Spis Stron RPG Regulamin Wieści POMOC Kalendarz
Wróć   lastinn > RPG - play by forum > Sesje RPG - Inne > Archiwum sesji z działu Inne
Zarejestruj się Użytkownicy

Archiwum sesji z działu Inne Wszystkie zakończone bądź zamknięte sesje w systemach innych (wraz z komentarzami)


 
 
Narzędzia wątku Wygląd
Stary 03-09-2007, 00:39   #1
 
Kolmyr's Avatar
 
Reputacja: 397 Kolmyr jest po prostu świetnyKolmyr jest po prostu świetnyKolmyr jest po prostu świetnyKolmyr jest po prostu świetnyKolmyr jest po prostu świetnyKolmyr jest po prostu świetnyKolmyr jest po prostu świetnyKolmyr jest po prostu świetnyKolmyr jest po prostu świetnyKolmyr jest po prostu świetnyKolmyr jest po prostu świetny
[Storytelling]Heroes-Nieopowiedziana historia

Arjan
Był późny wieczór. W telewizji jak zwykle nie było niczego ciekawego więc z braku laku oglądałeś powtórkę któregoś odcinka serialu "I love Lucy". Znudzony dopijałeś herbatę. To był męczący dzień. W kancelarii w której pracowałeś obecnie strasznie Cię wykorzystywali. Wszystko było na Twojej głowie. Mimo że skończyłeś prawo to jedyne co mogłeś robić to przekładać papierki... Widać jedyne co może w USA dostać Arab to posada asystenta. Cóż z tego że robiłeś więcej niż ten zasrany Godson. Wstałeś i przeciągnąłeś się powoli. Chciałeś już udać się spać gdy nagle zadzwonił telefon. Kto mógł dzwonić o tej porze? Nie zastanawiając się nad tym zbyt długo odebrałeś.

-Panie Lassan. Nadszedł czas na spłatę długu. To nam zawdzięcza Pan wykształcenie oraz małżeństwo. Może Pan zapomniał ale my o Panu pamiętamy. Czas by stał się Pan naszym żołnierzem w służbie Allacha . Za dwa dni o tej porze zobaczymy się w Nowym Yorku. Będę czekał w knajpie "Salt and Peper" na Manhatanie. Na pewno Pan trafi. Nie musze mówić co stanie się jeśli się Pan nie pojawi. Niech Pan Pozdrowi Panią Lassan... sam bym to zrobił ale już spała gdy ją widziałem ostatni raz...-krew zmroziła Ci żyły gdy mężczyzna o arabskim akcencie wygłosił tę przemowę i rozłączył się.

Stałeś tak kilka sekund osłupiały nim odłożyłeś słuchawkę. Nagle zauważyłeś coś dziwnego. Telewizor zamilkł. Podobnie zresztą jak wszelkie odgłosy jakie do tej pory dochodziły Cię z ulicy. Odwróciłeś się w stronę pokoju i znów zdębiałeś. Jakieś dwa metry od Ciebie stał Japończyk ubrany na czarno, przez plecy przewieszoną miał katanę.

-Panie Arjan. Jestem Hiro Nakamura. Przybywam z przyszłości. Może wydawać się to niesamowite ale nie jestem ani wariatem ani kłamca. Czas wokół nas zmarł dzięki mojej mocy. Wiem o tym że przed chwilą rozmawiał Pan z pewnym mężczyzną. Będzie chciał żeby Pan uruchomił bombę atomową w centrum Nowego Yorku za trzy tygodnie od chwili obecnej. Do wybuchu dojdzie z Panem czy bez Pana... Jedyną szansą jest to byśmy go powstrzymali. W tym celu musi się Pan zgodzić. Musi Pan przejąć ładunek i szpiegować wroga dla ocalenia tysięcy a nawet milionów ludzi. Ma pan moc tak jak ja mimo iż jeszcze jej Pan nie odkrył. Moc jest Pana przeznaczeniem... to dar! a z darem wiąże się odpowiedzialność! Losy świata leżą w Pana rękach



Sara i Paul
Słońce dawno już zaszło za horyzont a wy byliście jedynymi osobami jakie pozostały w biurze. Nie bez powodu. Łączył was w końcu gorący romans a seks w miejscu pracy pobudzał was dodatkowo. Paul przycisnął Cię do biurka całując tak że musiałaś się na nim położyć. Niemal zrywaliście z siebie ubrania w miłosnym uniesieniu. Z za okna płynęła słodka kakofonia ulicznego hałasu. Wam to jednak nie przeszkadzało. Po kilku chwilach Sara pozbyła się bluzki podobnie jak Paul koszuli. Sara machnęła nerwowo ręką poruszona pieszczotami kochanka strącając tym samym ciężki przycisk do papieru na podłogę. Co dziwne nie usłyszeliście jak upada. Uliczne dźwięki też zamilkły. Nie zwracaliście na to uwagi.

-Nie przeszkadzam?-padło pytanie od strony drzwi.

Wystraszeni spojrzeliście w tamtą stroną i ujrzeliście Japończyka uzbrojonego w katanę odzianego w czerń.

-Jestem Hiro Nakamura przybyłem z przyszłości. Tak jak wy posiadam moc. Choć działa ona inaczej. Potrzebuję waszych "usług". Za trzy tygodnie wybuchnie tu bomba atomowa i Nowy York przestanie istnieć. Zginiecie także wy jeśli mi nie pomożecie. Od razu uprzedzam że próba ucieczki nic wam nie da... Zginiecie tak czy inaczej w miesiąc później. Będzie to konsekwencją wybuchu. Piątka takich jak my zamanifestuje swą moc tym aktem terroryzmu. Na zgliszczach miasta zbudują armię która rozpocznie erę wojen. Musimy ich powstrzymać. -mówił powoli i spokojnie.

