lastinn

lastinn (http://lastinn.info/)
-   Archiwum sesji z działu Inne (http://lastinn.info/archiwum-sesji-z-dzialu-inne/)
-   -   [Sesja 7Sea] Cienie przeszłości (http://lastinn.info/archiwum-sesji-z-dzialu-inne/4266-sesja-7sea-cienie-przeszlosci.html)

Kelly 30-10-2007 14:41

Tymczasem Diego leżał sobie spokojnie na wyrku. Dawno nauczył się, ze jak człowiek jest zmęczony to i ręce chodzą wolniej przy rapierze i myśli nie są tak sprawne jak zazwyczaj. Zajmowanie się więźniem go nie bawiło. Ot, on po prostu przepytałby go, potem może dał po łbie, a później, jeżeli więzień by milczał po prostu wypalił krócicą ubijając. Wiedział, ze informacje są istotne, jednakże ich zdobywanie wolał zostawiać innym. Miał nadzieję, że Philipe oraz Władimir dadzą sobie radę, jeśli zaś nie, to trudno, będą sobie musieli poradzić bez jakichkolwiek wskazówek. Póki co, planował wypoczywać do rana. Wprawdzie list oraz pieniądze wrzucił pod poduszkę, rapier zaś miał przy boku, naładowaną krócicę ukrył zaś pod łóżkiem tak, że nikt nie badając szczegółowo nie spostrzegły, ze jest tam broń palna. Pewnie zbyteczne były to środki ostrożności, jednak Diego, choć lubił ryzyko, wolał ryzykować podczas walki, natomiast nie leżąc w łóżku. Chyba, że obok niego była piękna dziewczyna. Wtedy, chociaż nie był specjalnie kochliwy oraz raczej powściągliwy niż rozpustny, odkładał broń na bok niewiele przejmując się innymi, niezbyt istotnymi drobiazgami.

3killas 30-10-2007 15:14

- Sukinsyn... - ze złoscią, ale i nieskrywanym podziwem wyszeptał pod nosem Phillipe patrząc na jeńca, który pomimo wykrzywionej bólem twarzy nadal milczał. Bili go i nic. Przypalali żywcem i nic. Strawo zmiażdzył mu dwa palce, a ten sukinsyn ciągle milczał. Nie pomogła nawet metoda ze szczurem, co wprawiło go i Władimira w pewną frustrację, którą musiał zauważyć torturowany. Oficer przechodził się po małej, ciemnej izbie i skubał zdenerwowany swój lekki zarost. Nie przypuszczał, że kiedys spotka ludzi tak odpornych na ból.

- Czytałem kiedyś - rzekł stojąc przy piecu i ogrzewając dłonie - o pewnej metodzie na zmiękczanie takich psich synów. Potrzebujemy tylko wody, a rozchodzi się o to, żeby kropla co chwilę spadała na jego czoło. Torturowany nie może o niczym myśleć i na niczym się skupić co powoduje u niego frustracje i lęk. Mało kto wytrzymuje dłużej niż dzień. Będziesz w stanie to zrobić Strawo? - spytał.

W tej właśnie chwili do izby zaczęli wchodzić jacyś ludzie, a szlachcic odruchowo sięgnał do pasa po rapier. Niestety broni tam nie było, gdyż zostawił ją na stole w karczmie...

John5 30-10-2007 21:54

Władimir ze złością wpatrywał się w więźnia. Był mocno zmęczony, musiał przyznać, że nie spodziewał się takiego uporu i wytrzymałości. Powoli kończyły mu się pomysły a nadal nic się nie dowiedzieli. Kiedy Phillipe zaproponował torturę wodną młodzieniec przez chwile się zastanawiał. Rzadko stosował tą metodę, niewiele razy musiał się uciekać do tych bardziej wymyślnych sposobów. Właśnie miał cos powiedzieć, kiedy do pomieszczenia weszło kilka osób. Władimir ze zdziwieniem spojrzał na nowo przybyłych.

-Witam. Można się dowiedzieć, co panowie tu robicie?-

Lhianann 01-11-2007 16:37

Gdy Aileen dopijała kielich wina, rozkoszując się jego głęboki, korzennym aromatem, do jak się wcześniej domyśliła, najwyraźniej wysoko postawionego w osadzie mężczyzny, który kończył posiłek podszedł gospodarz karczmy.
Schyliwszy się nieco nad wypolerowanym od dotyku setek dłoni klientów blatem stołu, i zaczął coś mówić.
Zapewne dotyczyło to niedawnej przeprawy z zbójami.

Po chwili mężczyzna ów wraz z swymi towarzyszami udał się w stronę drzwi do pomieszczenia gdzie zawleczono pozostałego przy życiu przytomnego zbója, w jakim tez znajdowali sie pozostali przybysze, najwyraźniej próbując od pojmanego uzyskać jakieś informacje.

