Spis Stron RPG Regulamin Wieści POMOC Kalendarz
Wróć   lastinn > RPG - play by forum > Sesje RPG - Inne > Archiwum sesji z działu Inne
Zarejestruj się Użytkownicy

Archiwum sesji z działu Inne Wszystkie zakończone bądź zamknięte sesje w systemach innych (wraz z komentarzami)


 
 
Narzędzia wątku Wygląd
Stary 24-02-2016, 07:50   #1
 
Bergan's Avatar
 
Reputacja: 1833 Bergan ma wspaniałą przyszłośćBergan ma wspaniałą przyszłośćBergan ma wspaniałą przyszłośćBergan ma wspaniałą przyszłośćBergan ma wspaniałą przyszłośćBergan ma wspaniałą przyszłośćBergan ma wspaniałą przyszłośćBergan ma wspaniałą przyszłośćBergan ma wspaniałą przyszłośćBergan ma wspaniałą przyszłośćBergan ma wspaniałą przyszłość
[Autorski] Harde Pionchy!

Karczma! Typowe miejsce, które pozwala każdemu na osiągnięcie nowego celu w życiu, na przykład:
- otrzymanie zlecenia beznadziejnie płatnej pracy w polu, znoju i gnoju,
- poznanie uczucia miłości, która następnego dnia okazuje się zgoła czymś innym (wielu nazywa to chorobą weneryczną),
- wzięcie udziału w bardzo opłacalnej wyprawie...niestety o wysokiej śmiertelności wśród kadry eskapady,
- złamanie ręki nielubianemu oponentowi,
- otrzymanie ciosu w pysk, którego obrażenia zachwycają każdego wiejskiego chirurga po zawodówce gastronomicznej,
- zwycięstwo w typowej burdzie,
- przegraną w typowej burdzie,
- śmierć w typowej burdzie,
- piwo.

W jednej z takich typowych karczm rozpoczęłyście przygodę WY! - drużyna Hardych Pionch, której geneza nazwy jest dla Was tak niejasna jak to, czemu mężczyźni mają mózgi, skoro wystarczyłyby im przyrodzenia o długości minimum pięciu centymetrów! Harde Pionchy - esencja feminizmu wspartego toną żelaza, nieobliczalnej logiki okresowego humorku i magią tak tajemną, że nie istnieje. W niejednej zadupiastej wsi mówiono o Was "Ło bogowie, szkoda kobit! Tamta ma nawet duże cycki, karmić jałówki by mogła! A tej chop nie dźgnął już widać od kilku wiosen. Aj, szkoda kobit!". Sława opromienia Was jak pręty uranowe nieuważnego pracownika elektrowni atomowej!
Harde Pionchy i mężczyźni? Prędzej kot skrzyżuje się z psem, a komornicy będą uczciwymi ludźmi! I co? I właśnie przez mężczyzn wszystko się zaczęło - zawsze oni - banda napalonych furiatów, niczym gnomy sprzedające na bazarze g'ruskie złoto analfabecie zajadającemu codziennie naleśniki z konfiturą cebulowo-grzybową. Nacja nic nie wartych kanalarzy zaciągających się dzień w dzień szczotkami ryżowymi z podrobionym znakiem CE. Świat bez nich byłby lepszy, spokojniejszy i lepiej pachnący, a kobiety w każdej sprawie by sobie poradziły dzięki wrodzonej pomysłowości, zaradności i wrodzonej skromności. Prawdopodobnie świat zwany Halabanacha przestałby istnieć równie dobrze w wyniku braku celów do rozładowywania rozdrażnienia i niewieściej agresji lub, po prostu, braku wymiany puli genowej, ale jedno czy ze dwa pokolenia kobiet miałyby w końcu przyjemniejszą egzystencję.

