Spis Stron RPG Regulamin Wieści POMOC Kalendarz
Wróć   lastinn > RPG - play by forum > Sesje RPG - Inne > Archiwum sesji z działu Inne
Zarejestruj się Użytkownicy

Archiwum sesji z działu Inne Wszystkie zakończone bądź zamknięte sesje w systemach innych (wraz z komentarzami)


 
 
Narzędzia wątku Wygląd
Stary 14-01-2015, 21:23   #11
 
Guren's Avatar
 
Po przyjściu siostry Vilmuda Nowiccy z Leslie dostali pozwolenie na poczekanie na resztę w kawiarni. W końcu będą niedaleko i z kimś jednak dorosłym. Stanisław obstawiał, że Midgarczykiem kieruje uniknięcie zrobienia mu siary przed siostrą lub Catriną. Zwłaszcza, że pozna ł już możliwości niewyparzoną gęby Stefana. Stanisław nie wykluczał, że Leslie zapodała możliwości swojego grubiaństwa, braku manier i temperamentu, i to tak, że Catrina wolała oddelegować niesforną siostrzenicę.
Czyżby słusznie wyczuwał obustronną mięte między Vilmudem, a Catriną? Może by tak później dyskretnie tą parkę naprowadzić ku sobie? Byłaby para zupełnie jak z bajki - Piękna i Bestia. Starszy Nowicki uśmiechnął się do siebie, ale nie powiedział co myśli.

-Nie myślałem, że siostra Vilmuda będzie tak wyglądać. Tak… Sam nie wiem czego się spodziewałem, ale, że choć większa to będzie bardziej kobieca od Sao?! A to niby Sao jest księżniczką…- Stefan wyraził swoje poglądy, a tym samym starszego wbijając w poczucie, że odpowiedzialnie było go odciągnąć od Askersonówny.
-Jest za umięśniona na księżniczkę. To nie ściema?- wtrąciła Leslie.
-Jak do kolejki w jest 50 dzieci Cesarza to muszą się nauczyć bić. No wiesz, przy takim boju o tron…- wyjaśnił młodszy Nowicki.
-Nie przyjechała z wami?
-Przyjechała. Poszła po swojego sierści ucha. Oby tym razem włożyła jej kaganiec. Inaczej będzie panika na dworcu, jeśli idiotka nie wywoła tym skandalu na tle Xing- Amertis.
-Przecież to rozsądna dziewczyna…
- wtrącił Stanisław.
-Jasne…. Zwłaszcza względem jej koteczka… „To barbarzyństwo przewozić mojego tygryska w wagonie bagażowym i w klatce. Co z tego, że ma kły i pazury rozcinające ludzi na pół, na pewno nikogo nie podrapie” – powiedział falsetem ku uciesze Leslie. Potem powiedział już swoim głosem: - Ale tym razem niech kto inny zajmuje się Mimi! Ostatnim razem za odwagę cywilną wylądowałem w kompanii karnej. I nie ja to będę meldował Koniowi.
-Dobra już dobra, to co u panienki?
- starszy Nowicki podstawił krzesło Leslie.
-Do dupy, chyba widzisz co mi wcisnęli, Cretino- natychmiast udowodniła jak karkołomne przedsięwzięcie zlecono Catrinie Armstrong ze zrobieniem z siostrzenicy damy. Przy tym szarpała za różową sukienkę.
-Uważam, że wyglądacie uroczo
-Stefano, ty lepiej powiedz, czy wyglądam jak Cretino…
-klapnęła ciężko na wyrwanym od Staśka krześle.
-Mam przemówić jako gentleman, czy jako twój Consilniore?
-Masz być po prostu szczery…
-Nikt by was nie wziął za Dona….
-Stefek…
- westchnął Stanisław. Niemrawy uśmiech przerwał kopniak w goleń od młodszego.
-Jak widzisz, mia belle nie tylko ty masz kretyna do którego nie dociera twoja metryka- skwitował Stefan z kamienną twarzą.
-No dobra nie kupiłem ci prezentu na urodziny, ale tylko dlatego, że odłożyłem to na Xerxes…- zapewniał Stasiek.
-Odpuść sobie. Jestem za stary, aby domagać się prezentów- potem przeszedł na język Piastii- Czego tak szafonujesz wszystkim moimi urodzinami?! To jakbyś prosił o kasę na tacę z tej okazji. I ty mi zarzucasz brak manier?!
Wrócił do języka wspólnego:
-To co zamawiasz, mia belle?
-Tirramisu i smażone lody-
powiedziała znad menu.
-Smażone lody? To aby się wzajemnie nie wyklucza?
-Nie rozpuszą się. To takie w grubej panierce z sezamu i wiórków kokosowych wrzucone na głęboki olej. Półpłynne w środku. A! I po kieliszku wina
-Nie jesteście za młodzi na wino?-
wypomniał Stanisław.
-W Crecie i dzieciom wolno. Nie ma durnych zakazów- obruszyła się
-Z tego co wiem to dlatego, że je rozcieńczają, albo podają słabe. Tu jest Amertis i wino mocne- pochwalił się nabytą od Madame Christmas wiedzą.
-A reszta ich alkoholi za to cienka, więc lepiej domowe- Stefan potrząsnął piersiówką.
-Uwzględniasz, że tutaj się nie je własnego jedzenia i trunków?- starszy Nowicki nie odpuszczał roli odpowiedzialnego opiekuna.
-To chcę kawę po Morigane?
-Z alkoholem? Też chcę!- wtrącił Stefan.
-Nie ma mowy! Nie ma na karcie. Nie zawracajcie głowy ludziom czymś czego nie ma w karcie! I nie róbcie ludziom problemów za sprzedaż alkoholu nieletnim! Tu jest Amertis i praworządność się ceni.
Młodzież przystała na to niemrawo, w tym panienka po cichu powiedziała „Faszyzm”- nie wiadomo czy o Amertis czy tylko o Stachu.

-W ramach solidarności ja nie biorę niczego mocniejszego, więc jak ludzie dorośli się dostosujcie!- opiekun postanowił się wykazać dobrom wolą.
-Shemicką?
-Możecie....- westchnął.
-To jak ci się układa u rodzinki, mia belle?- Stefan spróbował zmienić temat.
-Mówiłam. Najgorsza to ta zołza Catrine. Wyglądam jak idiotka. Robią ze mnie smarkulę…
-Mogło być gorzej. Przynajmniej uważają cię za dziecko i próbują wynagrodzić czas zaniedbania. Gorzej jakby cię wymalowali, dali wielki dekolt i rozcięcie na udzie ku uciesze jakiegoś dziada, który ma status potencjalnego narzeczonego. No wiesz jako towar do szybkiego sprzedania na kontrakcie ślubnym. By się szybko pozbyć problemu. Pewnie na dopłaceniu do posagu do bękarta.

Mina Leslie wyrażała strach i obrzydzenie taką perspektywą.
-Widocznie trochę im zajmie z przestawieniem się do faktycznego wieku. Zwłaszcza, że wyglądasz już całkiem dorośle.
-Staro?!
-Dlaczego ty nie masz takiej cierpliwości do Szkapy?-
wtrącił Stanisław.
-Facet za często z czym wyskakuje… I głównie by pokazać kto rządzi… Mniej z dobrej woli, czy pokazania, że nie jest bucem…
Co do różowej kiecki, to Donie Leslie to nie możesz powiedzieć czegoś w stylu , że ten róż „to nie pasuje do koloru moich oczu”, albo „Jak mam godnie reprezentować rodzinę w tych falbankach”. Wyjdzie, że chcecie współpracować, ale i dyktujecie jakieś warunki. Może nawet wykazujecie chęci do zostania tą damą, co się Catrinie spodoba. Najlepiej to potwierdzicie strzelając przy tym lekkiego focha.
-A ty skąd wiesz takie rzeczy?
-Wnioskuje to na podstawie handlu z Xingijskimi królewnami. Nadal nie kumam co odpowiedni odcień, albo zdobycie butów na obcasie ma do godnej reprezentacji rodu, ale co mnie to póki sypały kasą? Nie mówiąc o tym, że jedne muszą mieć to co wszystkie, a inne koniecznie coś unikatowego… A potem foch jak pojawią się w tych samych kieckach. A! Możesz dorzucić, mia belle coś w stylu „A tamta ma, a ja co?! Gorsza?!”. Jedna to mi zapodała jak sprzedałem innej szpilki…
-I co?-
Leslie spojrzała niepewnie.
-Może bez focha bym załatwił normalnie. Ale tak- Doliczyłem burżuazyjnej suce kasy, że niby było już po promocji.
-Lubisz Xingijki?
-Na razie większość mnie wkurza, część trochę wkurza jak Sao, a May jest wyjątkiem, bo coś robi pożytecznego wliczając spranie kolesia w pięknym stylu.
-Lubisz takie małe dzieciaki?!
-E nie! Po prostu sympatyzuje z jedną z wartościowych Xingijek… Choć i wolę takie co to nie ryczą, że złamały paznokieć. Skoro tamten chłopak May lubi taką drobnicę, to niech już ze sobą będą. Ja tam wolę dojrzalsze. I żadne szkielety, czy umięśnione jak Sao. Takie coś to ja mogę wymacać u siebie. Na co mi to u dziewczyny? Z tych chyba powodów też nie lubię blondynek.


