Spis Stron RPG Regulamin Wieści POMOC Kalendarz
Wróć   lastinn > RPG - play by forum > Sesje RPG - Inne > Archiwum sesji z działu Inne
Zarejestruj się Użytkownicy

Archiwum sesji z działu Inne Wszystkie zakończone bądź zamknięte sesje w systemach innych (wraz z komentarzami)


 
 
Narzędzia wątku Wygląd
Stary 14-08-2008, 13:18   #161
Banned
 
Obóz

Milczenie zapadło, gdyż każdy w duchu rozważał co im czynić wypada. Skwierczało ognisko, skry strzelały w niebo i zdawało się że to gwiazdy w górę się unoszą. Pociągano tylko suto z kielichów i kubków gdyż wino jak wiadomo, a miód to już szczególnie na rozum pomagał i w podjęciu decyzji.




Ciszę przerwał głos pani Dębskiej.

-
Waszmościowie wiecie wszyscy jaka mnie krzywda spotkała z Rożyńskiego. Męża mego zabił w zdradzieckim pojedynku, gdy wierząc ze szlachcicem ma sprawę na szable go wyzwał, a jego zbiry plecy mu pokłuli kindżałami. I dlatego w imię jego pamięci zgadzam się na ten pomysł jeśli Waszmościowie chcecie go przeprowadzić.

Zapanowało ogólne milczenie które przerwał pan Daniłłowicz

-
Waszmość Pani dziękujemy, lecz nie wiem czy wolno nam wystawić na hazard życie Pani.

- Panowie Bracia ! Oto propozycja pani Dębskiej.

-
Moją jest podłożenie owej puszki prochowej. Ognia pod bramą krzesać nie trzeba wystarczy paru pachołków byle tyle ogienek tlący się w manierce nieśli. Część wojska palbę na inną stronę murów czyni by wróg tam zwrócił uwagę. Gdy brama już w drzazgi pójdzie wtedy siły główne konno w pobliżu czekające przez tenże wyłom do serca twierdzy się wdzieraja.

- Można też spróbować by ludzie udający że do Rożyńskiego chcą przystać bramę ową tajemnie nam otwarli i wtedy uczynić atak.

- Padło też by szturmu popróbować z zaskoczenia niechże tedy i ta pójdzie pod rozwagę.

- Inaczej jeno chyba zostaje nam oblężenia tylko próbować więc i nad tym pomyślmy.

- Wszystkie chyba supozycje jakie tu padły w mowie swej ująłem tedy mówmy kto za jaką głos oddaje. Bo zwiad wszak tak czy siak pod murami uczynić musimy.
 
Arango jest offline  
Stary 14-08-2008, 14:47   #162
Administrator
 
Kerm's Avatar
 
Jaksa podniósł się powoli.

Bez wątpienia pan Daniłłowicz przedstawił wszystkie możliwości. Z wyjątkiem, rzecz jasna, pomysłu odstąpienia bez zrobienia czegokolwiek. A skoro należało wybrać jakąś możliwość, to on nie zamierzał zmieniać zdania...

- Znane są wszystkim argumenty za takim czy innym sposobem przemawiające, więc powtarzać ich nie będę.

- Przedstawiłem już mój pomysł i dziwnym by było, gdybym go nie poparł. Chociaż niezbyt mi odpowiada, by pani Dębska - skłonił głowę w stronę wspomnianej - własną osobę na hazard wystawiać miała, to nie jestem jej krewnym ni powinowatym, bym mógł na drodze decyzji jej stanął.

- Dostosuję się oczywiście do tego, co panowie bracia postanowicie - dodał, by nikt nie mniemał, że prywatę jakową ma na myśli.

Usiadł i sięgnął po kielich. W przeciwieństwie do innych napełniony wodą, jako że imć Jaksa trunków wszelakich, nawet piwa, unikał.
 
Kerm jest offline  
Stary 19-08-2008, 11:36   #163
 
Junior's Avatar
 
Wsparty na ramieniu przyglądał się Mateusz co to kto powie. Pociągał z gąsiora od niechcenia. I nijak było znajdować w nim przejęcie czy podniecenie. A może rycerz ten chciał się jeno mianować takim co w doświadczeniu i licznych przygodach był tak biegły że zwada jaka to się szykowała nie robiła już na nim wrażenia?

