Spis Stron RPG Regulamin Wieści POMOC Kalendarz
Wróć   lastinn > RPG - play by forum > Sesje RPG - Inne > Archiwum sesji z działu Inne
Zarejestruj się Użytkownicy

Archiwum sesji z działu Inne Wszystkie zakończone bądź zamknięte sesje w systemach innych (wraz z komentarzami)


 
 
Narzędzia wątku Wygląd
Stary 25-02-2018, 16:45   #1
 
Alaron Elessedil's Avatar
 
Reputacja: 9603 Alaron Elessedil ma wspaniałą reputacjęAlaron Elessedil ma wspaniałą reputacjęAlaron Elessedil ma wspaniałą reputacjęAlaron Elessedil ma wspaniałą reputacjęAlaron Elessedil ma wspaniałą reputacjęAlaron Elessedil ma wspaniałą reputacjęAlaron Elessedil ma wspaniałą reputacjęAlaron Elessedil ma wspaniałą reputacjęAlaron Elessedil ma wspaniałą reputacjęAlaron Elessedil ma wspaniałą reputacjęAlaron Elessedil ma wspaniałą reputację
[Epizod 2] Lake Hills





Nagle światła w "Bliżej Natury" zgasły. Wódz błyskawicznie poderwał się na nogi. Noc eksplodowała gwałtownym hukiem i wrzaskiem. Znajomym wrzaskiem.
- Nie!

Reece.

Coś niewielkiego i ciemnego spadło wprost na nos Richarda. Alex patrzyła na największą z okazanych przez Wodza emocję, zaciśnięte szczęki. Glock na oko Felicii miał pojemność nie mniejszą niż piętnaście nabojów, choć dziewiętnastu raczej nie osiągał.

Kropla, a za nią leniwie podążyła kolejna spadając na powiekę chłopaka. W nieprzyjaznej ciemności wydawała się ciemna jak smoła, ale było to tylko złudzenie. Rudowłosa śledziła wzrokiem spojrzenie przenoszone z domków na niewidoczne jezioro. Ściągnął gniewnie brwi. Banalny półautomat z małym kopnięciem - odbezpieczyć, odciągnąć, strzelać, jak oceniła wytatuowana. Amunicja musiała być 9 mm, więc siedemnaście nabojów.

- Nadciąga burza - odezwał się Indianin.

Ciemne chmury przebijające przez gęste korony drzew wraz z pojedynczymi kroplami istotnie mogły być zapowiedzią ulewy. Co wtedy stanie się z ogniskiem? Ile czasu przetrwa nim zgaśnie wystawiając ich na zagrożenie ataku w nieprzyjaznym lesie?

Alex zastanawiała się co przez to chciał powiedzieć Wódz. Wskazywał na zjawisko atmosferyczne czy myślał o czymś... innym?

Nagle, bez ostrzeżenia, poderwał kołczan i torbę. Pierwsze jednym ruchem przerzucił przez plecy, zaś następnym zacisnął. Lotki wystawały znad ramienia. Drugie spoczęło po przekątnej tułowia. Poniżej skrzyżowanych pasów zatknął dwa tomahawki, a z torby wydobył zapalniczkę benzynową. Wysoki płomień ożył z chwilą próbnego otworzenia i zgasł wraz z zamknięciem.

Czy on rzeczywiście zamierzał...?

Wódz nie poświęcił im już ani jednego spojrzenia. Wybiegł w ciemność z łukiem w garści i, pogrążoną w ogniu niemal po samą lotkę, strzałą. Niemal natychmiast zaszeleściły krzaki ukazując pojawiającą się znikąd sylwetkę w czerwonej czapce z daszkiem i puchowym bezrękawniku. W jego dłoni spoczywał zakrzywiony nóż do filetowania. Gęsto pokryty plamkami, jak zauważył Richard.
Otaczające cienie przylegały do niego, zespalały się z nim. Zdawał się być ich materialnym przedłużeniem.

