Spis Stron RPG Regulamin Wieści POMOC Kalendarz
Wróć   lastinn > RPG - play by forum > Sesje RPG - Inne > Archiwum sesji z działu Inne
Zarejestruj się Użytkownicy Oznacz fora jako przeczytane

Archiwum sesji z działu Inne Wszystkie zakończone bądź zamknięte sesje w systemach innych (wraz z komentarzami)


 
 
Narzędzia wątku Wygląd
Stary 02-11-2007, 00:24   #101
 
Kutak's Avatar
 
Reputacja: 173 Kutak ma w sobie cośKutak ma w sobie cośKutak ma w sobie cośKutak ma w sobie cośKutak ma w sobie cośKutak ma w sobie cośKutak ma w sobie cośKutak ma w sobie cośKutak ma w sobie cośKutak ma w sobie cośKutak ma w sobie coś
Coraz gorzej, coraz gorzej- Niemców co chwila więcej, powstańcy zaś słabną. Smutek, żal, gorycz... Te uczucia, które wiele osób potrafiły skutecznie załamać i skazać na śmierć, zdawały się budzić w Wiernym stan swoistego szału, euforii walki... Takie sytuacje pobudzały jego zmysły, jakby dodawały mu sił. W takich sytuacjach Wierny po prostu płonął.

- Wszyscy na barykadę! Wszyscy!- krzyczał, prując do nadbiegających przeciwników- Nie oddamy tej barykady tak łatwo! Każdy metr to dziesiątki żyć, każdy krok w tył to nóż wbity w plecy Polsce, naszej matce! Nie poddawać się! Strzelać, walczyć! Damy radę, nie możemy nie dać!- jego głos był już kompletnie zdarty, a jednak ciągle krzyczał.

W takich chwilach nie przypominał dowódcy z czasów, w których walczył. Był dowódcą Szkotów szarżujących właśnie na Anglików w walce o niepodległość, był galijskim wodzem, który bronił się przed kolejnym najazdem Rzymian. Ktoś kiedyś powiedział, że Tadeusz urodził się w złych czasach, że w XX wieku musi kontrolować to, co dawniej tworzyłoby z niego bohatera. Boga wojny.

- Basia! Tam, przy kościele, Antoś! Dawać sanitariuszkę, natychmiast!- wołał, wskazując dziewczynie miejsce, gdzie upadł ranny chłopak.

A potem znów przytulił broń do policzka, znów zaczął celować. Cały świat zdawał się przestawać istnieć. Jedynymi bohaterami dramatu Wiernego był on i jego walka...
 
__________________
Kutak - to brzmi dumnie.
Kutak jest offline  
Stary 04-11-2007, 13:13   #102
 
Grey's Avatar
 
Reputacja: 30 Grey jest na bardzo dobrej drodzeGrey jest na bardzo dobrej drodzeGrey jest na bardzo dobrej drodzeGrey jest na bardzo dobrej drodzeGrey jest na bardzo dobrej drodzeGrey jest na bardzo dobrej drodzeGrey jest na bardzo dobrej drodzeGrey jest na bardzo dobrej drodzeGrey jest na bardzo dobrej drodzeGrey jest na bardzo dobrej drodzeGrey jest na bardzo dobrej drodze
Grom ponownie wyjął Stielhandgranate z kieszen spodni. Spokojnie odkręcił bezpiecznik i owinął sznurek wokół wskazującego palca lewej ręki. Strzelanina narastała. Żołnierze Kmicica walili mocnym ogniem. Znak, że Niemcy byli już naprawdę blisko. Grom ze swojej pozycji niewiele widział, stał w przejściu do korytarzyka na zakrystię. Czekał.

Tak jak się spodziewał, do Kościoła poprzez wyłomy w dziurze, wpadły tłuczki. Poleciały bokami. Oczami wyobraźni Rudzielec zobaczył przywartych do zewnętrznych ścian żołnierzy Wehrmachtu. Wyrwał sznurek z zapalnika i cisnął granat pod kątem tak, aby ten wylądował tuż za załomem.
"Gol!" - radośnie zakrzyknął w myślach chłopak i dał drapaka z Kościoła. Za sobą słyszał wybuchy i jęki. To towarzysze broni, których ciała rozrywały odłamki. Ale Grom miał świadomość, że jeden z wybuchów był jego. I wedle wszelkiego prawdopodobieństwa 'zaliczył' przynajmniej jednego szwaba. A może i kilku.

