Spis Stron RPG Regulamin Wieści POMOC Kalendarz
Wróć   lastinn > RPG - play by forum > Sesje RPG - Inne > Archiwum sesji z działu Inne
Zarejestruj się Użytkownicy

Archiwum sesji z działu Inne Wszystkie zakończone bądź zamknięte sesje w systemach innych (wraz z komentarzami)


 
 
Narzędzia wątku Wygląd
Stary 11-07-2008, 19:10   #1
qaz
 
qaz's Avatar
 
Księga hurr- I ty możesz zostac bogiem.

Ramptos, serce Argundy, złote miasto dżinów. Wielkie i huczne to miejsce, słynne ze swych zacnych karczm i dżinów panów tego miasta. Ulicami miast, wciąż przechadzają się najróżniejsze istoty, od poczciwych, acz złośliwych goblinów po demony otchłani. Jeśli szukacie tolerancji i współczucia to... Źle Trafiliście. Tu siła stanowi prawo, tu oszustwo jest sprawiedliwością. Zabijaj lub daj się zabić, ot cała prawda.

W jednym z domów w bogatej dzielnic, gdzie każda rezydencja unosi się w powietrzu i gdzie jedynymi właścicielami są „duchy lamp” jak żartobliwie raczą zwać dżinów miejscowi odbywało się spotkanie. Długo oczekiwane przez wielu.

-Oto pierwsza karta księgi Hurr, napisana pradawnymi runami zapomnianej rasy:
„ Kto posiada tę księgę, temu wieczna chwała, życie i bogactwo wieczne jest pisane. Lecz strzeż się by inni twej chwały nie zazdrościli, wiele krwi zdąży się przelać nim zostaniesz Bogiem.” Księga była w posiadaniu Króla-Boga północnych rubieży, który władał swym królestwem przez wieki całe, lecz księga przepadła i nikt nie wie gdzie obecnie się znajduje.

Powiedział starszy mężczyzna o siwiejących już włosach do licznie zgromadzonych awanturników, poszukiwaczy skarbów i lokalnych mend. Wszystkich dziwiło, z jaką otwartością stary mówił o wartości księgi. Uśmiechnął się podle, jakby miał sporo w zanadrzu. Wy również byliście wśród nich i tylko z wam wiadomych powodów przybyliście właśnie tu.
***
Każdy ma jakiś cel, każdy ma jakieś aspiracje, większe lub mniejsze. Wy również je mieliście, i choć mogłoby się zdawać, że tak różne istoty nie mogą mieć wspólnego mianownika ten jednak lubił się przejawiać w niespodziewany sposób. Księga, zbiór stronic pokryty inkaustem, ciągi run, słowa, wyrazy. Często okrywane pogardą i zapominane, lecz czasem pojawia się ktoś, komu szczególnie zależy na tych wytartych pergaminach. Właśnie taka osoba siedziała przed wami, tak się pozornie zdawało. Prawda była jednak inna, on był zaledwie pionem na szachownic na której pogrywał sobie pan tego domu-dżin. Czy tylko jemu zależało na księdze? Oczywiście, że nie. Wystarczyło rozejrzeć się dookoła po tym gabinecie, który do małych i skromnych nie należał. W jednym miejscu spotkali się chyba przedstawiciele wszystkich ras. W kącie tuż obok statuy z brązu reprezentującej zapewne samego właściciela stali krasnoludowie o długich rudych brodach, tuż obok orkowie i trolle o szerokich barach i rozsadzających skórę muskułach. Rycerze w połyskujących zbrojach patrzeli na nich spod łba. Kręcili się tu również ludzie, elfy i demony, przeróżni półkrwi. Istny kocioł. Niejeden pałał nienawiścią do sąsiada stojącego obok, niejeden najchętniej rozprułby brzuch komuś obok. Lecz nikt tego nie robił.
Starszy mężczyzna siedział za hebanowym biurkiem, na którym leżały sterty papierów. Odłożył spokojnie na wierzch kartę księgi Hurr. Spojrzał swym umęczonym wzrokiem po zebranych. Kogo widział? Was oczywiście, bogaczy i biedaków, wojów, magów i złodziej i inne szumowiny z którymi nie chciał mieć nic wspólnego. Po sali rozeszły się szepty. Ktoś właśnie wykorzystywał sytuację, próbując okraść Nieznajomego*.
Gospodarz odchrząknął i przemówił ponownie:

