Spis Stron RPG Regulamin Wieści POMOC Kalendarz
Wróć   lastinn > RPG - play by forum > Sesje RPG - Inne > Archiwum sesji z działu Inne
Zarejestruj się Użytkownicy

Archiwum sesji z działu Inne Wszystkie zakończone bądź zamknięte sesje w systemach innych (wraz z komentarzami)


 
 
Narzędzia wątku Wygląd
Stary 17-08-2007, 21:44   #1
 
Panda's Avatar
 
Reputacja: 537 Panda jest jak niezastąpione światło przewodniePanda jest jak niezastąpione światło przewodniePanda jest jak niezastąpione światło przewodniePanda jest jak niezastąpione światło przewodniePanda jest jak niezastąpione światło przewodniePanda jest jak niezastąpione światło przewodniePanda jest jak niezastąpione światło przewodniePanda jest jak niezastąpione światło przewodniePanda jest jak niezastąpione światło przewodniePanda jest jak niezastąpione światło przewodniePanda jest jak niezastąpione światło przewodnie
[Autorski] Na drodze donikąd.

Alexia


Słońce już od dawna zaglądało do pokoju, przez małe okienko z zieloną firanką. Swoimi promieniami ogrzewało nagie ciało Elfki, która leżała na łóżku w niektórych miejscach okryta kołdrą. Przyjemne ciepło obudziło dziewczynę. Otworzyła oczy, lecz od razu je przymknęła, gdyż oślepiły ją promienie. Po chwili jednak oczy przyzwyczaiły się do światła i dziewczyna mogła się przyjrzeć otoczeniu.

Leżała na dużym, wygodnym łóżku, powleczonym czystym, białym prześcieradłem. Dwie wielkie poduchy leżały na ziemi, w sąsiedztwie ubrań młodej damy.

Dziewczyna leżała tak na łóżku delektując się ciepłem słońca, patrząc w okno. Starała przypomnieć sobie co wczoraj robiła.
Pamiętała jedynie tyle, że jest w karczmie i wczoraj urządziła tu niezłą zabawę. Jak przez mglę widziała też ze sobą mężczyznę, z którym spędziła ostatnią noc. Tylko gdzie on teraz jest?
Głowa zaczęła boleć. Nie był to ból, przy którym nie da się normalnie funkcjonować, ot nieprzyjemnie, wręcz denerwujące ćmienie.

Dziewczyna obróciła się na drugą stronę. Jej oczom ukazały się drzwi. Drzwi były drewniane, to było pewne ale z jakiego drzewa wykonane? Trudno powiedzieć, były czymś pomalowane.
Nie daleko nich, przy ścianie po prawej stronie stała wielka szafa, która podobnie jak drzwi, była czymś pomalowana.
Zaś przy drugiej ścianie stał niewielki stolik, wykonany z metalu. Przy stoliku stało krzesło, na którym siedział mężczyzna.

Tak, to był kochanek dziewczyny. Wysoki, przystojny o krótkich, czarnych włosach. Ubrany w czarną koszule z podwiniętymi rękawami. Spodnie brązowe, skórzane, widać mężczyzna dba o nie. Buty masywne, z metalowym czubem.

Mężczyzna patrzył na dziewczynę ciepłym, przyjemnym wzrokiem.
-Dzień dobry, jak się spało?- spytał, w jego głosie dało się wyczuć troskę.
Dziewczyna wpatrywała się w niego, a on podszedł spokojnie do niej i nachylił się nad nią.
-Czekam w izbie przy stoliku.- szepnął po czym wyszedł z pokoju.

Dopiero teraz dziewczyna uświadomiła sobie, że nie zna imienia swojego kochanka.

Yuna

Od kilku godzin, przez małe, brudne okienko, z zgniło zielonymi firankami, starają się przebić promienie słońca.
Niewiele promieni wpadło do małego pomieszczenia, w którym spała młoda kobieta. Widocznie była bardzo zmęczona wczorajszego dnia, gdyż nawet się nie rozebrała.

Nagle jej delikatny sen został przerwany odgłosem bitego szkła. Dziewczyna zerwała się na równe nogi i spojrzała w okno. Dziura w szybie była wielkości pięści. Na ziemi leżał pokaźny kamień. Z dworu dało się słyszeć śmiech i krzyki dzieci. No ale teraz przynajmniej więcej światła wpada do tego małego pokoiku, w którym przyszło jej spędzić ostatnią noc.

Teraz mogła się dokładnie przyjrzeć małej, starej szafce nocnej. Starej szafie na ubranie i łóżku z twardym materacem i brudną pościelą. Przez chwile zastanawiała się, jak mogła w ogóle spać w tym miejscu.
Szybko przypomniała sobie to, co działo się wczorajszej nocy. Ta ruda Elfka, tańcząca na stołach, jak mężczyźni gwizdali i klaskali...

-Witam, Yuna. - dziewczyna usłyszała kobiecy głos, szybko się odwróciła.

Przy starym, drewnianym stoliku, na jakimś ledwo trzymającym się stołku siedziała wysoka blond włosa dziewczyna. Ubrana była w błękitną, obcisłą sukienkę. Jej długie, blond loki spływały po idealnych piersiach. Kobieta patrzyła na dziewczynę chłodnym wzrokiem.