- Należy dokładnie oddzielić skórę od mięsa - powiedział idąc wprost na Indianina, który przystanął, by naciągnąć cięciwę.

- Twoje kanu się wywróciło, Opętany. Wracaj...

Strzała wbiła się w środek klatki piersiowej nadbiegającej istoty. Gorący, jasny płomień zdawał się utracić na blasku, gdy torował sobie drogę przez całun lepkich ciemności. Stwór zaryczał wściekle, gdy mrok parował gwałtownie z rany i najbliższego otoczenia źródła płomienia.
Próbował jeszcze, niemal panicznie, wydobyć ją z piersi, lecz nie był w stanie chwycić jej dłonią. Każda próba choćby jej zbliżenia kończyła się głośniejszym krzykiem bólu oraz cofnięciem.
Opętaniec nagle pojaśniał, kiedy jego osłony go opuściły, opadł na kolana i przewrócił się.

- ... zgodnie z wolą Wielkiego Ducha - dokończył Wódz wyrywając strzałę z torsu za wolną od płomieni końcówkę. Niewidzące oczy Opętanego wpatrywały się nierozumiejąco w czarne niebo.

Deszcz wzmógł się nieznacznie.


Podniósł się głośny śpiew Indianina. Strzała spoczęła na cięciwie. Zerwał się biegiem w kierunku jeziora.

Zostali sami. Ciężkie krople padały na głowy i syczące drewno.
 
__________________
Drogi Współgraczu, zawsze traktuję Ciebie i Twoją postać jako dwie odrębne osoby. Proszę o rewanż. Wszystko, co powstało w sesji, w niej również zostaje.
Nie jestem moją postacią i vice versa.

Ostatnio edytowane przez Alaron Elessedil : 25-02-2018 o 16:53.
Alaron Elessedil jest offline  
Stary 04-03-2018, 09:24   #2
Femme Fatale
 
Nami's Avatar
 
Reputacja: 34626 Nami ma wspaniałą reputacjęNami ma wspaniałą reputacjęNami ma wspaniałą reputacjęNami ma wspaniałą reputacjęNami ma wspaniałą reputacjęNami ma wspaniałą reputacjęNami ma wspaniałą reputacjęNami ma wspaniałą reputacjęNami ma wspaniałą reputacjęNami ma wspaniałą reputacjęNami ma wspaniałą reputację
- Nadciąga burza - odezwał się Indianin.

- Więc gdzie obiecana cisza, przed jej zapowiedzią? - odparła Alex z ciężkim wydechem.

Zmęczenie brało górę nad jej umysłem. Fizycznie czuła się niemal bez skazy, ale w głowie miała mętlik, który jedynie się nasilał. Wódz zdawał się być zrównoważoną osobą, pogrążoną głownie w bitwie z cieniami i mrokiem. Czy wraz ze wschodem słońca nastanie już dla nich spokój? I czy jak pewna Pani, będą już zawsze obawiać się nadchodzących ciemności?

- Twoje kanu się wywróciło, Opętany...

Poetka nie potrafiła nawet zignorować własnej interpretacji tych słów. Bezpieczna łódź odwrócona do góry nogami, zepchnęła podróżnika w odmęty ciemnej otchłani rzeki. Do góry nogami - wywróciła człowieka "na lewą stronę", mrokiem na zewnątrz. Wydobyto z jego wnętrza to, co najciemniejsze.

Póki Indianin był na linii wzroku, Alex nie lękała się. Jęknęła przeraźliwie dopiero, kiedy ten rzucił się biegiem i... uciekł. Wraz z krótkim podskokiem znalazła się blisko Richarda. Spojrzała niepewnie na Felicię.

- Co teraz zrobimy? - spytała, jakby kobieta miała być tutaj ich mózgami. Dotychczas jednak wykazała się odwagą i siłą, więc poetka uwierzyła w te cechy i pragnęła się nimi wesprzeć. - Wiecie w którą stronę nasze domki?
 