-Karty są porozrzucane po świecie. Mój Pan zapłaci za każdą sowicie znalazcy, jest na tyle potężny by spełniać przeróżne zachcianki śmiertelników. Pytajcie, widzę, że sporo byście chcieli się dowiedzieć, pytajcie-zachęcił, lecz robił to tak, jakby był straszliwie znudzony. Podparł ręką głowę, zmierzył każdego z osobna oczekując pytań.

Pierwszy z tłumu wyłonił się troll o barwie przegniłego mięsa i tak samo cuchnął. Rozpychał się na boki, ktoś przypadkiem dostał zbyt mocno, zatoczył się i upadł. Tak to był właśnie Nierk, przeszło dwu metrowy demon o kościanym ogonie, zakończonym kolcami. Teraz dopiero zauważyliście wyrastające z łopatek krótkie kości. Nie mieliście pewności, czy ktoś oberwał mu skrzydła, czy też nigdy nie zdążyły się „wytworzyć”. Pecha również miała osoba stojąca w pobliżu, którą Nierk przygniótł. Kimże był ten pechowiec? Zdaje się, że adeptem sztuk magicznych, nosił typową dla ucznia szatę, zapewne przynależał do jakiegoś zrzeszenia. Caenvox Deptroot zaklął szpetnie, był cały obolały, lecz nic poza tym. Kaptur zsunął mu się z głowy odsłaniając ciemną, pokrytą plamami twarz. Jeden z krasnali warknął:

-mroczny elf, zabić psubrata!!- do incydentu nie doszło, powstrzymali go jego towarzysze.

A co się stało z srebrną laską maga? Powędrowała gdzieś pod ścianę, gdzie jakiś życzliwy złodziejaszek zaopiekował się nią i uciekł, nie zatrzymany przez nikogo. Całe zamieszanie wywołało salwę gromkiego śmiechu. Troll jednak nic sobie z tego najwyraźniej nie robiąc, podszedł ze swą maczugą pod same biurko.

-Ja być ogrok, jak nie wiedzieć co to być księga, ja miażdżyć Bum Bum. Potem być zupa z kości. Ty chcieć, ja móc przynieść kości
-Tak wygląda księga-chwycił plik kart z biurka i pomachał nimi przed oczyma wielgachnego trolla. Ten spojrzał na starawego jak na totalnego głupca
-Ty mieć księga, po co Ogrok mieć przynosić księga, ty mieć księga?
-A, chodzący taran, tak... trzeba będzie Ci kogoś znaleźć...

starszy mężczyzna ponownie rozejrzał się po sali. Jego wzrok przeleciał po kilku zbirach z lokalnej gildii darmozjadów, poczym skierował się niebezpiecznie w stronę młodej atrakcyjnej dziewczyny stojącej tuż pod oknem. Miejscowi ją znali, była to Laura Hildesbrad. Na jej twarzy gościł uśmiech, odgarnęła swe długie do ramion, kruczoczarne włosy. Nosiła specyficzną koszulę, typową dla „morskich wilków” choć zawiązaną tuż poniżej klatki piersiowej. Potrafiła zaprezentować swe kobiece wdzięki, co nie uszło uwadze licznie zgromadzonym mężczyzną. Spora ich ilość wcale nie słuchała gospodarza, woleli się ślinić wpatrując się w wydatny biust. Starzec jednak nie wybrał ani jej ani żadnego z nich. Jego wyrok padł na Katiba, czerwonego niczym piaski pustyni z których przybywał. Gdzieś pośród tej całej zbieraniny stał nie rzucający się w oczy mężczyzna, lat koło pięćdziesięciu. Był tu anonimowy, tak samo jak większość i tak samo jak innym zależało mu na księdze. Marvin bacznie przyglądał się zebranemu towarzystwu, widocznie analizował całą sytuację i oceniał swoje szanse na powodzenie misji. Przy drzwiach, gdzie zebrali się chyba sami zwykli łowcy i myśliwi stał również Frey. Był młody, chyba nawet najmłodszy ze wszystkich. Wyglądał na jakieś osiemnaście lat, na dodatek był szczupły i żylasty co jednak nie przeszkadzało, by był prawidłowo umięśniony. Wsparł się na włóczni, coś malowało się na jego twarz ciekawość a może podniecenie? Może on sam wiedział co siedzi w jego wnętrzu. W między czasie ktoś go brutalnie odepchnął i szybko wybiegł.

