Spis Stron RPG Regulamin Wieści POMOC Kalendarz
Wróć   lastinn > RPG - play by forum > Sesje RPG - Inne > Archiwum sesji z działu Inne
Zarejestruj się Użytkownicy

Archiwum sesji z działu Inne Wszystkie zakończone bądź zamknięte sesje w systemach innych (wraz z komentarzami)


 
 
Narzędzia wątku Wygląd
Stary 07-09-2008, 22:36   #211
 
kitsune's Avatar
 
Reputacja: 344 kitsune jest jak klejnot wśród skałkitsune jest jak klejnot wśród skałkitsune jest jak klejnot wśród skałkitsune jest jak klejnot wśród skałkitsune jest jak klejnot wśród skałkitsune jest jak klejnot wśród skałkitsune jest jak klejnot wśród skałkitsune jest jak klejnot wśród skałkitsune jest jak klejnot wśród skałkitsune jest jak klejnot wśród skałkitsune jest jak klejnot wśród skał
Rozdział dwudziesty trzeci
W którym upływa noc, godzina za godziną.

Wieczór, który łagodnie spłynął na wzgórza okalające Gród Kraka wtulił się w każdy zakamarek i usnął snem sprawiedliwego, ustępując czarnej i pięknej nocy. Zapanowała cisza, którą przerywało granie cykad, szum delikatnego wietrzyka oraz... siorbanie i mlaskanie dzieci. Jedzonko wyczarowane przez Alę, koszmarnie wręcz niezdrowe, lecz wyjątkowo przy tym smaczne. Dzieci dopadły fastfoodów jakby od wielu dni nie jadły. Smakowite jedzenie, piękna i ciepła noc, świadomość bezpieczeństwa (ostatnio towar deficytowy) oraz fakt, że zwykle o tej porze dawno by ich rodzice zagnali do łóżek, sprawiały, iż po raz pierwszy zapomniały tęsknocie za domem i strachu przed tym dziwnym miejscu. Można by zaryzykować, że przez tę chwilę poczuły magię tego miejsca, wyjątkowo tym razem dobrą, i ... były szczęśliwe?

Staś ogryzał właśnie do kości kurze udka w panierce, popijając jakimś sokiem o bliżej niesprecyzowanym, lecz łechcącym podniebienie smaku. Obok Michaś również posilał się, grzecznie, tak jak go w domu uczono.

Na uboczu, nie całkiem daleko, nawet nie z dala, ot tak, troszkę dalej niż bliżej, siedziała Misia z Piotrusiem. Chłopiec nie jadł zbyt wiele, owszem sięgnął po duży kawałek pizzy, lecz teraz co rusz spoglądał sponad niego na siedzącą przed nim uroczą dziewczynkę i czym prędzej odwracał wzrok, gdy Misia ot tak zupełnie niechcąco przemykała spojrzeniem po jego buzi. Lekki rumieniec przy tym występował mu na policzki, a i Misia czuła dziwne ciepło bijące na twarzy. Jak wtedy, gdy jeden jedyny raz się nie przygotowała do lekcji, a pani ją skarciła przy całej klasie. Jak wtedy, a przecież zupełnie inaczej.

Piotruś czuł się jak wielki odkrywca, globtrotter, który poznaje nieznane lądy. Każdy ruch, każde sowo Misi było niczym tchnienie wiatru w Kongo, zapach traw w Kirgistanie, odcień błękitu nieba w Peru... czymś nowym, czego się nie pojmuje, lecz czuje całym sercem.

Kuba podjadał również, lecz jego myśli, być może jako jedynego z dzieci, nie były aż tak wesołe. Wpatrywał się w Księcia, zauważając w nim smutek, ale zdrajcy lub wroga; spokój, ale pozorny; wreszcie tkwiącą głęboko w sercu miłość, ale też jakąś dziwną, pokręconą. Młody mężczyzna, nawet jeśli zdawał sobie sprawę z badawczego spojrzenia chłopca, niewiele sobie z niego robił. Znów wpatrywał się w gwiazdy połyskujące ponad Grodem Kraka.