Nami jest offline  
Stary 04-03-2018, 15:20   #3
Krucza
 
corax's Avatar
 
Reputacja: 23684 corax ma wspaniałą reputacjęcorax ma wspaniałą reputacjęcorax ma wspaniałą reputacjęcorax ma wspaniałą reputacjęcorax ma wspaniałą reputacjęcorax ma wspaniałą reputacjęcorax ma wspaniałą reputacjęcorax ma wspaniałą reputacjęcorax ma wspaniałą reputacjęcorax ma wspaniałą reputacjęcorax ma wspaniałą reputację


- Teraz to ja muszę znaleźć Reece'a. - Felicia zebrała się na klęczki i zaczęła rozgrzebywać polana drżącymi rękoma - Nie mogę go zostawić. - stwierdziła twardo.

Wyciągnęła w końcu grubszą gałąź i zważyła w dłoni. Nie zważając na siąpiący deszcz, zdarła z siebie koszulkę i owinęła nią jeden koniec drewna.
W rosnących ciemnościach błysnęło blade ciało i okazało się, że tatuaże nie kończą się na rękach.

Szyja, klatka piersiowa pokryte były kolorowym misternym splotem krzyża i kwiatów. Spod piesi wzdłuż brzucha ciągnął się kolejny ażurowy wzór podkreślający wcięcie w talii dziewczyny. Znad paska spodni na podbrzuszu wychylały się dwie czarne, rozkwitłe róże, a plecy w całości pokrywała różnokolorowa, kwiecista mandala przeplatająca dwie litery "M" i "R".

Drżąc nieco w chłodzie nocy, odgarnęła włosy na bok.
- Łapcie za polana. Zróbcie pochodnie. Muszę znaleźć Reece'a, a potem spadamy do domków.

Nim skończyła mówić wrzasnęła z całych sił:
- Reece!!! Reece!!!
 
__________________
A God Damn Rat Pack
Niech żyje wolność! Wolność i swoboda! Niech żyje zabawa i dziewczyna młoda...
corax jest offline  
Stary 05-03-2018, 22:10   #4
 
Zara's Avatar
 
Reputacja: 6711 Zara ma wspaniałą reputacjęZara ma wspaniałą reputacjęZara ma wspaniałą reputacjęZara ma wspaniałą reputacjęZara ma wspaniałą reputacjęZara ma wspaniałą reputacjęZara ma wspaniałą reputacjęZara ma wspaniałą reputacjęZara ma wspaniałą reputacjęZara ma wspaniałą reputacjęZara ma wspaniałą reputację
Richardowi wcale nie podobało się to, że Wódz postanowił bojowo ruszyć w stronę lasu. A biorąc pod uwagę, że Felicia nie miała zamiaru biegnąć za nim, tylko szukać swego towarzysza, istniała konieczność rozdzielenia się. No i jeszcze na dodatek Indianin mimo zaprezentowania swojego imponującego arsenału, zabrał ze sobą całą zawartość torby, nie pozwalając gościom na skorzystanie z części jego dobytku.

Przy sobie wciąż miał rewolwer z jednym nabojem, a dodatek pochodni wydawał się całkiem mądry, zwłaszcza jeśli światło było w tych warunkach nawet lepszą bronią od bębenkowca. Chociaż wzmagający się deszcz niepokoił, zapewne wpływając na trwałość płomienia, również rozerwał część swego okrycia i wykonał pochodnię po znalezieniu względnie najodpowiedniejszego kawałka drewna. Spojrzał jeszcze, czy wódz nie zostawił po sobie czegokolwiek użytecznego.

Po tym był gotów udać się za Felicią. Za Indianinem mógł nie nadążyć, a od reszty bał się rozdzielać. Jakoś mu się wydawało, że w trójkę łatwiej będzie przetrwać. Albo nie czuł dość siły, by samemu podjąć inną decyzję.

- Reece! - wrzasnął za Felicią. Nie z wielkiej chęci niesienia dla obcego człowieka pomocy, gdy sam jej potrzebował, a raczej z powodu możliwości wydostania z siebie choć części frustracji w postaci okrzyku.
 
