Spis Stron RPG Regulamin Wieści POMOC Kalendarz
Wróć   lastinn > RPG - play by forum > Sesje RPG - Inne > Archiwum sesji z działu Inne
Zarejestruj się Użytkownicy

Archiwum sesji z działu Inne Wszystkie zakończone bądź zamknięte sesje w systemach innych (wraz z komentarzami)


 
 
Narzędzia wątku Wygląd
Stary 21-06-2007, 10:06   #1
Konto usunięte
 
Midnight's Avatar
 
Reputacja: 613 Midnight to imię znane każdemuMidnight to imię znane każdemuMidnight to imię znane każdemuMidnight to imię znane każdemuMidnight to imię znane każdemuMidnight to imię znane każdemuMidnight to imię znane każdemuMidnight to imię znane każdemuMidnight to imię znane każdemuMidnight to imię znane każdemuMidnight to imię znane każdemu
[Straznicy] Miecz Pogromcy

Od ostatniej wyprawy Straznikow minal juz miesiac. Prace nad Kamieniem dusz trwaly goraczkowo lecz o nastepnej wyprawie wciaz nie bylo slychac zadnej plotki. Za to inne dosc niezwykle rzeczy poczely sie dziac wokolo. Naukowcy zajmujacy sie badaniem skarbu przywiezionego przez grope Keomy gineli w dziwnych okolicznosciach, wsrod pracownikow zaczely krazyc plotki o klatwie, nerwowka ogarnela wszystkie pomieszczenia. Cos zlego wkradlo sie w ten idealnie czysty swiat.
Wieczorem, dokladnie w miesiac po wyprawie Keomy z glosnikow rozlegl sie metaliczny glos kobiety.

- Felix, Erglan, Kate, Tek, Veriene oraz .... Tara proszeni sa do sali odpraw.

Glos byl nieco nerwowy i jakby niepewny szczegolnie wymieniajac ostatnie imie. Jego znaczenie jednak nie przedstawialo soba zadnych watpliwosci. Oto druga grupa smialkow miala wyruszyc w nieznane po kolejny skarb. Czy i tym razem im sie powiedzie? Nikt tego nie wiedzial. Jedno bylo jednak pewne, to nei bedzie zwyczajana wyprawa.
 
__________________
[B]poza tym minął już jakiś czas, odkąd ludzie wierzyli w Diabła na tyle mocno, by mu zaprzedawać dusze[/B]
Midnight jest offline  
Stary 21-06-2007, 10:51   #2
 
Kolmyr's Avatar
 
Reputacja: 396 Kolmyr jest po prostu świetnyKolmyr jest po prostu świetnyKolmyr jest po prostu świetnyKolmyr jest po prostu świetnyKolmyr jest po prostu świetnyKolmyr jest po prostu świetnyKolmyr jest po prostu świetnyKolmyr jest po prostu świetnyKolmyr jest po prostu świetnyKolmyr jest po prostu świetnyKolmyr jest po prostu świetny
Erglan poderwał się na równe nogi. "No... wreszcie jakieś zajęcie!" Błękinoskóry mężczyzna z czerwonymi tatuażami ubrany w szatę o tym samym kolorze uśmiechnął się szelmowsko. Poprawił dwie katany na plecach (nigdy się z nimi nie rozstawał) i ruszył szybkim krokiem do sali odpraw. Nieważne było dla niego dokąd go wyślą... wiedział że nieźle się przy tym zabawi. Był niecierpliwy i bardzo ciekawy zadania dlatego nie czekal na nikogo.
 
__________________
To była dłuuuga przerwa... przepraszam wszystkich i ogłaszam oficjalnie... wróciłem !!!
Kolmyr jest offline  
Stary 21-06-2007, 17:00   #3
 