-Za kilka minut chcę Cię widzieć w izbie, mamy do pomówienia.- oznajmiła po czym wyszła.

Siviee

Pokój był doskonale oświetlony. Słońce wchodzące przez duże okno, padało na łóżko, na którym spała młoda półelfka.
Widać dziewczyna było zmęczony podróżą bo nie rozścielając łóżka ani rozbierając się poszła spać. Nagle obudził ją głuchy dźwięk bitego szkła, który dobiegł zza ściany. Rozbudzona dziewczyna otworzyła oczy, leniwie się przeciągając.

Pokój w jakim spała był elegancki, w końcu mogła sobie na niego pozwolić. Bardzo wygodne łóżko, zrobione z dębu, podobnie nocna szafeczka na której stała lampa oliwna. Pod szafką leżały jej rzeczy.
Dziewczyna leniwie obróciła się na drugi bok. Jej wzrok przykuła piękna dębowa szafa z pięknymi rycinami. Drzwi od pokoju były sosnowe, piękne, z żelazną klamka. Przy dużym, okrągłym stole, wykonanym z dębu, siedział na krześle z poduszką, obitą w piękny, czerwony materiał, wysoki blondyn.

Mężczyzna miał krótkie włosy. Był przystojny. Wzrok dziewczyny przykuły oczy chłopaka, duże piwne oczy. Ubrany był w brązowy kubrak i brązowe spodnie. Buty ze skóry brązowe z metalowymi okuciami.

Mężczyzna spojrzał na dziewczynę.
-Masz kilka minut na pojawienie się w izbie, musimy porozmawiać.- powiedział stanowczym, lecz miłym tonem i wyszedł.

Właśnie gdy wyszedł, dziewczyna przypomniała sobie, jak wczoraj w nocy ruda Elfka tańczyła na stole a jakaś dziewczyna jej się przyglądała.
 

Ostatnio edytowane przez Panda : 18-08-2007 o 13:08.
Panda jest offline  
Stary 17-08-2007, 22:06   #2
nudessender
 
Nami's Avatar
 
Reputacja: 45027 Nami ma wspaniałą reputacjęNami ma wspaniałą reputacjęNami ma wspaniałą reputacjęNami ma wspaniałą reputacjęNami ma wspaniałą reputacjęNami ma wspaniałą reputacjęNami ma wspaniałą reputacjęNami ma wspaniałą reputacjęNami ma wspaniałą reputacjęNami ma wspaniałą reputacjęNami ma wspaniałą reputację

Średniego wzrostu kobieta o nadzwyczaj szczupłym ciele oraz jasno bladej, prawie biało-kremowej skórze leżała na brzuchu wśród aksamitnie delikatnej pościeli. Ładne, niewielkie, mocno szmaragdowe oczy wlepiła w przystojnego mężczyznę.
"- Ach, i czego tu niby żałować?" - pomyślałam z uśmiechem na twarzy i odgarnęła długie, od połowy delikatnie podkręcane, rude włosy.

"-Czekam w izbie przy stoliku.- szepnął po czym wyszedł z pokoju."

"W izbie? Przy stoliku? A niby na co czeka, na buziaka i wyznanie miłosne?" - zaśmiała się subtelnie gdy mężczyzna wyszedł i rozciągnęła się na łóżku wydając z siebie słodki pisk kotka.
- Więc chodźmy! - powiedziała radośnie sama do siebie po czym wstała z łóżka i podeszła do drzwi. Otworzyła je jednym, gwałtownym ruchem pociągając za gałkę ku sobie. Już dawała krok przez próg gdy nagle przypomniała sobie, że przecież się nie ubrała! Szybka trzasnęła drzwiami i niebezpiecznie przyległa do nich tyłem. Rozejrzała się po pokoju za swoim strojem.
- O, tutaj leży! Ale ze mnie nierozgarnięty rudzielec! - roześmiała się sama do siebie i podeszła do łóżka. Z podłogi podniosła poduszki i ułożyła je na łóżku, ogarnęła powierzchownie pokój, po czym ubrała się w swój uniformowy strój, kucnęła przy łóżku i poczęła się modlić.
- Kochany mój Etkanie, dziękuję Ci za każdą odrobinę przyjemności jaką dajesz mnie, swojej wiernej Twym ideą i przekonaniom kochance. Niech Twoi wyznawcy, czczą Cię i doceniają, bo większej rozkoszy nigdzie nie zaznają. - ucałowała swój krzyżyk, wstała oraz poprawiła włosy po czym wyszła kierując się w miejsce gdzie miał czekać na nią mężczyzna.
- O kochany Etkanie, jak wyglądał ten mężczyzna i jak on ma na imię?! - szepnęła pod nosem i podeszła do człowieka, w którym bez większego problemu rozpoznała. Reszta osób tutaj nie była obdarzona taką urodą, dlatego też nie było problemu.
- Witaj - rzekła z uśmiechem i usiadła obok niego. Nie chciała na razie zdradzać, że dziury w jej pamięci są niczym gruzy murów, ciężkie i bolesne, szczególnie jeśli jakiś kawałek z tego gruzu spadnie Ci prosto na głowę.
 
