Spis Stron RPG Regulamin Wieści POMOC Kalendarz
Wróć   lastinn > RPG - play by forum > Sesje RPG - Inne > Archiwum sesji z działu Inne
Zarejestruj się Użytkownicy

Archiwum sesji z działu Inne Wszystkie zakończone bądź zamknięte sesje w systemach innych (wraz z komentarzami)


 
 
Narzędzia wątku Wygląd
Stary 14-06-2007, 16:24   #1
 
Dreak's Avatar
 
Reputacja: 214 Dreak ma w sobie cośDreak ma w sobie cośDreak ma w sobie cośDreak ma w sobie cośDreak ma w sobie cośDreak ma w sobie cośDreak ma w sobie cośDreak ma w sobie cośDreak ma w sobie cośDreak ma w sobie cośDreak ma w sobie coś
[Storytelling] Midnight

"Cień powstał ponownie i jak mroczna fala zalał wszystkie krainy.
Jego czarne zastępy były niezliczone, jego moc niepojęta.
Stalą i ogniem, magią i zdradą, jak mroczny klin torował sobie drogę do serca Eredane.
Wojnę jego potędze wypowiedziało ostatnie przymierze elfów, krasnoludów i ludzi.
Przegrało.
"
-------------------------------------

Sto lat upłynęło od chwili, kiedy Cień na Północy zatriumfował nad wolnymi
narodami Aryth. Zdeprawowani przyboczni Mrocznego, Królowie Nocy, żelazną pięścią
rządzą zrujnowanymi miastami i zdruzgotanymi imperiami. Krasnoludy z Kaladrunów skryły się w swoich górskich twierdzach, a elfy z Erethoru wycofały się do serca swego ogromnego, pradawnego lasu. Wynaturzone, bezcielesne duchy zwane astiraxami polują na ostatnich prawdziwych mistrzów magii, a mroczne, skryte duchowieństwo Cienia, legaci Zakonu Cienia, poszukują elfich szpiegów, krasnoludzkich powstańców i tych nielicznych bohaterów, którzy ośmielają się przeciwstawiać nadchodzącej nocy.
----------------

"Królowie" boją się sprzeciwić "jego" woli o ile można ich nazwać jeszcze królami, stali się podwładnymi "jego" władze nad ludami zdobyli najemnicy dzieląc ludy na klany, choć naiwni królowie wola się oszukiwać i wierzyć że mają coś jeszcze do powiedzenia. Niestety Najemnicy także nie mają odwagi sprzeciwić się "jemu" bojąc się że inne klanu go nie wesprą i zostanie unicestwiony. Lecz lud sprzeciwił się i nakazał zrobić coś w tej sprawię więc każdy z najemników wybrał śmiałka który miał ponoć zmienić los choć nikt tak naprawdę nie pokładał w nich żadnej nadziei byli po prostu bydłem wystawionym do uboju aby lud nie miał powodu do oburzenia w stronę władców że nie reagują na to co złego dzieje się wokół nich.
-------------------------------

Otwierasz list, czytasz go i po chwili dociera do ciebie że to ty zostałeś tym którym nikt nie chciał zostać. Bez słowa podajesz list bliskim po chwili widzisz że z ich oczy spływają łzy ale nikt z siebie nie wydał żadnego dźwięku. List brzmi: "Z woli pomocników króla (najemnika danego klanu) zostałeś wybrany do misji specjalnej. Jesteś nadzieją całego Eredanu. Spotkanie z innymi wybrańcami w Sharuun o północy. Gratulujemy."

Mapa Świata
 
__________________
"If you want to make God laugh, tell him about your plans."
Dreak jest offline  
Stary 14-06-2007, 16:32   #2
 
