Spis Stron RPG Regulamin Wieści POMOC Kalendarz
Wróć   lastinn > RPG - play by forum > Sesje RPG - Inne > Archiwum sesji z działu Inne
Zarejestruj się Użytkownicy

Archiwum sesji z działu Inne Wszystkie zakończone bądź zamknięte sesje w systemach innych (wraz z komentarzami)


 
 
Narzędzia wątku Wygląd
Stary 24-09-2007, 18:25   #21
 
Delaraan's Avatar
 
Kogar odsunął się od Billa ze wstrętem i pogardą w oczach. A to na nas mówią dzikusy.
-Uważaj tępaku!-warknął wściekle ocierając twarz z piwa.-Mózgu nie masz? Phi, takiemu to tylko o mamonę chodzi.

-Tak pokrótce już wam wyjaśniono sytuację za co dziękuję panno Nataile. Wczoraj posłałem na zwiad dwóch ludzi. Po trzech godzinach wrócili i powiedzieli, że te korytarze nie są tak krótkie jak przypuszczano. Liczne rozgałęzienia świadczą, że trafiliśmy na jakiś świątynny kompleks, który pewnie kryje w sobie mnóstwo cennych zabytków. Co do wynagrodzenia, na pewno nie będzie tego mniej niż tysiąc funtów. Czy stawka wzrośnie, zależeć będzie od tego co tam znajdziemy.

Tysiąc? Powinno starczyć na naboje i nowy nóż. Plecak też już mi się zużył. A rozgałęzieniami nie ma się co martwić. Przelazło się kawał świata.

-Taak, to wynagrodzenie pachnie nieźle. Co do przygotowania się, mam wszystko co potrzeba.-powiedział Kogar i załadował sztucer.
 
Delaraan jest offline  
Stary 24-09-2007, 19:06   #22
 
Marcellus's Avatar
 
-Uważaj tępaku!-warknął wściekle ocierając twarz z piwa.-Mózgu nie masz? Phi, takiemu to tylko o mamonę chodzi.
Bill zmierzyl Kogara zimnym wzrokiem a jego reka powedrowala do colta.
Lepiej uwazaj jak sie zwracasz do lepszych od siebie !-wykrzyknal wsciekle
Tacy jak ty nadaja sie jedynie do pracy.
Nastepnie zwrocil sie do Henrego.
Jak rozumiem szefie, prowiant i podstawowy ekwipunek jest zalatwiany tak jakby odgornie ? Jesli tak to nic wiecej mi nie potrzeba. Jeszcze mi do stu diablow odliczycie to od zaplaty.
Uslyszawszy ewentualna odpowiedz skierowal sie do wyjscia nie zaszyczajac nikogo z obecnych zadnym spojrzeniem.
 
Marcellus jest offline  
Stary 24-09-2007, 20:11   #23
 
Mordragon's Avatar
 
-Tacy jak ty nadaja sie jedynie do pracy.
Gdy Ahmed usłyszał słowa Billa, którego najwyraźniej malo kto lubił, nie mógł wytrzymać - co prawda mało go to interesowało, ale pomimo swojej surowości i małomówności musiał to powiedzieć:
- Ghabi - znaczenia tego słowa domyśliłby się każdy, ale Billowi to chyba nie mogło być dane, chociaż kto ich tam wie.
Najwyraźniej postać Masaja, Ahmedowi przypadła do gustu - cóż niemalże swój człowiek!

W tej chwili nie chciało mu się już czekać na reszte pytań, które - trafnie zadane - mogły powiększyć zasób wiedzy jaki już Ahmed zgromadził na temat tego dziwnego kompleksu. Wyszedł wprost do magazynu by się dobrze przygotować i zaopatrzyć. Po drodze wypatrywał swych krajanów, którzy mogli by z nim pójść, aczkolwiek nie wierzył w sukces tych łowów - "Wiara czyni cuda i wzmaga strach" - pomyślał z grymasem.
 
__________________
Gdybym nie odpisywał przez 2 dni.. plsss PW:)
-"Na horyzoncie widzisz szyb kopalni"
-"Co to za rasa szybko-palni?"
Czego pragnie eMdżej?!
Mordragon jest offline  
Stary 25-09-2007, 17:36   #24
 
Odyseja's Avatar
 
Natalie wysłuchała uważnie słów Henry'ego. Gdy skończył wstała i podziękowała za posiłek. Wychodząc, usłyszała jeszcze jakąś sprzeczkę, ale nie miała ochoty jej wysłuchiwać. Szybkim krokiem skierowała się do magazynu i zebrała najpotrzebniejsze rzeczy. Wsadziła je do plecaka i poszła się szybko przebrać. Założyła na siebie wygodny, "roboczy" strój archeologa i po pięciu minutach stała pod wejściem do świątyni.
 