Zara jest offline  
Stary 05-03-2018, 23:28   #5
 
Alaron Elessedil's Avatar
 
Reputacja: 9603 Alaron Elessedil ma wspaniałą reputacjęAlaron Elessedil ma wspaniałą reputacjęAlaron Elessedil ma wspaniałą reputacjęAlaron Elessedil ma wspaniałą reputacjęAlaron Elessedil ma wspaniałą reputacjęAlaron Elessedil ma wspaniałą reputacjęAlaron Elessedil ma wspaniałą reputacjęAlaron Elessedil ma wspaniałą reputacjęAlaron Elessedil ma wspaniałą reputacjęAlaron Elessedil ma wspaniałą reputacjęAlaron Elessedil ma wspaniałą reputację
Śpiew Wodza cichł szybko w gęstniejącej ciemności, lecz wrzaski i nieludzkie wycie przybierały na sile, gdy nowe gardła przyłączały się do upiornego zawodzenia.
Niewielkie, jasne punkty poruszały się gwałtownie przypominając błędne ogniki. Ostatecznie zbliżały się do ziemi. Nieruchomiały. Chór słabł wtedy o jeden głos. Kolejne płomyczki upadały aż w końcu nie został ani jeden, który trwałby w ruchu. Las zamilkł martwą ciszą.

Nagle zalało ich odległe jeszcze światło, które niemal natychmiast zniknęło. Dotarł do nich gniewny pomruk nieba - nieco spóźniony towarzysz błysku.

Ognie tymczasem rozpoczęły swój taniec na zaimprowizowanych pochodniach. Ich żywotność nie mogła wystarczyć na długo. Mieli wyłącznie materiał, lecz nienasączony łatwopalną substancją szybko miał się wypalić. Niemniej to powinno wystarczyć... jeśli niewielki deszcz nie przerodzi się w ulewę.

Felicia jako pierwsza postawiła krok w ciemność. Skóra po lewej stronie ciała pokryta rozległymi plamami piekła jak poparzona i bolała tym bardziej, im bliżej znajdowała się światła. I tym większe smużki czarnego dymu wydostawały się na świat. Chłodny deszcz nie przynosił ulgi.
Podobnie cisza. Nie było żadnego odzewu.

Ognisko oddalało się coraz bardziej, zaś błyski pojawiały się coraz częściej. Deszcz przybrał na intensywności bębniąc miarowo o powierzchnie liści. Pochodnie przygasły. Ognisko za nimi pomniejszyło się. Był to jednak wpływ rosnącej odległości, gdyż krople nie spadały jeszcze tak intensywnie, by móc wywrzeć zauważalny wpływ na centrum obozu.

Nagle rozległ się huk. Przytłumiony, dobiegał z daleka. Felicia jako pierwsza rozpoznała w nim wystrzał pistoletu. Jeszcze jeden. Następny. To musiał być Wódz.

Pochodnie powoli dogasały, choć nie z powodu burzy. Ta zdawała się zawisnąć daleko za ich plecami. Łatwo było wyobrazić sobie Zeusa czy innego Peruna ciskającego gromy.
Nieopodal jednak drzewa przerzedzały się. Pomiędzy nimi znajdowały się niewyraźne jeszcze kontury domków.

Wystrzały umilkły. Ciężko było jednak określić konkretną przyczynę. Może Indianin uciekł lub skończyły mu się naboje. Może jedno i drugie. A może go dopadli.

Wyszli spomiędzy drzew... Richard zatrzymał się nagle dostrzegając coś.

Na zawiasach domków oznaczonych numerami 7, 8 i 9 wisiały smętnie kawałki drewna będące niegdyś drzwiami. Ostrożnie zbliżyli się do zajmowanej przez Reece'a i Felicię "dziewiątki", a kiedy zajrzeli do środka... Wnętrze wyglądało jak po wizycie rozszalałych, dzikich zwierząt. Zasłony pozdzierane oraz porozdzierane. Krzesła i stół połamany. Wyrwane blaty, z rur ciekła woda, drzwi przewróconej lodówki na środku pokoju. Wybite szyby. Głębokie bruzdy i wgłębienia w ścianach. Z materaca rozłożonego na czynniki pierwsze łóżka gęsto wystawały sprężyny. Pusto.

