Spis Stron RPG Regulamin Wieści POMOC Kalendarz
Wróć   lastinn > RPG - play by forum > Sesje RPG - Inne > Archiwum sesji z działu Inne
Zarejestruj się Użytkownicy

Archiwum sesji z działu Inne Wszystkie zakończone bądź zamknięte sesje w systemach innych (wraz z komentarzami)


 
 
Narzędzia wątku Wygląd
Stary 09-09-2007, 03:56   #1
 
Ra6nar's Avatar
 
Potęga i Władza

Ghor'Thal - Ork Berserker (33 lata)

Stoisz na samym środku placu w Ugdlargh. Jak zwykle jest tutaj bardzo gwarno, mnóstwo żółtodziobów, którzy dopiero co ukończywszy szkolenie u starszych kapitanów mają się za wielkich wojowników. Kupują oręż i zbroję, oporządzają się do wyprawy a Ty patrzysz na to wszystko ze złością. Już od kilku dni zastanawiasz się nad sensem swojego istnienia, po tym jak po spaleniu kilku ludzkich osad wróciłeś do Ognaru czekając na dalsze rozkazy od Thakhruka zwanego Czarną Pięścią. I co? I nic! Młodzi, niedoświadczeni wojownicy wysyłani są na Lantan, na grabież i mordowanie, a Ty siedzisz tutaj w stolicy czekając na rozkazy od najwyższego dowódcy wojennego. Gdyby nie to, że jest on tak ważną osobistością (mówiąc ściśle najważniejszą na Ognarze dla orkowego plemienia) to zapewne sam byś do niego poszedł prosząc się o organizację wyprawy dla Twojego oddziału. Swoją drogą ciekawe, kogo podeślą Ci tym razem...dwudziestu goblinów i garstkę orkowych siepaczy? Wszystko zaczyna Cię denerwować, gdy nagle z ogólnego amoku wścieklizny wyrywa Cię zmierzający w Twoim kierunku starszy kapitan - Ghulbag. To ten najlepiej znany wśród przygotowujących młodych wojowników do wojny nauczycieli. Czarna zbroja z czerwonymi, wymalowanymi na poteżnych naramiennikach czaszkami robiła spore wrażenie. Długie czarne włosy, spływały na owe naramienniki. U boku kapitana dostrzegłeś krótki, ale niezwykle szeroki miecz jednoręczny. Na plecach miał przymocowaną trójkątną tarczę. Zbliżył się do Ciebie na odległość około metra i rzekł głębokim, chrapliwym głosem:
- Ghor'Thal? Uczestniczyłeś w paleniu ludzkich osad kilka dni temu, czy tak? -
usłyszałeś pytanie od Ghulbaga, który stał teraz oczekując Twojego potwierdzenia. Zdaje się, że w końcu zapowiadała się dla Ciebie jakaś robota...
* * *

Quavrieledrinis - Amazonka Łowczyni (25 lat)

Siedziałaś na piaszczystej polanie - jedynym miejscu, które w obozie Yg'Urast
nie było pokryte gęstą roślinnością i bluszczem i które było zarazem jego centralnym punktem. Ze skupienia wyrwała Cię Twoja córka, Briestune, która podbiegła do Ciebie i wesoło powiedziała:
- Płynę z wami, mamo!
Uniosłaś czarne brwi, nie wiedząc o czym mówi Twoja córka, ale jeśli dobrze ją rozumiesz, to szykuje się jakaś misja, na którą znów zostałaś posłana.
Tylko dlaczego wie o tym pięcioletnie dziecko, a Ty nie? Najlepiej zapytać o to samą Adeille. Ruszyłaś pewnym krokiem do wydrążonego w olbrzymim drzewie pomieszczenia, chwytając za rękę swoje dziecko. Wewnątrz drzewa znajdowały się pnące się naokrętkę aż do samej góry drewniane schody. Gdy weszłaś na samą górę, znalazłaś się na najwyższym punkcie tego obozu. Siedziała tam na dębowym tronie Adeille, która nie czekając na żadne Twoje słowo od razu powiedziała:
- Witaj, Quavrieledrinis. Dobrze, że jesteś, zdaje się, że droga Briestune już wszystko ci powiedziała - królowa zaśmiała się głośno a następnie dodała - pozwól, że w szczegóły wprowadzę cię jednak ja - znów uśmiechnęła się szeroko, a następnie podjęła ponownie - najpierw zadam ci jednak pytanie - czy jesteś gotowa ruszyć z grupą wybranek na misję, od której może zależeć nasze zwycięstwo w tej przeklętej wojnie?