Starzec czekał, ktoś w końcu musi się znaleźć i zadać odpowiednie pytanie...

* to Twoja postać Szarlej
 
__________________
Dobry Polak , to mądry i światły człowiek , otwarty na innych ludzi i inne kultury , ale też człowiek ostrożny , człowiek czujny , mający regał książek , komputer z internetem i Ak 47 na strychu <joke>

Ostatnio edytowane przez qaz : 11-07-2008 o 19:18.
qaz jest offline  
Stary 11-07-2008, 20:04   #2
 
Szarlej's Avatar
 
W całej tej gromadzie przeróżnych stworzeń stał mężczyzna. Nie był wysoki, wręcz przeciwnie za to był dobrze zbudowany. Widać był, że sporo pieniędzy zapłacił za swój ubiór. Granatowe spodnie i kaftan były luźne i dobrze wykonane. Na plecach miał wypchany plecak, przy pasie prosty krótki miecz i sztylet. rozglądał się właśnie po ludziach (i nie tylko) i patrzył się każdemu w oczy. Gdy starzec skończył mówić i spytał się o pytania nieznajomy ciągle milczał. Podrapał się tylko po krótko ostrzyżonej głowie a potem po policzku. Widać było, że od kilku dni się nie golił. Podczas gdy się drapał mały palec lewej dłoni się nie ruszał. Wtedy do przodu zaczął przepychać się troll. Popchnął on demona na maga, obaj upadli. Wszyscy włącznie z nieznajomym spojrzeli w tamtą stronę.
"Interesująca para."
Wtedy ktoś kto chciał wykorzystać ogólne zamieszanie zaczął się dobierać do mieszka nieznajomego. Ten nie czekał aż złodziej skończy się trudzić uderzył go łokciem w krtań, nie mocno, nie chciał zabić. Potem położył dłoń na rękojeści sztyletu ostrzegając złodzieja, że następna próba skończy się gorzej.
Troll w końcu skończył mówić, starzec czekał na pytania. Nieznajomy po raz kolejny rozejrzał się po tłumie jednak chyba nie znalazł tego kogo poszukiwał. Wystąpił do przodu mówiąc:
-Nazywam się Felix.
"Po co ja się przedstawiłem?"
-Mam pytanie. Oczekujesz od nas, że będziemy łazić bez żadnego tropu po świecie i szukać pojedynczych stron? Jeżeli tak to ja tylko marnuje czas. Nie wiemy nawet ile jest tych stron, ile już znalazłeś. Wbrew pozorom to istotna informacja.
 
__________________
[...]póki pokrętna nowomowa
zakalcem w ustach nie wyrośnie,
dopóki prawdę nazywamy, nieustępliwie ćwicząc wargi,
w mowie Miłosza, w mowie Skargi - przetrwamy [...]
Szarlej jest offline  
Stary 11-07-2008, 20:39   #3
 
opax's Avatar
 
Nierk sam nie wiedział jak się znalazł na tym spotkaniu osobistości, po prostu właśnie wybierał się do dzielnicy bogaczy, kiedy jego uwagę przykuła grupa przechodniów. Mali ludzie, nazywani chyba krasnoludami żwawym krokiem kierowali się do rezydencji dżinów, rozmawiając i mocno gestykulując. Ze strzępków rozmów dało się wywnioskować, że zmierzają na jakieś spotkanie, była mowa o dobrym zarobku, władzy i potężnym artefakcie. Nierk pod wpływem nagłego zainteresowania się za nimi udał...

