Spis Stron RPG Regulamin Wieści POMOC Kalendarz
Wróć   lastinn > RPG - play by forum > Sesje RPG - Inne > Archiwum sesji z działu Inne
Zarejestruj się Użytkownicy Oznacz fora jako przeczytane

Archiwum sesji z działu Inne Wszystkie zakończone bądź zamknięte sesje w systemach innych (wraz z komentarzami)


 
 
Narzędzia wątku Wygląd
Stary 09-12-2007, 00:56   #41
 
kitsune's Avatar
 
Reputacja: 344 kitsune jest jak klejnot wśród skałkitsune jest jak klejnot wśród skałkitsune jest jak klejnot wśród skałkitsune jest jak klejnot wśród skałkitsune jest jak klejnot wśród skałkitsune jest jak klejnot wśród skałkitsune jest jak klejnot wśród skałkitsune jest jak klejnot wśród skałkitsune jest jak klejnot wśród skałkitsune jest jak klejnot wśród skałkitsune jest jak klejnot wśród skał
Rozdział piąty
W którym dzieci docierają do Osady Trzech Świnek, ale…


Zdawało się, iż dzieci ni odczuwały żadnego strachu po spotkaniu z Wielkim, Złym Wilkiem. Ot, maszerowały sobie raźno naprzód tą samą ścieżką i w tym samym kierunku, który wskazała bestia. Nie trzymali się nawet za bardzo razem. Gdzieniegdzie szły samotnie, kiedy indzie w parach, rozmawiając ze sobą. Michaś chyba po raz pierwszy od wielu dni czuł radość. Otaczający go świat nie był może piękny i bezpieczny. Oj nie! Ale jednocześnie czuł się tutaj silniejszy i sprawniejszy. Śmigał na wózku jak szalony, wsłuchując się w szczebiot rozradowanej Alusi, która sepleniła wesoło. Przez chwilę czuł się, jakby latał. Jakby pilotował za pomocą drążka samolot. Śmigał zaraz ponad trawą, nie dotykając ziemi. Czuł się jak ptak. Nie zauważył nawet, kiedy zamknął oczy, oddając się tej wszechogarniającej radości, w tym dziwnym, ponurym lesie. Był rozsądnym chłopcem, więc kiedy zorientował się, że jazda na ślepo nie jest najmądrzejszym czynem w lesie pełnym kamieni i korzeni, otworzył oczy… i zachłysnął się ze zdumienia. Śmigał faktycznie ponad trawą, nie dotykając kołami ziemi. Alusia spojrzała na niego i , widząc w jego oczach strach i zdziwienie zapytała:
- Co się stało Michasiu?
Michaś starał się myśleć racjonalnie. Jak zlecieć na ziemię. A wózek sam się opuścił i delikatnie zabuksował w ziemi kołami. Pozostałe dzieci również widziały wszystko. Stały z rozdziawionymi buziami i wlepiały oczęta w Michasia, Alusię i wózek. Michaś coś wymamrotał pod nosem i już spokojnie ruszył wózkiem do przodu. Teraz dziwnie ciężko jechało mu się po nierównej ścieżce. Jakby powrócił na ziemię nie tylko dosłownie.

Alusia natomiast zaczęła się rozglądać na boki, a na jej buzi rysowała się coraz silniejsza obawa. Dokładnie, rozglądała się za swoim Koteckiem. I kiedy już myślała, że zaraz łezki napłyną jej prosto do oczu, i popłacze się i będzie się znów wstydziła, Kotecek przyszedł. Ale był dziwny. Futerko mu się zjeżył na grzbietku, a sam prychał przeraźliwie, jakby ktoś mu pieprzy w nosek nadmuchał.

Kuba otworzył po raz kolejny książkę. Dokładnie, otworzył, bo ponownie dziwnym trafem od razu odnalazł stronę poświęconą Trzem Świnkom. A tam napisane były następujące słowa:
„Trzy Świnki. Mógłbym rzec uczenie, podać łacińską nazwę, jak pewna dziewczynka-chwalipięta, która zna łacińską nazwę Wielkiego, Złego Wilka. Ale nie od tego są poradniki. Mają doradzać, co też czynie. Trzy Świnki pierwotnie straciły swe domki i zostały pożarte. Tak, wiem, słyszałeś inną wersję opowieści, ale kto by chciał małe dzieci straszyć złym zakończenie. W każdym razie w Ponurych Krainach Świnki otrzymały kolejną szansę. Wybudowały znów swe domki i przygotowały się na spotkanie z Wielki, Złym Wilkiem. Nie są już tak radosne jak niegdyś, o nie. Życie je tego nauczyło. Nie ufają nikomu, więc pomyśl sam, z czym to się wiąże. Faktycznie, wieść niesie, że znają drogę na Szklaną Górę. Aha, ostatnie, strzeż się wdzięczności! I uważaj na zapadnie oraz inne pułapki!”
Kuba wzruszył ramionami, niby coś tam napisano, ale czy to pożyteczna wiedza?

Staś rozmyślał o Wielkim, Złym Wilku. A im dłużej rozmyślał, tym bardziej bolała go głowa. Ani chybi potwór chciał ich zjeść, ale jednocześnie nie chciał. No bo gdyby chciał… Chłopiec wzdrygnął się. No to w takim razie, dlaczego ich nie pożarł? Kolejna tajemnica. Może faktycznie Kuba miał rację, że coś potworze zabraniało zjeść dzieci. Przynajmniej na razie. A teraz spotkają zapewne Trzy Małe Świnki. czy będą takie, jak znał je z ulubionej baśni? Zatopiony w niewesołych rozmyślaniach chłopiec nawet nie dostrzegł, że las jakby się przerzedził, a ścieżka stała szersza i wygodniejsza.


A teraz spotkają zapewne Trzy Małe Świnki. czy będą takie, jak znał je z ulubionej baśni?


