Spis Stron RPG Regulamin Wieści POMOC Kalendarz
Wróć   lastinn > RPG - play by forum > Sesje RPG - Inne > Archiwum sesji z działu Inne
Zarejestruj się Użytkownicy

Archiwum sesji z działu Inne Wszystkie zakończone bądź zamknięte sesje w systemach innych (wraz z komentarzami)


 
 
Narzędzia wątku Wygląd
Stary 18-04-2020, 22:28   #11
 
Brilchan's Avatar
 
Smile

Zaczęło się o dziwo spokojnie i zupełnie normalnie. Jeden ze złodziei zadzwonił do drzwi.
*Ding Dong*
Wiedząc, że w domu jest dziecko, spodziewali się zapewne, że wejście do domu będzie tylko formalnością. Tym dzieckiem był jednak Alex!
Mały Aleksander był spokojny tego spokoju nauczył się lata temu, gdy najpierw z tatą a potem samemu polował na zwierzęta. Trzeba było stać spokojnie i bez ruchu godzinami wyłączyć myślenie zachowując jednocześnie czujność… W porównaniu z tamtym chłodem i zimnem obecna sytuacja to była kaszka z mleczkiem! Stał w ciepełku nosząc wygodny strój harcerza. Zrobił mentalny przegląda ekwipunku, który miał na sobie:
  • Pistolet na wodę Power Drencher wypełniony wybielaczem do sedesów z łazienki przewieszony przez plecy.
  • Z tyłu szarfy na odznaki pochował różnego rodzaju widelce i widelczyki poczynając od normalnych a kończąc na tych deserowych czy do małż niektóre były srebrne, co się przyda, jeżeli okażę się, że włamywacze są wampirami albo wilkołakami! Splótł na nie wygodne uchwyty ze sznurków i sznurówek żeby móc łatwo je wyciągać w ogniu walki!
  • W prawej kieszonce krótkich spodni schował malutki nożyk kuchenny do obierania ziemniaków. Nie był to jego przyjaciel z dzieciństwa ukochany scyzoryk myśliwski Bob, którym wypatroszył niejedną kolacje i zaostrzył niejeden patyk. Mamusia obiecała, że odzyska Boba na 16 urodziny tymczasem musi mu wystarczyć Bob JR.
  • W lewej ukrył szklane naczynko z resztą ostrej przyprawy większość rozsypał na podeście pułapki wiatrakowej, ale chciał mieć trochę ubezpieczenia na wszelki wypadek.

Gdy zobaczył ich za oknem wziął głęboki oddech żeby uspokoić napięcie ~Skradają się w mroku zupełnie jak wampiry albo wilkołaki!~ - Pomyślał.

- Nikogo nie ma w domu proszę sobie iść! - Zwołał dziecięcym głosikiem przez drzwi. Chciał im dać ostatnią szanse na wycofania się. Gdzieś tam z opowieści dziadka świtało mu, że nie mógł im otwierać drzwi ani zapraszać do środka. Musieli sami się włamać i ignorować nakazy opuszczenia posesji wtedy będą mieli gorszą sytuacje na procesie o ile go w ogóle dożyją!
- Jak nikogo nie ma, to, kto się odzywa?! - rzucił mężczyzna, a Alex rozpoznał po głosie “listonosza” z dzisiejszego poranka. - Otwórz! Paczka przyszła, druga - powiedział, dość rozkazującym tonem głosu.
- Nikt nie zamawiał żadnych paczek. Jest Pan na prywatnej posesji proszę ją natychmiast opuścić lub spotkają cię nieprzyjemne konsekwencje. Proszę też popracować nad odpowiednim tonem głosu wobec odbiorców. Może Pan wrócić jutro w godzinach porannych dobranoc - Odpowiedział rezolutnie chłopiec.
~Rozbiją okno? A może spróbują wejść z tyłu? Raczej usłyszę na walkie talkie w razie, czego~ - Pomyślał Alex.
 

Ostatnio edytowane przez Brilchan : 24-04-2020 o 14:37.
Brilchan jest offline  
Stary 24-04-2020, 19:30   #12
 