Rudzielec wypadł na Długą, tuż przy barykadzie. Orkiestra dawała intensywny i głośny koncert. Grom uśmiechnął się i przeładował Błyskawicę. Puścił oko do Antosia, który zwabiony ruchem z Kościoła spojrzał w tą stronę.
"Co za debil." Zapewne myślał Antoś, ale rozochocony Grom za nic miał opinię innych w owej chwili. Czuł się... tak bardzo dziwnie. Lekko. To strach. Nie czuł go. Po raz pierwszy od trzydziestu bodaj dni.
- Wszyscy na barykadę! Wszyscy! - wrzeszczał porucznik.
Grom podbiegł do pozycji Antosia i otworzył ogień. Kule biły tuż koło niego, ale młody powstaniec i kule miał za nic.
- Nie oddamy tej barykady tak łatwo! Każdy metr to dziesiątki żyć, każdy krok w tył to nóż wbity w plecy Polsce, naszej matce! Nie poddawać się! Strzelać, walczyć! Damy radę, nie możemy nie dać!
Mimo wcześniejszej niechęci Grom dał się ponieść górnolotnym słowom. Nie, nie słowom. Nie obchodziło go za co walczą i po co ginął. Dał się ponieść intonacji i uniesieniu. Po prostu czuł falę radości i podniecenia walką. Czuł, jakby walczył po raz pierwszy. Wcześniej... wcześniej ratował życie. Teraz zabijał i chciał zwyciężyć. Nie ważne co, po co i dla kogo. Po prostu miał wielką chęć walczyć.
Krótką serią zwalił z nóg Niemca, który wyłonił się zza węgła i zamierzył granatem.
 
Grey jest offline  
Stary 05-11-2007, 10:18   #103
 
Mira's Avatar
 
Reputacja: 19291 Mira ma wspaniałą reputacjęMira ma wspaniałą reputacjęMira ma wspaniałą reputacjęMira ma wspaniałą reputacjęMira ma wspaniałą reputacjęMira ma wspaniałą reputacjęMira ma wspaniałą reputacjęMira ma wspaniałą reputacjęMira ma wspaniałą reputacjęMira ma wspaniałą reputacjęMira ma wspaniałą reputację
- Basiu...Jak ty się czujesz? Wiem, że martwisz się o wszystkich, ale kto pomoże tobie? słyszałam kiedyś takie powiedzenie: 'Kto uzdrowi uzdrowiciela'?

Na słowa Olgi sanitariuszka, która właśnie zaczęła szukać odpowiednich do usztywnienia nogi deseczek, znieruchomiała. Podniosła swoje orzechowe oczy na koleżankę i przez chwilę patrzyła na nią w milczeniu. Jej twarz była wykutą w kamieniu maską, dopiero po chwili zaciśnięte wargi rozluźniły się, wyginając ku górze w delikatnym, dziewczęcym uśmiechu.

- O to samo mogłabyś spytać Wiernego. – rzekła spokojnie. – On robi to samo. Troszczy się o nas wszystkich jakby był półbogiem, a jest tylko człowiekiem...

Dziewczyna wzięła wybrane deseczki i bandażem poczęła przymocowywać je do nogi Olgi. Rozprostowanie rannej kończyny bolało niesamowicie. Na moment więc rozmowa ucichła. Obie kobiety wsłuchiwały się teraz w odgłosy walki na zewnątrz.
Kiedy najgorsza część pracy sanitariuszki już minęła, wróciła do przerwanego wątku.

- Nie walczymy tu dla siebie tylko. Walczymy o sprawy wielkie, o nasz kraj, o Polskę! A w takich sytuacjach uczucia jednego człowieka przestają mieć znaczenie...

Odruchowo spojrzenie Basi powiodło ku chłopakowi o zapadniętych policzkach i pożółkłej skórze. Pierś Junaka unosiła się z trudem, jak gdyby on sam rozgrywał walkę. Walkę o każdy oddech.

Usztywnienie było gotowe. Sanitariuszka nerwowo zaczęła pakować zawartość apteczki. Była potrzebna przy barykadzie. Każdy strzał na zewnątrz mógł być dla któregoś z powstańców wyrokiem śmierci, a z odgłosów wynikało, że rozpętało się tam piekło.

- Nie martw się o mnie. – powiedziała do Olgi pewnym głosem. – Jeśli chcesz oszczędzić mi zmartwień, to po prostu zdrowiej jak najszybciej. Dobrze jakbyś teraz poćwiczyła chodzenie z tym usztywnieniem. Potem nie będzie już czasu na próby.

Z uśmiechem na ustach Basia zasalutowała rannej łączniczce, po czym wyszła na zewnątrz. Zwinnie niczym lisiczka przemknęła w pobliże barykady, by stamtąd móc obserwować czy ktoś aby jej nie potrzebuje.