__________________
"Zbyt ona piękna, zbyt mądra zarazem,
zbyt mądrze piękna, stąd istnym jest głazem."
~ William Shakespeare

Ostatnio edytowane przez Nami : 23-09-2007 o 17:02.
Nami jest teraz online  
Stary 19-08-2007, 19:04   #3
 
Cold's Avatar
 
Reputacja: 238 Cold ma w sobie cośCold ma w sobie cośCold ma w sobie cośCold ma w sobie cośCold ma w sobie cośCold ma w sobie cośCold ma w sobie cośCold ma w sobie cośCold ma w sobie cośCold ma w sobie cośCold ma w sobie coś
Gdy tylko usłyszała huk rozbijanego szkła, zerwała się na równe nogi. Młoda dziewczyna w wieku niewiele przekraczającym dwadzieścia wiosen, o kruczoczarnych włosach ledwie sięgających do ramion. Swoimi niebieskimi oczyma bacznie przyglądała się każdemu szczegółowi, a dłoń, w razie jakiegoś wypadku, spoczywała na rękojeści krótkiego miecza przypasanego do pasa.
Krzyk i śmiech dzieci nieco ją uspokoił. Ręką przeczesała włosy i westchnęła ciężko.

‘Jak ja mogłam tutaj spać? Ta pościel nie była prana od wieków, niewiadomo kto i co pod nią robił’, przeszło jej przez myśl, gdy przyglądała się miejscu, w którym spała.
Po chwili do jej głowy napłynęły wspomnienia ze wczorajszej nocy. Ruda Elfka tańcząca na stole, której zachowanie w pewnych momentach odrażało młodego Obieżyświata w wersji żeńskiej.

-Witam, Yuna.- Usłyszała jakiś kobiecy głos. Jej reakcją był natychmiastowy, energiczny obrót na piętach, dłoń nadal trzymała na rękojeści swojego krótkiego miecza.
Niedługa, bo zaledwie dosięgająca kolan, postrzępiona peleryna lekko opadła, co z pewnością wyglądało dosyć… ‘widowiskowo’.
Yuna zmierzyła intruza swoimi niebieskimi oczyma, po czym zmrużyła powieki i skrzyżowała ręce na piersiach – widocznie stwierdziła, że kobieta jest nieszkodliwą osobą.
-Za kilka minut chcę Cię widzieć w izbie, mamy do pomówienia – powiedziała, po czym powolnym, kobiecym krokiem wyszła z pokoiku.
Dziewczyna odprowadziła damę wzrokiem, po czym nadal stojąc ze skrzyżowanymi rękoma, westchnęła.
‘Ciekawe o czym mam rozmawiać z tą… podejrzaną kobietą’, przeszło jej przez myśl, gdy podchodziła do ściany, o którą oparty był długi, bo prawie dwumetrowy, kij lub też laska, którą Yuna zazwyczaj ze sobą nosiła.
Kij przydawał się w walce, gdy miecz zawodził. Pozostawał jeszcze łuk, który wyciągnęła spod łóżka.

Po szybkim odświeżeniu się, dziewczyna wyszła z pokoju. Gdy tylko znalazła się na korytarzu, otrzepała swoje ubranie, które składało się z ciemnej, lekko postrzępionej tuniki, długich, równie ciemnych spodni, no i peleryny. Ogólnie było po niej widać, iż stoczyła w swoim życiu wiele walk i zwiedziła więcej, niźli by się mogło wydawać.
 
__________________
Jaka, sądzisz, jest biblia cygańska?
Niepisana, wędrowna, wróżebna.
Naszeptała ją babom noc srebrna,
Naświetliła luna świętojańska.
Cold jest offline  
Stary 21-08-2007, 21:59   #4
 
Wernachien's Avatar
 
Reputacja: 32 Wernachien jest na bardzo dobrej drodzeWernachien jest na bardzo dobrej drodzeWernachien jest na bardzo dobrej drodzeWernachien jest na bardzo dobrej drodzeWernachien jest na bardzo dobrej drodzeWernachien jest na bardzo dobrej drodzeWernachien jest na bardzo dobrej drodzeWernachien jest na bardzo dobrej drodzeWernachien jest na bardzo dobrej drodzeWernachien jest na bardzo dobrej drodzeWernachien jest na bardzo dobrej drodze
-Taaa.... - mruknęła do siebie Siviee, gdy tylko zamknęły się drzwi.
Opuściła głowę na poduszkę i próbowała nie myśleć o niczym, by ponowie pogrążyć się w błogim śnie. Dawno nie miała tak wygodnego łóżka, które mimo tego, że z materaca sypało się siano a koc był wygryziony przez szczury przywodziło jej na myśl spokojne łóżko w którym można spać Dobrym Snem.

Po chwili usiadła a z jej gardła wyrwało się niskie warknięcie niezadowolenia. Nagła świadomość tego jak słabo strzeżone są tu pokoje sprawiła, że natychmiast zapragnęła zejść na dół i wypatroszyć gospodarza.

