Spis Stron RPG Regulamin Wieści POMOC Kalendarz
Wróć   lastinn > RPG - play by forum > Sesje RPG - Inne > Archiwum sesji z działu Inne
Zarejestruj się Użytkownicy

Archiwum sesji z działu Inne Wszystkie zakończone bądź zamknięte sesje w systemach innych (wraz z komentarzami)


 
 
Narzędzia wątku Wygląd
Stary 14-08-2020, 22:06   #61
Majster Cziter
 
Pipboy79's Avatar
 
Tura 31 - 2020.03.07; sb; g 22:45

Czas: 2020.03.08; wt; g 22:45
Miejsce: Los Angeles, biuro DEA
Warunki: cisza, jasno, ciepło na zewnątrz noc, chłodno, b.si.wiatr i pogodnie





Morze świateł. Tak to wyglądało z okna na którymś tam piętrze biurowca jaki był siedzibą DEA w tym mieście. No jak się było tym farciarzem by mieć gabinet z widokiem na okno. Albo jak się korzystało z któregoś ze wspólnych pomieszczeń jak choćby korytarzy gdzie były okna z widokami na zewnątrz. Tak właśnie jak jakiś czas temu dwóch agentów prowadziło skutą blondynkę jednym z takich korytarzy.

Blondynka wydawała się przejawiać skrajnie odmienne zachowania. Raz była potulna i cicha jak myszka by zaraz potem wybuchnąć płaczem na pograniczu histerii, że na pewno nie dożyje rana i dwóch prowadzących ją mężczyzn się do tego przyczyni. Od spotkania znajomych policjantów znacznie przycichła jakby straciła nadzieję, że wyjdzie cało z tej opresji. Gliniarzy zaś widocznie przekonały wyjaśnienia agentów, ich legitymacje i to co sami sprawdzili przez radio.

- To są prawdziwi agenci Tammy. - rzekł Chambers gdy wrócił z powrotem do zatrzymanego samochodu. W międzyczasie sprawdził ich legitymacje przez radio i teraz oddał im je z powrotem.

- Chcecie mnie z nimi zostawić?! - zawyła wściekła i zrozpaczona zatrzymana. Szarpnęła się na tylnym siedzeniu osobówki. Informacja przekazana jakoś wcale jej nie uspokoiła. Wręcz przeciwnie. - Zobaczycie! Jak mnie znajdziecie martwą z przedawkowania! Albo utopioną czy powieszoną w celi! Zobaczycie, że miałam rację! - Tammy desperacko krzyczała z wnętrza samochodu chcąc przekonać do swoich racji.

- Mamy wasze numery. Jak coś jej się stanie zajmiemy się tą sprawą. - policjant machnął legitymacjami agentów. Nie chciał widocznie mieszać się w ich śledztwo. Ale taka wtopa z zatrzymaniem i sprawdzeniem danych mocno by krzyżowała wszelkie niecne plany jakie można by mieć względem zatrzymanej. Bo było dwóch podejrzanych praktycznie od ręki. Mówił to chyba po trochu i do nich i do zatrzymanej by ją jakoś uspokoić. Ale znów nie bardzo mu wyszło bo dziewczyna wiedziała swoje.

- I co mi po tym?! Jak już będę martwa to będzie mi wszystko jedno co z nimi zrobicie! - krzyknęła zirytowana zachowaniem znajomego policjanta. No ale ten już dłużej nie miał ochoty na dyskusje i przeciąganie tego spotkania. Życzył im spokojnego wieczoru i razem z Tomem wrócili do swojego radiowozu. A potem agenci już nie widzieli tego radiowozu by jechał za nimi. Gdy wysiadali na parkingu przed wieżowcem ich głównej siedziby w tym mieście też nie.

W końcu wjechali windą na piętro gdzie urzędowali i Ed i Will. W sobotnią noc nawet biura agencji federalnej raczej świeciły pustkami. Ale tutaj mogli posadzić zatrzymaną w pokoju przesłuchań. Ten było dość spartańsko urządzony. Stół z zaczepami do kajdanek przesłuchiwanego w blacie, dwa czy trzy krzesła dla przesłuchujących i przesłuchiwanego, dwie kamery pod sufitem no i charakterystyczne lustro w jednej ze ścian.

- Niezły z niej numer. - mruknął Will odwracając się od automatu z kawą z pełnym papierowym kubeczkiem. Dopiero teraz mogli chwilę odetchnąć i zastanowić się co dalej. - To jak chcesz to rozegrać Ed? - Will stanął za tą wenecką szybą obserwując sylwetkę Tammy jaka siedziała na krześle po drugiej stronie. Udało się ją w końcu przyprowadzić i dowieźć na przesłuchanie. No ale czekało ich teraz samo przesłuchanie.
 
__________________
MG pomaga chętniej tym Graczom którzy radzą sobie sami
Pipboy79 jest offline  
Stary 20-08-2020, 10:24   #62
 
