Spis Stron RPG Regulamin Wieści POMOC Kalendarz
Wróć   lastinn > RPG - play by forum > Sesje RPG - Inne > Archiwum sesji z działu Inne
Zarejestruj się Użytkownicy

Archiwum sesji z działu Inne Wszystkie zakończone bądź zamknięte sesje w systemach innych (wraz z komentarzami)


 
 
Narzędzia wątku Wygląd
Stary 20-01-2008, 11:45   #1
 
Maju's Avatar
 
[Warcraft] Daleko od domu

Straciliście przytomność.
***
Aginion otworzył oczy. Czuł na twarzy powiew morskiej bryzy . Zobaczył nad sobą długie liście palmowe i bezchmurne niebo. Powoli podniósł głowę i rozejrzał się dookoła. Był na jakiejś piaszczystej plaży , przed nim roztaczał się bezkres wody koloru błękitnego , a za nim gęsta dżungla. Rozejrzał się po plaży i ujrzał 3 postacie leżące na piasku. Ostatnie co pamiętał to walka z płonącym legionem , z generałem Archimonda , potężnym demonem , władcą strażników zagłady. Powoli zaczął rozpoznawać sylwetki osób leżących na piasku. Była wśród nich nocny elf , ork i krasnolud. Oni też walczyli z tym demonem. Wstał i podbiegł do najbliżej leżącego krasnoluda. W tym czasie zobaczył kątem oka podnoszącego się orka , który rozglądał się ze zdziwieniem dookoła. Złapał krasnoluda za ramiona i potrząsnął nim . Krasnolud nagle otworzył oczy. Nocny elf też się zbudził.
 
__________________
Here we stand, bound forevermore we're out of this world ,until the end...Here we are, mighty, glorious
At The End Of The Rainbow with gold in our hands...
Hammerfall - At The End Of The Rainbow
Maju jest offline  
Stary 20-01-2008, 13:45   #2
 
Dalakar's Avatar
 
Ferin Wędrowiec
Krasnolud poczuwszy potrząśnięcie błyskawicznie odzyskał przytomność i odskoczył od Aginiona, chwytając przy tym za topór. Następnie spojrzał za siebie i zobaczył... morze. Nie prastare drzewa i bujną roślinność Ashenvale, lecz bezkres oceanu. Dopiero wtedy zauważył iż jest na plaży. Przypomniało mu się lądowanie w Kalimdor, oraz przeklęta choroba morska, na której wspomnienie zrobiło mu się niedobrze. Przez głowę Ferina przemknęło iż to wszystko, co przeżył, to jedynie sen, lecz zobaczywszy orka i elfa, oraz ślady krwi na swojej broni zaniechał tej myśli i zaczął się zastanawiać co się stało. Nie mogąc nic wymyślić rzucił pytanie, które zapewne nurtowało wszystkich:
-Gdzie my, do diabła, jesteśmy?
Wędrowiec wiedząc że nikt nie będzie potrafił odpowiedzieć na jego pytanie ruszył w kierunku dżungli, ale po chwili zatrzymał się i spojrzawszy na elfa powiedział:
-Jako elf masz lepszy wzrok i jesteś zręczniejszy ode mnie, więc może mógłbyś wdrapać się na jakieś wyższe drzewo i powiedzieć co jest w najbliższej okolicy?
 
Dalakar jest offline  
Stary 20-01-2008, 16:10   #3
 
Noraku's Avatar
 
Mablung Normnay
powoli otworzył oczy. Leżał na piasku. Niedaleko słyszał szum morza. Ziemia mówiła do niego. Jej tętno było spokojnie. Spaczenie nie dotarło do niej. To oznaczało, że nie znajduje się już w okolicy góry Hyyal. Sięgnął po swoją laskę drudzką i powoli wstał. Rozejrzał się wokół. Od dzieciństwa nie widział morza. Od momentu jego wyprawy na kontynent. Pamiętał, że lubił przesiadywać nad niebieską taflą wody i marzyć o nadchodzących go przygodach. Teraz mógl porównać te marzenia z brutalnością realnego świata. Powoli rozejrzał się dookoła. Ujrzał swoich towarzyszy niedoli. Już miał ruszać gdy zwrócił się do niego krasnolud. Spojrzał w dół na niego i odrzekł:
- Nie potrzebuje oczu, żeby wiedzieć co jest przede mną. Nie muszę także wchodzić na tą wspaniałą palmę - po tych słowach podszedł do najbliższego drzewa. Położył na nim swoją dłoń i powiedział w myślach:
Prastary duchu drzewa. Proszę wyjawi mi tajemnice tego miejsca, u moi towarzysze nie byli zmuszeni do wchodzenia na ciebie albo twoich braci. Pozwól mi ujrzeć to co ty widzisz.
Druid czekał na odpowiedź drzewa. Chciał jak najszybciej wrócić do swoich braci i pomóc im w obronie Świętej Góry, mimo iż wiedział, że to niemożliwe.
 
