Spis Stron RPG Regulamin Wieści POMOC Kalendarz
Wróć   lastinn > RPG - play by forum > Sesje RPG - Postapokalipsa > Archiwum sesji z działu Postapokalipsa
Zarejestruj się Użytkownicy

Archiwum sesji z działu Postapokalipsa Wszystkie zakończone bądź zamknięte sesje w systemie Postapo (wraz z komentarzami)


 
 
Narzędzia wątku Wygląd
Stary 29-05-2007, 22:56   #51
 
Khalida's Avatar
 
Reputacja: 353 Khalida jest jak klejnot wśród skałKhalida jest jak klejnot wśród skałKhalida jest jak klejnot wśród skałKhalida jest jak klejnot wśród skałKhalida jest jak klejnot wśród skałKhalida jest jak klejnot wśród skałKhalida jest jak klejnot wśród skałKhalida jest jak klejnot wśród skałKhalida jest jak klejnot wśród skałKhalida jest jak klejnot wśród skałKhalida jest jak klejnot wśród skał
-Głaz jest pewniejszy- powiedziała rzeczowo, chwilowo wyrzucając z głowy całą sytuację. -Szukanie czegoś innego może nas zgubić- mimo wszystko rozejrzała sie w poszukiwaniu innej kryjówki.
-A tak w ogóle..- zapytała nagle, zmieniając temat-czemu robicie taie zamieszanie wokół tej puszki i broni? Ktoś tu był i tyle, może mógłby sie do nas przyłączyć, pomóc nam?
 
__________________
Każdy powinien mieć motto.
Nawet jeśli jest dziwne:
"I'm greedy, not stupid..."
Widzicie?
Khalida jest offline  
Stary 31-05-2007, 11:36   #52
 
Tsumanu's Avatar
 
Reputacja: 48 Tsumanu jest na bardzo dobrej drodzeTsumanu jest na bardzo dobrej drodzeTsumanu jest na bardzo dobrej drodzeTsumanu jest na bardzo dobrej drodzeTsumanu jest na bardzo dobrej drodzeTsumanu jest na bardzo dobrej drodzeTsumanu jest na bardzo dobrej drodzeTsumanu jest na bardzo dobrej drodzeTsumanu jest na bardzo dobrej drodzeTsumanu jest na bardzo dobrej drodzeTsumanu jest na bardzo dobrej drodze
Grupa przystanęła na chwilę żeby przemyśleć swoją sytuację. Mogliby cofnąć się do głazu, ale nie dałby od praktycznie żadnej ochrony. Doskonale wiedzieli, że piasek porwany przez wiatr trudno zatrzymać. Nawet zamknięte drzwi niewiele dawały. Piach wsypywał się niemal strumieniami przez nawet najmniejsze otwory. ten tu był grubszy i poruszałby się dużo wolniej, ale jeśli burza byłaby silna zdołałaby zedrzeć z nich wpierw ubranie później mięśni, aż w końcu zeszlifować kości na gładko, nawet gdyby stali zasłonięci przez żywy kamień. Perspektywa nie wydawała się dużo bardziej kusząca. Możliwe, że z przodu nic nie ma, a zakopanie się po szyje mogło oznaczać śmierć przez pogrzebanie żywcem. Burza mogłaby trwać nawet dwa dni, a zdarzało się, że trwała nawet tydzień. W tej sytuacji głaz nie dawałby im żadnej nadziei. Wyglądało zatem na to, że poza marszem przed sobą i znalezieniem budynku nie mieli żadnej nadziei.
 
Tsumanu jest offline  
Stary 31-05-2007, 13:31   #53
 
Lavi's Avatar
 
Reputacja: 190 Lavi ma w sobie cośLavi ma w sobie cośLavi ma w sobie cośLavi ma w sobie cośLavi ma w sobie cośLavi ma w sobie cośLavi ma w sobie cośLavi ma w sobie cośLavi ma w sobie cośLavi ma w sobie cośLavi ma w sobie coś
Terry Bogard

Popatrzył na szamana który miał rację, nie mogą tutaj zostać i tak bez sensu gadać. Głaz nie da im takiego schornienia, w zasadzie to wogóle nie daje żadnego. Jedynce co można było zrobić to podąrzyć śladami tego kogoś kto zostawił puszkę i broń.