Zaczęło się tak - po podróży, która obfitowała spokojnymi potyczkami z wykrzywionymi przez lumbago bandytami, w końcu mogłyście zaznać luksusu. Na miejscu okazało się, że tutejszym luksusem była możliwość wypicia piwa, zjedzeniem czegoś, co prawdopodobnie kiedyś było wesoło chrumkającą świnką i nocleg w stajni, w której znajdował się także chlew. Do pięciu gwiazdek temu przybytkowi brakowało jakichś dwudziestu, ale lepsze to niż kolejne spanie pod gołym niebem z niezmytym makijażem. Gdy już w miarę się rozgościłyście, naturalnie zaczęły się zaczepki ze strony klienteli złożonej wyłącznie z tutejszych drwali, dziadów borowych, pryszczatych kłusowników i jednego gnoma, który już Wam próbował wcisnąć ewidentnie g'ruskie złoto po dwa dekle (czyt. obowiązująca waluta) za uncję (bochen chleba kosztował trzy dekle). Już lepkie łapska zaczęły iść tu, tam, tenteges, więc w pewnym momencie jedna z nich straciła kilka palców i głowę, gdy łapsko trafiło w żelazny pośladek Hildeborgi. Zaczęła się typowa bitka na wyniszczenie - pomimo otrzymywania przeraźliwych strat, faceci uznali, że ich przewaga liczebna wszystko załatwi. Rach, ciach, kilka minut i karczmarz miał czym karmić chrumkające wesoło świnki do końca przyszłego miesiąca. Niestety i Wam się oberwało - "Altance" rozwiązał się sandał i spadło ramiączko stanika, Lucynie złamał się świeżo pomalowany paznokieć, natomiast Hildeborg wyrwała kilka ciosów pieńkiem w twarz, aby dać facetom poczucie, że mogą cokolwiek...

Karczmarz, przerażony brakiem wsparcia innych chromosomów Y, zaczął być niezwykle uprzejmy, szarmancki, nawet gdy przy skłonach puszczał bąki i o dziwo przestał się gapić w wydajne "płuco-oczy" Lucyny. Na koszt firmy zaserwował Wam swój specjał - coś co prawdopodobnie było wesoło chrumkającą świnką z rzepą w sosie 1000 przeglądów tygodnia.

Gdy raczyłyście się tym niezwykle cholesterogennym i kolkogennym specjałem, zauważyłyście, że podszedł do Was jegomość, który dotychczas pozostawał w ogóle poza Waszą sferą uwagi. Musiał być dobry w pozostawaniu niezauważonym, ponieważ cuchnęło od niego zgniłymi ziołami, zielonymi onucami, których odór przebijał się przez skórzane, wzmocnione buty oraz posiadał ewidentne problemy stomatologiczne.

-Ach, me miłe panie! Wasz popis umiejętności odejmowania komuś lat życia był dla mnie istnym przedstawieniem, godnym najlepszych miejscówek w Akademii Tańca Połamańca i Śpiewu Niemowy! Pozwólcie, że się przedstawię i nie bijcie mnie - Erdyk "Drobniak" Spoongley, we własnej osobie! Emerytowany bard, poszukiwacz przygód, doradca Rady Miejskiej miasta Kieltze i artysta znany w każdym burdelu na Halabanacha, zarówno jako klient jak i zleceniobiorca na różnego typu nieobsceniczne, no może trochę...albo i bardzo...sztuki! - wziął wdech - Mam do was, moje wspaniałe Walczkyrie, mały interesik...

...spojrzenia wszystkich Was powędrowały na poplamione czymś spodnie mężczyzny, który z niewiadomych powodów dostał groźnej dla mężczyzn choroby - sterczycy (w jej wyniku zazwyczaj następowały przerzuty na mózg i mężczyźni przestawali myśleć). Jeśli miał na myśli niemoralne propozycje, to interesik był rzeczywiście mały, bo nawet w nomenklaturze bojowej, z dość dużym naciąganiem terminologii, można mu było nadać najwyżej miano noża do masła...

- ...jeśli nie sprawi Wam to problemu, chciałbym przedstawić ten zacny interesik, ale potrzebuję ku temu przysiąść się do Pań i spokojnie dojść do sedna. Mam nadzieję, że nie przeraża Was wizja poznania olbrzymiej tajemnicy, którą kryję, ale zrozumcie - wielu mam z tego powodu wrogów i zawistników. Jednakże widząc tak wspaniałe wojowniczki, o moje Walczkyrie, nie mogłem się powstrzymać, aby nie nadać sprawie tempa i być bezpośrednim.

Wasze twarze przyjęły pozycję oniemiałą, a same neuroprzekaźniki obejrzały się na ten dziwny okaz męskiej fauny...czy tam flory. "Altanka" pewnie by stwierdziła, że flory, ale dopiero co zaczęła pić wódkę, więc odzyskuje trzeźwość myślenia...
 