Prze myśl przeszło wam jedno "co to za czubek?".

Jade
Wracałaś do domu jedną z ulic Nowego Yorku. Nie było jeszcze na tyle późno żeby ulice były puste. Drogą przejeżdżały leniwie samochody a chodnikiem podobni do Ciebie piesi starali się dotrzeć do swego domostwa.Nie marzyłaś o niczym innym jak gorąca kąpiel, szkoda że dysponowałaś tylko prysznicem. Nagle wszystko dokoła zamarło. Samochody zatrzymały się w bezruchu podobnie piesi. Wyglądało to jak fotografia na której tylko Ty byłaś w ruchu. Zaraz nie tylko Ty. Jakiś Japończyk z mieczem na plecach właśnie przyglądał Ci się z odległości kilku metrów.

-Witaj Jade. Jestem Hiro Nakamura. Przybyłem z przyszłości. Wiem o twojej zdolności regeneracji. Ja też mam moc tak jak Ty. Za trzy tygodnie Nowy York zostanie zmieciony z powierzchni ziemi przez wybuch bomby atomowej. Potrzebuję Twojej pomocy aby powstrzymać eksplozję i ocalić świat-w jego głosie był spokój i opanowanie.

Gdyby nie zachowywał się jak świr to wydałby się pewnie nawet miły. Ale przecież nie mógł być świrem. Jak inaczej wyjaśnić to że czas się zatrzymał?

Katie
Byłaś zmęczona... bardzo zmęczona... Zasnęłaś z kubkiem kawy w dłoni przed telewizorem. Sen trwał może kilka minut gdyż szybko się ocknęłaś. Nie lubiłaś tak zasypiać. Od wypoczynku było łóżko. Przetarłaś oczy i zauważyłaś że Twój kubek gdzieś zniknął. Pewnie go upuściłaś. Zerknęłaś na dół. To co zobaczyłaś było conajmniej dziwne. Kubek zastygł w locie między podłogą a Twoją dłonią podobnie jak kawa której część wylała się z niego i "wisiała" tak jak on. Ktoś jeszcze był w pokoju. Spojrzałaś w przód.

-Witaj. Jestem Hiro Nakamura przybyłem z przyszłości.-powiedział Japończyk stojący przed Tobą. Czarne ubranie i miecz na plecach nie wróżyły niczego dobrego-Masz dar. Tak jak ja. Musisz użyć go by powstrzymać pewnych ludzi. Chcą wysadzić Nowy York w powietrze za równo trzy tygodnie. Tylko z Twoją pomocą uda mi się ich zwyciężyć.

Skąd ten czubek się tu wziął? I jak zrobił ten trik z kubkiem?

 
__________________
To była dłuuuga przerwa... przepraszam wszystkich i ogłaszam oficjalnie... wróciłem !!!

Ostatnio edytowane przez Kolmyr : 03-09-2007 o 02:12.
Kolmyr jest offline  
Stary 03-09-2007, 11:00   #2
 
traveller's Avatar
 
Reputacja: 20207 traveller ma wspaniałą reputacjętraveller ma wspaniałą reputacjętraveller ma wspaniałą reputacjętraveller ma wspaniałą reputacjętraveller ma wspaniałą reputacjętraveller ma wspaniałą reputacjętraveller ma wspaniałą reputacjętraveller ma wspaniałą reputacjętraveller ma wspaniałą reputacjętraveller ma wspaniałą reputacjętraveller ma wspaniałą reputację
Arjan Lassan szedł spokojnym krokiem po bostońskim terminalu Międzynarodowego Lotniska im. Generała Edwarda Lawerence`Logana na standardową odprawę przed lotem czekającą wszystkich pasażerów.
Po drodze rozmyślał o rozmowie, którą odbył wczoraj.

-... Niech Pan Pozdrowi Panią Lassan... sam bym to zrobił ale już spała gdy ją widziałem ostatni raz...

To zdanie utkwiło mu w pamięci najmocniej. Barbara, ona była dla niego najważniejsza. Ona by zrozumiała.. wybaczyła, ale równie dobrze mogła ucieć i pewnie by tego chciała z nim czy bez niego. Tylko, że przed nimi nie można uciec. Próbował i myślał, że mu się to udało ale jakże złudne to było z jego strony. W głębi serca wiedział, że ten dzień nadejdzie. I nadszedł właśnie dziś. Żonie powiedział o tym, że dostał propozycję awansu i jedzie do Nowego Yorku na rozmowę kwalifikacyjną. Zwariowała ze szczęścia. Pili szampana i świętowali całą noc. Maska podnieconego nastolatka, którą włożył Arjan nie zniknęła mu z twarzy dopóki po namiętnym seksie nie poczuł regularnego oddechu żony przy swojej piersi. Nie spał tej nocy. Rano, pożegnał się z żoną która zastał w kuchni robiącą tosty w jego koszuli. Nie zrozumiała czemu przytulił ją mocniej niż kiedykolwiek, ale nie zadawała pytań. Spojrzał na nią, był szczęściarzem że trafił właśnie na nią. Był jeszcze ten dziwny Japończyk, ale Arjan nie był już pewien czy nie był to tylko wytwór jego wyobraźni. Przecież jaką on zwykły pomagier w kancelarii adwokackiej miałby mieć moc? Pomyślał, że zastanowi się nad tym wszystkim w wolnej chwili.