Julian's Avatar
 
Reputacja: 185 Julian ma w sobie cośJulian ma w sobie cośJulian ma w sobie cośJulian ma w sobie cośJulian ma w sobie cośJulian ma w sobie cośJulian ma w sobie cośJulian ma w sobie cośJulian ma w sobie cośJulian ma w sobie cośJulian ma w sobie coś
Tek jak zwykle siedział przy swoim biurku. Wyglądał na młodego i taki też był, liczył sobie około dwudziestu wiosen. Ubrany był w czarne spodnie z jakiegoś dziwnego, szorstkiego materiału, i pomarańczową chustę, zakrywającą całą jego lewą rękę, luźno zwisającą z jego barku. Nie miał na sobie koszuli, co odsłaniało jego umięśnione tors, i prawą rękę. Był chorobliwie blady, prawie że biały, a jego długie, opadające luźno na ramiona włosy były równie jasne. Właściwie wyglądał jakby wyszedł z kostnicy. Oczami których białe tęczówki były ledwie odróżnialne od reszty oka wpatrywał się w jakiś nieokreślony punkt przed sobą.
Jego twarz była poważna, zamyślona, w jego przypadku było to rzadkie, zwykle zdarzało się tylko podczas pracy. Zwykle jego młodą, bladą twarz ozdabiał szyderczy uśmieszek.

W pokoju było piekielnie gorąco, ponad 40 stopni. Sam pokój był niewielki, utrzymany w ciepłych - pomarańczowych - kolorach.. Cztery ściany, przy jednej wygodne łóżko, koło którego stała szafka a nad nią zawieszone trzy półki, przy drugiej ścianie biurko. Nad łóżkiem było okno przez które do pokoju wpadały promienie słoneczne. Na biurku trzymał lampkę i różne duperele, zwykle coś do jedzenia, jakieś notatki, ciężarki do ćwiczeń, drobne, zwykła się tam też walać szczotka do włosów. W szafce miał ubrania, na półkach trzymał przeróżne rzeczy - butelki z piaskiem, termometr, kilka świeczek, lampkę, wiatraczek, kilka strzykawek, buteleczki z adrenaliną i tym podobne. Na łóżku leżała rozwalona pościel i trochę ciuchów, podobnie na ziemi. Koło biurka stał spory, siedmiolitrowy bukłak wody, który był już do połowy opróżniony.
Pokój nie był wyjątkowy. Oczywiście mógłby sobie zażyczyć, tak jak niektórzy, pokój większy niż domy niektórych ludzi, z ogromną ilością piasku, egzotycznymi roślinami i masą innych bajerów, ale po co? Żeby piach mu właził do dupy jak tylko sobie siądzie na ziemi?

Wtem z głośników dobiegł do niego znajomy głos. Słowa też były mu już znajome, około miesiąc temu też go wzywali. Ale lista osób... Nie tylko jego imię się powtórzyło. Kate? Czy to ta Kate? "Chyba zwariowali." Pomyślał. Nie żywił zbyt ciepłych uczyć do Kate, tym bardziej po tym co się stało na poprzedniej wyprawie.
Cóż, czy tego chciał czy nie, musiał iść i się zameldować, nawet jeśli miałby wykonywać misję z całkowicie niekompetentną grupą. Właściwie to nie miał ochoty pakować się w następną wyprawę tak szybko, ale nie było innego wyjścia. Podszedł do szafki z której wyciągnął ciemno-czerwoną, aksamitną koszulę i włożył ją na siebie. Sięgnął na biurko z którego wziął pomarańczową chustę, podobną do tej na jego ramieniu lecz mniejszą i zawiązał ją sobie na twarzy, tak aby zakrywała wszystko poniżej jego oczu.

Wyszedł i skierował się do pokoju odpraw.
 
__________________
Watch your back,
shoot straight,
conserve ammo,
and never, ever, cut a deal with a dragon.
Julian jest offline  
Stary 21-06-2007, 20:12   #4
 
Odyseja's Avatar
 
Reputacja: 183 Odyseja ma w sobie cośOdyseja ma w sobie cośOdyseja ma w sobie cośOdyseja ma w sobie cośOdyseja ma w sobie cośOdyseja ma w sobie cośOdyseja ma w sobie cośOdyseja ma w sobie cośOdyseja ma w sobie cośOdyseja ma w sobie cośOdyseja ma w sobie coś
Veriene siedziała cicho na kanapie w pokoju, słuchając muzyki i czytając trzeci raz tą samą książkę.