Jakby w odpowiedzi na swoje obawy, dziewczyna ujrzała, jak na piersi jednego z chłopców - Antosia wykwita czerwony kwiat. Aż zbyt dokładnie widziała grymas bólu na młodej twarzy, zanim powstaniec osunął się na ziemię. Najgorsze było przy tym to, że znajdował się on po drugiej stronie ulicy ostrzeliwanej przez Niemców. Dostanie się tam, było równoznaczne z wystawieniem się na ostrzał przeciwnika.

Strach skuł serce dziewczyny, które teraz krwawiło wraz z młodym powstańcem. Przed oczami sanitariuszki nagle jednak przewinęła się dopiero co odbyta rozmowa z Olgą.

„Nie walczymy tu dla siebie tylko. Walczymy o sprawy wielkie, o nasz kraj, a w takich sytuacjach uczucia jednego człowieka przestają mieć znaczenie...”


To były jej słowa.
Basia ścisnęła tylko pewniej apteczkę w dłoni. Zdecydowała.

- Basia! Tam, przy kościele, Antoś! Dawać sanitariuszkę, natychmiast! – usłyszała głos Wiernego, który tylko dodał jej pewności.

Nie bacząc na ostrzał, wyskoczyła ze swojego schronienia i biegiem ruszyła do rannego. Te kilka sekund zdawało się trwać wieczność. Słyszała świszczące niedaleko pociski.

„Jeszcze kawałeczek... Jeszcze parę kroków... Udało się!”

Sanitariuszka doskoczyła do rannego i odwróciła go na plecy. Oddychał! Choć z wielkim trudem. Odciągnąwszy powstańca za załom ściany, dziewczyna przystąpiła do pracy, rozrywając koszulę na piersi. Nie było czasu na wątpliwości i ocenę stanu chłopca, teraz wszak liczyły się sekundy.

Raz tylko w trakcie opatrywania rannego, uniosła wzrok na Groma, który zajął niedaleko stanowisko, broniąc pozycji Antosia. Może uda im się wspólnie przenieść rannego?
 
__________________
Co dzieje się z naszymi marzeniami, gdy uświadomimy sobie, że nigdy się nie spełnią?
Stają się naszymi najgorszymi koszmarami.
Mira jest offline  
Stary 05-11-2007, 20:39   #104
 
Angrod's Avatar
 
Reputacja: 189 Angrod ma w sobie cośAngrod ma w sobie cośAngrod ma w sobie cośAngrod ma w sobie cośAngrod ma w sobie cośAngrod ma w sobie cośAngrod ma w sobie cośAngrod ma w sobie cośAngrod ma w sobie cośAngrod ma w sobie cośAngrod ma w sobie coś
- Co tu robisz!? Spieprzaj do swoich!

Chłopak już wcześniej miał obiekcje co do polecenia, ale teraz w ogólnie panującym rozgardiaszu, gdzie chyba tylko wrzask Kmicica ogarniał ten... określenie jakie mu przyszło do głowy bynajmniej nie pasowało do tego świętego miejsca, raczej do jego przeciwieństwa, istny chaos. Prawie wstydził się tego co miał do przekazania, a musiał to wykrzyczeć, żeby porucznik usłyszał, wiedział, że u nich nie jest łatwo, ale tutaj...

- Wierny prosi o wsparcie! - Wykonał polecenie.

- Chmura czy on zdurniał?! Ja tu piekło mam!!! Nie pieprz, tylko rozstawiaj swoją maszynkę, daj osłonę Orłowi z PIATem.


Widocznie przeszedł teraz pod komendę Kmicica, nie powinien sprzeciwiać się starszemu stopniem, a i sam wolał walczyć nawet w gorszej sytuacji pod rozkazami zdecydowanego człowieka, niż u fanatyka z problemami w plutonie. Przynajmniej miał pewność, że zwycięstwo i przeżycie nie będzie szło ze sobą w parze, bo jak tu myśleć o zwycięstwie? Co najwyżej o czasie jaki się utrzymają. Ale co to w ogóle za myśli? Ucieczka? Z Warszawy? Nie raz się uciekało przed wojną nie raz po wojnie, ale zawsze w obrębie stolicy, małej ojczyzny gdzie zawsze znalazło się jakiś azyl, a teraz? Ucieknie z miasta, kanałami i co dalej?

Tak, właśnie tutaj i w tej chwili był bardziej potrzebny, jeśli padną Wierny zostanie bez szans. Rozłożył sie zgodnie z poleceniem by móc skutecznie ochraniać Orła. Zamknął na chwilę oczy, kiedy kawał stropu zgniótł jednego z powstańców, był to okropny dźwięk.