Dla Jasia równiejsza droga oznaczała, że łatwiej będzie mu się jechać na desce. I faktycznie śmigał szybciej i lepiej niż Michaś na wózku, ale… ale nie latał. Trochę rozczarowany zwolnił i obrócił się. No tak. Zanim się spostrzegł oddalił się od reszty dzieciaków. Widział ich maszerujących za nim. Ale ślamazary! Wzruszył ramionami, przynajmniej będzie tym, noo… jak mu było. O, zawiadowcą. W filmach o żołnierzach często widział, że tylko najodważniejsi byli zawiadowcami, a przecież on był odważy, że ho ho! Odepchnął się więc nogą od ziemi i pojechał dalej. Dróżka zaczęła lekko opadać, więc deska nabierała prędkości. Jaś czuł, jak wiatr omiata mu twarz. To było to!

Misia i Czarny Piotruś nadal rozmawiali o Wielkim, Złym Wilku. Dziewczynka zaczynała chyba lubić tego dziwnego chłopca, który miał bródkę jak dorośli, długie włosy jak dziewczynka i mówił jakoś tak dziwnie. Teraz rozkręcała się, zadowolona, że ktoś chce jej słuchać, a nie Kuby, który miał tę swoją głupią książkę. Ona miała książek więcej, i pewnie mądrzejsze, nawet w szpitalu je czytała… Znowu się zasmuciła. Szpital. Wróżka mówiła, ze już za późno. Piotruś dostrzegł smutek na twarzy dziewczynki, bał się jednak zapytać, co się stało. Może nie chciała z nim rozmawiać, jak wszyscy inni. On się już nawet temu nie dziwił. Był dziwakiem, i z wyglądu, i z zachowania. Dlaczego mieliby z nim chcieć mówić. Dlaczego on chciałby z kimkolwiek pogadać? Przecież poradzi sobie. Zawsze sobie radził!

Cała grupka dzieci dogoniła wreszcie Jasia, który trzymał deskę pod pachą i patrzył oszołomiony na coś. Podeszli bliżej i zobaczyli, co wprawiło chłopca w takie zdumienie. Od ścieżki odchodziła niewielka dróżka, która po kilkudziesięciu metrach kończyła się przy betonowo-ceglanym, murze, może niewysokim, lecz niezwykle masywnym, grubym i nieprzyjaznym. Jego szczyt porośnięty był gęstą trawą i zaroślami. W

. Kilkanaście metrów przed drzwiami stał przestępując niepewnie z łapki na łapkę, biały królik w kapeluszu na głowie. Króli jakby wahał się czy podejść bliżej, wyraźnie obawiał się czegoś. Wreszcie krzyknął piskliwym, modulowanym głosem:
- Hej, Małe Trzy Świnki, wpuście mnie do środka!!!
Odpowiedział mu tylko przeraźliwy szum wiatru w koronach drzew.



...w jednym miejscu w murze dostrzegli wnękę, a w tej niewielkie drzwi pokryte rdzą...
 
__________________
Lisia Nora Pluton szturmowy "Wierny" (zakończony), W drodze do Babilonu


kitsune jest offline  
Stary 09-12-2007, 08:46   #42
Administrator
 
Kerm's Avatar
 
Reputacja: 42612 Kerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputację
Latający na swym wózku Michaś przyciągnął uwagę wszystkich. Kuby też.
- Ekstra - powiedział, gdy koła wózka znów dotknęły ziemi. - Lepiej, niż bracia Wright - dodał, przypominając sobie rysunkowy film z serii 'Były sobie wynalazki' o początkach lotnictwa.
- Bijesz ich na głowę - dorzucił.
"Szkoda, że wózek jest jednoosobowy" - westchnął lekko. - "Też bym się przeleciał."
Zatrzymał się i zaczął obserwować szalejącego na deskorolce Jasia.
- Przynajmniej ktoś w razie czego ucieknie - szepnął cicho. Tak cicho, żeby nikt go nie usłyszał. I zaczął się zastanawiać, co sam by zrobił, gdyby miał taką deskę i mógł uciec w razie niebezpieczeństwa. Nie wiedział, co by zrobił... Nikt nie wiedział...
Machnięciem ręki odpędził głupie myśli. I tak nie miał nad czym się zastanawiać - nie miał deski... I na razie nie było przed kim uciekać...
Ruszył do przodu a potem przyspieszył, by dogonić pozostałe dzieci.

Ścieżka była na tyle równa, że mógł bez zatrzymywania czy obawy o zaliczenie gleby otworzyć 'Poradnik'. Ku jego zdziwieniu książka natychmiast otworzyła się w odpowiednim miejscu.
"Trzy Świnki..." - zaczął czytać. Gdy dojechał do końca zamknął książkę i wzruszył ramionami.
"Też mi porada... " - przemknęło mu przez głowę..
Ale po chwili zrobiło mu się głupio...
"Toż to czysty brak wdzięczności z mojej strony" - pomyślał.
Pogłaskał książkę po grzbiecie. "Przepraszam... Nie zamieniłbym cię ani na wózek Michasia, ani na deskę Jasia."
Ku swemu zdziwieniu poczuł, że książka zrobiła się jakby odrobinę cieplejsza.
Zrobiło mu się lżej na sercu. Uśmiechnął się i ruszył w ślad za innymi.

