Spis Stron RPG Regulamin Wieści POMOC Kalendarz
Wróć   lastinn > RPG - play by forum > Sesje RPG - Inne > Archiwum sesji z działu Inne
Zarejestruj się Użytkownicy

Archiwum sesji z działu Inne Wszystkie zakończone bądź zamknięte sesje w systemach innych (wraz z komentarzami)


 
 
Narzędzia wątku Wygląd
Stary 29-07-2008, 20:59   #1
 
PonuryByk's Avatar
 
Reputacja: 11 PonuryByk nie jest za bardzo znany
Koszmar [Storytelling]

Sami decydujecie, co robią wasze postacie w momencie, gdy na peryferiach San Francisco, na wzgórzu, pośród domków jednorodzinnych, dwóch olbrzymów kroczy ulicą i rozdeptują ludzi. Wasze postacie są pośród tego tłumu ludzi uciekających w popłochu z miejsca zdarzenia.

W tej sesji ja również będę prowadził postać, którą stworzyłem na swoje podobieństwo, ale podkreślam że nie jestem idealnie taki jak ta postać . Dla potrzeb sesji nazywam
się Adam Tarcz. Mam 29 lat. Pochodzę z Olsztyna ale od kilku lat mieszkam i pracuję w Londynie jako suficiarz. Pewnego słonecznego popołudnia, w niedzielę, jedyny dzień wolny od pracy, drzemałem sobie słodko na kanapie w moim salonie:

San Francisco dziś wczesnym letnim słonecznym wieczorem.

Pojawiłem się tu nie wiadomo jak. Pamiętam dokładnie, że dziś koło południa zdrzemnąłem się w salonie w moim domu na kanapie. Było przyjemnie zimno w ten upalny letni dzień, a teraz jest mi tak strasznie gorąco. Stoję na środku ulicy na wzgórzu, z którego rozciąga się rozległy widok na San Francisco. Tam daleko w dole ulicy widać wielki sławny most. Za nim sterczą wieżowce centrum miasta. A tu po mojej lewej i prawej stronie szeregi dwu i trzy piętrowych domków jednorodzinnych.

Nie jestem tu sam. Jest wiele osób. Wszyscy idą powoli ulicą. Wydaje mi się, że znam co niektórych, to moja bliższa lub dalsza rodzina. Innych nie znam nawet z widzenia. Oni też nie wiedzą skąd się tutaj wzięli. Starzy, młodzi i dzieci, kobiety i mężczyźni, nie stanowi to żadnej różnicy. Ważne jest tylko to, ze każdy z nas panicznie szuka jakiejś odpowiedzi, ale odpowiedzi nie ma.

To musi być sen, bo przecież takie rzeczy nie zdarzają się, no chyba że w filmach. Jeszcze bardziej utwierdziłem się w tym przekonaniu, gdy usłyszałem potężny huk i po drugiej stronie mostu zobaczyłem dwóch olbrzymów. Nie zauważyłem skąd się wzięli. Gdy spojrzałem w tamtą stronę, pierwsze co ujrzałem to dwa wielkie wieżowce, które zostały rozsunięte na boki jak drzwi harmonijkowe. Rozsypały się jak domki z piasku. Wynurzyły się zza nich dwie wielkie postacie. Olbrzymy te miały jakieś 100 metrów wzrostu. Ubrani byli jak grupa rockowa - spodnie "dzwony" z szerokimi nogawkami, rozchełstane koszule, stylowe marynarki bez rękawów. Jeden z nich miał długie czarne włosy zakrywające oczy i kapelusz. Przypominał mi gitarzystę z zespołu Guns'n'roses.

Już wtedy zaczęła się panika. Mimo, że oni - te olbrzymy były daleko w centrum miasta, a my na wzgórzu na jego przedmieściach, ludzie wokół mnie zaczęli uciekać. Towarzyszyły temu krzyki i piski z przerażenia. Ktoś krzyczał, że to sąd ostateczny. Uwierzyłem mu bez trudu. Oddalaliśmy się więc truchtem byle jak najdalej od miasta, co pewien czas zerkając na to, co działo się za nami. Widziałem ten strach w oczach ludzi, po których nigdy nie spodziewałbym się, że są w ogóle zdolni się bać. Ktoś łokciem zbił szybę w pierwszym lepszym zaparkowanym samochodzie, by nie uciekać na piechotę. To na pewno nie był jego samochód, ale rozumiałem jego zachowanie.

