Spis Stron RPG Regulamin Wieści POMOC Kalendarz
Wróć   lastinn > RPG - play by forum > Sesje RPG - Inne > Archiwum sesji z działu Inne
Zarejestruj się Użytkownicy

Archiwum sesji z działu Inne Wszystkie zakończone bądź zamknięte sesje w systemach innych (wraz z komentarzami)


 
 
Narzędzia wątku Wygląd
Stary 08-05-2007, 22:32   #1
 
Marok's Avatar
 
Reputacja: 48 Marok jest na bardzo dobrej drodzeMarok jest na bardzo dobrej drodzeMarok jest na bardzo dobrej drodzeMarok jest na bardzo dobrej drodzeMarok jest na bardzo dobrej drodzeMarok jest na bardzo dobrej drodzeMarok jest na bardzo dobrej drodzeMarok jest na bardzo dobrej drodzeMarok jest na bardzo dobrej drodzeMarok jest na bardzo dobrej drodzeMarok jest na bardzo dobrej drodze
Post [Storytelling] KD

Zaczynamy sesję. Przypominam o pisaniu: "myśli", - słowa i - szept lub krzyk. W kartach postaci zapomniałem zaznaczyć buty (sorry), ale nie musicie poprawiać - dostajecie solidne chodaki. (Nergala - ważysz trochę więcej - 70 kg)

Lucy "Dziecko Krwi"
Idziesz spokojnie ulicą. Niedawno tu przybyłaś, a już wyczułaś atmosferę bezprawia. Przekraczając bramę powoli szłaś szukając karczmy. Spotkałaś mnóstwo biedaków w zaułkach, ale żadnych zamożniejszych ludzi. Czułaś się obserwowana.

Emilia "Czarna Dłoń"
Szłaś powoli znaną uliczką. To miasto zaczęło cię nudzić - niewielu w nim było magów, a tym bardziej ras nie-ludzkich. Gdy ostatnio spotkałaś jakiegoś elfa to został zabity przez kilku meneli pijących codziennie "Pod Krowim Żołądkiem". Nagle zauważyłaś jakiegoś wojownika. Czy to człowiek czy nie - zazwyczaj wojownicy wieczorami chodzą podchmieleni, a ten dość drobny był. Masz zamiar kogoś dziś okraść i to jest twoja wybrana osoba.

Koren Proch
Nareszcie udało ci się dojść do miasta. Zabiłeś po drodze kilku orków naśmiewających się z twojej pięknej brody. Chodaki prawdopodobnie zrobiły ci kilka odcisków, ale to cię nie obchodzi. Brudna szmata, kilka ziółek i po bólu. A miasto nie może czekać. Przydałby się jakiś zarobek.

Raven
Niedaleko zauważyłeś niewielkie miasto. Jesteś jeszcze w puszczy, ale pragniesz zdobyć trochę umiejętności, a w puszczy nie ma z kim się bić albo "brutalnie przekomarzać". Poza tym dawno nie piłeś elfickiego wina, które tak ci zasmakowało w jakieś elfiej wioseczce. Miasto czeka!

Fear d'Hell
Jako półdemon trzymałeś się z dala od ludzkich osiedli, a jednak teraz, gdy skończyło się jedzenie i picie nie trafiłeś na mniejsze zwierzęta, na które mógłbyś polować. Źródeł nie było nigdzie w okolicy. Ale ludzi się nie boisz. Twa moc jest bardziej zróżnicowana niż inne czarodziejskie czy czarnoksięskie stworzenia. Możesz czuć się bezpieczny wobec niewielkiej grupy przeciwników. Masz zamiar kryć się w cieniu i pod kapturem. Nie dają ci spokoju strażnicy - nie lubisz Inkwizycji o której słyszałeś w jakiejś wiosce Leśnych Ludzi.