__________________
A ja niestety nie mam nic na swoje usprawiedliwienie. Co spróbuję coś napisać, nic mi nie wychodzi. Nie mogę się za nic zabrać, chociaż bardzo bym chciała. Nie wiem, co się ze mną dzieje. W najbliższym czasie raczej nic nie napiszę. Przepraszam.
Odyseja jest offline  
Stary 27-09-2007, 17:55   #25
Konto usunięte
 
Midnight's Avatar
 
Swinka smakowala wybornie. Thomas juz po chwili zapomnial o problemach zoladkowych i z przyjemnoscia zaczal delektowac sie jedzenien przysluchujac sie jednoczesnie rozmowie reszty biesiadnikow. Rece go swierzbily za kazdym razem jak dobiegal do niego. Czy ten facet nie moze sobie dac siana i zamknac chociaz na chwile? Ahmed najwyrazniej rowniez podzielal jego zdanie. Coz.. zobaczymy jak dlugo ten chlystek przezyje w swiatyni. Thomas jakos watpil w swoja gotowosc niesienia pomocy temu mezczyznie.

Henry wyprosil grzecznie ambasadora. I dobrze... Wygladalo na to iz wreszcie przejda do konkretow. Tak tez i sie stalo. Majac przed soba jedynie czlonkow ekspedycji starszy mezczyzna przemowil:

-Tak pokrótce już wam wyjaśniono sytuację za co dziękuję panno Nataile. Wczoraj posłałem na zwiad dwóch ludzi. Po trzech godzinach wrócili i powiedzieli, że te korytarze nie są tak krótkie jak przypuszczano. Liczne rozgałęzienia świadczą, że trafiliśmy na jakiś świątynny kompleks, który pewnie kryje w sobie mnóstwo cennych zabytków. Co do wynagrodzenia, na pewno nie będzie tego mniej niż tysiąc funtów. Czy stawka wzrośnie, zależeć będzie od tego co tam znajdziemy. Jeżeli chodzi o bagaże, proszę aby nie obciążać zbytnio naszego tragarza, jednak panią proszę o przekazanie wszelkich cięższych przyborów temuż Egipcjaninowi. Jeszcze jakieś pytania? Jeżeli nie to za dziesięć, piętnaście minut spotykamy się przed grobowcem. Oczywiście przekazałem już strażnikom, że macie pełne upoważnienie do korzystania z naszego magazynu.

Hmm ... Thomas nieco zdziwil sie na wiesc iz maja przed soba do zbadania caly kompleks. Do tej pory uwazano ten budynek za pojedyncza swiatynie. Coz, moze dzieki temu to odkrycie przyniesie im wieksza chwale, slawe, pieniadze i ... przyjemnosc. Jego spojzenie powedrowalo ku kobiecie, ktora podziekowawszy za posilek bez dalszych slow zniknela udajac sie zapewne ku magazynom. Ciekawe czy odwiedzi rowniez swoja garderobe... Moze potrzebna jej bedzie pomoc przy zdejmowaniu sukni... Hmmm interesujaca mysl. Szkoda, ze Henry dal im tylko 15 minut.
Wszyscy powoli znikali z namiotu. Thom uznal, ze i on moglby ruszyc wreszcie tylek. Podniosl sie zatem z siedzenia i przeciagnawszy sie z zadowolona mina i pelnym zoladkiem ruszyl do wyjscia zatrzymujac sie jednak na chwile aby rzucic do mezczyzny:

- No Henry... Calkiem niezla gromadke zebrales. Obawiam sie jednak, ze z niektorymi moga byc nie lada klopoty.

Z magazynu wybral ekwipunek, ktory zawsze ze soba zabieral.
Dobra lina - ktora zawsze sie przydaje.
Pochodnia - po namysle wrzucil do plecaka dwie.
Suchy prowiant i woda
Naboje do rewolweru.
Po namysle dodal jeszcze notatnik, olowek, hubke z krzesiwem w odpowiednim pojemniku chroniacym przed zamoczeniem, igle, nici i kompas. Na koniec przypial zrolowany koc.

Sprawdziwszy jeszcze raz wszystko z zadowolona mina ruszyl w kierunku miejsca zbiorki pogwizdujac wesolo jakas skoczna melodie i rozgladajac sie za Natali.
 