Delaraan's Avatar
 
Reputacja: 53 Delaraan jest na bardzo dobrej drodzeDelaraan jest na bardzo dobrej drodzeDelaraan jest na bardzo dobrej drodzeDelaraan jest na bardzo dobrej drodzeDelaraan jest na bardzo dobrej drodzeDelaraan jest na bardzo dobrej drodzeDelaraan jest na bardzo dobrej drodzeDelaraan jest na bardzo dobrej drodzeDelaraan jest na bardzo dobrej drodzeDelaraan jest na bardzo dobrej drodzeDelaraan jest na bardzo dobrej drodze
Leithan uśmiechnął się pod nosem i powiedział:
-Nie bójcie się o mnie. Dam sobie radę i na pewno nie będę sam.
Elf odszedł od stołu i zaczął się przygotowywać do wyprawy. Spakował linę, racje podróżne i inne potrzebne podczas wyprawy rzeczy. Ojciec podał mu elegancko wygięty elficki miecz, przechodzący w ich rodzinie z pokolenia na pokolenie oraz długi łuk. Założył na siebie czarną, ćwiekowaną zbroję, karwasze i skórzane rękawice. Na wszystko włożył długi, zielony płaszcz.
 

Ostatnio edytowane przez Delaraan : 18-06-2007 o 15:42.
Delaraan jest offline  
Stary 14-06-2007, 17:23   #3
Konto usunięte
 
Midnight's Avatar
 
Reputacja: 613 Midnight to imię znane każdemuMidnight to imię znane każdemuMidnight to imię znane każdemuMidnight to imię znane każdemuMidnight to imię znane każdemuMidnight to imię znane każdemuMidnight to imię znane każdemuMidnight to imię znane każdemuMidnight to imię znane każdemuMidnight to imię znane każdemuMidnight to imię znane każdemu
Sariel wrocila wlasnie z kolejnej wyprawy zwiadowczej. Z lekkim uczuciem ulgi weszla do swojego moze niezbyt wspaniale umeblowanego, ale jednak domu. Zastanawiala sie wlasnie czy najpierw wziasc kapiel czy moze lepiej cos zjesc gdy uslyszala dosc natretne pukanie do drzwi. Zrezygnowana poszla otworzyc mruczac pod nosem rozne epitety na elfow ktorzy nawet nie dadza jej odpoczac w spokoju. Szlak by trafil calego Cienia i wszystko to co z nim przyszlo. Z rozmachem otworzyla drzwi. Jej zlosc lekko zmalala gdy dostrzegla poslanca. Chlopak trzymal w swej dloni pergamin na ktorym o ile jej oczy nie mylily znajdowala sie pieczesc samego wladcy. Sariel bez slowa wziela go od chlopaka i zatrzasnela drzwi przerywajac mu podziwianie jej blizny i oparla sie o nie.

"Z woli pomocników króla (najemnika danego klanu) zostałeś wybrany do misji specjalnej. Jesteś nadzieją całego Eredanu. Spotkanie z innymi wybrańcami w Sharuun o północy. Gratulujemy."

W zadumie przeczytala go jeszcze raz.
- Jasne, skacze wrecz z radosci. Nie prosciej byloby nas poprostu zabic?
Rzuciwszy list na stol poszla przygotowac sobie kompiel i cos do zjedzenia. Pakowac sie nie musiala bo jeszcze nie zdarzyla sie rozpakowac. Weszla do przyjemnie cieplej wody i nim sie spostrzegla zasnela.
obudzilo ja zimno. Zdezorientowana rozgladnela sie wokolo. Powoli dochodzac do siebie po tym zbyt krotkim snie w niewygodnej pozycji i do tego w wodzie, spojrzala za okno. Noc jeszcze nie zapadla co dawalo jej szanse na dotarcie na miejsce spotkania w miare o czasie. Szybko wyskoczyla z bali i ubrala sie. Czarne spodnie, gorset i granatowa koszula, do tego wygodne buty i czarny plaszcz z kapturem. Z broni wybrala krotki miecz i sztylet wlozony w cholewe buta. Jeszcze tylko kostuch z czarnym diamentem i byla gotowa. Zarzucila torbe (w ktorej upchnela rowniez ubranie na zmiane) podrozna na ramie, omiotla spojrzeniem wnetrze domu po czym ruszyla na spotkanie kolejnej przygody.
 