Arthur Fleck's Avatar
 
To była długa noc i nic nie zapowiadało by szybko się skończyła. Tammy Burges nie należała do najbystrzejszych osóbek i Hoovera czekało wiele pracy, by dziewczyna w końcu zrozumiała, że agent nie jest tym za kogo ona go uważa i naprawdę chce jej pomóc. Przy automacie zaopatrzył się w trzy kubeczki czarnej mocnej kawy, jeden dla siebie, drugi dla Tuckera, trzeci dla zatrzymanej.
- Zanieś jej to. Jeśli jest paląca poczęstuj ją fajką i spróbuj jakoś uspokoić – odpowiedział na pytanie Willa wciskając mu do drugiej ręki paczkę papierosów i zapalniczkę – Wrócę za niedługo.
Hoover wszedł do swojego biura, uruchomił komputer i drukarkę, wyciągnął teczki z szuflady. Zebrał w kupę wszystkie materiały dowodowe zgromadzone w sprawie Salvado i włamania na komisariat. Na telefon wgrał nagrania z fałszywymi monterami, zarówno te z posterunku policji jak i z holu firmy „Morgan & Son”. Na końcu wydrukował wszystkie zdjęcia gliniarzy i pracowników czternastego komisariatu, jakie miał w bazie lub znalazł w internecie. Kiedy skończył, obładowany wrócił do pokoju przesłuchań, gdzie czekali na niego Will i Tammy.
- Opowiem ci wszystko od początku i mam nadzieję, że tym razem mi uwierzysz Tammy – powiedział Hoover siadając naprzeciwko prostytutki – Zaczęło się miesiąc temu, gdy otrzymałem na biurko sprawę Alysssi Salvado…
Ed szybko opowiedział o śledztwie, które zatrzymanej nie dotyczyło i zapewne w ogóle jej pewnie nie interesowało. W końcu przeszedł do meritum pokazując na telefonie nagrania fałszywych monterów, którzy zniszczyli nagrania z hotelu i ukradli firmowe czapeczki z zakładu Morgana.
- Sądziłem, że ta akcja ma na celu ukryć, co stało się naprawdę tamtej nocy w hoteli, gdy Salvado popełniła samobójstwo. Ale potem sprawdzając śledztwa, które prowadził czternasty posterunek w ostatnim czasie, natrafiłem na twoją przyjaciółkę, którą ktoś pobił i naszprycował prochami. Wygląda na to, że zniszczenie nagrań z hotelu to zasłona dymna. Przypuszczam, że ktoś próbuje zatuszować sprawę śmierci Sonii a po tym co powiedziałaś dzisiaj na parkingu, jestem pewien, że zamieszani są w to gliniarze z czternastego posterunku. Zapewniam cię, że nie trzymam z tymi ludźmi. Jeśli zrobili krzywdę twojej przyjaciółce mam zamiar dopilnować, żeby zostali za to ukarani. Jeśli boisz się o swoje życie, dostaniesz ochronę i przysięgam, że nie pozwolę nikomu cię skrzywdzić
Po chwili Ed wyciągnął z teczki wydrukowane zdjęcia gliniarzy i podsunął je pod nos Tammy. Pokazując foki dokładnie obserwował jej reakcje. Czasem mowa ciała, lub niewinnie wyglądający gest potrafi powiedzieć więcej niż tysiąc słów.
- Przyjrzyj się tym zdjęciom. Czy kojarzysz któregoś z tych gliniarzy? Czy któryś z nich zrobił krzywdę Sonii Hamby?
 
Arthur Fleck jest offline  
Stary 20-08-2020, 22:15   #63
Majster Cziter
 
Pipboy79's Avatar
 
Tura 32 - 2020.03.08; nd; g 01:30

Czas: 2020.03.08; nd; g 01:30
Miejsce: Los Angeles, biuro DEA
Warunki: cisza, jasno, ciepło na zewnątrz noc, chłodno, b.si.wiatr i pogodnie






- To może zrobimy sobie przerwę? - Will w końcu zaproponował coś co chyba by się przydało całej trójce. Zwłaszcza, że Tammy właśnie dała znać, że musi skorzystać z toalety. Pewnie ta kawa co wypiła już tutaj i to co wlała w siebie jeszcze w klubie dały w końcu o sobie znać. A już się zrobiło sporo po północy i wszyscy wydawali się zmęczeni.

Blondynka uspokoiła się na tyle, że zaczęła rozmawiać coś więcej niż rzucając oskarżenia o to, że agenci chcą ją zabić i potrzebuje pomocy. Czy jakoś przekonała się do nich czy po prostu uznała, że taka strategia jest dla niej najlepsza no to coś zaczęła mówić. Nadal była nieufna i była dla przedstawicieli prawa tak miła i ciepła jak to zwykle osoby z półświatka miały w zwyczaju. Ale też i oba światy, często mimo wzajemnej niechęci i braku zaufania, zaskakująco często się przenikały i musiały ze sobą współpracować.

- To ci z 14-ki. Z naszego rewiru. - Tammy okazała się całkiem dobrze rozpoznawać całkiem sporo facjat policjantów z 14-go posterunku. Zwłaszcza tych “krawężników” co to zwykle patrolowali rewir i jeździli na interwencję. Jeśli ona i Sonia buszowały po okolicy jaką patrolowali policjanci z 14-go to aż tak dziwne nie było, że obie strony się znają. Nawet ten Tom i Charlie co ich zatrzymali po odjeździe z “Lipstick” byli z 14-go dlatego ona rozpoznała ich a oni ją. Więc pod tym względem jakiejś wielkiej tajemnicy nie było. Dlatego tak liczyła, że się za nią wstawią. I dlatego teraz miała na nich taki, żal, że tego nie zrobili.

- Tej twojej laski co nad nią siedzisz nie znam. - pokręciła za to głową na znak, że Alyssy Salvado nie kojarzy kompletnie. Ani prywatnie, ani służbowo. Dopiero jak Will przypomniał, że to ta co ją znaleźli po skoku z hotelowego okna to Tammy chyba coś zaczęła kojarzyć. Ale nadal Salvado była dla niej jakąś laską co skończyła ze sobą czy coś takiego. Jednak ani wtedy ani teraz kompletnie nie obchodziła blondynki i nie widziała żadnego związku z jej własną osobą. A przez to Salvado żywa czy martwa nie interesowała jej kompletnie.