__________________
- Sir, jesteśmy otoczeni!
- Tak?! To wspaniale! Teraz możemy strzelać w każdym kierunku!
Bergan jest offline  
Stary 25-02-2016, 00:09   #2
 
Unheimlich's Avatar
 
Reputacja: 0 Unheimlich wkrótce będzie znanyUnheimlich wkrótce będzie znanyUnheimlich wkrótce będzie znanyUnheimlich wkrótce będzie znanyUnheimlich wkrótce będzie znanyUnheimlich wkrótce będzie znanyUnheimlich wkrótce będzie znanyUnheimlich wkrótce będzie znanyUnheimlich wkrótce będzie znanyUnheimlich wkrótce będzie znanyUnheimlich wkrótce będzie znany
Hildeborg podniosła wzrok znad swojego talerza i finezyjnym gestem dłoni wytarła ociekający tłuszczem i sosem podbródek. Od razu się najeżyła, ale dokładniej zbadawszy przybysza, stwierdziła: ciota. I wróciła do jedzenia.
Nie zrozumiała zbyt wiele z monologu faceta - właściwie to nic, oprócz czegoś o niewielkim interesiku. Wpatrując się w jego spodnie, nie wiedziała czy chwalił się, czy żalił, więc na wszelki wypadek wolała zapytać czysto profilaktycznie.

- A wyjebał ci ktoś kiedyś gonga na ryj?
 
__________________
write 'nothing is set in stone' on my grave as both a witty joke and a subtle warning that i will be back
Unheimlich jest offline  
Stary 25-02-2016, 12:02   #3
Adi
 
Adi's Avatar
 
Reputacja: 4738 Adi ma wspaniałą reputacjęAdi ma wspaniałą reputacjęAdi ma wspaniałą reputacjęAdi ma wspaniałą reputacjęAdi ma wspaniałą reputacjęAdi ma wspaniałą reputacjęAdi ma wspaniałą reputacjęAdi ma wspaniałą reputacjęAdi ma wspaniałą reputacjęAdi ma wspaniałą reputacjęAdi ma wspaniałą reputację
Lucyna znalazła się w Karczmie, której nazwy nie miała albo była tak ślepa, że nie zauważyła. Natomiast po wejściu zauważyła duży tłum mężczyzn niektórych pokroju hobbita. Brunetka zdjęła kaptur z głowy i rozgościła się prosząc o talerz zupy. Gdy kończyła ją to jakiś cymbał przerwał jej jakże wykwintny posiłek. Wtedy zaczęły się wyzwiski i zaczepki to Świergotka się wkurwiła i wypowiedziała jedno za swoich “magicznych” zaklęć:
-O but ci się rozwiązał - wypowiedziała zaklęcie i zdzieliła gnoja w pysk tak, że aż musiał usiąść. Pojawił jej się na ustach uśmiech. Wtem podszedł gospodarz karczmy, który był znany jako “Drobniak”. Kiedy mężczyzna powiedział cośik o interesiku wtedy to jej wzrok skupił się na jego “interesiku”.
-Nie ze te numery Bruner! - warknęła do jegomościa z “postawionym” namiotem po czym dodała -Bo skończysz jak tamtej luj - wskazała na faceta środkowym palcem. Po chwili się zastanowiła nad tym co powiedziała. Była zainteresowana propozycją kolesia zwanego Erdyk vel “stójka”. Usiadła na miejscu i czekała na ruch gospodarza.
 
__________________
Mets ta main, dessents la au dessous de mon coeur.
Pour aimer le temps qui passe
C'est comme ça que je vois ma vie

gg 53887240

Ostatnio edytowane przez Adi : 25-02-2016 o 12:08.
Adi jest offline  
Stary 25-02-2016, 17:31   #4
 
Xochiquetzal's Avatar
 
Reputacja: 0 Xochiquetzal wkrótce będzie znanyXochiquetzal wkrótce będzie znanyXochiquetzal wkrótce będzie znanyXochiquetzal wkrótce będzie znanyXochiquetzal wkrótce będzie znanyXochiquetzal wkrótce będzie znanyXochiquetzal wkrótce będzie znanyXochiquetzal wkrótce będzie znanyXochiquetzal wkrótce będzie znanyXochiquetzal wkrótce będzie znanyXochiquetzal wkrótce będzie znany
Coś śmierdziało wódą - no ale czegóż by się spodziewać w takim bezbożnym przybytku? Po chwili jednak Altansarnai przypomniała sobie, że to od niej tak jedzie alkoholem, i trochę się stropiła. Ramiączko od stanika uwierało coraz bardziej nie tam, gdzie powinno. Trzeba było jakoś odwrócić uwagę szanownych zebranych, a potem cichaczem poprawić je sobie przez bluzkę. A może powinna udać, że nagle dostała okresu, zmyć się do łazienki i przy okazji zawiązać buta? Decyzje, decyzje...