Mekow's Avatar
 
Złodziej zaśmiał się cicho przez chwilę, rozbawiony.
- Dobra, odchodzę - powiedział.
Alex dostrzegł jednak przez okno, że mężczyzna nigdzie nie poszedł, a jedynie odwrócił się i machnął przywołująco ręką na pozostałą dwójkę. Następnie kłamca kucnął przy drzwiach i dało się usłyszeć odgłos klucza wsuwanego do zamka drzwi.
~Może zbir jest ślusarzem i dorobił klucze? Albo ma jakieś magiczne klucze co otwiera wszystkie drzwi?!~ - Pomyślał zaskoczony Alex. Szybko wyciągnął mały widelczyk deserowy i wcisnął jego ząbki w zamek co powinno uniemożliwić temu wampiro-wilkołako-ślusarzowi przekręcenie tego magicznego klucza!
Przez dłuższą chwilę dało się słyszeć intensywne gmeranie w zamku i wyglądało na to, że Alex skutecznie udaremnił otwarcie drzwi.
- Co jest? - dało się usłyszeć głos kobiety.
- Wchodzimy? - spytał jakiś facet.
- Zaraz. Gnojek się stawia - odpowiedział ten pierwszy. - Obejdź dom dookoła, zobacz czy jest inne wejście - polecił.
- Dlaczego ja? - spytała kobieta.
- Bo masz lepszy wzrok i mózg od niego - odpowiedział "listonosz-włamywacz".
Alex dostrzegł przez okno, jak jedna z postaci przed drzwiami ruszyła w bok.
Chłopiec oparł pochylone krzesło o klamkę żeby dodatkowo opóźnić tych przy drzwiach, a następnie uważając na własne pułapki pobiegł na górę. Zamierzał zrzucić z okna na tą kobietę śmierdzącą bombę! Co prawda przewidział że zrzuci ją ze schodów, ale jeśli spadnie ona na zewnątrz, to nawet lepiej, bo nie zasmrodzi domu. Dziewczyny wolą ładnie pachnieć więc może się zniechęci i pójdzie do domu? Wydaje się najmądrzejsza z nich więc bez niej sobie nie poradzą!
Jednak gdy chłopiec otworzył okno na piętrze, w dole nikogo nie było. Przez chwilę pomyślał, że się spóźnił, ale był szybki więc przecież kobieta nie mogła jeszcze przejść dookoła. Zaczekał więc i dopiero po dłuższej chwili zobaczył jak złodziejka wyszła zza rogu garażu. Szła wzdłuż ściany, patrząc w okna i okazyjnie podglądając co jest w środku. Śnieg nie był może zbyt głęboki, ale on też spowalniał jej marsz, dzięki czemu zajęło jej to tyle czasu. Ale skoro była tak wolna, to z pewnością łatwiej będzie w nią trafić.
W pewnym momencie była już w polu rażenia. Alex wycelował, a ona zatrzymała się i uśmiechnęła się zadowolona patrząc w górę. Alex zrozumiał, że przecież szukała innej drogi, aby włamać się do domu i zobaczyła otwarte okno. A jednocześnie jego samego nie widziała, bo światło w domu było zgaszone. Nieruchomy cel nie miał szans! Wyrzucona torebka foliowa poleciała w dół i spadła prosto na twarz kobiety, zamieniając jej uśmiech zadowolenia w wyraz szoku i zdegustowania.
Konstrukcja śmierdzącej bomba to prosta sprawa. Łuski cebuli i czosnek zalane wrzątkiem, potem do tego trochę octu. Można zjełczałe jajko, ale tego akurat Alex nie miał.
Torebka rozdarła się pod wpływem uderzenia, a jej śmierdząca zawartość soczyście ochlapała kobietę.
- Ałłłaaa!! Kurde no, fuuuuuujj!! Jak to śmierdzi! - narzekała głośno, bardzo niezadowolona.
- O czekaj smarku!! Już ja cię dostanę!!! - krzyknęła rozgniewana, podczas gdy płyn ze śmierdzącej bomby obficie skapywał z jej włosów, twarzy i kurtki.
 