- Nie wiem kto to. Nie bardzo widać twarz. - podobnie nie rozpoznawała podstawionych monterów. Obejrzała nagranie z posterunku bez większego zainteresowania. Właściwie nie było się co dziwić. Dla postronnej osoby to był pewnie raczej mało ciekawy film. Ot, wycinki jak dwóch facetów w roboczych kombinezonach łazi po korytarzach i przechodzi przez drzwi. Mało porywające. Dopiero gdy się wiedziało o co toczy się gra to nabierało znaczenia. No ale nawet jak Tammy rozpoznała znajomy komisariat to nie tych sprawców. - Ktoś ich obrobił? Gliniarzy? Ha! A dobrze im tak! - zaśmiała się chyba jedyny raz odkąd ją zgarnęli. Widocznie to, że ktoś wywinął takiego psikusa na posterunku nawet ją ubawiło.

- A Soni nie załatwili gliniarze. Ale nic wam nie powiem póki nie załawicie mi status świadka koronnego. - Tammy popatrzyła na obydwu agentów siedzących po drugiej stronie stołu do przesłuchań. Dalej wyglądała na naburmuszoną ale chyba chciała się przekonać na co może liczyć ze strony rozmówców. Status świadka koronnego to nie był byle nakaz na przeszukanie czy zatrzymanie. Tego nawet Racetti już by tak od ręki nie załatwił. By ktoś się łapał na status świadka koronnego to już musiała być jakaś grubsza sprawa, z jakimiś kartelami, mafią i zorganizowaną przestępczością. No i to etap śledztwa zwykle był bardziej zaawansowany albo już po i trwała rozprawa sądowa. No i jeszcze właściwie nie tylko jej się chciało do toalety a i czachy już pewnie całej trójce dymiły od ten nocnej posiadówy. Dlatego jak Will zaproponował przerwę to wszystkim było to na rękę.

---


- Nie no z tym świadkiem koronnym to przesada. Sami tego nie załatwimy. I nie wiem czy jest sens. Ale jak chcesz to dalej rozegrać? - widocznie Tucker też sobie zdawał sprawę, że załatwienie statusu świadka koronnego to nie takie hop siup. Ale potrzebował namysłu jak dalej pociągnąć tą rozmowę z Tammy. Na razie mieli dość początkowy etap składania zeznań. Dziewczyna coś zaczęła mówić i współpracować ale widocznie uważała, że ma coś ciekawego do powiedzenia. A przynajmniej sprawiała takie wrażenie. No ale nie chciała sprzedać tych informacji za darmo a za własne bezpieczeństwo. Problem był w tym, że coś co mogło być ciekawe dla niej nie musiało być ciekawe dla agentów albo niekoniecznie musiało wnosić coś do prowadzonych spraw. Z drugiej strony ten strach i brak zaufania jakie zdradzała odkąd ujrzała odznaki na parkingu “Lipstick” nie wyglądał na udawany. I raczej przekraczał standardową awersję “panienek” do “psów”. Wyglądało jakby naprawdę obawiała się o własne życie. No albo właśnie dać sobie siana już na dzisiejszą noc i spróbować jutro.
 
__________________
MG pomaga chętniej tym Graczom którzy radzą sobie sami
Pipboy79 jest offline  
Stary 27-08-2020, 16:22   #64
 
Arthur Fleck's Avatar
 
Hoover nie musiał się długo zastanawiać, wiedział, że to co powiedziała dziewczyna nie zapewni jej ochrony nawet byle krawężnika, a co tu mówić o skomplikowanej procedurze zmiany tożsamości, wywiezienia Tammy z miasta i znalezienia dla niej odpowiedniej kryjówki, gdzie rozpocznie nowe życie. Burges nie powiedziała nic, dosłownie nic, co by mogło naprowadzić agenta na jakąś poszlakę. Jeszcze na parkingu oskarżała o śmierć Sonii gliniarzy, teraz wszystkiemu zaprzeczyła. Czy była to jakaś gra? Czy to możliwe, że próbowała z niego zrobić durnia, kupić sobie więcej czasu, gdy okaże się, że nie ma pojęcia co stało się z jej koleżanką? Albo powód śmierci prostytutki jest mniej tajemniczy niż się Edowi wydaje i nie ma nic wspólnego z fałszywymi monterami?
Agent wrócił do pokoju przesłuchań po wypaleniu trzech papierosów. Musiał się uspokoić, nie chciał wydzierać się na prostytutkę, a miał cholerną ochotę to zrobić. To naprawdę była długa noc i lepiej niech się już skończy.
- Ok, Tammy. Domyślasz się jak działają procedury. Możemy ci załatwić status świadka koronnego, ale najpierw musisz dać nam coś w zamian. Nie wszystko, ale część informacji, które musimy zweryfikować by upewnić się, że mówisz prawdę. Jeśli to co powiesz się potwierdzi, skontaktuję się z prokuratorem i przekonam, żeby uruchomił odpowiednie procedury. Do tego czasu zostaniesz pod naszą opieką. Tu nikt cię nie znajdzie, jesteś całkowicie bezpieczna, zaufaj mi.
 
Arthur Fleck jest offline  
Stary 31-08-2020, 12:57   #65
Majster Cziter
 
Pipboy79's Avatar
 
Tura 33 - 2020.03.08; nd; g 02:00

Czas: 2020.03.08; nd; g 02:00
Miejsce: Los Angeles, biuro DEA
Warunki: cisza, jasno, ciepło na zewnątrz noc, chłodno, b.si.wiatr i pogodnie



Z początku wydawało się, że Tammy nic im nie powie. Gdy obaj agenci wrócili po krótkiej przerwie do pokoju przesłuchań i Hoover powiedział jej swoje ona zacisnęła usta w ciup i mierzyła go zaciętym wzrokiem. Potem patrzyła gdzieś w bok na ich odbicia w lustrze i machinalnie bawiła się kubkiem z kawą jaki przyniósł Tucker. Will spojrzał na Eda bo milczenie blondyny przeciągało się i nie było pewne czy w ogóle coś powie. Zwłaszcza użytecznego. No ale w końcu nie odwracając do nich głowy Burges zaczęła mówić.