Nie było też żadnych śladów krwi.

Chłopak rozejrzał się po pomieszczeniu, gdy nagle skrawek czegoś przykuł jego spojrzenie. Wyglądało znajomo pod wieloma aspektami.
Podniósł róg jednego ze strzępów, jakim niegdyś był dywan. Wydobył spod niego...




... rysunek. Przedstawiał drwala zastrzelonego ze znalezionego rewolweru, broni, którą wciąż posiadał.
Opatrzony jego podpisem. Nie pamiętał, by coś takiego narysował, lecz wyraźnie widział własne pociągnięcia świadczące o autorze mocniej niż sam autograf.
 
__________________
Drogi Współgraczu, zawsze traktuję Ciebie i Twoją postać jako dwie odrębne osoby. Proszę o rewanż. Wszystko, co powstało w sesji, w niej również zostaje.
Nie jestem moją postacią i vice versa.
Alaron Elessedil jest offline  
Stary 10-03-2018, 18:49   #6
Krucza
 
corax's Avatar
 
Reputacja: 23684 corax ma wspaniałą reputacjęcorax ma wspaniałą reputacjęcorax ma wspaniałą reputacjęcorax ma wspaniałą reputacjęcorax ma wspaniałą reputacjęcorax ma wspaniałą reputacjęcorax ma wspaniałą reputacjęcorax ma wspaniałą reputacjęcorax ma wspaniałą reputacjęcorax ma wspaniałą reputacjęcorax ma wspaniałą reputację


Felicia głośno przełknęła widząc totalny rozpiździel w chatce.
Coś dławiło i ściskało ją w środku.

"Reece skurwielu! Jeśli coś Ci się stało to Cię znajdę i zajebię własnymi rękami!"

Nie chciała marnować czasu w środku zdewastowanego pomieszczenia.
- Zaraz wracam - szczeknęła niemalże w kierunku pozostałej dwójki - Sprawdźcie pozostałe domki. Dołączę za chwilę.

Mówiła krótko, urywanie, bo bała się otwierać za wiele usta.

Bała się, że jeśli nie będzie zaciskać kurczowo zębów zacznie wrzeszczeć i płakać.
Nie mogła sobie na to teraz pozwolić.
Do kurwy nędzy co się tutaj dzieje?!

Nie czekając na odpowiedź parki wypadła na parking, gdzieś po drodze z gniewem ocierając pojedynczą łzę.

Szybko ogarnęła okolicę wzrokiem w poszukiwaniu samochodu swojego faceta i rzuciła się biegiem w jego kierunku.
 
__________________
A God Damn Rat Pack
Niech żyje wolność! Wolność i swoboda! Niech żyje zabawa i dziewczyna młoda...
corax jest offline  
Stary 10-03-2018, 19:50   #7
Femme Fatale
 
Nami's Avatar
 
Reputacja: 34626 Nami ma wspaniałą reputacjęNami ma wspaniałą reputacjęNami ma wspaniałą reputacjęNami ma wspaniałą reputacjęNami ma wspaniałą reputacjęNami ma wspaniałą reputacjęNami ma wspaniałą reputacjęNami ma wspaniałą reputacjęNami ma wspaniałą reputacjęNami ma wspaniałą reputacjęNami ma wspaniałą reputację
Widok domków miał ją ucieszyć, a jedynie przeraził. Czekoladowe, ciemne oczy zrobiły się wielkie jak monety, kiedy patrzyła na rozszarpane drzwi. To, co zastała w środku, było jeszcze gorsze. Poczuła jak serce podchodzi jej do gardła. Nie myślała o partnerze Felicii, ale o tym, co tutaj się stało i jak dobrze, że jednak byli w tym lesie, a nie w swoich łóżkach.