Madoka - Amazonka Łowczyni (23 lata)

Stałaś już dłuższą chwilę w siedzibie królowej, zastanawiając się, gdzie też może być ta, na którą musisz tutaj wraz z dwoma innymi amazonkami czekać. Rozglądałaś się już kilka razy po siedzibie. Jako, że nie miała dachu i znajdowała się na czubku olbrzymiego drzewa, to jedynym sklepieniem było dla owej siedziby gwieździste niebo, które tej nocy wyglądało jeszcze piękniej niż zwykle. Na ścianach oczywiście było mnóstwo poplątanego bluszczu i kilka sztuk skórzanych zbroi i płytowych naramienników. Gdy już myślałaś, że umrzesz z nudów, z małego wejścia w podłodze wkroczyła do środka czarnowłosa amazonka, prowadząc za rękę małą dziewczynkę.
- Witaj, Quavrieledrinis. Dobrze, że jesteś, zdaje się, że droga Briestune już wszystko ci powiedziała - usłyszałaś jak królowa zwraca się do nowoprzybyłej. Następnie zwróciła się do niej z pytaniem o gotowość w przystąpieniu do misji, a zanim tamta zdążyła odpowiedzieć, królowa Adeille przeniosła wzrok na was oczekując odpowiedzi na to pytanie również od was...
* * *

Vaelirius Agredon - Proarchid Mag (23 lata)

Wielki, fioletowy kryształ jak zwykle unosił się nad placem dając duży cień, w którym odpocząć można było za dnia od słońca. Podszedłeś do krawędzi miasta i spojrzałeś w dół...Jak zwykle - chmury i góry. Albo niebawem zejdziesz w dół albo pozostaniesz tutaj w roli szlachetnego obrońcy miasta Onyx. Tak czy inaczej miałeś świadomość tego, że to zależy tylko i wyłącznie od Twojej woli. Nie macie u siebie króla ani przywdócy duchowego. Nic z tych rzeczy.
Wynikało więc z tego, że nikt nie musiał Cię do niczego zmuszać, mogłeś tutaj zostać i prowadzić względnie bezpieczny żywot, jednak czytając wczoraj w myślach jednego z mieszkańców Stonekeep napotkałeś bardzo niepokojącą linię psioniczną, która powiedziała Ci tyle, że ludzie się niepokoją. Taki niepokój u ludzi czułeś wcześniej tylko raz, a było to przed ostatnim atakiem orków na osady ludzkie, które zostały potem spalone przez te bestie. Czułeś, że odpowiedzialność ciągnie Cię do pomocy sojusznikom, po chwili wiedziałeś już, że decyzję musisz podjąć natychmiast: zejdziesz schodami do Wysokich Gór, a następnie udasz się do Stonekeep, albo zostaniesz tutaj i wystawisz swoje sumienie na próbę. Twoje czerwone oczy zaświeciły na chwilę mocniej niż zwykle, po czym uspokoiły się i powróciły do dawnego poziomu intensywności blasku...
* * *

Rakkus Pain - Krasnolud Berserker (32 lata)