Ucięła gwałtownie własny tok myślowy. Powinna pamiętać, że człowiek, który kłamie nie ma w duszy nic świętego. Ciężar jej własnych grzechów wgniótł ją w podłogę. Po policzku spłynęła jej samotna, kryształowa łza. Ramiączko od stanika nadal uwierało.

- Wzruszyła mnie twoja przemowa, Hildeborg - palnęła pierwsze, co jej przyszło do głowy, ocierając łzę. - Czy zechciałabyś rozwinąć tą myśl? - dodała, próbując udawać że wie co robi i rozumie, co się tutaj dzieje.
 
__________________
(ง •̀_•́)ง

Ostatnio edytowane przez Xochiquetzal : 25-02-2016 o 17:35.
Xochiquetzal jest offline  
Stary 25-02-2016, 17:42   #5
 
Unheimlich's Avatar
 
Reputacja: 0 Unheimlich wkrótce będzie znanyUnheimlich wkrótce będzie znanyUnheimlich wkrótce będzie znanyUnheimlich wkrótce będzie znanyUnheimlich wkrótce będzie znanyUnheimlich wkrótce będzie znanyUnheimlich wkrótce będzie znanyUnheimlich wkrótce będzie znanyUnheimlich wkrótce będzie znanyUnheimlich wkrótce będzie znanyUnheimlich wkrótce będzie znany
Hildeborg znowu nie zrozumiała, ale tym razem głupio było grozić towarzyszce wpierdolem. Zresztą postawiła sobie za zadanie chronić tą biedną kapłankę. Przypominała jej męża. Mimo wszystko, pewne sprawy trzeba było wyjaśnić.

- Kurwa co?
 
__________________
write 'nothing is set in stone' on my grave as both a witty joke and a subtle warning that i will be back
Unheimlich jest offline  
Stary 25-02-2016, 17:50   #6
 
Xochiquetzal's Avatar
 
Reputacja: 0 Xochiquetzal wkrótce będzie znanyXochiquetzal wkrótce będzie znanyXochiquetzal wkrótce będzie znanyXochiquetzal wkrótce będzie znanyXochiquetzal wkrótce będzie znanyXochiquetzal wkrótce będzie znanyXochiquetzal wkrótce będzie znanyXochiquetzal wkrótce będzie znanyXochiquetzal wkrótce będzie znanyXochiquetzal wkrótce będzie znanyXochiquetzal wkrótce będzie znany
- Prąciów sto - znowu palnęła z automatu, nie myśląc o tym, co mówi. Gdy doszło do niej, w jaki prostacki sposób się wyraża, ze zmartwienia aż wyciągnęła butelkę z alkoholem i zdrowo sobie z niej pociągnęła. Świat nagle stał się piękniejszym miejscem - nawet ramiączko od stanika przestało ją aż tak uwierać.
 