Anselma
Straciłaś wszystkie zapasy, a orzeł nie jest w stanie złapać tak dużo myszy by i ciebie i siebie wyżywić. Postanowiłaś zawitać na chwilę do miasta by odpocząć od leśnego zgiełku i uzupełnić zapasy. Nie wiesz jednak jak cię przyjmą strażnicy - czy będą agresywni, czy odwrotnie.
 
Marok jest offline  
Stary 08-05-2007, 23:28   #2
Banned
 
Reputacja: 0 Revan wkrótce będzie znanyRevan wkrótce będzie znanyRevan wkrótce będzie znanyRevan wkrótce będzie znanyRevan wkrótce będzie znanyRevan wkrótce będzie znanyRevan wkrótce będzie znanyRevan wkrótce będzie znanyRevan wkrótce będzie znanyRevan wkrótce będzie znanyRevan wkrótce będzie znany
Revan

Miasto... kolejne dziesiatki istnień szukających swojego przeznaczenia... Żałosni ludzie, tylko patrzą i idą na rzeź jak jakieś bydło... czują, ale ich umysły nie są w stanie tego przetworzyć, są jak...
- Robactwo. - powiedział sam do siebie.

Szedł spokojnie leśną ściółką, odgradzając sobie okoliczne haszcze swoim kosturem. Ametyst w gniezdzie lekko promieniował fioletowym światłem, co bardzo uspokajało drowa. Jak większość jego ziomków nie nawidził innych ras niż swoja.. chociaż ostatnio zaczął darzyć negatywnym uczuciem także drowy, a w szczególności tych upierdliwych łowców. Chociaż najabrdziej wkurzali jego bliżsi kuzyni, piękni i dumni elfowie. Sam był pełen podziwu dla siebie, że postawił nogę w elfickiej wiosce. O dziwo go także przyjęli. No i dali zakosztować swojego wina... w sumie to po nim nawet elfy wydawały się takie swojskie, a kobiety to już napewno. W tym momencie wystawił przed siebie rękę i odsunął rękaw.
- Fiolet... - zawsze zastanawiało go, dlaczego akurat ma fioletowy odcień skóry, dlaczego nie jest podobny do swojego rodzaju. Może przez to uniknął aż tyle złośliwych uwag ze strony innych ras... może dlatego właśnie mógł zakosztować elfickiej gościny... Revan lubił rozmyślać. Myślał wszędzie i zawsze intensywnie. Był jak otwarty umysł, ale chodzący swoimi ścieżkami.

- No to trafiła kosa na kamień... - wyszeptał cicho, widząc pierwsze ściany budynków. Odruchowo pomacal, czy aby jego chopesz był na miejscu. Zawsze to robił, w karczmie, podczas rozmowy z kimś, gdy tylko wchodzi do miasta. Lubił wiedzieć, że gdy rozmówca go znudzi, może zawsze nacieszyć swój wzrok kolorem soczystej czerwieni.
 