Tam spoglądał także Staś, który wciąż zastanawiał się, czy to przypadek, że dotarli do miejsca, w którym rozgrywa się jego ulubiona baśń. A co jeśli nie? Czy to kolejna pułapka Zgniłego Jaja? Gwiazdy lśniły ponad miastem tak pięknie. Ponurym Krainom nie można było odmówić właśnie piękna, nawet jeśli to piękno było smutne, ponure czy też najzwyczajniej w świecie chciało ich pożreć. Choćby gwiazdy. W jego świecie świecą tak zwyczajnie, ni to srebrem, ni złotem. A tutaj? Feeria barw. O proszę tamta jest filetowa, a ta czerwona jakby ze złotym połyskiem, a te trzy, co się w rząd ustawiły migoczą w pewnym porządku – zieleń, fiolet, róż, pomarańcz.

Alusia zjadła swój kawałek pizzy, uciszając burczący brzuszek, a potem sięgnęła po lody, a potem jeszcze zjadła te śmieszne ciasteczka z wisienkami, które tak fajnie chrupały między ząbkami. A teraz usiadła mile rozleniwiona, czując nadchodzący sen. Już miała zasnąć, gdy usłyszała cichutki rozżalony głosik:

- Hej, heeeej, jak mogłaś – i chlipanie, cichutkie. – Tak mnie napchać, przecież zaraz pęknę.

Alusia spojrzała w dół, jakby nie dowierzając, że w tym świecie nawet brzuszek może mieć coś swojego do powiedzenia.
 
__________________
Lisia Nora Pluton szturmowy "Wierny" (zakończony), W drodze do Babilonu


kitsune jest offline  
Stary 11-09-2008, 14:00   #212
 
Mira's Avatar
 
Reputacja: 16268 Mira ma wspaniałą reputacjęMira ma wspaniałą reputacjęMira ma wspaniałą reputacjęMira ma wspaniałą reputacjęMira ma wspaniałą reputacjęMira ma wspaniałą reputacjęMira ma wspaniałą reputacjęMira ma wspaniałą reputacjęMira ma wspaniałą reputacjęMira ma wspaniałą reputacjęMira ma wspaniałą reputację
- Hej, heeeej, jak mogłaś tak mnie napchać, przecież zaraz pęknę.

Alusia spojrzała w dół, jakby nie dowierzając, że w tym świecie nawet brzuszek może mieć coś swojego do powiedzenia.


- Pseprasam. Ja myślałam, ze to fajnie tak duzo zjeść.

- Myślałaś, myślałaś! Ty wiesz ile ja to będę trawić?
– odezwał się wciąż rozzłoszczony brzuch – Do rana! Do rana, moja droga! I nie dam ci spać. Tak będę burczał! O!

Na potwierdzenie tych słów brzuszek zabulgotał głośno, aż usłyszały go dzieci, które znajdowały się blisko dziewczynki. Ta zarumieniła się aż po same kitki i gładząc się po brzuchu, przeprosiła go jeszcze kilka razy. Tym razem jednak nie doczekała się już odpowiedzi, wyraźnie ta cześć ciała obraziła się na nią, przypominając o swoim istnieniu co jakiś czas cichymi pomrukami. Lecz nie tylko napchany brzuszek stanowił teraz zmartwienie siedmiolatki.
Przy okazji sprawdziła się przestroga mamy, która zawsze ostrzegała Alę, żeby nie jadła przed snem, bo nie będzie w stanie usnąć.

Mimo zmęczenia i bliskości Koteczka, który zwinął się w kłębek przy boku dziewczynki, stateczek do sennej krainy nie nadpływał. Nie pomagało tu nawet kręcenie się, ani liczenie gwiazdek na niebie. Piaskowy dziadek wyraźnie omijał niegrzeczne dzieci, które podjadały w nocy.

Wreszcie zdegustowana Alcia podniosła się ze swego miejsca. Czas nadszedł bowiem najwyższy, by wytoczyć ciężką artylerie, której ulegnie nawet piaskowy dziadyga!
Z pochmurną minką rozejrzała się szybko wokół i poczłapała do jak zwykle smutnego Księcia. Chwilę stała przyglądając mu się przez zmęczone oczka, po czym przywarła do boku, szarpiąc lekko za rękaw koszuli.

- Ty jesteś duzy, prawda? –zwróciła się do młodzieńca – Opowies mi bajeckę na dobranoc? Proooose!
 