Gdy wreszcie dogonił Jasia zatrzymał się jak wryty.
- Biały Królik - wyszeptał ze zdziwieniem i zaczął się rozglądać w poszukiwaniu malutkiej lub olbrzymiej Alicji. - Całkiem jak na filmie... Może zaraz Szalony Kapelusznik zaprosi nas na herbatę...
- Oby tylko nie pojawiła się Królowa Kier... Stracilibyśmy głowy jak nic...
Przez chwilę patrzył na wyraźnie przestraszonego Królika, a potem rzekł cicho:
- Słuchajcie - zaczął i zmilkł. Przypomniał sobie nagle niezbyt przyjazne spojrzenie, jakie rzuciła mu Monisia, gdy poprzednio mówił wszystkim, co przeczytał w 'Poradniku'. - Nie bardzo wiem, jak to zrozumieć...
- Przeczytałem - spojrzał na Monisię i odwrócił wzrok - że Świnki są niezbyt przyjazne... I że mamy się strzec pułapek i zapadni...
Przerwał na moment i wskazał głową Królika.
- Zobaczcie sami... On się ich wyraźnie boi...
- Ja wiem, że musimy z nimi porozmawiać, bo ponoć znają drogę na Szklaną Górę... Ale... Wolałbym tam nie wchodzić... Najlepiej by było, gdyby tylko jedna osoba poszła zapytać i zaraz wróciła... Na przykład Alusia... Od razu widać, że ona nic złego nikomu nie zrobi... Ale jak można wysłać kogokolwiek samego, skoro to może być niebezpieczne...
Rozłożył bezradnie ręce.
"Michaś mógłby przelecieć na zapadniami, ale sam bałbym się kogoś, kto może przelecieć nad moim murem" - pomyślał.

Ani słowem nie wspomniał na temat tego, co pisało o wdzięczności. Nie całkiem rozumiał, co 'Poradnik' ma na myśli... Czy chodziło o to, ze nie lubimy nikomu nic zawdzięczać?
"Wybaczą ci obojętność, ale nie pomocną dłoń" - pomyślał. - "Gdzie to słyszałem... Jakiś film, czy książka?"
Przygryzł z rozdrażnieniem wargi. Nie potrafił pojąć, o co chodzi 'Poradnikowi'. Ale na wszelki wypadek postanowił uważać na wszystkie objawy wdzięczności.
 
Kerm jest offline  
Stary 12-12-2007, 09:01   #43
 
Toho's Avatar
 
Reputacja: 143 Toho wkrótce będzie znanyToho wkrótce będzie znanyToho wkrótce będzie znanyToho wkrótce będzie znanyToho wkrótce będzie znanyToho wkrótce będzie znanyToho wkrótce będzie znanyToho wkrótce będzie znanyToho wkrótce będzie znanyToho wkrótce będzie znanyToho wkrótce będzie znany
Jaś postanowił pośmigać trochę na desce. Początkowo, gdy droga była nierówna, szło mu niezbyt dobrze. Dopiero, gdy się nieco wyrównała Jaś „rozwinął skrzydła”. Jechał szybko, zdawał się prawie nie dotykać ziemi. W pewnym momencie jego uwagę przykuł jakiś ruch z tyłu, nad nim. Ze zdziwieniem zauważył, że to Michaś jakimś sposobem lata na wózku…
- Łał …. wyrwało się Jasiowi poniekąd mimowolnie.
„Ciekawie jak on to robi” pomyślał sobie w duchu. „Może pomyślał o lataniu i lata? Albo powiedział coś w stylu abrakadabra?” Jaś spróbował obu sposobów, ale jakoś latanie mu się nie udało. Ze smutkiem i zazdrością pomyślał, że pewnie jego deska nie była przeznaczona do latania. „Może umie coś innego? Ale co?”

Jaś w końcu przestał patrzeć ze zdumieniem na Michasia i ruszył dalej. Szybkim ruchem odepchnął się od ziemi i ruszył. Po drodze wyprzedził większość dzieci, co jakiś czas wołał:
- Z drogi śledzie, bo zwiad jedzie! albo Z drogi śledzie, bo tu Tony Hawk jedzie!. Nikt w sumie nie zwracał na niego większej uwagi.

Jadąc na desce Jaś zastanawiał się co wie o tych trzech świnkach. Po dłuższym zamyśle doszedł do wniosku, że raczej nie wiele. Kojarzył tylko słowa „my jesteśmy świnki trzy, świnki trzy, świnki trzy, sport, muzyka oraz gry to my!”. Ale to chyba nie te trzy świnki. Nieco później przypomniały mu się niewielkie fragmenty bajki o trzech świnkach i wielkim złym wilku. Przypomniał sobie też słowa wilkołaka … postanowił położyć się na desce, by być mniej widocznym i dyskretnie zobaczyć co się dzieje nieco dalej z przodu ścieżki.

W pewnym momencie Jaś zobaczył, że od ścieżki odchodzi niewielka dróżka, która po kilkudziesięciu metrach kończy się przy murze. Mur Jasiowi nie kojarzył się z żadną bajką czy baśnią, a raczej z fortecą. Przypominał on mury twierdzy kłodzkiej, które widział latem z rodzicami na wycieczce. „Tu mieszkają trzy świnki? A gdzie chatki z trawy, zapałek i jedna ceglana? Coś tu nie tak…” przez umysł Jasia przetoczyła się istna kawalkada różnych myśli.

Dopiero po chwili do Jasia dotarło, że przed drzwiami stoi biały królik w kapeluszu. Po chwili wahania królik zapukał i zawołał trzy świnki… Jaś stał trzymając deskę pod pachą i patrzył nieco zdziwionym wzrokiem. Po chwili dotarła do nich reszta dzieci. Po chwili Kuba otworzył poradnik na jakiejś stronie i zaczął czytać o trzech świnkach.

Jaś w myślach zgodził się, że muszą uważać na pułapki, zapadnie i inne takie. Jakoś był pewien, że Kuba nie przeczytał na głos wszystkiego. „Być może nie chce martwić innych? Może …” Dopiero, gdy Kuba powiedział, że królik się czegoś boi do Jasia dotarło, że sprawa może być o wiele poważniejsza niż myślał.
Kuba zasugerował, że Ala może iść i porozmawiać ze świnkami, bo wygląda niewinnie. Odezwał się:
- Lepiej, żeby nie szła sama. Może podwiozę ją delikatnie na desce pod drzwi? Nieźle potrafię tą deską manewrować i nie wpadnę w żadne pułapki, czy zapadnie. Później wszedłbym z Alą do środka i w razie czego pomógł się wydostać …. Jaś w duchu bał się, bał się jak cholera. Ale z drugiej strony pragnął być już w domu i to go popychało do działania.