__________________
[B]poza tym minął już jakiś czas, odkąd ludzie wierzyli w Diabła na tyle mocno, by mu zaprzedawać dusze[/B]
Midnight jest offline  
Stary 27-09-2007, 23:43   #26
 
Marcellus's Avatar
 
Po wyjsciu z przyjecia, Bill mimowszystko postanowil sprawdzic czy jest cos przydatnego w magazynie. No w najgorszym wypadku dobierze amunicji i podstawowego ekwipunku.
Idac szybkim krokiem byl spokojny, wscieklosc na masaja opuscila go kilka set krokow od namiotu. Szybko wpadal w gniew ale rowniez szybko mu przechodzilo.
Gdy dotarl do magazynu zaczal sie uwaznie rozgladac. Wlaczyl sie jego praktyczny zmysl wypracowany przez lata samotnego zycia.

Z dobr ekspedycji wzial koc, krzesiwo i hubke, amunicje do winchestera i colta i troche prowiantu ( tak nawszelki wypadek gdyby tragarzam ktorzy beda niesli prowiant calej druzyny cos sie stalo, wkoncu to tylko arabusy.)
Ze swoich wlasnych zapasow wzial piersiowke z whisky, papierosy i tyton do zucia. No i oczywiscie swoja bron ( winchester, colt i dlugi mysliwski noz ) i dlugi plaszcz.
Tak wyposazony ruszyl na miejsce spotkania. Jesli jest tam Peter to podchodzi do niego jesli go nie ma to staje sobie gdzies zboku i zapala papierosa spluwajac od czasu do czasu na ziemie.
 
Marcellus jest offline  
Stary 28-09-2007, 19:52   #27
 
Lkpo's Avatar
 
Upalny dzień na północny-wschód od Gizy wiele tysięcy lat przed naszą erą

Mahfuz ledwo wytrzymywał dzisiejszy upał. Nawet w Komnatach jakby znikł ten przyjemny chłodek. Kapłan Ra wiedział jednak czym jest to spowodowane i... wolałby tej wiedzy nie posiadać. Jednak w końcu czuł się wolny. W końcu udało się to. Gdy wyszedł na zewnątrz zauważył swego znajomego, również kapłana.
-Jak sądzisz co by było gdyby nasza praca poszła na marne?
-Mój drogi, nie zaprzątaj sobie tym głowy. W końcu moim zadaniem jest aby nikt więcej nie odnalazł Komnat.
-Tak chyba będzie zdecydowanie lepiej. Niech niewiedza zabezpieczy nas.
-Wypijmy za zdrowie faraona. –rzekł i kiwnął słudze by ten podał im trunek
-Z tobą zawsze –wziął kielich i wypił do dna. Nagle Mahfuzowi zaczęło ciemnieć przed oczami. Domyślał się tego co go spotkało o dlaczego. Miał pewność, że jego próby ujawnienia sekretów Komnat nie umknęły uwadze Najwyższych.
-Uwierz, że tak będzie lepiej dla nas wszystkich- powiedział jeden z Najwyższych po czym odszedł a dwóch Etiopczyków zajęło się ciałem.

***

1905 rok naszej ery, to samo miejsce

Wszyscy staliście przed wejściem do tajemniczej budowli. Ahmed nie znalazł nikogo kto by chciał pójść z nim i nosić bagaże. Coś było w tym kompleksie co odpychało co bojaźliwszych ludzi. Nawet Bill czuł się nieswojo. Nikt jednak nie mówił o tym. W końcu to tylko kolejne miejsce, w którym jest pełno skarbów. Oczywiście jeżeli nikt wcześniej go nie splądrował.
Henry szybko dobiegł do was. Wyglądał na rozbawionego. Na plecach miał mały plecak.
- No ekipo, widzę, że się ładnie zebraliście. Nie martwcie się, że nie ma tu tłumów. Pan Davis raczył być na tyle uprzejmym aby zająć dziennikarzy. Uwierzcie mi, że nie jest przyjemnym, badanie skarbów starożytnych w akompaniamencie tysiąca pytań. Gotowi? No to idziemy.
Weszliście do wnętrza. Było ciemne lecz zewsząd obmalowane freskami. Henry zapalił swą lampę naftową. Szliście tak parę chwil w milczeniu. Nie zdziwiliście się gdy droga się rozwidliła.
- Chyba lepiej jak się rozdzielimy. Dwie grupy szybciej sobie poradzą. Myślę że jakieś cztery godziny powinny nam starczyć aby zwiedzić cały kompleks. Pan Bill, panna Nataile, Ahmed i Kogar, pójdziecie w lewo, natomiast ja, pan Peter, oraz Thomas, pójdziemy w prawo.-po chwili namysłu dodał-[i]Drogę przebytą zaznaczamy krzyżykami na każdym rozwidleniu. Jakby co, będziemy się mogli łatwo odnaleźć. Przypominam że Peter zajmuje sie ładunkami wybuchowymi więc, a zresztą pewnie i tak się to nie przyda. Bill, proszę abyś dopilnował porządku i zapewnił pani Nataile możliwości bezpiecznego eksplorowania tych podziemi.