Mira jest offline  
Stary 11-09-2008, 23:43   #213
Administrator
 
Kerm's Avatar
 
Reputacja: 39776 Kerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputację
Schowawszy bułkę i butelkę do plecaka Kuba ponownie spojrzał na Księcia, ale ten zgodnie ze swym zwyczajem zaniemówił.
Może tak długo zastanawiał nad odpowiedzią? Może nie wiedział, jak odpowiedź ubrać w słowa, które mogłyby zrozumieć dzieci? Może nie potrafił odpowiedzieć? A może po prostu nie chciał... Może to nie oni byli jego przyjaciółmi... Może stanowili cenę, jaką Niegdyś-Mały-Książę będzie musiał zapłacić za powrót do swej Róży...

Co gorsza zdawało mu się, że Książę jest pełen sprzeczności, których on, Kuba, nie był w stanie rozgryźć. Skąd miał wiedzieć, czy prawdą jest to, co widzi, czy to, co czuje. Czy siedzący nieruchomo i wpatrzony w gwiazdy Książę jest pełen spokoju, czy też za kamienną maską twarzy wrą emocje. A jeśli tak, to jakie - pozytywne, czy negatywne? Jak zrozumieć uczucia, które docierają do niego od strony Księcia? Książę najwyraźniej miał coś na sumieniu... Zdradził kogoś? A może dopiero to planował?

Kuba pokręcił głową ze zniechęceniem. Te rozważania prowadziły donikąd...
Spojrzał na swoich towarzyszy podróży. Oni najwyraźniej nie przejmowali się niczym.

Misia i Piotruś zachowywali się tak, jakby znajdowali sie we własnym, dla nikogo nie dostępnym świecie. Prawdopodobnie gdyby cała reszta nagle sobie poszła, to ta dwójka uświadomiłaby to sobie za godzinę lub dwie... A może dopiero gdy wstałby świt...

Michaś... Dziwnie milczący, od dawna nie zabierał głosu... Może drzemał. A może po prostu uznał, że nie ma ochoty na prowadzenie dyskusji czy kłótnie.

Staś, całkiem jakby zaraził się od Aktualnie-Dużego-Księcia, wpatrywał się w niebo. czynił to z taką uwagą, jakby w życiu nie widział gwiazd. Fakt, ze te występujące w normalnym świecie nie mrugały do ludzi wszystkimi kolorami tęczy, ale to w końcu nie powód, żeby tak stać z zadartą głową i się gapić godzinami. Chociaż, z drugiej strony... Czy mieli coś lepszego do roboty? Rozmowa z Jego Wysokością Księciem Wielce Małomównym zdecydowanie się nie kleiła. I gwiazdy były jakby ciekawsze...

Alusia, choć o tej porze dnia, a raczej nocy, już dawno temu powinna zasnąć, przewracała sie z boku na bok, coś tam mrucząc pod nosem. Wyglądało na to, że fundatorka wielkiej uczty nadużyła nieco własnej gościnności i teraz miała pewne kłopoty z zaśnięciem.
Nie było to wesołe. Gdyby dziewczynka się rozchorowała z przejedzenia, nikt z nich nie potrafiłby nic poradzić. Bo na Niby-Dorosłego-Księcia raczej liczyć nie mogli. A mieszkańcy miasta? Może by nie uwierzyli, że to tylko przejedzenie i podejrzewając jakąś zarazę nie wpuściliby ich do miasta? Kto wie...

Kuba wstał. Podniósł z ziemi poniewierająca się tam dubeltówkę i oparł ją o plecak.
Broń nie wyglądał na bardzo czystą, problem jednak polegał na tym, ze chłopiec nie bardzo wiedział, jak się do tego zabrać. Wiedział, że przydałaby się oliwa... I jakaś porządna szmatka...
Z zaciekawieniem przyglądał się obrusowi szacując w myślach, czy nadałby się do poprawienia wyglądu dwururki. Może akurat ta broń przydałaby się, by rozwiązać problemy mieszkańców Grodu Kraka.

- ...mi bajeckę na dobranoc? Proooose!

Najwyraźniej początek wypowiedzi nie zdołał się przebić przez skupione wokół problemu dubeltówki szare komórki, ale reszta dotarła tam, gdzie trzeba.
Kuba rozejrzał się zaciekawiony, do kogo Alusia skierowała te słowa. Z pewną ulgą zorientował się, że nie on był ich adresatem... Z pewnością nie potrafiłby opowiedzieć żadnej bajki w sposób, który by spełnił wymagania dziewczynki.