__________________
(ง •̀_•́)ง
Xochiquetzal jest offline  
Stary 26-02-2016, 12:01   #7
 
Bergan's Avatar
 
Reputacja: 1833 Bergan ma wspaniałą przyszłośćBergan ma wspaniałą przyszłośćBergan ma wspaniałą przyszłośćBergan ma wspaniałą przyszłośćBergan ma wspaniałą przyszłośćBergan ma wspaniałą przyszłośćBergan ma wspaniałą przyszłośćBergan ma wspaniałą przyszłośćBergan ma wspaniałą przyszłośćBergan ma wspaniałą przyszłośćBergan ma wspaniałą przyszłość
Kiedy pierwsze zaciekawienie Drobniakiem minęło, podobne do kociego, które przemija w chwili nałożenia żarcia do michy, zaczęłyście typową dyskusję alogiczną - tak typową dla kobiet. Hildeborg mało kumała z powodu uszkodzenia połowy mózgu w wyniku upadku z rowerka w młodości i trafienia głową w naostrzony pal (na szczęście pal był tylko z dębiny i się złamał). Altanka musiała pić, aby przeżyć ten powracający natłok szarego świata, który powodował śmierć i problemy z prawidłową produkcją estrogenu. Lucyna za to jako stateczna i znormalizowana społecznie elfka starała się pozostać poza dość prostym zachowaniem towarzyszek, dla których podzielenie się bordowym lakierem do paznokci wymagało przeprowadzenia szeregu rozmów, kłótni, dwóch rezolucji ONZ (Onanistycznych Najazdów Związkowców) i ewentualnej wymiany spojrzeń o temperaturze zera absolutnego. Lucyna w sumie nie dziwiła się tym dwóm, ponieważ ich kobiece zażyłości były poparte wielką dozą siostrzanej miłości. A jak wiadomo - gdzie siostrę rżną, tam cepy lecą...bodajże tak.

Sama Lucyna też miała dobrze natrzaskane w głowie w wyniku przepływu magii niestandardowo logicznej przez jej delikatny, niczym gąbka nasączona przeterminowanym glicerolem, mózg. Jej percepcja nie odróżniała postaci, mieszała ich cechy, co powodowało, że do swojego kata mogłaby powiedzieć "proszę pani!". Identycznie było z materią nieożywioną - kubki smakowe nie potrafiły dogadać się z mózgiem, a oczy zakrzywiały odbierany obraz materii, zgodnie z ruchem wskazówek zegara - dlatego też kawałek otłuszczonego mięsa potrafiła nazwać zupą ogórkową na zakwasie cebulowym.

Elfka mimowolnie powędrowała myślami w przeszłość, patrząc tępacko na koleżanki, jak pięciokilowy młot na pinezki...a wizja miała się następująco:

Lucyna szła beztrosko przez las, puszczając dla frajdy jakiś fujerbol w powietrze. Każda ognista kulka o średnicy około 3 centymetrów wesoło odbierała życie jakiemuś wróbelkowi, gołąbkowi, hipogryfkowi i innemu -owi. Niedawno ukończyła szkołę z wyróżnieniem i była przeszczęśliwa, pomimo że znajomi mówili, że obrobiła prawdopodobnie wszystkim profesorom pod stołem. Dwóm tak, chociaż nikomu o tym nie mówiła, ale reszcie nigdy w życiu! Była za uczciwa i miała swoją godność! Ludzie zawsze byli tacy zawistni, że innym wychodzi coś lepiej niż im. Ukończenie elitarnej uczelni dla osób wyjątkowych, jak Lucyna, wiązało się z wieloma nieodkrytymi dotąd możliwościami - bezrobociem, brakiem prawa do zasiłku, który i tak nie istniał, wykluczeniem społecznym i wieloma innymi, które mogły zrobić wiele z przyszłością człowieka. Ahhh, tyle szans i jeszcze więcej porażek - cudownie!

Na pięćdziesiątym kilometrze marszu, po zaliczeniu deszczu, spiekoty, gradobicia, trzech gwałtów i zgubienia podręcznej książeczki z podstawowymi czarami survivalowymi, Lucyna padła na pysk na środku drogi. Już było "Żegnaj okrutny świecie, który tak skrzywdziłeś świeżutką absolwentkę!", gdy jakieś mocarne łapska uniosły ją jak wilkołak świńską półtuszkę. "Oh nie, znowu gwałt?!", ale nie - niedoszły gwałciciel okazał się kobitą, ewidentnie barbarzyńską wojowniczką, od której zalatywało potem, niezmytą krwią własną oraz cudzą, chlamydią oraz najnowszymi perfumami marki Kanał De'Topour - drzewo sandałowe, wyczuwalna nutka pomarańczy i żelazo. Kobiety z dzikich plemion też gwałciły, ale raczej mężczyzn, więc elfka poczuła się nieco spokojniejsza, pomimo tego, że wojowniczka patrzyła na nią jak na intruza w świecie, w którym żyła. Cholerny zbieg czasoprzestrzeni i symbiotyki metafizycznej. I tak najważniejsze było dla niej to, że nie musiała znowu płakać nad rozdartymi majtkami z koronki za 4 dekle za parę.