Stasiek silił się, aby nie się nie śmiać gdy Leslie na ten opis Stefana trzepocze rzęsami. Zadowolony wysączył podaną kawę.
-Swoją drogą, to Leslie biorąc pod uwagę naszą obecną relację to czy powinienem ci kupić pierścionek? Taki z dużym oczkiem?

Stanisław się zakrztusił i zalał kawą.
-Stefek…
-To u was w Piastii takie szybkie tempo?! –
Leslie była w nie mniejszym szoku.
-No trzeba dopełnić formalności- winowajca miał zaś wciąż twarz pokerzysty.
-Weź na wstrzymanie, młody! Jesteś za młody!- sapnął starszy Nowicki.
-Leslie też. Skoro jestem jej Consilniore, to czy to ja kupuje Donowi pierścionek, czy to załatwiają sobie Donowie? Widziałem na jednym filmie, że Donowie mają taki pierścień. To prawda? Czego rżysz Stasiek?!
-Nic nie kumasz…
-To ty nic nie kumasz, a ja zobowiązania traktuje serio w przeciwieństwie do ciebie. Nie wiem, czy i Szkapa traktuje je… Choć i tak szkoda faceta, że od miesiąca jest na kanapie. Przecież nie ma nawet oczywistych dowodów co do tego, że zmajstrował, Mia belle. Choć i tak na jego miejscu bym zrobił rozrachunek wszelkich pomroczności jasnych i innych okazji do zmajstrowania. Bo jednak coś może wypadło. Zwłaszcza po wódce z Piastii czy Drachmy. Stryjek kiedyś mówił, że jak był w Amertis i jeden facet po bardzo mocnej osunął się na podłogę. Stryj zawołał „Dajcie mi to samo!”, a potem ktoś zawołał, że tamten co się osunął umarł. Tak, umarł po wódzie z Drachmy. W Amertis mają za słabe łby. To i Szkapie jakieś się mogło po niej zdarzyć przynajmniej pomroczność jasna. A taka wóda to nawet byłaby okoliczność łagodząca.

Ale nie rozumiem jego żony- jeśli pani Riza żyje w stałym strachu o bękarta to czemu za niego wyszła? Z tych co się mogły zdarzyć przed nią to tym bardziej nie rozumiem czemu miałaby mieć mu za złe. Ale że tak ogólnie to nie rozumiem. Nie mniej z charakteru to nie bardzo rozumiem jak… się zgrali. Jest przystojny, ale ona nie z tych co to wystarcza.
A! Mia belle, ponoć widziałaś się z matką? Jak było?”
-Pokój wymaga remontu
- wymamrotała.
-Jak u nas na stypie ciotecznej babci jak jej córka powiedziała za co mogła wrzucić do studni męża. Brat nieboszczyka się wkurwił, a pradziadek tym bardziej. Choć jak dla mnie facet co próbował dobrać się do córki zasłużył na to…
Choć za mojej kadencji imieniny u cioci Anieli też się skończyły na remoncie…
-Weź mi nie przypominaj… Cieszę się, że jeszcze żyje po tym…
- Stasiek spojrzał w nieokreśloną przestrzeń.
-No jak wujek ciotki szwagierki strzelał nad końskim łbem…
-A to był tylko jeden z epizodów… A zaczęło się od konfliktu między kiełbasą cioci Anieli i schabem stryjenki Heleny. Potem było parę incydentów, a potem doszedł nadpsuty bigos…W każdym razie-
powrócił ze świata wspomnień- Może wiecie panienko kto jest waszym tatusiem?- wyszczerzył zęby.
- W twoim wykonaniu brzmi to niepokojąco.
 

Ostatnio edytowane przez Guren : 15-01-2015 o 15:10.
Guren jest offline  
Stary 20-01-2015, 01:07   #12
 
Brilchan's Avatar
 
Do stolika w kawiarni podszedł Profesor Waglikowski, po raz kolejny z nieodłącznym towarzystwem Priscilli.
- Jeśli w okolicy jest motel, to możemy. Są tam i Ishvalczycy? - dopytywał się Stefan – W zasadzie…. To najbardziej zależy czy macie na tych wykopaliskach Ishvarczyków. I czy potrzeba wam jakieś tymczasowej siły roboczej za pieniądze- to możemy ze Staśkiem kopać na zlecenie."
- Raczej... Wiem o tajnym wejściu do lochu... Tylko nie wiem, co tam można spotkać - rzekł profesor uśmiechając się nerwowo
- Węże, skorpiony, bazyliszki, szakale mordercze pułapki i zarazy - dodała Priscilla
- Mam na karku parę zaraz to się uodporniłem. - skwitował Stefan
- Nie powinniśmy zostawać za długo. Mam na karku ślub –westchnął starszy Nowicki.
- Będą skarby? Pułapki? Złoto Nie będzie Cathriny? -Zakrzyknęła Leslie - Uwielbiam starożytność, łatwo się wynosi
- O! To możemy panu załatwić fachowca! -Stefan klepnął ją w ramię.
- Uwzględniacie, że musimy spytać panią Catrinę o zgodę?! Inaczej bardzo stracimy na jej zaufaniu, jeśli jeszcze nas oskarżą o porwanie. Zależy od drażliwości i opiekuńczości waszej ciotki. -wypomniał jej Stasiek nie wypadając z roli odpowiedzialnego opiekuna.
- To ma profesor tam Ishvarczyków, czy nie? -młodszy Nowicki nie ustępował od tematu.
- Uniwersytet ma... My będziemy tam nie oficjalnie rozumiecie.. Nie będę wam jednak patrzył na ręce
- Mnie tam też nie obchodzi czy pan działa z uniwerkiem, czy nie. Pana sprawa. Ale powie pan w końcu, czy ma pan tam zatrudnionych Ishvarczyków, czy nie?!. Szukamy znajomych jednego znajomego. Nic więcej
- Tam jest ich z kilkuset... Wiecie muszą wszystko, co cenne wyzbierać, bo w przyszłym miesiącu pan Yagle wysadza cały teren – Profesor podrapał się po skroni
- No i było tak od razu! Spytamy tylko jednego kumpla czy z nami pójdzie. Wie pan ten medyk
- Hej! O czym rozmawiacie - zawołała Winry podbiegając
- Mistrzyni Rockbell! A witam! - młodszy Nowicki lekko sie skłonił.
- Szukałam cię Stefan... Masz czas po południu?
- Jestem dziś rozrywany...
- Nie mam asystenta, a muszę rozmawiać z panem Yagle o pożyczce....
- Ale... ale mnie nie szkolono w protezach. Jest mistrzyni pewna, co do mnie?
- Stefanie, nie mam pod ręką innego mechanika. No i nie jesteś z Amestris a on to ishvalczyk
- Znaczy się, że... Imigrancka solidarność? No dobrze, w takim razie. Postaram się nie zrobić mistrzyni kłopotów swoim niedoświadczeniem...
- To weteran wojny z Ishvalu... sam Rozumiesz –westchnęła protetyczka
- W sensie były partyzant? Tak rozumiem... Jak bardzo jest stary? To.... to... Stasiek ty idziesz na wykopaliska, a ja z mistrzynią, więc daj fotkę, Jaśka proszę. Masz ich parę nie?
- Przepraszam panienkę na moment- Stasiek odciągnął młodego i przemówił po Piastiańsku:
- Dwie sprawy- na serio wierzysz, że większe szanse są, że akurat ten Isharczyk to jeden z dzieciaków od Jaśka od stada Ishvarczyków? Po drugie wystawisz swoją dziewczynę?
-Czyli, kogo?! Ja nie mam dziewczyny!
-No to tego swojego Dona....
-Ale nie mogę stracić takiej szansy u protetyka tak wysokiej klasy. Nie mówiąc o spełnianiu czyichś marzeń. No i każdy młody Isharczyk to nasza szansa! Jesteś dużym chłopcem i sobie poradzisz beze mnie, nie Stasie?
-No dobrze, ale masz się zachowywać przyzwoicie.... Gadaj tylko o maszynach.... Jak nie są od Jaśka kończ temat Ishvaru? Jasne?
-Ta

Przeszedł na Wspólny i poklepał młodego po głowie: - Macie pozwolenie opiekuna, panno Rockbell
- No tak z czterdzieści lat, ale to po południu... muszę się odświeżyć. Gdzie się zatrzymaliście? –powiedziała Winry
- Dopiero przyjechaliśmy...
- Garfield mówił coś o klubie jego znajomego. Molien Ruge się nazywa chyba
- Garfield? E nie powinniśmy się panience narzucać. Chłopaki już polecili nam jeden motel
- On kabaret prowadzi... no jak chcecie... coś mówiliście wykopaliskach?
- Jeden znajomy stara się o teren na wykopaliska, to chciał go obejrzeć...
- To prawda? Panie profesorze? Mogę iść? Zawsze chciałam przeżywać przygody jak Edward - popatrzyła błagalnie na Węglikowskiego
- Jest mistrzyni pewna, tam nie ma, czego szukać mechanikowi...
- Jestem pani tyle winien...
- Czasem ręka się zacina od piachu - rzekła Priscilla
- I trzeba przyjechać na czas do inwestora!
- Niby tak... ale druga taka okazja się nie trafi... a jak nie, to wpadniemy jutro
- Jesteście w tak dobrych relacjach z tym inwestorem?! to znaczy, że to byłaby pożyczka od przyjaciela?
- [i] Na oczy go nie widziałam, ale do wyboru mam tylko jego i jakiegoś Świdrygajłowa... Banki nie udzielają kredytów
- Świdrygajła odradzam... Przynajmniej, jeśli to ten, co myślę...
- Nie mam zabezpieczenia kredytu, a w dobie j kryzysu potrzeba udowodnić, że jest się wypłacalnym

Samuel grzecznie się ze wszystkimi przywitał był wyraźnie spięty zamiast swojego zwyczajowego kitla nosił lnianą przewiewną marynarkę piaskowego koloru.