Stałeś pod nagim dębem na środku placu. Kamienne, niegdyś starannie ułożone płyty były teraz pokruszone, powyłamywane i odkształcane przez rosnące drzewa. Plac zamienił się w coś...co umownie można nazywać placem, a tak naprawdę wygląda to jak jakiś stary szlak. Ale tak na prawdę tutaj spotykali się głównie handlarze i krasnoludzka brać w celu dobicia jakiegoś targu, prawdziwe miasto, było przecież pod górami. Wielkie, tętniące życiem i hukiem młotów uderzających o kowadła Bazhad - Dan. Tobie kazano jednak czekać na tym placu. Zapewne miał do Ciebie przyjść ktoś od króla Dveggara, inaczej po co kazano by Ci tak późno w nocy czekać na tym przeklętym placu. Gdy śnieg znów zaczął padać intensywniej i pokrywał kamienne płyty gęstym puchem ruszyłeś w kierunku wejścia do miasta. W tej chwili jednak za plecami usłyszałeś krótkie gwizdanie. Obróciłeś się i spostrzegłeś biegnącego w Twoim kierunku prosto z lasu wojownika. Rozpoznałeś w nim Dubina, jednego z królewskich wojów.
- Witaj - niemalże wykrzyknął Dubin - chciałeś iść do miasta, a nie kazano by ci na mnie czekać na placu gdybym miał do ciebie stamtąd przyjść - zarechotał po czym położył na Twoim barku swoją masywną, dłoń, która teraz odziana była w skórzaną rękawicę:
- Sprawy nie mają się dobrze - posmutniał Dubin - jesteś gotów ruszać na kolejną bitwę?
* * *

Andre Midraneg - Człowiek Rycerz (25 lat)

Po kolejnej rozrubie w karczmie powróciłeś do chaty z bólem głowy. Oczywiście jako rycerz nie wszczynasz burd, a jedynie nie dopuszczasz by ucierpieli w nich niewinni ludzie. Tak sobie tłumaczysz swoją rolę, a naprawdę jest Ci bardzo smutno, że prócz tułania się po kolicy i walki z barbarzyńcami, którzy się czasem tam kręcą oraz uspokajania bójek w karczmie nie ma dla Ciebie żadnej sensownej pracy od króla Aramira. Odkąd zlikwidowano zakony i połączono rycerstwo w jedną instytucję w Stonekeep, tak wygląda praca większości rycerzy. Wstałeś z łożka i udałeś się na plac by szukać kolejnej okazji do tego, by przysłużyć się komuś pomocą, kiedy nagle podszedł do Ciebie człowiek w lśniącej zbroi płytowej. Cały był zakuty w owy pancerz a dzięki odsłoniętej przyłbicy mogłeś widzieć jedynie jego twarz - srogą i zdeterminowaną:
- Witaj sir Andre! Król Aramir organizuje wyprawę na Szmaragdowe Wyspy. Tam gdzie niegdyś trafili najsławniejsi przedstawiciele rycerstwa...zapytam Cię wprost - czy wybierzesz się tam wraz z dziesięcioma innymi rycerzami w celu zbadania działalności dzikusów na tamtych ziemiach?
* * *

Jup - Krasnolud Wojownik (34 lata)

Znów dzień zaczął się tak samo. Mnóstwo handlarzy na placu i jakiś towarzysz stojący pod nagim dębem w śniegu. Szybko zszedłeś z placu i udałeś się do ciepłej stolicy, tam już od bramy przywitało Cię ciepło ognia, który trawił wielkie pochodnie. Zatrzymałeś się w korytarzu zamyślając się nad potęgą krasnoludzkiej rasy, jej wspaniałego budownictwa, rzemiosła wojennego, wszystkiego tego co sprawiało, że uważa się Was za tak wyjątkowych, mało nie popłakałeś się ze szczęścia przy nagłym przypływie euforii, gdy z owego stanu wyrwał Cię jeden z wojowników króla:
- Pan Jup, jak mniemam? Czy to, że zwą pana wojownikiem, oznacza, że dobrze potrafi pan machać orężem? - zabrzmiało to dla Ciebie jak zapowiedź jakiejś ciekawej propozycji, natychmiast pospieszyłeś więc z odpowiedzią...
* * *

Ragnarok - Ork Berserker (38 lat)