Nie był zbyt religijny, ale przeżegnał się wodą święconą. Do tej pory walki w kościele przebiegały dla niego pomyślnie. Obrócił się w stronę ołtarza. Stał tam pusty krzyż, ledwo trzymający się ściany. Gdzie jest Chrystus? Po trzech dniach może być za późno. Mokry palec spoczywał na cynglu browninga, jak palec Tomasza, którym Jezus kazał dotknąć swoich ran. Tomasz nie uwierzył, on dostał potwierdzenie. Chmura strzelał. Zabijał Niemców. Między seriami usłyszał jednak, fragment modlitwy, która już na całą walkę w kościele zagnieździła się w jego umyśle. Nie myślał o niej, nie próbował przypomnieć sobie skąd ją zna. Zabijał Niemców i powtarzał tekst psalmu dwudziestego trzeciego.
 
Angrod jest offline  
Stary 05-11-2007, 21:14   #105
 
Grey's Avatar
 
Reputacja: 30 Grey jest na bardzo dobrej drodzeGrey jest na bardzo dobrej drodzeGrey jest na bardzo dobrej drodzeGrey jest na bardzo dobrej drodzeGrey jest na bardzo dobrej drodzeGrey jest na bardzo dobrej drodzeGrey jest na bardzo dobrej drodzeGrey jest na bardzo dobrej drodzeGrey jest na bardzo dobrej drodzeGrey jest na bardzo dobrej drodzeGrey jest na bardzo dobrej drodze
Grom walnął kolejną serią i zaśmiał się diabolicznie, widząc jak kule rozrywają mięsień uda kolejnego nazisty. To co się z chłopakiem działo, było trudne do opisania. Zaśmiewał się jak pijany, jakby wszystko co robił, było dobrym żartem. Zabijał. I stał wśród zabijanych.

Śmierć miotała kosą wokół niego. Czuł jej ostrze tuż przy twarzy, tuż przy sercu. Widział, jak kosa trafiała szturmujących Niemców. I to wzbudziło w nim jeszcze większą wesołość.

Widział ją. Wielką i mroczną, stojącą nad nimi. Jej stopy pokrywały niemal cału placyk skrzyżowania. Ciemne szaty smutno spływały w dół. Kościste ręce dzierżyły morderczą broń, której wysokość trudno było Gromowi ocenić.Kosa miała może... może sześć, może więcej wysokości kościoła. Była ogromna. Powolny ruch ostrza, w tą i w tamtą. A gdy tylko kosa dotknęła kogoś, ten padał bez życia. Grom wpatrywał się w nią urzeczony. Była tak wyniosła, bezwględa, piękna w swej bezdusznej pracy.

Nagle Pani Śmierć wyjaśniała. Stała się półprzezroczysta. Znikła. Na chwilę, spomiędzy dymów, wyłoniło się słońce. Gorące, sierpniowe. Oślepiło Groma. Padł na kolana, skryty za barykadą. Pocisk Tygrysa przeleciał może metr nad głową żołnierza. Ale ten tego nie zauważył. Przecierał oczy. Biały pył rozbitych murów, czarna sadza spalonych mebli, mokre łzy cieknące wartko z oczu. Wszystko to rozmazał przecierając twarz. A gdy otworzył oczy na powrót, gdy świat znów był taki, jak poprzednio, pełen strachu i obawy przed śmiercią, ujrzał Basię, która z nadzieją spoglądała mu w oczy.

"Tak Basiu, pomogę Ci"
pomyślał powstaniec. Serce miał przepełnione tak wielką dawką uczuć, że choćby usiadł w spokojnym miejscu i starał się je nazwać, nie umiałby tego zrobić. Choćby nawet zacząć.

Grom zerwał się na równe nogi i podbiegł do Antka i sanitariuszki. Razem unieśli rannego i skuleni nieśli go ku tymczasowemu punktowi zbornemu dla rannych.

Chyłkiem rudy młodzieniec zerknął na dziewczynę. Nie, nie była ładna. Wcześniej nawet nie myślał o niej jako o atrakcyjnej kobiecie. Ale w owej chwili, z sercem wciąż pełnym targającymi nim sprzecznymi uczuciami, miał wrażenie, że ta dziewczyna nosiła w sobie anioła. A kto może nie ukochać anioła?

Zostawił rannego, mrugnął do sanitariuszki, machnął radośnie do Olgi i popędził z powrotem. Na barykadę. Do przyjaciół. Do towarzyszy broni.
 

Ostatnio edytowane przez Grey : 05-11-2007 o 21:18.
Grey jest offline  
Stary 08-11-2007, 00:49   #106
 
kitsune's Avatar
 
Reputacja: 344 kitsune jest jak klejnot wśród skałkitsune jest jak klejnot wśród skałkitsune jest jak klejnot wśród skałkitsune jest jak klejnot wśród skałkitsune jest jak klejnot wśród skałkitsune jest jak klejnot wśród skałkitsune jest jak klejnot wśród skałkitsune jest jak klejnot wśród skałkitsune jest jak klejnot wśród skałkitsune jest jak klejnot wśród skałkitsune jest jak klejnot wśród skał
Stare Miasto, barykada na ul. Długiej 1 IX 1944 20.20-20.40.