Ściany pokoju, w którym przebywała, utrzymane były w odcieniach ciemnego błękitu i jasnego żółtego - błyskawice na niebieskim tle. Pomieszczenie było średnich rozmiarów. Nie bardzo małe, nie duże, ale przytulne. Z ramy okien zwisały śliczne, żółte zasłony. Nie zasłaniały one jednak światła. Stanowiły jedynie ozdobę. Na ścianie była tylko jedna półka, w niebieskim kolorze. Wchodząc do pokoju można jej nie zauważyć. Na niej leżało parę bibelotów, oraz figurka zaskrońca. Szafa też była nieduża, a w niej było tylko kilka ubrań. Niebiesko - żółte łóżko stało w prawym końcu pokoju, z widokiem na drzwi. Obok niego była szafka nocna, na której leżała zgaszona lampka w kształcie błyskawicy. Przy lewej ścianie była wygodna kanapa w kolorze delikatnego złotego. Na przeciwnej ścianie paliło się w kominku. Płomień tlił się jednak nie po to, żeby oświetlić pokoik, tylko po to, żeby wprowadzić w nim atmosferę domowego zacisza. Pomiędzy kominkiem a kanapą stał mały, herbaciany stolik. Pokój był bardzo jasny i pomimo ciemnych ścian, wesoły. Na podłodze rozłożony był miękki, puszysty dywan, w kolorze delikatnego żółtego. W pokoju powietrze było świeże. Było w nim też bardzo jasno. W pokoju nie leżało żadne lustro.

Nagle, rozległ się kobiecy głos z głośnika, a Veriene zaczęła nasłuchiwać:
- Felix, Erglan, Kate, Tek, Veriene oraz .... Tara proszeni są do sali odpraw.

Była zaskoczona. Na początku siedziała wpatrując się nieruchomo w stronicę książki. Po jakiejś minucie się ocknęła z zamyślenia. Powoli wstała. Miała długie, czarne włosy i rumianą twarz. Jej niebieskie oczy miały taką dziwną głębię. Wyglądała bardzo sympatycznie. Była szczupła i zgrabna. Veriene miała nie za długie, ale dosyć ostre i zadbane szpony. Ubrana była w ładne, "pokojowe" ubranie. Podeszła do szafy i przebrała się w strój podróżny. Na prawym ramieniu miała czarną, szeroką na jakieś 10 cm przepaskę. Wyłączyła muzykę. Do plecaka zapakowała parę rzeczy i podeszła do drzwi. Rzuciła jeszcze okiem na pokój i wyszła spokojnie, kierując się w stronę sali odpraw...
 
Odyseja jest offline  
Stary 22-06-2007, 11:52   #5
 
Mroczusia's Avatar
 
Reputacja: 52 Mroczusia jest na bardzo dobrej drodzeMroczusia jest na bardzo dobrej drodzeMroczusia jest na bardzo dobrej drodzeMroczusia jest na bardzo dobrej drodzeMroczusia jest na bardzo dobrej drodzeMroczusia jest na bardzo dobrej drodzeMroczusia jest na bardzo dobrej drodzeMroczusia jest na bardzo dobrej drodzeMroczusia jest na bardzo dobrej drodzeMroczusia jest na bardzo dobrej drodzeMroczusia jest na bardzo dobrej drodze
Kate siedziała na poduszce która była zawieszona w powietrzu. Lekki wiatr dochodzący gdzieś z zewnątrz frontowej ściany rozwiewał jej jasne, można powiedzieć ze białe włosy które otulały jej równie blade ciało. Dziewczyna miała na sobie zwiewną jasną sukienkę. Zaciśnięte powieki, oraz pozycja w jakiej siedziała wskazywały na to, że medytuje.

Pomieszczenie było bardzo duże. Z sufitu zwisały białe kryształki zawieszone na delikatnych perełkach. W jednym z rogów stało okrągłe łózko, które kusiło prawie każdego swym nieziemskim wyglądem. Gdzie nie gdzie na ziemi leżały aksamitne materiały, lecz największe wrażenie sprawiała mała, mleczno biała rzeczka płynąca przez środek pokoju. Następnie oczom ukazywała się mała toaletka. Lusterko przyczepione do niej było powleczone kaszmirem. Całość sprawiała wrażenie "zimnej elegancji"

Z głośnika zawieszonego przy drzwiach wydobył sie nieczysty dźwięk: - Felix, Erglan, Kate, Tek, Veriene oraz .... Tara proszeni są do sali odpraw.

