Spis Stron RPG Regulamin Wieści POMOC Kalendarz
Wróć   lastinn > RPG - play by forum > Sesje RPG - Inne > Archiwum sesji z działu Inne
Zarejestruj się Użytkownicy

Archiwum sesji z działu Inne Wszystkie zakończone bądź zamknięte sesje w systemach innych (wraz z komentarzami)


 
 
Narzędzia wątku Wygląd
Stary 14-10-2015, 19:18   #1
 
Dragor's Avatar
 
Reputacja: 1108 Dragor ma z czego być dumnyDragor ma z czego być dumnyDragor ma z czego być dumnyDragor ma z czego być dumnyDragor ma z czego być dumnyDragor ma z czego być dumnyDragor ma z czego być dumnyDragor ma z czego być dumnyDragor ma z czego być dumnyDragor ma z czego być dumnyDragor ma z czego być dumny
[DC] Aftershock

To był piękny dzień w parku miejskim Metropolis. Pomnik Bohaterów, jak ludzie zwykli nazywać miejsce ostatniej walki Ligi Sprawiedliwych było niczym powoli gojąca się rana wśród drzew. Zryta gleba już dawno pokryła się trawą, nawet jakiś samotny krzaczek zaczął odrastać z resztek swojego poprzednika.
Kto by się ośmielił zruszyć spokój tego miejsca? Mimo to Ruch Oporu wysłał tutaj właśnie Azrael'a, Monsieur'a Malah i Spectre'a by obserwowali pomnik. Według nowych danych siły specjalne były stanie gotowości i częste patrole przeczesywały okolicę. Najlepiej mogła to zobaczyć Zielona Latarnia zwana Katsu. Młodziutka kosmitka przyleciała na Ziemię zaledwie kilka tygodni temu. Na wstępnie ona i jej mentor zostali potraktowani żółtą energią, skutkiem czego jej opiekun został zastrzelony jeszcze w powietrzu. Dziewczyna przeżyła tylko dlatego że Flash był w pobliżu i uratował ją nim podzieliła los starszej Latarni. Teraz wraz z innymi obserwowała park. Jej stanowisko znajdowało się na wieżowcu u jednym z najszerszych wejść do parku.
Nie można było liczyć opancerzonych furgonetek, jakie co chwila wjeżdżały i wjeżdżały z zielonej ostoi w centrum miasta.
Reszta rebeliantów ukrytych w różnych punktach widziała uzbrojonych ludzi przepędzających cywilów z terenu parku. W takim razie informacje były prawdzie, coś się szykowało...

Nagle rozbłysło światło nad pomnikiem. Z niego wyłonili się... Superman, Blustreak, Hareely Queen, Deadsrtoke i Blue Bettle. Czy oni przypadkiem nie żyli?
W niecałą minutę później zaroiło się od policji i służb specjalnych. Nowo przybyli zostali szybko oskarżeni o podawanie się za bohaterów, a według polityki zero tolerancji oznaczało iż mundurowi mogli ich zabić bez żadnych przeszkód.