Atak trwał. Kolejny szturm niemieckiej piechoty załamał się ogniu erkaemów grupy „Wiernego”. „Drągal” przynajmniej trzykrotnie zmienił pozycje. Przynajmniej dwa razy pociski STUGa rozbijały jego pozycje, a erkaemista wychodził z tego bez szwanku. Po raz czwarty zmienił bęben z amunicją i znów przeciągnął serią w poprzek Mostowej. Szykujący się do szturmu pluton niemiecki ponownie zaległ wśród gruzów. Ogniem z MG-34 ustawionego na barykadzie wspomagał go „Jonasz”. Sierżant odłożył na bok PIATa, bowiem nie miał czystej pozycji do strzału w wóz bojowy. Od strony kościoła dobiegł chłopaków i dziewczyny „Wiernego” ogromny wybuch, a chwilę potem kłęby pyłu wytrysnęły z ruin. Walka nawet na moment nie ustawała. W ruinach znów dało się słyszeć serie i pojedyncze wystrzały, potem kilka eksplozji granatów zlewających się w jedno. A od barykady znów eksplozja z działa STUGa, a za plecami rozerwał się kolejny pocisk z potężnego moździerza zamontowanego na podwoziu Tygrysa. A potem ktoś ściął serią „Drągala”, tak po prostu. Jego erkaem przestał strzelać. „Wierny” uniósł głowę i dostrzegł, że ciało jego podkomendnego wisi z okna, a obok niego widać lufę MG-42 wycelowaną w niebo. Bezużytecznie. Strzelał jeszcze „Daniel’. Raz za razem. Zostało mu zaledwie 30 naboi. Wycelował po raz kolejny, tym razem gruba ryba, kapitan Waffen-SS nieopatrznie wychylił się zza pancernego monstrum. Strzał i oficerem rzuciło o ziemię.


„Basia” z „Gromem” przenieśli rannego „Antosia”. „Grom” cudem uniknął trafienia, kule gwizdały mu wokół głowy, lecz chłopak był wciąż ogarnięty euforią. „Antoś” spoczął obok „Junaka” i „Olgi”. Młoda sanitariuszka czym prędzej zaczęła opatrywać chłopaka, który oberwał w pierś. Krwawe bąble wykwitały na jego wargach z każdym oddechem. Każdy kolejny oddech stawał się coraz płytszy. „Basia” odkaziła ranę i przyłożyła opatrunek. „Antoś” otworzył na chwilę oczy i nieprzytomnym wzrokiem spojrzał na dziewczynę. Uniósł dłoń, jakby chciał ją pogłaskać po policzku. I umarł.


STUG ostrzeliwuje barykadę "Wiernego".

„Chmura” w kościele przeładował kolejny magazynek. „Orzeł” przycisnął się do PIATa, przymierzył i pociągnął spust. Pancerzownica szarpnęło, gdy silna sprężyna wypchęła pocisk, z którego dyszy po kilku metrach wytrysnęła struga ognia. I pudło! Rakieta zrykoszetowała od kadłuba STUGa. „Orzeł” zaklął i zaczął naciągać sprężynę broni. „Chmura” wypatrzył przekradającą się przez Nowowiejską grupę Niemców i pociągnął krótką serią. Prawdziwie szczęśliwy strzał, a szkopy kompletnie zaskoczone. Chłopak poprawia i czwarty Niemiec pada na ulicę i zastyga na niej w kałuży krwi. Piechota niemiecka wycofuje się do kamienic po drugiej stronie. STUG zostaje sam. Może teraz by się go dało gammonem? A może lepiej poczekać? Przecież szkopskie czołgi zwykle wycofują się bez osłony piechoty. „Chmura” zastanawiał się. Jak przez mgłę usłyszał głos „Kmicica”:
- Wstrzymać ogień! Wycofują się!