- Jest taki koleś. - zaczęła mówić z wyraźną niechęcią. Nerwowo bujała nogą balansując swoim butem na czubku stopy jakby to jej miało pomóc w opanowaniu zdenerwowania. - Powiedział, że nazywa się Josh. Pewnie kłamał. Ale przecież musiałyśmy się jakoś do niego zwracać a powiedział, że nazywa się Josh. - powiedziała wzruszając ramionami i dalej burcząc swoje wypowiedzi z wyraźną awersją do przedstawicieli prawa.

- Typ miał świetny towar. Dawał nam go za darmo. I chciał byśmy go dosypywały do drinka naszym klientom. Potem się z nimi zabawiałyśmy w jakimś hotelu albo motelu. A rano zgarniałyśmy od gościa kasę jak od każdego po numerku. A jak on a czasem ona wracali do siebie to my miałyśmy spotkanie z Joshem. I musiałyśmy mu opowiedzieć jak było. I wcale go nie interesowały numerki tylko to jaki typ czy typiara byli. Jak się zachowywali, czy coś mówili i takie tam. Czasem nas jeszcze z pół godziny tak przepytywał. - mówiła krótkim, urywanymi zdaniami w końcu zakładając ramiona na piersi.

- I to na pewno on załatwił Sonię. Bo za dużo gadała. I chciała więcej prochów. Ostrzegałam ją ale nie mogła się powstrzymać. To na pewno Josh ją załatwił. - blondynka wydawała się całkowicie przekonana, że to ów Josh jest winny śmierci jej koleżanki.
 
__________________
MG pomaga chętniej tym Graczom którzy radzą sobie sami
Pipboy79 jest offline  
Stary 31-08-2020, 17:38   #66
 
Arthur Fleck's Avatar
 
Ed słuchał uważnie, analizując każde słowo Tammy. Wyglądało na to, że człowiekiem zza kurtyny, złoczyńcą, którego tak się obawiała prostytutka jest jakiś alfons. Nijak to się kleiło, nijak miało do skomplikowanej operacji włamu do magazynu z dowodami, który mogła przeprowadzić tylko dobrze zorganizowana banda z byłymi agentami lub gliniarzami w swoich szeregach. To co wydawało się interesujące to fakt, że Josh kazał swoich dziwkom bawić się w Mata Hari. Tyle, że bez nagrań audio czy wideo ich relacje były gówno warte. Tymi informacjami nie mógł nikogo zastraszyć ani zaszantażować a przecież o to głównie chodziło w tej zabawie.
- Kazał wam nagrywać swoich klientów czy zdawałyście mu tylko relacje z waszych spotkań?– to było pierwsze pytanie Eda gdy Tammy skończyła swoją opowieść – Preferował jakiś konkretny typ? Biznesmeni, politycy, sędziowie, prokuratorzy, gliniarze, celebryci, czy raczej zwyczajni kolesie z ulicy?
Hoover cierpliwie poczekał na odpowiedzi, cały czas notując.
- Na parkingu, gdy zobaczyłaś nasze odznaki powiedziałaś, że Sonię zabili tacy kolesie jak ja i mój partner. Co miałaś na myśli? Czy ten Josh jest powiązany w jakiś sposób z organami ścigania? Dobrze, gdybyś podała nam więcej szczegółów. Nawet jeśli nie wiesz jak się naprawdę nazywa, pewnie mieliście jakieś miejsce spotkań, kontaktowaliście się z nim telefonicznie. Powiedz wszystko co o nim wiesz. Wtedy będziemy mogli spróbować go namierzyć i dopaść za to co zrobił Sonii.
 
Arthur Fleck jest offline  
Stary 10-09-2020, 16:12   #67
Majster Cziter
 
Pipboy79's Avatar
 
Tura 34 - 2020.03.08; nd; g 02:30

Czas: 2020.03.08; nd; g 02:30
Miejsce: Los Angeles, biuro DEA
Warunki: cisza, jasno, ciepło na zewnątrz noc, chłodno, b.si.wiatr i pogodnie


- Nie kazał nam nic nagrywać. A klientów to brałyśmy z klubów. Nie wiem kim byli. Raz czy dwa dał nam znać, że dobrze byśmy wyrwały jakąś laskę. A to wcale nie było takie łatwe bo przecież to klient wybiera nas a nie my klienta. - Tammy wzruszyła ramionami i po kolei wyrzucała z siebie kolejne zdania. Gdy widocznie przypominała sobie jak to było z tymi klientami i pracą dla Josha. Z opisu wyglądało, że prawie nie ingerował w ich standardową działalność nie licząc tych spotkań i rozmów po numerku.

- Ale miałyśmy przykaz by się dowiedzieć albo samemu ocenić na oko ile ktoś ma lat, wagę, gdzie pracuje, czy często bywa w klubach, takie tam. Potem o to nas pytał po spotkaniu. Cieszył się jak mu mogłyśmy powiedzieć. - pokiwała swoją blond głową na znak, że tak to właśnie się odbywało z tym Joshem.

- I oczywiste, że on był jakimś agentem! - na kolejne pytanie zareagowała bardzo żywo. Jakby to miało być oczywiste tak samo dla niej jak i dla reszty świata.