Superman uczuł się wciąż słaby po pobycie w obcym wymiarze i nie był pewien, co do sowich mocy. W dodatku wszystko wskazywało, że czarodziejka oszukała ich i wykorzystała, by przejąć tutaj władze. Inaczej nie można było tego przetłumaczyć. No i jeszcze Blustreak...
- ODEBRALIŚCIE MI OJCA A TERAZ ZNIEWAŻACIE JEGO PAMIĘĆ ORAZ MÓJ HONOR! NIE BĘDZIE DLA WAS LITOŚCI POSMAKUJCIE FURII BÓSTW WODY!
Chłopak rzucił się na otaczający ich tłum uzbrojonych po zęby ludzi. Jednak czy można go winić? Właśnie dowiedział się, że nie dość że przenieśli się w czasie, to jeszcze stracili wszystkich przyjaciół. A co z Lois? Z Karą? Z Connor'em? Z jego rodzicami?
Blustreak tymczasem nawet się nie zastanawiał, kto mógł pozostać z jego bliskich. Teraz skupił się jedynie na zemście. Wciąż miał problemy ze swoją prędkością, to wiedział na pewno, ale to co miał wystarczyło by zabić zwykłego człowieka. O czym nie wiedział, to, to że nie miał do czynienia ze zwykłymi ludźmi.
Nim dobiegł do pierwszego szeregu coś nagle złapało co za nogi i poleciał do przodu uderzając ciężko o ziemię. Gdy zerknął na stopy zobaczył iż jego nogi spowija czara substancja która rozciągała się niczym guma i nawet wibrując nie mógł się jej pozbyć.
Superman poczuł na sobie działanie kryptonitu. Ludzie bez wątpienia byli uzbrojenie w śmiercionośny dla niego pierwiastek. Widział nawet że kilku posiadała coś jakby zmodyfikowane krytonitowe działo, jakimś poczęstował go Luthor.
Reszta też się nie miała za wesoło. Harleen i Deadstroke obydwoje zostali spętani elektryczną siatką wystrzelona niemal w tym samym momencie co dziwna substancja, która unieruchomiła szybkonogiego nastolatka. Następny z sonicznego działa oberwał Beetle. Dźwięk podrzucił go w powietrze gdy tylko wykonał pierwszy ruch w stronę mundurowych. Część jego zbroi została dosłownie zdmuchnięta.
Krytoniczyk jeszcze nie został ostrzelany, ale pewnie dlatego, że stał w miejscu w szoku i nie próbowała atakować.

Broń wymierzona w konkretnych metaludzi i obcych. Ruch Oporu już od dawna wiedział o takiej taktyce pani Prezydent. Co ciekawe siły zgromadzone w parku zdawały się być dokładnie świadome z czym mają do czynienia. Być może Prezydent dokładnie wiedziała kto i kiedy się tu pojawi. To nie było by wcale dziwne. Wiedźma nie raz pokazała iż doskonale zna wszystkie słabe strony bohaterów i złoczyńców. Dlatego też była tak skuteczna.
Nowi dostawi porządne manto, a Blue Beetle może już nie żył leżąc twarzą do ziemi w szybko rozprzestrzeniającej się kałuży krwi. Hareen i Deadstoke właśnie dowiadywali się jak czuje się skazaniec na krześle elektrycznym, a Bluestrek był tylko o jeden strzał łaski od śmierci. Superman prawie już leżał pod działanie kryptonitu w nabojach sił specjalnych.
Jednym słowem sytuacja nie przedstawiała się kolorowo.

Do Azrael, Kat, Spectre i Malah. Macie komunikatory i możecie ze sobą przez nie rozmawiać

 
__________________
Gallifrey Falls No More!

Ostatnio edytowane przez Dragor : 14-10-2015 o 19:31.
Dragor jest offline  
Stary 14-10-2015, 22:09   #2
 
Brilchan's Avatar
 
Reputacja: 18676 Brilchan ma wspaniałą reputacjęBrilchan ma wspaniałą reputacjęBrilchan ma wspaniałą reputacjęBrilchan ma wspaniałą reputacjęBrilchan ma wspaniałą reputacjęBrilchan ma wspaniałą reputacjęBrilchan ma wspaniałą reputacjęBrilchan ma wspaniałą reputacjęBrilchan ma wspaniałą reputacjęBrilchan ma wspaniałą reputacjęBrilchan ma wspaniałą reputację
Elude stał jak wryty, z boku mogłoby się komuś wydawać, że jest w szoku i nie rozumie, co się stało, ale w rzeczywistości jego umysł z wielką prędkością przetwarzał kawalkadę informacji:

~Tato, TATO NIE ŻYJE..., Ciocia Jagna! Jak ona mogła?! Dałem się tak oszukać! Wciąż jestem związany z nią przysięgą!~ - Rozpacz walczyła w nim z furią.

Nagle wszechświat wysłuchał jego niemej prośby i postawił przed nim kogoś, na kim może wyładować sprzeczne emocje, które nim targały.