Biegnąc odwróciłem się znów za siebie. Widziałem jak jeden z olbrzymów ze stoickim spokojem skosił ręką kilkanaście budynków dookoła siebie, jakby były zrobione z papieru. I chwilę później panika dookoła mnie wzmogła się jeszcze bardziej, bo dwa olbrzymy zaczęły biec w naszą stronę. Jednym krokiem przekroczyły rzekę, chyba nawet nie mocząc przy tym wielkich nogawek u spodni. Kilkanaście kroków, które wywołały trzęsienie ziemi, połamały asfalt na ulicy i olbrzymy już były obok nas.

Dopiero teraz przyjrzałem się ich wielkim mordom. To były ludzkie twarze wyglądające tak, jakby przez ostatnie 50 lat bez przerwy mieszali heroinę z alkoholem i kubańskimi cygarami. I ten stoicki spokój na ich twarzach, jakby w swoim życiu widzieli już wszystko i nic więcej nie potrzebowali już widzieć. Nie doznawali żadnych emocji, gdy rozdeptali kogoś przypadkiem. Ale zachowywali się teraz nieco odmiennie niż wcześniej. Podchodzili do każdego z osobna, kucali i wskazując olbrzymim palcem pytali się o imię i nazwisko. Ktoś niedaleko mnie biały ze strachu miał przez krótki czas przyjemność odpowiedzieć olbrzymowi, że nazywa się Aleksander Toczek. To były jego ostatnie słowa. Wielka stopa w rockowych kozakach z obcasem zrównała go z asfaltem ochlapując nas wszystkich krwią.

------------------------------------

Uciekałem tak prędko, że musiałem przez cały czas zerkać pod nogi, by się nie przewrócić. Kątem oka dostrzegłem jak jakiś chudy facet w moim wieku w czarnej skórzanej kurtce i w glanach (postać stworzona przez Medivha) zręcznie przeskakuje przez niskie ogrodzenie oddzielające ulicę od płynącego pod nią kanału. Pobiegłem w tamtą stronę, by tam szukać schronienia.
 

Ostatnio edytowane przez PonuryByk : 31-07-2008 o 01:13.
PonuryByk jest offline  
Stary 31-07-2008, 11:58   #2
 
Medivh's Avatar
 
Reputacja: 11 Medivh nie jest za bardzo znany
Igor stał spokojnie na wzgórzu zachodząc w głowę dlaczego jest tutaj z tymi wszystkimi ludźmi. "przynajmniej jest ładny widok" uśmiechnął się do własnych myśli. wyjął swoją starą harmonijkę I zaczął grać Stairway to heaven. "ha...pasuje do nastroju"Nagle Igor się wzdrygnął "Co do kur..." Gdy nagle usłyszał wielki huk i pojawiły się dwa olbrzymy w dzwonach. Chłopak tylko patrzył jak dwa wielkoludy przechodzą przez miasto jak by było zrobione z kisielu. "A Slash i Simmons przyjdzie sądzić żywych i umarłych..."W tym momencie olbrzymy zaczęły biec na nich.
-...Pieprzenie -
Igor wstał i zaczął biec ile sił w nogach. "Co jest grane?...Ktoś będzie musiał mi to wyjaśnić" Uciekał przed olbrzymami. Nagle przeskoczył nad płotkiem oddzielającym go od kanału. wbiegł pod most"Tutaj mnie nie znajdzie...Co ja Gadam! Jak mnie nie znajdą to rozdepczą przypadkiem!" Rzucił się w dalszą ucieczkę. Co chwile zerkał za siebie i widział Jak teraz olbrzymy zaczęły pytać się ludzi o coś a potem ich rozdeptywali.Zobaczył wtedy jakiegoś kolesia biegnącego w jego stronę. spojrzał znowu na przed Siebie. Walnął w znak drogowy i się przewrócił. "Nienawidzę poniedziałków..."Wstał i się rozejrzał.
 