-Panie Lassan..?

Z rozmyślań wyrwał go naglący głos celnika. Boże, co on robi zamyślony i spocony Amerykanin Irackiego pochodzenia jest jak żywy profil terrorysty. Na pewno za chwilę każe mu przejść do pokoju za nimi. Przetrzymają go tam tak długo, aż samolot zdąży odlecieć i wtedy on.. Barbara..

-Proszę panie Lassan o to pański paszport. Życzymy miłego lotu.

Odwzajemnił niepewnie uśmiech celnika i poszedł w stronę wejścia do samolotu gdzie młoda steewardesa przypominająca mu jego żonę(co od wczorajszego dnia zdarzało się nader często) z wdziękiem zaprosiła go na pokład samolotu.

Obserwując jak Arjan Lassan wchodzi na pokład samolotu linii American Airlines, mężczyzna który przed chwilą przepuścił go przez odprawę wpisał na swoim paigerze jedno słowo.

-Wszedł

 
__________________
Even a stoped clock is right twice a day

Ostatnio edytowane przez traveller : 03-09-2007 o 13:37.
traveller jest offline  
Stary 03-09-2007, 11:56   #3
 
Cold's Avatar
 
Reputacja: 1056 Cold ma z czego być dumnyCold ma z czego być dumnyCold ma z czego być dumnyCold ma z czego być dumnyCold ma z czego być dumnyCold ma z czego być dumnyCold ma z czego być dumnyCold ma z czego być dumnyCold ma z czego być dumnyCold ma z czego być dumnyCold ma z czego być dumny
Ten dzień z pewnością nie należał do udanych, a przynajmniej nie dla panny Jade Meadows, która ostatnimi czasy miała nawał pracy na głowie.
Szósta rano, wstrętny budzik nie oszczędził biednej dziewczyny i tym razem – zaczął głośno ‘pipczeć’, na co ona zareagowała jednym ruchem ręki, zrzucając przedmiot z nocnego stolika kupionego na wyprzedaży za dolara.
Odrzuciła z siebie lekką, cieniutką kołdrę, która szeleszcząc opadła na podłogę. Nagie stopy włożyła delikatnie w ciepłe, ‘króliczkowe’ kapcie i wzdychając ciężko, wstała i jeszcze lekko sennym krokiem ruszyła w stronę łazienki.

Ósma rano, kolejny nudny wykład na temat historii fotografii – kto by mógł pomyśleć, że studia fotograficzne mogą być tak beznadziejnie nużące? Jade siedziała po na krześle i udając, że zawzięcie notuje najważniejsze informacje, rysowała krzyżyki, kółeczka i inne wzorki w notatniku.

Tuż po zajęciach na uczelni, zrezygnowana musiała udać się do jednego z nowojorskich pubów, gdzie pracowała jako kelnerka – czasami udawało jej się zasiąść za barem, gdzie żaden pijak nie klepał jej po tyłku.
Dzisiejsza zmiana była dla niej wyjątkowo miła. Niewiele klientów, niewiele wysiłku, a na dodatek pan Gibbs miał niezwykle dobry humor, gdyż tym razem nie skomentował wyczynów żadnej z kelnerek.

W końcu pracy nadszedł kres, więc Jade ściągnęła ten wstrętny fartuszek, odwiesiła go na wieszak i zawieszając na ramieniu torbę, w której trzymała wiele przydatnych rzeczy, pożegnała się z koleżankami i wyszła z pubu, wcale za nim nie tęskniąc – w końcu już następnego dnia też miała tu przyjść, niestety...

Idąc jedną z nowojorskich ulic, wcale nie zwracała uwagi na to, co się wokół niej dzieje. Była kompletnie pogrążona w myślach, nucąc piosenkę o zacnym tytule ‘Summer wine’.
Myśl o gorącej kąpieli w dużej wannie, otoczonej zewsząd świeczkami, przyprawiała ją o przyjemne dreszcze, lecz fakt, iż posiadała w wynajmowanej kawalerce jedynie prysznic sprawiał, że powracała do rzeczywistości.

Nagle wszystko zamarło, na co Jade nie zwróciłaby uwagi, gdyby nie nagła cisza, która towarzyszyła temu zdarzeniu. Stanęła w miejscu, przestając nucić pod nosem. Rozejrzała się dookoła – wszystko się zatrzymało, jakby ktoś nacisnął pauzę.
Do głowy napłynęły jej wspomnienia z tej pamiętnej nocy, gdy odkryła swoją inność. Sama nie wiedziała, dlaczego akurat teraz, ale... Czyżby to ona sprawiła, że wszystko zamarło?
W pewnym momencie natrafiła wzrokiem na jakiegoś mężczyznę, Japończyka ubranego w dziwny strój, który kojarzył się dziewczynie z wojownikami ninja. Zlustrowała go swoimi brązowymi oczami i stwierdziła, że on także się porusza – jako jedyny, nie licząc jej samej.

-Witaj Jade. Jestem Hiro Nakamura. Przybyłem z przyszłości. Wiem o twojej zdolności regeneracji. Ja też mam moc tak jak Ty. Za trzy tygodnie Nowy York zostanie zmieciony z powierzchni ziemi przez wybuch bomby atomowej. Potrzebuję Twojej pomocy aby powstrzymać eksplozję i ocalić świat.