Revan jest offline  
Stary 09-05-2007, 00:32   #3
 
Discordia's Avatar
 
Reputacja: 29 Discordia jest na bardzo dobrej drodzeDiscordia jest na bardzo dobrej drodzeDiscordia jest na bardzo dobrej drodzeDiscordia jest na bardzo dobrej drodzeDiscordia jest na bardzo dobrej drodzeDiscordia jest na bardzo dobrej drodzeDiscordia jest na bardzo dobrej drodzeDiscordia jest na bardzo dobrej drodzeDiscordia jest na bardzo dobrej drodzeDiscordia jest na bardzo dobrej drodzeDiscordia jest na bardzo dobrej drodze
Koren szedł traktem i spoglądał na widoczne już dobrze mury miasta. Strażnicy przy bramie obrzucili go nieprzyjaznym spojrzeniem, ale krasnolud wymownie oparł dłon na głowni topora. Nie zaczepili go. "W sumie szkoda. Orków spotkałem tak dawno temu." uśmiechnął się do siebie. Postanowił obejrzeć sobie miasto. Znaleźć szynk i dokupić prochu , kul. Przydałby się też jakiś pokój.
"Miasto. Nareszcie trochę się zabawimy!"- pomyślał Koren. Gdy wchodził przez bramę myślał, że jest mniejsze. Ale im większe tym lepsze.- "Może znajdzie się jaki skład. Trzeba odnowić zapasy."
Przechadzał się ulicami. To prawda, buty go obtarły, ale nie będzie z tego powodu płakał. Trzeba najpierw przepłukać gardło po długiej wędrówce.
- Ale żeby to zrobić, należy znaleźć zajazd.- Z tymi słowami krasnolud skierował się w stronę najbliższego widocznego szynku.
Gdy wszedł do środka przelotnie zastanowił się, co tu dają, bo zapaszek mówił sam za siebie- jedzenia nie tknie za skarby świata całego w tym raju karaluchów. Podszedł do kontuaru i huknął dłonią w stół.
- Piwa mości karczmarzu!!! I to najprzedniejszego!- szybko przeliczył w myślach posiadane pieniądze i wyszło mu, że na piwo jeszcze go stać. Postawił sztucer kolbą do ziemi, a na ladzie położył drobne.
Obrócił się plecami do szynkwasu i, czekając na trunek, obserwował otoczenie. Większość klienteli stanowili ludzie. Innych ras jak na lekarstwo. Spojrzenia, jakimi był obdarzany, nie można było nazwać przychylnymi.
- Tośmy się wpadkowali.- Szepnął do siebie wesoło, a głośniej dodał- Ładne miasto.
Gdy odbierał piwo, przechylił się do barmana i zapytał:
- Jest tu gdzie, w tym mieście, jakiś skład prochowniczy? Albo krasnoludzki sklep?
Mężczyzna spojrzał na niego ponuro i kwinął głową w bliżej nieokreślonym kierunku.
- Dzięki- krasnolud uśmiechnął się pod wąsem. Koren nie czuł się tu źle, nie chciało mu się jeszcze wychodzić. Śmieszyło go zachowanie miejscowych, w większości albo już pijanych albo jeszcze pijanych. Jednak nie miał gdzie uśiąść, a nogi dokuczały mu już nieznośnie.
- "Nieprzyzwyczajony jestem do takiej długiej wędrówki."
Jedną ręką oparł się na strzelbie a w drugiej trzymał piwo. Czekał aż chłodny napój rozleje mu się po całym ciele.
- "Zaraz poszukamy sobie chłodnego prochu, ciepłego łóżka albo przyjemnej przyjemności"- zarechotał rubasznie, basowo, na co zebrani zareagowali groźnymi spojrzeniami.- "Ale to dopiero, jak skończę ten złocisty, gorzki, cudowny napój!"
Gdy skończył pić, oderwał się od kontuaru, zarzucił strzelbę na ramię i wyszedł na słoneczną ulicę. Gdy przechodził przez salę, odprowadzały go wrogie i nienawistne spojrzenia.
Koren miał to gdzieś.
 
__________________
Discordia (łac. niezgoda) - bogini zamętu, niezgody i chaosu.

P.S. Ja tylko wykonuję swój zawód. Di.

Ostatnio edytowane przez Discordia : 09-05-2007 o 20:19.
Discordia jest offline  
Stary 09-05-2007, 13:38   #4
 