Sylwetka chłopca zaczęła się rozmywać, po ciele przebiegły rozbłyski błękitnej energii świadczące o tym, że pobiera większą ilość mocy SpeedForce a oczy zapłonęły błękitnym blaskiem. Jednak najstraszniejsze w tych przygotowaniach było to, że mocniej ścisną katanę skradzioną najemnikowi z innego świata w tej chwili nie obchodziło go, że ci żołnierze mogą być niewinnymi uczciwymi ludzźmi oszukanymi przez Olgę tak jak on sam. PRAGNĄŁ ZEMSTY!

-ODEBRALIŚCIE MI OJCA A TERAZ ZNIEWAŻACIE JEGO PAMIĘĆ ORAZ MÓJ HONOR! NIE BĘDZIE DLA WAS LITOŚCI POSMAKUJCIE FURII BÓSTW WODY
- Krzyknął przerażającym podwójnym głosem, który uzyskał poprzez wprowadzenie strun w drganie, po czym ruszył do ataku.

Jednak jego atak nie powiódł się, nie mógł nic poradzić ci tutaj dysponowali jakąś substancją, która unieruchomiła mu nogi.

Wiedział co teraz trzeba zrobić nim wiedźma zyska możliwość wykorzystania łatwowiernie złożonej przysięgi. Nie czyniło to wcale wypełnienia tego postanowienia łatwiejszym. Chwycił miecz i odwrócił jego ostrze w swoim kierunku - Nie pozwolę, aby ta wstrętna Baba Yaga, która kazała się zwać Ciocią Jagną wykorzystała moją własną głupotę i słowa przysięgi złożonej w dobrej wierze przeciwko mnie! ~Może to i lepiej? Szybciej spotkam się z Tatą... Tylko, do których zaświatów trafie? W Dolinie pewnie odrodziłbym się, jako Duch Jeziora albo Tryton, ale skoro jestem tu znaczy, że nigdy nie zobaczę Mamy... ~ - Ręka trzymająca miecz zadrżała a z błękitnych oczu półboga pociekły łzy.
 

Ostatnio edytowane przez Brilchan : 15-10-2015 o 09:53.
Brilchan jest offline  
Stary 15-10-2015, 00:30   #3
 
Azrael1022's Avatar
 
Reputacja: 14420 Azrael1022 ma wspaniałą reputacjęAzrael1022 ma wspaniałą reputacjęAzrael1022 ma wspaniałą reputacjęAzrael1022 ma wspaniałą reputacjęAzrael1022 ma wspaniałą reputacjęAzrael1022 ma wspaniałą reputacjęAzrael1022 ma wspaniałą reputacjęAzrael1022 ma wspaniałą reputacjęAzrael1022 ma wspaniałą reputacjęAzrael1022 ma wspaniałą reputacjęAzrael1022 ma wspaniałą reputację
- Lewy okular przybliżenie – po tej komendzie soczewki chroniące wizjer hełmu zmieniły ustawienie, umożliwiając Aniołowi Zemsty dokładniejszy widok. Azrael potrzebował jak najlepszego spojrzenia na zaistniałą sytuację. Służby specjalne były wyposażone w broń, która wyjątkowo skutecznie radziła sobie z mocami ich przeciwników. Kule z kryptonitem, elektrosiatka, soundwave i jakaś substancja pętająca nogi. Żołnierze byli niebezpieczni, jednak ich specjalizacja wystawiała ich na pewne niebezpieczeństwo – zapewne nie byli przygotowani na atak bohaterów korzystających z innych mocy. Azrael przeanalizował sytuację i najlepszym wyjściem wydały mu się bomby dymne i walka wręcz.
- Katsu, siły specjalne mogą mieć wsparcie snajperów. Widzisz jakichś ze swojej pozycji? – zapytał kosmitki przez komunikator. – Do wszystkich, mamy największe szanse jak uderzymy równocześnie i wykorzystamy zdolności na jakie żołnierze Olgi nie są przygotowani. Przy okazji, ktoś ma kontakt wzrokowy z ukrytymi odwodami policji? Lepiej, żeby nikt nas nie zaskoczył w środku walki.