__________________
..::// "Release Your ANGER ! Come to THE DARK SIDE !" \\::...
Medivh jest offline  
Stary 31-07-2008, 14:52   #3
 
Amyst's Avatar
 
Reputacja: 12 Amyst nie jest za bardzo znany
On tu jest. Mój . . .
Obudziłem się z tą niedokończoną myślą pośród tłumu nieznanych sobie ludzi. W miejscu, które na pewno nie było moim mieszkaniem. W końcu nie mieszkam na ulicy. Zacząłem się rozglądać za kimś, kto mógłby mi wyjaśnić, co tu się dzieje, ale na wszystkich twarzach jakie widziałem rysował się wyraz ogłupienia i niepewności.
Jezu, jaki tłum. - Pomyślałem - Wygląda to na jakąś manifestacje tylko, że wszyscy wyglądają jakby nie mieli pojęcia o co w niej chodzi. Ani dlaczego się tu znaleźli.
Zacząłem lustrować okolice, tą bliższą i dalszą, żeby dowiedzieć się, gdzie jestem. Mój mózg nie chciał uwierzyć w to co widzą moje oczy, choć czułem, że to prawda. Przedmieścia San Francisco.
- Jakim cudem ... - Moja żuchwa utkwiła w pozycji dolnej, ponieważ ujrzałem dwóch wielbicieli rocka i narkotyków.
Niby nic dziwnego, ale jak każdy z nich jest większy od ciebie jakieś 50 razy . . .
. . . ojciec.
Zamyślony i ogłupiony sytuacją dałem ponieść się tłumowi, który zaczął uciekać. Gdy do moich uszu dotarł kolejny odgłos walących się budynków, zacząłem myśleć. skręciłem w ulicę, która wiła się w poprzek trasy którą musieliby przejść giganci, żeby się tutaj dostać. Nie odwracałem się, ani nie rozglądałem, całą uwagę poświęcając drodze przed i pod moimi nogami. Gdy uznałem, że oddaliłem się na odległość, która nie grozi rozdeptaniem, ani zawaleniem się najbliższych budynków (zakładając, że pobiegną za tłumem) przywarłem do ściany najbliższego budynku, by się ukryć i zaczerpnąć thu. Do moich uszu dolatywały już tylko wrzaski tłumu i pytania olbrzymów oraz następujące po nich mlaśnięcia. Z pozoru ciche, ale swoją wymową wręcz krzyczały. Ten dźwięk miał się już na zawsze wryć w moją pamięć.
Trzeba gdzieś się ukryć.
Moja głowa zatrzymała się na gruzowisku jakie powstało w centrum po przejściu olbrzymów.
Chyba nie będą po sobie sprzątać.
Na tą myśl wykwitł mi na twarzy lekko histeryczny uśmiech, po czym ruszyłem w tamtym kierunku, starając się cały czas pozostawać przy ścianach ocalałych domków oraz przechodzić przez ulice tylko wtedy, gdy byłem pewien, że olbrzymy nie patrzą w moją stronę.
 
Amyst jest offline  
Stary 31-07-2008, 15:01   #4
 
Demon Lord's Avatar
 
Reputacja: 11 Demon Lord nie jest za bardzo znany
Norbert rozglądał się dookoła, był ciekaw gdzie jest, w okół pełno nieznajomych ludzi.
"Kurde za dużo wypiłem czy co" pomyślał, nie znał tego miejsca, widział je pierwszy raz w życiu.
Nie działo się nic szczególnego, przynajmniej Norbert nic nie dostrzegł, nagle został czymś cały "obmaźgany" popatrzył na swoją bluzę, i ręce były czerwone, odwrócił się. Widok był niewiarygodny jakieś dwa olbrzymy wypytywały ludzi o imię i nazwisko po czym ich roznosiły na szczepy. W głowie Norberta
pojawiło się pytanie "Co się dzieje do cholery??, był wstrząśnięty, jeszcze nigdy nie był cały z krwi innego człowieka. Nie namyślając się długo zaczął biec co sił w nogach, przebiegł kawałek po czym zatrzymał się gwałtownie, jakiś koleś walną w znak, normalnie zaczął by się śmiać, ale to nie był dobry czas na zabawę. Ruszył w stronę mężczyzny, gdy do niego dobiegł ten już zdążył wstać.
Norbert ze strachem w głosie zapytał:
-Co się tu do cholery dzieje, gdzie jesteśmy ?? !!
Po czym umilkł. Był przygotowany do dalszej ucieczki.
 