-, Jeżeli mamy się kręcić w pobliżu Isivalczyków to muszę się przebrać żeby nam nie sprawiać dodatkowych kłopotów. Zaraz wrócę dajcie mi trochę czasu na przebranie znajdę was w tej kawiarni
- Poprosił i wraz z niewielką walizką udał się do dworcowej toalety.

Do stolika podszedł żółtoskóry Xingiczyk w przyciemnianych okrągłych okularach przeciwsłonecznych, włosach związanych w warkocz i białej koszuli bez rękawów. Nie było widać tatuaży pokrytych warstwą transmutowanej na skórę ziemi i glinki gdyby nie przyzwyczajenie do Midorino mogliby mieć kłopot z jego rozpoznaniem.

- I co sądzicie? Powinno się udać, myślałem jeszcze żeby spróbować innego kształtu nosa, ale to trochę ponad moje umiejętności a po za tym jakbym dostał w pysk to sprawa by się sypnęła. Trochę się napocę, ale mieszankę tak zrobiłem na tyle mocną, że nie powinna odpaść z powodu zmian temperatury oraz wody.
 

Ostatnio edytowane przez Brilchan : 20-01-2015 o 19:55.
Brilchan jest teraz online  
Stary 20-01-2015, 20:42   #13
 
Slan's Avatar
 
[Przed rozmową z profesorem]
Gdy kelner podał Leslie i Stefanowi malutką filiżankę z kawą, ta posłała mu spojrzenie śmierci, ale gdy Stach dostał taką samą, nieco się udobruchała, a potem wypiła.
źrenice rozszerzyły się dwukrotnie...
- Stefano! Questo e Terrible - chwyciła się za serce. W smaku kawa była pieruńsko mocna i słodka jak ulepek. Za cały deser, skąd inąd smaczny, wystawiono im rachunek na kwotę 6 marek
[po]
Stefan, Samuel i Stanisław kupili chłodne napoje, Sao i Shieska poszły zameldować się w motelu u hedwigi, poleconym przez Greedowców,, Leslie robiąc słodkie oczka do Kathriny wyprosiła udział w "Wyprawie naukowej".
W tym czasie Al, starsza Armstrongówna i May zakwaterowali się w hotelu Golden Pagoda.
W trzy riksze dotarli na wykopaliska opuszczając właściwe miasto i trafiając na szare, pośnięte szarymi krzewami. Były tu ruiny czegoś na kształt fortu, Prawię setka Ishvalczyków kopała tu, jednocześnie wyrównując teren pod przyszłą zabudowę. Widać było wyraźnie, że węcej niszczyli niż odkopywali.
- Po prawej badania prowadzi profesor z universytetu Rutgiera, nieuk i ignorant, przez lata odmawiał sfinasowania ekspedycji d Xerxes twierdząc, że tu nic nie ma. Nawet teraz prowadzi badania tak, jakby nie wierzył, że coś znajdzie. Ta kobieta co ma swoich ludzi po lewej to Gwyneth Crebmnanth z Królewskiej akademi w Cymbre. Babsko kute na cztery nogi i bardziej chytre niż sama Chciwość - Wysoka i nieco tęgawa kobieta pomachała im z daleka - Dawna znajom, ja ją zagadam, a Priscilla was zaprowadzi do podkopu.
- Oho kolcie stary, rękę upierdzieliło ci, że teraz dopiero to dziw - rzekła z dziwnym akcentem. Miała zielone oczy i czarne włosy splecione w długi warkocz. Profesor zacząml im dawać znaki, żeby zniknęli.
 
__________________
Myśl tysiąckrotna to tysiąckroć powtórzone kłamstwo.
Myśl jednokrotna, to niewypowiedziana prawda...
Cisza nastanie.
Awatar Rilija
Slan jest teraz online  
Stary 22-01-2015, 19:11   #14
 
Guren's Avatar
 
Jazda riksą
-Stasiek, ty to jednak masz talenty… głównie burżuazyjne –skwitował Stefan zaglądając bratu przez ramię.
-Chciałeś, żebym zrobił portret Jaśka Pawlaka na list gończy to robię. I co się nie podoba? –starszy Nowicki zabrzmiał na bardzo urażonego.
-Ale on jest tutaj za… przystojny. Upiększyłeś go! A więc burżuazyjne traktowanie. Stryjek miał rację, ze wystarczy zejść z tego świata, a ludzie będą cię pamiętać albo jako brzydactwo, albo przystojniaka
-Gdzie wyprzystojniał?! Rysowałem na podstawie zdjęcia.
-Jest za przystojny, za wyłagodzony. A gdzie trądzik? Stryjek mówił, że Jasiek był pryszczaty.
-Oj mogły mu się zasuszyć na tej pustyni! Mogły nie?-
próbował zwrócić się do markotnego Samuela.
-Jak dla mnie to Jasiek mógł tyle dożyć właśnie dzięki przeciętnej twarzy, bo mało się rzucał w oczy. Po drugie żeby wujek Pawlak spłodził przystojniaka? Po trzecie to ty powinieneś lepiej pamiętać i Jaśka i czasy wojny Ishvarskiej, bo jesteś starszy.
-To wasz kuzyn? Nie podobny
…- skwitowała Leslie zaglądając przez ramię Staśkowi.
-Po pierwsze to on wyglądał tak –Stefan pokazał jej zdjęcie- Ma za okrągłą twarz na naszego krewnego, nie? No jak już krewny to daleki, ale z jednej wioski… Zobowiązania w związku z tym są, nie?
-Z ferajny?
-Ano można tak powiedzieć.
-A co on robił w Ishvarze?
-Zaciągnął się do wojska Amertis, do legii cudzoziemskiej. Bo za służbę wojskową najłatwiej było dostać obywatelstwo Amertis, a Jasiek sobie wykombinował, że jak się tutaj osiedli to założy Piastiańską piekarnię. W sumie się nie dziwie, zważywszy jak smakuje tutejszy… No i liczył, że to będą zamieszki które się skończą po paru miesiącach.

-I przeciągnęli faszyści… I zginął dla faszystów?!
-Nie bardzo, bo w końcu go wzięło sumienie i za to co pokątnie zdobył jeszcze pokątniej pomógł wywieść z 12 Ishvarskich dzieci do bezpieczniejszych sfer. Przekupujac, ukrywając, dając coś na drogę. Mało w porównaniu ze szpitalem Rockbellów, którzy pomogli naprawdę mnóstwu w tym morzu szaleństwa Isharu. No ale i Jasiek dał się dla sprawy zastrzelić. Byleby ostatnia dwójka mogła odjechać. 12 to mała garstka, ale jednak... I jakoś mi cieplej na sersu, że mogło być po stronie Amertis więcej takich cwianiaczków co to uratowało po paru Isharczykó, aż wyszło, że guzik wyszedł z Anihilacji Kinga Bradleyra

No i jak Pawlak usłyszał, że jedziemy do Amertis to poprosił, żeby poszukać ilu tym dzieciom się udało przetrwać. Jasiek dzieci nie miał, więc dla wujka Pawlaka z tymi Isharczykami to trochę jakby szło o dzieci Jaśka. To nie pozostaje nam nic innego, Mia belle jak szukać. A nóż się znajdzie? W końcu zobowiązanie względem ferajny, jak to ujęłaś Mia belle.
I to zobowiązanie sprowadziło kumpla Jaśka do naszej okolicy, by opowiedzieć jak naprawdę było. Że żadne zastrzelenie przy próbie dezercji, tylko Jasiek pomógł tym dzieciakom do końca. No prawda, że trochę nakradł, ale w szczytnym celu, choć dla garstki.
-Teraz może być?!-
przerwał Stasiek prezentując swoje dzieło.
-Dużo lepiej. Weź nie pisz! Bazgrzesz jak kura pazurem!
-A ty nie umiesz narysować niczego bez użycia linijki. I mniej więcej tak piszesz~!
-Czyli bardzo czytelnie!
-Co to ma być?!~
- spojrzał na napis, który zaraz odczytał na głos.
„Czy znałeś w Isharze - Jana Pawlaka?
Znaki szczególne- z Piastii, pryszczaty, ok. 18 lat, jakieś 165 cm wzrostu (w kapeluszu), gadał o założeniu Piastianskiej piekarni w Amertis.
Zastrzelony w trakcie wojny w Ishvarze - za pomoc 12 Isharskim dzieciom. Ocaleni proszeni o zgłoszenie się o odbiór zobowiązania. Zgłaszać się do profesora Wąglikowskiego.
Wszelkie informacje spotkają się z okazaniem wdzięczności!!!”