- Ech - westchnęła do siebie dziewczyny. Chwili spokoju nie może tu być
Nagle zamiast 20-sto latki w jej miejscu pojawił sie biały koń. Po chwili jednak znów wróciła do swojej normalnej postaci. - Ludzie!... Kiedy ja przestanę sie zmieniać pod wpływem nerwów - Krzyknęła sama do siebie poczym nałożyła klapki (japonki) kolorem dopasowującego sie do reszty stroju i wyszła z pokoju. Wiedziała, że za chwilę pewnie spotka jakiegoś bupka który każe jej nałożyć jakieś szmaty, z przekonaniem że będzie jej w tym wygodnie, gdyż dokładne relacje z przebiegu poprzedniej misji zdała jej kate , dobra koleżanka z porannych ćwiczeń.

Szerokim korytarzem kate dotarła do sali odpraw, a raczej do jej drzwi. stały już tam dwie osoby. Szczególną jej uwagę przykuł mężczyzna, jeżeli tak można go było nazwać, gdyż jego skóra była prawie taka sama jak u niej.
 
Mroczusia jest offline  
Stary 22-06-2007, 13:46   #6
 
Hawkmoon's Avatar
 
Reputacja: 36 Hawkmoon jest na bardzo dobrej drodzeHawkmoon jest na bardzo dobrej drodzeHawkmoon jest na bardzo dobrej drodzeHawkmoon jest na bardzo dobrej drodzeHawkmoon jest na bardzo dobrej drodzeHawkmoon jest na bardzo dobrej drodzeHawkmoon jest na bardzo dobrej drodzeHawkmoon jest na bardzo dobrej drodzeHawkmoon jest na bardzo dobrej drodzeHawkmoon jest na bardzo dobrej drodzeHawkmoon jest na bardzo dobrej drodze
Felix wszedł do sali ćwiczeń. Oczom zebranym ukazał się Cathar o dość dziwnym wyglądzie. Całe jego ciało pokrywa futro, tylko twarz jest bez futra. Ma na niej w poprzek bliznę po walce na życie i śmierć ze zmutowanym orłem na własnej planecie. Ma długie, szpiczaste uszy. Jego futro ma barwę zboża tuż po ścięciu, a oczy świeżej trawy. Podszedł do niego jakiś wysoki i masywny typ z całkowicie czarną skórą. Tubalnym głosem oświadczył
- W zeszłym tygodniu pokonałeś mojego brata. Teraz będziesz leżał i przepraszał.
- Serio? Czy twój brat nie wyglądał czasem jak mały, ale spaśny prosiak? - Spytał szyderczym głosem Kotopodobny.
- Po walce ze mną nie będziesz taki wesoły.
- No to chodź. Wojownik, to moje drugie imię.
Duży wyciągnął miecz. Zrobił zamach... i napotkał na pustkę. Felix cofnął się, wyskoczył w górę i tytanowymi pazurami u jednej łapy zamachnął się na twarz człowieka. Ten zablokował to mieczem. Cathar odskoczył i zobaczył mknącą w swoim kierunku olbrzymią kulę ognia. Użył czaru obronnego. Na miejscu Felixa pojawiła się czarna kula, która zdawała się pochłonąć go. Kula ognia uderzyła w czarną, matową kulę i została wchłonięta!!! Czarny cofnął się zaskoczony i w tym momencie z czarnej kuli wyleciała jego ognisty pocisk i trafił go w rękę. Miecz upadł na podłogę. Duży zobaczył, że mimo, że Felix stoi 2 metry od niego pazury prawie dotykają jego szyi.
- Poddajesz się?
- Ja...
W tym momencie z głośnika odezwał się głos kobiety
- Felix, Erglan, Kate, Tek, Veriene oraz .... Tara proszeni są do sali odpraw.
- Sorry koleś, ale muszę iść - Stwierdził Felix
- Tchórzysz? - Czarny starał się zachowywać butnie, mimo słabego położenia
- Nie widzisz, że wzywają mnie do sali odpraw? - Cathar nie czekając na odpowiedź rosłego człowieka wsunął pazury, odwrócił się i poszedł w kierunku sali odpraw. Zapukał i wszedł...
 