Wojowniczce towarzyszyła ewidentnie przetyrana przez życie krótko ostrzyżona, zapijaczona i bełkocząca modlitwy młoda panna, może w wieku Lucyny. Elfka pomyślała o niej, jak o małym skrzywdzonym przez złych ludzi króliczku, który został nabity na pal, wybiczowany do wnętrzności i karmiony kamieniami, żeby robienie kupy go bardziej bolało. A na końcu zaszyty jak żul esperalem i rzucony na bruk życia. Cholera, znowu zapomniałaś wziąć leków na złe myśli generowane przez niewydalone z moczem resztki energii magicznej z 3 Sfery Złego Samopoczucia. Podczas wspólnego wieczerzania piwa przy ognisku Lucyna dowiedziała sie nieco więcej o obu kobietach, które pasowały do siebie jak kanapka z serem pleśniowym do pancernej rękawicy konnicy zaciężnej.

Altannasraj (Lucyna nie do końca zrozumiała, co powiedziała natrzaskana kobieta, ale chyba domyśliła się, czemu dzieci robiły sobie z niej fekaliowe żarty) okazała się typową dziewczyną trzymaną pod parasolem całe życie, a okazało się, że parasol chronił przez wodospadem życiowych problemów, na które dziewczę nie było gotowe. Altannasraj, czy jakoś tak, zatem zamieniła wodospad zimnej wody na wodospad zimnej wódy (bardzo od niej bolą zęby - przy. aut.) - problemy znikły jak halabardą odjął!

Za do Hildeborg była związana z Altannasraj czymś na wzór przysięgi. Barbarzyńcy ogólnie mieli dość nawalone w głowach pod tym względem, ponieważ przysięgali sobie wiele (z wyłączeniem wierności małżeńskiej, bo każdy lubił z każdym, a przecież wchodziła w grę także kwestia gwałtów na podbitych plemionach). Hildeborg szukała swojego miejsca w świecie, zazwyczaj był to pierwszy szereg w bitwach, ale możliwość zbrojnej opieki nad niezaradną dziewuchą dawało jej poczucie, że może komuś...legalnie spuścić łomot, np. napastliwemu pijakowi. I to dodawało otuchy jej sercu napędzanemu szałem bitewnym oraz kawałkiem metalu, którego wiejski rzeźnik nie dał rady wyciągnąć po zniesieniu kobiety z pobliskiego pola bitwy. Kobiety na ogół prawie że prały się po twarzach, ale kończyło się na niewinnym robieniu sobie na złość poprzez nieodzywanie się do siebie.

I tak się skończyło, że wszystkie trzy zaczęłyście podróżować ze sobą, mając przed sobą jakieś cele, ale tak niejasne jak cele w lochach. Jak to bywa - co los przyniesie, tam się człek uda.

Wracając do bieżącej rzeczywistości...

- Drogie Panie - Drobniak zdecydowanie czuł się lekko zaskoczony reakcją, ale jego nastawienie w niczym się nie zmieniło. - Możliwe, że zostałem źle zrozumiany. Nie bijcie za to, gdyż takoż ma dusza artystyczna, pomieszana z erotomaństwem, może wprowadzać w błąd. Chciałbym po prostu poprosić Was, drogie Walczkyrie, o wysłuchanie w kwestii pewnego zleconka. I nie chodzi tutaj o igraszki w buduarze, gdyż myślę iż mój...korzeń...nie dałby rady w potyczce z tak zacną kobiecą kompanią! Nie te lata. Więc zatem...wyru...yyy...wysłuchacie mnie?
 
__________________
- Sir, jesteśmy otoczeni!
- Tak?! To wspaniale! Teraz możemy strzelać w każdym kierunku!

Ostatnio edytowane przez Bergan : 26-02-2016 o 12:10.
Bergan jest offline  
Stary 26-02-2016, 13:55   #8
 