Odnalazła po omacku swój złachany kapelusz i wcisnęła go na głowę, nie zwracając większej uwagi na dramatyczny nieład jej krótkich, ciemnych włosów. Sprawdzanie, czy nic nie zginęło z jej torby zajęło chwilkę, ale przecież nie mogła sobie pozwolić na to, by wyjść z jakiejkolwiek gospody biedniejszą choćby o kilka miedziaków!

Przerzuciła przez ramię torbę, a wychodząc zgarnęła z krzesła swój skórzany płaszcz. Wolnym krokiem schodziła po skrzypiących schodach, porządkując wszystkie drobiazgi przypięte do skórzanych pasków okalających ją w pasie.

Stanęła w drzwiach izby opierając się o futrynę i otrzepując brązową tunikę z resztek trawy z materaca. Rozejrzała się leniwym wzrokiem po nielicznych zgromadzonych w izbie, szukając albo blondynka, albo gospodarza. Uzależniała swój nastrój od tego, którego zobaczy w pierwszej kolejności.

Dostrzegła w oddali gospodarza i wyszczerzyła zęby w uśmiechu. Ruszyła powoli giętkim krokiem. Wczorajsze błoto obsypywało się z jej wysokich butów na podłogę świeżo wymytą przez jakąś dziewkę. Jej oczy błyszczały kobiecym podnieceniem, które przy jej figurze i zbyt nieświeżym stroju można by pomylić z zadziornym spojrzeniem ulicznego hultaja...
 
Wernachien jest offline  
Stary 22-08-2007, 16:40   #5
 
Panda's Avatar
 
Reputacja: 537 Panda jest jak niezastąpione światło przewodniePanda jest jak niezastąpione światło przewodniePanda jest jak niezastąpione światło przewodniePanda jest jak niezastąpione światło przewodniePanda jest jak niezastąpione światło przewodniePanda jest jak niezastąpione światło przewodniePanda jest jak niezastąpione światło przewodniePanda jest jak niezastąpione światło przewodniePanda jest jak niezastąpione światło przewodniePanda jest jak niezastąpione światło przewodniePanda jest jak niezastąpione światło przewodnie
Alexia

Młoda Elfka ubrała się szybko i zeszła do izby na spotkanie ze swoim kochankiem. Gdy, jak dama, schodziła po schodach jej oczom ukazała się bardzo czysta i zadbana izba. Sześć stołów nakrytych śnieżnobiałymi obrusami, ustawione były pod ścianami tak, iż środek izby był wolny. Odpowiednie miejsce do tańczenia.

Dziewczyna rozejrzała się po pomieszczeniu szukając wzrokiem swojego kochanka, którego ujrzała siedzącego przy stole blisko drzwi. Siedział w towarzystwie kobiety o blond włosach i mężczyzny. Dziewczyna nie zwróciła uwagi na kobietę lecz mężczyznę zlustrowała dokładnie. Wysoki blondyn w brązowym kubraku.

Gdy Elfka przysiadła się do grupki spotkała uradowany wzrok swojego kochanka.

-Witaj- powiedziała, patrząc mu w oczy.
-Tak, witamy.- powiedziała kobieta surowym głosem -Zjesz coś?- zapytała.

Yuna

Dziewczyna, ubrawszy się, wyszła z pokoju na spotkanie z nieznajomą. Gdy stanęła na schodach rozejrzała się w poszukiwaniu blond czupryny. Po pewnym czasie dostrzegła kobietę, która rano złożyła jej wizytę. Od razu ruszyła w jej kierunku.

Mijała stoły, ze śnieżnobiałymi jak dotąd obrusami, przy których siedzieli pozostali goście. Przechodząc koło jednego stolika podsłuchała nawet rozmowę dwóch chłopów. Opowiadali coś o lisach i wilkach. O znikających kurczakach i owcach. Ot, sprawy farmerów.

Gdy w końcu doszła do stołu, przy którym siedziała kobieta, ujrzała przy niej dwóch mężczyzn i Elfkę, tą samą co zeszłej nocy tańczyła na stole.

-Usiądź.- odezwała się kobieta wskazując miejsce koło rudowłosej elfki, dziewczyna usiadła -Jesteś głodna, albo spragniona?- spytała.

Siviee

Sprawdziwszy, czy nic nie zginęło młoda Pół Elfka wszyła z pokoju. Już na schodach polowała na gospodarza, któremu chciała "delikatnie" zwrócić uwagę by lepiej chronili lokal.

Gdy zeszła po schodach ujrzała w oddali gospodarza i ruszyła w jego kierunku. Dwie niewiasty w strojach kelnerek rzuciły się z miotłami w ręku by posprzątać błoto, które Dziewczyna naniosła.

Siviee była już blisko gospodarza, gdy nagle...

-Siviee!- usłyszała swoje imię i obróciła się w kierunku, z którego usłyszała nawoływanie.

To był blondyn, ten sam który odwiedził dziewczynę w pokoju. Elfa ruszyła w kierunku stołu przy którym siedział mężczyzna wraz z kolegą i trzema kobietami.

-Witaj, osiądź.- usłyszała, gdy podeszła bliżej. Posłusznie zajęła miejsce wskazane jej ręką.