Hawkmoon jest offline  
Stary 22-06-2007, 15:21   #7
Konto usunięte
 
Midnight's Avatar
 
Reputacja: 613 Midnight to imię znane każdemuMidnight to imię znane każdemuMidnight to imię znane każdemuMidnight to imię znane każdemuMidnight to imię znane każdemuMidnight to imię znane każdemuMidnight to imię znane każdemuMidnight to imię znane każdemuMidnight to imię znane każdemuMidnight to imię znane każdemuMidnight to imię znane każdemu
Sala odpraw. Ostatnimi czasami uzywana czesciej niz przez ostatnie stulecie. Po piecioletniej przerwie uzyto jea aby wyslac grupe Keomy. Bylo to podniosle wydarzenie. Wszystko odbylo sie oficjalnie i nawet sam szef raczyl sie zjawic aby ich pozegnac.
Teraz w droge miala wyruszyc nastepna druzyna. Dokladnie w miesiac po poprzedniej przed drzwiami sali zjawilo sie piec praktycznie nieznajacych sie osob. Spogladali po sobie uwaznie oceniajac sie nawzajem. Mezczyzna stojacy przy czytniku rowniez sie wam przygladal w milczeniu. Nie wygladalo jednak na to aby mu sie spieszylo z otwarciem wam drzwi. Widzac wasze pytajace spojrzenia rzucil tylko jakby od niechcenia.
- Tary jeszcze niema. Mam rozkaz wpuszczenia wszystkich jednoczesnie wiec... o juz jest.
Nie widzieliscie kiedy sie pojawila. Dziewczyna moze z 15/16-sto letnia. Ubrana w wysokie buty z jasnej doskonale wyprawionej skory, krotka polprzezroczysta sukienke z dlugimi lekko kreconymi brazowymi wlosami prezentowala sie raczej jak dziecko niz osoba odpowiednia do takiej wyprawy.
- Zaspalam.
Rzucila w ramach wyjasnienia swojego spoznienia po czym podeszla smialo do czytnika, przylozyla do niego dlon i cierpliwie czekala az laser sprawdzi linie papilarne.
- Do zobaczenia Tom.
Pozegnala sie ze straznikiem i przeszla przez zamkniete drzwi.
- Do zobaczenia ksiezniczko.
Starznik Tom grzecznie odpowiedzial na jej pozegnanie po czym zwrocil sie do was.
- Teraz wy. Tym w srodku ktos chyba dzisiaj na odcisk nadepnal wiec sie pospieszcie.
Podchodziliscie po kolei i kladli dlonie na czytnik. Laser sprawdzal was, a nastepnie otwieral drzwi za kazdym razem gdy pozytywnie odczytal wasze dane. Wreszcie cala szostka znalazla sie w sali. Cichy szum kompoterow, kroki licznej grupy naukowcow, ciche instrukcje przekazywane sobie z ust do ust. Posrodku tego wszystkiego stare lustro z zielonkawa poswiata, kolo ktorego stal stolik z piecioma fiolkami. Natychmiast jak tylko znalezliscie sie wewnatrz podszedl do was starszy naukowiec.
- No nareszcie. Nie spieszylo sie wam zbytnio jak widze. Przejdzmy zatem do konkretow. Waszym zadaniem bedzie zdobycie tego przedmiotu.
Podal kazdemu z was fotokopie przedstawiajaca prosty chociaz pieknie zdobiony miecz.
- Co do swiata do ktorego sie udacie to jest to Avalon, kraina pelna magi (tu skrzywil sie jakby zjadl cytryne) i istot nia wladajacych. Z tego co nam wiadomo wladze sprawuje tam niejaki Artur, ktory nakazuje aby go tytulowano krolem. Miecz, ktory macie zdobyc znajduje sie na jego zamku Camelot i jest pilnie strzezony. Radze wam uwazac. Zapewne slyszeliscie juz kiedys historie o tym czlowieku i tym swiecie. Jednak rzeczywistosc jest nieco odmienna o czym wkrotce sie przekonacie. A teraz nie marnujmy juz wiecej czasu. Na stolach macie rozlozone bronie, szaty i branzolety komunikacyjne. Radze wam szybko sie przebrac i przygotowac. Gdy juz sie z wszystkim uporacie wypijcie zawartosc wiolek i stancie przed lustrem. Powodzenia.
Niedbale machnal wam dlonia i czympredzej oddalil sie do wlasnych zajec zostawiajac was samych. Spojrzeliscie po sobie. To nie byla odprawa jakiej sie spodziewaliscie lub jaka niektorzy z was znali. Wszystko odbylo sie tak jakos szybko i niedbale. Widocznie plotki mowiace o tym ze aura kamienia rozprzestrzenia zla energie wszedzie gdzie ten sie znajdowal okazala sie prawdziwa. Bo jak nby inaczej mozna sobie tlumaczyc to dziwne zachowanie tego czlowieka?
 