- Dobra ja idę dalej śladami.- po czym odwrócił się podążył dalej.

Zatrzymał się, odwrócił i spojrzał ponownie na dziewczynę.

- Co do puszki i broni to ten ktoś przed czymś ucieka. Po zostawionej broni i nie dojedzonej puszki przypuszczam że goni go coś szybkiego. Bieg przez pustynie nie byłby dobrym pomysłem o ile by ten ktoś nie wiedział gdzie jest jakieś najbliższe miasto. - odwrócił się i poszedł śladami dalej.

Sam nie wiedział czy go to gdzieś zaprowadzi lecz, możliwe że ten ktoś wie gdzie jest miasto. Inaczej bieg przez pustynię nie miałby największego sesnu. Naciągnął kapelusz w dół by nie świeciło mu słońce w oczy, odchylił płaszcz żeby nie było mu też gorąco. W ręku niósł zawiniętego SPAS-12, cała szmata byłą też zawiązana na łatwy do rozwiaznia supełek. Wział mały łyczek z swoje manierki i dreptał dalej.
 
__________________
"I never make the same mistakes twice" -- by Me :P
Lavi jest offline  
Stary 02-06-2007, 21:02   #54
 
Khalida's Avatar
 
Reputacja: 353 Khalida jest jak klejnot wśród skałKhalida jest jak klejnot wśród skałKhalida jest jak klejnot wśród skałKhalida jest jak klejnot wśród skałKhalida jest jak klejnot wśród skałKhalida jest jak klejnot wśród skałKhalida jest jak klejnot wśród skałKhalida jest jak klejnot wśród skałKhalida jest jak klejnot wśród skałKhalida jest jak klejnot wśród skałKhalida jest jak klejnot wśród skał
Spojrzała trochę żałośnie za Terrym. Wielki świat był o wiele gorszy niż przypuszczała! Jak w nim można żyć? Jak przetrwać?!
-Oh braciszku, gdzie jesteś...- wymamrotała bezradnie i poczuła że łzy zbierają sie jej w oczach. Szybko otarła je, pociągnęła nosem i wyprostowała sie dumnie. Nie mogła przecież płakać! Musi być silna i pomóc tym dwóm zbłąkanym duszyczkom przetrwać!
Zdecydowanym ruchem złapała Jose za rękaw i stwierdziła.
-Idziemy, musimy trzymać sie razem!- po czym ruszyła szybkim krokiem za Terrym ciągnąć za sobą Jose.
 
__________________
Każdy powinien mieć motto.
Nawet jeśli jest dziwne:
"I'm greedy, not stupid..."
Widzicie?
Khalida jest offline  
Stary 03-06-2007, 09:58   #55
 