Wszyscy

Chwila milczenia. Kobieta i jej dwóch towarzyszy przygląda się dziewczynom. Po chwili do stolika podchodzi kelnerka z trzema talerzami i kładzie je przed dziewczynami. Wszystkie jak na zawołanie spojrzały się na potrawę. Dwa jajka "sadzone" i bekon, do tego pajda chleba, wyglądało apetycznie. Nie minęła minuta a ta sama kelnerka przyniosła dwa dzbany, jeden z winem drugi z wodą i postawiła na środku stołu.

-Myślicie, że podołają?- spytał blondyn swych towarzyszy.
-Thomas kazał nam je sprowadzić, to już jego sprawa.- odpowiedziała chłodnym głosem kobieta.
-Masz rację, za to nam płacą
-Ja zawsze mam racje.- powiedziała kobieta lekko sie uśmiechając -A więc witajcie jeszcze raz, nie krępujcie się, jedzcie.- powiedziała do "wybrańców"-Jestem Anna, to jest...- wskazała na blondyna-... Jonasz a to...
-Alan- przerwał jej brunet, patrząc na Elfkę.
-Ach nie przerywaj mi... Jesteśmy tu po to, by Wam, drogie Panie, zaproponować pewien układ. Chodzi o odzyskanie miecza... Drobiazg... Został skradziony naszemu panu jakieś pięć lat temu... Jeśli się zgodzicie Waszym zadaniem będzie go odzyskać. - znów zabrała głos kobieta.

Spojrzała na trzy dziewczyny po czym dodała:

-Za wykonanie zadania czeka nagroda. Do końca życia będziecie pławić się w luksusach. Więc jak?
 

Ostatnio edytowane przez Panda : 22-08-2007 o 16:45.
Panda jest offline  
Stary 22-08-2007, 18:13   #6
nudessender
 
Nami's Avatar
 
Reputacja: 45027 Nami ma wspaniałą reputacjęNami ma wspaniałą reputacjęNami ma wspaniałą reputacjęNami ma wspaniałą reputacjęNami ma wspaniałą reputacjęNami ma wspaniałą reputacjęNami ma wspaniałą reputacjęNami ma wspaniałą reputacjęNami ma wspaniałą reputacjęNami ma wspaniałą reputacjęNami ma wspaniałą reputację
Ze względu na to iż rudowłosa dotarła do stolika pierwsza, czuła się nadzwyczaj swobodnie w nowo poznanym towarzystwie.
Jakaś blondyna o wątpliwej według niej urodzie, nie miała nawet szans równać się z urokiem pięknej Alexi. Jej suknia mówiła sama za siebie - ta elfka ma piękne wszystko, a sukienka wygląda pięknie na niej jak i na wieszaku. Gorzej jeśli chodzi o spotkanie sukienki z podłogą, jednak tym razem na szczęście nie pobrudziła się ani nie uległa zniszczeniu.
Dziewczyna przesunęła rękę od czoła do policzka gładząc potem po biuście sukni odgarniając przy tym swoje piękne, ogniste włosy i odsłaniając śnieżną buzię, jak i podkreślając krągłość swoich piersi, które młody brunet miał zaszczyt pieścić ostatniej nocy. Uśmiechnęła się zalotnie do niego po czym obojętnym spojrzeniem obdarzyła niezbyt piękną blond kobietę oraz przyjacielskim uśmiechem urodziwego mężczyznę o delikatnych jak wiatr blond włosach.
Gdy na stole postawiono dwa dzbany, Alexia od razu wyczuła ten z winem i nalała sobie do kubeczka wypełniając go winem na 3/4 jego pojemności.

- Oj uwierz mi, o ile nie będę osobą, która płaci za wszystko na pewno nie będę się krępować. - rzekła i patrząc na kobietę wzięła łyk wina. Odstawiając kubek dodała.

- W nocy jakoś też się nie krępowałam. - uśmiechnęła się triumfująco i obdarzyła swojego kochanka miłym uśmiechem po czym mrugnęła do niego swoim szmaragdowym oczkiem.

- Alan...piękne imię... - powiedziała trzymając sztućce w dłoniach i rzuciła na niego krótkim aczkolwiek słodkim spojrzeniem po czym wzięła kęs dania jakie jej podano. Jadła niczym dama. Wydawać by się mogło, że jest nie z tej bajki. Szlachcianka z duszą zalotnej kurtyzany, damy, która kocha to co Bóg nauczył ją by kochać i szanować.

Tymczasem pod stołem działy się inne rzeczy, o których wiedziała jedynie Alexia oraz molestowany przez nią Alan. Dziewczyna nagą stopą poczęła błądzić po wewnętrznej stronie uda mężczyzny, cały czas patrząc na to jak reaguje. Uśmiech z jej twarzy nie znikał, zaś stopa z uda nie schodziła. Rudowłosa elfka przesuwała ją tylko to w przód to w tył serwując mężczyźnie nadzwyczaj przyjemny masaż. Na twarzy nie dała tego po sobie poznać. Potrafiła zachować pozory...