-Jakie „okazanie wdzięczności”?!
-Najwyżej damy trochę z kasy od Szkapy!
-Stefek, płaczesz?!
-Nie! Tylko mi umysł cierpi na myśl, że znów się spłuczemy, gdy zarobiliśmy… Ale trzeba próbować… Choć cholera wie ilu nas okłamie…


Na wykopaliskach
I tak list gończy za nieboszczykiem Janem Pawlaka został zawieszony na tablicy. O czym Stefan zawiadomił gromko i robiąc minę aniołka, gdy Samuel był odpowiednio daleko.
 
Guren jest offline  
Stary 26-01-2015, 19:09   #15
 
Slan's Avatar
 
Praca Stefana przyniosła niewielki, ale odczuwalny skutek. Parę osób rozmawiało ze sobą zaciekawione listem, a potem pewien żylasty starszy Ishvalczyk podszedł do nich.
- Jeśli szukacie kogoś, kto dużo wie, to skontaktujcie się z mistrzem Iwime, który mimo młodego wieku jest świętym mężem, albo do Algiego, który wydaje gazetą "Lud Ishvalu", ewentualnie do Ibriego, bo on jest szefem gangu

Tymczasem priscilla zaprowadziła kilkoro z nich dobre pięćset metrów nad niewielką skarpę. Jedno miejsce szczególnie porośnięte było kolczastymi krzewami. Gdy złotooka podeszła do nich, okazało się, że zostały tu specjalnie ustawione aby zakryć tunel kończący się zamurowanym pokojem.
- Profesor mówił, że dowiedział się o tym miejscu od jedynego człowieka co uciakł z lochu, bo ich tam zamurowywano, ale tak aby żyli przez wiele lat co musiał8 być nudne moim uszanowanym zdaniem
 
__________________
Myśl tysiąckrotna to tysiąckroć powtórzone kłamstwo.
Myśl jednokrotna, to niewypowiedziana prawda...
Cisza nastanie.
Awatar Rilija
Slan jest teraz online  
Stary 28-01-2015, 20:25   #16
 
Guren's Avatar
 
Przed tablicą
-Czy powinniśmy o nich jeszcze coś wiedzieć, proszę pana? - spytał Stefan nadspodziewanie uprzejmie
Starszy mężczyzna podrapał się po brodzie.\
- On wydaje "Lud Ishvalu" i jest prodrachmitą. Uważa, że DRACHMA powinna podbić cały świat. Ma wpływy wśród młodych
- Ten dziennikarz? A pozostali? I czy którykolwiek z nich ma więcej niż 30-ści lat?
- Chyba żaden, tak po dwudziestce są, ale ten cały mistrz to heretyk i alchemik

- W sensie odrzucił religię Ishvaru?
- Nie do końca... należy do jakiejś starej sekty czczącej alchemię czy coś, ale ja tam się nie znam. Ale dobry to człowiek
- Ta sekta ma jakąś nazwę?
Wzruszył ramionami: - Ja jestem zwykły pobożny człowiek, ja się nie znam. A wy jesteście z tych młodych to kupują sok z kaktusów i szukają oświecenia?
- Nawet nie wiedziałem, że można pić sok z kaktusa... To tym się zajmuje Iwim, czy Algi
- Mistrz się modli i żebrze, a pieniądze rozdaje. A Algii, no cóż... zarabia na wszystkim
- Duży ten jego gang? I jak się nazywa?
- Tak z kilkanaście dzieciaków, a nazwy to chyba jeszcze nie wymyślili
- Nie zna pan nikogo jeszcze co by opowiadał, że mu pomogli w Ishvarze ktoś ze zachodnim akcentem jak nasz? I gadający że założy w Amertis piekarnię?
- Ja tu tylko gróz przekładam, dla córki i wnuków bo zięcia zabili na wojnie. Ale popytam
- Przykro mi za pańskiego zięcia. Tamtego naszego przyjaciela też zabili z Armii. W każdym razie.... Będziemy wdzięczni za wszelkie informacje. Jak się okażą sprawdzone to dopłacimy - wręczył staruszkowi dychę.
Staruszek schował pieniądze - Niech Ishvala wasz chroni i uczyni płodnymi - wykonał gest błogosławieństwa
- A was też i uchowa w zdrowiu- powiedział Stefan zanim Stasiek go od niego nie odciągnął ciągnąc za kołnierz
- Uwzględniasz, że po tym będą żebrać o pieniądze?! - syknął po Piastiansku Stasiek - Jakoś trzeba ich zachęcić do opowieści... - odgryzł się młodszy

- To co? Idziemy do profesora? - spytał jak starszy go w końcu puścił
 

Ostatnio edytowane przez Guren : 30-01-2015 o 10:30.
Guren jest offline  
Stary 01-02-2015, 22:45   #17
 
Rodryg's Avatar
 
Vilmund wysiadł z pociągu i od razu miał przeczucie że jest obserwowany tylko czemu było ono tak znajome ? Wkrótce odpowiedź nadeszła zdołał się tylko odwrócić i ujrzeć dwa charakterystyczne rude warkocze nim doszło do zderzenia.
- Hedda ?! - powiedział zaskoczony widząc przed sobą swoją siostrę która była właściwie tego same wzrostu co on choć w młodości nie raz toczyli batalię o to kto jest wyższy. Była ona dość dobrze zbudowana ale też nie na tyle by można było nazwać ją babochłopem choć może według Armestiańskich standardów i tak by ją za taką uznali ale tutejsi w ogóle mieli dziwne gusta. Zresztą jak miała wyglądać skoro należała do kompani najemniczej ?
- Zaraz przygruchałem, to Cathrina Armstrong oraz Leslie Armstrong.... - odpowiedział przedstawiając kobiety po czym dodał - ... a to moja siostra Hedda.
- Hej co ja pies jestem że mnie tak przedstawiasz ?
- Bardzo mi miło poznać siostrę pana Vilmunda. - Cathrina wyciągnęła dłoń - To musiał być trudny poród... - stwierdziła Leslie
- Leslie! Przywitaj się! - fuknęła Cathrina.
- Co? Ja tylko pytam. Dużo was jest ? - zapytała Leslie z uśmiechem szatana.
Hedda uścisnęła dłoń Cathriny jednak na tym się nie skończyło, Vilmund dostrzegł na jej twarzy pewne zaskoczenie faktem ze tak drobna osoba może mieć tak solidny uścisk. Tylko że znając swoją siostrę wiedział że ta zaraz zacznie ją "sprawdzać" po kilku sekundach kopnął ją dyskretnie w kostkę przywołując do porządku.
- Mi też bardzo miło. - odpowiedziała puszczając i dodała po midgardzku uśmiechając się - "A taka nie pozorna."
-"Ano to u nich rodzinne."
- odpowiedział w rodzimym języku.
- Więc co cię tu sprowadza ? Wakacje po zwolnieniu z ambasady ?
- Jestem ochroniarzem dla panien Armstrong. Raczej to ja powinien się spytać co ciebie tutaj przywiało.
- No proszę szybko sobie robotę znalazłeś ! W sumie to też pilnuję takiego jednego aktora...

Na pytanie Leslie odpowiedzieli równocześnie jedno przez drugie.
- No jest nas kilku najstarszy z rodziny Skurn... - zaczął Vilmund.
- Potem my po nas Elina ... - dodała Hedda.
- No i nie zapominajmy o małej Ingrid... - zakończył.
Leslie opadła szczęka.
- Więc dlatego łupicie wybrzeża.
Cathrina zasłoniła usta Leslie dłonią.
- Moja siostrzenica doskonale wie, że to działo się dawno i nie warto o tym wspominać. Więc zajmuje się pani tym co Vilmund. Ja studiuję chemię... taką bez a. - dodała smutno.
- A no proszę uczona ? - rzuciła Hedda zaś Vilmud tylko zakasłał.
- Jaka tam uczona... - żachnęła się - Mój ojciec jest Mistrzem alchemikiem, brat policjantem a....
- Siostra wielką generał o której ciągle piszą gazety. - Wtrąciła Leslie.
- Hmm, chwil jesteście z tych Armstrongów ?- spytała.
- Zależy co rozumiesz tych ? - zapytała ostrożnie Cathrina.
- No z tych od Olivier Armstrong. - odpowiedziała.
- E w pewnym sensie tych... Tylko rozumiesz, że gazety nieco rozmijają się z rzeczywistością.
- Jej chodzi o to, że moja matka nie jest lesbijką i morderczynią... – rzuciła Leslie.