Tym razem nie ropocząłeś dnia od sterczeniu na placu i oczekiwaniu, że załapiesz się na nową misję. Miałeś gdzieś to, że każą Ci czekać. Sam zorganizujesz wyprawę i rozbijesz kilka ludzkich łbów. Całe szczęście nikt tutaj nie pilnuje tego, by taki ktoś jak Ty siedział w Ugdlargh i nie wychylał poza miasto nosa. Zbierzesz najwierniejszych wojów i sam wyruszysz jeszcze dziś. Szaleńczy plan zacząłeś realizować od razu, ruszyłeś do doków i chwyciłeś cumy jednej z dużych łodzi przyozdobionej ludzkimi czaszkami. Wtedy usłyszałeś głos za plecami:
- Dokąd to? - był to Kuntrah, jeden ze starszych kapitanów - samotna wyprawa na Lantan? Ładny zamiar, ale brak szacunku dla nas...nawet nie zameldujesz Thakhrukowi o wyprawie?
* * *

Mi Raaz - Nieumarły Proarchid Rycerz (250 lat)

Gloomberg...cuchnący, zimny i cichy. Słychać tu jedynie świszczenie wiatru i piski szczurów. Woda płynie tutaj ochydnymi kanałami, w których nie wiadomo co żyje. Całe szczęście, że Twoje zgniłe ciało ukryłeś pod płytową zbroją, bo sam nie masz ochoty go oglądać. Rogaty pełny hełm nie daje również nikomu dostrzec pełni Twojej twarzy. Jedynie w otworze na oczy tlą się dwa czerwone światełka - oznaka tego, że kiedyś byłeś proarchidem.
Nie zaznałeś po śmierci spokoju a tułasz się w tym przeklętym mieście.
Teraz stoisz samotnie na placu wzniesionym z białego kamienia, który wygląda jak nowo wzniesiony. Jest to najdziwniejsze miejsce w mieście, gdyż jako jedyne nie daje po sobie poznać o swoim wieku. To właśnie tu na placu dostrzegłeś nieumarłego człowieka...był rycerzem. Stał w miejscu ze spuszczoną głową. Obok niego jego nieumarły rumak...
- Mi Raaz ? - zapytał Cię świszczącym głosem...
* * *

Zygfryd - Człowiek Rycerz (22 lata)

Trafiłeś w końcu pod bramy Stonekeep. Nie znałeś tutaj raczej nikogo ważnego, a wiedziałeś, że takich ludzi warto natychmiast poznać. Wkroczyłeś tedy do twierdzy a strażnicy nawet Cię nie zatrzymali widząc, żeś rycerz. Może powrócisz tutaj do zakonu...nie! Przecież złożyłeś śluby.
Możesz co najwyżej wspomóc Stonekeep w walce z Ognarem, a na to miałeś znów ochotę. Ruszyłeś pewnym krokiem w kierunku placu handlowego.
Tam zastałeś dwóch rycerzy. Podszedłeś tak blisko, że słyszałeś ich rozmowę. Jeden pytał drugiego:
- (...) czy wybierzesz się tam wraz z dziesięcioma innymi rycerzami w celu zbadania działalności dzikusów na tamtych ziemiach?
Teraz chciałeś wtrącić się i spytać o możliwość dołączenia się do owej wyprawy, wiedziałeś bowiem, iż może być to jedyna szansa dla Ciebie na spełnianie swych rycerskich powinności. Jednak czy na pewno nie narazisz się tym pytaniem, a jeśli już zapytać to w jaki sposób to zrobić, żeby właśnie się nie narazić?

[karty postaci niebawem]
 
Ra6nar jest offline  
 



Zasady Pisania Postów
Nie Możesz wysyłać nowe wątki
Nie Możesz wysyłać odpowiedzi
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Trackbacks jest Wył.
PingbacksWł.
Refbacks are Wył.


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 11:28.



Powered by: vBulletin Version 3.6.5
Copyright ©2000 - 2022, Jelsoft Enterprises Ltd.
Search Engine Optimization by vBSEO 3.1.0
Pozycjonowanie stron | polecanki
Free online flash Mario Bros -Mario games site

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164 165 166 167 168 169 170