- Miecz? Skradziony pięć lat temu? Nie uważacie, że to spora ilość czasu? Poza tym, ja nie mam żadnych nadzwyczajnych zdolności, jeśli ktoś silny pilnowałby tego miecza...no i brzydki przy tym, to na pewno nie przeżyje tego co w tej chwili próbujecie nam zaproponować. Dlaczego akurat ja? Nie pytam o pozostałe Panie, bo widzę, że mają niezłe oręże...wiecie, ja mam jedynie szczotkę do włosów. - rzekła patrząc tym razem na kobietę po czym wzięła kolejny, niewielki kęs dania.

- No chyba, że jestem jedną z tych "wybrańczyń" ze względu na coś co posiadam a sama o tym nie wiem...
 
__________________
"Zbyt ona piękna, zbyt mądra zarazem,
zbyt mądrze piękna, stąd istnym jest głazem."
~ William Shakespeare

Ostatnio edytowane przez Nami : 22-08-2007 o 18:17.
Nami jest teraz online  
Stary 22-08-2007, 22:55   #7
 
Wernachien's Avatar
 
Reputacja: 32 Wernachien jest na bardzo dobrej drodzeWernachien jest na bardzo dobrej drodzeWernachien jest na bardzo dobrej drodzeWernachien jest na bardzo dobrej drodzeWernachien jest na bardzo dobrej drodzeWernachien jest na bardzo dobrej drodzeWernachien jest na bardzo dobrej drodzeWernachien jest na bardzo dobrej drodzeWernachien jest na bardzo dobrej drodzeWernachien jest na bardzo dobrej drodzeWernachien jest na bardzo dobrej drodze
Siviee spokojnie bujała się na krześle obserwując spod obszernego ronda kapelusza zgromadzonych gości. Bez słowa wysłuchała rudowłosej piękności po czym z hukiem wyprostowała krzesło i oparła łokcie o stół. Jedzenie na stole stygło jej powoli...

-"Drobiazg" mówi wielmożna pani.. -

Siviee mruknęła przeciągle zjadając trochę z talerza.

- Jak rozumiem od pięciu lat staracie się rozwiązać ten... problemik, tylko jakoś wam nie wychodzi, bo nie mieliście do dyspozycji mnie, Krasuli i Cycatej Rudej? Litości... Kogo wy chcecie nabrać? -

Uśmiechnęła się ładnie pokazując białe zęby. Ten uśmiech wręcz karykaturalnie wyglądał na twarzy umazanej lekko błotem w otoczeniu ciemnych kędziorków. Wprawnym ruchem wyciągnęła nóż zza paska i nadziała na niego najpierw chleb, potem jajko. Zjadła ze smakiem i dodała:

- Mnie jednak nie obchodzą Wasze powody. Macie złoto - macie usługę. Nie wciskajcie mi jednak bajek, rzeczy o wartości o której mówisz, pani, odzyskuje się w ciągu kilku nocy, nie lat. Mylę sie?

Uważnie spojrzała na kobietę i jej towarzyszy. Nie oczekiwała jednak odpowiedzi. Elfom czas biegł inaczej, mogli sobie pozwolić na powolne dokładnie przemyślane działania. Nie zmienia to jednak faktu, że wszystkie kochane przez nas rzeczy chcemy mieć zawsze przy sobie. Bez względu, czy to miecz czy haftowana chusteczka. Siviee sięgnęła po przysmażony kawałek bekonu i ponownie zabujała się na krześle gryząc niedbale mięso.
 
Wernachien jest offline  
Stary 24-08-2007, 19:33   #8
 
Cold's Avatar
 
Reputacja: 238 Cold ma w sobie cośCold ma w sobie cośCold ma w sobie cośCold ma w sobie cośCold ma w sobie cośCold ma w sobie cośCold ma w sobie cośCold ma w sobie cośCold ma w sobie cośCold ma w sobie cośCold ma w sobie coś
Kiedy zauważyła blondwłosą kobietę w okropnej, błękitnej sukni, ruszyła po drewnianych schodach.
Gdy szła pomiędzy stolikami, jej buty wydawały rytmiczne, głośne stuknięcia. Mijając stół, przy którym siedziało dwóch chłopów, udało jej się podsłuchać kawałek rozmowy, którą przeprowadzali. Dotyczyła ona głównie znikających owiec, co niezbyt interesowało młodą dziewczynę.
Jej peleryna falowała lekko w rytm jej kroków, a ona sama przeczesała swoje kruczoczarne włosy.

Usiadła przy stoliku i spojrzała na rudowłosą Elfkę. Nie miała nic do tej rasy, w gruncie rzeczy bardzo ją szanowała – w końcu już tyle razy wyratowali ją z opresji, a i kilka drogocennych ziół udało jej się zebrać z miejsc zamieszkałych przez te dostojne osobniki.

Nie odpowiedziała ani słowem blondynce, która wydawała jej się lekko podejrzana, a mężczyźni wcale nie wyglądali lepiej. Mimo że byli całkiem przystojni, nie powodowali, iż Yuna chciała ich obdarzyć zaufaniem.
*
- Miecz skradziony pięć lat temu… - mruknęła, nie zwracając uwagi na kobietę, która nie tak dawno dołączyła do niej i do Elfki. – Do końca życia zapewnione luksusy i bogactwo? Wybaczcie, drodzy państwo, lecz takie zabawy mnie kompletnie nie interesują – stwierdziła, wstając od stołu. – Złoto także mnie nie interesuje, ja nie jestem z gatunku tych materialistycznych snobów.