- A co mnie obchodzą co jakieś szmaciane pismaki sobie wymyśliły czemu wy tutaj się tym tak przejmujecie...
- Sam się nad zastanawiam co kraj to obyczaj jak mawiają.
- Ta i dlatego człowiek ma odwalać swoją robotę a potem dać sobie wleźć na głowę jakiem oszczanemu pismakowi który was radośnie obsmarowuje a wy mu jeszcze podziękujecie...

- Nie musiałaś być tak obrazowa. - rzucił do siostry.
- Takim to trzeba łapy ucinać najlepiej przy tułowiu...
- Oj tam zaraz ucinać, połamać wystarczy...
- Tylko byś połamał ?!
- No w każdym możliwym miejscu gdzie można a także w tych których się nie powinny zginać lub łamać.
- A no chyba ze tak...
- po chwili zaskoczona Hedda dodała - Chwila ona ma córkę ?
- No jak słyszałaś nie widzisz podobieństwa ? - odparł Vilmund.
- A skąd mam wiedzieć jak jej na oczy nie widziałam ?
Catharina przyglądała się zszokowana.
- Jakbym siostrę słyszała.
- W Sorrento to wrzucamy takich gagatków do wody w betonowych butach. - rzekła z dumą Lelie.
- Przepraszam za siostrzenicę.
- A jak ktoś kumał się z psami... - Leslie umilkła gdy Cathrina ją kopnęła w nogę.
- Są niestety dzieci trudne, bardzo trudne, ale nasza Leslie doczeka się własnej kategorii... - rzekła przez zęby.
- Twoja niechęć do mundurowych jest chyba aż przesadzona momentami. - skomentował Vilmund.
- Bo faszyści to najgorsza mafia na świecie, zupełnie bez honoru
- A czy przypadkiem twoja matka i wuj nie są tym "Faszystami" ? – powiedziała starsza Armstrong.
- Wujek to taki dobry piesek, jak założę gang ze Stefanem to go przygarniemy.
Catrina jęknęła.
- Masz tu dziesięć marek i daj mi chwilę wytchnienia. - wcisnęła siostrzenicy pieniądze do ręki. Leslie pobiegła do braci.
- Naprawdę, nie wiem co nią zrobić. - powiedziała Cathrina.
- No spodziewałam się czegoś innego, przynajmniej nie jest sztywna. - rzuciła Hedda odprowadzając Leslie wzrokiem.
- Ta, szkoda tylko że jest taka zarozumiała w swoich przekonaniach chyba nie przyjmuje do wiadomości że nie wszędzie sprawy wyglądają tak jak u niej... - odpowiedział Vilmund choć trudno był określić do której z kobiet mówi.
- Zawsze byłam najmłodsza... czy wasze rodzeństwo też takie jest ? - zapytała z rozpaczą.
- W sensie czy gada o topieniu ludzi w betonowych butach ? - rzuciła rudowłosa.
- U nas się tylko daje sobie po mordzie jak ma się jakieś sprawy tego typu i potem każdy idzie w swoją stronę. No chyba że to poważniejsza sprawa to wtedy pojedynek z bronią. Wtedy ta ostatnia część zależy czy jest zdolny do chodzenia. Hmm, u nas się tylko kłócimy. - midgardczyk rozgadał się.
- No Elina i Ingrid też maja charakterek.
- Ta tylko że żadna z nich próby dyskusji lub przedstawienia argumentów nie traktuje jak deklaracji wojny lub otwartej zdrady, nie ?
- No racja, a ręcznego tłumaczenia nie próbowałaś ? Skoro słowem nie chce a taka bojowa to może trzeba argumentem siły...

- U nich to tak nie działa poza tym Leslie jest raczej z typu tych co na bijatykę przychodzą z nożem lub pistoletem i jeszcze twierdzą że to nie hańba a przebiegłość. - skomentował pomysł siostry.
- Jak się pokłóciła z matką, cały pokuj remontowaliśmy. Wychowywała się na ulicy, wśród gangsterów. - rzekła Cathrina.
- Brzmi kiepsko, będziesz miał sporo roboty z "ochranianiem" jej.
- Jak bym nie wiedział, znając życie to zaraz się w coś wpakuje ze Stefanem choć prawdopodobnie to bardziej ona go wciągnie niż na odwrót. Hmm, w sumie może lepiej w tę stronę znaczy się może że Stefanem by trzeba było pogadać bo ma u niej posłuch i raczej inne ambicje niż zakładanie gangu skoro chce fabrykę założyć w przyszłości.
- Stefan to jakiś wyuczony mechanik biznesmen ? - spytała Hedda.
- Mechanik-konstruktor tylko że domorosły i kombinator straszny dlatego się z nią dogaduje.
- Leslie nieco inaczej go opisuje. - rzekła Cathrina - Ale nie jest gangsterem? Bo ma różne wersje dla mnie i dla reszty rodziny...
- To zależy co masz na myśli mówiąc gangster ?
- Taki co żyje z przestępstw, choć dziadkom mówi, że to miły mądry i zaręczony w dzieciństwie gentelman... chyba że jest go dwóch.
- Raczej bym go nie nazwał kryminalistą no chyba że u was kombinatorstwo jest ciężka zbrodnią, z drugiej strony do dżentelmena mu chyba trochę brakuje.
- Aha... - patrzyła podejrzliwie na rodzeństwo - Czyli moja wersja jest prawdziwa ? Myślałam, że jak odnajdziemy moją siostrzenicę, to będzie ona może trochę nieokrzesana, ale to demon. Wychowała ją złodziejka i bandyta, a teraz ja mam zrobić z niej damę, ale nikt mi nie pomaga... tylko śmieją się z jej nieokrzesania... - zacisnęła pięści i tupnęła. Na kamiennych płytach pojawiły się rysy.
Hedda popatrzyła się wymownie na brata jak by czegoś oczekiwała, ten odpowiedział jej uniesieniem brwi po czym zrezygnowanym westchnieniem.
- Wiesz do tego trzeba czasu i to sporo no i powinnaś zacząć od przekonania jej by chociaż spróbowała bo jak widzę to każda z was w swoją stronę. Poza tym młoda wciąż jest w żałobie po przybranej matce więc to też może rodzić pewne opory.
- Ta kobieta się nią posługiwała, wiesz co Leslie dla niej zrobiła ! To my jesteśmy jej rodzinę, damy jej wszystko łącznie z miłością, ale ona nie daje nic w zamian !
- No popatrz a myślałam ze miłość jest bezwarunkowa... - rzuciła Hedda zanim Vilmund zdążył zareagować.
- Cóż jeśli będziesz krytykować jej przybraną matkę to nic dziwnego że z automatu traktuje cię wrogo. - dodał od siebie.
- To nam ją chwalić za to kim była? Jej prawdziwa matka jest nie lepsza, cała rodzina robi wszystko aby jej pomóc, a ta nie potrafi własnej córce przemówić do rozumu
-" A wyglądała na taka miłą." - usłyszał ze strony siostry w rodzimym języku lecz nic nie odpowiedział zamiast tego spróbował się skupić na załagodzeniu sytuacji.
- Chyba jesteś zbyt szybka w wydawaniu osądów na temat innych ludzi. Gdyby relacje między ludzkie były dziecinnie proste to nie mielibyśmy wojen ani morderstw.
Spuściła głowę.
- Tylko czemu to ja mam być ta zła? Inni czasem ją czegoś poduczą, ale tak to mi oddali ją, abym zrobiła z niej damę. Tylko tyle umiem, nawet moje siostry są adeptami Yogi i akupunktury, a ja umiem, być miła, nie jestem ani żołnierzem, ani alchemikiem tylko dodatkiem do galerii rodzinnej. - zaczęła wyłamywać palce.

Hedda szturchnęła go w bok z wymownym wyrazem twarzy.
"A co a mam do cholery zrobić ? " - pomyślał krzywiąc się i mierząc wzrokiem zmartwioną kobietę.
- Nie musisz być zaraz tą złą. Tylko może spróbuj dać jej trochę swobody zamiast próbować zrobić z niej damę na siłę. No i też spójrz na to z jej perspektywy, nagle ginie jej przybrana matka a potem pojawia się dawno zaginiona rodzina. Raczej jasne jest że jest do tego nastawiona sceptycznie i zapewne tak jak ty sama nie wie co ma zrobić. Najlepiej było by jak byście szczerze porozmawiały i wyjaśniły sobie parę spraw tylko z jej charakterkiem to może być problematyczne, ale chyba leprze niż walenie głową w mur.
- Ale każde jej słowo to wyzwanie, ona normalną rozmowę zaczyna jako wyzwanie. Co ja na to poradzę. - westchnęła - Spróbuję, ale nie wiem czy się uda.
- "Mój braciszek doradca... " - rzuciła złośliwie ruda.
- "Sama żeś oczekiwała że coś powiem a teraz masz problemy ? Nie miałaś kogoś pilnować ?" - odwarknął także w rodzimym języku.
- "Ta porada nie była zła poza tym mam godzinę przerwy..."