Spojrzała na niego tępym wzrokiem, po czym podniosła jedną brew i spojrzała mu prosto w oczy, jakby doszukując się tam czegoś.
- To jakiś żart? Jak to się stało, że wszystko przestało się poruszać? I skąd wiesz jak mam na imię, panie ninja – zwróciła się do niego, krzyżując ręce na piersiach.
Była ubrana w białą bluzkę na ramiączkach, długie, jeansowe spodnie i równie jeansową kurtkę. Jej jasne, brązowe włosy opadały jej na ramiona, jak i na plecy, a kilka kosmyków łaskotało delikatnie jej policzki.
 
__________________
Jaka, sądzisz, jest biblia cygańska?
Niepisana, wędrowna, wróżebna.
Naszeptała ją babom noc srebrna,
Naświetliła luna świętojańska.
Cold jest offline  
Stary 03-09-2007, 15:40   #4
 
Yoda's Avatar
 
Reputacja: 20 Yoda nie jest za bardzo znanyYoda nie jest za bardzo znanyYoda nie jest za bardzo znanyYoda nie jest za bardzo znanyYoda nie jest za bardzo znanyYoda nie jest za bardzo znany
Katie jak zwykle wróciła z pracy późnym wieczorem. Była wręcz padnięta. Jak zwykle zresztą. Na początku jej praca wydawała się lepszą okazją niż wygrana na loterii. Zarabiała dużo, robiła to w czym była najlepsza…ale wkrótce zauważył a również te ciemne strony. Miał coraz mniej czasu dla siebie. Dawno nie była w teatrze ani w operze które tak uwielbiała. Tylko do czasu do czasu wracając z pracy udało jej się jeszcze zahaczyć o swój ulubiony antykwariat. Jego właściciel znał Katie i zawsze odkładaj dla niej „najlepsze kąski”. Dziś wróciła do domu ze srebrną XIX wieczną szkatułą z przepięknie ornamentowanym wiekiem. Weszła do swojego mieszkanka na Manhattanie. Szkatuła zajęła honorowe miejsce na komodzie. Zamówiła pizze przez telefon, zrobiła sobie kawę i rozsiadła się na kanapie. Miała zamiar poczytać ale literki zaczynały jej się już rozmazywać. Więc odłożyła książkę i włączyła telewizor. Jednak i to nie pomogło. Zdrzemnęła się chwilkę. Gdy zauważyła obcego faceta w swoim mieszkanku wyprostował się jak struna próbując wcisnąć się jeszcze bardziej w kanapę. Byle dalej od tego samuraja. Instynktownie pomyślała o rewolwerze. „Kurcze zostawiłam go w kieszeni płaszcza. Mężczyzna wyglądał na świra. Telefon też jest za daleko. No to po mnie.”

-Witaj. Jestem Hiro Nakamura przybyłem z przyszłości
-Masz dar. Tak jak ja. Musisz użyć go by powstrzymać pewnych ludzi. Chcą wysadzić Nowy York w powietrze za równo trzy tygodnie. Tylko z Twoją pomocą uda mi się ich zwyciężyć.


-Jak ty?…Ale?…Skąd?… – mówiła jak potłuczona.
Katie spojrzała jeszcze raz na „lewitujący” kubek. Który świr potrafi coś takiego?
Po chwili otrząsnęła się. Zerknęła na telewizor. Wyglądało to tak jakby ktoś włączył pauzę odtwarzając kasetę. Rzuciła okiem jeszcze na zegar którego wskazówki również się nie poruszały. Bystro spojrzała na Japończyka swymi zielonymi oczyma –Jak się dostałeś do mojego mieszkania? Jakim cudem zrobiłeś to? – wskazała na kubek –Potrafisz zatrzymywać czas? –powiedziała z nutką ciekawości-I o jakim darze mówisz? – w tym pytaniu była lekka podejrzliwość.
„Czy on wie? Jakim cudem? Przecież nikt nie wie.” –gorączkowo myślała.
 
__________________
Logic will get you from A to B. Imagination will take you everywhere - Albert Einstein

Problemy z komputerem i Internetem – przepraszam wszystkich. Wkrótce się odezwę.
Yoda jest offline  
Stary 03-09-2007, 18:10   #5
Konto usunięte
 
Midnight's Avatar
 
Reputacja: 2097 Midnight ma wspaniałą reputacjęMidnight ma wspaniałą reputacjęMidnight ma wspaniałą reputacjęMidnight ma wspaniałą reputacjęMidnight ma wspaniałą reputacjęMidnight ma wspaniałą reputacjęMidnight ma wspaniałą reputacjęMidnight ma wspaniałą reputacjęMidnight ma wspaniałą reputacjęMidnight ma wspaniałą reputacjęMidnight ma wspaniałą reputację
Szlak znowu zostala dluzej. Czy ona naprawde nie moze pojsc po rozum do glowy i zerwac tego zwiazku? Przeciez bez problemu znajdzie inna prace. Wczoraj nawet Bari wspominala jej cos o wolnej posadzie u "Mein&Clark". Gdyby tak wyslala do nich CV.... Tylko, ze on.... Glupia smarkula.