Siła przekonywania bijąca ze słów Alusi była tak wielka, że zdołałaby poruszyć kamień. I Kuba był pewien, że Księciunio też ulegnie mocy tego głosu. Ciekaw był tylko, jaką bajkę opowie na dobranoc Książę. O pięknej Róży?
 
Kerm jest offline  
Stary 12-09-2008, 19:42   #214
 
Toho's Avatar
 
Reputacja: 143 Toho wkrótce będzie znanyToho wkrótce będzie znanyToho wkrótce będzie znanyToho wkrótce będzie znanyToho wkrótce będzie znanyToho wkrótce będzie znanyToho wkrótce będzie znanyToho wkrótce będzie znanyToho wkrótce będzie znanyToho wkrótce będzie znanyToho wkrótce będzie znany
Jaś wciągał akurat jakieś chipsy ze stolika wymyślonego przez Alę. W duchu musiał przyznać się, że nie pomyślał o tym, żeby "wykombinować" w ten sposób jedzenie, ba nawet może benzynę do deski? To by dopiero był czadzior...

Jaś jadł i grzecznie czekał na odpowiedź nie tak znów małego księcia. Ucieszył się, że dorosły już facet chce się przyjaźnić z całą grupką dzieci. Zastanawiał się czy wie coś o innych dzieciach, ale wiedział, że nie należy naciskać na dorosłych za mocno. Z doświadczenia wiedział, że naciskanie na nich może to spowodować nerwową i niemiłą reakcję - choćby "szlaban" na deskę, a tu? Cholera wie co może się zdarzyć.

W końcu książę powiedział, że zna przepowiednię i nawet dodał do niej nowe fragmenty. Jasiowi bardzo, ale to bardzo się one nie spodobały. Bo po skoro góra jest najprawdopodobniej niewidzialna to mogli już ją minąć ze sto, albo i więcej razy. A dwa " dopiero krew rozlana wskaże gdzie jest szklana ściana". Jaś postanowił zapytać o coś księcia:
- A czy wiesz, gdzie jest ta szklana góra? zapytał z pozoru niewinnie, całkiem jakby pytał jaka dziś pogoda.
- No bo my jesteśmy jeszcze nie całkiem dorośli i nie chcielibyśmy zabłądzić czasem po drodze ... Jaś smarknął na koniec podkreślając jacy to oni biedni i w ogóle sierotki marysie ... w końcu nie raz, nie dwa stosował podobne zagrania i zawsze działały.

Jasiowi w czasie oczekiwania na odpowiedź księcia ulągł się w głowie mały pomysł...
 
__________________
In vino veritas, in aqua vitae - sanitas
Toho jest offline  
Stary 17-09-2008, 20:02   #215
 
Diriad's Avatar
 
Reputacja: 52 Diriad jest na bardzo dobrej drodzeDiriad jest na bardzo dobrej drodzeDiriad jest na bardzo dobrej drodzeDiriad jest na bardzo dobrej drodzeDiriad jest na bardzo dobrej drodzeDiriad jest na bardzo dobrej drodzeDiriad jest na bardzo dobrej drodzeDiriad jest na bardzo dobrej drodzeDiriad jest na bardzo dobrej drodzeDiriad jest na bardzo dobrej drodzeDiriad jest na bardzo dobrej drodze
Uczta była wyśmienita. Cudowna, sycąca, smaczna... No i czarodziejska, a już samo to było wielką zaletą! Wszyscy jedli z zapałem, tylko Książę stał obok i nie zbliżał się do jedzących.

"...może nie jest głodny?"

Tak sobie to Staś tłumaczył.

Właśnie odłożył ostatni kawałek ciasta, którego nie mógł już dojeść - tak, wiedział, że nie powinno się tak robić. Ale na wsi zawsze był ktoś, kto mógłby po nim wszystko dojeść... A raczej coś - choćby pies Psik, ulubieniec Stasia.
Wracając do rzeczy: właśnie odłożył ostatni kawałek ciasta, kiedy niespodziewanie, zza jego pleców odezwał się Już-Nie-Taki-Mały Książę i zdradził kolejne dwie strofy przepowiedni, mającej zaprowadzić ich do Babilonu. Z jakiegoś powodu to, jak recytował, przypominało Stasiowi o początku ich wyprawy, gdy do dzieci mówiła Wróżka. Chłopiec poczuł ogarniającą go falę sympatii do młodzieńca, który chciał być ich przyjacielem.