...Teraz leżał na ziemi przygniatając jakiegoś małego elfa. Wściekle machnął ogonem, tak że kolce przejechały po podłodze robiąc w niej bruzdy i omal nie zrobiły tego samego z głową elfa. Szybko skoczył na nogi i jego gniew zgasł tak szybko jak zapłonął. Nie mógł pozwolić sobie na atak śmierdzącej pokraki przy tych wszystkich gapiach i strażnikach ukrytych zapewne w tłumię. Dopiero teraz przy tym "wypadku" inni zgromadzeni przyjrzeli mu się lepiej. Brązowa skóra poprzetykana czerwonymi niteczkami, zgrubienia na czole przypominające rogi, szczątki skrzydeł, kościany ogon zakończony kolcami, tylny pazur u stóp a nawet brak środkowych palców u rąk nie dziwiły tak bardzo jak dziwne niepokojące dwukolorowe oczy. Zaczynające się na środku zielenią tęczówki oka przechodziły w krwistą czerwień na obrzeżach. Wszystkie okoliczne oczy spoglądały na niego.
~~Przez to bydlę moja anonimowość przepadła - przemknęło mu przez głowę - skoro i tak wszyscy się na mnie gapią to może czegoś się dowiem o tej księdze.~~
Podszedł do przodu, na tyle żeby starzec go usłyszał ale żeby nie zbliżyć się za bardzo do tej śmierdzącej kupy gnoju.
-Czym właściwie jest ta ... księga?-Zapytał szczerząc ząbkowane zęby, nie można się było oprzeć wrażeniu że ostatnie słowa powiedział z pogardą.
 

Ostatnio edytowane przez opax : 14-07-2008 o 21:18.
opax jest offline  
Stary 12-07-2008, 23:00   #4
 
Powerslave's Avatar
 
Laura patrzyła uważnie na starca gdy ten przemawiał. Zrozumiała chyba tyle ile trzeba jej było na chwilę obecną. Nie zamierzała zadawać żadnych pytań a po prostu przysłuchiwać się pytaniom innych osób i odpowiedziom jakich miał udzielić starzec. Podczsa incydentu z trollem, w skutek którego na ziemię obalone zostały dwie osoby Laura roześmiała się głośno nie kryjąc rozbawienia. Przyjrzawszy się jednak jednej z 'ofiar' zajścia, którą była jakaś groźnie wyglądająca demoniczna istota Laura natychmiast zamilkła i położyła swą niewielką dłoń na rękojeści swego kordelasu. Czuła po chwili, że ktoś szarpnął ją za krótkie spodnie, sięgające ledwie ud. Obróciła się już by dać reprymendę napalonemu jegomościowi, ale wtedy ujrzała ochydnego wielkiego orka, na którego widok uniosła jedną z brwi i rozchyliła lekko usta. Obróciła się z powrotem nie chcąc mieć nic do czynienia z tamtym zielonym osobnikiem. Podeszła, a raczej przecisnęła się nieco bliżej, tak by znaleźć się bliżej starca, który lada chwila miał odpowiedzieć na pytania zgromadzonych. Przy starcu stał już jakiś bogato odziany mężczyzna solidnej budowy. Laura ustawiła się (w miarę możliwości) tuż za nim i nasłuchiwała...
 
Powerslave jest offline  
Stary 13-07-2008, 00:37   #5
qaz
 
qaz's Avatar
 
Mężczyzna, który przedstawił siebie jako Felixa nie był w ciemię bity. Widać było wyrafinowane uderzenie, jakie zaserwował nieszczęsnemu złodziejowi. Ten padł tylko na posadzkę i złapał się za krtań próbując łapczywie chwycić powietrze. Nawet nie spojrzał na swą niedoszłą ofiarę, nie mówiąc już o dostrzeżeniu ostrzeżenia. Te nie było nawet konieczne, nie w głowie było mu obecnie dorabianie na cudzych kieszeniach.
Bogato odziany mężczyzna miał łeb na karku. Zadawał pytania od samego początku, nie czekał, aż ktoś go uprzedzi. Widać było, że spieszno mu bardzo.

-Mam pytanie. Oczekujesz od nas, że będziemy łazić bez żadnego tropu po świecie i szukać pojedynczych stron? Jeżeli tak to ja tylko marnuje czas. Nie wiemy nawet ile jest tych stron, ile już znalazłeś. Wbrew pozorom to istotna informacja.