- Skąd wiesz? - zapytał Tucker nieco unosząc brew trochę zaskoczony takim oświadczeniem.

- Przecież to oczywiste! Tak powiedział! - Burgess mówiła jakby była o tym fakcie święcie przekonana.

- Co powiedział? Powiedział z jakiej jest agencji? Pokazał wam jakąś odznakę? Wylegitymował wam się? - Tucker zadał szybką serię pytań a rozmówczyni a ta całkiem szybko mu odpowiedziała chociaż na każde pytanie musiała zaprzeczyć co chyba ją coraz bardziej irytowało bo w końcu wybuchła tą irytacją.

- Powiedział, że nazywa się Josh i więcej nie może powiedzieć bo to tajna operacja! - blondynka prychnęła jak rozzłoszczona kotka.

- Czyli przyszedł do was jakiś obcy facet, powiedział, że jest tajnym agentem z nie wiadomo jakiej agencji, nie wiadomo jak się nazywa, nie pokazał żadnej legitymacji a wy to tak łyknęłyście? - czarnoskóry śmieszek coś tym razem jakoś nie wydawał się rozbawiony tym co mówiła przesłuchiwana. Ale w świetle twardych dowodów nie bardzo to brzmiało przekonywująco takie ignorowanie podstawowych zasad działania agentów federalnych jakich nauczano na pierwszym roku akademii. No ale widocznie Tammy nie uczęszczała do takiej akademii nawet na takie podstawowe szkolenia.

- Powiedział, że to dla kraju! I, że jak pomagamy jemu to i krajowi. I jak będzie z nas zadowolony to może też zostaniemy agentkami! - blondynka zaperzyła się na dobre jakby wkurzało ją, że biorą ją za idiotkę co się dała nabrać jakiemuś naciągaczowi. A sądząc po głosie i minie Tuckera ten chyba właśnie coś takiego przypuszczał.

- Poza tym raz wyciągnął nas z paki. Jak nas krawężniki zwinęli. I jak miałyśmy prawo do jednego telefonu to Sonia do niego zadzwoniła. A to w piątek było to nie chciałyśmy kiblować do poniedziałku. I jakoś pod wieczór nas wypuścili. No to co? Tylko tajny agent ma takie chody by gliniarze robili co każe nie? - Burgess popatrzyła na dwóch agentów triumfalnym wzrokiem jakby to był koronny dowód zakulisowych możliwości Josha jako tajnego agenta.

Co do reszty zeznań to schemat działania był dość podobny. Zazwyczaj dziewczyny robiły swoje i pracowały na własną rękę. Ale raz na tydzień albo dwa dostawały telefon od Josha. Zwykle Sonia z nim gadała więc Tammy raczej znała to co jej koleżanka jej przekazała. Dzwonił zwykle tuż przed weekendem, w środy albo czwartki. Mówił, że w ten weekend, zwykle w sobotę chce skorzystać z ich usług. W samą sobotę dzwonił jeszcze raz podając gdzie mają zaciągnąć klienta i gdzie zostawił prochy. To Sonia tam jechała a czasem obie. Bo z początku to tylko Sonia brała udział w tych agenturalnych rozgrywkach. I ona wciągnęła Tammy do tej gry. A gdy Sonia wracała do klubu z proszkami to zaczynały polowanie. Dla nich prawie nie różniło się to od ich standardowego trybu pracy a, że były młode, ładne i seksowne to raczej im się udawało kogoś zaciągnąc do wybranego przez Josha hotelu czy motelu. Zwykle nie wydziwiał i wybierał coś w pobliżu klubów. Same kluby wybierał różne. Rozsiane po całym mieście. No i tanie. Bo Josh chcąc mieć pewność, że kogoś złowią to kazał im obniżyć stawki a potem po spotkaniu dopłacał im tą różnicę więc stratne nie były. Napisała ten jego numer Josha na kartce.

Samego Josha Tammy opisała jako bardzo tajemniczego mężczyznę. Biały, w średnim wieku, wydał jej się stateczny, zorganizowany, zadbany. Nie nosił obrączki. Brunet. Niewiele się odzywał. Zwykle gdy przyszły do niego po numerku to pytał jak było i nie przerywał póki nie skończyły. A jak już wiedziały co go interesuje to nawet całkiem sprawnie to szło. Jak coś chciał wiedzieć to się dodatkowo pytał albo jak coś mu się wydało niejasne. Trochę jak rozmowa u terapeuty na filmach. Tylko, że jego interesowało to co się działo podczas numerku, jak się klient zachowywał i jakie miały zdanie o nim. I tyle. Potem wypłacał im ten nadmiar i się rozstawali póki znów nie zadzwonił. I tak to już trwało z pół roku chyba. Ale Sonia zrobiła się pazerna na ten jego koks i sama zaczęła do niego dzwonić co go strasznie wkurzało. Na tyle, że ją obsztorcował. Raz i drugi gdy znów zadzwoniła. Tammy ją prosiła i ostrzegała, że z kimś takim lepiej nie zadzierać no ale Sonię nosiło na te nowe działki i widocznie nie posłuchała. No to na pewno on ją sprzątnął bo kto inny? A teraz na pewno chciał zabyc Tammy! Przecież to oczywiste!
 
