Spis Stron RPG Regulamin Wieści POMOC Kalendarz
Wróć   lastinn > RPG - play by forum > Sesje RPG - Inne > Archiwum sesji z działu Inne
Zarejestruj się Użytkownicy

Archiwum sesji z działu Inne Wszystkie zakończone bądź zamknięte sesje w systemach innych (wraz z komentarzami)


 
 
Narzędzia wątku Wygląd
Stary 12-07-2007, 23:25   #1
 
kitsune's Avatar
 
Reputacja: 344 kitsune jest jak klejnot wśród skałkitsune jest jak klejnot wśród skałkitsune jest jak klejnot wśród skałkitsune jest jak klejnot wśród skałkitsune jest jak klejnot wśród skałkitsune jest jak klejnot wśród skałkitsune jest jak klejnot wśród skałkitsune jest jak klejnot wśród skałkitsune jest jak klejnot wśród skałkitsune jest jak klejnot wśród skałkitsune jest jak klejnot wśród skał
Pluton szturmowy "Wierny"

Akt I - Na Starówce
Scena 1 - Oczekiwanie
Stare Miasto, barykada na Dekerta, Reduta Wiernego, 1 IX 1944 9.00

Samo Powstanie Warszawskie wywołuje u mnie dziwny nastrój, jakby połączenie zniecierpliwienia, strachu i pewnego rodzaju dumy. Nieczęsto zdarza się uczestniczyć w czymś, co zdecyduje o losach ojczyzny, nieczęsto możemy walczyć o stolicę własnego kraju. Czuję też tą całą odpowiedzialność, jej ciężar- jestem dowódcą całego plutonu szturmowego, ci ludzie są moimi podkomendnymi, często od moich rozkazów będzie zależało ich życie…
„Pamiętnik Wiernego, wpis z 31 lipca 1944”

Wpierw usłyszeli potworny zgrzyt, gdy rakietowe pociski opuszczały swoje prowadnice. Jakby stara szafa z mozołem była przesuwana po kamiennej posadzce. Potem ryk, krowi ryk. Nazywano je „krowami” lub „szafami”, a były śmiercią w płomieniach. Pluton „Wiernego” nie po raz pierwszy był pod ostrzałem. Wszyscy automatycznie zareagowali na ostrzegawczy krzyk „Jonasza” i zanurkowali w prowizorycznych schronach. Ulica zatrzęsła się, a fala gorąca ogarnęła ich ciała. Znów zapalający. Wszędzie było pełno kurzu i pyłu, całe tumany wznosiły się ponad ruiny kamienic, zasnuwając błękit wrześniowego nieba. Czekali jeszcze kilka minut w ukryciu. Jak zwykle szkopy po salwie z „szaf” czekali aż ludzie wylezą i walili z moździerzy. Jest! Puf! Puf! Puf! A potem kilka wybuchów na Dekerta, ale i na Nowomiejskiej, Krzywym Kole i Kamiennych Schodkach. Szkopy robiły się bezczelne, granatniki podstawili chyba na kilkaset metrów linii walk. A „Wierny” i jego ludzie z wolna podnieśli się ze swoich schronień i zajęli pozycje ponad barykadą na Dekerta. W oknach, otworach wybitych w ścianach, w suterenach, gdzie czekali na atak wroga.
Ruiny Rynku na Starówce

Tym razem nie nadszedł. Pewnie chcieli zmęczyć obrońców. Jak zwykle zresztą. Przyjdą po południu, z czołgami, poprzedzeni huraganowym wsparciem artylerii i stukasów. „Wierny” o twarzy poszarzałej od pyłu otrzepał panterkę, poprawił polówkę i sprawdził schmeissera. Zostało mu jeszcze kilka magazynków. Na dziś chyba starczy. Potem ruszył na obchód. „Antoś” oraz „Drągal” i „Dyzio” z MG-42 na szczycie kamienicy, za osypiskiem cegieł. Mieli pole ostrzału na prawie cały Rynek. „Chmura” z „Czarnym” na lewym skrzydle, na pierwszym piętrze przy oknie. „Jastrząb”, „Grom” oraz ponury „Kruk” na parterze. Czujni, stanowili jedyny odwód plutonu. „Jonasz” przy dowódcy dobrotliwie sarkał. Bardziej dla zasady niż z konkretnego powodu. Ot, żołnierz z lekkim opierdolem lepiej działa. „Krzysztof” wraz „Danielem zajęli pozycje w ruinach sąsiednich kamienic. Dziewczęta póki co przy zejściu do piwnicy, gdzie „Wierny” urządził prowizoryczną kwaterę.
Skrajem Dekerta przekradał się pluton z batalionu WSOP „Dzik” ze zgrupowania „Róg”. Ich porucznik. Chudy dwudziestolatek o twarzy zmęczonej, a oczach lśniących gorączką dał swoim znak i chłopcy dwójkami przekraczali ulicę. Seria. Jeden z nich zwinął się z bólu na środku jezdni. Młoda sanitariuszka podbiegłą do niego i z mozołem zaczęła go ściągać na za róg zrujnowanej kamienicy. Potem znów cisza. „Dzikowcy” odeszli. „Wierny” przypadł do szczytu barykady, wychylił się i przytknął do oczu lornetkę Zeissa. Promienie słoneczne odbiły się od wielkich szkieł. „daniel” omiatał pozycje niemieckie przez lunetę snajperki. Tak jak myślał. Jeden ze strzelców niemieckich ulokowanych w oknie kamienicy na Jezuickiej dojrzał „Wiernego”, dał znak swoim a potem wycelował z Mausera. „Daniel”, mierząc w szkopa, pogładził opuszkiem wskazującego palca komorę zamkową SWT. Lekko ściągnął spust. Szczęk iglicy i wystrzał zlał się w jedno. Dla niego pocisk jakby w zwolnionym tempie opuścił lufę sowieckiego karabinu i z ponaddźwiękową prędkością osiągnął cel. Z potylicy szkopa wystrzelił gejzer krwi i odłamków czaszki.