Khalida's Avatar
 
Reputacja: 352 Khalida jest jak klejnot wśród skałKhalida jest jak klejnot wśród skałKhalida jest jak klejnot wśród skałKhalida jest jak klejnot wśród skałKhalida jest jak klejnot wśród skałKhalida jest jak klejnot wśród skałKhalida jest jak klejnot wśród skałKhalida jest jak klejnot wśród skałKhalida jest jak klejnot wśród skałKhalida jest jak klejnot wśród skałKhalida jest jak klejnot wśród skał
Emilia uśmiechnęła sie do siebie. Szybko, ale jak gdyby od niechcenia schowała się w cieniu. Tam złożyła maskę, nasunęła kaptur na głowę, i powoli skierowała sie za swoją przyszłą ofiarą.
Szła za wojownikiem tak długo, aż doszli do jakiejś uliczki, gdzie spokojnie mogła by sie nim zająć.
Jej chód był cichy, spokojny, nic nie zdradzało radości jaka rozpierała ją od środka. Jak zawsze poczuła milutki dreszczyk adrenalinki, wyzwania - uda sie, czy sie nie uda?
Mimo tych silnych emocji nie pozwoliła aby cokolwiek przeszkodziło jej w skupieniu i koncentracji. W końcu nie można sie obijać w 'pracy'.
Jej twarz pod maską rozświatlił jeszcze szerszy uśmiech.
"A teraz, panie i panowie, czas przedstawienia..."pomyślała, gdy zobaczyła że nadszedł odpowiedni moment. Wyciagnęła z pochwy przy pasku sztylet. Dopadła swą ofiarę, lewą ręką zakrywając jej usta żeby nie krzyknęła, prawą, uzbrojoną w ostrze zrobiła ruch jakby chciała rozciąć gardło przeciwnika ale...
"Zabawimy sie najpierw..."
... ale tylko przyłożyła ostrze go gardła wojownika, rozcinająć lekko skórę i pozwalając aby cieniutka stróżka krwi spłynęła w dół.
-Domyślam sie że wiesz o co mi chodzi, więc nie musze chyba tego mówić...- odezwała sie cicho, tak żeby tylko jej ofiara to usłyszała. Maska silnie zniekształciła jej głos, ale mówiła na tyle wolno i wyraźnie że nawet jeśli nie wszystkie słowa, to ich sens napewno dotarł do wojownika...
 
__________________
Każdy powinien mieć motto.
Nawet jeśli jest dziwne:
"I'm greedy, not stupid..."
Widzicie?
Khalida jest offline  
Stary 09-05-2007, 16:54   #5
 
Megan's Avatar
 
Reputacja: 0 Megan nie jest za bardzo znanyMegan nie jest za bardzo znanyMegan nie jest za bardzo znanyMegan nie jest za bardzo znany
Anselma zaczęła mówić do orła w języku roślin:
- Prawdopodobnie przez kilka dni się nie zobaczymy, ponieważ wybieram się do miasta. Musze uzupełnić zapasy. Gdyby coś się działo przywołam cię. Ukryłam mój miecz. Pilnuj go dobrze.
Dziewczyna wyruszyła w drogę do miasta. Szybko odnalazła dróżkę prowadzącą do bramy. Szła powoli jak najbardziej odwlekając spotkanie oko w oko ze strażnikami. Anselma ich nienawidziała. Śmierdzieli alkoholem, stęchlizną i wilgocią. Uważali się za ważnych i wszystkimi pomiatali. Byli agresywni i bezlitośni.
Skończył się las. Pół elfka zadrżała. Już z daleka poczuła tez straszliwy odór. Powoli i ociężale podążyła w stronę ludzi pilnujących wejścia do miasta. Jeden z nich spał i bardzo głośno chrapał. Drugi mierzył ją wzrokiem spod ociężałych powiek.
"Oni nawet w dzień potrafią się upić!" - pomyślała.
- Czego chcesz mała? - odezwał się stojący strażnik.
- A jak myślisz? Czego mogłabym chcieć od ludzi którzy pilnują bramy do miasta?
- Nie bądź taka bezczelna! Teraz cię wpuszcze, bo mi sie podobasz, ale następnym razem uważaj co mówisz odmieńcu!
Te słowa zabolały dziewczynę. Spojrzała z nienawiścią w oczach na rasowca i szybkim krokiem przeszła przez bramę znikając z oczu strażnikowi.
 