Uśmiechnęła się i odwróciwszy się miała zamiar ruszyć ku drzwiom wyjściowym.
 
__________________
Jaka, sądzisz, jest biblia cygańska?
Niepisana, wędrowna, wróżebna.
Naszeptała ją babom noc srebrna,
Naświetliła luna świętojańska.
Cold jest offline  
Stary 25-08-2007, 14:19   #9
 
Panda's Avatar
 
Reputacja: 537 Panda jest jak niezastąpione światło przewodniePanda jest jak niezastąpione światło przewodniePanda jest jak niezastąpione światło przewodniePanda jest jak niezastąpione światło przewodniePanda jest jak niezastąpione światło przewodniePanda jest jak niezastąpione światło przewodniePanda jest jak niezastąpione światło przewodniePanda jest jak niezastąpione światło przewodniePanda jest jak niezastąpione światło przewodniePanda jest jak niezastąpione światło przewodniePanda jest jak niezastąpione światło przewodnie
Almena

Polnym traktem, na swym białym wierzchowcu, pędziła młoda Elfka. Jej blond włosy unosiły się pod wpływem wiatru. Koń raz po raz praskał. Pędził ile sił w kopytach...

W głowie dziewczyny wciąż majaczyło jedno zdanie, zdanie wypowiedziane przez pewnego mędrca. I znów wspomniała tą chwilę, gdy starzec przemówił do niej, siedząc w starym krześle.
-Jedź dziecko, jedź do karczmy "Pod Brzozą". Zastaniesz tam kobietę o włosach koloru blond, jej brata i mężczyznę. Oni, właśnie oni zaprowadzą Cię do Niego... Tak, do tego kogo kochałaś. Jedź, moje dziecko, jedź.

Elfka ślepo pędziła przed siebie traktem, by odnaleźć kobietę, jej brata i mężczyznę, o których mówił jej starzec. Wiedziała gdzie i kiedy będą.

W końcu, gdy koń już opadał z sił, znalazła karczmę. Szybko zeskoczyła z konia i podprowadziła go do wodopoju. Jej przyjaciel spojrzał na nią i parsknął uradowany, po czym zaczął pić wodę. Dziewczyna poklepała go po grzbiecie i ruszyła do karczmy. W drzwiach zderzyła się z dziewczyną, która właśnie wychodziła.

-Yuna!!- usłyszała męski głos i spojrzała się w tamtym kierunku.

W ich stronę szedł młody, wysoki blondyn ubrany w brązowy kubrak i brązowe spodnie. Szedł wolnym krokiem spoglądając na dziewczynę, która zderzyła się z Elfką.

Młoda Łowczyni rozejrzała się po lokalu. Sześć stołów z czystymi, śnieżnobiałymi obrusami. Przy jednym ze stołów ujrzała kobietę, o której mówił staruszek.

Yuna

Dziewczyna ruszyła do drzwi. Gdy już miała wychodzić zderzyła się z młodą Elfką.

-Yuna!!- usłyszała głos jednego z mężczyzn, którzy siedzieli przy stole z kobietą.

Instynktownie obróciła się w stronę, skąd usłyszała swoje imię. W jej kierunku szedł blondyn. Gdy już podszedł do dziewczyny uśmiechnął się.

-Proszę Cię, pomóż... Bez Ciebie nie podołają... Ten miecz musi wrócić do swojego właściciela!- mężczyzna spojrzał w jej niebieskie oczy-Proszę.

Przy stole

Gdy Yuna ruszyła w stronę wyjścia, Jonasz zerwał się i ruszył za nią. Zatrzymał ją w drzwiach i zaczął rozmowę.

Alan jak zaczarowany patrzył na Elfkę, chyba ten mały "sekret" mu się podobał. Jakoś nie chciał, albo bał się odezwać, więc kobieta pociągnęła rozmowę dalej. Z kamienną miną wysłuchała Alexji i Siviee

-Miecz jest przenoszony z miejsca na miejsce, zawsze jesteśmy o krok w tyle... Tak od pięciu lat. Nic więcej nie wiem... Thomas nigdy mi nic nie mówił o tym, tylko tyle gdzie mam się udać po miecz... Nic więcej... Co do wynagrodzenia, będzie naprawdę wielkie.- gdy wypowiadała ostatnie słowa spojrzała się na Siviee.
-A co do Ciebie...- spojrzała na rudowłosą Elfkę-... nie ja wybieram ludzi do misji tylko Thomas, pójdź ze mną a się dowiesz, czemu Cię wybrał.
 