Nieśmiało weszła za innymi wgłąb pokoju. Próbowała zapanować nad drżeniem rąk i nasilającą się migreną, która pojawiała się wraz ze stresem. Jej przełknięcie śliny było głośne i wyraźne, miała ściśnięte gardło. Dziwnie to wszystko wyglądało, albo jak napaść, albo atak jakiś mitycznych stworzeń. A może jakieś wilkołaki? Brzmiało nieprawdopodobnie, ale jeśli jednak...? Nie potrafiła wykluczyć nawet najgłupszych i najmniej realnych możliwości. Jej umysł się otworzył.

Niepewnie stawiała kroki, początkowo nic nie dotykając. Później ostrożnie poczęła zaglądać w przetrwałe szuflady lub inne miejsca, w poszukiwaniu jakiejś działającej latarki. Ciemność nie była ich sprzymierzeńcem, więc powinni znaleźć coś, co potrafi ją rozproszyć. A może ten cały Reece zgubił gdzieś tutaj telefon komórkowy? Gdyby miał choć trochę baterii, też mógłby być źródłem światła... Ewentualnie może były tam zawarte jakieś informacje.

Alex zerknęła na Richarda, który stał z jakąś kartką w ręce. Przyglądał się jej jakby znalazł mapę skarbów, dlatego na chwilę zdobył uwagę rudowłosej.
- Co tam znalazłeś? - zagaiła półszeptem, jakby bojąc się, że zaraz coś wyskoczy spod bałaganu.
 
Nami jest offline  
Stary 10-03-2018, 23:34   #8
 
Zara's Avatar
 
Reputacja: 6711 Zara ma wspaniałą reputacjęZara ma wspaniałą reputacjęZara ma wspaniałą reputacjęZara ma wspaniałą reputacjęZara ma wspaniałą reputacjęZara ma wspaniałą reputacjęZara ma wspaniałą reputacjęZara ma wspaniałą reputacjęZara ma wspaniałą reputacjęZara ma wspaniałą reputacjęZara ma wspaniałą reputację
Jeśli stan domku, w którym noc miała spędzić Felicia i jej partner miałby oddawać zamęt myśli w głowie Richarda i prawdopodobnie pozostałej dwójki, to był cholernie blisko. Wszystko było zniszczone, bezużyteczne, bezsensowne. Miejsce spania zawsze zdawało się być taką bezpieczną przystanią, nawet jeśli nie był to własny, czy rodzinny dom. Teraz jednak nie mogli liczyć na odpoczynek nawet w tym tymczasowym miejscu postoju w Lake Hills.

Dodatkowo mocno niepokojący był rysunek, jaki znalazł Richard. Był niemożliwy. Bo jakie jest prawdopodobieństwo, że na świecie istnieje inny Richard Veyer, rysujący dokładnie tak samo, jak on i na dodatek odwzorowujący scenę, jaką kilka chwil wcześniej on sam widział, na koniec wrzucający swój rysunek do domku, w którym znajdzie się Richard Veyer numer dwa? Jego reakcja sprawiła, że zagadnęła go Alex.

- Rysunek - odparł również szeptem, pokazując kartkę kobiecie. - Nie mój, a wygląda jakbym sam go narysował i podpisał. A przedstawia... widzisz co. Ale to tylko pięćsetna dziwna napotkana dzisiaj rzecz. Lepiej przeszukam swój domek.

Po czym miał zamiar podejść do swojego domku, ocenić jego stan, a przede wszystkim spróbować znaleźć w nim jakieś przenośne źródło światła i ewentualnie jakąś broń, jak na przykład nóż.
 