Tsumanu's Avatar
 
Reputacja: 48 Tsumanu jest na bardzo dobrej drodzeTsumanu jest na bardzo dobrej drodzeTsumanu jest na bardzo dobrej drodzeTsumanu jest na bardzo dobrej drodzeTsumanu jest na bardzo dobrej drodzeTsumanu jest na bardzo dobrej drodzeTsumanu jest na bardzo dobrej drodzeTsumanu jest na bardzo dobrej drodzeTsumanu jest na bardzo dobrej drodzeTsumanu jest na bardzo dobrej drodzeTsumanu jest na bardzo dobrej drodze
I tak nasza trójka dzielnych podróżników ruszyła w świat pełen niebezpieczeństw. Może brzmi to heroicznie i byłoby heroiczne, gdyby nie odbywało się na naszej ziemi zniszczonej przez naszą głupotę.
Ich podróż nie była przyjemna. Zbliżała się noc, a każdy, nawet najbardziej niewdrożony tropiciel wie, że nocą jest najniebezpieczniej. Ponuklearne paskudztwo wypełza ze swoich najbardziej zapadłych dziur i szuka mięsa żeby zaspokoić swój głód. Tych potworów nasi bohaterowie nie musieli się bać. Są one zbyt bojaźliwe żeby podejść do człowieka. Musieli się za to bać tych, które polują dla krwi. Dla czystej przyjemności rozrywania na strzępy ciał, które w panice uciekały przed nimi i nie chodzi tu tylko o projekty Molocha. Po tym skażonym świecie pałęta się tyle mutantów, że nawet, gdyby człowiek chciał je wszystkie opisać nie starczyłoby mu papieru.
W swej podróży Terry Bogard idąc z przodu jako zwiadowca znalazł jeszcze do połowy wypełniony wodą bukłak i złamany nóż. Był pewien, że to co ścigało tego nieszczęśnika na pewno go w końcu dogoniło i pozbawiło tych resztek życia z taką rozpaczą ratowanych. Wszyscy zaczęli się rozglądać za ciałem, ale nic nie znaleźli. Krew z pewnością pochłoną piasek, a ciało mogło się zapaść lub zostać zawleczone do jakiejś nory. Wiatr był coraz silniejszy, ale co dziwne nie spadł na nich niczym lawina pochłaniając swoją monstrualnością wymieszaną z piaskiem zdzierając najpierw ubranie, potem skórę i na końcu mięśnie i organy zostawiając tylko nieme kości. Po prost nasilał się powoli aż piasek zaczął się unosić w powietrzu powoli odbierając im pole widzenia. Wtedy cała trójka była tak zdeterminowana, że nie dopuszczała do siebie możliwości śmierci.
"Coś gdzieś musi tu być!"
Wmawiali sobie, ale nic nie mogli znaleźć. Powoli opuszczała ich nadzieja, nadzieja, która w innym wypadku by ich zabiła. W końcu, tuż przed ich twarzami pojawiła się ściana! Szybko wymacali drzwi i wpadli do środka nie dbając o to czy coś tam jest czekając na nich by ich zabić. Na szczęście nie było. Pomieszczenie wyglądało jak składzik, pełno w nim było najróżniejszych zardzewiałych sprzętów ogrodniczych i worków zniszczonych przez czas. Nie było do końca szczelne, ale chroniło przed piaskiem. Przez dach i nieszczelności wlewał się potok cieczy złożonej tylko i wyłącznie z piasku. Powoli, ale niczym mały strumyk wciekał sobie tworząc małe kupki rosnące wraz z upływem czasu.
 
Tsumanu jest offline  
Stary 03-06-2007, 10:39   #56
 
Khalida's Avatar
 
Reputacja: 353 Khalida jest jak klejnot wśród skałKhalida jest jak klejnot wśród skałKhalida jest jak klejnot wśród skałKhalida jest jak klejnot wśród skałKhalida jest jak klejnot wśród skałKhalida jest jak klejnot wśród skałKhalida jest jak klejnot wśród skałKhalida jest jak klejnot wśród skałKhalida jest jak klejnot wśród skałKhalida jest jak klejnot wśród skałKhalida jest jak klejnot wśród skał
Usiadła na podłodze opierajać sie niepewnie o ściankę budyneczku. Spojrzała po swoich towarzyszach, po czym westchnęła ciężko.
Usiadła po turecku i zaczęła przeglądać rzeczy z plecaka - wytrzepywać z nim piach i tym podobne. Potem zapakowała wszystko z powrotem i zawiązała plecak, po czym położyła go sobie na nogach i 'przytuliła' do siebie.
-Jak to dobrze że nasze ścieżki sie przecięły... Pan czuwał nad nami, zsyłając nam siebie nazwajem. Bo gdyby Jose nie znalazł mnie nieprzytomnej i nie spotkał ciebie - zwróciła sie do Terry'ego, który w sumie nadal nie podał swojego imienia-była bym teraz martwa. A gdybym nie trafiła na wasze drogi, pewnie do końca życia żylibyście w ciemności bez Boga... A tak jest jeszcze nadzieja dla waszych dusz! Podziękujmy Panu za jego opiekę, za nasze spotkanie!- przełożyła plecak na ziemię, uklękła i złożyła dłonie do modlitwy. Pochyliła głowę i zaczęła modlić się żarliwie z lekkim uśmiechem na twarzy i łzami perlącymi sie pod zaciśniętymi powiekami.
 