Mekow jest offline  
Stary 29-04-2020, 03:02   #13
 
Brilchan's Avatar
 
Alex wiedział, że powinien zachować milczenie, ale chłopięca przekora sprawiła, że nie potrafił się powstrzymać przed świętowaniem udanego dowcipu. Rozległ się dziecięcy śmiech a potem odkrzyknął - Wracajcie do domu pasożyty! W środku czekają was gorsze rzeczy nie zdobędziecie mojego zamku! To jest ostatnie ostrzeżenie! - Zwołał.
- Że co?! - zdziwiła się kobieta. - Poczekaj aż cię dostanę, to... Dostaniesz ty! - pogroziła, starając się jednocześnie ogarnąć jakoś swój wygląd przemoczonej kury.
Dzielny Scout trochę pluł sobie w brodę, że tak łatwo oddał element zaskoczenia, ale no to po prostu było zbyt zabawne żeby sobie odpuścić! Żałował, że nie pomyślał wcześniej żeby spuścić jej na łeb gorący olej, tak jak robi to w średniowieczu obrońcy zamków (a przynajmniej tak pisało w komiksach!). Pobiegł do kuchni, uważając po drodze, aby nie wpaść we własne sidła i nastawił do zagotowania trochę oleju w małym rondelku. Może zdąży jeszcze zlać jej głupią głowę za te groźby? Postanowił, że jeżeli wcześniej zorientuje się, że padną drzwi to wyłączy gaz i pobiegnie przed poduszkowy fort żeby zwabić tamtych dwóch w pułapki fortowo - kuchenne wołając, że zadzwoni po policje z kuchni.
Olej potrzebował jednak sporo czasu, aby się zagotować. Zamek w drzwiach wejściowych ustąpił jednak wcześniej, o czym świadczył dźwięk przekręcanego w nim klucza.
- No! - rzucił złodziej.
Dzięki podstawionemu krzesłu Alex zdążył ślizgnąć się do kuchenki i wyłączyć prąd. Olej był zaledwie letni. Przy okazji zobaczył przez okno, że kobiety już nie było na podwórku.
*Trach!* *Trach!*
Dwa uderzenia świadczyły o tym, że złodziej dobijał się do drzwi, niestety dość skutecznie usuwając blokujące je krzesło.
~No, tak trzeba było o tym pomyśleć wcześniej może to i lepiej? Dziadek mówił kiedyś, że skazańcy z widocznymi obrażeniami budzą litość u przysięgłych~ - Przeleciało mu przez myśli, gdy w podskokach pobiegł przed Fort.
- Nielegalnie wchodzicie do prywatnego mieszkania zaraz wezwę policje z telefonu w kuchni! - Zawołał. Następnie upewniwszy się, że złodzieje go zobaczyli jak wczołga się do Fortu poduszkowego licząc na to, że podążą jego śladem lub pokłują się próbując rozebrać budowlę.
 
Brilchan jest offline  
Stary 02-05-2020, 21:02   #14
 
Mekow's Avatar
 
Zobaczyli go i słyszeli. Jednocześnie i on zobaczył ich.


Jednym był oczywiście niby-listonosz z ranka - naprawdę wielki i groźnie wyglądający facet, którego niełatwo będzie pokonać. Tego drugiego Alex wcześniej tylko słyszał przez radio, a z postury był raczej przeciętny. Ale to dobrze, że ich zobaczył, bo może będzie trzeba potem wskazać w sądzie. Szkoda, że nie przyjrzał się tamtej kobiecie, ale miał przeczucie, że niedługo ją jeszcze zobaczy.
- Łap go! - rzucił listonosz do drugiego złodzieja.
Po tym jak Alex przebiegł normalnie przez drzwi do salonu, oni od razu pobiegli za nim. Różnica wzrostu sprawiła jednak, że chłopiec przebiegł przez próg bez problemów, zaś mężczyźni otarli się twarzami o zawieszone tam liściaste łodygi pokrzywy.
- Co jest k***a?! - krzyknął ten z brodą, bardzo niezadowolonym głosem.
- Pie***a pokrzywa! - odparł ten pierwszy z wyraźną irytacją.

Alex zaśmiał się, siedząc w forcie. Fort był widoczny nawet w panującym półmroku, ale chłopiec celowo chciał zwrócić na siebie ich uwagę. Koncept pułapki “Fort Poduszkowy” był taki, że Alex ucieka do fortu, a złodziej albo idzie jego śladem albo próbuje rozebrać konstrukcję od góry.
Zdenerwowani złodzieje rzucili się do bezmyślnego ataku, rozwalając fort na części pierwsze i rozrzucając je po pokoju. Jednak górne poduszki właśnie na to były przygotowane. Była tam sprytnie zakamuflowana reszta pokrzywy, a co ważniejsze tyle szpilek i pinezek, że poduszki na szczycie wyglądały jak jeże - czego w pośpiechu i przy zgaszonym świetle nie było widać.
Bluźniercze okrzyki obu mężczyzn świadczyły o tym, że pułapka zrobiła swoje.
 
Mekow jest offline  
Stary 02-05-2020, 21:25   #15
 
Brilchan's Avatar
 
Alex, nie mając chwili do stracenia, pociągnął mocno za sznurek. W efekcie, zamieszczone pod sufitem wiadro ze słoną wodą wywróciło się do góry dnem, wylewając swoją zawartość. Ile z tego poleciało na złodziei a ile na podłogę, tego chłopiec nie wiedział. Kolejne krzyki mężczyzn świadczyły jednak o tym, że przynajmniej trochę im się dostało.
Alex złapał oddech i uśmiechnął się do siebie. Miał ich na haczyku, ale potrzebował pociągnąć wędkę żeby ich złowić. Wybieg z fortu krzycząc: - Telefon jest w kuchni a wy jesteście głupi! Zaraz wezwę policje! - Zawołał wybiegając z salonu na korytarz i skierował się do kuchni.
- Ty smarku! Czymś ty mnie ochlapał?! - usłyszał za sobą rozgniewany kobiecy głos.
Alex odwrócił się żeby na nią spojrzeć.