Zara jest offline  
Stary 13-03-2018, 00:07   #9
 
Alaron Elessedil's Avatar
 
Reputacja: 9603 Alaron Elessedil ma wspaniałą reputacjęAlaron Elessedil ma wspaniałą reputacjęAlaron Elessedil ma wspaniałą reputacjęAlaron Elessedil ma wspaniałą reputacjęAlaron Elessedil ma wspaniałą reputacjęAlaron Elessedil ma wspaniałą reputacjęAlaron Elessedil ma wspaniałą reputacjęAlaron Elessedil ma wspaniałą reputacjęAlaron Elessedil ma wspaniałą reputacjęAlaron Elessedil ma wspaniałą reputacjęAlaron Elessedil ma wspaniałą reputację
Dotarła do samochodu. Fragment karoserii błyszczał w świetle pochodni sprawiając wrażenie samotnej wyspy jasności w oceanie czerni. Wnętrze było w niej skąpane. Ciepły blask przemocą wdzierał się przez szyby rozświetlając nieśmiało puste wnętrze. Drzwi były zamknięte, zaś w stacyjce nie było kluczyka. Musiał być z Reecem lub pośród bałaganu. Jedno było pewne, partnera Felicii tu nie było.


Langsford dołączyła do pozostałej dwójki, gdy tamci przechodzili koło sąsiedniego budynku. Przez zniszczone drzwi, niemal kątem oka dostrzegli...

"Ósemka" należąca do Alex była w identycznym stanie. Poza jednym elementem. Na ścianie znajdowała się duża płaskorzeźba. Kiedy weszli do środka rozpoznali Indianina z latarką i pistoletem. Wyryta, wygładzona, błyszcząca twarz nie pozostawiała żadnych złudzeń. Wódz. Podobnie jak jednoznacznie wskazanie autora dzieła, jakim była Felicia. Pierwszy raz widziała tę pracę.

Trzask i błysk za plecami!

Trzymający się ostatkiem sił kineskop starego telewizora włączył się. Na czarnym tle coraz bardziej powiększał się tytuł. "S as Scary". Kiedy zniknął, pojawił się tytuł serialu: "Krypta".

Cytat:
- W kryptach zamknięci są nie tylko martwi ludzie. Tkwią tam również tajemnice zazdrośnie strzeżone przez ciemność. Czy jednak na pewno? John Cane postanowił udowodnić swojej żonie, Jane, że opowieści paranormalne są wyłącznie opowieściami - cichy głos narratora z jakiegoś powodu budził niepokój.

Na ekranie pojawiły się dwie postacie przemierzające cmentarz w świetle księżyca, który zmienił się w wiodące w dół schody, gdy tylko przekroczyli próg domu umarłych. Prowadził mężczyzna.

- John, cienie się tam ruszają - powiedziała zduszonym szeptem. Kamera skierowana na plecy mężczyzny oraz schodzący w dół tunel niczego nie uchwyciła.

- To tylko światło księżyca mąci wzrok - odparł mężczyzna.

- John! Jakaś postać w cieniu!

Kamera tym razem jednak potwierdziła wersję Jane. Zbliżenie na miejsce ruchu.

- To światłocienie - odrzekł niepewnie.

Nagle rozległ się krótki krzyk Johna. Szybki obrót kamery. Mężczyzna padł na kolana i twarz staczając się po schodach w dół. Stojąca z tyłu Jane w zakrwawionej dłoni trzymała bijące serce męża. Krótkim ściśnięciem zgniotła je. Bardzo powoli zwróciła wzrok w kierunku kamery. W jej oczach czaił się mrok. Wydawało się, że patrzy wprost na widzów.

- Wasza kolej - odezwała się cicho ze skrzekiem zbliżając się coraz bardziej do kamery.
Głos był coraz bardziej realny. Tak jak postać Jane. Wyjdzie z telewizora!
Odcinek skończył się, zaś kineskop zgasł.


Domek wynajęty przez Richarda prezentował się identycznie. Tym razem jednak telewizor nie miał prawa się włączyć. Rozbity kineskop leżał na lampce nocnej o potłuczonej żarówce, odłączony od pozostałych, rozsypanych wokół części. Znajdowały się tam również szczątki radia oraz lodówki. Kanapa utkwiła między ostrymi, szklanymi zębami okna, opierając się o blat kuchenny. Jakakolwiek siła znalazła się we wnętrzu, sprawiała wrażenie olbrzymiej.