Ostatnio edytowane przez Demon Lord : 31-07-2008 o 15:09.
Demon Lord jest offline  
Stary 31-07-2008, 16:39   #5
 
Hanibal's Avatar
 
Reputacja: 31 Hanibal jest na bardzo dobrej drodzeHanibal jest na bardzo dobrej drodzeHanibal jest na bardzo dobrej drodzeHanibal jest na bardzo dobrej drodzeHanibal jest na bardzo dobrej drodzeHanibal jest na bardzo dobrej drodzeHanibal jest na bardzo dobrej drodzeHanibal jest na bardzo dobrej drodzeHanibal jest na bardzo dobrej drodzeHanibal jest na bardzo dobrej drodzeHanibal jest na bardzo dobrej drodze
Moja bania- mruknąłem zasłaniając oczy ręką. –U Czecha zawsze najlepsze imprezy- dodałem przecierając oczy. Myśli zaczęły układać się w logiczną całość- dzisiaj, no właśnie co jest dzisiaj…
Gdy podniosłem powieki moim oczom ukazało się wielkie miasto widziane z pobliskiego wzgórza. – Ej no chłopaki znowu se robicie ze mnie jaja, przecież dzisiaj mieliśmy juchcić te radia z Dębca. Chłopaki?- Rozejrzałem się po okolicy, ale zamiast ujrzeć facjaty swoich ziomków zobaczyłem dość pokaźną grupę ludzi patrzącą w kierunku miasta.- Ale wiary, promocja jakaś w TESCO czy co?- Mówiąc to obejrzałem się też w tą stronę. Dwa bycze stwory szły przez miasto rozwalając co się da.- A zajebiście film i to 3D- domyśliłem się od razu.- Powolnym ruchem sięgnąłem do kieszeni i wyciągnąłem paczkę papierosów, zapaliłem i podziwiałem film. Ludzie wokół mnie krzyczeli- ale frajery, tylko dlaczego nikt nie ma tych specjalnych bryli, ja też nie.-
Jeden z olbrzymów znajdował się kilkanaście metrów ode mnie, wielkim butem zmiażdżył piszczącego człowieka. – Aaa k..wa – wykrzyknąłem i w tym samym momencie ruszyłem za zbiegającym tłumem. Na zakręcie skręciłem w prawo i dopadłem najbliższego samochodu, wybiłem w nim szybę i wskoczyłem do środka. Wyciągnąłem przewody i próbowałem odpalić auto za pomocą znanej sztuczki. W tym samym momencie ujrzałem jakiegoś faceta w skórzanej kurtce i glanach wpadającego na znak drogowy. –A metal dobrze mu tak, jeb.. metala.-
 
Hanibal jest offline  
Stary 31-07-2008, 17:53   #6
 
Medivh's Avatar
 
Reputacja: 11 Medivh nie jest za bardzo znany
Poza RPG: Tak dla ścisłości to nie metal tylko Depeszowiec (osoba śłuchająca depeche mode...kiedyś to oni się bili z metalami

Igor wstał i się rozejrzał. W tym czasie podszedł do niego jakiś mężczyzna. Odezwał się ze strachem w głosie:

-Co się tu do cholery dzieje, gdzie jesteśmy ?? !!

-No zagapiłem się. A jak spojrzałem przed siebie To ten cwel...-W tym momencie Igor kopnął w znak przewracając go. "Te stare znaki...teraz już nic nie robią porządnie." -...wyrósł jak z pod ziemi.-Widząc na twazy rozmówcy lekkie rozczarowanie i zdenerwowanie jego odpowiedzią szybko dopowiedział.-Nie mam zielonego pojęcia. Może po prostu ktoś sobie jaja robi...-W tym momencie zrozumiał głupotę swojej wypowiedzi. Dobra, są ludzie i ludziki. Niektórzy robią sobie jaja zabijając innych, ale jak ulicha zrobili te dwa wielkoludy.-Dobra, To było głupie...Przyjmijmy, że po prostu nie wiem co jest grane...Myślę, że tutaj już jesteśmy bezpieczny.Igor usiadł i zaczął grać na harmonijce coś co brzmiało trochę jak Personal Jesus. "To mi nidy nie wychodziło."- Tak pryz okazji...jestem Igor-wyciągnął ręke do nieznajomego.
 
__________________
..::// "Release Your ANGER ! Come to THE DARK SIDE !" \\::...
Medivh jest offline  
Stary 31-07-2008, 20:41   #7
 
PonuryByk's Avatar
 
Reputacja: 11 PonuryByk nie jest za bardzo znany
Ogromny czerwony siniak w samym środku czoła - taki był wynik zderzenia się Igora ze znakiem drogowym. Był to znak przestrzegający przed ryzykiem, że w każdej chwili poziom wody w kanale mógł się podnieść. Ale kto by sobie w tym momencie zawracał głowę takimi bzdetami. Igor trzymał się za obolałą głowę. Podbiegł do niego mężczyzna w jego wieku - Adam.