Panda jest offline  
Stary 25-08-2007, 15:18   #10
 
Almena's Avatar
 
Reputacja: 7120 Almena ma wspaniałą reputacjęAlmena ma wspaniałą reputacjęAlmena ma wspaniałą reputacjęAlmena ma wspaniałą reputacjęAlmena ma wspaniałą reputacjęAlmena ma wspaniałą reputacjęAlmena ma wspaniałą reputacjęAlmena ma wspaniałą reputacjęAlmena ma wspaniałą reputacjęAlmena ma wspaniałą reputacjęAlmena ma wspaniałą reputację
Wciąż widziałam jego oczy, pełne zgrozy i smutku. Nigdy nie okazywał ani lęku, ani żalu. Tylko wtedy, w tej jednej chwili, kiedy konał.
Karczma „Pod Brzozą”. Trójka ludzi. Oni mają niby pokonać śmierć...? Zaprowadzić mnie do niego...? Starzec bredził, zwyczajnie bajdurzył, a ja, głupia, wskoczyłam na konia i jadę tam, szukam karczmy, szukam kobiety o włosach koloru blond, jej brata i mężczyzny. Uśmiechnęłam się sama do siebie, z politowaniem.
Ale wiara i nadzieja były silniejsze ode mnie. Wspomnienia - jego spojrzenia, tajemnicze uśmiechy, dotyk jego dłoni, ton jego głosu, to wszystko było ponad mną, ponad rozsądkiem.
Zostałam sama. Co miałam robić? Lamentować, płakać, histeryzować, czy podjąć idiotyczną próbę walki z losem? Wszystko wydawało się teraz sensowniejsze niż bezczynność.
Byłam szczęśliwa. Szczęśliwa, że jest cień nadziei.

Jest karczma. Zatrzymałam biednego, zziajanego konia i zerknąwszy na drzwi przybytku zacisnęłam zęby. Byłam wściekła. Byłam szczęśliwa. Szczęśliwa, że tu dotarłam i zaraz podejmę walkę z tych przeklętym losem. Wściekła, że... Wściekła, dlatego, że...

Ścisnęłam w dłoni mój medalion, fioletowo-białe kółko. Moja biel. Jego fiolet. Teraz, kiedy nie ma jego, fiolet wcale nie zniknął, a przelał się na mnie.

Zeskoczyłam z konia, patrzyłam jak pił wodę. Poklepałam go po grzbiecie. Kochane zwierzę.

Ciekawe, jak na mnie zareagują tutejsi.
Wysoka, szczupła elfka. Długie do ramion, jasne włosy, jedenaście cienkich warkoczyków z fioletowymi wstążeczkami. Niebieskie oczy, mały nosek, różowe usta, z reguły złożone w dziwny uśmieszek. Oczywiście długie, szpiczaste uszy – w lewym kolczyk z fioletowego kryształu, jedenaście kółek różnej wielkości postapiane ze sobą, w prawym kolczyk z białego kryształu, w kształcie liścia dębu. Na szyi medalion, fioletowo-białe kółko. Strój elfickiego łowcy – zielono-czarna kamizelka, czarne spodnie, buty. Sztylet za pasem, zdobiony łuk i kołczan strzał.

Głęboki wdech, wydech. No to ruszam do karczmy.
Niezbyt udane wejście – w drzwiach zderzyłam się z jakąś dziewczyną, która akurat wychodziła.
- Wybacz...! – uśmiechnęłam się przepraszająco. – Zamyśliłam się.
Jakiś mężczyzna zawołał ją po imieniu. Yuna.
Przeprosiwszy Yunę, weszłam do lokalu. Hm, czysto tutaj. Jakaś nowość XD.
Od razu zauważyłam kobietę o blond włosach. Cóż, wiele kobiet ma blond włosy, ale ta była jakaś... charakterystyczna...? Intuicja podpowiadała mi, że warto by sprawdzić, czy aby to nie osoba, o której mówił mi starzec. Najwyżej się wygłupię.
- Przepraszam – zagadnęłam grzecznie blondynkę.
Eeee... taaak, i co dalej...? XD
- Mam na imię Almena i poszukuję pomocy w nietypowej sprawie – zaczęłam, speszona. – Pewien starzec kazał mi przyjechać do tej karczmy i odnaleźć kobietę o blond włosach, jej brata i jakiegoś mężczyznę. Powiedział, ze zaprowadzą mnie oni do mojego ukochanego, tylko, że... on nie żyje – wydukałam z trudem i żalem. – Nie wiem co robić... ja... zrobię wszystko, żeby go odzyskać, jeśli tylko... ktoś mi powie jak...! – ostatnie słowa wycedziłam przez zaciśnięte zęby, przeklinając los.
 
__________________
'W przedszkolu kanapki, do szkoły kanapki, w liceum kanapki, na studiach kanapki, w pracy kanapki... to kiedy w końcu będzie ten kawior??? Na łożu śmierci??? I jeszcze mam się resztkami sił prosić żeby mi go podać???' - skrócony opis życia.
Almena jest offline  
 



Zasady Pisania Postów
Nie Możesz wysyłać nowe wątki
Nie Możesz wysyłać odpowiedzi
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Trackbacks jest Wył.
PingbacksWł.
Refbacks are Wył.


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 00:48.



Powered by: vBulletin Version 3.6.5
Copyright ©2000 - 2019, Jelsoft Enterprises Ltd.
Search Engine Optimization by vBSEO 3.1.0
Pozycjonowanie stron | polecanki
Free online flash Mario Bros -Mario games site

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164 165 166