__________________
you will never walk alone
Noraku jest offline  
Stary 20-01-2008, 18:40   #4
 
K.D.'s Avatar
 
Aginion

Dum. Dum. Dum.
Puls. Serce pompujące krew do ciała, fale rozbijające się o brzeg, podmuchy wiatru. Puls to życie.
Dzięki niemu wiedział, że nie umarł. Leżał z zamknięty oczami, a w zaciśniętych pięściach czuł pulsowanie żył. Gdzieś daleko, na górze, zaskrzeczała mewa.
Błękit nieba. Pierwsza rzecz którą ujrzał. Najpierw ogień walki i krew, grymas umierającego demona. A potem nagle... błękit nieba.
Nie, to nie niebo. Białe grzywy... to nie chmury. Morze, ocean, woda.
Powoli podniósł się, usiadł. Niebo i morze zlały się dla niego w jedno i dopiero po chwili mógł odróżnić jedno od drugiego. Zastanowił się, na czym siedzi.
Piasek, plaża. Walka z demonem... czy to był sen? Ale przecież pamiętałby, gdzie kładł się spać. A może to teraz, może to jest sen?
Rozejrzał się. Kilka metrów od niego fale łagodnie napierały na piaszczysty brzeg. A na nim...
Ludzie. Nie, złe słowo. Postacie. Niski, wysoki, i potężny. Krasnolud, elf, ork. Znał ich. Ze snu o demonie.
Wstał chwiejnie, i zaraz padł na kolana, rozsypując żółte ziarenka. Ciemność przed oczami powoli ustępowała błękitowi. Odetchnął głęboko i na czworakach podpełzł do najbliższej postaci. Krasnolud. Spotkał go w obozie... obozie? Demon nie mógł być snem. Pamiętał wszystko tak wyraźnie... co się stało?
Krasnolud miał na imię Ferin. Aginion chwycił go za klapy i niemal panicznie nim potrząsnął. Czy on żyje? Musi żyć! Nie chcę być tu sam!
Na jego szczęście, Ferin szybko odzyskał przytomność. Jego pierwszą reakcją była odepchnięcie osłabionego Aginiona, który zatoczył się i padł twarzą w piasek. Mężczyzna poczuł nagły ból w boku. Przyłożył do źródła bólu dłoń, zauważając przy okazji, że ma na sobie pełną zbroję, i podniósł ją do twarzy. Na jego skórzanej rękawicy odznaczały się ciemniejsze plamki. Krew.
Pamiętał tę ranę, zadaną plugawym orężem demonicznej istoty. Na szczęście było to tylko draśnięcie - cios był wymierzony w innego żołnierza, którego przeciął niemal na pół, i to osłabiło impet uderzenia, zahaczając tylko Aginiona.
-Gdzie my, do diabła, jesteśmy?- Wycharczał krasnolud, trzymając w dłoniach swój topór. Aginion nie odpowiedział. Przypomniał sobie coś jeszcze.
Zaczął gorączkowo rozrzucać piasek rękami, jakby czegoś szukał. W końcu zobaczył Jej rękojeść, wystającą z piasku na stopę. Odetchnął z ulgą i z namaszczeniem wyciągnął Ją w piasku.
Ostatnie Słowo. Ona też miała swój puls. Gorące, dodające sił tchnienie.
Kat wstał, podpierając się swym toporem. Elf stał już o własnych siłach, opierając się o palmę. Krasnolud również krzątał się gdzieś wśród piaszczystych wydm, kierując się ku zielonym murze egzotycznych drzew, wyznaczającym koniec plaży.
Tylko ork znajdował się jeszcze w pozycji horyzontalnej. Aginion poczuł obawę, że może on być martwy, po chwili jednak zobaczył, że potężna pierś zielonoskórego unosi się i opada w rytm spokojnego, głębokiego oddechu. Czując mdłości, Kat na powrót usiadł na piasku. Ból w boku nasilał się. Chciał podbiec do elfa, nawiązać jakikolwiek kontakt z kimś żywym. Czuł się bardzo zagubiony, a reszta najwyraźniej lepiej sobie z tym radziła. Może wiedzieli, lub chociaż domyślali się?
Był taki zmęczony...
 