~~*~~

Vilmund miał trochę czasu na wymianę historii ze swą siostrą w sumie miała co opowiadać sam zaś nie bardzo biorąc pod uwagę że ostatnie wydarzenia mimo że ekscytujące raczej nie nadawały się na opowieści do rozpowszechniania. Wyglądało na to że Hedda miała być ochroniarzem aktora który był dość znany głównie dzięki filmom w których wcielał się w El Luppo. Raven był by zapewne zachwycony tą wieścią, jego siostra już nie bardzo narzekała że musi odganiać nadgorliwych fanów i fanki przynajmniej dobrze jej płacili.

Prośba Leslie o pozwolenie wzięcia udziału w wyprawie „naukowej” była niespodziewana i biorąc pod uwagę że nie tylko ona się tam wybierała ale i cała reszta ekipy mówiło samo za siebie. Cathrina o dziwo zgodziła się na to midgardzczyk mógł się zastanawiać czy był to efekt jego dyskusji ze starszą Armstrongówną tak czy inaczej sam zadeklarował się że będzie jej towarzyszył by zapewnić jej bezpieczeństwo. Poza tym co mogło pójść źle ? Na to nawet nie musiał odpowiadać…
 
Rodryg jest offline  
Stary 02-02-2015, 16:57   #18
 
Slan's Avatar
 
Stanisław i Stefan wzięli się za zdobywanie sprzętu na ekspedycję. Postanowili na początek odwrócić uwagę szefowej ekspedycji. W ruch poszły niezwykłe talenty Nowickiego-Radziwiła, które poskutkowały aż za dobrze. Na koniec trwającej ponad kwadrans dyskusji Gwyneth zdarzyła przytulić go do swej obfitej piersi, objąć go i klepnąć w pośladek. Tymczasem stefan usiłował coś ukraść, lecz nie udało mu się, bowiem Ishvalski nadzorca dostrzegł go i pogonił grożąc mu zakrzywionym nożem ishvalskim. W tym czasie z niewielkiego podziemnego szybu dobiegły okropne, wręcz nieludzkie wrzaski, a potem szyb się zawalił. Na szczęście dwaj pracujący tam robotnicy wybiegli cali i zdrowi, ale stwierdzili, że nie będą więcej pracować w takich warunkach. W tym czasie samuel przejżał dokumenty od Gurmmana i jego wnucząt. Oprócz dosier Ravena, który odniósł na wojnie z Aerugio wiele sukcesów, mógłpoczytać o Księciu Urbino, dowód Sierocego Korpusu, Janie Slavku, dowódcy Nowego Taboru, Ernesto De Pizzaro, który przewodził Psom Wojny i Aesirze Gurnsonie z gwardii vanów. Były też dane na temat konstantyńskich banków i Aerugio. Podkreślono zwłaszcza fakt, że Aerugio było jedynym prócz DRACHMY dostawcą paliwa dla Amestris.
Potem więc udali się d ukrytego wejścia odnalezionego przez profesora.
- Mamy tylko jedną latarkę, a za narzędzia będzie musiał nam posłużyć topór pana Vilmunda i alchemia
Priscilla została na czatach, a reszta ekipy weszła do podziemnej komory. Przypominała raczej niewielki pokój arystokraty. Je lokator był tu zamurowany przez pięć lat, zanim wykopał drogę na zewnątrz. Po zniszczeniu ściany, znależli się w długim korytarzu na którego bocznych stronach znajdowało się wiele podobnych komór. Otworzyli je, i w każdych były zasuszone zwłoki odziane w drogocenne szaty, niektóre należące do dzieci. Nie umarli z głodu, bowiem żywność i wodę dostarczano im przez niewielki otwory. Profesor rzekł, że takie traktowanie przysługiwało jedynie członkom rodziny królewskiej. Leslie zachowywała się niewzrószenie, ale Wiry wydawała się zd2nerwowana. Gdy Samuel z profesorem pr acowali nad otwarciem kolejnej celi, Stanisław z Vilmundem oparli się o ścianę... która się zawaliła. Gdy Wąglikowski poświecił w to miejsce, okazało się, że na Piastaninie i Midgardczyku leżą zwłoki kobiet, zapewne niegdyś pięknych kobiet, teraz wczepiających się w nich szkieletowymi palcami.

W końcu dotarli na samo dno kompleksu, gdzie było jedno wielkie pomieszczenie... zobaczyli resztki zawalonego szybu wykopanego przez ludzi Gwyntch. Były tu dwie komory, w tym jedna otwarta, pod którą znajdowały się zwłoki dwojga ishvalczyków... którzy uciekli z zawału. Były wypatroszone. Na środku głównej sali znajdował się oburęczny miecz. Lesli wzięła go do rąk, i stwierdziła, że jest ciężki. Obok, na tyle blisko, że zdawała się, że prawie dosięgnie miecza, znajdowała się jednoręka kobieta przykuta do ściany. Wyglądała jak żywa, miała blond włosy i otwarte srebrne oczy. Profesor podszedł do niej i spróbował zamknąć je Automailem, a wtedy kobieta gwałtownie zaczerpnęła thu
- Nie mówiła pani, że one mają takie możliwości - rzekł profesor ze zgrozom wpratrywał się w swoją rękę.
 
__________________
Myśl tysiąckrotna to tysiąckroć powtórzone kłamstwo.
Myśl jednokrotna, to niewypowiedziana prawda...
Cisza nastanie.
Awatar Rilija
Slan jest teraz online  
Stary 06-02-2015, 10:27   #19
 
Guren's Avatar
 
Na stacji kolejowej

Leslie postawiła sprawę jasno- nie ma zamiaru jechać w tej różowej kiecce na wykopaliska. W czym ją zgromadzeni poparli, zwłaszcza Stefan, choć pewne pomysły wykazały się dziwną logiką:
-A sukienkę ukradli. Rozumiesz Stefano?
-Nie lepiej jak po prostu przebierzesz się w nią z powrotem tuż przed tym jak ciotka cię odbierze? To raczej norma, że się ludzie przebierają w stroje robocze. Albo po prostu cioci Catrinie nie powiesz, że pożyczyłaś od nas ciuchy na czas wykopalisk. I wszyscy zadowoleni, mia belle-
młodszy Nowicki wolał nie dolewać oliwy do ognia. Nie kiedy ma się do czynienia z klanem o super sile. I nie kiedy nic na tym nie zyska
-Normalne suknie, a nie ubranka dla lalek!
-Nad załatwieniem normalnych sukienek jeszcze popracujemy. A łatwiej będzie jak Catrina uzna, że w tym byłaś na wykopaliskach i to była mordęga. Ale że macie dobre serducho to się cioci słuchacie. Nie musi wiedzieć, że to różowe coś było w walizce
-Dobrze... ale skombinuj normalne ciuchy. Nie drogie. Takie fajne!
-Chcesz pożyczyć coś ode mnie i Staśka? Nam wisi czy je zabrudzisz na wykopaliskach... Bo teraz może nie być czasu na pójście do sklepu
-Od Stacha chyba... bo twoje nie będą pasować. Przykro mi.
-Jak uważacie, mia belle. Choć ja tam z reguły kupuje większe bo rosnę. Ej Stasiek! Kopsnij jakieś portki dla Donny
-Dlaczego znowu ja?!
- odgryzł się starszy Nowicki.
Leslie przyszło podwinąć spodnie i rękawy, ale wyglądała na zadowoloną. Może po trochu za komplement Stefana "Ładnemu to we wszystkim ładnie".