Dziewczyna zapatrzyła się w ciemnoczerwonej barwy płyn jaki jeszcze pozostał w jej kielichu. Miał przyjemny, nieco cierpkawy smak ciekawie współgrający z aromatem, pozostawiający na języku nieco słodkawy posmak.
'Interesujące wino. W drodze powrotnej warto by było butelkę, lub dwie zabrać ze sobą...'.

Z ta myślą wychyliła ostatni łyk wina, i poczęła się zbierać do pójścia do swego pokoju na piętrze zajazdu.

Kelly 02-11-2007 08:37

Tymczasem Diego miał głęboko i daleko w nosie owe wszystkie wydarzenia na parterze. Wprawdzie dochodziły do niego jakieś odgłosy z dołu nieco przerywając drzemkę, jednakże niespecjalnie się nimi przejmował. Jego umysł, jak to zwykle bywa, kiedy się ma doświadczenie w jakimś boju, rejestrował odruchowo odgłosy, po czym oceniając, ze nie stanowią jakiegokolwiek zagrożenia, pozwalał wypoczywać przemęczonemu właścicielowi. Tak miało być aż do mroźnego rana.

Cedryk 04-11-2007 15:56

Zanim pomocnicy zdołali przynieść potrzebne do tych wymyślnych tortur przyrządy do magazynku wraz z karczmarzem weszło trzech mężczyzn odzianych po wojskowemu.

- To właśnie ci zbóje a to ci poszkodowani szlachcice. – powiedział karczmarz wskazując na zebranych.

Najstarszy z wchodzących podał doń i niedźwiedzim uściskiem prawie zmiażdżył dłoń Phillipe następnie uścisnął dłoń Władimira on również mimowolnie syknął z bólu. Chociaż widać było, iż mężczyźnie to nie sprawiło żadnej trudności i nawet nie zauważył, iż zmiażdżył dłonie młodzieńców.

- Antonow Wisarionowicz Werestecki Starszyj śladczyj, nu i szto te gagatki wypieli udałoś z nich szto pozniat.
- Nie wasze, błagorodie – odpowiedział wyprężony Strawo po jego postawie znać było, iż rzeczywiście musiał kiedyś służyć w wojsku.
- No jak ni to ni kat już na nich czeka no un z nich wszystko wyciągnie. Panów prosim k stołu poznakomim sja bo i pewnie drogę przyjdzie nam razem przebyć, bo jak słyszał od gospodarza panowie tyż do ST. Andresburg’a. – poczym popatrzył z uznaniem na Strawo.

- Znać bywałego zagończyka, jeśli chatelibyście znowu służyć zgłoście się do mnie. – poczym wyszedł z izby.

John5 06-11-2007 15:27

Władimir dyskretnie rozmasował obolałą dłoń.

„Co jak co ale ten cały Anton parę w łapie to ma. Mało mi palców nie połamał cholera.”

Spojrzał na śledczego kiedy ten wspomniał o kacie. Niezbyt mu się to spodobało ale zachował spokojną twarz. Wolałby sam dowiedzieć się o co chodziło a nie korzystając z oprawcy. Zwłaszcza, że ten pracował dla Wisarionowicza a nie dla nich.

-A i owszem nam też droga ku ST. Andresburg’owi wypada to i waszą kompanię przyjmiem z ochotą. Słusznie rzeczesz panie że poznać się trza. Nu a skoro kat już ma zajęcie dla tych tam to i możem posilić się spokojnie. Wymęczyli nas ociupinkę zbóje cholerni ale nic to chodźmy już karczmarz czeka.- młodzieniec uśmiechnął się przyjaźnie ku Antonowi po czym ruszył za nim.

3killas 11-11-2007 22:28

Uhh... - wyrwało mu się kiedy śledczy o posturze wielkiego brunatnego niedźwiedzia miażdżył mu rękę w żelaznym uścisku. Jeszcze długą chwilę później, dyskretnie, tak by nikt nie zauważył, rozmasowywał piekącą dłoń.

Nie podobało mu się to, że tutejsi przejmą jeńców. Wolałby przynajmniej być przy przesłuchaniu, choć to być może dałoby się zrobić... A zresztą. Przecież to nie jego sprawa. Uśmiechnął się sam do siebie i pokręcił z niedowierzaniem głową - nie mógł zrozumieć po jakiego czarta się w to zaangażował. A tam, niech ich nawet zetną od razu. Co mnie to obchodzi? - pomyślał.

Ochoczo ruszył ku wyjściu z tej zaciemnionej sali tortur i usiadł wraz z nowo przybyłymi do stołu. Skinął tylko swoim ludziom, że wszystko jest w porządku i zaraz potem, rozsiadwszy się na ławie zamówił wódkę dla wszystkich biesiadników. Moja rozrzutność kiedyś mnie zabije...


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 23:21.

Powered by: vBulletin Version 3.6.5
Copyright ©2000 - 2020, Jelsoft Enterprises Ltd.
Search Engine Optimization by vBSEO 3.1.0


1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164 165 166 167 168 169