Ale ta przepowiednia... Ze zwrotki na zwrotkę stawała się coraz bardziej mroczna. Zgodnie ze swoimi przekonaniami i charakterem, Staś nawet nie myślał co będzie, jeśli taka tendencja się utrzyma. Tak jak i o samej przepowiedni - widział, że byli inni, którzy prawdopodobnie dużo lepiej niż on poradzą sobie z jej odczytywaniem. Rudzielec chciał być po prostu razem ze wszystkimi, być dla nich podporą i przyjacielem. No i Rycerzem, rzecz jasna!

Nawet się nie zorientował, a wszyscy leżeli, siedzieli i rozmawiali w podgrupkach. On także rozłożył się na trawie wpatrując w gwiazdy. Uśmiechnął się czując domową atmosferę sytuacji.

"Brakuje tylko ogniska i piosenek..." - pomyślał i zaraz się zreflektował. Co prawda po wyjściu z lasu na tak rozległe łąki nie mogli rozpalić ogniska, ale piosenka to już dużo mniejszy problem. Zwłaszcza, że nasunęła mu się jedna idealnie pasująca do obecnej chwili. W końcu tytuł mówił sam za siebie - "List do Małego Księcia". Staś zaczął cicho śpiewać swoim dziecięcym, ale wyjątkowo czystym głosem, patrząc to na Księcia, to w gwiazdy.

Żałował, że nie było tu nikogo, kto mógłby zagrać na gitarze... Ale co to? Gdy skończył a capella pierwszy wers, jakby znikąd zaczęła brzmieć muzyka. Nawet nie dochodziła z jakiegoś konkretnego kierunku - ona po prostu... była. Jakby była tu od zawsze i na zawsze miała pozostać.
Magia... Chłopiec uśmiechnął się szeroko.

- "zagubieni - Książę - jesteśmy
pod gwiazdami grzejemy ręce
niebo śmieje się szeroko
nasze niebo to jednak coś więcej

niespokojnie - Książę - żyjemy
wśród szeptanych krucho skarg
dzień do dnia się dodaje
w dobrą gwiazdę trzeba wierzyć nam

nasze wieczne ucieczki - wycieczki
nasze wzdychanie w nieznane
kiedy niebo cię olśni
wiesz że zaczął się wielki taniec

pod gwiazdami - Książe - jesteśmy
pod gwiazdami grzejemy ręce
niebo śmieje się szeroko
i nie trzeba wtedy nic więcej
"

Ale tutaj nie potrzeba było listu do Małego Księcia.
On tu po prostu był... Mimo, że trochę już wyrośnięty.
 
__________________
Et tant pis si on me dit que c'est de la folie - a partir d'aujourd'hui, je veux une autre vie!
Et tant pis si on me dit que c'est une hérésie - pour moi, la vraie vie, c'est celle que l'on choisit!
Diriad jest offline  
Stary 17-09-2008, 21:18   #216
Adr
 
Adr's Avatar
 
Reputacja: 6957 Adr ma wspaniałą reputacjęAdr ma wspaniałą reputacjęAdr ma wspaniałą reputacjęAdr ma wspaniałą reputacjęAdr ma wspaniałą reputacjęAdr ma wspaniałą reputacjęAdr ma wspaniałą reputacjęAdr ma wspaniałą reputacjęAdr ma wspaniałą reputacjęAdr ma wspaniałą reputacjęAdr ma wspaniałą reputację
Piotruś Czarny


Piotrek pocieszając przyjaciółkę i opowiadając jej baśń niewiele uwagi zwracał na resztę grupy i młodzieńca. Dopiero kiedy Książę powiedział, że ma coś ważnego do przekazania dzieciom Piotruś zaciekawił się tą postacią.

„Co też może nam powiedzieć” – chłopiec pytał w myślach sam siebie i niecierpliwie oczekiwał na ważne wieści.

Następne słowa księcia okazały się dalszą częścią dziwacznej przepowiedni rozpoczętej przez wróżkę.

Skóra góry gładka, śliska,
Diamentowo jest przejrzysta.

I dopiero krew rozlana
Wskaże gdzie jest szklana ściana.