__________________
MG pomaga chętniej tym Graczom którzy radzą sobie sami
Pipboy79 jest offline  
Stary 29-09-2020, 14:02   #68
 
Arthur Fleck's Avatar
 
Hoover słuchał wynurzeń Tammy co chwila zerkając ukradkiem na Tuckera i wymieniając się z nim porozumiewawczo spojrzeniami. Przypomniał mu się stary film ze Schwarzeneggerem, nomen omen, komedia sensacyjna. „Prawdziwe kłamstwa” tak to chyba leciało. Żona Arnolda padła ofiarą naciągacza, który próbował ją zaciągnąć do łóżka przedstawiając się jako tajny agent działający w konspiracji. Wyjaśnienia prostytutki brzmiały jak sceny żywcem wyjęte z tego filmu.
- Ok, Tammy, który komisariat cię wtedy zatrzymał? – zapytał Ed coraz bardziej zniecierpliwiony niedorzeczną historią, którą podzieliła się z nimi dziewczyna do towarzystwa. Następnego dnia rano zamierzał zadzwonić do gliniarzy i potwierdzić jej wersję. Nie wierzył, że Josh ma coś wspólnego ze służbami federalnymi czy jakąś agencją wywiadowczą. Wyglądał raczej na jakiegoś zboczeńca, który zamiast oglądać porno, woli słuchać relacji prostytutek ze spotkań z klientami. Tak czy inaczej w sprawie tej był trup, a tego Ed nie mógł tak zostawić. Postara się namierzyć tego Josha, jeśli facet był zamieszany w śmierć Sonii będzie musiał za to zapłacić.
Po przesłuchaniu odprowadził dziewczynę do jednej z celi. Uspokoił ją i wyjaśnił, że niedługo, jak znajdą Josha, odzyska wolność.
- Tu na razie będziesz bezpieczna. Postaram się, żeby niczego ci nie brakowało. W razie problemów powołuj się na mnie
 
Arthur Fleck jest offline  
Stary 03-10-2020, 23:26   #69
Majster Cziter
 
Pipboy79's Avatar
 
Tura 35 - 2020.03.09; pn; g 12:30

Czas: 2020.03.09; pn; g 12:30
Miejsce: Los Angeles, biuro DEA
Warunki: cisza, jasno, ciepło na zewnątrz jasno, ciepło, sł.wiatr i pogodnie



- Sam nie wiem Ed… Ona pewnie zaraz wyjdzie. Na razie nie widzę za co moglibyśmy ją przyskrzynić na dłużej. - Tucker pokręcił głową. Nie wracał już na noc do domu, przespał się w biurze na jednej z sof. Na szczęście niedzielne poranki nawet w biurze DEA zazwyczaj nie były zbyt ruchliwe więc była okazja złapać trochę snu. Hoover zdawał sobie sprawę, że kolega formalnie raczej ma rację. Byli nie tylko agentami federalnymi ale także agencji o konkretnym profilu antynarkotykowym. A trochę trudno było trzymać szczupłą blondynkę za kratami bez żadnych konkretnych dowodów jakie powinny pojawić się jutro na rozprawie. Inaczej sąd pewnie ją wypuści z braku dowodów. W końcu nic na nią właściwie nie mieli a “za nic” mogli trzymać obywatela max 48 godzin. W przypadku Burgess oznaczało to do poniedziałku wieczór.

- Ciekawe czy ona nam już uwierzyła, że nie jesteśmy z tym jej Joshem czy jeszcze nie. - zastanawiał się czarnoskóry agent korzystając z tego, że niewielu innych agentów było w niedzielę na swoich stanowiskach. Wydawało się, że stąd była gwałtowna reakcja blondynki na parkingu gdy zobaczyła ich odznaki. Chyba sądziła, że obaj współdziałają z tym facetem którego nazywała Josh. Na swój sposób nawet miało to swoją logikę. Trochę bardziej problematyczne było złapanie samego Josha. Same dowody na jego istnienie jakie przedstawiła blondyna były dość marne. Właściwie jak się temu bliżej przyjrzeć to mieli tylko jej słowo.

- Zastanawiałem się czy ona sobie nie wymyśliła tego Josha. Ale chyba jednak nie. Widziałeś jak szalała na parkingu? Ona się naprawdę kogoś bardzo boi. Myślę, że ona naprawdę myślała, że przyjechaliśmy ją załatwić. - kolega Hoovera pokiwał swoją głową bawiąc się długopisem. Machał nim pomiędzy palcami wpatrzony gdzieś w listę adresów jakie spisała Tammy gdzie spotykała się z Sonią, Joshem i klientami. Głównie hotele i motele. Standardowe miejsca gdzie panienki zabierały swoich klientów na konsumpcję przygodnej znajomości. Miało to ręce i nogi. Szybkie poznanie się w nocnym klubie, oferta swoich usług i szybki skok do wynajętego pokoju w okolicznym hotelu czy motelu. Jeden z częstszych scenariuszy w tego typu usługach. Ale było też parę różnic.

Po pierwsze Josh miał specyficzny status. Trochę jak alfons ale jednak nie do końca. Alfons w końcu powinien brać swoją prowizję od dziewczyn “za opiekę”. A Josh nic takiego nie robił. Głównie gadała z nim Sonia, zwłaszcza przez telefon jak się ugadywali. Dzwonił w środę czy czwartek by sobie je zamówić na któryś dzień weekendu. Dziewczynom to nie przeszkadzało bo to był jak stały, pewny klient czyli finansowo czysty zysk. Wyznaczał im konkretny pokój w hotelu czy motelu gdzie miały sprowadzić klienta. Praktycznie za każdym razem gdzie indziej ale adres był zawsze w pobliżu klubu w jakim buszowały więc to nie było jakoś specjalne trudne czy dziwne. Czasem miał jakieś preferencje co do klienta. Gruby, chudy, stary, młody, kobieta, biały, czarny. Ale rzadko. Zwykle dawał im wolną rękę. A im zwykle udawało się kogoś wyrwać. Wtedy jechały z klientem pod adres na jaki umówiły się z Joshem. Tam zawsze czekał na nie klucz do umówionego pokoju. I prochy jakie miały podrzucić klientowi. Te zwykle rozpuszczały się w drinku. Jedna więc brała klucz i zagadywała klienta a druga zostawała trochę w tyle by zgarnąć te proszki. Najczęściej udawało im się podrzucić te proszki tak by się klient nie skapnął. A potem robili swoje.