„Wierny” na barykadzie rzucił granatem w atakujących Niemców i poprawił serią z peema. Dwóch z nich zaległo przed barykadą, martwych lub rannych. Obok „Czarny” zamachnął się i wypuścił z dłoni kolejną butelkę zapalającą. Znów płomienie oświetliły atakujących. „”Jastrząb” i „Wierny” to wykorzystali. I odparli kolejny atak. Po drugiej stronie ulicy za gzymsem skrył się „Kruk”. Mierzył uważnie ze swojego peema. Od początku szturmu trafił przynajmniej trzech Niemców. Kilka metrów od niego przyklęknął „Grom”. Strach kompletnie go opuścił. Pozostały resztki euforii i całe morze desperacji. Strzelał, strzelał, strzelał. I mierzył jak rewelacyjnie. Wyłapał na tle płomieni grupę grenadierów i teraz ściągał jednego po drugim. Niedobitki drużyny wycofały się w ruiny kościoła św. Jacka w pośpiechu znamionującym panikę. Ktoś od strony Mostowej krzyknął po niemiecku, chyba coś o wycofywaniu się. Ktoś powtórzył bliżej, a potem Niemcy, ostrzeliwując się odstąpili od barykady i ruin kościoła św. Ducha. Zostały trupy, dziesiątki trupów. „Wierny” rozejrzał się. Kilkanaście metrów dalej na chodniku leżał „Kruk”, z przestrzelonej głowy płynął strumyk krwi.


Oddziały ze Starówki szykują się do zejścia do kanałów.

Koniec, na dziś, a może w ogóle. Nawet nie zauważyli, ze zapadł zmierzch, spotęgowany przez kłęby czarnego dymu bijącego z płonących kamienic, kościołów. Porucznik usłyszał, że w kościele „Kmicic” zwołuje swoich ludzi, którzy meldują się po kolei. Wielu nie odpowiada. Zza muru kościelnego wyłonił się „Chmura”, trzymając w rękach nieodłączny erkaem browning. Z czarnej od sadzy twarzy patrzyły załzawione od dymu oczy. Niemcy raczej już nie zaatakują, nie lubili nocy, nie lubili atakować nocą. Mieli kilka godzin spokoju, byle dotrwać do upragnionego rozkazu, który pozwoli im zejść do kanałów.
 
__________________
Lisia Nora Pluton szturmowy "Wierny" (zakończony), W drodze do Babilonu


kitsune jest offline  
Stary 09-11-2007, 11:02   #107
 
Mira's Avatar
 
Reputacja: 19291 Mira ma wspaniałą reputacjęMira ma wspaniałą reputacjęMira ma wspaniałą reputacjęMira ma wspaniałą reputacjęMira ma wspaniałą reputacjęMira ma wspaniałą reputacjęMira ma wspaniałą reputacjęMira ma wspaniałą reputacjęMira ma wspaniałą reputacjęMira ma wspaniałą reputacjęMira ma wspaniałą reputację
Basia wzięła delikatnie dłoń zmarłego w obie ręce, jakby w geście pożegnania. Odszedł. Sanitariuszka miała tylko nadzieję, że śmierć wśród swoich osłodziła mu te ostatnie chwile. Nie wszyscy mają tyle szczęścia przecież. Jedną ręką zamknęła powieki Antosia, zaś drugą przycisnęła jego brudną i poobcieraną dłoń do własnego lica. Kierowana potrzebą serca zaczęła nucić pieśń, którą jej własna matka śpiewała w czasie I wojny.

Żołnierzu mój pozostaw dom i serce swe,
Ona już wie, że nie spotkacie się.
Lecz dusza jej i serce zawsze będą twe,
Bo żołnierz twój na wojnę ruszył w dal...


Na zewnątrz jakby ucichło. No tak, nadeszła noc, więc dzienne potwory chowają się do swych jam, by świętować przelaną krew. Dziewczyna ułożyła zmarłego w pozycji śpiącego rycerza, po czym wstała. Jej oczy spotkały się z oczami Olgi. Tylko skinęła głową na potwierdzenie domysłów, wszak tu nie trzeba było słów.
Raz jeszcze obejrzała się, by spojrzeć na Antosia, a potem na Junaka, którego ciało trawiła gorączka.

„Zaraz wrócę Kochany...”

Dziewczyna wyszła na zewnątrz pod barykadę. Faktycznie ostrzał skończył się. Jej twarz owiał przesączony zapachem prochu wiatr. Zrobiło się chłodniej.

Pokonując nowe zwaliska gruzów ruszyła przed siebie, rozglądając się wokoło. Zapadał mrok, wobec czego trudno było odróżnić ciała Niemców od Polaków. To wystająca z okna kamienicy lufa MG-42 zidentyfikowała zwisające obok bezwładnie ciało.

„Drągal.”

Basia szła dalej, a każdy chrzęst pod stopami zdawał się jej być chrupnięciem kości. Zaprawdę makabryczne wizje nawiedzały jej umysł podczas tego krótkiego „spaceru”. Wreszcie dotarła do Wiernego, który otępiałym wzrokiem przypatrywał się kolejnemu ciału.

„Kruk.”