Azrael powoli wyjął miecz z pochwy i nie ruszając się póki co z kryjówki w gęstych krzakach ocenił odległość do najbliższych służb mundurowych. Nie było wcale tak daleko. Odpiął przypiętą u pasa bombę dymną i był gotowy do natychmiastowej akcji.
 
Azrael1022 jest offline  
Stary 15-10-2015, 14:46   #4
 
Demogorgon's Avatar
 
Reputacja: 152 Demogorgon wkrótce będzie znanyDemogorgon wkrótce będzie znanyDemogorgon wkrótce będzie znanyDemogorgon wkrótce będzie znanyDemogorgon wkrótce będzie znanyDemogorgon wkrótce będzie znanyDemogorgon wkrótce będzie znanyDemogorgon wkrótce będzie znanyDemogorgon wkrótce będzie znanyDemogorgon wkrótce będzie znanyDemogorgon wkrótce będzie znany
-Jakkolwiek me serce rwie się do chwalebnej konfrontacji, mój Mistrz zaleca ostrożność. Zważ, mój miłujący opium dla ludu przyjacielu, że "Jeśli znasz siebie i swego wroga, przetrwasz pomyślnie sto bitew. Jeśli nie poznasz swego wroga, lecz poznasz siebie, jedną bitwę wygrasz, a drugą przegrasz. Jeśli nie znasz ni siebie, ni wroga, każda potyczka będzie dla Ciebie zagrożeniem." jeśli wolno mi zacytować poczciwego Sun Zi. - Odezwał się z komunikatorów gruby baryton z wyczuwalnym francuskim akcentem.
-Mówiąc językiem zrozumiałym dla waszych prostackich, ograniczonych umysłów, nie możemy zakładać, że nasi wrogowie nie spodziewają się ataku z naszej strony. - Odezwał się zaraz drugi głos, sztuczny i mechaniczny, jakkolwiek niepozbawiony złowieszczej nuty.
Brain. Oczywiście, że Mallah zabrał go ze sobą. Dwu i półmetrowy goryl w mundurze i z karabinem nie rzucał się o czy wystarczająco bez mózgu w słoju przypiętego do pasa. Dowództwo Ruchu Oporu doradzało mu już wielokrotnie aby zostawił swojego Mistrza w bazie, gdzie byłby o wiele bezpieczniejszy, niż na polu bitwy. Niestety Monsieur Mallah słuchał tylko Braina a ten stanowczo odmawiał zostania od niego oddzielonym.
Mallah siedział ukryty w gęstych korzeniach jednego z drzew, obserwując sytuację przez lornetkę z noktowizorem. Rozglądał się za ewentualnym wsparciem sił ich znienawidzonych politycznych przeciwników.
-Sugerowałbym prostą strategię odwracania uwagi. - Zaczął Mallah. - Mistrz, ja oraz nasz miłośnik broni białej wyprowadzimy atak od tyłu i wycofamy się. W czasie gdy wymusimy na przeciwniku podział uwagi, nasza nowa towarzyszka pochwyci moment i skradnie nieszczęsne ofiary aparatu ucisku bezdusznego reżimu. Z kolei Spectre pozostanie w odwodzie i wkroczy, gdyby sytuacja tego wymagała. - Powiedział. -Oczywiście to zakłada, że się nas nie spodziewają. A za naukę, że jest inaczej, możemy drogo zapłacić.
-I byłaby to lekcja daremna i bezcelowa. "A gdyby ktoś dla swej nauki przeszedł przez ogień – czegóż to dowodzi? Zaprawdę, więcej to waży, gdy własna nauka rodzi się z własnego żaru." - Powiedział Brain.
-Nietzsche. Mój ulubiony. - Mallah rozsmakował się w cytacie, przygotowując trzy granaty, od których rzucenia zamierzał rozpocząć atak, by potem chwycić za karabin i spaść na swych wrogów w furii maszynowego ognia.
-Mój też, Mallah. Mój też.
 