-Istotne informacje powiadasz? Przemawia przez Ciebie pycha, czy arogancja? Masz jednak szczęście, mój Pan przykazał mi odpowiadać na każde z waszych durnych pytań- Zgromadzeni byli zaszokowani tonem starca nie mówiąc już o treści jego słów. Gdzieś z sali dało się słyszeć różne głosy niezadowolenia, „co on sobie myśli", "Za kogo, on nas ma", "Ukrócić chama o parszywy łeb i nalać mu do gardła!"

-A, więc Flixsie, czy jak Ci tam było, macie łazić po zafajdanym świecie i zbierać tę rozsypaną księgę. Ile było kart w oryginale? Mówi się o sześćdziesięciu, pięć ponoć spłonęło... Resztę rozwiało na cztery wiatry. Sam nie potrafisz podjąć tropu, to, co z Ciebie za pies gończy...Chcesz tropu ode mnie?? Udowodnij, że jesteś godzien dostać wskazówkę. Mam to rozpowiadać pierwszemu lepszemu pijaczynie z rynsztoka? O nie, może i jesteś bogaty, lecz to nic w porównaniu z moim panem.

Po tych słowach w sali stało się naprawdę gwarno. Laura zdołała się jakoś przecisnąć bliżej. Stanęła za nieznajomym, który wdał się w dysputę. Jeden z krasnoludów uczynił dokładnie to samo, jemu jednak bardziej zbierało się na flirt niż na poważną wyprawę. Przyczłapał się pod same nogi panny Hildesbrad. Uszczypnął ją w pośladek, wyszczerzył brzydkie, dziurawe zęby w coś, co chyba powinno stanowić uśmiech. W tym samym czasie Troll cofał się i stanął pomiędzy nimi. Ostre słowa gospodarza zniechęciły sporo osób, które najzwyczajniej bez słowa odeszły. Zrobiło się nieco luźniej. Do rozmowy dołączył demon, ten sam z którego niedawno mieli niezły ubaw. Nierk był dość dziwny, jednak nikt z was nie potrafił dokładniej określić jego rangi. Bynajmniej na sukuba nie wyglądał.

-Czym właściwie jest ta ... księga?
-Ty się pytasz, czym jest księga? A czym jest myśl, czym są słowa, czym jest woda?? Odpowiem Ci myśl zawsze jest myślą, słowa zawsze są słowami, a woda zawsze jest obiegiem- Coś nieoczekiwanie zagromiło, nie, nie za oknem, lecz w pomieszczeniu. Smużka dymu uniosła się ponad biurkiem i spokojnie rozmyła. Wyraz twarzy starca zmienił się diametralnie, jakby odmłodniał. Ciągnął dalej:

-Księga Hurr, jest drogowskazem dla przyszłego boga. Wracając do Ciebie- tu skinął dłonią na Felixa- Weź pierwszą z brzegu kopertę, to ulubiona szarada słowna mego pana. Kto jeszcze ma sensowne pytanie, rychło niech rzecze!

Niektórym zrzedły miny, czas było się zastanowić, czy czasem nie trafili do cyrku. Ktoś odgrywał tutaj niezłą szopkę, niewiadomo było jednak czy kukiełki zechcą tańczyć w rytm muzyki. Tylko Katib podskakiwał przy niemym akompaniamenice.
 
__________________
Dobry Polak , to mądry i światły człowiek , otwarty na innych ludzi i inne kultury , ale też człowiek ostrożny , człowiek czujny , mający regał książek , komputer z internetem i Ak 47 na strychu <joke>
qaz jest offline  
Stary 13-07-2008, 01:27   #6
 