Pamietala doskonale jak pewnego pieknego popoludnia wpadla do tego biura ostro spozniona na spotkanie w sprawie posady sekretarki. To bylo nie dalej jak dwa miesiace temu. Spojzal na nia wtedy z mieszanina niecheci i rozbawienia i kazal sie wynosic. To miala byc jej pierwsza praca w NY. Probowala go przekonac do zmiany swojej decyzji przekladajac wyniki egzaminow i opinie z praktyki jaka odbyla w duzej firmie odziezowej "Harrani". Nawet nie spojzal na dokumenty. Zdolowana i totalnie wkorzona przestala wreszcie robic z siebie idiotke i powiedziawszy mu jaki to z niego buc, wyszla trzaskajac drzwiami. Nastepnego dnia rano zadzwonil telefon i czyjs chlodny glos oznajmil jej, ze zostala przyjeta i juz jest spozniona. Tak sie to wszystko zaczelo. Teraz byla jego kochanka juz od dwoch tygodni. Goracy romans bez zobowiazan... Przynajmniej z jego strony. Glupia idiotka... Zakochac sie w kims takim to niemal czyste samobojstwo. Widac idealny z niej material na samobojczynie.
Dzisiejszego wieczoru obiecala sobie jednak, ze bedzie stanowcza i ukruci to szalenstwo..... Hmmm taakakk.... Nim sie spostrzegla juz wyladowala na jego biurku obsypywana namietnymi pocalunkami od ktorych swiat wokol niej zaczynal wirowac. Nawet nie zauwazyla jak jej bluzka wyladowala na brzegu poteznego biurka. Mrrrrr te jego ramiona. Zabierala sie wlasnie do paska jego spodni gdy niespodziewanie od strony drzwi uslyszala glos.

-Nie przeszkadzam?

Pisnela przerazona i siegnela dlonia po bluzke zrzucajac przy okazji formularze do podpisania jakie dobra chwile temu przyniosla Paulowi.

- Kkim pan jest?


Spytala spanikowana naciagajac na siebie pomiety material i rozgladajac za zakietem.


-Jestem Hiro Nakamura przybyłem z przyszłości. Tak jak wy posiadam moc. Choć działa ona inaczej. Potrzebuję waszych "usług". Za trzy tygodnie wybuchnie tu bomba atomowa i Nowy York przestanie istnieć. Zginiecie także wy jeśli mi nie pomożecie. Od razu uprzedzam że próba ucieczki nic wam nie da... Zginiecie tak czy inaczej w miesiąc później. Będzie to konsekwencją wybuchu. Piątka takich jak my zamanifestuje swą moc tym aktem terroryzmu. Na zgliszczach miasta zbudują armię która rozpocznie erę wojen. Musimy ich powstrzymać.


Sara wpatrywala sie w niego z niedowierzaniem. Cudownie... Zostali przylapani przez jakiegos szalenca biegajacego z katana na plecach i opowiadajacego o bombie atomowej. Spojzala pytajaco na szefa siegajac jednoczesnie dlonia do guzika alarmowego.
 
__________________
[B]poza tym minął już jakiś czas, odkąd ludzie wierzyli w Diabła na tyle mocno, by mu zaprzedawać dusze[/B]

Ostatnio edytowane przez Midnight : 03-09-2007 o 20:28.
Midnight jest offline  
Stary 04-09-2007, 00:06   #6
 
corenick's Avatar
 
Reputacja: 428 corenick jest po prostu świetnycorenick jest po prostu świetnycorenick jest po prostu świetnycorenick jest po prostu świetnycorenick jest po prostu świetnycorenick jest po prostu świetnycorenick jest po prostu świetnycorenick jest po prostu świetnycorenick jest po prostu świetnycorenick jest po prostu świetnycorenick jest po prostu świetny
Spodobala mu sie... Nie tylko fizycznie. Musiala miec "pazur" skoro nazwala go bucem. Nie podobalo mu sie, jako anglikowi, to ze spoznila sie na interview. Zdenerwowalo go jej "podsuwanie papierkow", jednak sila z jaka oznajmila ze jest bucem wrecz rzucila go na kolana. Tuz po jej wyjsciu zadzwonil do HR.
- Czesc. Tu Paul Hogan. Byla tu niejaka Sara Corenick. Prosze ja wciagnac na liste... Przy okazji, powiedzialem jej zeby sie wynosila do stu diablow.- Wysluchal odpowiedzi i oznajmil.
- Wiem ze nie ma "formalnych" podstaw. Mam to w glebokim powazaniu. Macie do niej zadzwonic rano ze jest spozniona do pracy! Zrozumiane? Nie zapominajcie ze to ja mam wplyw na dobor HR!
Zadowolony z odpowiedzi usmiechnal sie pod nosem. Wiedzial ile Sara jest warta. Widzial jej resume dlugo przed rozmowa wstepna a jej postawa przypieczetowala jego decyzje. Jedyne czego nie mogl wiedziec to to, jak w pewnym momencie "wpadnie". Pomimo iz gral role "tego zimnego skurwysyna", co w sumie przychodzilo mu latwo, to skrycie cieszyla go kazda chwila spedzona z Sara. Tak, po dwoch tygodniach romansu biurowego, mogl powiedziec ze ta kobieta pasowala mu nie tylko w lozku... Choc nie staral sie przez to odbierac zasluzonych jej laurow jako kochanki. Nikt w biurze nie wiedzial o ich "zwiazku". Paul staral sie nie rozglaszac swoich przygod intymnych; umiejetnie staral sie organizowac nadgodziny innym i Sarze czy tez dyzury sprzatczki.
Tym bardziej zaskoczyl go nawiedzony japoniec wlazac do jego biura w "godzinach szczytu". Tak bardzo, ze po wysluchaniu jego slow powiedzial:
- Sara. Ubierz sie szybko.- Po czym siegnal do przycisku interkomu i powiedzial:
- Ochrona. Do gabinetu Paula Hogana. Mamy tu maniaka z mieczem japonskim. Gada bez sensu. Jest uzbrojony...- Po czym spojrzal na japonca starajac sie odkryc, kiedy ten wariat rzuci sie do ataku...
 