__________________
"Uproczywe[sic] niestosowanie się do zaleceń Obsługi"
K.D. jest offline  
Stary 20-01-2008, 19:24   #5
 
Gettor's Avatar
 
Pierwsze co poczuł Shar'hul to słona woda i piasek. Otworzył oczy. Istotnie, był na plaży - przed nim błękitne morze nieustannie posyłało fale spienionej wody na ląd, a za nim stały wysokie i egzotyczne drzewa, których nie znał.
*Gdzie ja cholery jestem?* powiedział do siebie w myślach. Patrzył raz na morze, raz na drzewa lecz nic, żadna nazwa nie przychodziła mu do głowy.

Wtem ujrzał innych - człowieka, krasnoluda i nocnego elfa. Splunął na ziemię. Nienawidził wszystkich trzech ras. Prawda - pomogli mu walczyć z tym demonem, lecz nie oznaczało to że ich polubił. Nie. Żeby tak się stało, musieliby zrobić o wiele więcej. Właściwie to do uzupełnienia znienawidzonych przez siebie ras brakowało tutaj tylko gnoma. Ale z tym to by była chociaż zabawa. Gnomem można by trochę porzucać, na przykład w te drzewa.

Ork wziął głęboki oddech. Zazwyczaj tak robił gdy jego cierpliwość była wystawiana na próbę. Wtem uświadomił sobie że wciąż leży, więc wstał. Człowiek właśnie potrząsał krasnoludem by ten się ocknął, za co w nagrodę został przewrócony.

- Gdzie my do diabła jesteśmy? - zapytał krasnolud. Shar'hul uśmiechnął się szyderczo.
- Na plaży, krasnoludzie. Na plaży. - odpowiedział ork. Nie dbał o to czy ta odpowiedź przyciągnęła wrogie spojrzenie krasnoluda, bowiem sam się zastanawiał gdzie są. Wtedy krasnolud powiedział coś jeszcze głupszego.

- Jako elf masz lepszy wzrok i jesteś zręczniejszy ode mnie, więc może mógłbyś wdrapać się na jakieś wyższe drzewo i powiedzieć co jest w najbliższej okolicy? - pytanie oczywiście nie było skierowane do Shar'hula, lecz do owego nocnego elfa, któremu przyszło z nimi tutaj "być".

- Nie potrzebuje oczu, żeby wiedzieć co jest przede mną. Nie muszę także wchodzić na tą wspaniałą palmę. - doszła ich odpowiedź od elfa.
*Palma...* powtórzył w myślach ork patrząc na jedno z drzew, do których podszedł nocny elf. Kiedy go dotknął i zamknął oczy, Shar'hul wiedział już kim jest - druidem. Jednak nie wiedział czy się z tego powodu radować, czy smucić, bowiem druidzi i shamani czasami mieli zupełnie różne "poglądy" na temat natury.

- Istotnie. - powiedział Shar'hul. - Duchy tego miejsca mogą nam wiele powiedzieć, jeśli tylko są przychylne. - po czym zaczął odprawiać własny rytuał. W tym celu wyciągnął z sakwy u pasa pewne zioła i rozrzucił na wietrze w okół siebie mówiąc na głos:
- Niechaj duchy tego miejsca odpowiedzą na moje wezwanie i stawią się przede mną!
 
Gettor jest offline  
Stary 20-01-2008, 21:43   #6
 
Maju's Avatar
 
Druid opierając się o palmę poczuł coś dziwnego. Pulsowanie energii , które towarzyszyły każdemu porozumiewaniu się z duchami były inne w tym miejscu. Poczuł obcą moc , nie-druidzką. Nagle przez jego umysł przeleciały w ułamek sekundy setki obrazów - dżungla , dzikie zwierzęta , podwodne istoty , dziwne runy , nierozpoznawalne dla niego i na końcu coś mrocznego ale nim zdołał zrozumieć czym była ta wizja zniknęła. Duchy tego miejsca nie odpowiedziały w żaden inny sposób.
Shar`hul poczuł podobne wibracje , pierw jakby duchy chciały się przed nim otworzyć , zaczęły mówić do niego obrazami także run , które ork rozpoznał jako język Trolli , jednak nie umiał go rozpoznać. Po chwili jednak wizja ustała całkowicie i duchy zamilkły. Pozostała tylko morska bryza i szum fal. W oddali nie było widać żadnego lądu. Przed wami stała wyspa , czekająca tylko żeby odkryć przed wami swoje tajemnice. Gęsta dżungla jakby zamarła w bezruchu czekając na waszą reakcję.
 