Odzywali się tedy różni, dyskutując, przekrzykując, wymieniając uwagi. Plany różnakie objawione zostały. Kto zabrał głos i … nic.

– Tak sobie myślę… – ozwał się Pan Ankwicz wstając – że jak można wyciągnąć grasantów z fortecy to tym sposobem ich trza. Wszak psie syny żyją z rabunku to też im łakomy kąsek podsunąć należy. Myślę nawet co by dać poznać o tej nowinie naszym nie zacnym oponentom. Wszak ma on swych ludzi po karczmach. Trza jakich ludzi w kubraczkach posłać tam co by się piwa napili i przy nim poopowiadali że towary a złoto wieźć będą. Długo nie czekać jak grasanty wywiedzą się o tym i ruszą po łup. Ale co by waćpana Dębska… z szacunkiem dla Pani… brała w tym udział to ja oponuje.
Zwrócił się tu do niewiasty:
- Rozumiem że waćpana żal w sercu nosi. Przykro mi. Ale jedna śmierć i dwie śmierci to nie jedno. Nie powinnaś Pani na takie ryzyko się wystawiać. Robić szablą i ronić krew to męska rzecz. Tak jak i plany i zamysły układać. Tedy odstąp od swych zamiarów.
Poczem znów do ciżby się zwrócił:
- Kosztowne tabory lepiej zwabią grasantów. I o tym winniśmy rozpowiedzieć. Pytaniem kto w obstawie będzie, a kto zdoła w obwodach pozostać. Nie widzę tu wielu znamienitych żołnierzy. Ale o tym decydować Panu Staroście. – Skłonił się nazbyt paradnie przed Panem Wolskim – Ja sugeruje aby podstępem ich wywabić z fortecy.

Kończąc to przysiadł na swym miejscu na powrót i po wtóre zwilżył usta winem z gąsiora.
 
__________________
To nie lada sztuka pobudzać ludzkie emocje pocierając końskim włosiem po baraniej kiszce.
Junior jest offline  
Stary 19-08-2008, 14:59   #164
 
Eliasz's Avatar
 
- Takoż i moje zdanie, przy Panu Mateuszu pozostaje. Co do jednak udziału Pani Dębskiej, oponować nie będę, gdyż prawo to szlachty do wolnej decyzji i nie nam tu zakazywać udziału w walce. Wszelako jeśli Pani zdecydowana, to chyba wie co robi, ja sam jednak chętnie w obstawie wyjadę co by mieć własne baczenie na zdrowie szlachetnej Pani. – tu uśmiechnął się i skłonił lekko głowę w wyrazie szacunku. Domyślał się jak wiele trudów i niezrozumienia musiała ta niewiasta znosić, nosząc przy sobie szable i nie wahając się jej użyć. Pewnikiem lepsza była w szabli niż niejeden tu zebrany…

-Także uważam, że łupy najlepszym wabikiem będą. Radzę jednak niewielką część ludzi do pilnowania zamku przeznaczyć. Może się bowiem zdarzyć, że z jednej strony bić będziem bandytów w zasadzce przygotowanej, a z drugiej nowi dochodzić będą do zameczku.
Proch, wysadzanie bramy, próba wejścia do zamku taka czy inna, dopiero po zasadzce warta będzie wykonania. Gdyż każdy człowiek na zamku wart pięciu, a im mniej ich pozostanie tym łatwiej zajęcie zamku nam przyjdzie, choć z pewnością proste to nie będzie.
– Mariusz zamyślił się przypominając sobie dotychczasowe najazdy i zdobywanie twierdz i umocnień. w wojsku wszak reguły zupełnie inne były, armat więcej a i zaprawionych w boju ludzi sporo, nie to co pospolite ruszenie które o prawdziwej walce pojęcia mieć nie mogło. Gotów był na każdy plan przystać, bo odwagi w piersiach jego nie brakowało. Liczył jednak , że najrozsądniejszy plan górę weźmie, bo dobry plan to połowa sukcesu.
 