Po numerku rozstawali się. Klient zasuwał w swoją stronę a one miały rozmowę z Joshem. Potem już też traktowały to rutynowo i wiedziały czego się spodziewać to potrafili się i w kwadrans uwinąć z tą rozmową. Ale jak były jakieś komplikacje albo pojawił się jakiś niespodziewany element to trwał dłużej. Ale płacił im uczciwą cenę jakby z nim też miały kompletny numerek chociaż nie zrobili tego ani razu. Więc finansowo to był czysty zysk. No i nie rozliczał ich z tych “cukierków” jakie odbierały przed numerkiem a zwykle coś im zostawało a był to pierwszorzędny towar. Tammy nie kojarzyła żadnego innego dilera jaki miałby tak czysty towar tej klasy. Dlatego Sonia się w nim tak zadurzyła.

- Jak dla mnie facet testował nowe prochy. Jeśli ona mówi prawdę i nas nie bajeruje. - Murzyn zmęczonym ruchem przetarł palcami swoje powieki sprawdzając jak kolega zapatruje się na taki pomysł. Rolę Josha rzeczywiście trudno było wpisać w jakichś schemat. Ani to klient, ani alfons, ani dealer. No nigdzie ktoś taki nie pasował. Jako klient powinien posuwać te dwie na raz czy na zmianę. Ewentualnie kazać sobie opowiadać jakieś świństwa czy nawet kazać im zabawiać się ze sobą a samemu podziwiać. Tak zachowywali się klienci. Nie zawracali sobie głowy innymi klientami dziewczyn, nie umawiali się w tych samych miejscach. Jako alfons też nie pasował. Powinien po numerku ściągnąć swoją dolę od dziewczyny i koniec. Co najwyżej naraić klientom ich wdzięki w klubie. No ale według Burgess nic takiego nie robił. Jako dealer powinien im opylać towar za kasę. Im albo ich klientom. A nie rozdawać im za friko i to taki towar, że nawet teraz Tammy go wspominała z rozrzewnieniem. Więc w żaden ze standardowych schematów coś nie chciał się wpasować ten Josh.

No i był jeszcze ten komisariat 12-y. Ten co po paru próbach Tammy przypomniała sobie mniej więcej gdzie i kiedy to było jak ich zgarnęła policja. To byli gliniarze z 12-ki i tam ich zawieźli. Jakoś to w lecie było. Tuż przed weekendem. I Sonia zadzwoniła raz za ten darmowy telefon, właśnie do Josha. I wieczorem już były wolne. I co ze zdziwieniem odkryli obaj agenci federalni w papierach faktycznie pozostał taki ślad. Pod koniec sierpnia Sonia Hamby i Tammy Burgess zostały zatrzymane przez chłopaków z 12-go pod zarzutem włóczęgostwa i zakłócania spokoju. Dość standardowe paragrafy dla dziewczyn ich pokroju. I dość standardowo zostały przewiezione do aresztu 12-ki. I dalej gdyby lecieć standardem to powinny spędzić weekend w pace a w poniedziałek rano standardowo trafić pod obrady sądu gdzie standardowo dostałyby jakiś mandat albo prace społeczne. A jednak nie. Zostały wypuszczone jeszcze tego samego dnia więc spędziły za kratami ledwo kilka godzin. Więc niespodziewanie te trochę chaotyczne zeznania blondynki zyskały swoje potwierdzenie w oficjalnych papierach 12-go komisariatu. To był jeden z filarów wiary Tammy a wcześniej chyba także i Sonii, że Josh jest tajnym agentem i może nie wiadomo co. Chociaż twardych dowodów na interwencję osób trzecich w tym wypuszczeniu dziewczyn na wolność nie było.

- Nie wiem w co my się tu pakujemy Ed. To chyba jakaś nowa sprawa. Nie widzę powiązań ani z naszym “Fiolecikiem” ani tą twoją Salvado. Może i są ale na razie jakoś nie widzę związku. - William rzucił długopis na biurko by dać znać o swoim zwątpieniu i znużeniu. Spędzili w biurze sporą część weekendu. Przerwał bo przyszedł brzęczyk maila od informatyków.

Podany przez Tammy numer Josha został zidentyfikowany jako należący do Josha Benetta zamieszkałego gdzieś na bezimiennych przedmieściach. Chociaż GPS dość dokładnie pokazywał ten adres to sam adres z niczym Edowi się nie kojarzył. Sam numer okazał się mieć zaskakująco mało połączeń nawet jak na nieco ponad pół roku używania bo był to dość nowy numery. Wydawało się, że poza weekendami praktycznie nie dzwoniono z niego a prawie wszystkie połączenia były z Sonią Hamdy albo Tammy Burgess. Ale od paru weekendów ten numer był właściwie w ogóle nie używany.
 
__________________
MG pomaga chętniej tym Graczom którzy radzą sobie sami
Pipboy79 jest offline  
Stary 03-11-2020, 15:06   #70
Majster Cziter
 
Pipboy79's Avatar
 
Tura 35 - 2020.03.09; pn; g 12:30 - KONIEC

Czas: 2020.03.20; pt; g 12:30
Miejsce: Los Angeles, biuro DEA
Warunki: cisza, jasno, ciepło na zewnątrz jasno, ciepło, powiew i pogodnie


Szef wydziału siedział w zaciszu swojego gabinetu. Przeglądał dokumenty. Dokładniej to raport końcowy ze śledztwa sporządzony przez swojego podwładnego. W teczce były zdjęcia, stenogramy rozmów ze świadkami, oświadczenia innych agentów, nawet płyta z nagraniami z przesłuchań niektórych świadków. Trochę tego było.

