Spis Stron RPG Regulamin Wieści POMOC Kalendarz
Wróć   lastinn > RPG - play by forum > Sesje RPG - Inne > Archiwum sesji z działu Inne
Zarejestruj się Użytkownicy

Archiwum sesji z działu Inne Wszystkie zakończone bądź zamknięte sesje w systemach innych (wraz z komentarzami)


 
 
Narzędzia wątku Wygląd
Stary 05-01-2007, 14:47   #1
 
Kedrick's Avatar
 
[Sesja - Wiedzmin] Krocząc ścieżką półmroku

Pogoda owego pamiętnego dnia była wspaniała. Na niebie nie było ni chmury, słońce radośnie przygrzewało tak mocno, iż jedynym wyjściem było przebywanie wręcz półnago. Dawno nie było tak gorącego i jednocześnie urodzajnego lata. Zwykle przez cały dzień było gorąco i słonecznie, a pod jego koniec, była krótka, acz intensywna ulewa. Innymi słowy - raj dla rolników, piekło dla mieszczan. I właśnie dzień przed rozpoczęciem naszej opowieści, przybył do Bremervoord pewien wspaniały poeta o imieniu Jaskier. Kobiety jego ubóstwiały, mężczyzni nienawidzili (zwykle dlatego, iż przyłapywali go na balamuceniu ich żon). Ogłosił w tawernie "Pod Srebrnym Lisem", iż jutrzejszego dnia, pod Bleobherisem, odbędzie się wielki popis jego twórczości, który zwał "koncertem". Przedstawienie odbyło się wczesnym rankiem, a skończyło tuż przez szczytowaniem Słońca. Jaskier odszedł już w swą stronę, a wy, spotykając się właściwie całkiem niechcący, dzieliliście się wrażeniami...

Każdy przybył tu z własnych powodów - opiszcie je, tak, jak i własny wygląd.
 
__________________
Popierajmy Arcyksiężną Milly!
Kedrick jest offline  
Stary 05-01-2007, 17:15   #2
Nansze
 


Poziom Ostrzeżenia: (0%)
Zza wielkiego drzewa wyłoniła się wysoka postać w długim płaszczu i kapturem na głowie, który opadał jej na ramiona. Jej zielone oczy lekko zaszklone, po występie trubadura Jaskra przeszły lekkim szafirem. Wyciągneła się lekko, gdyż siedzenia w praktycznie jednej pozie przez tak długi czas zmęczyło Nansze...-facet kurcze ma talent łapania ludzi za ich serca i wydobywania z nich uczuć o których ich właściciele nie mieli najmniejszego pojęcia"-powiedziała półgłosem, dalej opierając się o wielkie drzewo, bawiąc się długim do kolan, grubym warkoczem...
 
 
Stary 05-01-2007, 17:59   #3
 
pannamaslo's Avatar
 


Wysoka, postawna kobieta o długich, rozpuszczonych włosach i niezwykle dużych zielono-piwnych oczach nie różniła się wyglądem od reszty mieszkanek wioski. Ubrana w prostą spódnicę i koszulę nie wyróżniała się niczym szczególnym. Koncert był niezły, w duchu przyznała, ale na dworze cesarza widywało się lepszych. Nagła myśl o odległym domu rodzinnym wywołała smutek i gniew. Potrząsnęła głową, by odgonićzłe myśli. Teraz tu był jej dom. Uświadomiła sobie, że przez te kilka sekund straciła z oczu córkę. W panice rozejrzała się dokoła. Zauważyła kobietę z długim warkoczem, klku znajomych z wioski, ale nigdzie nie widziała Kyrie. "Gdzie ten urwis się podział?"Kyrie, Kyrie! - zaczęła wołać.
 
__________________
Abstynent - człowiek niepociągający.

Jedna czysta owca może zatruć życie całej parszywej owczarni.
pannamaslo jest offline  
Stary 05-01-2007, 18:23   #4
 
szyszaka's Avatar
 


Elfy, ludzie, co ja wlasciwie tu robie?? Niski brodacz burknąl pod nosem. Mimo goraca ubrany w wytarty, mnisi habit, oparty na grubym kiju, wygladal na zmeczonego wystepem, towazystwem i zyciem. Wiele oddalby za kufel piwa, niestety sakwa swieci pustkami. Czy ta kobieta moze przestac tak krzyczec?? Irytujace odglosy tlumu. Ehh, trzeba bedzie sie przyzwyczajic, duze skupiska daja szanse na kilka groszy, na ciepla strawe i zimne piwo. Bogowie spojrzyjcie na mnie laskawym wzrokiem . Bawiac sie warkoczami swojej brody pograzyl sie w modlitwie, na twarzy pojawilo sie cos, co mozna by nazwac usmiechem.
 