Eliasz jest offline  
Stary 22-08-2008, 12:12   #165
Banned
 
Obozowisko

Starosta Wolski
przysłuchiwał sie pilnie na razie nic nie mówiąc patrząc tylko po obecnych. Podniesieniem brwi dał znak że teraz głosu pana Niewiarowskiego oczekuje. Ten jakby ociągając się głos zabrał.

- Wiecie waszmosciowie, że tylko dla obowiazku tu jestem, by zbój i morderca żywy i wolny po naszych ziemiach nie hasał. Jeśli głos mam za radą jakąś dać to powiem tak.
- Ilu grasantów z Teleśnicy da się wyciągnąć tyle dla nas lepiej. Na zamek też trzeba mieć baczenie. Jak widzę to że wieść o kupcach puścimy to juz ustalone -
pan Wolski skinął głową - tedy tylko trasę dla onej karawany musimy obmyslic i przewidzieć gdzie Rozyński uderzy.
No i kto owe wieści rozpuści. Nie moze byc to nikt ze znaczniejszych szlachty, bo tych wszyscy w okolicy znają. Tedy myslę że o to prosić trzeba Panów Braci co ostatnio w te strony zjechali -
tu skłonił sie Kompaniji.

- Tedy zatem pytam się czy waszmościowie Ankwicz, Leszczyński, Gorajski i Kowalewski podejmą sie tego zadania ? Czy też może ku obserwacji zamku się niektórzy z waszmościów skłaniacie ?
 
Arango jest offline  
Stary 25-08-2008, 22:33   #166
Administrator
 
Kerm's Avatar
 
Jaksa jako pierwszy zabrał głos.
- Nigdy nie odpowiadało mi siedzenie pod murami i stukanie do bram w nadziei, że mnie wpuszczą - powiedział. - W związku z tym wolę się powłóczyć po karczmach.
- Kogóż będzie dziwić, że szlachcic, w zacnej kompanii, przy miodzie i piwie, nie zwracając uwagi na otaczające ich pospólstwo, na głos opowiadać będzie o pięknej, zamożnej i niezbyt rozważnej pani, która na dniach wyrusza w podróż, w dodatku brawie bez eskorty.
- Tego typu wieści rozejdą się po okolicy jak ogień po stepie. Szczególnie jeśli w jednej z gospód zamieszka piękna pani Dębska - skłonił się w stronę wymienionej - w towarzystwie paru ludzi jeno.
- Należy tylko ustalić, gdzie waćpani zamieszka i jaką drogą ruszy, co też mimochodem podczas rozmów rzucić trzeba.
- A także, w jakich karczmach mielibyśmy pić i panią Dębską krytykować - dodał.
 
Kerm jest offline  
Stary 26-08-2008, 20:55   #167
 
Junior's Avatar
 
Pan Mateusz pociągnął sobie sroga z gąsiorka, który to mu za kompana robił podczas całego posiedzenia. Wstał, poprawił koszulę choć z letka upychając ją za pasem, przeczesał wąsa, poczym postępując dwa kroki skłonił się nisko. A dwornie, niczym jakiś paw z dalekich dworów. A sposób jego prezencji wobec Starosty, wywołał uśmiechy i rozbawienie pośród części zgromadzonej szlachty.
– Czcigodny Panie Wolski. Starosto nasz i stróżu. Wielcem rad i szczęśliwy mogąc słyszeć te słowa. A jakoż to w szczęśliwą godzinę zdarzyło nam się spotkać, bo może z tego być nie licho porządku dla Rzeczpospolitej. Tedy z radością i duma przyjmuję prośbę i obiecuję jak najlepiej zdołam wypełnić swą misję. Jakom proponował, a jakoś waćpan przytaknął na ten zamysł udam się do zajazdów i rozpowiem o karawanie tak bogatej, a bronionej przez parę tak tłustych strażników że do wieprzy bardziej podobnych niżli zbrojnych.