__________________
Każdy powinien mieć motto.
Nawet jeśli jest dziwne:
"I'm greedy, not stupid..."
Widzicie?
Khalida jest offline  
Stary 03-06-2007, 11:19   #57
 
Lavi's Avatar
 
Reputacja: 190 Lavi ma w sobie cośLavi ma w sobie cośLavi ma w sobie cośLavi ma w sobie cośLavi ma w sobie cośLavi ma w sobie cośLavi ma w sobie cośLavi ma w sobie cośLavi ma w sobie cośLavi ma w sobie cośLavi ma w sobie coś
Terry słuchał cały czas dziewczyny przeszukując w międzyczasie domek w poszukiwaniu czegoś przydatnego. Zdjął plecak w którym za dużo nie było, odłożył swojego SPAS 12 zawiniętego w szamtę, po czym kontynuował przeszukiwania.

- Po... - chciał coś powiedzieć ale zobaczył jak dziewczyna się modli stwierdził że nie będzie jej przeszkadzał, przynajmniej będzie spokój na najakiś czas.

Terry zabrał się za dalsze poszukiwania, gdy skońćzył, zdjął, płaszcz, chustę, kapelusz i wytrzepał to z piasku. Potem zabrał się za plecak, rozpakował go i wysypał z niego piac. Na sam koniec zostawił sobie swoją broń, rozwinął i wytrzepał szmatę a SPAS-12 postawił na jej środku. Zabrał się za czyszczenie broni, wyładował magazynek po czym zabrał się za rozbieranie jej na części pierwsze i staranne czyczenie każdego elementu. Jego broń musi być w idealnym stanie i nie możego go ani razu zawieść. Gdy skończył złożył broń ponownie i zawinął ją w szmate. Teraz był gotowy poczekać, oparł się o ściane, wyjął z plecaka prowiant i zaczął konsumować.
 
__________________
"I never make the same mistakes twice" -- by Me :P

Ostatnio edytowane przez Lavi : 03-06-2007 o 11:22.
Lavi jest offline  
Stary 03-06-2007, 19:01   #58
 
Tokokamre's Avatar
 
Reputacja: 76 Tokokamre wkrótce będzie znanyTokokamre wkrótce będzie znanyTokokamre wkrótce będzie znanyTokokamre wkrótce będzie znanyTokokamre wkrótce będzie znanyTokokamre wkrótce będzie znanyTokokamre wkrótce będzie znanyTokokamre wkrótce będzie znanyTokokamre wkrótce będzie znanyTokokamre wkrótce będzie znanyTokokamre wkrótce będzie znany
Jose spojrzał po towarzyszach. Elizabeth modliła się, a ten facet coś jadł. Otrzepał płaszcz pustynny i ściągnął chustę, która do tej pory zasłaniała mu twarz. Jedyną ciekawą rzeczą na owej twarzy była długa blizna biegnąca od kącika lewego oka do podbródka. Jose wypuścił z zakamarków płaszcza Złocistego, który od razu zasnął w jakiejś jamie.
-Smacznego. - powiedział do faceta, po czym usiadł w kącie po turecku. Wciągnął głośno powietrze i westchnął. Co za szczęście, że znaleźli ten składzik. Gdyby nie to, byliby już dawno pogrzebani żywcem. W sumie Jose nie był pewien czy śmierć nie byłaby dla nich lepsza od tego co może im się stać gdy są żywi. Zaśmiał się pod nosem. Zmarli mają lepiej od umarłych, hehe. Po kilku minutach Jose wziął do ręki plecak, wyjął manierkę i wypił łyczek wody. Potem wyciągnął 2 suchary i zdechłą mysz. Mysz położył obok jamy w której spał Złocisty, zaś sam zaczął powoli jeść suchary.
 