Spojrzenie sanitariuszki skrzyżowało się z usadowionym niedaleko Gromem, mówiła więc głośno do dowódcy "Wigier", by i strzelec poznał prawdę, przykrą prawdę.

- Melduję, że mimo prób podejmowania akcji ratunkowej, strzelec Antoś skonał z powodu ciężkich obrażeń. Ponieważ działania militarne zostały zaprzestane, pragnę spytać czy są ranni do opatrzenia?

Wiedziała jak głupio musiał brzmieć meldunek w takiej sytuacji, jednakże wojskowy ton był jedynym źródłem mobilizacji, jedynym ratunkiem przed rozpaczą.
 
__________________
Co dzieje się z naszymi marzeniami, gdy uświadomimy sobie, że nigdy się nie spełnią?
Stają się naszymi najgorszymi koszmarami.
Mira jest offline  
Stary 11-11-2007, 12:40   #108
 
Kutak's Avatar
 
Reputacja: 173 Kutak ma w sobie cośKutak ma w sobie cośKutak ma w sobie cośKutak ma w sobie cośKutak ma w sobie cośKutak ma w sobie cośKutak ma w sobie cośKutak ma w sobie cośKutak ma w sobie cośKutak ma w sobie cośKutak ma w sobie coś
Każdy bal się kończy. A gdy ucichnie orkiestra i skończą się tańce widać wiele rzeczy, które trudno zauważyć w chwili, gdy tak wiele par wiruje na parkiecie. Widać wtedy smutek, żal. Widać brud, nieporządek. Słychać klątwy i wyzwiska. Gdy kończy się bal dostrzegamy, iż wcale nie było tak, jak się wydawało. Tak też było w chwili, gdy Wierny po raz kolejny skończył swój szalony taniec z Wojną, główną damą jego serca.

Potrzebował chwili. Chwili dla siebie, by móc pozbierać się do kupy, by móc znowu być silnym porucznikiem. Martwe oczy Kruka spoglądały jednak na niego, wiercąc dziurę w jego duszy, zwisające z okna ciało Drągala także nie chciało pozwolić mu zachować odrobiny spokoju duszy... Wojna. Ona zawsze pragnie ofiar z młodych dusz, żywi się ludzką śmiercią, nieszczęściem, smutkiem. A przecież wszyscy byli tacy młodzi, mieli tyle życia przed sobą... Mieli plany, wielkie plany- marzenia Drągala o zwyczajnym, prostym życiu w górach, o którym kiedyś opowiadał w nocy, były tak bliskie, tak realne i tak piękne... A Kruk, który już przed wojną miał zagwarantowaną przyszłość, który przez nią stracił wszystko i teraz wciąż mówił o odbudowie? Dlaczego niszczyć tak wzruszające marzenia? Wszystko w imieniu czego? Czy Polska, ich matka, pragnie tylu cierpień swoich dzieci?

I w tym momencie w duszy Wiernego zasiało się ziarno zwątpienia.

- Melduję, że mimo prób podejmowania akcji ratunkowej, strzelec Antoś skonał z powodu ciężkich obrażeń. Ponieważ działania militarne zostały zaprzestane, pragnę spytać czy są ranni do opatrzenia?- usłyszał nagle donośny głos Basi.

- Ranni... Nie. Zobacz tylko co z Czarnym i Chmurą, Basiu.- powiedział głosem tak innym od jego podniosłego tonu, tak zwyczajnym i zmęczonym... Antoś też poległ. Ciekawe, co z Junakiem, czy da radę... Kanały są koszmarem. Wielu w pełni zdrowych tam ginie. Jak ma to przeżyć umierający ukochany sanitariuszki?

- Jonasz, Jastrząb, Grom- do mnie.- zakrzyknął po chwili, wstając- Chyba czeka nas chwila spokoju. Weźmy ciała naszych trzech przyjaciół i pochowajmy je tak, jak należałoby to zrobić. Umarli honorowo, niech też leżą z honorami.

- A później...
- dodał po chwili- Później już tylko poczekamy i schodzimy. Kanały zapraszają.
 
__________________
Kutak - to brzmi dumnie.
Kutak jest offline  
Stary 11-11-2007, 13:27   #109
Banned
 
Reputacja: 0 Arango jest na bardzo dobrej drodzeArango jest na bardzo dobrej drodzeArango jest na bardzo dobrej drodzeArango jest na bardzo dobrej drodzeArango jest na bardzo dobrej drodzeArango jest na bardzo dobrej drodzeArango jest na bardzo dobrej drodzeArango jest na bardzo dobrej drodzeArango jest na bardzo dobrej drodze
Jonasz

Sierżant
podniósł się ze swej pozycji cały czarny od dymu i prochowych wyziewów. Rozejrzał się z niedowierzaniem wokół. Czy można z ruin zrobić ruiny ? Wyglądało na to że Niemcom się udało.