Kobieta była ładna i ogarnęła się po bliskim spotkaniu ze śmierdzącą bombą, przynajmniej z wyglądu. Do skromnych panienek zdecydowanie nie należała - była dużą kobietą, nawet większą niż niejeden facet. Alex się jej jednak nie bał.
- Terefere kuku! Uciekajcie lepiej z mojego domu, inaczej czeka cię coś znacznie gorszego niż śmierdząca bomba! Zaraz będzie tu policja, to wasza ostatnia szansa na odwrót śmierdzielko! - Krzyknął kontynuując sprint do kuchni.
- Tylko nie śmierdzielko! - zaperzyła się blondynka.
- Gdzie ten gnojek!?! - spytał listonosz, z salonu.
Wbiegając do kuchni Alex przy okazji ominął śliską pułapkę i chwycił rondelek z letnim olejem następnie zamarł w oczekiwaniu.
 
Brilchan jest offline  
Stary 06-05-2020, 17:08   #16
 
Mekow's Avatar
 
Chłopiec miał czas, gdyż złodzieje zamiast go gonić z pełną wydajnością, wdali się w głupie rozmowy. Wykorzystał go więc żeby podgrzać jeszcze trochę olej w rondelku. Zapalił światła nad ladą, które nie dawały tak po oczach jak główne oświetlenie, ale w zupełności wystarczyły aby wszystko było widać.
- Tam pobiegł! Ale gliny tu jadą! - odpowiedziała kobieta, z początku z gniewem, ale potem z wyraźnym strachem w głosie.
- Bo tak gnój ci powiedział? - zadrwił listonosz. - Wykonujemy plan!- postanowił.
- No dobra już - kobieta łatwo uległa jego namowom.
- Im szybciej go dorwiemy tym lepiej! - stwierdził ten drugi mężczyzna.
- Za nim!! - warknął ten pierwszy.

Zaraz potem drzwi do kuchni się otworzyły i do pomieszczenia wbiegli jeden złodziej za drugim. Zobaczywszy chłopca, teraz już nie tracili czasu i rzucili się wprost na Alexa. Niestety dla nich, na tej właśnie trasie mieli śliską pułapkę, która pokrywała spory fragment kuchennej podłogi.

Facet z brodą zafikał nogami niczym postać z kreskówki, ślizgając się bez najmniejszych oznak kontroli, aż wyleciał nogami do przodu i z jękiem upadł na plecy. Wielki listonosz też wpadł w poślizg i najpierw zderzył się z ladą kuchenną, a zaraz potem z podłogą, padając na boku. Kobieta biegła na końcu i w ostatniej chwili dostrzegła co się stało facetom. Jednak miała na nogach jedne z tych kobiecych niewygodnych butów - wysokie aż za łydki, skórzane i z ponad calowym obcasem - więc jej szanse utrzymania się na nogach były tak samo niskie jak pozostałych, a może nawet jeszcze mniejsze. Po dwóch szybkich krokach poślizgnęła się, gwałtownie jadąc jedną nogą do przodu i z głośnym piskiem upadła na podłogę, niedelikatnie lądując na pupie.
 