W grobowcu

- Śmieci... Zachować... Śmieci... O! Błyszczy się tam! Śmieć! - Leslie przerzucała ze Stefanem kolejne warstwy skorup i waz. Co znaleźli z biżuterii, czy cokolwiek co metalowego pakowali do kieszeni i torby.
- Przestańcie! To mogą być bezcenne eksponaty! - profesor Wąglikowski był bliski zawału.
- Wiele pożytku będzie z rozbitego wazonu?! Kto będzie to sklejał?! - odgryzła się Leslie.
- To mamy zbierać dla pana wazony, które się jakoś trzymają? - spytał Stefan ignorując dźwięk stłuczonego naczynia. Leslie akurat trafiła w jakąś ledwie wyszczerbioną wazę jednym ze "śmieci".
W końcu Stasiek złapał ich za kołnierze, żeby łaskawie "trzymali się grupy!" i "nie robili bałaganu na wykopaliskach". Przy okazji zignorował wyzwiska Armstrongównej o "faszyzmie".
Narzekać przestali dopiero jak dotarli do komnaty ze srebrnooką kobietą zawieszoną na murze.
-To chyba kobieta... Stasiek ty idziesz z nią gadać!- stwierdził Stefan przyglądając się srebrnookiej
- Dlaczego znowu ja?! Już mnie wymacał hipopotam! I to dzisiaj!! -- poskarżył się płaczliwie Stasiek- Hipopotam!!! A i tak nie zdobyłeś narzędzi...
-Wstydziłbyś się tak mówić o kobiecie...-
młodszy powoli pokręcił głową z teatralnym współczuciem.
- No dobra już dobra... - wymamrotał Stanisław. Miał wrażenie, że spojrzenie posłane przez żeńską kadrę jest nienawistne za "hipopotama" albo naglące. Podszedł do Wąglika i powiedział do niedawnej nieboszczki - Dzień dobry... Z kim mam przyjemność?
Vilmund pokręcił głową widząc że wszyscy byli chętni do oglądania i dotykania znajdujących się tutaj rzeczy przy zupełnym ignorowaniu faktu że dwójka przygniecionych nieszczęśników została wypatroszona. - Czy tylko mnie martwi fakt że tych dwóch tutaj zostało wywróconych na drugą stronę ? Nie mówiąc już że ona raczej nie powinna już oddychać ani dawać znaków życia ?
Kobieta zaczęła się rozglądać, oddech był nerwowy i chrapliwy. - Kim jesteście? - zapytała w niezwykle archaicznej wersji wspólnego - Niech ona odda mi miecz - szarpnęła przykutą ręką. Leslie mocniej przycisnęła ostrze:
- Jestem Leslie Avido. I nie oddam
- Automaile nie tworzą wampirów - rzekła Winnry
- Jestem Stanisław... Badamy te ruiny... A Waćpannę jak powinniśmy nazywać? - powiedział Nowicki
- Ilene. - rzekła krótko
- Ładne imię, Ilene... - uśmiechnął się lekko
Vilmund popatrzył się z dezaprobatą na Leslie. - Na pewno nie chcesz oddać miecza niedawno zmartwychwstałej ?
-Ja bym się zastanawiał właśnie dlatego, że zmartwychwstała czy powinniśmy oddać ten miecz, panie Vilmund.
- skwitował Stefan- Zwłaszcza, że wcześniej po okolicy ludzi wypatroszyło
Pogrzebał w swojej torbie z narzędziami: - A mam tylko jeden osikowy kołek!
- W filmach zawsze jak oddaje się orzywieńcowi broń to zabija bohaterów - warknęła Leslie –
Jestem Claymore, Srebrnooka wiedźma... nie widać - rzekła ostro srebrnooka.
- Niestety nie wiemy czym jest Claymore... o piękna Ireno- Staśkowi uśmiech nie schodził z twarzy - Zatem oświeć nas
- Leslie, nie zwracaj na niego uwagi... Już tak ma i tak gada- zapewnił młodszy Nowicki dalej z kołkiem w ręku
Ilena popatrzyła jak na idiotów: - Jesteście z bardzo zapadłej wsi... niech wam wystarczy, że polujemy na Yoma... Potwory żywiące się ludzkimi flakami... co chcesz zrobić z tym kołkiem?
- Na razie to nawet nie wygląda by mogła ustać na nogach... - popatrzył się na kawałek drewna trzymany przez młodego i dodał - ... ale i tak wątpię byś coś jej tym zrobił skoro wciąż dycha.
- Stefek, nie rób z nas ciemnych chłopów... - Stanisław przyłożył dłoń do skroni- I odłóż ten kołek...
-Człowieku, właśnie trup przemówił i mi każesz właśnie teraz go odłożyć?! I panie Vilmund jak chce się u nas, żeby nieumarły już umarł na dobre to mu trzeba wbić osikowy kołek w serce. Dla pewności jeszcze większej najlepiej przedtem narysować mu odpowiednie znaki kredą, ewentualnie po wbiciu kołka odciąć takiemu łeb i wsadzić między nogi. Dla jeszcze większej pewności to zapodać wszystkie kroki. Zwłaszcza na takie co zaczęły latać po okolicy na nietoperzych skrzydłach i wysysać krew. Szczególnie lubią dziewice.

Leslie mocnej chwyciła miecz - Obronię cię Stefano - rzekła twardo.
- Nie będę wysysać krwi - - rzekła Ilene
- Daj je ten miecz.. – rzekł profesor pokazując rewolwer i uśmiechając się groźnie. Wzrok kobiety powędrował ku parze wypatroszonych zwłok:
- Już się uwolniły... tylko ja mogę je pokonać
• - Profesorze? - Stefan odłożył kołek na rzecz swojego Nightwinga.
- Czym są te Yomy, pani Ileno? Kolejne monstra alchemiczne? - spytał Stanisław.
- Alchemia?... Nie wiem... Chyba tak. To potwory żywiące się ludźmi. Stworzono nas byśmy walczyli z nimi... z ich ciał - rzekła Ilene
- Xingijscy mistrzowie potrafią całe tygodnie medytować w transie. Pewnie zwyczajna wariatka, którą uwięziła mafia... wśród ludów południa i w Xing Yoma to popularny elemen folkloru. Pewnie oszalała z samotności - rzekł Wąglikowski
- Kto rządził jak tutaj cię umieścił Ileno? -spytał Stasiek.
- Xerxes - rzekła krótko - Nadal włada miastem?

- Może bym uwierzył gdyby nie to ... - wskazał na dwóch nieszczęśników - ... chyba ze mi powiesz ze to Ishvalska tradycja samo patroszenia gdy jest się bliskim śmierci.
- Pewnie też ofiary mafi
- rzekł profesor z nadzieją
- Czyli wpierw ich wypatroszyli a potem zawalili na nich tunel kreatywni ci gangsterzy. - rzekł Vilmund wyciągając broń dla bezpieczeństwa.
Stefan wolał zajść od tyłu Wąglika - Za dużo dziwacznego cholerstwa ostatnio widziałem! Samuel! Pomóż mi ją wyciągać!! Zanim znów coś spróbuje zeżreć mi wątrobę- wrzasnął Stasiek.

Samuel wykazał się lekarskim profesjonalizmem i dał z liścia histerykowi:
- Uspokój się najpierw...
- Macie rację lękając się mnie... bowiem jestem w połowie potworem. Lecz bestie jakie się uwolniły gotowe sią pożreć setki ludzi - rzekła ilene
- A za co król Xerxes kazał was tu uwięzić - zapytał profesor
- Zabiłam jego matkę... Rozumiem że się lękać jego gniewu...
- Niespecjalnie. Nie żyje od 400 lat - skwitował Wągilikowski
Ilene oniemiała a potem szarpnęła łańcuch - łżecie! - zawyła Nie mogło upłynąć tyle czasu to nie może być prawda – Zawołała
- A to Xerxes to nie miało nie istnieć od 400 lat, to jak się uchowałaś? - skwitował Stefan po raz kolejny wykazując się niedelikatnością
- Czy tam 300... No to, że Xerxes zniszczono to już większy problem niż ile minęło czasu nie?
- To kolejna tortury prawda? Zaklinam was, powiedzcie, że nie siedzę tu od pięciuset lat - uklękła i zaczęła patrzeć na nich ze łzami w pozłociałych oczach
- Nie no! To tylko biedna kobieta. Serc nie macie! - Winry chwyciła klucz i podeszła do kobiety
- A co mam powiedzieć.... W końcu się dowie... - spojrzał na Leslie szukając poparcia.
- Ale kołek trzymaj. I granaty odbespiecz - podała Stefanowy miecz. Ważył z trzydzieści kilo
- Łooo kurwa... - zaklął po piastiansku, a potem przeszedł na wspólny - A te Yomy to jak wyglądają? Zwłaszcza jak mogą wypatroszyć?
- Zęby, pazury. Łyse. Złote oczy. Potrafią perfekcyjnie udawać ludzi. Potrafię je jednak wyśledzić. Wyczuwam energię takich istot. Jak one. Jak ja
- Jak to udawać ludzi jak są jednocześnie łyse, złotookie? To się rzuca w oczy...
- Zmieniają postać. Lubią udawać ludzi, których pożarły - jej głos był głuchy i ponury
- W sensie naciągać ich skórę?! Stryjek mi to opowiadał... że takiemu jednemu rozerwało skórę i... O kurwa! Jeśli to prawda to tamtych dwóch Ishvarczyków na górze... a których wypatroszone zwłoki leżą tutaj... -
- Sami rozumiecie. Odnajdę ich... Kto teraz włada tym królestwem?
- W Xerxes? To teraz poszło pod młotek Amertis... I rządzi Furher z Armią... Zresztą czy to teraz ważne?! Mówta gdzie najbliższa Yoma - polecił domorosły mechanik
- Stefek jak ty się wyrażasz?! -skarcił go Stasiek
- Amestris? Jak żona-siostra Xerxesa? - zapytała zdumiona
- Może najpierw zajmiemy się tą Yomą, a później pogadamy o przeszłości i teraźniejszości?! - Samuel w końcu nie wytrzymał
 
Guren jest offline  
Stary 09-02-2015, 14:36   #20
 
Brilchan's Avatar
 
Randki ze Ścieżką

Lekarz porzucił swoje zwykłe obdarte łachy i ubrał się w pożyczony garnitur - Nie martw się, wojskowi już tak mają że mają regulamin zamiast mózgu już nie może cię skrzywdzić - Pocieszał kobietę jednocześnie zastanawiając się czy nie warto wykosztować się na Majchra żeby zabić wredną flądrę która tak skrzywdziła jego ukochaną.