Richard skierował się do sypialni, gdzie rozpakowywał bagaż. Szafka nocna musiała zderzyć się ze ścianą, sądząc po wgłębieniu nad połamanym drewnem. Kiedy z trudem wysunął szufladę, dostrzegł prostą latarkę. Skierował się ku aneksowi kuchennemu. W zlewie leżał nóż do krojenia mięsa. Odwrócił się w kierunku pokoju, ale… dlaczego zwrócił uwagę na kawałek kartki leżący pod pękniętym koszem na śmieci? Litera. Zobaczył tam literę.

Kiedy przykucnął, by przyjrzeć się dokładniej, zobaczył pierwsze słowo. Kiedy wstał, cała trójka spoglądała już na kartkę.

Pogrzebane tajemnice
Leżą pod truchłem nowoczesności,
A bramą do nich natury kości.
Drogę wskażą wam różnice.

Tym razem to Alex rozpoznała w tym swój twór.
 
__________________
Drogi Współgraczu, zawsze traktuję Ciebie i Twoją postać jako dwie odrębne osoby. Proszę o rewanż. Wszystko, co powstało w sesji, w niej również zostaje.
Nie jestem moją postacią i vice versa.

Ostatnio edytowane przez Alaron Elessedil : 13-03-2018 o 23:48.
Alaron Elessedil jest offline  
Stary 18-03-2018, 10:58   #10
 
Zara's Avatar
 
Reputacja: 6711 Zara ma wspaniałą reputacjęZara ma wspaniałą reputacjęZara ma wspaniałą reputacjęZara ma wspaniałą reputacjęZara ma wspaniałą reputacjęZara ma wspaniałą reputacjęZara ma wspaniałą reputacjęZara ma wspaniałą reputacjęZara ma wspaniałą reputacjęZara ma wspaniałą reputacjęZara ma wspaniałą reputację
Rysunki, rzeźby, programy telewizyjne, wiersze. Niektóre nawet ich autorstwa. Teoretycznie Richard odetchnął nieco z ulgą, że nie tylko on był niby twórcą jakiejś dziwnej pracy na temat ostatnich wydarzeń. Ale marne to było pocieszenie, że dziewczyn też to dotyczyło.

- To gdzie ucie... - już miał zacząć omawiać plan ucieczki, gdy zdał sobie sprawę, że Felicia wciąż nie odnalazła swojego partnera. Głupio było mu mówić o ucieczce, gdy dla niej wciąż priorytetem był nieznany mu Reece. Po sekundzie zastanowienia dodał:

- Skoro tutaj nie ma Reece'a, to chyba pobiegłby do centrum tej wiochy szukać pomocy? Wśród mieszkańców powinno być bezpieczniej. Zawsze można spróbować iść do tego szpitala. Z tego wszystkiego czuję, że stałem się pacjentem do natychmiastowego zapięcia w kaftan, zamiast zwykłej konsultacji...

W myślach dworzec jeszcze jawił się Richardowi jako możliwe miejsce ucieczki. Ale nie chciał sugerować, że chce opuścić Lake Hills bez odnalezienia zaginionego mężczyzny. A zresztą, w tak zabitej dziurze wątpił, aby w środku nocy jakikolwiek pociąg zatrzymywał się na stacji.
 
Zara jest offline  
 



Zasady Pisania Postów
Nie Możesz wysyłać nowe wątki
Nie Możesz wysyłać odpowiedzi
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Trackbacks jest Wył.
PingbacksWł.
Refbacks are Wył.


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 03:55.



Powered by: vBulletin Version 3.6.5
Copyright ©2000 - 2018, Jelsoft Enterprises Ltd.
Search Engine Optimization by vBSEO 3.1.0
Pozycjonowanie stron | polecanki
Free online flash Mario Bros -Mario games site

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164 165 166