lastinn

lastinn (http://lastinn.info/)
-   Archiwum sesji z działu Inne (http://lastinn.info/archiwum-sesji-z-dzialu-inne/)
-   -   [Autorski] Wojna (http://lastinn.info/archiwum-sesji-z-dzialu-inne/3740-autorski-wojna.html)

wojto16 03-08-2007 09:05

[Autorski] Wojna
 
Wioska Village nie wyróżniała się od innych wiosek ani florą, ani fauną. Wyglądała tak zwyczajnie jak tylko zwyczajna może być wioska. Dzisiaj dziwnym zbiegiem okoliczności 6 najemników siedziało w karczmie popijając piwo. Niespodziewanie krasnolud Wylkarr rzucił się na strażnika i zaczął go okładać pięściami. Niziołek Alfred zaczął mu grać pieśń bojową która jeszcze bardziej rozłościła krasnoluda. Wszyscy ludzie pouciekali z karczmy, ale Wylkarr przestał dopiero jak zabił strażnika. Pozostali najemnicy poupijali się i spali w najlepsze.
Wszyscy budzicie się w więzieniu. Brudnym, śmierdzącym i wilgotnym. Jako, że się nie znacie proponuję się wam zapoznać.

Loria 03-08-2007 09:20

Obudził ją tępy ból w czaszce. Rozejrzała się po paskudnej celi, w której się znajdowała ona i jeszcze pięciu innych osobników. Zastanawiała się w jaki sposób tu trafiła. Przecież tylko poszła wieczorem napić się piwa. Czy to zawsze musi tak się kończyć?
Była średniego wzrostu, szczupłą elfką. Jej proste, blond włosy, do ramion, były w lekkim nieładzie. Jej ciemnoniebieske oczy lustrowały uważnie każdego kto znalazł się w tej celi. Zastanawiała się, czy strażnicy odebrali jej broń. Po chwili, widząc, że inni tez dochodzą do siebie spytała szeptem:
-Czy moglibyście mi powiedzieć w jaki sposób tu trafiliśmy? Bo nie za wiele pamiętam...
Nawet cichy szept powodował okropny ból głowy.

nox90 03-08-2007 09:41

Wylkarr obudził się tuż po elfce. Pamiętał, że widział tę dziewczynę poprzedniego dnia w karczmie. Nie rozumiał jednak dlaczego oprócz niego siedziało tu aż pięć osób.
Rozglądnął się po celi. Czuł się tu dobrze, gdyż stęchlizna tego pomieszczenia przypominała mu jego dzieciństwo w podziemiach. Usiadł więc i zmierzył groźnym wzrokiem śpiących towarzyszy, po czym usłyszał pytanie.
Nie odpowiedział, bo nie zwykł odpowiadać, a mając na uwadze fakt, że w więzieniu byli przez niego, wiedział, że z potencjalnymi utarczkami warto poczekać do wypuszczenia na wolność.
Zauważył, że elfka ma nietęgą minę.
-Hehe, pewnie kac.-pomyślał. Mnie się żaden ból nie ima.
Po czym jakby na potwierdzenie swych myśli uderzył pięścią w ścianę budząc pozostałych.

Kokesz 03-08-2007 10:51

Alfred obudził się z dużym bólem głowy. Jego oczom ukazał się widok niewielkiego pomieszczenia i pięciu postaci. Szybko zrozumiał, że znalazł się w więzieniu. Równie szybko zaczął przeszukiwać swoje ubranie. Ze smutkiem stwierdził, że wszystko co posiadał znikło nawet jego ulubiona lutnia.

"Co ja teraz pocznę?" - pomyślał rozpaczając nad stratą instrumentu. Widząc budzących się współwięźniów podniósł się. Ubrany był dosyć barwnie. Jego spodnie były dosyć obcisłe i miały czerwono-zielone pionowe pasy. Na sobie miał też kaftan bez rękawów w kolorze młodej trawy z żółtymi haftami na krawędziach. Pod kaftanem miał białą koszulę z szerokimi rękawami. Na głowie nosił żółty kaptur. Twarz miał poczciwą, pyzatą. Na nosie miał binokle. Włosy ciemne, a oczy niebieskie o odcieniu letniego nieba.

Niziołek poprawił swoje ubranie, kaptur na głowie.
- Nazywam się Alfred Greenhill - przedstawił się wszystkim. - Jestem bardem, pieśniarzem, poetą. - Skłonił się nisko i spojrzał na wszystkich po kolei czekając aż inni zdradza swoje imiona.

wojto16 03-08-2007 10:56

Do celi podszedł strażnik.
- Ej, cicho tam łachudro. Trzeba było nie zabijać naszego kapitana to byście mieli teraz spokój. Widziano wprawdzie tylko krasnoluda, ale dostaliśmy anonimowy donos, że wszyscy możecie być w to zamieszani. Całe wasze uzbrojenie spuściliśmy w kiblu, a złoto oddaliśmy biednym handlarzom narkotyków. Jedyną szansą dla was teraz jest ułaskawienie burmistrza, bo inaczej...
I tu przejechał dłonią po gardle ze złośliwym uśmiechem.

Kokesz 03-08-2007 11:36

- No to widzę, że życie nasze ma się ku końcowi - stwierdził widząc gest strażnika. - Jednak chciałbym zauważyć, iż nie znam tych osób i nic nie łączy mnie ze śmiercią waszego kapitana. - Starał się mówić spokojnie, ale w jego głosie słychać było odrobinę strachu.

wojto16 03-08-2007 12:00

- Gadać to se możesz. Troche lepiej lub troche gorzej. Jeśli masz jakieś dowody świadczące o twojej niewinności to śmiało. Pokaż je. Ten anonimowy donos złożyła bardzo wiarygodna osoba. Nasz wielki imperator Lord Viader.

Loria 03-08-2007 12:12

Słysząc słowa strażnika, poczuła rosnącą irytację. Tak po prostu, bez żadnego procesu, bez dowodów, chce ich skazać? Na jakiej podstawie? Co ją obchodzi, że ktoś tam kogoś zabił. Przezwyciężając ogromny ból głowy, powiedziała:
-Chyba raczej powinniście najpierw przedstawić jakieś dowody świadczące o naszej winie, gdyż zeznanie jednego świadka nie jest zbyt wiarygodne. Proszę, spytajcie się karczmarza, on potwierdzi, że nie mamy z tym nic wspólnego.

wojto16 03-08-2007 12:23

W tym momencie spod siana wygrzebuje się karczmarz i mówi:
- Nie uwierzyli mi.
Strażnik zaczyna się znowu śmiać i odpowiada:
- Zeznań imperatora się nie kwestionuje jeśli chce się zachować głowę na karku.

Loria 03-08-2007 12:29

Widząc karczmarza, jej mina trochę zrzedła. Wytężyła pamięć próbując sobie przypomnieć, kto jeszcze był w karczmie, lecz nic jej nie przychodziło do głowy. Ale nagle doznała olśnienia:
-Zaraz! Przecież w karczmie była tylko sześć osób i karczmarz i wszyscy siedzą tutaj. Więc niby jak imperator mógł to potwierdzić? A tak w ogóle to o jakim imperatorze mowa? - spytała z lekko zakłopotaną miną. O nieboszczyku nie wspomniała, gdyż no cóż... było tam tylko ciało, nie on sam.


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 06:07.

Powered by: vBulletin Version 3.6.5
Copyright ©2000 - 2019, Jelsoft Enterprises Ltd.
Search Engine Optimization by vBSEO 3.1.0


1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164 165 166