__________________
[B]poza tym minął już jakiś czas, odkąd ludzie wierzyli w Diabła na tyle mocno, by mu zaprzedawać dusze[/B]

Ostatnio edytowane przez Midnight : 14-06-2007 o 19:51.
Midnight jest offline  
Stary 14-06-2007, 19:16   #4
 
Achernar's Avatar
 
Reputacja: 27 Achernar jest na bardzo dobrej drodzeAchernar jest na bardzo dobrej drodzeAchernar jest na bardzo dobrej drodzeAchernar jest na bardzo dobrej drodzeAchernar jest na bardzo dobrej drodzeAchernar jest na bardzo dobrej drodzeAchernar jest na bardzo dobrej drodzeAchernar jest na bardzo dobrej drodzeAchernar jest na bardzo dobrej drodzeAchernar jest na bardzo dobrej drodze
- Wij się płomieniu, wij. - szeptał. Okrążało go kilka płomyków ognia wiszących w powietrzu. Usłyszał głośne łomotanie w drzwi. Wszystkie płomyki, oprócz jednego zgasły. Ten ostatni spadł na słomianą matę. Chłopak zgasił go jednym ruchem dłoni i podszedł do drzwi.
- Słucham? - gdy usłyszał że to posłaniec zawiódł się. Może wreszcie coś ciekawego pomyślał. Po przeczytaniu listu jeszcze bardziej się zawiódł. Dlaczego ja? Co ja takiego umiem? Czy muszę zginąć? Kiedy zastanowił się nad tym wpadł w gniew. Podczas zdenerwowania nie musi się skupiać nad ogniem. To samo przychodzi. W momencie gdy jego dłoń zaczęła zajmować się ogniem skupił się. Spokojnie tak spaliłeś ostatnią chatę.( ) Strzepnął z dłoni płomień i zgasił go. No nic trzeba zacząć przygotowanie się do... wycieczki.
 
Achernar jest offline  
Stary 14-06-2007, 21:17   #5
Zak
 
Zak's Avatar
 
Reputacja: 142 Zak wkrótce będzie znanyZak wkrótce będzie znanyZak wkrótce będzie znanyZak wkrótce będzie znanyZak wkrótce będzie znanyZak wkrótce będzie znanyZak wkrótce będzie znanyZak wkrótce będzie znanyZak wkrótce będzie znanyZak wkrótce będzie znanyZak wkrótce będzie znany
Ravenhof

-Nie obawiajcie się o mnie.-powiedział do bliskich.-Wróce cały i zdrowy.-pocieszał ich, chociaż sam miał wątpliwości czy wróci żywy.
Wyciągnął plecak i zapakował do niego potrzebne rzeczy, zarzucił na plecy swój zielony płaszcz z kapturem, Przypiął do pasa miecz, porzegnał się z rodziną i ruszył na koniu w drogę zastanawiając się czego może się spodziewać
-Co grupa przypadkowych ludzi może coś zdziałać?- Mówił sam do siebie.-Nie ma co się ociągać, mam jeszcze spory kawał do pokonania a dochodzi już południe.-Popędził konia.
 
__________________
Życie uczy:
"ZABRANIAM CI MARZYĆ POZA HORYZONT ZDOLNOŚCI KREDYTOWEJ!"


Praca - studia - studia - praca. Granie - niestety - na drugim planie...
Zak jest offline  
Stary 14-06-2007, 22:43   #6
 