***

Droga drużyno, to wasza szansa na ustalenie jakiś zmian czy porozumienie się między sobą. Zaraz po tym zaczynamy.
 
__________________
"Tylko uczciwi pozostaną dłużej żywi
Będą umierać powoli
Tak znacznie bardziej boli
Więc zastanów się co wolisz"
Lkpo jest offline  
Stary 28-09-2007, 20:38   #28
 
Marcellus's Avatar
 
- Chyba lepiej jak się rozdzielimy. Dwie grupy szybciej sobie poradzą. Myślę że jakieś cztery godziny powinny nam starczyć aby zwiedzić cały kompleks. Pan Bill, panna Nataile, Ahmed i Kogar, pójdziecie w lewo, natomiast ja, pan Peter, oraz Thomas, pójdziemy w prawo- powiedzial Henry.
No to zes doktorku zle dobral druzyny. Ale to ty tu placisz.- zglosil swoje zastrzezenie Bill.
Poprostu super. Jeszcze ide z kobitka i dwoma brudasami.

Bill, proszę abyś dopilnował porządku i zapewnił pani Nataile możliwości bezpiecznego eksplorowania tych podziemi.-Henry przerwal niezwykle interesujace rozmyslania Billowi.
Sie wie szefie. Pani profesor moze byc spokojna. Jesli juz cos robie to robie to profesjonalnie.- jakby na potwierdzenie tych slow amerykanin zakrecil coltem i pociagnal zdrowo z piersiowki.
 
Marcellus jest offline  
Stary 29-09-2007, 01:23   #29
 
Elmero's Avatar
 
Peter szedł w milczeniu licząc kroki od kiedy wszedł do środka, aż doszli do rozwidlenia.
- Chyba lepiej jak się rozdzielimy. Dwie grupy szybciej sobie poradzą. Myślę że jakieś cztery godziny powinny nam starczyć aby zwiedzić cały kompleks. Pan Bill, panna Nataile, Ahmed i Kogar, pójdziecie w lewo, natomiast ja, pan Peter, oraz Thomas, pójdziemy w prawo
-Nie wiem, czy rozdzielanie się to dobry pomysł, ale to twoja wyprawa, więc zaufam twojemu archeolockiemu doświadczeniu. Chociaż i tak pewnie później pójdziesz zobaczyć lewą stronę, ale mniejsza z tym. Nie mamy co zwlekać. Panno Natalie, życzę powodzenia i szczęścia. W drogę!
- powiedział Peter.
Ciekawe o co chodziło Henry'emu z tymi ładunkami wybuchowymi.Chyba nie jest na tyle tępy, aby sądzić, że będę wysadzał coś w środku. Samobójcą przecież nie jestem. Mam kilka innych rzeczy w plecaku, które mogą znaleźć tutaj zastosowanie. Storm rozejżał się dookoła szukając czegoś charakterystycznego.Ładne te freski robili w starożytności
-Jeszcze jedna taka mała sugestja. Radzę wam zapalić lampe naftową, puki jeszcze się nie rozdzieliliśmy i nie oddaliliście się od światła Henry'ego.
zasugerował Peter, po czym wyjoł swój notes i ołówkiem wykreślił linię prostą oznaczającą korytarz długości jako tako proporcjonalnej do liczby kroków oraz rozgałęzienie pod mniej więcej odpowiednim kątem skrętu.
 
Elmero jest offline  
Stary 29-09-2007, 01:26   #30
Konto usunięte
 
Midnight's Avatar
 
Stanie i czekanie w prazacym sloncu nie nalezalo do najmilszych. Thom staral sie ulokowac tak aby znalesc chociaz odrobine cienia, co jakos mu sie niezbyt udawalo. Wreszcie gdy zaczynal sie zastnawiac nad wyzszoscia dzikiej Amazonki nad piaskami pustyni, Henry zjawil sie caly w skowronkach. Na tego czlowieka chyba zupelnie nie dzialaja czynniki atmosferyczne. Godna pozozdroszczenia cecha.