Żyjesz? - zapytał nerwowo po polsku - Kurde wiejemy stąd! Rany! Co się tu dzieje i gdzie ja w ogóle jestem?! - Krzyczał dalej z przerażeniem. Widząc tylko zdziwienie i ból na twarzy człowieka w czarnej skórze i czarnych glanach pomyślał sobie, że może to jakiś tutejszy. A jako, że miejsce to wyglądało na USA, które widział tylko w telewizji, zapytał - Do you maybe know, what the f..k is going on?!
Kucnął i sapał zziajany od biegu wyczynowego przez płotki. Łapał oddech. Dawno już przed nikim nie musiał uciekać. Dopiero teraz dostrzegł jeszcze jednego faceta. Był nieco starszym wąsatym blądynem, ale równie zdziwionym jak wszyscy ludzie, których widział do tej pory. Facet zapytał o coś, tego szatyna, co miał bliskie spotkanie ze znakiem drogowym. Igor bredził coś. Najwyraźniej był w szoku. Tak. To musiał być szok, bo rozsiadł się wygodnie i zaczął grać na harmonijce odwrócony plecami do tego, co działo się za nim. Dwa olbrzymy przechodziły właśnie przez most nad kanałem...jednym krokiem. Był to widok nie do opisania.

Mikołaj tymczasem szedł powoli w stronę tego, co pozostało po drugiej stronie rzeki po ataku olbrzymów. Starał się być niezauważony przez nich. Wszędzie dookoła nie było nikogo. Nadal było słychać krzyki i stuki dobywające się z miejsca, z którego uciekł - z głównej ulicy. Biegł tamtędy cały tłum wielkiego miasta. Kiedy Mikołaj przewędrował jakieś 200 metrów, dostrzegł że od strony centrum miasta pędzą samochody wojskowe. Były to głównie Jeepy i Hammery - standardowe wyposażenie armii. Żołnierze skierowali wszystkie karabiny w kierunku dwóch olbrzymów, ale nie strzelali, przynajmniej jeszcze nie. Jak na taką zadziwiającą okoliczność, bardzo szybko się zebrali do obrony cywilów - pomyślał sobie, lecz był w błędzie. Wojskowi też uciekali, bowiem tam w dole w centrum miasta, gdzie dwa olbrzymy rozsunęły dwa drapacze chmur, jak harmonijkowe drzwi, teraz było widać wielką czarną dziurę, a z niej wychodziły kolejne olbrzymie postacie. Mikołaj zdążył naliczyć conajmniej 5 z nich. Zatrzymał się.

Roman zaś niewiele myśląć władował się do najbliżej stojącego samochodu i zaczął próbę uruchomienia go za pomocą spięcia w przewodach. Zwykle było to bardzo łatwe, tym razem jednak nie udało się. Kabelki były jakoś dziwacznie popodłączane? Na przemian? Co to za bryka? Co to za miasto i w ogóle k...a gdzie ja jestem - pomyślał wpatrując się spod deski rozdzielczej, przez przednią szybę samochodu, w plecy olbrzyma, który rozdeptywał właśnie kogoś 100 metrów dalej. Widok przesłoniło mu nagle ciało człowieka, który kopnięty wielkim obcasem olbrzymiego buta doleciał aż tu i wylądował na masce samochodu. Przednia szyba wgniotła się do środka. Po siatce pokruszonego szkła polała się krew. Martwe oczy kobiety patrzyły bez ruchu na Romana.

Edit:

- Miło mi. Adam.
- wysapał Adam wstając z kucek. Podał rękę Igorowi.
- Niezła śliwa będzie -
dodał wpatrując się w jego czoło. Ale zaraz potem jego uwagę znowu przykuł widok za plecami Igora. Wszyscy troje spojrzeli na most. Wielki kopniak olbrzyma - tego kudłatego - sprawił, że jakaś kobieta przeleciała wysoko nad kanałem i nad mostem i rozchlapała się lądując na zaparkowanym samochodzie.
- Nie wiem jak wy, ale ja jednak wolałbym stąd odejść gdzieś dalej. - powiedział Adam.
 