Mekow jest offline  
Stary 09-05-2020, 21:21   #17
 
Brilchan's Avatar
 
Chłopiec roześmiał się w głos. Widowisko normalnie jak w “America's Funniest Home Videos” tyle, że na żywo! Cisnął rondlem pełnym podgrzanego oleju prostu w “listonosza”, uderzając go nim i ochlapując zawartością. Następnie ściągnął z pleców Power Drenchera i zaczął strzelać wybielaczem do brodacza. ~Ciekawe czy broda mu się zrobi od tego blond?~ - Zastanowił się Alex.
- Ostrzegałem! Trzeba było się posłuchać śmierdzielki i uciekać! Ściągaj te głupie babskie buty i pędem do drzwi, bo tobie się też dostanie! - Tato zawsze powtarzał mu, że dziewczyny nie wolno bić nawet kwiatkiem, ale Mama mówiła, że kobiety są silne, niezależne nie potrzebują żadnego mężczyzny i ma je traktować tak samo jak chłopców, więc postanowił pójść na kompromis i dać jej ostatnią szanse.
Ostrzeliwany koleś nadal leżał na podłodze i nie próbował nawet wstać. Piszcząc jak dziecko, rękami i nogami starał się osłonić przed silnym strumieniem środków czyszczących. Średnio mu to wychodziło, bo Alex nie strzelał cały czas w to samo miejsce, tylko odpowiednio manewrował karabinem.
Kobieta też pozostała na podłodze. Wcześniej siedziała w siadzie płaskim, ale teraz szybko podkuliła nogi i... Objęła swoje buty rękoma.
- Nie, tylko nie buty! Nie chcę! Nie oddam! - biadoliła, z czego wynikało, iż sądziła, że Alex chciał, aby zostawiła mu swoje buty i uciekała boso. To potwierdzało doniesienia, że kobiety bardzo cenią sobie swoje odzienie, a szczególnie właśnie buty.
Listonosz, jako jedyny spośród całej trójki, nie był już tak śmieszny. Ociekając olejem, chwycił blat kuchenny i podniósł się na równe nogi. A następnie ruszył po śliskiej podłodze w stronę chłopca, używając blatu, jako podpórki. Wyglądało na to, że nie miał najmniejszego zamiaru odpuszczać.
- To biegnij na czworaka głupia krowo! Precz z mojego domu więcej ostrzegać nie będę! - Krzyknął na kobietę i (obecnie) białobrodego; oni byli słabi, “listonosz” był Alfą tego stada i pewnie trzeba go będzie zabić. Alex przerwał ostrzał i wybiegł z kuchni drugimi drzwiami, prowadzącymi do spiżarki. Przystanął jednak na chwilę żeby posłuchać ich reakcji. Fałszywy listonosz Alfa pewnie znowu ich przekona żeby podążali za nim, lecz warto jest poznać słabości wrogów żeby potem wprowadzić pomiędzy nich chaos i niezgodę! Jeżeli któryś z nich wsadzi tu rękę bądź głowę to spotkają się z widelcem! Po za tym, chłopiec chciał mieć pewność, że podążą za nim do garażu, gdzie czekał już wiatrak ślepoty!
 
Brilchan jest offline  
Stary 24-05-2020, 16:19   #18
 
Mekow's Avatar
 
Drzwi za którymi skrył się Alex nie były dźwiękoszczelne i bez trudu dało się usłyszeć nachodzące na siebie wrzaski.
- Co tu się u licha dzieje? - biadoliła kobieta, z mieszaniną rozpaczy i zdenerwowania.
- Ałaa! Nic nie widzę! - krzyknął brodaty złodziej.
- Ten smark mnie wyzywa od śmierdzielki i głupiej krowy! - poskarżyła się kobieta.
Jedynie listonosz nic nie marudził.
- Cisza! - mężczyzna przerwał ich wrzaski. - Kochanie, zapach minie i nie jesteś krową! - zapewniał, siląc się na uprzejmość. - A ty otwórz oczy! - dodał rozgniewany.
- Ale to szczypie - marudził ten drugi.
- Poszczypie i przestanie, nie bądź baba! Idziemy! Musimy pozbyć się świadka! - rzucił listonosz stanowczym głosem.
- A ja mam dość - odparła kobieta. - To najgorszy włam jaki zrobiliśmy! Ja tak nie chcę, ja rezygnuję - powiedziała.
- To spierd**aj! - warknął mężczyzna. - Rob, złap się kur*a stołu albo lady - dodał i po jego głosie dało się rozpoznać, że był już bardzo blisko drzwi.

Alex zadowolony z tego że pozbył się jednej przeciwniczki zaczął biec do garażu, naumyślnie robiąc trochę więcej hałasu żeby Alfa nie zgubił jego tropu. Miał nadzieję że kolejny oślepiający atak zniszczy morale Roberta Śiwobrodego i pozostanie mu już tylko eliminacja “listonosza”.
Alex szybko znalazł się w garażu, ale oczywiście bardzo uważał, aby w swym pośpiechu nie odpalić pikantnej pułapki. Słyszał, że złodzieje otworzyli drzwi do spiżarki i wiedział, że byli tuż za nim.
Nie mógł dać się osaczyć, a z garażu była już tylko jedna droga odwrotu. Chłopiec szybko zapalił światło i na krótką chwilę przytrzymał przycisk otwierający drzwi garażowe. Drzwi uniosły się odrobinę, a powstała szczelina była wystarczająca aby przecisnęło się przez nią dziecko, ale nie była na tyle wysoka aby zmieścił się tam ktoś dorosły.