Szarlej's Avatar
 
Kiedy Felix mierzył wzrokiem starca ktoś stanął za nim. Obejrzał sie myśląc, że to następny złodziejaszek, jednak zamiast niego zobaczył kobietę. I to jaką. Zlustrował jej sylwetkę, najdłużej zatrzymując się na kształtnych piersiach. Było na co popatrzeć, ponieważ bluzka prawie ich nie zasłaniała. Całe oględziny nie trwały jednak długo. Zamiast dalej się wpatrywać jak to robiła większość zgromadzonych podszedł tak aby stanąć przed samym biurkiem.
-Masz za duże mniemanie o sobie. Jeżeli myślisz, że ktoś jest na tyle głupi, że będzie latał bez żadnego tropu to się mylisz. Nie jesteśmy twoimi psami i to nie nam zależy na księdze. Widać, że twój pan nie ma dość rozumu by dobierać właściwych poddanych. Nie dość, że grzeszysz pychą to jeszcze nie potrafisz nawet zebrać najemników. Spora część z nas to zwykli najemnicy, którzy nawet czytać nie potrafią. Jak myślisz w jaki sposób rozpoznają, że to ta księga?
Podszedł do stołu i sięgnął po kopertę, otworzył ją i zagłębił się w lekturze, totalnie ignorując gospodarza. Ciekawiło go jaka będzie reakcja na tą zniewagę.
"Ciekawe czy się opanuje? Niepotrzebni się tak pokazałem, będę musiał teraz zmienić ciało. A szkoda. Kogo wybrać teraz?"
 
__________________
[...]póki pokrętna nowomowa
zakalcem w ustach nie wyrośnie,
dopóki prawdę nazywamy, nieustępliwie ćwicząc wargi,
w mowie Miłosza, w mowie Skargi - przetrwamy [...]
Szarlej jest offline  
Stary 13-07-2008, 12:24   #7
 
Lorn's Avatar
 
Frey

- To bardzo ładna historia. – powiedział z wyrazem szczerej aprobaty młody, krótkowłosy brunet wsparty na włóczni. - Bardowi dałbym za nią nawet całą sztukę złota. Ale Ty chyba nie jesteś bardem…
Mimo to, chętnie dopiszę jej dalszy ciąg, jeżeli opowiesz mi dokładnie, wszystko, co wiesz o księdze i wszystko, co muszę wiedzieć, aby ją odnaleźć. Chyba, że nie zależy ci na tym…

Mówiąc to oderwał włócznię od podłogi i zwinnie przemknął pomiędzy stojącymi mu na drodze stworzeniami wszelkiej maści. Podszedł do biurka i wziął kolejną kopertę.
Sprawiał wrażenie, jakby robił to dla uciechy, a ucinki starca i aluzje zupełnie go nie dotyczyły, a cała ta rozdmuchana sprawa, była tylko błahą ciekawostką, zabawą, w której można wziąć udział, zwykłą grą.

- Szarady tak… zobaczmy. –
powiedziawszy, otworzył kopertę i zajrzał do środka.
Ubrany był w starą skórzaną kurtkę, znoszone płócienne spodnie i lekkie buty. Przez plecy przewieszony miał łuk, kołczan pełen strzał i niewielki płócienny tobołek. Sprawiał ogólne wrażenie, jakby całe bogactwo tego świata, nie miało dla niego żadnej wartości, jakby żył w zupełnie innym świecie, w którym pojęcie pieniądza nie istnieje, bo kto mając złoto ubiera się w ten sposób.

- Gwiazdy... tak, zapewne o nich jest mowa, spadające gwiazdy. - powiedział po chwili, tak jakby do siebie, po czym odłożył na biurko kopertę z zawartością.
- Fajne zagadki układa Twój pan, pewnie zajmuje się tym na co dzień. Prawie się wzruszyłem. - dodał z uśmiechem, biorąc szybko, jak gdyby nigdy nic, kolejną kopertę.
 