Piotrusia zaczęły nurtować pytania dotyczące księcia, szklanej góry i całej tej dziwnej krainy w której się znaleźli. Spojrzał na Misię i powiedział:

- Chodźmy bliżej tego księcia. Chętnie dowiedziałbym się czegoś o tej krainie – wyciągnął rękę w stronę Moniki, a ona podała mu swoją ciepłą dłoń i podeszli w pobliże Księcia. Może nawet zbyt blisko. Chłopiec cały czas wpatrywał się w twarz księcia w taki sposób, że ten z pewnością to zauważył. Na chwilę zdjął wzrok z niego aby pomóc usiąść swojej przyjaciółce i sam usiadł obok niej. Inne dzieci były bardziej skore do rozmowy i zadawania pytań.

Piotrek postanowił zaczekać, aż książę odpowie na ich prośby i pytania.
 
Adr jest offline  
Stary 29-09-2008, 23:28   #217
 
Angrod's Avatar
 
Reputacja: 189 Angrod ma w sobie cośAngrod ma w sobie cośAngrod ma w sobie cośAngrod ma w sobie cośAngrod ma w sobie cośAngrod ma w sobie cośAngrod ma w sobie cośAngrod ma w sobie cośAngrod ma w sobie cośAngrod ma w sobie cośAngrod ma w sobie coś
Niemały Książę poczekał aż zbierze się wokół niego większa grupka dzieci z którymi rozsiadł się wygodnie na pagórku. Z zamyśleniem podrapał się po tyle głowy i z ciepłym uśmiechem zaczął opowiadać.

***

Opowiem wam historię chłopca, trochę starszego od was, którego kiedyś spotkałem w uroczym i spokojnym królestwie. Panował tam w swej mądrości pewien dobry król, a miał on czterech synów, z których jeden przejąć miał po nim władzę. Król kochał swoich synów i sprowadzał im najlepszych nauczycieli, filozofów, trenerów i artystów z całego królestwa, by w toku nauki wyłonić najbardziej odpowiedniego następce tronu. Jednak jak się okazało bracia byli niemal jednakowo inteligentni i żaden w nauce nie odstawał. Każdy oczywiście odznaczał się w jakiejś dziedzinie bardziej niż inni. Najstarszy znał się dobrze na ludziach, a jego decyzje były w tym zakresie najrozsądniejsze i sprawiedliwe. Jako, że na świecie z rodzeństwa był najdłużej, toteż najbardziej był z nich doświadczony. Drugi, młodszy znał się najlepiej na filozofii, lubił rzeczowe dysputy i był bardzo kreatywny w swoich planach. Kolejny - trzeci najbardziej energiczny i charyzmatyczny, jak nikt znał się na wojskowych strategiach i historycznych bitwach. Konkurowali oni ze sobą na każdym kroku, gdyż każdy z nich chciał wydać się ojcu bardziej odpowiedni w roli jego następcy. Ale zastanawiacie się pewnie co z czwartym, najmłodszym synem. Otóż jak mówiłem nie ustępował on w nauce i błyskotliwości swoim braciom, ale jako, że był najmłodszy nikt nie widział w nim poważnego kandydata do tronu, co więcej miał on talent zdecydowanie inny niż jego rodzeństwo. Chłopak ten kochał sztukę. Akompaniując sobie na fortepianie śpiewał tak pięknie, że słowiki przylatywały posłuchać, czytał mnóstwo książek, szczególnie lubił poezję, a malował nawet lepiej niż nadworni portreciści, ale szczególnie pięknie rzeźbił w marmurze. Pewnego dnia w największym natchnieniu, zamknął się w komnacie z blokiem marmuru i nie przestawał pracować póki nie popełnił swojego największego dzieła; kobietę.

Była ona tak piękna i pełna uroku, że od razu zapałał do niej miłością. Wiedział przecież co to miłość. Książę o tego momentu tworzył tylko dla niej i myślał o niej. Była przecież doskonała. Z największą rozkoszą usuwałby każdy pyłek z jej drogi, burzyłby zamki i obalał smoki. Poświęciłby dla niej życie. Gdyby tylko żyła. Nie mogła się śmiać swoimi pięknymi usteczkami, nie zatańczyła jeszcze, żadnego tańca, układając delikatne stópki i ręce, falując bujnymi włosami nie huśtała się nigdy na huśtawce, kamiennymi oczami nigdy nie spojrzała na nikogo z miłością. Książę był bardzo nieszczęśliwy. Tak bardzo chciał ją tego wszystkiego nauczyć, pokazać jej wielki, wspaniały świat. Chłopak popadł w melancholię, stracił apetyt i podupadł na zdrowiu. Wewnątrz kipiał z energii, lecz wszelkie jego emocje spływały po kamieniu pozostawiając go niewzruszonym. Nikt nic nie, mógł na to poradzić, najwięksi mędrcy rozkładali ręce. Aż pewnego razu, pewna stara pokojówka, gdy usłyszała, żale młodzieńca stwierdziła, że chyba wie jak sprostać, temu problemowi. Rzeźbie - powiedziała - brakuje serca. Zdobądź serce, a sprawisz, że ona ożyje. Jest takie miejsce gdzie, możesz je znaleźć - Grota Luster, zaprowadzi Cię tam moja wnuczka.