__________________
Here we stand, bound forevermore we're out of this world ,until the end...Here we are, mighty, glorious
At The End Of The Rainbow with gold in our hands...
Hammerfall - At The End Of The Rainbow
Maju jest offline  
Stary 23-01-2008, 17:00   #7
 
Noraku's Avatar
 
Mablung przed położeniem ręki na palmie kątem oka spojrzał na orka.
Szaman. Przynajmniej jedna osoba która mnie zrozumie.
Duid nie mógł uporządkować wizji pokazanych mu przez drzewo. Poczuł złowrogą energię. Oderwał rękę od drzewa i zaczął oddychać ciężko. Podziękował drzewu, w jezyku elfów, za pomoc i odwrócił się w stronę towarzyszy niedoli.
Wyspa. Patrząc po rosnącej tutaj roślinności oddalona o wiele strzał wystrzelonych z łuku od Kalimdoru a co dopiero od Świętej Góry. Eh. Takie moje szczęście. Musimy znaleźć jakąś cywilizację, która umożliwiła by nam powrót.
- No panowie, sytuacja nie jest ciekawa. Znajdujemy się na jakieś tropikalnej wyspie, pełnej nieznanych wcześniej stworzeń. Ktoś ma jakiś plan działania?
 
__________________
you will never walk alone
Noraku jest offline  
Stary 24-01-2008, 14:52   #8
 
Gettor's Avatar
 
*Hmm...* pomyślał ork. *Trolle...*

- Dziękuję wam o szlachetne duchy tego miejsca za udzielenie mi wskazówek. - powiedział ork kłaniając się powietrzu przed sobą, po czym zwrócił się do reszty towarzyszy:
- Wyspa jest nie tylko tropikalna, ale i zamieszkana przez trolle, elfie. - zamyślił się na chwilę, po czym dodał. - Historia nas uczy, że rodzinnymi ziemiami trolli są Eastern Kingdoms, więc prawdopodobnie wylądowaliśmy na drugim kontynencie - dość daleko od Góry Hyjal i Kalimdoru. Proponuję także unikać tychże trolli, ponieważ... - urwał na chwilę jakby szukając odpowiednich słów. - ponieważ... jest wielce prawdopodobne że są wrogo nastawieni. - zakończył odpowiedź paskudnym uśmiechem.

Shar'hul znów się rozglądnął, tym razem szukając jakiegoś wgłębienia w całej tej plaży.
- Sugeruję znaleźć pierw rzekę wpadającą do tego morza. - zaproponował. - Ponieważ największą szansę na znalezienie osady mamy właśnie nad rzeką, lub jeziorem. Ktoś jest przeciw?
 
Gettor jest offline  
Stary 24-01-2008, 15:32   #9
 
Dalakar's Avatar
 
- Nie potrzebuje oczu, żeby wiedzieć co jest przede mną. Nie muszę także wchodzić na tą wspaniałą palmę
- Rób co chcesz. Ja chce tylko wiedzieć gdzie jesteśmy.
- rzekł Ferin w odpowiedzi na słowa Mablunga

Pomimo kilkunastu lat wędrówki po różnych krajach prawie nie znał elfów, a nocnym nawet dobrze się nie przyjrzał. Nie miał kiedy. Toteż z wrodzoną ciekawością obserwował Normnay'a, chwilami zerkając na innych pechowców. Jednym był wyraźnie osłabiony człowiek, a drugim ork o nieżyczliwym spojrzeniu, który właśnie odprawiał jakiś szamański rytuał.

Krasnolud usłyszawszy sapanie elfa spojrzał na niego pytająco, a ten rzekłszy coś do drzewa w swoim dźwięcznym języku odwrócił się twarzą do reszty i powiedział:
- No panowie, sytuacja nie jest ciekawa. Znajdujemy się na jakieś tropikalnej wyspie, pełnej nieznanych wcześniej stworzeń. Ktoś ma jakiś plan działania?
-A wiesz chociaż co tak dokładnie jest wokół nas? I gdzie teraz powinniśmy iść?
- zapytał się Wędrowiec, po czym kontynuował – Zapewne nie. Zostaje nam teraz czekać na rezultaty szamańskiego tańca.