Unheimlich's Avatar
 
Reputacja: 0 Unheimlich wkrótce będzie znanyUnheimlich wkrótce będzie znanyUnheimlich wkrótce będzie znanyUnheimlich wkrótce będzie znanyUnheimlich wkrótce będzie znanyUnheimlich wkrótce będzie znanyUnheimlich wkrótce będzie znanyUnheimlich wkrótce będzie znanyUnheimlich wkrótce będzie znanyUnheimlich wkrótce będzie znanyUnheimlich wkrótce będzie znany
Wydała z siebie jakiś bliżej nieokreślony dźwięk, coś w stylu warczenia zakończonego donośnym beknięciem (10/10, swoją drogą, dobrane przez kucharza składniki stanowiły optymalną mieszankę bekogenną) i wbiła w Drobniaka ciężkie spojrzenie. Hildeborg rozumiała świat w prostych słowach, zdaniach niezłożonych, ewentualnie chrząknięciach połączonych z parkinsonem. Takie pierdololo i bełkot o tym samym tylko sprawiał, że miała ochotę sprawdzić, jak głęboko jest w stanie wepchnąć Drobniakowi do gardła udziec wieprzowy, którego ktoś nie dokończył, a którym ona bardzo chętnie się zaopiekuje.
W każdym razie, zgubiła się gdzieś na erotomaństwie, i gapiąc się na Drobniaka tępo, rozmyślała o czymś innym.
 
__________________
write 'nothing is set in stone' on my grave as both a witty joke and a subtle warning that i will be back
Unheimlich jest offline  
Stary 26-02-2016, 19:10   #9
 
Xochiquetzal's Avatar
 
Reputacja: 0 Xochiquetzal wkrótce będzie znanyXochiquetzal wkrótce będzie znanyXochiquetzal wkrótce będzie znanyXochiquetzal wkrótce będzie znanyXochiquetzal wkrótce będzie znanyXochiquetzal wkrótce będzie znanyXochiquetzal wkrótce będzie znanyXochiquetzal wkrótce będzie znanyXochiquetzal wkrótce będzie znanyXochiquetzal wkrótce będzie znanyXochiquetzal wkrótce będzie znany
Altansanrai słuchając tego jak mu tam było zmrużyła podejrzliwie oczy. Dusza artystyczna? Erotomaństwo? Że też nie wstyd mu tak publicznie mówić o takich bezeceństwach!

- Zły Duch przez ciebie przemawia, biedny człowieku - stwierdziła tonem znawcy. Wykonała też pierwszy lepszy znak chroniący przed siłami mroku. Tak się przypadkiem złożyło, że w skład sekwencji ruchów wchodziło poruszenie ramieniem w sposób, który sprawił, że ramiączko od stanika wróciło na swoje przepisowe miejsce. Uff, cóż za ulga. Teraz tylko cichaczem zawiązać buta...
 
__________________
(ง •̀_•́)ง
Xochiquetzal jest offline  
Stary 28-02-2016, 15:58   #10
Adi
 
Adi's Avatar
 
Reputacja: 4738 Adi ma wspaniałą reputacjęAdi ma wspaniałą reputacjęAdi ma wspaniałą reputacjęAdi ma wspaniałą reputacjęAdi ma wspaniałą reputacjęAdi ma wspaniałą reputacjęAdi ma wspaniałą reputacjęAdi ma wspaniałą reputacjęAdi ma wspaniałą reputacjęAdi ma wspaniałą reputacjęAdi ma wspaniałą reputację
Lucyna patrzyła jak dwie jej umowne koleżanki żrą się banda debili więc przewróciła tylko oczami na nie i wróciła myślami do przeszłości. To były pół-dobre i pół-złe myśli więc się “obudziła” i wsłuchała się w Drobniaka.
-To gadaj o tym zleconku rybi łbie, bo czasu szkoda i trochę męczy mnie to czekanie aż się wypowiesz! W tym czasie mogłabym się zaznajomić z tą jak ci tam dobra kobieto? - wstała od stołu i zapytała się kobiety, która przypominała Conana.
 
__________________
Mets ta main, dessents la au dessous de mon coeur.
Pour aimer le temps qui passe
C'est comme ça que je vois ma vie

gg 53887240
Adi jest offline  
 



Zasady Pisania Postów
Nie Możesz wysyłać nowe wątki
Nie Możesz wysyłać odpowiedzi
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Trackbacks jest Wył.
PingbacksWł.
Refbacks are Wył.


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 04:28.



Powered by: vBulletin Version 3.6.5
Copyright ©2000 - 2019, Jelsoft Enterprises Ltd.
Search Engine Optimization by vBSEO 3.1.0
Pozycjonowanie stron | polecanki
Free online flash Mario Bros -Mario games site

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164 165 166