Jaś zastanawiał czy być może Michaś mógłby wznieść się na wózku ponad mur, aby zobaczyć co tam jest. W końcu postanowił podrzucić tą myśl:
- Michaś? Czy dałbyś radę wznieść się w powietrze na wózku tak wysoko, aby dało się zobaczyć co jest za tym murem?
 
__________________
In vino veritas, in aqua vitae - sanitas
Toho jest offline  
Stary 12-12-2007, 10:06   #44
 
Milly's Avatar
 
Reputacja: 1041 Milly ma z czego być dumnyMilly ma z czego być dumnyMilly ma z czego być dumnyMilly ma z czego być dumnyMilly ma z czego być dumnyMilly ma z czego być dumnyMilly ma z czego być dumnyMilly ma z czego być dumnyMilly ma z czego być dumnyMilly ma z czego być dumnyMilly ma z czego być dumny
Misia patrzyła zdumiona na dziwną budowlę. Nie tego się spodziewała. Wyobrażała sobie raczej domki Świnek jako trzy chatynki, a je same jako przestraszone stworzonka, które chętnie przyjmą pomoc każdego, kto obroni je przed Wilkiem. Co dzieci mogłyby zaoferować Świnkom, czego nie dają grube mury takiej budowli? Już rozumiała co miał na myśli Wilk. Dziewczynka znowu zasępiła się (który to już raz dzisiejszego dnia zmienił jej się humor?), a potem oburzyła słysząc co Kuba chciałby zrobić. Wysyłać najmniejszą i najbardziej bezbronną dziewczynkę do tego dziwnego domu? Typowe dla chłopaków!

- Słuchajcie... - przerwała chłopcom rozmowę - Ja się nie zgadzam! Nie możecie wysłać tam Alusi. Jest najmniejsza z nas wszystkich no i... i... - przypomniała sobie jak Ala zmarnowała jedno pytanie do Wróżki, ale mimo wszystko nie chciała urazić dziewczynki - I jej kotek może się zgubić tam. Jak coś się stanie może sobie nie poradzić, chociaż to bardzo dzielna dziewczynka. A jak ktoś z Was z nią pójdzie, to Świnki mogą się rozzłościć, sami wiecie.

Zrobiła krótką pauzę, a w jej oczach coś się zaszkliło.

- Ja tam pójdę. Sama. To znaczy z Owieczką. Kiedy z nią jestem niczego się nie boję! A przecież... chyba słyszeliście... Wróżka powiedziała, że i tak umieram. Nawet jeśli coś mi się stanie, to i tak... Ale na pewno sobie poradzę! Pilnujcie Alusi!

Z tymi słowami odwróciła się na pięcie i zostawiając swoich nowych przyjaciół na głównej drodze pobiegła ścieżynką w stronę dziwnej chatki. Przytulała do siebie Dolly i szeptała do niej:

- Pamiętasz naszą pierwszą chemioterapię? Myślałam, że umieram, ale Ty mówiłaś mi co mam robić, żeby tak nie bolało. Nie dałaś mi umrzeć. Pomóż mi teraz dostać się do domku Świnek. Bez Ciebie sobie nie poradzę...

Podbiegła do Białego Królika, wzięła w paluszki rąbki swojej sukienki i dygnęła przed nim jak dobrze wychowana młoda dama.

- Dzień dobry Panie Króliku. Ładny dziś mamy dzień, prawda? Mam na imię Monika. Dlaczego Świnki nie otwierają swoich drzwi i nie chcą Pana wpuścić?
 
Milly jest offline  
Stary 13-12-2007, 11:53   #45
Adr
 
Adr's Avatar
 
Reputacja: 6957 Adr ma wspaniałą reputacjęAdr ma wspaniałą reputacjęAdr ma wspaniałą reputacjęAdr ma wspaniałą reputacjęAdr ma wspaniałą reputacjęAdr ma wspaniałą reputacjęAdr ma wspaniałą reputacjęAdr ma wspaniałą reputacjęAdr ma wspaniałą reputacjęAdr ma wspaniałą reputacjęAdr ma wspaniałą reputację
Piotruś Czarny

Piotruś zadał pytanie dziewczynce i zaraz zasłonił dłonią usta. Tak jakby przestraszył się własnych wypowiedzianych słów. Jednak słów raz wypowiedzianych nie można tak łatwo cofnąć. Tak naprawdę chłopiec nie chciał ich cofać. Zwykle unikał kontaktów z innymi dziećmi, a już na pewno nie przepadał za dziewczynami. Pytanie wypowiedział instynktownie. Lękał się tego jak zareaguje dziewczynka.

„Może nic nie odpowie – pomyślał - tylko pobiegnie bawić się z innymi normalnie wyglądającymi dziećmi. Pewnie oni wydają jej się ciekawsi niż ja, a może powiem jej, o tym co mówił kamień i o dalszej części przepowiedni.”

Piotruś był zaskoczony, że dziewczynka nie zignorowała jego pytania. Zaczęła ciekawie opowiadać o wilkach i przedstawiła pomysł na zasadzkę. Mówiła z duży zaangażowaniem i przejęciem, a Piotruś słuchał i przyglądał się jej uważnie. Zmrużył oczy i powiedział w myślach: „Dziękuje mała, przynajmniej ty mnie nie ignorujesz”

W końcu powiedział jej o przepowiedni.

- A skąd wiesz kto ma dalszą część przepowiedni? I kto ją ma?- zapytała.
- Dalszą część przepowiedni mają świnki, o których mówił wilk. – odpowiedział.

Nagle Piotruś zauważył, że jego mała towarzyszka posmutniała. Przyszła mu na myśl pewna piosenka. To nie był jego ulubiony rock’n’roll, ale do tej sytuacji pasowała prawie idealnie:

„czasem nagle smutniejesz
to jakby dnia ubywa
i nie wiem jak Ci pomóc
więc tylko proszę wybacz

czasem łzy w Twoich oczach
na krótką chwilę goszczą
i nie wiem czy coś mówić
i nawet nie wiem po co”

Piotruś milczał. Wkrótce dzieci dotarły do muru, który otaczał dom świnek. Mury kojarzyły się chłopcu z miastami. Tam jest pełno betonowych i ceglanych murów, które zbudowali ludzie próbując odgrodzić się od innych.