Megan jest offline  
Stary 09-05-2007, 18:10   #6
 
Marok's Avatar
 
Reputacja: 48 Marok jest na bardzo dobrej drodzeMarok jest na bardzo dobrej drodzeMarok jest na bardzo dobrej drodzeMarok jest na bardzo dobrej drodzeMarok jest na bardzo dobrej drodzeMarok jest na bardzo dobrej drodzeMarok jest na bardzo dobrej drodzeMarok jest na bardzo dobrej drodzeMarok jest na bardzo dobrej drodzeMarok jest na bardzo dobrej drodzeMarok jest na bardzo dobrej drodze
Discordia - dlaczego znajdujesz się w mieście? - popraw to.
Revan - nie wiem dokładnie o co ci chodzi? Jesteś czy nie jesteś w mieście? Bo dotykając budynków raczej jesteś w środku (miasto otacza mur). Jeśli tak to przeczytaj u góry.

Lucy "Dziecko krwi"
Czujesz jak ktoś łapie cię od tyłu. Przycina ci skórę na szyi i pozwala drobnej strużce krwi płynąć po twej szyi. Słyszysz zniekształcony głos
- Domyślam sie że wiesz o co mi chodzi, więc nie musze chyba tego mówić.
Nie jesteś pewna czy ten ktoś cię nie zabije, ale jedno jest pewne - ma ogromny refleks. Możesz jedynie czekać na pomoc, albo sama reagować.

Anselma
Przechodzisz przez bramę. Niestety zauważasz kilka groźnych sytuacji - powoli idących pijanych ludzi, kilku skrytobójców w zaułku i dziwnego stwora na łańcuchu. Był wielkim stworem. Wyglądał co najmniej dziwnie. Dwa metry wzrostu, ale z brązowych, 50 centymetrowych włosów nie widać ciała, oprócz wielkiego nosa podobnego do dzikowego (dokładniej różowy jak u świni, ale ty znasz tylko dziki), ale co najmniej 3 razy większego. Powyżej widać kawałki dwu wielkiech oczu, całych czarnych. I nos, i oczy znajdują się gdzieś w połowie ciała (na samej górze jest garb). Ma także dwa kły.
 
Marok jest offline  
Stary 09-05-2007, 19:12   #7
Banned
 
Reputacja: 0 Revan wkrótce będzie znanyRevan wkrótce będzie znanyRevan wkrótce będzie znanyRevan wkrótce będzie znanyRevan wkrótce będzie znanyRevan wkrótce będzie znanyRevan wkrótce będzie znanyRevan wkrótce będzie znanyRevan wkrótce będzie znanyRevan wkrótce będzie znanyRevan wkrótce będzie znany
Revan

PZW Z postu jasno wynika, że wyszedłem z boru, tak więc pewnie widze miasto. WDZ

- Ooo, ja miło. - spojrzał wymownie na brame i jej strażników. Nie miał ochoty z nimi rozmawiać. Wyszedł z haszczy na drogę, starał się wyglądać na zwykłego wędrowca. Gestem ręki "uciszył" kamień w swoim kosturze. Ze stoickim spokojem przekładał nogę za nogą, przechodząc przez brame. Sprawdził czy ma przy sobie broń, lekko odsunął płaszcz, gdyby miało dojść do sprzeczki ze strażnikami...
 
Revan jest offline  
Stary 09-05-2007, 20:18   #8
 
Discordia's Avatar
 
Reputacja: 29 Discordia jest na bardzo dobrej drodzeDiscordia jest na bardzo dobrej drodzeDiscordia jest na bardzo dobrej drodzeDiscordia jest na bardzo dobrej drodzeDiscordia jest na bardzo dobrej drodzeDiscordia jest na bardzo dobrej drodzeDiscordia jest na bardzo dobrej drodzeDiscordia jest na bardzo dobrej drodzeDiscordia jest na bardzo dobrej drodzeDiscordia jest na bardzo dobrej drodzeDiscordia jest na bardzo dobrej drodze
1 Napisałam, że Koren wszedł przez bramę.
2 Napisałam też, że wszedł bo chciał się napić i zabawić. I dokupić prochu.
Ale nie ma sprawy- poprawiłam.
__________________________________________________ _______________
Koren stał na ulicy i ocieniał oczy dłonią. Rozglądał się za sklepem z prochem i kulami. W sumie, za jakimkolwiek sklepem. I pokojami do wynajęcia, czyli albo porządną oberżą albo zamtuzem.
"Ciężko będzie" pomyślał, ale zaraz się rozpogodził, bo był z natury optymistą. Iruszył na poszukiwania.
 