Nagle rozległ się huk! Drzwi do spiżarki otworzyły się szeroko, w wyniku mocnego kopnięcia, jakie sprzedał im zły listonosz. Drzwi szarpnęły za żyłkę wędkarską i ustawiony odpowiednio wentylator zaczął wiać z pełną mocą, posyłając czerwoną burzę piaskową prosto w listonosza!
- A!! - wyrwało mu się, zanim zakrył twarz obiema rękoma, kucając przy tym.
- ŁŁŁAAAAAAA!!!UGGGHH!GHHHmmmmmm - dało się wyraźnie słyszeć za nim, z początku bardzo głośne okrzyki, które w jednym dźwięku przeszły w jakieś mamrotanie. Choć górną część widoku zasłaniała teraz czerwona mgła, oto po nogach można było dostrzec drugiego złodzieja, który po dłuższej chwili padł na podłogę, trzymając się za gardło.

Młody obrońca zamku “Posesja” kopnął wciąż włączony wiatrak na listonosza, a potem chwycił za swój rowerek który stał obok niego i półrzucił-półpchnął go z całej siły w białobrodego. Oba przedmioty narobiły sporo hałasu - najpierw dobiegającego od złodziei, potem same z siebie gdy upadły na podłogę, a jedno przeplatało się z drugim.
Następnie Alex podjął kolejną próbę siania zamętu w szeregach wroga:
- Robercie uciekaj! Jak się pospieszysz do kliniki to może jeszcze ci uratują rogówkę i gardło od spalenia! Naprawdę chcesz ryzykować dożywocie za zabicie dziecka?! Twój dowódca to dupek a mój dziadek jest najlepiej opłacanym adwokatem w stanie więc wypierdalać! - Krzyknął do nich podskakując w miejscu jak sprężynka.
Następnie podbiegł do wcześniej uchylonych drzwi garażowych, planując wrócić do domu przez zniszczone drzwi wejściowe.

Białobrody nadal jęczał po niekontrolowanym spotkaniu z rowerem, ale listonosz okazał więcej samokontroli.
- Łap go! Za nim! - krzyknął mężczyzna.
- Ale on spali mi gardło i powie dziadkowi-adwokatowi że go zabiliśmy - ten drugi wyraził sprzeciw, zawodzącym głosem.
- Jak go zabijemy to nic nie powie! - zauważył listonosz. - Mnie się bój!! Nie jego dziadka! Za nim!! - krzyczał wyraźnie zdenerwowany.
Zanim Alex przedostał się przez szczelinę pod drzwiami, dostrzegł jeszcze że brodacz rzucił się w desperacką pogoń, ale listonosz o dziwo nie przyłączył się do pościgu.

Gdy tylko chłopiec znalazł się na zewnątrz, od razu odczuł różnicę temperatur. Na dworze było bardzo zimno, a do tego zaczął padać drobny śnieg.
 
Mekow jest offline  
Stary 29-05-2020, 18:27   #19
 
Brilchan's Avatar
 
Coś tu nie grało… Alex rozpoznał tą taktykę, bo sam wielokrotnie stosował ją stosował, gdy polował z Tatą! Słabsza jednostka robi za naganiacza, a silniejsza czeka na z góry upatrzonej pozycji, aby dorwać ofiarę!
“Listonosz” był godnym przeciwnikiem, jasne było, że chłopiec pobiegnie do drzwi, bo nie jest w stroju do hasania po śniegu. Wróg z pewnością zaczaił się za drzwiami wejściowymi. Alex mógłby teoretycznie wyzwać go na pojedynek, ale nie byłoby to korzystne. Tato zawsze powtarzał, że walka w bliskiej odległości to ostateczność, szczególnie, jeśli wróg ma przewagę fizyczną i liczebną. Na tą chwilę, Alex miał przewagę szybkości oraz energii nad białobrodym, który najpierw utknął przeczołgując się przez wąską szczelinę pod drzwiami, a potem ledwo stał na nogach. Chłopiec postanowił ją, więc wykorzystać i zrobił wielkie koło wokół goniącego, a następnie zaczął kierować się z powrotem do garażu. Jednocześnie krzyczał do goniącego:
- Robercie znam twoje imię i wiem jak wyglądasz! Czy naprawdę chcesz iść do więzienia na dożywocie?! Bo tym się skończy ta cała sytuacja! Masz teraz szansę, weź przykład z dziewczyny swojego szefa i uciekaj a zapomnę, że cię tutaj widziałem! Nie musisz się go bać, bo nie wypuszczę go żywcem! A teraz spierdalaj! - Zwykle nie przeklinał w obecności dorosłych, ale to była wyjątkowa sytuacja, a w szkole mieli nawet sekretne zawody na to, kto zna więcej brzydkich słów - jedna z niewielu rzeczy, w których nie był najlepszy.

