzą siła powinna załatwić resztę.


Chłopiec liczył na to, że większość osób nie jest przyzwyczajona do walki z osobą jego postury, więc ich odruchy są błędne. Po ataku na kostkę spróbuje podciąć jej zdrową nogę za pomocą ślizgu, którego nauczył się dzięki piłce nożnej jeszcze, za życia dzięki temu powinien ograniczyć ewentualny kontratak i sprowadzić ją do swojego poziomu.

Postara się też rozerwać pachwinę kobiety, jeżeli ma szczęście i wampirzyca się dzisiaj żywiła to będzie okazja żeby uzupełnić braki w hemoglobinie, ale byłby to tylko bonus chodziło głównie o to żeby uniemożliwić jej ucieczkę.

Normalnie to urwałby jej nogę i zatłukłby ją na śmierć jej własną kończyną pytając przy tym "Why are you kicking you're self?" Ale teraz nie miał czasu na zabawę, kiedy tylko oponentka padnie na ziemie Dowell postara się z pod niej wyplątać i wskoczyć na jej plecy aby zrobić śliczną dziurę w klatce piersiowej, po czym pobiec sprawdzić jak sobie radzi reszta.
 

Ostatnio edytowane przez Brilchan : 24-10-2014 o 20:53.
Brilchan jest offline  
 



Zasady Pisania Postów
Nie Możesz wysyłać nowe wątki
Nie Możesz wysyłać odpowiedzi
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Trackbacks jest Wył.
PingbacksWł.
Refbacks are Wył.


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 01:23.



Powered by: vBulletin Version 3.6.5
Copyright ©2000 - 2022, Jelsoft Enterprises Ltd.
Search Engine Optimization by vBSEO 3.1.0
Pozycjonowanie stron | polecanki
Free online flash Mario Bros -Mario games site

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164 165 166 167 168 169 170 171 172