Demogorgon jest offline  
Stary 15-10-2015, 14:48   #5
 
RyldArgith's Avatar
 
Reputacja: 668 RyldArgith jest godny podziwuRyldArgith jest godny podziwuRyldArgith jest godny podziwuRyldArgith jest godny podziwuRyldArgith jest godny podziwuRyldArgith jest godny podziwuRyldArgith jest godny podziwuRyldArgith jest godny podziwuRyldArgith jest godny podziwuRyldArgith jest godny podziwuRyldArgith jest godny podziwu
- Katsu, siły specjalne mogą mieć wsparcie snajperów. Widzisz jakichś ze swojej pozycji?
Stała na szczycie wieżowca, obserwując z tego punktu park i jego otoczenie. Stała i patrzyła, zaś słowa jakie słyszała w komunikatorze dochodziły do niej. Jakiś czas trwało nim zdecydowała się odezwać przez komunikator. Wydawać by się mogło że trwało to wieczność. W rzeczywistości jednak ta chwila zawahania była krótka. Cztery wdechy. Nie mniej, nie więcej. Cztery.
Wpatrywała się w wejścia do parku, widząc z tego miejsca opancerzone furgonetki i inne radiowozy.
- Nie podoba mi się to- pomyślała. Zacisnęła dłoń w pięść, popatrzyła na swój pierścień. Była gotowa na ewentualny atak jej grupy. Sytuacja jaka się rysowała przed nią była wystarczająco zaogniona. Ona zaś aż gotowała się do akcji. Zamknęła oczy. Jeszcze jeden wdech. Wystarczająco by zobaczyć w myślach ponownie upadek jej mistrza.
-Oczyść umysł dziewczyno- głos w jej głowie szeptał do niej.- Skoncentruj się. Nie ma miejsca na gniew. Tylko skoncentrowana dasz radę.
Gdy skończyła rozmyślania powiedziała do komunikatora.
- Nie widzę snajperów. Wszystkie wyjścia zablokowane. Po terenie krąży kilka pojazdów, z tym paskiem na bokach i napisem Policja...Do tego kilka innych pojazdów.
Gdy zobaczyła co się dzieje z jednym z zaatakowanych który próbował przebić się kataną krzyknęła do komunikatora:
- Musimy działać! Nie ma czasu. Ten dzieciak zaraz sie zabije!
Osłoniła się polem siłowym.
 
RyldArgith jest offline  
Stary 15-10-2015, 15:43   #6
 
Orthan's Avatar
 
Reputacja: 1955 Orthan ma wspaniałą reputacjęOrthan ma wspaniałą reputacjęOrthan ma wspaniałą reputacjęOrthan ma wspaniałą reputacjęOrthan ma wspaniałą reputacjęOrthan ma wspaniałą reputacjęOrthan ma wspaniałą reputacjęOrthan ma wspaniałą reputacjęOrthan ma wspaniałą reputacjęOrthan ma wspaniałą reputacjęOrthan ma wspaniałą reputację
Jim uśmiechnął się ironicznie wkładając wykałaczkę w usta i komunikując się z wszystkimi członkami drużyny telepatycznie.
- Pozostać w obwodzie, ktoś tu kpi ze mocy Anioła Gniewu. Ja jestem Gniew Pana w mej mocy jest osądzić wszystkich niesprawiedliwych i skazać ich na ból i potępienie - tak jak runęły mury Jerycha tak oni ustąpią przede mną . Zbyt długo Pani Prezydent dopuszczała się zbrodni i zła, pora by poznał mój gniew. Musi za to zapłacić własną krwią by ma zemsta i sprawiedliwość się dopełniły. Ale najpierw sprawiedliwość i zemsta będzie czekać na tych którzy jej służą.
Następnie słysząc słowa zielonej latarni The Specter w swej prawdziwej postaci unosi się w powietrze i wokół schwytanych tworzę pierścień ognia tak by młoda zielona latarnia miał łatwiejsze zadanie, a wokół parku swą wolą z wypiętrzonych fragmentów terenu tworzy otaczający go mur. Siła swej woli zgniata też wszystkie znajdujące się w parku pojazdy i rozrzuca je po cały parku. A wokół schwytanych superbohaterów tworzy tarcze energetyczne.
 