Alaron Elessedil's Avatar
 
Reputacja: 14873 Alaron Elessedil ma wspaniałą reputacjęAlaron Elessedil ma wspaniałą reputacjęAlaron Elessedil ma wspaniałą reputacjęAlaron Elessedil ma wspaniałą reputacjęAlaron Elessedil ma wspaniałą reputacjęAlaron Elessedil ma wspaniałą reputacjęAlaron Elessedil ma wspaniałą reputacjęAlaron Elessedil ma wspaniałą reputacjęAlaron Elessedil ma wspaniałą reputacjęAlaron Elessedil ma wspaniałą reputacjęAlaron Elessedil ma wspaniałą reputację
Garval wrócił do swoich komnat z audiencji u Krasnoludzkiego Króla i rzucił się na łóżko.
-Przeklęty dzień. Beze mnie to wszystko by się rozpadło. Zasłużyłem na kufel dobrego piwa-mamrotał pod nosem, gdy wlewał sobie trunek z prywatnej baryłki. Niestety kończył się i zostało go akurat na jeden kufel. Usiadł na fotelu i zgarnął z blatu rozmaite mapy. To tutaj siedział i obmyślał plany działania, ale teraz wypił solidny łyk zimnego alkoholu, a następnie odstawił piwo. Rozsiadł się i zamknął oczy, gdy ktoś zapukał do drzwi. Garval zerwał się na równe nogi mamrocząc pod nosem ze złości, a potem gwałtownym ruchem otworzył drzwi.
-Witam Panie Generale! Pilna wiadomość do Pana, Generale-zasalutował Krasnolud, podając kopertę Danvenowi.
-Dziękuję Slagherze. Odmaszerować-rzucił zamykając drzwi. Otworzył wiadomość i przeczytał, zaś na jego twarzy zaczęły zbierać się chmury gniewu.
"Z woli pomocników króla (najemnika danego klanu) zostałeś wybrany do misji specjalnej. Jesteś nadzieją całego Eredanu. Spotkanie z innymi wybrańcami w Sharuun o północy. Gratulujemy."-głosił list.
-Co ja jestem, na brodę Tronha?! Zakład pomocy ubogim?! Nigdzie nie jadę! Sami radźcie sobie ze swoimi zasranymi problemami, na Throna! To, że do tej pory żyję to nie znaczy, do cholery, że jestem nieśmiertelny!-wrzeszczał w furii na całe gardło.
-Nie ma mowy! Idę do Króla!-mamrotał pod nosem. Wiedział, że jak zwróci się o pomoc do Króla to on pozwoli mu zostać, jednakże nigdy nie odmówił nikomu pomocy. On i Wolni Strzelcy stawiali się na każde wezwanie. Teraz miał się stawić sam.
Położył list na stoliku, a następnie zaczął przywdziewać zbroję, zaś na plecy założył pokrowiec wraz z toporem, wziął list i ruszył do Króla.

-Zastępca generała naczelnego Filviora Fillena, Generał Garval Danven prosi o audiencję-zapowiedział jeden ze strażników.
-Przecież przed chwilą wyszedł-rzekł Król.
-Generał mówi, że to bardzo ważne
-Wpuścić-westchnął.
-Witam Panie. Przed chwilą otrzymałem tą oto wiadomość-podał list kłaniając się. Oczy króla biegały po pergaminie, czytając.
-Możesz zostać, jeżeli chcesz-rzekł oddając kopertę.
-Przybyłem, by prosić o pozwolenie na uczestnictwo w misji, Panie-powiedział uroczystym tonem.
-To jest pewna śmierć, czy jesteś tego pewien, generale? Nie chcielibyśmy Cię stracić.
-Znasz mnie, Królu i wiesz, że swoje przeżyłem. Wyszedłem z wielu sytuacji beznadziejnych. Wrócę, Panie. Przysięgam na brodę Throna-przyrzekł.
-Idź i niech Thron ma cię w swojej opiece
-Dziękuję-rzekł wycofując się tyłem i kłaniając się przed wyjściem z Sali Tronowej.
Wyszedł z zamku, nie wierząc własnym oczom. Wolni Strzelcy stali na placu głównym w pełnym uzbrojeniu. Jeden z nich wystąpił.
-Wolni Strzelcy proszą o pozwolenie na wyruszenie z Generałem-zasalutował.
-Nie, Steln. Tym razem muszę iść sam, ale wrócę do was. Tym czasem mianuję cię moim zastępcą-położył mu dłoń na ramieniu.
-Zabijać jednym uderzeniem! Ochraniać siebie nawzajem!-rozkazał.
-Tak jest, Generale-zawołali chórem.
-Następna bitwa i zwycięstwo należy do nas!-zakrzyknął, a oddział odpowiedział wrzaskiem. Garval Danven obejrzał się i zobaczył tłumy Krasnoludów, który patrzyli z nieukrywanym podziwem.
Garval wyszedł z twierdzy na spotkanie z drużyną.
 
Alaron Elessedil jest offline  
Stary 14-06-2007, 23:16   #7
 
Dreak's Avatar
 
Reputacja: 214 Dreak ma w sobie cośDreak ma w sobie cośDreak ma w sobie cośDreak ma w sobie cośDreak ma w sobie cośDreak ma w sobie cośDreak ma w sobie cośDreak ma w sobie cośDreak ma w sobie cośDreak ma w sobie cośDreak ma w sobie coś
Wchodzicie do miasta, choć stoicie obok siebie nie wiecie że będziecie walczyli razem o życie. Ludzie patrzał na was, niektórzy złośliwi śmieją się jak gdyby nie mieli uczuć, jedni wrażliwi, płaczą i ubolewają nad waszym losem. Jeden człowiek na koniu podjeżdża do was uspakajać konia, prychającego niespokojnie, nakazuje wam byście szli za nim.
 