Ostatnio edytowane przez Lorn : 13-07-2008 o 15:56.
Lorn jest offline  
Stary 13-07-2008, 12:30   #8
 
Caleb's Avatar
 
Caenvox zaczynał żałować, że tu się zjawił. Co też go podkusiło, aby zadawać się z taką bandą wywrotowców? Mniejsza o laskę, którą już ktoś zdążył mu podprowadzić. Nie widziała mu się współpraca z tą nędzną hałastrą. Siedział z nimi ledwie parę chwil, a już prawie zdążyli mu przyłożyć nóż do gardła. Zebrała się sama śmietanka towarzyska, choćby ta nierządnica, demon, i całe stado śmierdzących piwskiem wieśniaków. Pomimo zgiełku i awantur, które co chwile wybuchały w kącie pomieszczenia, sam zachowywał spokój próbując skoncentrować się na słowach starca za biurkiem. Był dość enigmatyczny, gadał w dziwny sposób i koniec końców nie podał żadnych konkretów gdzie szukać księgi. Kiedy znów ktoś obok niego zaczęła się sprzeczka, podszedł pewnym krokiem do biurka, aby samem zabrać w końcu głos. Spojrzał prosto w oczy jegomościowi i splunął na ziemię.
-Słuchaj facet, po prostu powiedz gdzie mamy zacząć poszukiwania. Podaj konkrety, a sobie poradzę.
 
Caleb jest offline  
Stary 13-07-2008, 14:10   #9
 
opax's Avatar
 
Starzec ogólnie wyglądał na pomylonego, może jakiś niedoszły poeta. Jednak jego słowa intrygowały. "Drogowskaz dla przyszłego boga" jeżeli to prawda wtedy możliwe, że panteon bóstw może niedługo powiększyć się o nowego członka. Było to mało prawdopodobne ale zawsze istniała możliwość, że za całymi tymi poszukiwaniami stoi jakiś potężny demon. W każdym razie musi się dowiedzieć więcej o tej księdze. Zwrócił oczy na starca, jednak po chwili zrezygnował z zadania następnego pytania, bo pewnie i tak nie otrzymałby konkretnej odpowiedzi. Wycofał się w stronę drzwi z zamiarem pozostania jeszcze chwili w sali a następnie wyruszanie do miasta chcąc zgromadzić jakieś informacje o tej księdze. Gdy kierował się w stronę drzwi minął go ten mały elf na którego przedtem wpadł, w jakieś kiecce z miną butnego psa. Wyglądał dość komicznie i Nierk nie mógł się powstrzymać od "przypadkowego" machnięcia ogonem koło jego głowy, aby stracił w równowagę i najlepiej runął na ziemię. Jedak ogon zanim dotarł do elfa chwycił o sukienkę ludzkiej kobiety stojącej obok, materiał poszedł w strzępy odkrywając znaczną część dotąd zasłoniętego ciała przy śmiechu i gwizdach okolicznych postaci płci męskiej. Podczas wrzasków i pisków kobiety gdy cała uwaga znowu skupiła się na nim Nierk szybkim krokiem skierował się do wyjścia przeklinając własną głupotę.
 
opax jest offline  
Stary 13-07-2008, 14:12   #10
 
Szarlej's Avatar
 
Felix przeczytał zagadkę raz, drugi chwilę pomyślał.
"Niemożliwe aby była tak banalna."
Spojrzał na człowieka za biurkiem.
-I ta zagadka ma decydować kto dostanie informacje a kto nie? Przecież wystarczy, że jedna osoba odpowie a będzie wiadomo jaka jest odpowiedź. Głupota. Odpowiedź jest taka, że obaj się krwią zmazali ponieważ obaj byli w swoim i w mniemaniu drugiego biedni.
Felix miał nadzieję, że odpowiedź jest prawidłowa. Na wszelki wypadek wypatrzył sobie cel jakby miały nastąpić przykre rezultaty błędnej odpowiedzi.
 
__________________
[...]póki pokrętna nowomowa
zakalcem w ustach nie wyrośnie,
dopóki prawdę nazywamy, nieustępliwie ćwicząc wargi,
w mowie Miłosza, w mowie Skargi - przetrwamy [...]
Szarlej jest offline  
 



Zasady Pisania Postów
Nie Możesz wysyłać nowe wątki
Nie Możesz wysyłać odpowiedzi
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Trackbacks jest Wył.
PingbacksWł.
Refbacks are Wył.


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 18:00.



Powered by: vBulletin Version 3.6.5
Copyright ©2000 - 2022, Jelsoft Enterprises Ltd.
Search Engine Optimization by vBSEO 3.1.0
Pozycjonowanie stron | polecanki
Free online flash Mario Bros -Mario games site

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164 165 166 167 168 169 170 171 172