Za to biegnięcie i przekomarzanie się z pogonią nie było dla chłopca niczym nowym, gdyż był szkolnym mistrzem gry w berka! Tylko kilkoro najbardziej wysportowanych dzieciaków mogło stanowić dla niego jakąś konkurencję. Zła pogoda i ciuchy dawały mu jednak w kość, gardło zaczęło go drapać a mięśnie drętwieć. Wiedział, że po powrocie do domu nie będzie w stanie biegać tak szybko jak wcześniej, dopóki nie złapie drugiego oddechu…

Postanowił, więc że potrzebuje broni bonusowej. Gdy był odwrócony do Roberta plecami, chwycił garść śniegu i zaczął przygotowywać śnieżkę z “wkładką”, a dokładniej mówiąc skrzyżował dwa małe widelczyki oraz szklankę z resztą ostrej przyprawy. Zdążył to wszystko załatwić, gdyż Robert stał jak pijany wieśniak, nie do końca wiedząc, co się dzieje wokoło.
Alex postanowił, że jeżeli Białobrody-Czerwonooki nie skorzysta z jego wspaniałomyślnej oferty, zarobi tą groźną pigułą w twarz! Przy odrobinie szczęścia uszkodzi mu oko lub oczy bardziej niż dotychczas i wyeliminuje z dalszych zawodów! Oczywiście, kłamał w kwestii zapomnienia go i zamierzał wszystko przekazać policji żeby złapali tych Pasożytów, ale w tym momencie potrzebował osłabić przewagę wroga.

Robert wyjąkał coś bez ładu i składu, głosem zranionego bażanta. Chwiejąc się na nogach i nieprzytomnym wzrokiem rozglądając się dookoła.
Alex poszedł, więc o krok dalej.
- PUMOCY! PROSZEM NIECH KTOŚ WEZIWE POLICJE! TEN OBCY PAN CHCE MNIE DOTYKAĆ PO PTASZKU! - Krzyknął, aby dodatkowo zachęcić złodzieja do odwrotu. Tato wytłumaczył mu żeby głośno to mówić, jeżeli będzie potrzebował się kogoś pozbyć. Miał przy tym używać dziecięcego języka i seplenić żeby wydawać się bardziej niewinnym oraz bezbronnym. Jeżeli dopisze mu szczęście ktoś ze wścibskich sąsiadów wezwie policje, choć nie liczył na to za mocno przy tej zamieci.
Tatuś wyjaśnił mu, że panowie w więzieniu bardzo nie lubią innych Panów, którzy krzywdzą dzieci i wkładają im penisy w tyłki, co dla większości z nich jest nieprzyjemne… Pamiętał, jakie wrażenie ta informacja zrobiła na Pani Psychiatrze i innych dzieciach.

Białobrody-Czerwonooki cofnął się gwałtownie o kilka kroków, jojcząc coś w międzyczasie. Trafił nogami na pokryty śniegiem sięgający do kolan iglasty żywopłot, który oddzielał podwórko od chodnika. Oczywiście go nie zauważył i przewrócił się o niego, padając z jękiem na ziemię. Fajtłapa!

Alex zamierzał wbiec przez garaż i udać się w kierunku drzwi wejściowych do mieszkania. Piguła powinna wytrzymać kilka minut w cieple, istniała szansa, że Alfa był jeszcze sprytniejszy i zaczaił się w spiżarce pomiędzy garażem a domem lub wiedział, że Alex będzie wiedzieć o pułapce i zamiast biegać stoi sobie spokojnie w garażu odzyskując energię…, Jeżeli tak zarobi śnieżkę o ile nie trzeba będzie jej poświęcić na Roberta.

Chłopiec stanął przy drzwiach do garażu i przezornie zerknął do środka, ale nikogo tam nie zobaczył. Dostrzegł za to, że brodacz się podniósł i resztkami sił zaczął uciekać, na oślep byle przed siebie. A gdy dotarł do końca chodnika i wbiegł na ulicę, nie przewidział stopnia w dół i ponownie się przewrócił w śnieg. Fajtłapa podwójna!
 
Brilchan jest offline  
Stary 07-06-2020, 13:19   #20
 
Mekow's Avatar
 
Nie chcąc stać dłużej na mrozie, Alex wszedł do garażu i od razu poczuł się lepiej. W pomieszczeniu zrobił się solidny bałagan i spora część pomieszczenia pokryta była czerwonymi przyprawami. Tak jak przypuszczał, na warstwie tego proszku widać było mokre olejne ślady dużych butów, prowadzące z powrotem do spiżarki.