Kolejne spotkania upłynęły dość przyjemnie w opinii alchemika aż wszystko się zawaliło gdy jego złe uczynki powróciły ugryźć go w tyłek - Ci zabójcy to moja wina, chcę cię dopaść bo moi wrogowie ich wynajęli ale nic się nie martw pojedziemy do Nowego Xarxes i obronię cię przed niebezpieczeństwem - Obiecał

W restauracji


- Frutii di Marre! - Zamówiła szczęśliwa Leslie -Stefano, damy dużemu ostryg.
-Lepiej nie on i bez afrodyzjaków ma za duże libido- Wtrącił Samuel.
"Stefano, Patrz na te kalmary nadziewane suszonym pomidorem. A może wolisz ośmiorniczkę"
Kałamarnice to z chęcią bym zjadł Mama opowiadała mi, że w Xing są przysmakiem
-Wysokie libido? Skoro jest tak nie kumaty w tych sprawach, to pewnie wdał się w tatę. I wystarczy mu żona: „ Stasiek
-Ale tata ma 4 dzieci, więc to nieźle. 5 Się nie urodziło" Stefan

-Przecież ja z tym wysokim libido to o tobie mówiłem Stasiu zamęczysz przyszłą żonę, jeżeli cię jeszcze ostrygami dokarmimy a biedaczka przy nadziej, bo mądrość ludowa mówi, że ostrygi moce miłosne wspomagają, ale będziesz musiał się z nią przespać, bo inaczej ślub nieważny, chociaż w sumie można wykorzystać brak pożycia, jako argument do unieważnienia ślubu…, Ale ja tam bym na razie radził dostosować się do woli dziadka, bo może się wściec jak mu zaczniecie bruździć - Poradził.

-Prędzej pójdę za przykładem stryja i się urżnę!
- Wiesz, że mogą kazać mi ciebie otrzeźwić a ja będę musiał się posłuchać? Nie kombinujcie za bardzo, bo się stary wścieknie i będą kłopoty potem się z nim ustali rozwód albo zorganizuje młodej ucieczkę z jej kochankiem, ale to potem na razie udawajmy grzecznych.
- Mamy dość kłopotów i bez tego a dziadzio nam się przyda, jako sojusznik, nie liczyłbym na to, że szybko zejdzie, kto go tam wie może ma "czerwone cukierki" na przedłużenie życia tak jak pewien mój rodak, którego znacie? Nie zdziwiłoby mnie to ani trochę

-Stryjek tak w ogóle to się musiał ożenić przez używki-, bo się najadł grzybków halucynków i zrobił Mirka. Weź Stasiek nie rycz! W naszej rodzinie były głównie małżeństwa aranżowane. Tylko ty jesteś dziecko miłości- Stefan klepnął mocno w ramię pochlipującego Staśka.

- Przecież z nią nie utkniesz! Najwyżej przez jakiś czas poudajesz dobrego męża może dzieciaka odchowasz trochę a potem ci się jakieś wyjście awaryjne zorganizuje- Uświadomił sobie, co powiedział i szybko dodał żeby nie spłoszyć chłopaka - ALBO szybciej coś załatwimy, ale na spokojnie sobie pogadamy z córami dziadka to rozsądni ludzie, więc na pewno coś dogadamy. Tylko nie działajcie z samowolki tylko w porozumienia z nimi - tu posłał znaczące spojrzenie młodemu.

-No, co? Ale jest tyle opcji. Sao z brzuchem, albo, że Stasiek lubi też chłopców. A i tak będzie skandal, jeśli wyjdzie, że to było, bo Stasiek miał miękkie serce jak gach dał dyla, to Stasiek postanowił ocalić honor Ravenównej ślubem. Będę musiał dąć te historię na wyłączność Norze!
- Pamiętaj, z kim mamy do czynienia dziadzio i córeczki nie są głupie na pierwsze od razu zarządzą badanie albo podadzą ziółka a na drugie stwierdzą żeby sobie załatwił kochanków na boku - Odrzucił od razu obydwa pomysły - Nie wolno nam działać na szybko! Chociaż raz załatwmy sprawę na zimno i nie róbmy sobie więcej wrogów na pewno da się wynegocjować jakieś lepsze warunki dla Stasia bez złoszczenia dziadka.

-Co za różnica... Jak nie Grumman to Tatko nas, a na pewno mnie zabije jak się dowie…
-A się Dziadek ze Stryjem zabiją śmiechem...- Stasiek odzyskał głos.
- Bądźcie poważni! Przecież te baby dały nam do zrozumienia, że jeżeli coś pójdzie nie po ich myśli to waszym bliskim zdarzy się "tajemniczy wypadek”! To nie pora na wasze niedopracowane pomysły to nie jakaś drugorzędna gangsterka tylko facet o planach i wpływach na skalę międzynarodową! Przecież was nie zostawię, ale tłumaczę, że tym razem trzeba iść na współpracę i wynegocjować lepsze warunki po dobroci - Wyjaśniał dobrze znając gorące głowy braci.

-Mi to rybka, rozumiem i w sumie to ja tam mógłbym się żenić, ale jestem za młody. Zwłaszcza jakby dorzucili mi do interesu....- młodszy uśmiechnął się wrednie i skrzyżował ramiona za karkiem-, ale Tatko się wkurwi jak nigdy... Stasiek nie rycz! Ty i tak się wykpisz.... A za resztę rodzinki nie odpowiadam, co zrobią jak się dowiedzą, że Stasia zmusili do ożenku.

- O to niech już się dziadzio martwi skoro zamierza ich zaprosić to pewnie już się i z tej strony zabezpieczył - skwitował Sam.

-I tak zaczną szukać "studni" na wyjście z tej sytuacji sensie metaforycznym na znalezienie wyjścia, a nie, że naprawdę kogoś wrzucą do studni za przykładem stryjecznej prababci Doroty, która tak upozorowała wypadek mężulkowi. I może nie Grumman, ale to będzie awantura dziesięciolecia.
-Już słyszę te komentarze Stryja i Dziadka... -Mamrotał Stasiek.
-Nie jęcz! Stryjek i tak sypie z rękawa dowcipami o swoim beznadziejnym małżeństwie! Spije cię najwyżej najmocniejszym bimbrem na pociechę. A Dziadek... Jest dla wszystkich wredny i zrzędzi.
-Ciebie akurat lubi.
-Ty go strzelisz w pysk na uspokojenie, czy ja mam?

Tej przyjemności sobie nie odmówię - Powiedział farbowany Xingijczyk i zaaplikował Stanisławowi profesjonalnego liści na otrzeźwienie - Lepiej czy przejść do mocniejszych środków? Przecież mówię ci chłopie, że cię nie zostawię w potrzebie! Potem się znajdzie nasze, zleceniodawczynie i na spokojnie wynegocjuje dla ciebie lepsze warunki a na razie skupmy się na szukaniu naszego lekarza i dzieciaków, co ten wasz zmarły kumpel uratował. Równie dobrze możemy zacząć na wykopaliskach ich szuka

Obecnie

Samuel był dość milczący bo stresowała go duża ilość Isivalczyków oraz wygląd okolicy która kojarzyła mu się z wojenną traumą. Udało mu się na razie uniknąć ataków paniki oraz wykrycia ale i tak głównie skupiał się na wydawanych mu poleceniach oraz ćwiczeniach oddechowych.

~No i tyle z wakacji, koniec normalności jak na jedną podróż~ - Pomyślał gorzko lecz po prawdzie to był szczęśliwy że ma jakieś problem do rozwiązania. Przywołał wszystkich do porządku - Dobrze, Pani Ilono proszę prowadzić jesteśmy wojownikami więc pomożemy Pani złapać te potwory ale lepiej żeby nie próbowała nas Pani oszukać bo zabijemy jak wściekłego psa jasne ? - Przestrzegł pół potworzyce, może wydawało się to zbyt surowe ale miał już powyżej dziurek w nosie wszelkich dziwnych maszkaronów.
 
Brilchan jest teraz online  
 



Zasady Pisania Postów
Nie Możesz wysyłać nowe wątki
Nie Możesz wysyłać odpowiedzi
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Trackbacks jest Wył.
PingbacksWł.
Refbacks are Wył.


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 19:30.



Powered by: vBulletin Version 3.6.5
Copyright ©2000 - 2021, Jelsoft Enterprises Ltd.
Search Engine Optimization by vBSEO 3.1.0
Pozycjonowanie stron | polecanki
Free online flash Mario Bros -Mario games site

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164 165 166 167 168