__________________
"If you want to make God laugh, tell him about your plans."
Dreak jest offline  
Stary 15-06-2007, 08:30   #8
 
Achernar's Avatar
 
Reputacja: 27 Achernar jest na bardzo dobrej drodzeAchernar jest na bardzo dobrej drodzeAchernar jest na bardzo dobrej drodzeAchernar jest na bardzo dobrej drodzeAchernar jest na bardzo dobrej drodzeAchernar jest na bardzo dobrej drodzeAchernar jest na bardzo dobrej drodzeAchernar jest na bardzo dobrej drodzeAchernar jest na bardzo dobrej drodzeAchernar jest na bardzo dobrej drodze
- Panie! Jestem zbyt młody aby umierać! Starsi wojownicy na pewno sobie poradzą! - 17-latek starał się powstrzymać płacz. - Ja nie chce umierać!
 
Achernar jest offline  
Stary 15-06-2007, 12:35   #9
 
Dreak's Avatar
 
Reputacja: 214 Dreak ma w sobie cośDreak ma w sobie cośDreak ma w sobie cośDreak ma w sobie cośDreak ma w sobie cośDreak ma w sobie cośDreak ma w sobie cośDreak ma w sobie cośDreak ma w sobie cośDreak ma w sobie cośDreak ma w sobie coś
-Wiek tu nie ma nic do gadania. -Usłyszeliście głęboki męski głoś. -Dlaczego masz umierać, każdy na was liczy, przecież jesteś nasza nadzieja. -Ostatnio słowo powiedział z przekąsem, a w jego słowach można było wyczuć sarkazm. -Chodzie już pan na was czeka.
 
__________________
"If you want to make God laugh, tell him about your plans."
Dreak jest offline  
Stary 15-06-2007, 14:37   #10
 
Alaron Elessedil's Avatar
 
Reputacja: 14873 Alaron Elessedil ma wspaniałą reputacjęAlaron Elessedil ma wspaniałą reputacjęAlaron Elessedil ma wspaniałą reputacjęAlaron Elessedil ma wspaniałą reputacjęAlaron Elessedil ma wspaniałą reputacjęAlaron Elessedil ma wspaniałą reputacjęAlaron Elessedil ma wspaniałą reputacjęAlaron Elessedil ma wspaniałą reputacjęAlaron Elessedil ma wspaniałą reputacjęAlaron Elessedil ma wspaniałą reputacjęAlaron Elessedil ma wspaniałą reputację
-Nie martw się chłopie. Nie wzięliby ciebie, jeżeli byś nic nie potrafił-rzekł z uśmiechem i ruszył za jeźdźcem. Niebawem miał sie dowiedzieć kto jeszcze traktuje go jak tępego woła, który zawsze i wszędzie pomoże wszystkim. Szedł stanowczym krokiem i widział ludzi śmiejących się złośliwie. Wtedy na jego twarz zstąpiła chmura irytacji. Każdy kto go znał, miał wystarczająco dużo oleju w głowie, by go nie ruszać. Po chwili jednak, łagodny uśmiech zagościł na jego twarzy. Uśmiech ten miał pocieszyć płaczących, dodać otuchy, radości. Co jak, co, ale dodawać otuchy umiał, gdyż wiele razy podczas wojen, Wolni Strzelcy upadali po to by powstać, słysząc jego słowa i wziąć się w garść, atakując jeszcze wścieklej.
Z powagą na twarzy kierował się do celu.
 
Alaron Elessedil jest offline  
 



Zasady Pisania Postów
Nie Możesz wysyłać nowe wątki
Nie Możesz wysyłać odpowiedzi
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Trackbacks jest Wył.
PingbacksWł.
Refbacks are Wył.


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 05:47.



Powered by: vBulletin Version 3.6.5
Copyright ©2000 - 2019, Jelsoft Enterprises Ltd.
Search Engine Optimization by vBSEO 3.1.0
Pozycjonowanie stron | polecanki
Free online flash Mario Bros -Mario games site

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164 165 166