Agent Richard Blecher nie siedział w tym interesie od wczoraj. Też kiedyś był jednym z agentów terenowych i robił taką robotę jak teraz Ed Hoover i reszta jego podwładnych. Też prowadził śledztwa i jeździł po mieście, zbierał dowody i przesłuchiwał świadków. I teraz z tej perspektywy czytał i oglądał te dowody zebrane przez Hoovera.

Wydawało się, że coś jest na rzeczy z tą śmiercią Alyssy Salvado. Było w niej kilka podejrzanych zbiegów okoliczności. Fałszywi monterzy, nagrania które ktoś zniknął z komisariatu choćby. Ale twardych dowodów jakoś nie udało się znaleźć. Nadal nie było wiadomo, że Salvado miała jakieś powiązania z kartelem narkotykowym działającym na Margaricie czy to był tylko przypadkowy kontakt gdy jakiś tajniak DEA cyknął jej tam fotkę. Dowodów na to nie udało się znaleźć. Co znaczyło tylko tyle, że dowodów takich nie udało się znaleźć. Przesłuchania jej kolegów, jednego nawet zbadano na wariografie też jakoś nie przyniosły żadnych rewelacyjnych odkryć. Więc jednak to byłby przypadek? Ot, dziewczyna z agencji turystycznej wpadła w oko jakiemuś człowiekowi kartelu. Nie było to dziwne bo na zdjęciach jakie były w aktach sprawy to całkiem ładna dziewczyna była. I tyle. Spotkali się w windzie i na korytarzu, akurat tajniak cyknął im zdjęcie i tyle. Żadnych więcej powiązań i punktów zaczepień. Czysty zbieg okoliczności.

- Ale jak tak to dlaczego parę dni potem była martwa? - Richard zapytał cicho sam siebie wpatrując się w zdjęcie Salvado. Taka młoda, ładna dziewczyna. Szkoda. No i te parę dziwnych, wręcz tajemniczych zbiegów okoliczności jakie towarzyszyły jej śmierci. A właściwie po. Podejrzane. Ale ostatecznie nie udało się zebrać żadnych konkretnych dowodów.

- No trudno. - z pewnym wyrzutem sumienia agent Blecher zamknął teczkę i jeszcze przesunął palcami po jej obrzeżu. Zastanawiał się czy może zrobić coś jeszcze. W końcu jednak wszelkie zebrane dowody mimo pewnych zastrzeżeń musiały właściwie potwierdzić wcześniejszy policyjny raport z końca stycznia. Samobójstwo przez skok z hotelowego okna. Brak dowodów na udział osób trzecich. Tak mówił raport policyjncyh detektywów co prowadzili tą sprawę. No a i DEA nie znalazła żadnych dowodów na inną wersję wydarzeń. Czyli czas było zamknąć tą sprawę. Richard po raz ostatni przesunął palcami po krawędzi teczki i odłożył ją na krawędź biurka. Uznał, że jak do końca dnia nic nie wymyśli to trzeba ją będzie oddać do archiwum.


---



Czas: 2020.03.20; pt; g 12:30
Miejsce: Los Angeles, restauracja
Warunki: cisza, jasno, ciepło na zewnątrz jasno, ciepło, powiew i pogodnie


- Chyba powoli wychodzimy na prostą. - powiedział jeden z siedzących przy stole mężczyzn. Kroił swój kawałek omleta nim wpakował go sobie do ust.

- Myślisz? - rozmówca też zajadał się swoim daniem ale podniósł wzrok na siedzącego po drugiej stronie stołu.

- Mhm. Gliny zamknęły sprawę. DEA trochę namieszała ale też już zamykają. Powinno się teraz uspokoić. - powiedział ten pierwszy kiwając spokojnie głową. Miał w każdym razie nadzieję, że tak właśnie będzie. Ale wszystko wskazywało, że powinno.

- Powiem ci, że trochę zrobiło mi się gorąco jak DEA się za to zabrała. To nie są jakieś krawężniki z miejskiego komisariatu. - rozmówca pokręcił głową jeszcze bojąc się tak oficjalnie odetchnąć z ulgą.

- No ale się udało. Zamykają sprawę. Można wypić za ich zdrowie i wrócić do naszych interesów. - zaśmiał się ten pierwszy i sięgnął po szklankę soku jaką zamówił do tego późnego śniadania czy wczesnego obiadu. Kolega też się roześmiał i wzniósł toast. Może było nerwowo. Ale jednak z kolejnego kryzysu wyszli obronną ręką.



---



K O N I E C



PS. Jakby jakiś agent DEA chciał wyciągnąć sprawę Alyssy Salvado z archiwum i zająć się nią to proszę o kontakt na pw.
 
__________________
MG pomaga chętniej tym Graczom którzy radzą sobie sami
Pipboy79 jest offline  
 



Zasady Pisania Postów
Nie Możesz wysyłać nowe wątki
Nie Możesz wysyłać odpowiedzi
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Trackbacks jest Wył.
PingbacksWł.
Refbacks are Wył.


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 09:02.



Powered by: vBulletin Version 3.6.5
Copyright ©2000 - 2021, Jelsoft Enterprises Ltd.
Search Engine Optimization by vBSEO 3.1.0
Pozycjonowanie stron | polecanki
Free online flash Mario Bros -Mario games site

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164 165 166 167 168