„Ja czuję się jakbym miał wokół siebie taki mur. - Piotruś przyrównał metaforę muru do swej sytuacji – Sam zbudowałem sobie ten mur. Mur pełen dziwności, inności, samotności i pogardy wobec innych. Ale dziś ta mała dziewczynka obruszała i wyciągnęła jedną cegiełkę z owego muru. Tak powstała wąska szczelina, przez którą widzę promyk słońca.”

Z rozmyślania o sobie wyrwał go głos Moniki:

- Ja tam pójdę. Sama. To znaczy z Owieczką. Kiedy z nią jestem niczego się nie boję! A przecież... chyba słyszeliście... Wróżka powiedziała, że i tak umieram. Nawet jeśli coś mi się stanie, to i tak... Ale na pewno sobie poradzę! „

Misia starała się mówić pewnie, ale w jej głosie słychać było wahanie. Piotruś nie mógł jej puścić samej. Kiedy podeszła do królika poszedł za nią i stanął obok. Czekał na to jak rozwinie się rozmowa z białym królikiem.
 
Adr jest offline  
Stary 13-12-2007, 22:00   #46
 
Mira's Avatar
 
Reputacja: 16894 Mira ma wspaniałą reputacjęMira ma wspaniałą reputacjęMira ma wspaniałą reputacjęMira ma wspaniałą reputacjęMira ma wspaniałą reputacjęMira ma wspaniałą reputacjęMira ma wspaniałą reputacjęMira ma wspaniałą reputacjęMira ma wspaniałą reputacjęMira ma wspaniałą reputacjęMira ma wspaniałą reputację
- Hahahaha! To było fajne!

Mimo chwili strachu i trwogi, gdy tylko nóżki Ali z powrotem dotknęły ziemi, dziewczynce wrócił humor. Przyklękła na ziemi by przytulić i uspokoić swojego astralnego przyjaciela, po czym jej jasne wejrzenie skierowało się na Michasia.

- Jesteś carodziejem, prawda? Zawse chciałam spotkać prawdziwego carodzieja.

Blondyneczka wstała z ziemi, otrzepała spódniczkę, po czym podeszła do chłopca na wózku. Bez żadnego uprzedzenia czy wahania zarzuciła mu swe krótkie, pulchne rączki na szyję i wzorem dzieci w przedszkolu rzekła:

- Dzię – kuuu – jeee – myyy.

Cmoknęła jeszcze chłopca w policzek, zaś zanim Michaś zdążył coś odpowiedzieć, jej uwagę zaprzątnęły inne dzieci, które wyraźnie miały jakiś problem. Stały one w pewnym oddaleniu od posesji Trzech Świnek i coś rozważały. Akurat, kiedy Alusia znalazła się w pobliżu, jej wzrok spotkał się z poważnym spojrzeniem Misi.

- Ja tam pójdę. Sama. To znaczy z Owieczką. Kiedy z nią jestem niczego się nie boję! A przecież... chyba słyszeliście... Wróżka powiedziała, że i tak umieram. Nawet jeśli coś mi się stanie, to i tak... Ale na pewno sobie poradzę! Pilnujcie Alusi!

"Oj oj to tam musi być niebezpiecznie." – pomyślała siedmiolatka i postanowiła posłuchać koleżanki, do której nabrała naprawdę sporo zaufania.

Tymczasem jednak Piotruś ze śmieszną bródką, za nic miał sobie ostrzeżenia Monisi i ruszył za dziewczynką i jej owieczką. Mała Ala powiodła za nim wzrokiem wyrażającym wahanie.
Też miała ochotę iść... ale nie powinna.

Wtem obok sylwetek dzieci zobaczyła zająca – zupełnie takiego jak w „Alicji z Krainie Czarów”!

- Aaaale fajny królicek! – zaświergotała Alusia i biegiem ruszyła do domku Świnek, zupełnie zapominając o ostrzeżeniach Misi.

Dopiero, gdy wraz z Koteczkiem stanęła obok dziewczynki i Dolly, zawstydziła się nieco. Zamiast zachwycać się zwierzęciem w kapeluszu, skoncentrowała się na tym, by pokazać swoją przydatność. Spojrzała pytająco na astralnego przyjaciela.

- Miauuu!

- A Kotecek wie jak ominąć pułapki!

To wykrzyknąwszy Ala rzuciła przed siebie różową piłeczkę. Ta przez chwilę jakby zawahała się... pokulała w jedną, w drugą stronę, by po chwili utorować ścieżkę. Dziewczynka zmrużyła oczka próbując zapamiętać drogę, którą wskazał jej Koteczek za pomocą swojej zabawki.

- Chodźmy! Pan Królicek tes moze.
 
__________________
Co dzieje się z naszymi marzeniami, gdy uświadomimy sobie, że nigdy się nie spełnią?
Stają się naszymi najgorszymi koszmarami.
Mira jest offline  
Stary 14-12-2007, 19:17   #47
 
mataichi's Avatar
 
Reputacja: 111 mataichi wkrótce będzie znanymataichi wkrótce będzie znanymataichi wkrótce będzie znanymataichi wkrótce będzie znanymataichi wkrótce będzie znanymataichi wkrótce będzie znanymataichi wkrótce będzie znanymataichi wkrótce będzie znanymataichi wkrótce będzie znanymataichi wkrótce będzie znanymataichi wkrótce będzie znany
Michaś

Chłopaczek był w szoku po tym, co zrobił…tak zrobił to ON i w to najbardziej nie mógł uwierzyć. Przeraził się, gdy zaczął wzbijać swoim wózkiem za wysoko i momentalnie jego „latający pojazd” osiadł na ziemi. Michał chciałby widzieć, czym to się steruje - „żadnej kierownicy, żadnego drążka przecież nie było”.