__________________
Discordia (łac. niezgoda) - bogini zamętu, niezgody i chaosu.

P.S. Ja tylko wykonuję swój zawód. Di.
Discordia jest offline  
Stary 09-05-2007, 20:40   #9
 
Panda's Avatar
 
Reputacja: 536 Panda jest jak niezastąpione światło przewodniePanda jest jak niezastąpione światło przewodniePanda jest jak niezastąpione światło przewodniePanda jest jak niezastąpione światło przewodniePanda jest jak niezastąpione światło przewodniePanda jest jak niezastąpione światło przewodniePanda jest jak niezastąpione światło przewodniePanda jest jak niezastąpione światło przewodniePanda jest jak niezastąpione światło przewodniePanda jest jak niezastąpione światło przewodniePanda jest jak niezastąpione światło przewodnie
Fear da'Hell

Postanowiłem wyruszyć do miasta. Gdy zbliżałem się do niego nacisnąłem kaptur na głowę. Ręce miałem schowane w skórzane rękawice więc nie bałem się, ze ktoś mnie rozpozna. Gdy przekroczyłem bramy miasta swoje kroki skierowałem do pobliskiej karczmy.
Gdy się tam znalazłem podszedłem do barmana, spojrzałem mu w oczy i powiedziałem:
-Co macie do jedzenia? Bo do picia poproszę wino.- patrzałem mu w oczy. Nie miałem pieniędzy, używałem sztuczek. Zacząłem się przebijać prze jego myśli. Starałem się nakłonić go, by dał mi jedzenie i picie na koszt firmy- Kurczaka poproszę.
 
Panda jest offline  
Stary 09-05-2007, 21:42   #10
 
Marok's Avatar
 
Reputacja: 48 Marok jest na bardzo dobrej drodzeMarok jest na bardzo dobrej drodzeMarok jest na bardzo dobrej drodzeMarok jest na bardzo dobrej drodzeMarok jest na bardzo dobrej drodzeMarok jest na bardzo dobrej drodzeMarok jest na bardzo dobrej drodzeMarok jest na bardzo dobrej drodzeMarok jest na bardzo dobrej drodzeMarok jest na bardzo dobrej drodzeMarok jest na bardzo dobrej drodze
Revan:
Strażnicy byli bardzo nieprzyjaźnie wyglądający. obok zobaczyłeś zakapturzoną postać. Szybko poszła gdzieś w głąb miasta. Ty zaś po przejściu przez bramę skierowałeś się w bliżej nieokreślonym. Nagle zobaczyłeś przed sobą dziwną scenę. Osoba złapana z tyłu za szyję przez jakiegoś skrytobójcę-złodzieja. Nie wiesz co to za osoby.

Koren "Proch"
Niestety tułasz się bez celu po mieście. Karczmarz zrobił sobie z ciebie żarty. "Tu nie ma żadnych krasnoludów. W ogóle tu nie ma prochu."

Fear da'Hell
Udało ci się, bo karczmarz był niestety (dla niego) słabą osobowością. Podał ci ciepłego kurczaka i wino. Jedzenie bardzo ci smakowało "Nadspodziewane efekty "włamania" do umysłu słabych osobowości"
 
Marok jest offline  
 



Zasady Pisania Postów
Nie Możesz wysyłać nowe wątki
Nie Możesz wysyłać odpowiedzi
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Trackbacks jest Wył.
PingbacksWł.
Refbacks are Wył.


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 13:29.



Powered by: vBulletin Version 3.6.5
Copyright ©2000 - 2018, Jelsoft Enterprises Ltd.
Search Engine Optimization by vBSEO 3.1.0
Pozycjonowanie stron | polecanki
Free online flash Mario Bros -Mario games site

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164 165 166