__________________
[B]poza tym minął już jakiś czas, odkąd ludzie wierzyli w Diabła na tyle mocno, by mu zaprzedawać dusze[/B]
Midnight jest offline  
Stary 22-06-2007, 18:13   #8
 
Julian's Avatar
 
Reputacja: 185 Julian ma w sobie cośJulian ma w sobie cośJulian ma w sobie cośJulian ma w sobie cośJulian ma w sobie cośJulian ma w sobie cośJulian ma w sobie cośJulian ma w sobie cośJulian ma w sobie cośJulian ma w sobie cośJulian ma w sobie coś
Tek rozglądnął się wokół siebie. Nie było Kate, przynajmniej nie tej Kate. Dla niego był to dobry znak.
Jednak odprawa była niedbała, to źle, jeśli któryś z grupy wyrwie się i wypije napój zbyt wcześnie mogą mieć problem.
- Jak się uzbroicie to nie pijcie odrazu tylko poczekajcie na mój znak, musimy zrobić to równocześnie bo możemy mieć jazdę taką jak grupa Keomy. - Powiedział poważnie.
Odrazu przejął inicjatywę, podobało mu się to, już poczuł się jak lider grupy, mimo że tylko powiedział jedno zdanie. Wciąż jednak nie miał zamiaru ujawniać, że był z Keomą. Jeśli uda mu się działać tak, żeby nikt go nie rozpoznał będzie mu to bardzo na rękę.
Wtem spojrzał na swoje nogi, coś było nie tak. "Pięknie, nie ubrałem butów" Podszedł do szafki i wyjął z niej ciężkie wojskowe buty. Po ubraniu butów podszedł do stołów z bronią. Wybór padł na te same bronie co na ostatniej wyprawie. Szeroką szablę przytroczył sobie do pasa. Łuk bloczkowy razem z kołczanem pełnym lekkich, metalowych strzał powędrował na plecy. Za pas włożył sobie nóż wojskowy. Wziął też plecak do którego wrzucił dwie apteczki. Tym razem chciał je mieć przy sobie.
- Nie zapomnijcie o bransoletach. - Rzucił do grupy po czym sam wsunął bransoletę na rękę. - Przydadzą się.
Ciekawe było, że wykonując wszystkie czynności ani razu nie wyjął lewej ręki spod chusty, o ile w ogóle jej używał.
Na koniec wziął fiolkę z płynem do ręki i ustawił się przed lustrem.
- Pamiętajcie, na mój znak.
Nie mógł uwierzyć, że tak ich potraktowali, czy nie wyciągnęli żadnych wniosków z poprzedniej wyprawy?
"Nieważne." Pomyślał. "Jeśli będą mnie słuchać to sobie poradzimy. Jeśli nie to... będziemy mieli lepszą zabawę niż ostatnio..."
Cóż, teraz czuł się za nich odpowiedzialny, był najbardziej doświadczony - był przywódcą stada. Czuł, że tym razem naprawde będzie musiał się opiekować swoją grupą...
 
__________________
Watch your back,
shoot straight,
conserve ammo,
and never, ever, cut a deal with a dragon.
Julian jest offline  
Stary 22-06-2007, 18:37   #9
 
Odyseja's Avatar
 
Reputacja: 183 Odyseja ma w sobie cośOdyseja ma w sobie cośOdyseja ma w sobie cośOdyseja ma w sobie cośOdyseja ma w sobie cośOdyseja ma w sobie cośOdyseja ma w sobie cośOdyseja ma w sobie cośOdyseja ma w sobie cośOdyseja ma w sobie cośOdyseja ma w sobie coś
Veriene cierpliwie zaczekała na Tarę. Była zaskoczona, gdy zobaczyła piętnastoletnią dziewczynę. Jej zdziwienie sięgnęło zenitu, gdy mężczyzna zwrócił się do Tary "księżniczko". Co to wszystko ma znaczyć? Pomyślała. Weszła do sali jako ostatnia. Ciarki przeszły dziewczynie po plecach, gdy skaner badał jej linie papilarne.