Orthan jest offline  
Stary 15-10-2015, 16:27   #7
 
Demogorgon's Avatar
 
Reputacja: 152 Demogorgon wkrótce będzie znanyDemogorgon wkrótce będzie znanyDemogorgon wkrótce będzie znanyDemogorgon wkrótce będzie znanyDemogorgon wkrótce będzie znanyDemogorgon wkrótce będzie znanyDemogorgon wkrótce będzie znanyDemogorgon wkrótce będzie znanyDemogorgon wkrótce będzie znanyDemogorgon wkrótce będzie znanyDemogorgon wkrótce będzie znany
-Gniew Pana? - Uśmiechnął się Mallah. -Oczywiście zdajesz sobie sprawę, że to prowadzi nas bezpośrednio do twierdzeń Kartezjusza a stamtąd bezpośrednio do Geulincxa, Malebranche'a i okazjonalistów...
-Mallah, wątpię, aby ten blady osobnik był tym zainteresowany albo chociaż zdolny pojąć ten wywód. - Zwrócił mu uwagę Brain. - Parafrazując klasyka, otaczają nas głupcy.
-Niestety, Mistrzu. jednakże w takiej sytuacji nie mogę sobie odmówić udziału w próbie ognia. - Odparł Mallah, rzucając granatami w stronę żołnierzy. -Czas aby imperialistyczne psy zakosztowały twardego ołowiu. - To powiedziawszy rzucił się w wir walk, prując do przeciwników ze swego karabinu.
 
Demogorgon jest offline  
Stary 15-10-2015, 23:48   #8
 
Azrael1022's Avatar
 
Reputacja: 14420 Azrael1022 ma wspaniałą reputacjęAzrael1022 ma wspaniałą reputacjęAzrael1022 ma wspaniałą reputacjęAzrael1022 ma wspaniałą reputacjęAzrael1022 ma wspaniałą reputacjęAzrael1022 ma wspaniałą reputacjęAzrael1022 ma wspaniałą reputacjęAzrael1022 ma wspaniałą reputacjęAzrael1022 ma wspaniałą reputacjęAzrael1022 ma wspaniałą reputacjęAzrael1022 ma wspaniałą reputację
Malah przedstawił wszystkim swoją filozofię walki, w wyrafinowany sposób opisując proste rzeczy. W całym wywodzie był jednak słaby punkt. W prowadzeniu działań wojennych są rzeczy rozsądne, mniej rozsądne i nierozsądne. Z pewnością próba rozstawiania Spectra po kątach zaliczała się do tych trzecich.

Kiedy Azrael otrzymał informację o braku kontaktu wzrokowego ze snajperami i zobaczył ruszających do boju kompanów, sam rozpoczął natarcie. Błyskawicznie przebiegł kilka metrów, w grupie żołnierzy zidentyfikował dowódcę, z którego w krytycznej sytuacji zamierzał zrobić swoją żywą tarczę, rzucił bombę dymną i rozpoczął walkę wręcz. Ranił, ciął karabiny, nie szczędził brutalnych kopnięć i uderzeń pancerną rękawicą.
 