__________________
Czy ja lubię poziomki?
szyszaka jest offline  
Stary 05-01-2007, 20:19   #5
 
pannamaslo's Avatar
 


Szukając córki nie patrzyła pod nogi. Nagle poczuła jak zawadza o coś ciałem i ląduje na ziemi. Okazało się, że potrąciła krasnoluda o niezbyt przyjaznym wyglądzie. Przepraszam, ja nie chciałam, ja..tylko szukam córki podnosiła sięz ziemi.Nie widział jej pan może Dukała. Pięcioletnia, blondyneczka,Nie kręciła się tu sama?...
 
__________________
Abstynent - człowiek niepociągający.

Jedna czysta owca może zatruć życie całej parszywej owczarni.
pannamaslo jest offline  
Stary 05-01-2007, 20:29   #6
Nansze
 


Poziom Ostrzeżenia: (0%)
Nansze dalej opierała się o drzewo. I z lekkim zainteresowaniem patrzała na wykrzykując coś kobietę, która wpadła na krasnala. Założyła kaptur na głowę, tak żeby nie było widać jej twarzy, a długi warkocz włożyła do długiego ogona kaptura. Poprawiła swój płaszcz. "Nudy" pomyślała i zwinnie wskoczyła na wysokie drzewo, o które się opierała" Stąd będzie widać coś więcej". Położyła się na rozłożystej gałęzi drzewa. Jej płaszcz i kaptur w kolorze drzew bardzo dobrze ją maskował i spokojnie mogła obserwować sobie ludzi na placu...
 
 
Stary 05-01-2007, 22:24   #7
 
szyszaka's Avatar
 


Czemu zawsze mi sie to przytrafia? Nie widzialem, wszystkie ludzkie szczenieta sa takie do siebie podobne. Pomoge Ci szukac.. Burczac pod nosem rusza za mloda kobieta.
 
__________________
Czy ja lubię poziomki?
szyszaka jest offline  
Stary 06-01-2007, 00:41   #8
 
Lambert's Avatar
 


Wysoki mężczyzna o krótkiej fryzurze, już gdzieniegdzie lekko siwawej co wskazywało że nie jest on zbyt młody siedział na przeciwko dębu i zerkał wciąż w miejsce gdzie siedział wcześniej bard.
"Ha dobry jest ten bard, Jaskier... tak Jaskier. Już go słyszałem, jakieś pięć lat temu. Tak w jakiejś przydrożnej karczmie na trakcie do Verden. Jeden z lepszych jakich słyszałem w życiu"
Mężczyzna wyglądający na wojownika pół siedząc pół leżąc oparty o swój nieduży plecak. W stroju przeważała zdecydowanie skóra, poczynając od wysokich butów zapinanych na wiele klamer po skórzaną kurtę nabijaną srebrnymi guzami.
Upał doskwierał lecz mężczyzna nie ściągnął żadnej z warstw swego ubioru, zawsze uważał że on się izoluje od ciepła i ciepło słoneczne nie przebijało się przez jego ubiór. Oczywiście mylił się, szczególnie w takie dni jak dziś. Zapomniał o cieple myśląc o bardzie, po za tym cień wielkiego dębu osłaniał bardzo dobrze.
Nagle zwrócił uwagę na jakąś postać wspinającą się na drzewo, a następnie jakąś kobietę wpadającą na krasnoluda.
Gareth podniósł się, usiadł, poprawił miecz przy pasie, wyrzucił doszczętnie wyżute źdźbło trawy i przyglądał się wydarzeniom.
 
__________________
.................................................. ....................

:D MOD ma zawsze racje :D
Lambert jest offline  
Stary 08-01-2007, 12:58   #9
 
Kedrick's Avatar
 


Visrena i Daffyd

Przez jakąś krótką chwilę rozglądaliście się za małą, po czym zauważyliście kawałek od was tajemniczą, starą kobietę opowiadającą coś trójce dzieci. Owa kobieta siedziała na starym, rozklekotanym wozie wypełnionym workami i kilkoma beczkami. Można by powiedzieć, iż była całkowicie pokryta zmarszczkami, gdyż całe jej ciało obarczone było tą klątwą sędziwego wieku. Kręcone białe włosy, miły uśmiech, kłębek wełny w rękach - nieodłączne elementy miłej babuni, którą z pewnością była. Mówiąc coś do swych dziatek, od czasu do czasu odstawiała robótkę (zdaje się, iż to jest jakiś niewielki sweterek) i pokazywała coś rękoma, próbując pokazać coś, co w rzeczywistości nie istnieje. Trójka okupujących parę ściętych pieńków dzieci, z rozdziawionymi ustami słuchała jej opowieści, od czasu do czasu wydając okrzyki zachwytu. Pierwsze dziecko, dziewczynka, była niska, o wiele, wiele niższa od owej podeszłej wiekiem kobiety, która i tak była wprost niewiarygodnie niska. Brązowe włosy zabawnie rozwichrowane,
pucołowate policzki i naiwny wyraz twarzy, wskazywał, iż dziecię niewiele w życiu przeżyło i też zbyt ciężkich wydarzeń nie doświadczyła. Odzienie jej wskazywało, iż jest córeczką przeciętnego kupca - samo w sobie była ładne, zadbane, ledwie tylko pocerowane, ale i tak wytwornym nazwać jego nie można. Druga osóbka siedząca obok dziewczynki, była chłopcem. Starszy i wyższy od obydwu dziewczynek, wyglądał na siedem latek. Miał, podobnie jak starsza pani, kręcone włosy, koloru popielatego. Twarz miał podobną jak opisana tuż przed nim dziewczynka - niewiele w życiu doświadczył, choć w odróżnieniu od niej, wyglądał na takiego, który już lekkiej pracy zaznał. Ubranie miał pocerowane, już z lekka zniszczone. Widać, iż ów chłopiec jest małym rozrabiaką, gdyż cały pokryty jest kurzem i piaskiem, a na jego głowie leży mały, zaschnięty liść. Ostatnia osóbka, lekko drżąca, jest zasłuchana w opowieść babuleńki. Wysoka, wyższa od pierwszej dziewczynki, jest niewiele niższa od chłopca. Siedzi na środkowym pniaczku, odwrócona od was, tak, że nie widzicie jej oczu. Blond włosy sięgające prawie do pasa, czyste i zadbane, wyprostowane plecki i zadbane ubranko, wskazuje na to, iż znajduje się w dobrych rękach i raczej nie zaznaje niewygód. Siedzą tuż pod samym Bleobherisem, ciesząc się chłodem i spokojem panującym pod jego cieniem.