- No ekipo, widzę, że się ładnie zebraliście. Nie martwcie się, że nie ma tu tłumów. Pan Davis raczył być na tyle uprzejmym aby zająć dziennikarzy. Uwierzcie mi, że nie jest przyjemnym, badanie skarbów starożytnych w akompaniamencie tysiąca pytań. Gotowi? No to idziemy.


Brak tlumow byl mu nawet na reke. Jakos nie specjalnie tesknil za tymi idiotami przewalajacymi sie tlumami po terenie wykopalisk od ostatnich trzech dni. Gadali glupoty, chcieli wszystko wiedziec i odznaczali sie tragiczna niewiedza i ignorancja. Za Davisem nie tesknil wogole, a nawet usmiechnal sie pod nosem wyobrazajac go sobie jak dzielnie stawia czola pismakom. Czy byl gotowy? Do diabla od dobrych pieciu minut byl gotowy, a teraz nawet nieco przypieczony i idealnie pasujacy na stol jako danie glowne.

Ruszyli do wnetrza. Przyjemny chlod korytarz sprawial mu niezwykla przyjemnosc. Sciany mimo iz skrywal je mrok to i tak dosc wyraznie ukazywaly im przepiekne freski i malowidla. Thom staral sie dostrzec wsrod nich cos co moglo by ta swiatynie polaczyc z jakims konkretnym okresem w historii Egiptu. Cos co pozwolilo by mu na blizsze okreslenie daty jej powstania. W miedzyczasie Henry zapalil lampe dzieki czemu zarowno zdobienia jak i droga przed nimi stala sie lepiej widoczna. Rozgalezienie przed nimi nie zdziwilo mezczyzny zbytnio. Takie labirynty byly powszednoscia w swiatyniach wiec dlaczego i tu by nie mialo byc czegos takiego.

- Chyba lepiej jak się rozdzielimy. Dwie grupy szybciej sobie poradzą. Myślę że jakieś cztery godziny powinny nam starczyć aby zwiedzić cały kompleks. Pan Bill, panna Nataile, Ahmed i Kogar, pójdziecie w lewo, natomiast ja, pan Peter, oraz Thomas, pójdziemy w prawo. Drogę przebytą zaznaczamy krzyżykami na każdym rozwidleniu. Jakby co, będziemy się mogli łatwo odnaleźć. Przypominam że Peter zajmuje sie ładunkami wybuchowymi więc, a zresztą pewnie i tak się to nie przyda. Bill, proszę abyś dopilnował porządku i zapewnił pani Nataile możliwości bezpiecznego eksplorowania tych podziemi.

Nie.. no henry tym razem chyba nie przemyslales swoich decyzji. Rozdzielanie sie w nieznanej swiatyni, a szczegolnie puszczanie Natali z mezczyzna pokroju Bill'a bylo wrecz nie do pomyslenia dla Thoma. Jego przemyslenia potwierdzil w calosci zapal Bill'a do colta i piersiowki, ktory okazal dosc widocznie.

- Henry to chyba nie jest najlepszy z twoich pomyslow. Rozumiem, ze chcesz sprawdzic wszystkie zakatki tego miejsca ale rozdzielanie sie zaraz na poczatku? Nie.. Juz lepiej zwiedzac powoli niz pozniej szukac pozostalych kilka dni. Ta swiatynia wyglada na duza, a jak wczesniej wspomniales moze to byc i caly kompleks wypelniony pewnie pulapkami, labiryntami, mylacymi odnogami korytarzy... Krzyzyki nic tu nie pomoga. Ale to tylko moje zdanie, ktorego spokojnie mozesz nie brac pod uwage. Tak czy siak dostosuje sie do ostatecznej decyzji grupy.

Skonczywszy mowic przykucnal i zaczal grzebac w plecaku po chwili wyjmujac pochodnie. Na slowa Petera tylko lekko sie usmiechnal i skinal mezczyznie glowa.
 
__________________
[B]poza tym minął już jakiś czas, odkąd ludzie wierzyli w Diabła na tyle mocno, by mu zaprzedawać dusze[/B]
Midnight jest offline  
 



Zasady Pisania Postów
Nie Możesz wysyłać nowe wątki
Nie Możesz wysyłać odpowiedzi
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Trackbacks jest Wył.
PingbacksWł.
Refbacks are Wył.


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 05:31.



Powered by: vBulletin Version 3.6.5
Copyright ©2000 - 2021, Jelsoft Enterprises Ltd.
Search Engine Optimization by vBSEO 3.1.0
Pozycjonowanie stron | polecanki
Free online flash Mario Bros -Mario games site

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164 165 166 167 168