- Jesteś carodziejem, prawda? Zawse chciałam spotkać prawdziwego carodzieja.

Dziewczynka była wniebowzięta, co mimowolnie przywróciło uśmiech na twarz chłopaka. Już miał wyprowadzać Alę z błędu, ale sam wolał, myśleć o sobie jako magu może nie z latającym dywanem, ale latający wózek też wydawał się niezłą perspektywą.

- Do usług moja księżniczko – zażartował wspominając słowa wróżki wypowiedziane do dziewczynki. Czuł się dziwnie, tak swobodnie i choć przez moment zapomniał o swoim kalectwie. Dzięki tej Małej


- Dzię – kuuu – jeee – myyy.

Dziewczynka objęła Michasia i pocałowała w policzek, chłopak momentalnie poczerwieniał i przybrał barwę buraczka ćwikłowego. Alusia tego już na szczęście nie widziała i podbiegła do reszty dzieciaków. –„Nie, to ja dziękuje”- chciał powiedzieć do odchodzącej dziewczynki, ale słowa utknęły mu zaciśniętym gardle.

Znów sam, wrócił szybko na ziemie, ze zmartwieniem odkrył, że po przygodzie z latającym wózkiem miał spore problemy z poruszaniem się po nierównym terenie. -„Jest tak jak dawniej” – chłopak znowu zmarkotniał, ale tylko na chwilę w końcu był w krainie czarów, ktoś na pewno będzie mógł pomóc z jego nogami…

- Michaś? Czy dałbyś radę wznieść się w powietrze na wózku tak wysoko, aby dało się zobaczyć, co jest za tym murem?

-Yyy wątpię, nie wiem jak to działa, jak sprawić, ze potrafię latać.- pokręcił głową z rezygnacją, ale nie należąc do osób, które tak łatwo się poddają dorzucił- Ale nie zaszkodzi spróbować- uśmiechnął się niepewnie do Jasia, w głębi duszy wątpiąc czy uda mu się powtórzyć swój wyczyn. Skupił się, ale nic się nie wydarzyło, przygryzł dolna wargę i tylko spotęgował swoje obawy, co do powodzenia jego próby i tym bardziej nie odbił się choćby nawet na centymetr od ziemi. [

I]„Spokojnie, myśl pozytywnie, pozytywnie”[/i]- powtarzał w głowie- „ Jak dobrze było by móc poruszać się bez ograniczeń, tylko sunąć po niebie” przez moment znów poczuł się lekko i już miał zawołać triumfalnie, gdy Alusia pobiegła nie zważając na niebezpieczeństwo zobaczyć z bliższa królika.

-Ala uważaj! – krzyknął za dziewczynką beztrosko biegnącą w kierunku chatki trzech świnek i zupełnie zapomniał o próbie „lotu”. -„Co też jej strzeliło do głowy żeby robić takie rzeczy”- chłopak odetchnął z ulgą, gdy Mała stanęła bezpiecznie obok Misi. Nie tylko nic jej się nie stało to jeszcze twierdziła, że wie jak ominąć pułapki! Początkowo nie wierzył w to, ale widząc, co wyprawia czerwona piłeczka nie miał już, co do tego żadnych wątpliwości.

-Ha, jesteś niezastąpiona!
– zawołał w kierunku posiadaczki Kotecka, która ot tak rozwiązała ich problem. Tylko teraz trzeba bezpiecznie tą samą drogą co piłeczka przejechać, a z tym mogło być już różnie. Michaś przełknął ślinę, i powoli ruszył wyznaczoną trasą.
 
mataichi jest offline  
Stary 14-12-2007, 19:54   #48
Administrator
 
Kerm's Avatar
 
Reputacja: 42612 Kerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputację
Kuba z pewnym niezadowoleniem spojrzał na wyrywająca się do przodu Monisię. Teoretycznie miała rację, ale kto wie... Może w tej krainie dziewczynki były gorsze od chłopców? Może Czerwony Kapturek chodził w futrze z wilka i przewodził bandzie rozbójników? Nigdy nie wiadomo, co tu się mogło dziać... Ta kraina była zwariowana.
"A może to baśnie, które czytaliśmy'- pomyślał ze strachem - "nie mówiły prawdy? Były zmienione ze względu na dzieci... I bohaterowie, których podziwialiśmy, staliby się naszymi wrogami..."
Postanowił nie dzielić się tą myślą z nikim. Albo nie miał racji, albo... straszenie innych i tak nic by nie dało...
Podobnie jak krytykowanie Monisi. Uważała, że ma rację - trudno... Z dziewczynami nie raz nie szło się porozumieć. Zawsze uważały się za mądrzejsze. I uwielbiały przekręcać cudze słowa. Tak jak teraz Monisia. Przecież wyraźnie powiedział, że nie można Alusi wysyłać samej. A Monisia tak patrzyła, jakby co najmniej zamierzał wepchnąć Alę w paszczę Wielkiego, Złego Wilka.
Gdy Piotruś dołączył do Monisi, Kuba tylko westchnął.
"I tak kończą się dobre pomysły" - pomyślał. - "Przecież Monisia powiedziała, że pójdzie sama. I widać, że nie idzie dalej. A ich dwoje i królik, to razem TRZY. A to może być za dużo jak na TRZY Świnki... Które wcale nie muszą być takie małe, jak mówiła piosenka..."
I w tym momencie do przodu wyrwała się Alusia. Kuba zrobił krok do przodu, ale nie zdążył jej zatrzymać. Mógł tylko popatrzeć, jak dziewczynka dołącza do stojącej trójki i... zaczyna namawiać Kotecka do wskazania drogi...
"To powinien być kłębek-wskazidrożek" - wspomnienie niedawno czytanej bajki złośliwie przemknęło mu przez głowę.
- Alu - zawołał - nie rób tego...
- Trzy Świnki z pewnością się nie ucieszą z nieproszonych gości... - dodał.
Wolał nie myśleć, co zrobią Świnki, gdy ktoś nieproszony podejdzie do drzwi. Mogą wylać gorącą wodę... Nie mówiąc już o tym, że Kotecek mógł się pomylić...
- Piotrusiu, zatrzymaj ją - zawołał wiedząc, ze sam w żaden sposób nie zdoła tego zrobić.
Zrobił parę kroków do i stanął przed Michasiem zmuszając go do zatrzymania się..
- Uważam, że nie powinieneś jechać. Wózek zajmuje więcej miejsca, niż Kotecek. Dużo więcej... I dobrze by było, żebyś tam nie latał. Sam pewnie też byłbyś niezadowolony, gdyby ktoś bez pozwolenia latał nad twoim ogródkiem...
Obrócił się w stronę twierdzy Świnek zastanawiając się, w jaki sposób wyciągnąć towarzyszy z ewentualnych tarapatów. Najgorsze było to, że nie wiedział, co Świnki mogą wymyślić.
On sam potrafiłby bez zastanowienia wymienić kilkanaście rodzajów pułapek. Niemagicznych...
A w tej krainie magia najwyraźniej działała... I to było najgorsze...
Bezradnie patrzył na toczącą się piłkę.
 