Z oddali Alex usłyszał głos listonosza, a przez dwie pary otwartych drzwi dostrzegł go na końcu kuchni. Było to za daleko aby go dosłyszeć, bo choć był zdenerwowany to mówił cicho. Spryciarz nie chciał zdradzać swojej pozycji, ale pewnie zakładał że Alex jest na dworze.
Chłopca BARDZO kusiło żeby napawać się swoją pozycją, przesłać komunikat przez walkie - talkie i uświadomić wrogowi jak dużo błędów popełnił… Powstrzymał się jednak! Wiedział że teraz czeka go najcięższa przeprawa, a Alfa listonosz nie da się zniechęcić, po tym czego doświadczył nic nie przekona go żeby porzucił łup.
Atakując go z dystansu, Alex krzyknął - Tutaj! - Uznając, że przeciwnik powinien odruchowo odwrócić głowę w stronę dźwięku. I tak się stało! Wtedy to miał zarobić morderczą pigułę centralnie w twarz!
Jedną z rzeczy jakie Alex opanował niemal do perfekcji było rzucanie do celu. Nawet mama mu mówiła, że będzie bardzo dobrym miotaczem, choć nie była fanem sportów - a w tym baseballa.
Ciężka śnieżka trafiła listonosza w czoło i oko. Widelczyki z pewnością zrobiły swoje, ale szklane naczynie z przyprawą ograniczyło się do uderzenia celu. Nie rozbiło się i nie spryskało delikwenta swoją zawartością. No cóż, nie można mieć wszystkiego. Ale cios zadano i uwaga mężczyzny skupiła się na chłopcu.

Po tym ataku mały wojownik uznał, że spróbuje zwabić wroga do ostatniej pułapki, kierując się na schody. W sądzie lepiej będzie wyglądać jeśli skręci sobie kark przy upadku. Jeżeli to się nie uda pozostanie mu tylko bezpośrednia konfrontacja fizyczna, a mimo wielu sukcesów dzisiejszego wieczora Alex upominał sam siebie że jest to dla niego najgorszym rozwiązaniem.
- Łap go k**wo! - Krzyknął rozgniewany listonosz, który sam rzucił się w pościg za Alexem. I to mocno kontrolowany pościg, zważywszy na śliską podłogę, po której się przemieszczał.

Alex ponownie pobiegł do garażu i na dwór. Gdy tylko wstał, po przeczołganiu się pod drzwiami garażu, zobaczył kobietę-złodzieja. Na szczęście nie blokowała drzwi wejściowych, nie zmierzała w jego kierunku i nawet nie stała mu na drodze. Szła w stronę ulicy, opuszczając nie tylko dom, ale i podwórko. Po prostu poszła sobie!
Alexa korciło aby jej przygadać, ale wtedy zwróciłby na siebie jej uwagę i mogła zmienić decyzję. Skoro odchodziła, to dobrze.

Rozważania przerwał odgłos otwierających się drzwi do garażu. Robert na dość długo utknął przeciskając się pod nimi, ale listonosz nie miał zamiaru popełniać takiego błędu i postanowił otworzyć je znacznie szerzej.

Nie było czasu do stracenia. Alex pobiegł do drzwi frontowych, które miały uszkodzony zamek i siłą rzeczy pozostały otwarte. Odwrócił głowę i zobaczył listonosza wybiegającego z garażu. Udało się zwabić wroga! Widział go i z pewnością za nim podąży. Jednak przewaga jaką miał chłopiec była niewielka.
Wszedł do domu poświęcił chwilę żeby w biegu chwycić słuchawkę bezprzewodowego telefonu z pokoju dziennego i włożyć go sobie do kieszeni następnie, czym prędzej ruszył do schodów prowadzących na piętro i ostatniej z przygotowanych pułapek. Wbiegł na schody, oczywiście bardzo uważając i dobrze wiedząc gdzie stawiać stopy, aby nie wpaść we własne sidła.
Wtedy usłyszał odgłos otwieranych gwałtownie drzwi wejściowych i zobaczył listonosza, który wtargnął do domu. Ponownie.
- Emma!?! - rzucił groźnie, biegnąc w stronę Alexa.
 
Mekow jest offline  
 



Zasady Pisania Postów
Nie Możesz wysyłać nowe wątki
Nie Możesz wysyłać odpowiedzi
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Trackbacks jest Wył.
PingbacksWł.
Refbacks are Wył.


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 21:15.



Powered by: vBulletin Version 3.6.5
Copyright ©2000 - 2021, Jelsoft Enterprises Ltd.
Search Engine Optimization by vBSEO 3.1.0
Pozycjonowanie stron | polecanki
Free online flash Mario Bros -Mario games site

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164 165 166 167 168