__________________
-----------------------------------------------------
Info dla obslugi: Mam angielska wersje OS wiec nie posiadam polskich czcionek.
corenick jest offline  
Stary 04-09-2007, 19:31   #7
 
Kolmyr's Avatar
 
Reputacja: 397 Kolmyr jest po prostu świetnyKolmyr jest po prostu świetnyKolmyr jest po prostu świetnyKolmyr jest po prostu świetnyKolmyr jest po prostu świetnyKolmyr jest po prostu świetnyKolmyr jest po prostu świetnyKolmyr jest po prostu świetnyKolmyr jest po prostu świetnyKolmyr jest po prostu świetnyKolmyr jest po prostu świetny
Sara i Paul
Sara wpatrywala sie w japończyka z niedowierzaniem. Spojzala pytajaco na szefa siegajac jednoczesnie dlonia do guzika alarmowego.

-To nie ma sensu ochrona nie przybiegnie...-zanim skończył Paul już skorzystał z interkomu.

- Ochrona. Do gabinetu Paula Hogana. Mamy tu maniaka z mieczem japonskim. Gada bez sensu. Jest uzbrojony...- Po czym spojrzal na japonca starajac sie odkryc, kiedy ten wariat rzuci sie do ataku...

Hiro westchnął głośno i uśmiechnął się krzywo.

-Jak już mówiłem nie ma sensu wzywać ochrony gdyż zatrzymałem czas. Tylko my możemy się poruszać dzięki mojej mocy. Niemożliwe? A co powiecie na przechodzenie przez ściany albo... zwierzęce zdolności pewnej sekretarki? Zresztą jeśli chcecie to sprawdzić wyjrzyjcie przez okno. Wszystko zamarło w bezruchu...-powiedział lekko znudzonym głosem.

Rzeczywiście za oknem nie tylko samochody i ludzie na ulicy tkwili w bezruchu (to zresztą nie było az tak widoczne przez wysokość na jakiej się znajdowaliście) ale również kilka gołębi dosłownie zastygło w locie. Nie zdążyliście jednak ujrzeć tego widoku gdyż waszą uwagę przykuł wiszący kilka naście centymetrów nad ziemią przycisk do papieru strącony przez Sarę.

Jade
Spojrzała na niego tępym wzrokiem, po czym podniosła jedną brew i spojrzała mu prosto w oczy, jakby doszukując się tam czegoś.

- To jakiś żart? Jak to się stało, że wszystko przestało się poruszać? I skąd wiesz jak mam na imię, panie ninja – zwróciła się do niego, krzyżując ręce na piersiach.

-Nie Jade. To nie żart. Jestem śmiertelnie poważny. Pytasz jak to zrobiłem. A jak Ty przeżyłaś liczne rany kłute brzucha? To dar. Umiem podróżować przez czas i przestrzeń tak jak Ty umiesz się zregenerować w mgnieniu oka. Zatrzymanie czasu też nie jest dla mnie problemem. A skąd znam Twoje imię? Wiem o Tobie wiele. Moje moce ułatwiają zbieranie informacji.

Stał spokojnie i nie zbliżał się do Ciebie zapewne nie chcąc wystraszyć. Rzeczywiście wiele wiedział. W końcu nikomu nie mówiłaś o ataku tego świra z nożem.

Katie
-Jak ty?…Ale?…Skąd?… – mówiła jak potłuczona.

–Jak się dostałeś do mojego mieszkania? Jakim cudem zrobiłeś to? – wskazała na kubek –Potrafisz zatrzymywać czas? –powiedziała z nutką ciekawości-I o jakim darze mówisz?

Japończyk patrzył Ci prosto w oczy. Spokojnym lecz zimnym wzrokiem. Wyglądał na starszego niż mogłoby się zdawać. Z pewnością był to człowiek który wiele przeszedł. Na twarzy rysowały się już pierwsze zmarszczki a jego spojrzenie było wręcz przesycone smutkiem.

-Tak umiem zatrzymywać czas. A dostałem się tu przez jak to mówią teleportację. Umiem podróżować przez czas i przestrzeń. Dobrze wiesz o jakim darze mówię. Kriokineza. Zamrażanie i kontrola lodu i śniegu. Wiem o Tobie wszystko i przybyłem by prosić Cię o pomoc.

Arjan
Dziękowałeś Bogu za to że udało ci się dostać na pokład. Szybko odszukałeś swoje miejsce. Trafił Ci się fotel przy oknie. Obok usiadł jakiś mężczyzna w czapce z daszkiem i ciemnej kurtce. Na ręce miał srebrny zegarek (zapewne niemiecki). Normalnie wydałby Ci się dziwny i wręcz nieco straszny ale w sytuacji w której się znalazłeś nie zwrócił nawet Twojej uwagi. Patrzyłeś przez okno myśląc o swej żonie. Jej uśmiech... oczy... jedwabiście gładka skóra... ubóstwiałeś każdy aspekt jej osoby. Dlatego nie miałeś wątpliwości jak odpowiedzieć Japończykowi. Wiedziałeś że się zgodzisz. Dla niej byłeś gotów na wszystko! Nim dziwny gość zniknął powiedział że jeszcze się zobaczycie i że nie będziesz musiał tego robić. Może mówił prawdę a może był tylko halucynacją... Z rozmyślań wyciągnęła Cię stewardessa.