Kończąc swe przedstawienie, odwrócił się Pan Mateusz. Spojrzał hardo po zebranych, tak jakby chcąc zakomenderować że śmiech już mu nie miły. I zrazu zrobiło się spokojniej. Zadowolony i rad zasiadł na pieńku Pan Ankwicz i chcąc dać ukojenie swemu gardłu pociągnął z gąsiora raz jeszcze. Poczym tak jakby od niechcenia, bez zbędnych popisów rzekł:
– Trasa owej karawany winna być na tyle daleka od Teleśnicy co by zwiadów nie mogli poczynić. A na tyle bliska, co by kąsek wydał się łakomy. Waszmoście z tych stron. Rzeknijcie tedy którędy iść powinni?
 
__________________
To nie lada sztuka pobudzać ludzkie emocje pocierając końskim włosiem po baraniej kiszce.
Junior jest offline  
Stary 01-09-2008, 13:11   #168
 
Eliasz's Avatar
 
Mariusz w niemałej był rozterce, z jednej zaś strony do rozpowiadania historyji go nie ciągnęło, z drugiej karczma i wygody zdawały się być lepszym miejscem niż zimna ziemia przy zameczku. Obawiał się jednak czy aby szlachta pilnująca zamku właściwie zadanie swe wykona, bo przecież misja ta delikatna była – nie każdego można było pojmać – bo któż wieści o powozie do zameczku zaniesie? Z drugiej zaś trza było pilnować by kolejni maruderzy na zamek się nie zjeżdżali.

W końcu jednak wygoda szlachecka zwyciężyła nad obowiązkami, kompanii dobrej też mu żal opuszczać było przeto przyłączył się do chóralnego wyboru przedmówców. Pogładził wąsa, łyknął gąsiorka po czym rzekł:

- I na moją w tym rolę liczyć Panowie Bracia możecie. Twarz ma nieznana w tych stronach, a język nie mniej wyćwiczony co szabla przy boku. Razem - tu spojrzał na Pana Mateusza i Jaksę - największych niedowiarków przekonamy.

Uśmiechnął się jeszcze na myśl o wypoczynku i biesiadzie w karczmie, którą niechybnie szybko sobie urządzi z kamratami.
 
Eliasz jest offline  
Stary 06-09-2008, 16:15   #169
Banned
 
Obowzowisko

-
Tedy Waszmościowie rzecz ustalona. Panowie Ankwicz, Gorajski, Niewiarowski i Leszczyński rzecz o pani Dębskiej posesjonatce znacznej - tu zwrócił sie do owej i skłonił - z karawaną kupiecka wraca by w swojej posiadłości towar przebrać. Niechże z Turcyji oważ jedzie ze znacznym owych piękności jakich tam pełno wyborem. Panowie Kowalewski i Daniłłowicz ze mną pociągną.

- Rzecz jeszcze jedną Waszmościowie ustalic musimy. Otóż tabor ciągnie od Lwowa aż a teraz z Przemysla na Sanok, Płonną Kalnicę i Rudawkę jedzie. Że on w Teleśnicy co za Leskiem siedzi przed Sanokiem nie zdąży. A my za jego watachą z paroma ludzmi ze straży pójdziemy w trop po drodze ludzi zbierając. Uderzy najpewniej pod jarem za Kalnicą bo lubi on tam zasadzać się.

- Panowie rzeczcie że wy z Sanoka na jarmarku kapucyńkim o karawanie słyszeli że już nieopodal Sanoka jest by spieszyc się musiał.

- Waszmościom teraz dziękuję !!! -
zwrócił się do reszty przy ogniskach.
Szum sie ozwał między szlachtą, ale uspokoił ich gest Wolskiego.
-
Jak czas przyjdzie Wszystkich jak tu stoicie w swoich szeregach widzieć chcę. Na razie jednak tylko pod zamkiem z paroma szlachty i swymi ludzmi na straży zostanę.

Tak tedy rzecz ustalono i na spoczynek udano. Rankiem zaś rozjechali się wszyscy do domów umawiając się kto kogo powiadomi jakby do niego pierwszego zawitał człek od Starosty.

Na polanie pozostała tylko Kompanija.
- Najpierw do karczmy "Pod Kogutem" się obrócimy, bo tam zawsze tyłko hołota staje i ludzie grubych obyczajów. Tylko frasuje się że skończyć tam możemy peregrynację pod jakimś krzem albo w gnojówce - zaśmiał się wbrew swoim słowom - tedy pistolety opatrzmy i w drogę.