Kerm jest offline  
Stary 17-12-2007, 01:02   #49
 
kitsune's Avatar
 
Reputacja: 344 kitsune jest jak klejnot wśród skałkitsune jest jak klejnot wśród skałkitsune jest jak klejnot wśród skałkitsune jest jak klejnot wśród skałkitsune jest jak klejnot wśród skałkitsune jest jak klejnot wśród skałkitsune jest jak klejnot wśród skałkitsune jest jak klejnot wśród skałkitsune jest jak klejnot wśród skałkitsune jest jak klejnot wśród skałkitsune jest jak klejnot wśród skał
Rozdział szósty
W którym nasi mali peregrynanci spotykają Trzy… Małe… Świnki…
Piłeczka spadła na ziemię. Pokulała się w lewo. Pokulała się w prawo… A potem zaczęła się toczyć pchana niewidzialną siłą. Kluczyła pomiędzy kępami trawy, co ruszy zatrzymywała się, dziwacznie podrygiwała, jak obwąchujący coś podejrzanego pies, a potem zmierzała w innym kierunku, wyraźnie coś omijając. Zatrzymała się przy płaskim kamieniu wielkości naleśnika i hop… przeskoczyła go.! Podtoczyła się do niewielkiego kopczyka brunatnej ziemi i ostro skręciła, by go ominąć szerokim łukiem. Dotarła do czegoś, co przypominało niestarannie przysypaną liśćmi linę, podskoczyła kilkukrotnie, obracając się w stronę Alusi, a potem dała dalekiego susa naprzód, by odbić się o betonowej ściany Fortecy Trzech Świnek i zatrzymać się na ziemi jak zwykły, nieożywiony przedmiot.

Alusia widziała, jak jej Kotecek skacze wesoło za piłeczką. Mija miejsca, w których piłeczka zachowywała się dziwnie. Podskakuje, wywija kozły, miaucząc przeraźliwie (Misi właśnie wtedy zdało się, że słychy ciche miauczenie), podbiega do skarpy, znika w zaroślach, by wyjść po drugiej stronie. Jeśli zawierzyć piłeczce, zawierzyć niewidzialnemu Kotkowi, to zdaje się poznali bezpieczną drogę. Kuba nie był przekonany. Jako największy racjonalista z dzieci zdawał sobie sprawę, że pułapki mogły się też znajdować w samym murze Fortecy, we Wrotach, ba, pod drugiej stronie grubych ścian, które widzieli przed sobą.

Królik, słysząc grzeczne pytanie Misi, nagle podskoczył i obrócił się. Poruszył zabawnie miękkim, aksamitnym pyszczkiem i wlepił różowawe ślepka w dziewczynkę oraz chłopca z bródką, który obok niej stanął. Przekrzywił łepek, a potem drżącymi łapkami sięgnął do kapelusza, zdjął go i z jego wnętrza wyjął złoty zegarek z dewizką:
- Ojojojoj! Ja się tak spieszę, jestem już spóźniony! Król będzie bardzo, bardzo zły! – mówiąc te słowa, cały zadrżał i przewrócił oczyma. – O ja biedny, biedny, biedny…
Spojrzał raz jeszcze na dziewczynkę:
- Kiedy indziej Misiu porozmawiamy. Na mnie czas.


Odwrócił się, podskoczył i zaczął kicać w kierunku Wrót. Dziewczynka zmartwiała, podobnie Kuba, oczekując najgorszego, lecz Królik kicał sobie w najlepsze, wołając:
- Trzy małe Świnki, otwórzcie Wrota, musimy porozmawiać…
Przekicał płaski kamień, przekicał pętlę wśród liści i kopczyk ziemi.
- Trzy Małe Świnki otwórzcie Wrota!!!
Kolejnego płaskiego kamienia nie przekicał. Dzieci usłyszały szczęk, a potem chrobot obracanych trybów mechanizmu. Królik stropił się, uszka opadły mu na ramiona. Zwierzątko odwróciło się w stronę Misi i nieśmiało pomachało łapką na pożegnanie.
- Pa pa!
A potem coś wypadło z ziemi i zjadło Królika. Ot tak, po prostu…

Michaś wjeżdżał właśnie na trasę wyznaczoną przez różową piłeczkę, gdy ujrzał to wszystko. Momentalnie zimny pot zrosił mu czoło. Nie mógł się już wycofać. Był ciężarem dla pozostałych, nie chciał być jeszcze tchórzem. Pchnął delikatnie obręcze przy kołach i wózek potoczył się naprzód. Koła niemal wjechały na płaski kamień wielkości naleśnika. Chłopiec nagle zahamował i obrócił się, ruszył dalej, dojechał do kopczyka ziemi. Ponownie stanął. Wszystkie dzieci bacznie obserwowały jego poczynania. Poza Alusią. Ta dreptała za Michasiem. Prawie nadepnęła na kamień, prawie wpadła w kopczyk. Niemalże stanęła w pętli. Zdawała się nie zauważać potencjalnego zagrożenia. Wszystko było jedną wielką zabawą. Chociaż może nie wszystko? Przecież „pana Królicka” coś najzwyczajniej zjadło. Co prawda dziadzio dawał mamusi i tatusiowi mięsko króliczków do zjedzenia. Króliczki hodował na działce. Miały miękkie futerko i ruchliwe noski. Ale nie chodziły na dwóch łapkach i nie mówiły „po ludzkiemu”.