-Przepraszam czy coś panu podać?

-Nie dziękuję...-odparłeś z roztargnieniem w głosie.

Reszta lotu minęła w spokoju. Nie niepokojony dotarłeś na lotnisko. Samolot wylądował bezpiecznie na pasie startowym.

 
__________________
To była dłuuuga przerwa... przepraszam wszystkich i ogłaszam oficjalnie... wróciłem !!!

Ostatnio edytowane przez Kolmyr : 04-09-2007 o 21:23.
Kolmyr jest offline  
Stary 04-09-2007, 20:58   #8
 
Yoda's Avatar
 
Reputacja: 20 Yoda nie jest za bardzo znanyYoda nie jest za bardzo znanyYoda nie jest za bardzo znanyYoda nie jest za bardzo znanyYoda nie jest za bardzo znanyYoda nie jest za bardzo znany
-Tak umiem zatrzymywać czas. A dostałem się tu przez jak to mówią teleportację. Umiem podróżować przez czas i przestrzeń. Dobrze wiesz o jakim darze mówię. Kirokineza. Zamrażanie i kontrola lodu i śniegu. Wiem o Tobie wszystko i przybyłem by prosić Cię o pomoc.

-O cholera… –Katie powiedziała cicho jakby do siebie i patrzyła oszołomiona na Japończyka. Wstała z kanapy uważając przy tym aby nie poruszyć „wiszącej” kawy. Stanęła i spojrzała Japończykowi prosto w oczy
-Ty na prawdę nie żartujesz. –raczej stwierdziła niż zapytała. Ciągle była lekko nieufna i zdezorientowana ale po chwili zaśmiała się. Krótko i nerwowo.
-Ja mam niby uratować Nowy York? Przed pewnymi ludźmi powiadasz. Przed jakimi ludźmi? – spytała zaciekawiona ale po chwili urwała. Nerwowo przygryzła wargi –Nie to jakieś szaleństwo. Niby jak to sobie wyobrażasz? Mam się włamać do komputera FBI czy innych służb? Dobrze czemu nie? To chyba mimo wszystko łatwiejsze niż ratowanie świata. –zażartowała ale widać że była cała spięta
No bo chyba nie dzięki mojemu „darowi” jak to zwiesz? Jedyne co mi się jak do tej pory udało to stworzyć lodową baletnice. Jak chcesz można wydłubać tym komuś oko. Sądzisz że to się przyda?- w jej głosie był sarkazm. Stała się lekko agresywna.
Normalnych warunkach stuliłaby uszy i uciekła od problemu. Ale to bynajmniej nie były normalne warunki. W dodatku to ten Japończyk był tu intruzem. Wlazł na jej teren. Przyszedł od jej enklawy spokoju i bezpieczeństwa. Zmusił ją do tego. Będzie bronić swojego terytorium jak lwica.
W pokoju nagle zaczęło robi się przeraźliwie zimno. Cały pokój nagle pokrył się szronem.
 
__________________
Logic will get you from A to B. Imagination will take you everywhere - Albert Einstein

Problemy z komputerem i Internetem – przepraszam wszystkich. Wkrótce się odezwę.
Yoda jest offline  
Stary 04-09-2007, 23:13   #9
 
corenick's Avatar
 
Reputacja: 428 corenick jest po prostu świetnycorenick jest po prostu świetnycorenick jest po prostu świetnycorenick jest po prostu świetnycorenick jest po prostu świetnycorenick jest po prostu świetnycorenick jest po prostu świetnycorenick jest po prostu świetnycorenick jest po prostu świetnycorenick jest po prostu świetnycorenick jest po prostu świetny
Hiro westchnął głośno i uśmiechnął się krzywo.

-Jak już mówiłem nie ma sensu wzywać ochrony gdyż zatrzymałem czas. Tylko my możemy się poruszać dzięki mojej mocy. Niemożliwe? A co powiecie na przechodzenie przez ściany albo... zwierzęce zdolności pewnej sekretarki? Zresztą jeśli chcecie to sprawdzić wyjrzyjcie przez okno. Wszystko zamarło w bezruchu...-powiedział lekko znudzonym głosem.

Rzeczywiście za oknem nie tylko samochody i ludzie na ulicy tkwili w bezruchu (to zresztą nie było az tak widoczne przez wysokość na jakiej się znajdowaliście) ale również kilka gołębi dosłownie zastygło w locie. Nie zdążyliście jednak ujrzeć tego widoku gdyż waszą uwagę przykuł wiszący kilka naście centymetrów nad ziemią przycisk do papieru strącony przez Sarę.


- Ozesz q.... Skad on wie o przechodzeniu przez sciany?- Pomyslal Paul.- I co on powiedzial? Zwierzece zdolnosci?!- W niemym zdumieniu i przerazeniu spojrzal na Sare, ktora.... Takze wpatrywala sie w niego z podobna mina!
- Well... well...- mruknal, podnoszac sie do pionu, probujac zapanowac jako tako nad swoja garderoba.
- Nie dosc ze maniak to jeszcze gada od rzeczy. Wiem jaka jest Sara ale tak bezczelnie komus zwierzecosc wypominac?- Dodal glosniej przy okazji probujac odciagnac uwage Sary od tego "przechodzenia przez sciany"...
- No i wogole co ty sobie wyobrazasz narwancu z katana!- Teraz juz prawie krzyczal; wscieklosc za, jakims cudem udane, grzebanie w jego tajemnicach wybuchla ze zdwojona sila. Zatrzymala sie dopiero na widok stojacego, nieruchomo w powietrzu, przycisku do papierow. Wtedy zdalo sie ze uchodzi z niego powietrze. Dluzsza chwile patrzyl na wiszacy przycisk po czym wolno spojrzal na Sare a pozniej na japonca...
- No dobra...- zaczal powoli.- To czego od nas wlasciwie chcesz Hiro? Zabysmy zostawili to co mamy i poszli szukac wysoce ryzykownych, bliskich spotkan z bombka?- Na koniec zdania usmiechnal sie dziko, przechylajac lekko glowe. Wydawac by sie moglo ze zaczyna tracic zmysly...
 