Na południe zajechali pod chałupą krzywą i lichą, którą tylko po wiesze jaka przed karczmami wieszano. Stało tam kilka koni byle jakich, a na ich powitanie wybiegł zaraz żyd Moszko chudzielec o oczach sprytnych i w pas się kłaniając jął witać.
- Aj waj a co tacy panowie możni do biednego Moszko zawitali ? Pewnie z targu albo wesela - plótł trzy po trzy w pas się kłaniając i oceniając ich konie, odzienie i broń.
Za nim wyszedł szlachcic jakiś z okiem kaprawym, niski i gruby. Przygryzając kawał mięsa jął im się pilnie przypatrywać.


 

Ostatnio edytowane przez Arango : 07-09-2008 o 09:52.
Arango jest offline  
Stary 11-09-2008, 12:04   #170
Administrator
 
Kerm's Avatar
 
- Zaiste zacna karczma - Jaksa skrzywił się, oceniając wygląd karczmy do której zbliżali się powoli. - Ten kogut pewnie zdechł z głodu, nimem oczy po raz pierwszy otworzył.

Kątem oka zauważył, jak miny towarzyszy zmieniają się. Widać niektórzy z nich liczyli na coś lepszego...
Sprawdził, czy pistolet dobrze podsypany i czy szabla z pochwy bez trudu wychodzi.

- Ani chybi zacni ludzie w tym przybytku bywać muszą. Dobrze by było, co by kto na konie nasze baczenie miał, bo lepsze znacznie od tamtych chabet - wskazał na stojące przed karczmą konie.


Ich przyjazd nie pozostał niezauważony.

Żyd, który wyskoczył na ich powitanie, miał nad podziw rozbiegane oczka, którymi natychmiast zlustrował nowo przybyłych, najwyraźniej oceniając ich zasoby finansowe.

Na postawione przez Moszkę pytanie Jaksa nie raczył odpowiedzieć.

- Jadło szykuj i trunki każ podawać - powiedział - a szybko. I dzban czystej wody. Bardzo czystej - podkreślił. - Biada ci, jak tam jakie paprochy zobaczę alibo śmierdzieć będzie - dodał.

Zsiadł z konia. Obojętnym dość spojrzeniem obrzucił stojącego w wejściu szlachcica.

- Witam waćpana - powiedział.

Obrzucił wzrokiem otoczenie.
Karczma najwyraźniej nie zapewniała podróżnym miejsc na nocleg, chyba że pod stołem. Koni na noc też nie było gdzie zostawić.


Sterta imitujących szopę desek raczej nie służyła w charakterze stajni. Nie mówiąc już o tym, że wyglądała na taką, która zawali się przy pierwszym mocniejszym dmuchnięciu. I, jak można było domniemywać po jej wyglądzie, służyła karczmarzowi jako źródło opału...


Znajdująca się w drugim kącie podwórza podwórza, stojąca w cieniu wysokich drzew studnia prezentowała się zdecydowanie lepiej.
Zarówno żuraw jak i sama studnia, choć dość wiekowe, wyglądały, jakby chociaż o nie ktoś dbał.

"Może chociaż konie się zdołają napić" - pomyślał. Nie miał zbyt wielkich nadziei jeśli chodzi o jakość posiłku, jakie może im zaproponować Moszko.

- Zwilżymy gardła i przekąsić coś się zda - powiedział do towarzyszy - a potem ruszymy dalej.

- Ciekawe, co by na ten widok powiedziała tamta durna baba - dodał z kpiącym uśmiechem. - Pewnie by kazała wszystko okadzić.
 
Kerm jest offline  
 



Zasady Pisania Postów
Nie Możesz wysyłać nowe wątki
Nie Możesz wysyłać odpowiedzi
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Trackbacks jest Wył.
PingbacksWł.
Refbacks are Wył.


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 11:48.



Powered by: vBulletin Version 3.6.5
Copyright ©2000 - 2022, Jelsoft Enterprises Ltd.
Search Engine Optimization by vBSEO 3.1.0
Pozycjonowanie stron | polecanki
Free online flash Mario Bros -Mario games site

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164 165 166 167 168 169 170