Azrael1022 jest offline  
Stary 16-10-2015, 01:34   #9
 
Gargamel's Avatar
 
Reputacja: 527 Gargamel jest jak niezastąpione światło przewodnieGargamel jest jak niezastąpione światło przewodnieGargamel jest jak niezastąpione światło przewodnieGargamel jest jak niezastąpione światło przewodnieGargamel jest jak niezastąpione światło przewodnieGargamel jest jak niezastąpione światło przewodnieGargamel jest jak niezastąpione światło przewodnieGargamel jest jak niezastąpione światło przewodnieGargamel jest jak niezastąpione światło przewodnieGargamel jest jak niezastąpione światło przewodnieGargamel jest jak niezastąpione światło przewodnie
Superman słabł i to w zatrważającym tempie. Widać osłabienie nie minęło a krtyptonit działał silniej niż powinien. Człowiek ze stali padł na kolano. Z pogardą spojrzał na typków którzy próbowali ich zabić. Ze złości zacisnął zęby. Upadł na drugie kolano. Nie stracił jednak jasności umysłu. Wiedział ze musi pomóc swoim towarzyszom a w szczególności temu najbardziej potrzebującemu. Spojrzał na poczynania Blustreaka i zamarł w przerażeniu. Wyciągnął ku niemu rękę i zawołał na tyle głośno na ile pozwalało mu jego osłabienie.
- Nie! Nie czyń tego! - To było maksimum jakie mógł zrobić. Obiema rękoma podparł się żeby nie upaść. Tylko siłą woli powstrzymywał się przed utratą przytomności, ale nawet na tej linii jego ciało zaczęło ponosić klęskę. Pomyślał o Lois i innych przyjaciołach których stracił. Ta myśl sprawiła ze potwór tkwiący w jego wnętrzu podniósł butnie swój gadzi łep i zaryczał. Superman poczuł wściekłość dziką wsciekłość i szalona wręcz nienawiść do oprawców.
 
Gargamel jest offline  
Stary 16-10-2015, 09:51   #10
 
RyldArgith's Avatar
 
Reputacja: 668 RyldArgith jest godny podziwuRyldArgith jest godny podziwuRyldArgith jest godny podziwuRyldArgith jest godny podziwuRyldArgith jest godny podziwuRyldArgith jest godny podziwuRyldArgith jest godny podziwuRyldArgith jest godny podziwuRyldArgith jest godny podziwuRyldArgith jest godny podziwuRyldArgith jest godny podziwu
Widząc ze swego stanowiska ruch ze strony swoich towarzyszy odczekała chwilę. Tę chwilę poświęciła na przestudiowanie sytuacji na polu bitwy. Czekała aż jej nie tak dawno poznani towarzysze zwiążą siły wroga, szukała w ich ustawieniu jakiejkolwiek szczeliny, luki w ustawieniu.
Początek ruchu był spokojny, wręcz na nią wolny, ale uznała że tak będzie lepiej. Starała się pozostać poza zasięgiem wzroku, patrząc na rozgrywający się w dole dramat. Bo tak to należałoby nazwać. A gdy wszystkie figury były na szachownicy uderzyła. Znalazła lukę której szukała.
Niczym pocisk, strzała zielonego koloru spadła na miejsce potyczki i dalej będąc otoczona polem siłowym, które przybrało postać zielonej samurajskiej zbroi, starała się złapać dzieciaka z kataną i wyrwać go z czarnej mazi. Przy okazji pozbawiając go możliwości użycia swojego miecza przeciwko własnej młodej osoby.
Kontynuując lot miała zamiar rzucić dzieciaka kawałek dalej, obrócić się i skierować pierścień w stronę prześladowców, tworząc wielką dłoń. Dłoń, którą zamierzała machnąć by rozrzucić jak najwięcej napastników, oczyszczając najbliższą jej okolicę z niepożądanych intruzów. Finałem jej udziału w akcji miało być otoczenie siebie, dzieciaka, Supermana oraz pozostałych przy życiu przybyszów polem siłowym, dającym im chwilę wytchnienia. Tak im potrzebnej. A potem odlot z tego miejsca.
 
RyldArgith jest offline  
 



Zasady Pisania Postów
Nie Możesz wysyłać nowe wątki
Nie Możesz wysyłać odpowiedzi
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Trackbacks jest Wył.
PingbacksWł.
Refbacks are Wył.


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 15:55.



Powered by: vBulletin Version 3.6.5
Copyright ©2000 - 2019, Jelsoft Enterprises Ltd.
Search Engine Optimization by vBSEO 3.1.0
Pozycjonowanie stron | polecanki
Free online flash Mario Bros -Mario games site

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164 165 166 167 168