Jak się okazało, wnuczka była młodą, sympatyczną, choć trochę nieśmiałą dziewczyną. Z chęcią zadeklarowała, że pomoże chłopakowi. Zbliżał się właśnie termin, który król wyznaczył na zapowiedzenie swojego następcy, miało to się odbyć za tydzień. Najmłodszy książę jednak nie chciał czekać ani dnia dłużej, poza tym nie starał się specjalnie o tron i stwierdził że chętnie zostawi go braciom.

Wyruszyli zatem on i jego przewodniczka przez pola i łąki by odnaleźć tajemniczą Lustrzaną Grotę. Wesoło im się razem szło i dobrze się oboje dogadywali. Książę opowiadał dziewczynie o sztuce i filozofii, ona opowiadała o sobie, słuchała, śmiała się i tańczyła kiedy śpiewał. Mimo tak sympatycznej kompanii, młodzieniec myślał tylko o jednym, o swej idealnej, wyrzeźbionej miłości. Ze zniecierpliwieniem wypatrywał momentu w którym przekaże swojej kobiecie prawdziwe serce.

Dotarli w końcu do góry w której znajdowała się tajemnicza grota. Z niemałym trudem, często pomagając dziewczynie, młodzieniec wspiął się przed samo wejście. Wbrew oczekiwaniom księcia nie strzegły go żadne potwory, można było swobodnie wkroczyć do dobrze oświetlonego dzięki lustrom wnętrza. Lustrzana grota trochę przypominała labirynt w wesołym miasteczku. Samemu można by pewnie chodzić w nim długie godziny lecz w dwie osoby, trzymając się za ręce łatwo było znaleźć drogę. Na samym końcu doszli do niewielkiego pomieszczenia, w którym znajdowała się tylko skalna ściana i zawieszone na niej kolejne, tym razem przydymione lustro.

Żadnego serca, skrzyni, nawet klucza. Książę nie mógł uwierzyć gorączkowo przeszukiwał pokoik w poszukiwaniu jakiejś wskazówki. Dziewczyna tymczasem instynktownie stanęła przed lustrem i bardzo delikatnie się uśmiechnęła. Sięgnęła ręką w jego głąb do swojego odbicia i już po chwili trzymała w dłoniach własne serce.

W tym momencie młodzieniec znieruchomiał. Właśnie miał przed sobą, żywy dowód, że stara kobieta mówiła prawdę, naprawdę mógł ożywić swoją rzeźbę. Jednocześnie jakby pierwszy raz dostrzegł dziewczynę, która ofiarowywała mu własne serce i zdał sobie sprawę, że nie może sobie przypomnieć jak wygląda jego ukochana rzeźba. Cały ten czas widział ją jako tą właśnie młodą kobietę z sercem na dłoni. Przyjął od niej ten podarunek i sam sięgnął przez lustro do swojego odbicia i wyjął stamtąd swoje własne serce, które włożył w nieruchome dłonie dziewczyny. Lustra zniknęły, a oboje ujrzeli się na oczy. Stali przed sobą w złotej sali pałacu króla, pośród pozostałych braci. Wiesz dlaczego to właśnie ty zostaniesz po mnie królem? - Spytał ojciec młodzieńca - Bo obrałeś sobie ideę i umiałeś ją spełnić. Będziesz dobrze rządził państwem. Pod ich stopami leżał skruszony marmur.
Najmłodszy z braci ożenił się wkrótce z wnuczką pokojówki. Rządzili mądrze i sprawiedliwie przy pomocy pozostałych braci mianowanych na doradców. Razem żyli długo i szczęśliwie.
 