Gdy skończył mówić usłyszał słowa Shar'hula:
-Dziękuję wam o szlachetne duchy tego miejsca za udzielenie mi wskazówek. Wyspa jest nie tylko tropikalna, ale i zamieszkana przez trolle, elfie. Historia nas uczy, że rodzinnymi ziemiami trolli są Eastern Kingdoms, więc prawdopodobnie wylądowaliśmy na drugim kontynencie - dość daleko od Góry Hyjal i Kalimdoru. Proponuję także unikać tychże trolli, ponieważ... ponieważ... jest wielce prawdopodobne że są wrogo nastawieni. Sugeruję znaleźć pierw rzekę wpadającą do tego morza. Ponieważ największą szansę na znalezienie osady mamy właśnie nad rzeką, lub jeziorem. Ktoś jest przeciw?

-Poczekajcie z tym do mojego powrotu. - rzekł Ferin i położył tarczę oraz topór na piasku po czym poszedł w gęste zarośla. Gdy wszedł w nie na tyle iż z plaży nie było go widać wyciągną z torby linę i przywiązawszy się do drzewa tak aby nie spaść, począł się wspinać.

Krasnolud na drzewie. Któż to widział. I to z powodu fanatycznego podejścia elfa do roślin. Ale jeśli mamy przeżyć nie możemy się kłócić, a on na pewno nie pozwoliłby mi na ten czyn. Mam nadzieje że się nie dowie. Tylko co powiem jak się ktoś zapyta skąd wiem gdzie iść?” - rozmyślał
 
Dalakar jest offline  
Stary 25-01-2008, 17:05   #10
 
Maju's Avatar
 
Ferin:
Powoli wspinałeś się po palmie. Wspinaczka była trudna ze względu na niezgrabność krasnoluda. Gdy w pocie czoła dotarłeś do połowy drogi poczułeś coś dziwnego. Miałeś wyraźne wrażenie iż jesteś obserwowany. Spojrzałeś w górę i zobaczyłeś wielkie zielone liście palmy kokosowej , dojrzałe kokosy i ... małą małpkę siedzącą na szczycie. Mierzyła około 40 cm , miała długi pyszczek , czerwone policzki i 2 pasy niebieskie tuż nad oczami. W tym momencie zauważyłeś że małpa siedzi na średniej wielkości kokosie. Nagle bez ostrzeżenia małpa podniosła się , wzięła orzech kokosowy i rzuciła w głowę Ferina. Krasnolud dostał prosto w głowę , stracił równowagę i zleciał z drzewa. Niestety dla niego był przywiązany więc gdy spadał , lina nie wytrzymała jego wagi połączonej z impetem spadania i pękła w połowie , a krasnolud wylądował na ziemi z głośnym trzaskiem. Kiedy próbował się podnieść poczół okropny ból w ręce. Okazało się że jest wybita. z dołu zauważył że małpa która rzuciła w niego kokosem ucieka skacząc z 1 palmy na drugą , wydając okrzyk zadowolenia.

Reszta bohaterów stojąc na plaży też zaczęła odczuwać dyskomfort i dziwne uczucie bycia obserwowanym. Bryza nadal wiała od oceanu , a dżungla wydawała się im bardzo nieprzyjazna.
Mablung nie otrzymał odpowiedzi od drzewa na podziękowania. Czuł się dziwnie obcy dla tych drzew.
 
__________________
Here we stand, bound forevermore we're out of this world ,until the end...Here we are, mighty, glorious
At The End Of The Rainbow with gold in our hands...
Hammerfall - At The End Of The Rainbow
Maju jest offline  
 



Zasady Pisania Postów
Nie Możesz wysyłać nowe wątki
Nie Możesz wysyłać odpowiedzi
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Trackbacks jest Wył.
PingbacksWł.
Refbacks are Wył.


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 19:26.



Powered by: vBulletin Version 3.6.5
Copyright ©2000 - 2022, Jelsoft Enterprises Ltd.
Search Engine Optimization by vBSEO 3.1.0
Pozycjonowanie stron | polecanki
Free online flash Mario Bros -Mario games site

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164 165 166 167 168 169 170 171 172