Znów cisza…

„Wierny” spokojnie lustrował przedpole. „Chmura” przylgnął do kolby Browninga i czekał. Zawadiacko mrugnął do „Czarnego”, który błysnął w uśmiechu bielą zębów. Młody warszawiak, nadal męczący się z raną wyniesioną z walk w katedrze św. Jana, zachowywał zawadiacką zadziorność. Teraz też żuł wytrzaśniętą nie wiadomo skąd wykałaczkę.
- „Czarny”?
„Czarny” usiadł pod ścianą, wyciągnął papierosa i odpalił. Zaciągnął się mocno, a potem podał fajkę ”Chmurze”.
- Czego?
- Fajne te oficerki. Ze szkopa?
- Ano, ale leżą jak ulał.
- Jak oberwiesz, będę mógł je wziąć?
„Czarny” spojrzał przeciągle na kumpla.
- Bydlę z ciebie, „Chmura”.
Obaj cicho się zaśmiali. „Chmura” krótko i urwanie, bo rana w boku znów dała o sobie znać.
„Jonasz”, zwalisty facet, z rurą Panzerfausta przewieszoną przez plecy podbiegł do „Wiernego”:
- Panie poruczniku, cywile idą na Plac Krasińskich. Do włazu. Wszyscy już ćwierkają, że ewakuacja kanałami będzie. Dziś lub jutro. „Olga” od „Roga” przyszła. Mówi, że tam wszyscy się szykują. Część oddziałów już poszła w stronę włazu. Chłopaki pytają, co z nami?
Spojrzał na młodego z wyczekiwaniem. „Wierny” zsunął się z barykady.
- Czekamy sierżancie.
„Jonasz” niedbale zasalutował i przemknął do kamienicy. „Basia”, wyraźnie zatroskana, sprawdzała stan leków i opatrunków. „Olga” z niepokojem wyglądała na barykadę, lecz chwilę później usiadła obok „groma” i zaczęła się z nim droczyć, dość szybko doprowadzając chłopaka do stanu wzburzenia.
Wyraźnie słyszeli ludzi, którzy przedzierali się do włazu. Głównie cywilów. Nieraz słyszeli od nich „Coście nam zrobili!?”, „Po co to wszystko?” lub „Idźcie stąd!”. Coraz więcej zgorzknienia i bezsilności.
Łączniczka od porucznika „Kmicica”, też z „Wigier” podbiegła do „Wiernego”:
- Panie poruczniku, porucznik „Kmicic” zajmuje zgodnie z rozkazem „Roga” pozycje osłonowe na Krzywym Kole i chce się przywitać. – Siedemnastoletnia może blondynka uśmiechnęła się. – A przy okazji… Macie może kilka nadmiarowych granatów? My trzeci dzień bez przerwy w walce, amunicji nie uzupełniliśmy nawet. Granatów brak.
- Byliście na Długiej… - To „Basia” podeszła do łączniczki. – W szpitalu…
Łączniczka pokiwała głową:
- Tak, szpital ewakuowali. Zostali tylko ciężko ranni. Oni… Oni nie idą przez kanały…
„Daniel” położył się na drewnianej podłodze niewielkiego pokoiku na poddaszu. Dach zerwało kilka dni temu, więc w spokoju oglądał chmury leniwie pełznące po błękitnym niebie. Na tle chmur wyraźnie dostrzegał niemieckie samoloty… i gołębie… Furkoczące skrzydłami. Białe, niewinne. Gdzieś w oddali rozgdakał się karabin maszynowy…
 
__________________
Lisia Nora Pluton szturmowy "Wierny" (zakończony), W drodze do Babilonu


kitsune jest offline  
 



Zasady Pisania Postów
Nie Możesz wysyłać nowe wątki
Nie Możesz wysyłać odpowiedzi
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Trackbacks jest Wył.
PingbacksWł.
Refbacks are Wył.


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 22:51.



Powered by: vBulletin Version 3.6.5
Copyright ©2000 - 2019, Jelsoft Enterprises Ltd.
Search Engine Optimization by vBSEO 3.1.0
Pozycjonowanie stron | polecanki
Free online flash Mario Bros -Mario games site

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164 165 166