Wreszcie dwójka dzieci stanęła przed stalowymi, pordzewiałymi Wrotami, które uchylił się z głośnym zgrzytem, tworząc szczelinę. Szczelina rosła i wreszcie ukazały się w nich jakieś paskudne stwory, w których przy dużej dozie samozaparcia można by dostrzec podobieństwo do trzech pulchnych świnek, na które polował Wielki, Zły Wilk.

Szczelina rosła i wreszcie ukazały się w nich jakieś paskudne stwory ...

No tak świnki urosły, a dodatku jedna trzymała coś, co ani chybi było strzelbą. W zasadzie Były to Trzy Wielkie Knury. Cuchnące strachem, brudne i przerażone. Miotające wściekle spojrzeniami na boki, szukające zagrożenia. Wreszcie spojrzały w dół. Wprost na przestraszoną dwójkę dzieci – Alusię i Michasia. Knury momentalnie zaczęły mówić jeden przez drugiego:
- A więc dotarliście?
- Szybko, do środka!!!
- Zabierzcie też pozostałych!!
- On na pewno szedł waszym tropem!!
- Zaraz tu będzie, zaraz tu będzie, zaraz tu będzie!!!
- Kwiiik!!!
- Szybko, szybko, szybko!!!!
- Ja już go czuję, o nie, nadchodzi!!!!
Trzy, małe Świnki pospiesznie zachęcały dzieci do wejścia za mury Fortecy. Z oddali faktycznie dobiegło ich wycie Wielkiego, Złego Wilka. Zbliżające się wycie. Owieczka Dolly zadrżała w rączkach Misi i znów się rozpłakała.

Piotruś Czarny poczuł się nagle dziwnie. Jak to jego mama nazywała? Jakoś tak dziwnie. Deżawi! O tak, deżawi! Co za dziwny wyraz. On teraz tak się czuł, jakby to wszystko się już kiedyś wydarzyło, jakby on doskonale to wszystko znał.



W świecie Grimmów każdy musi być szeryfem dla samego siebie...
 
__________________
Lisia Nora Pluton szturmowy "Wierny" (zakończony), W drodze do Babilonu


kitsune jest offline  
Stary 18-12-2007, 20:38   #50
 
Mira's Avatar
 
Reputacja: 16894 Mira ma wspaniałą reputacjęMira ma wspaniałą reputacjęMira ma wspaniałą reputacjęMira ma wspaniałą reputacjęMira ma wspaniałą reputacjęMira ma wspaniałą reputacjęMira ma wspaniałą reputacjęMira ma wspaniałą reputacjęMira ma wspaniałą reputacjęMira ma wspaniałą reputacjęMira ma wspaniałą reputację
Gdy dotarli do wrót fortecy, Alcia pogłaskała Koteczka, a ten wyprężył się szczęśliwy i zamruczał cichutko. Akurat, gdy dziewczynka schylała się po różową piłeczkę, zza swoich pleców dobiegło jej uszu dziwne „ŚLURP”. Astralny futrzak zjeżył się, lecz sama Ala uznała za przyczynę pojawienie się Michasia na wózku.

Zanim też zinterpretowała źródło dźwięku, wrota rozchyliły się, a w nich pojawiły sie Trzy Małe Świnki... tylko takie trochę wyrośnięte. Czując smród chlewu, jaki od nich bił, dziewczynka zachichotała pod nosem.

„Pewnie któryś puścił bąka i się nie przyznał.”

Zamiast patrzeć na trzy spasione wieprze takimi, jakimi były naprawdę, siedmiolatka wciąż widziała je w bajkowej oprawie symatycznych zwierzątek, które przecież nie mogły nikomu wyrządzić krzywdy. Uśmiechnęła się szeroko, szczęśliwa, że zobaczy "chatkę" Świnek, gdy jeden z knurów zagonił ją zdecydowanie do środka, w obawie przed Wilkiem – jak twierdził. Faktycznie, z lasu dobiegło przeszywające wycie, przez co – już i tak niezadowolony Koteczek – zjeżył się jeszcze bardziej i prychnął.

W progu jednak Ala zatrzymała się i obejrzała na pozostałe dzieci.

- Chodźcie, chodźcie! – nawoływała i machała rączkami – Chodźcie, bo nas Wilk zje!

Czekając niecierpliwie, aż dzieci pokonają przeszkody, dziewczynka rozejrzała się wkoło, po czym popatrzyła ze zdziwieniem na Michasia.

- A gdzie posedł zającek?
 
__________________
Co dzieje się z naszymi marzeniami, gdy uświadomimy sobie, że nigdy się nie spełnią?
Stają się naszymi najgorszymi koszmarami.
Mira jest offline  
 


Narzędzia wątku
Wygląd

Zasady Pisania Postów
Nie Możesz wysyłać nowe wątki
Nie Możesz wysyłać odpowiedzi
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Trackbacks jest Wył.
PingbacksWł.
Refbacks are Wył.


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 19:49.



Powered by: vBulletin Version 3.6.5
Copyright ©2000 - 2019, Jelsoft Enterprises Ltd.
Search Engine Optimization by vBSEO 3.1.0
Pozycjonowanie stron | polecanki
Free online flash Mario Bros -Mario games site

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164 165 166