Wokół wstawali inni równie jak on zakurzeni, niektórzy kaszleli. Zbierał swoje uzbrojenie, w tym ostatni pocisk do PIATa, gdy usłyszał jednocześnie meldunek Basi :

- Melduję, że mimo prób podejmowania akcji ratunkowej, strzelec Antoś skonał z powodu ciężkich obrażeń. Ponieważ działania militarne zostały zaprzestane, pragnę spytać czy są ranni do opatrzenia?

I wezwanie Wiernego :

- Jonasz, Jastrząb, Grom- do mnie.- zakrzyknął po chwili, wstając- Chyba czeka nas chwila spokoju. Weźmy ciała naszych trzech przyjaciół i pochowajmy je tak, jak należałoby to zrobić. Umarli honorowo, niech też leżą z honorami.

To ludzi zupełnie wykończy pomyślał ponuro. Jeszcze pogrzeb, w perspektywie droga przez kanały pewne gówna, co go przerażało. Ilu ich teraz zostało ? Sześć osób z plutonu ? Popatrzył na trzymany w ręce pocisk do PIATa. Na cholerę mu on i tak do kanału wezmą tylko lekkie uzbrojenie. Będzie musiał zostawić swojego MG i skombinować jakąś "maszynkę". Podszedł do Wiernego.

-
Panie poruczniku sierżant Jonasz melduje się na rozkaz. Stan plutonu... zresztą pan porucznik sam widzi - dokończył ponuro.

Miał tylko nadzieję, że Wierny podczas pogrzebu nie będzie pieprzył o Ojczyznie i Honorze, spełnianiu Obowiązku i tak dalej, a ograniczy się do krótkiej modlitwy. Inaczej ktoś z plutonu może nie wytrzymać, najpewniej Grom, albo ... on sam.
 
Arango jest offline  
Stary 11-11-2007, 20:54   #110
 
Grey's Avatar
 
Reputacja: 30 Grey jest na bardzo dobrej drodzeGrey jest na bardzo dobrej drodzeGrey jest na bardzo dobrej drodzeGrey jest na bardzo dobrej drodzeGrey jest na bardzo dobrej drodzeGrey jest na bardzo dobrej drodzeGrey jest na bardzo dobrej drodzeGrey jest na bardzo dobrej drodzeGrey jest na bardzo dobrej drodzeGrey jest na bardzo dobrej drodzeGrey jest na bardzo dobrej drodze
Grom opadł ciężko na beton za barykadą. Chciał się śmiać, ale nie mógł. Mocno ściskał lufę Błyskawicy. Wciąż była bardzo ciepła. Ale zaciskał ręce z zupełnie innego powodu.

Grom cały drżał. Szczękał zębami, kolana, mimo prób kontroli, bez opamiętania drgały w lewo i w prawo. Nieprzyjemne dreszcze przechodziły przez plecy. Chłopak zamknął oczy, by się opanować, ale i to nie pomogło. W ciemności widział pozbawioną uczuć twarz Pani Śmierci. Oraz twarze zabitych Niemców, często zmyślone, obok twarzy utraconych kolegów. Czym prędzej na powrót otworzył oczy.
Nie mógł nawet mówić. Szczęka i język żyły własnym życiem, zupełnie nieposłuszne woli Groma.

- Jonasz, Jastrząb, Grom- do mnie- zakrzyknął Wierny- Chyba czeka nas chwila spokoju. Weźmy ciała naszych trzech przyjaciół i pochowajmy je tak, jak należałoby to zrobić. Umarli honorowo, niech też leżą z honorami.

Rudzielec nie dosłyszał. Nieprzytomnie spojrzał w stronę dowódcy wyczuwając bardziej niż słysząc, że ten czegoś oczekuje. Grom dostrzegł obok sierżanta, który wpatrywał się troskliwym wzrokiem w siedzącego wciąż żołnierza. Podoficer najwyraźniej zauważył, w jak tragicznym stanie znajdował się dziewiętnastolatek.
 
Grey jest offline  
 


Narzędzia wątku
Wygląd

Zasady Pisania Postów
Nie Możesz wysyłać nowe wątki
Nie Możesz wysyłać odpowiedzi
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Trackbacks jest Wył.
PingbacksWł.
Refbacks are Wył.


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 05:00.



Powered by: vBulletin Version 3.6.5
Copyright ©2000 - 2019, Jelsoft Enterprises Ltd.
Search Engine Optimization by vBSEO 3.1.0
Pozycjonowanie stron | polecanki
Free online flash Mario Bros -Mario games site

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164 165 166 167