Odprawa, nie była taka, jakiej dziewczyna się spodziewała. Dużo słyszała o poprzedniej wyprawie, więc spodziewała się, że ta będzie podobna. Gdy naukowiec odszedł, podeszła do stołu z rzeczami. Usłyszała, jak blady mężczyzna zaczął ich ostrzegać. Przytaknęła tylko i zaczęła sobie wybierać rzeczy. Nie chciała się przebierać. Było mało prawdopodobne, żeby te stroje położone na stole, były wygodniejsze od jej ubrania. Nałożyła na rękę bransoletkę. Podeszła do stołu z bronią. Wybrała sobie miecz dwuręczny, który przyczepiła do pasa, nóż, który schowała do cholewy buta, łuk refleksyjny, który założyła na plecy oraz kilkanaście strzał razem z kołczanem, które dała na plecy. W plecaku wylądowało też zwijane posłanie i parę drobiazgów do pierwszej pomocy.

- Jestem gotowa. - powiedziała.
Poprawiła jeszcze tylko opaskę na prawym ramieniu, wzięła jedną fiolkę i podeszła do mężczyzny z ręką w chustce. Uśmiechnęła się lekko do niego i spojrzała na przygotowujących się towarzyszy - bo od tej pory, chyba tak miała ich nazywać...
 

Ostatnio edytowane przez Odyseja : 23-06-2007 o 12:57.
Odyseja jest offline  
Stary 22-06-2007, 21:11   #10
 
Mroczusia's Avatar
 
Reputacja: 52 Mroczusia jest na bardzo dobrej drodzeMroczusia jest na bardzo dobrej drodzeMroczusia jest na bardzo dobrej drodzeMroczusia jest na bardzo dobrej drodzeMroczusia jest na bardzo dobrej drodzeMroczusia jest na bardzo dobrej drodzeMroczusia jest na bardzo dobrej drodzeMroczusia jest na bardzo dobrej drodzeMroczusia jest na bardzo dobrej drodzeMroczusia jest na bardzo dobrej drodzeMroczusia jest na bardzo dobrej drodze
Kate ironicznie spojrzała na piętnastolatkę. Czuła, że zaraz zmieni sie w konia, pod wpływem nerwów. Jednak po chwili opanowała sie i podeszła do czytnika. W oddali było widać "kręci dupkę" (Tarę) Już miała strzelić jakąś uwagę na jej temat, jednak bramka otworzyła się co całkowicie rozproszyło jej uwagę.

Jej oczom ukazała się jasna sala. Gdyby nie ten zimny i ubogi wystrój czuła by się tu jak w swoim pokoju. Po chwili dobiegł ją głos mężczyzny, którego spotkała wcześniej. Najwyraźniej mówił coś o płynach i innych rzeczach. Sprawiał wrażenie jakby chciał im czymś zaimponować. Teraz dopiero dziewczyna dostrzegła owłosione coś, dużych rozmiarów stojące razem z nimi. Jasna sierść przypominała jej swojego kocurka z dzieciństwa którego trzymała w domu. W końcu na szczęście otrzęsła sie z miłych wspomnień i spojrzała na swoje obuwie. - Jak można mi pozwolić iść tak ubraną - Powiedziała do siebie żartobliwie, po czym wyciągnęła z szafeczki parę butów. Szybko ją ubrała, niestety nie mogła znaleźć jakiejś półki z normalnymi ciuchami więc została w sukience. Następnie przewiązała dobie pas z kieszeniami na biodrach, do którego zapakowała 2 krótkie noże. Przywiązała jeszcze 2 srebrne pistolety i ponownie rozejrzała się za czymś do ubrania. w końcu dorwała jakieś brązowe spodnie które włożyła pod sukienkę, sprawiającą teraz wrażenie tuniki i ciemno zieloną krótką kurtkę.

Chwiejnym krokiem podeszła do tymczasowego "przewodnika" i wyjęła fiolkę z napojem. Ponieważ podejrzewała że ktoś sie spóźni odkręciła korek po czym powąchała wywar
 

Ostatnio edytowane przez Mroczusia : 22-06-2007 o 21:27.
Mroczusia jest offline  
 



Zasady Pisania Postów
Nie Możesz wysyłać nowe wątki
Nie Możesz wysyłać odpowiedzi
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Trackbacks jest Wył.
PingbacksWł.
Refbacks are Wył.


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 17:31.



Powered by: vBulletin Version 3.6.5
Copyright ©2000 - 2019, Jelsoft Enterprises Ltd.
Search Engine Optimization by vBSEO 3.1.0
Pozycjonowanie stron | polecanki
Free online flash Mario Bros -Mario games site

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164 165 166