Ostatnio edytowane przez Angrod : 29-09-2008 o 23:34. Powód: obrazki
Angrod jest offline  
Stary 02-10-2008, 18:39   #218
Administrator
 
Kerm's Avatar
 
Reputacja: 39776 Kerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputację
Powoli wokół Niegdyś-Małego-Księcia zgromadziła się cała gromadka. W dodatku wyglądało na to, że Książę wreszcie zechce powiedzieć coś ciekawego...

Okazało się jednak, że Książę ma ciekawie ustawiony poziom słyszalności. Dociera do niego tylko i wyłącznie to, co chce usłyszeć. W dodatku ilość wiedzy, jaką chce się z innymi dzielić jest zgoła minimalna. Poza tym okazało się, że pojęcie 'ciekawe' jest pojęciem względnym.

Umoralniająca opowiastka o miłości świetnie nadawała się na bajeczkę na dobranoc, a ilustrowana obrazami w odpowiednim stylu mogła nawet zachwycić. Niestety Kuba miał wrażenie, że opowieść jest zdecydowania nieadekwatna do ich sytuacji. Co wspólnego miała sprawa dziedziczenia i miłości księcia do pokojówki z ich wędrówką, Szklaną Górą, Babilonem i kłopotami mieszkańców Grodu Kraka? Tego Kuba nie potrafił pojąć.

Być może Ciut-Wyrośnięty-Mały-Książę chciał im coś przekazać. Jakąś mądrość życiową... W każdym razie Kuba nie potrafił z owej opowieści - wyciskacza łez wyciągnąć żadnych konstruktywnych wniosków.

Z trudem stłumił ziewnięcie. Aby nie zasnąć, zaczął snuć różne teorie, usiłując wyciągnąć jakiekolwiek, mniej czy bardziej nieprawdopodobne, wnioski, jakie mogłyby wypływać z usłyszanej bajeczki...


W Grodzie Kraka toczy się właśnie walka o sukcesję. A ich przybycie przechyli szale zwycięstwa na jedną ze stron...

W Zgniłych Krainach zdarzają się rozumni ludzie... Mający serca... Wystarczy cierpliwie poszukać...

Wielki Zgniłek poszukuje następcy. A będzie nim jedno z nich... Ta myśl wywołała krzywy uśmiech na ustach Kuby...

Zgniłe Jajo ma uszkodzone serce i potrzebne mu inne... Ktoś z ich małej grupki jest idealnym dawcą... Kuba poczuł, jak robi mu się ciut zimno...

Mądrość ludowa jest bardzo cenna i warto z niej korzystać. Jeśli zatem spotkamy kogoś, kto jest taką mądrością nafaszerowany, to trzeba z tego skorzystać...

Starsi i doświadczeni ludzie są bardzo mądrzy, zatem warto słuchać starszych. Takich jak Nie-Tak-Mały-Książę... Staruszek, kurza twarz...

Dzięki współpracy można osiągnąć więcej, niż działając samodzielnie... A zatem powinni trzymać się razem i pomagać sobie...

Pomoc można znaleźć w najmniej spodziewanym miejscu...



- ...żyli długo i szczęśliwie - słowa Księcia, tak typowe dla każdej 'porządnej' bajeczki, zakończyły opowieść.

Teraz powinny rozlec się oklaski, a dziewczyny powinny sięgnąć po chusteczki - pomyślał zgryźliwie Kuba. Już chciał powiedzieć Niezbyt-Małemu-Księciu, że w końcu nie otrzymali żadnej odpowiedzi na wszystkie swoje dość liczne pytania, ale ugryzł się w język. Zdecydowanie nie chciał zrażać do siebie kolejnej osoby.

Ale jednak mógłby się znaleźć ktoś, kto zwróciłby temu Prawie-Dorosłemu-Księciu uwagę na to, że dzieci tracą zaufanie do tych, którzy nie odpowiadają na ich pytania...
 
Kerm jest offline  
 



Zasady Pisania Postów
Nie Możesz wysyłać nowe wątki
Nie Możesz wysyłać odpowiedzi
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Trackbacks jest Wył.
PingbacksWł.
Refbacks are Wył.


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 15:59.



Powered by: vBulletin Version 3.6.5
Copyright ©2000 - 2019, Jelsoft Enterprises Ltd.
Search Engine Optimization by vBSEO 3.1.0
Pozycjonowanie stron | polecanki
Free online flash Mario Bros -Mario games site

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164 165 166