__________________
-----------------------------------------------------
Info dla obslugi: Mam angielska wersje OS wiec nie posiadam polskich czcionek.

Ostatnio edytowane przez corenick : 04-09-2007 o 23:28.
corenick jest offline  
Stary 04-09-2007, 23:57   #10
Konto usunięte
 
Midnight's Avatar
 
Reputacja: 2097 Midnight ma wspaniałą reputacjęMidnight ma wspaniałą reputacjęMidnight ma wspaniałą reputacjęMidnight ma wspaniałą reputacjęMidnight ma wspaniałą reputacjęMidnight ma wspaniałą reputacjęMidnight ma wspaniałą reputacjęMidnight ma wspaniałą reputacjęMidnight ma wspaniałą reputacjęMidnight ma wspaniałą reputacjęMidnight ma wspaniałą reputację
Paul wezwal ochrone. I dobrze bo ten japonczyk zaczynal ja przerazac. Przygladzila bluzke i ubrala sluzbowy zakiet, ktory znalazla obok biurka. Znacznie juz spokojniejsza przygladzila wlosy i z chlodnym usmiechem przygladala sie rozmowie Hogana z nieznajomym. Wewnatrz jednak wciaz drzala od emocji, ktore zmuszona byla tlumic.

-Jak już mówiłem nie ma sensu wzywać ochrony gdyż zatrzymałem czas. Tylko my możemy się poruszać dzięki mojej mocy. Niemożliwe? A co powiecie na przechodzenie przez ściany albo... zwierzęce zdolności pewnej sekretarki? Zresztą jeśli chcecie to sprawdzić wyjrzyjcie przez okno. Wszystko zamarło w bezruchu...

Ani myslala wygladac przez okno.... Zwierzece zdolnosci... Skad do jasnej cholery on o tym wiedzial. I co mialo znaczyc owe przechodzenie przez sciany. Przeciez wziawszy pod uwage iz to ona jest sekretarka, a Paul.... Nie.... To niemozliwe... Paul mialby przechodzic przez sciany... Nie.... ale... Nie.... Wpatrywala sie w swojego szefa z niedowierzaniem... Nie....

- Nie dosc ze maniak to jeszcze gada od rzeczy. Wiem jaka jest Sara ale tak bezczelnie komus zwierzecosc wypominac?

Nawet sie nie usmiechnela.. Jakos tak nie potrafila. Od zawsze bala sie, ze to sie wyda, ze bedzie tak jak trzy lata temu, kiedy zwierzyla sie z nich osobie, z ktora chciala spedzic reszte zycia..... Dziwadlo.... Nazwal ja wtedy dziwadlem i z krzykiem uciekl z mieszkania... Dziwadlo....

- No dobra... To czego od nas wlasciwie chcesz Hiro? Zabysmy zostawili to co mamy i poszli szukac wysoce ryzykownych, bliskich spotkan z bombka?

Znala ten ton w jego glosie.. On sie juz poddal...Znala choc slyszala go tylko raz... Lecz jezeli Paul sie poddal to by znaczylo, ze on tesz jest... posiada owe zdolnosci.

- Panie Nakamura....

Przerwala aby nabrac nieco wieksza ilosc powietrza.

- Panie Nakamura skad pan o nas wie? Skad te absurdalne wiadomosci? Czy wiadomo kto dokladnie bedzie stal za tym wszystkim? Czy nie lepiej udac sie do odpowiednich wladz?

Mowila spokojnie, a przynajmniej starala sie tak mowic. Nie patrzyla na swojego szefa. Nie chciala. Moze to juz koniec? Moze powinna natychmiast zlozyc wymowienie i uciec jak to robila do tej pory? Moze jednak zostaci pozwolic sobie na odrobine luksusu zycia bez sekretow? Moze zwariowala......

- To co mamy budowalismy przez dlugi czas.....

Przerwala ponownie zapatrzona w przycisk od papieru zatrzymany w powietrzu. Wreszcie spojzala przybyszowi w oczy.

- Co mozemy zrobic aby to powstrzymac?
 
__________________
[B]poza tym minął już jakiś czas, odkąd ludzie wierzyli w Diabła na tyle mocno, by mu zaprzedawać dusze[/B]
Midnight jest offline  
 



Zasady Pisania Postów
Nie Możesz wysyłać nowe wątki
Nie Możesz wysyłać odpowiedzi
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Trackbacks jest Wył.
PingbacksWł.
Refbacks are Wył.


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 20:28.



Powered by: vBulletin Version 3.6.5
Copyright ©2000 - 2020, Jelsoft Enterprises Ltd.
Search Engine Optimization by vBSEO 3.1.0
Pozycjonowanie stron | polecanki
Free online flash Mario Bros -Mario games site

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164 165 166 167 168 169