Gareth

Znajdujesz się tuż obok wspomnianej wcześniej babci i grupki dzieci. Słyszysz od czasu do czasu cichy głos babci opowiadającej, zdaje się, o jakimś wielkim, magicznym lesie, w którym żyją mówiące zwierzęta. Czasem usłyszałeś też coś o elfach, ale to nie były złe rzeczy; cała ta staruszka wydaje się być dobrą osobą. Wyraznie widzisz małego chłopca, i dziewczynkę o niebieskich oczach w kształcie migdałów.

Nansze

Widziałaś całą ową sytuację, od babci, aż do dwójki osób: panienki w spódnicy i krasnoluda. Znajdujesz się całkiem wysoko nad ziemią, i wydaje Ci się, iż obserwujesz słusznej wielkości mrówki. Wielu ludzi jeszcze okupuje Bleobherisa, ciesząc się przyjemnym, letnim dniem. Słyszysz odgłosy bawiących się na drzewie dzieci; nie tylko ty wpadłaś na tak genialny pomysł. Z tego co słyszysz, możesz wywnioskować, iż bawią się w chowanego. Owa zabawa w sumie jest bezsensowna, gdyż chowający się po chwili wybuchają śmiechem,
i w myśl zasady "jeden za wszystkich, wszyscy za jednego" przegrywają ją.
 
__________________
Popierajmy Arcyksiężną Milly!
Kedrick jest offline  
Stary 08-01-2007, 17:15   #10
Nansze
 


Poziom Ostrzeżenia: (0%)
Nansze dalej leżała na rozłożystej gałęzi drzewa. Odwróciła się plecami do ziemi, tak że promienie słońca delikatnie muskały jej twarz. Uczucie błogości momentalnie zmusiło ją do lekkiej drzemki. Zasnęła na chwilkę, a obudziły ją radosne krzyki małych dzieci. Odwróciła się w stronę hałąsu i zobaczyła, że to małe dzieciaki, które urządziły sobie harce. Nansze przeciągnęła się głośno ziewając. Zeszła na niższe gałęzie drzewa i usiadła tak by jej nogi swobodnie zwisały. Poprawiła kaptur na głowie, lecz go nie ściągała. Zauważyła pewną postać leżącą ni to siedzącą pod drzewem. Nansze nie lgnęła do ludzi, prędzej od nich stroniła, lecz ten typ miał to coś co pozwoliło elfce na pierwszy krok. Usiadła na gałęzi, pod którą owy człowiek schronił się od słońca. Zsunęła się z gałęzi, tak że zwisałą z niej na nogach.-Witam Cię nieznajomy- Jej twarz była schowana pod kapturem, ktory nie zsunął się jej z głowy.-Jak podobał Cię się występ trubadura?-Po czym zsunęła z głowy kaptur i zwinnie opadła na ręce, i usiadła koło nieznajomwgo. Teraz mugł się baczniej przyjrzeć jej zielonym oczom, alabastrowej skórze i spiczastym uszom.
 
 
 



Zasady Pisania Postów
Nie Możesz wysyłać nowe wątki
Nie Możesz wysyłać odpowiedzi
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Trackbacks jest Wył.
PingbacksWł.
Refbacks are Wył.


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 00:52.



Powered by: vBulletin Version 3.6.5
Copyright ©2000 - 2022, Jelsoft Enterprises Ltd.
Search Engine Optimization by vBSEO 3.1.0
Pozycjonowanie stron | polecanki
Free online flash Mario Bros -Mario games site

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164 165 166 167 168 169 170 171 172