Ostatnio edytowane przez PonuryByk : 31-07-2008 o 21:18.
PonuryByk jest offline  
Stary 31-07-2008, 23:28   #8
 
Medivh's Avatar
 
Reputacja: 11 Medivh nie jest za bardzo znany
- Nie wiem jak wy, ale ja jednak wolałbym stąd odejść gdzieś dalej. - powiedział Adam.

-W sumie masz racje.-Wstał. Dopiero teraz poczuł bul głowy. Zachybotał się. Machnął głową i od razu zrobiło się lepiej. Już stał prosto bez żadnych skrzywień."Kurde jak mogłem być tak głópi i walnąć w znak...to się teraz nawet w kreskówkach rzadko zdarza..."-dobra ruszajmy. Znajdźmy lepsze miejsce do oglądania tej Jatki. Żartowałem. no dobra to gdzie idziemy...znaczy w którą stronę?
 
__________________
..::// "Release Your ANGER ! Come to THE DARK SIDE !" \\::...
Medivh jest offline  
Stary 01-08-2008, 00:48   #9
 
Demon Lord's Avatar
 
Reputacja: 11 Demon Lord nie jest za bardzo znany
Nie wiem jak wy, ale ja jednak wolałbym stąd odejść gdzieś dalej. - powiedział Adam.

-Igor-W sumie masz racje."Kurde jak mogłem być tak głupi i walnąć w znak...to się teraz nawet w kreskówkach rzadko zdarza..."-dobra ruszajmy. Znajdźmy lepsze miejsce do oglądania tej Jatki. Żartowałem. no dobra to gdzie idziemy...znaczy w którą stronę?

W całej trójce tylko Norbert się nie przedstawił, dalej był bardzo przerażony ale wydusił siebie kilka słów,
Jeszcze się nie przedstawiłem , jestem Norbert, milo mi poznać.
Norbert dostrzegł olbrzymy które właśnie przekroczyły most, nie było za wiele czasu, mógł tylko uciec dalej, poszukać jakiegoś bezpiecznego schronienia.
-Lepiej się zmywajmy, chyba idą w tę stronę
Zaczął iść, stopniowo przyśpieszał rozglądając się za jakąś kryjówką,
co chwila spoglądał na na Igora i Adama, w końcu krzyknął
Idziecie, tu robi się okropnie niebezpiecznie
Stał czekając na odpowiedź..
 

Ostatnio edytowane przez Demon Lord : 01-08-2008 o 19:24.
Demon Lord jest offline  
Stary 01-08-2008, 19:34   #10
 
PonuryByk's Avatar
 
Reputacja: 11 PonuryByk nie jest za bardzo znany
"...Olbrzymy? Chyba raczej nie idą w tę stronę. Wygląda na to, że gonią tłum. Myślę, że na razie jesteśmy bezpieczni w tym kanale. Ale może skoro one poszły tam..." - mówił wskazując miejsce, z którego dobiegały dźwięki krwawej rzezi - "...to my powinniśmy skierować się teraz w przeciwnym kierunku?" - wskazał tym razem centrum miasta, skąd przyszły olbrzymy. Nie czekając na niczyją aprobatę ruszył znów przez płot w kierunku głównej ulicy.


Gdyby ten obrazek był większy i pokazywał to co jest niżej, to nieco w dole byłby narysowany zaparkowany samochód, a w nim Roman. Mikołaj byłby narysowany jeszcze niżej, gdyż udał się boczną drogą w stronę gruzowiska - pozostałości po dwóch olbrzymach. Jeszcze dalej w dół i w prawo byłoby widać wielką ciemną dziurę w ziemi w centrum miasta i pozostałe olbrzymy, które z niej wychodzą.

http://lastinn.info/komentarze-do-sesji-innych-sesji-rpg/5928-koszmar-storytelling.html#post155277


 

Ostatnio edytowane przez PonuryByk : 01-08-2008 o 19:38.
PonuryByk jest offline  
 



Zasady Pisania Postów
Nie Możesz wysyłać nowe wątki
Nie Możesz wysyłać odpowiedzi
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Trackbacks jest Wył.
PingbacksWł.
Refbacks are Wył.


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 20:12.



Powered by: vBulletin Version 3.6.5
Copyright ©2000 - 2019, Jelsoft Enterprises Ltd.
Search Engine Optimization by vBSEO 3.1.0
Pozycjonowanie stron | polecanki
Free online flash Mario Bros -Mario games site

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164 165 166