Tokokamre jest offline  
Stary 04-06-2007, 08:23   #59
 
Tsumanu's Avatar
 
Reputacja: 48 Tsumanu jest na bardzo dobrej drodzeTsumanu jest na bardzo dobrej drodzeTsumanu jest na bardzo dobrej drodzeTsumanu jest na bardzo dobrej drodzeTsumanu jest na bardzo dobrej drodzeTsumanu jest na bardzo dobrej drodzeTsumanu jest na bardzo dobrej drodzeTsumanu jest na bardzo dobrej drodzeTsumanu jest na bardzo dobrej drodzeTsumanu jest na bardzo dobrej drodzeTsumanu jest na bardzo dobrej drodze
Siedzieli razem w małym pomieszczeniu, w którym robiło się coraz duszniej co coraz smętniej, a piach szlifował boki konstrukcji. Wiedzieli o tym. Słyszeli delikatny szum w niemal każdym miejscu. Nagle z zadumy wyrwał ich grzmot! Podbiegli wszyscy do okna, by upewnić się czy nie nadchodzi jakiś wróg, ale go nie zobaczyli. Piach zasłaniał wszystko. Po chwili usłyszeli kolejny grzmot i zobaczyli jasny pasek gdzieś w oddali. To wyładowanie? Słyszeli o piorunach piaskowych, ale nigdy ich nie widzieli, w sumie niewielu ludzi je widziało, nawet przed 2020. Kolejne wyładowania następowały jeden po drugim mieniąc się wszystkimi kolorami. Każdy był inny i nie tylko ze względu na kształt. Każdy miał również inny kolor. Z czasem zaczęli wyczuwać mrowienie na całym ciele. Każdy kawałek budynku, każdy okruszek piasku, nawet oni byli naładowani niewielkim ładunkiem. Oni nieznacznie, szybko go wytracając, ale wszystko dookoła miało go cały czas.
 
Tsumanu jest offline  
Stary 04-06-2007, 10:24   #60
 
Lavi's Avatar
 
Reputacja: 190 Lavi ma w sobie cośLavi ma w sobie cośLavi ma w sobie cośLavi ma w sobie cośLavi ma w sobie cośLavi ma w sobie cośLavi ma w sobie cośLavi ma w sobie cośLavi ma w sobie cośLavi ma w sobie cośLavi ma w sobie coś
Rozejrzał się dookoła, przeszukując pokój by znaleść metalowe części tej chatki. Popatrzył czy nadal widać wyłądowania na pustyni, po czym powiedział do reszty.

- Niech nawet mnie który nie próbuje teraz dotknąć. - Możemy oboje zginąć. Sam nie był pewnien czy to prawda, ale jeśli zostali naładowani przez te potężne wyładowania to może być źle.

Wystarczyło by się teraz dotknąc czegoś metalowego co zostało mocno naładowane a można się usmarzyć jak naleśnik. Nawet jeśli przeżyje to obawia się o broń. Jeśli wystarczajaco się nagrzeje przy wyłądowaniu może nawet wystrzelić, nie mogą sobie pozwolić na to. Dziura w dachu to było by dla nich zabójstwo. Terry'em wpadła do głowy pewna myśl, kiedyś pokazywał mu to ojciec na łodzi. Tylko wtedy to musiał uziemić druty wysokiego napiecia które leżały w w wodzie.

Przeszedł się po pokoju szukając jakiegoś długiego, druta lub pręta. Gdy takowy znalazł, wbił go w ziemie mocno na conajmniej 30 cm. Potem wokół tego pręta wylał wodę z manierki, tak by drut też był w tej kałuży. Teraz Terry był gotowy, polizał on dłoń od środka, po czym chwycił się pręta. Gdy dotknał pręta, poczuł się przez chwile dziwnie, jednak po chwili było już w porządku. Popatrzył po reszcie, a potem przez okno czy wyłądowania nadal trwaja, jeśli jakimś cudem ma ich to coś popieścić Terry wolibyć uziemiony. Dobrze że jego SPAS-12 leży koło plecaka bo jakby miał go przy sobie to mógłby wypalić a tak to jest pewny że tak nie bedzie.
 
__________________
"I never make the same mistakes twice" -- by Me :P

Ostatnio edytowane przez Lavi : 04-06-2007 o 10:27.
Lavi jest offline  
 



Zasady Pisania Postów
Nie Możesz wysyłać nowe wątki
Nie Możesz wysyłać odpowiedzi
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Trackbacks jest Wył.
PingbacksWł.
Refbacks are Wył.


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 06:36.



Powered by: vBulletin Version 3.6.5
Copyright ©2000 - 2019, Jelsoft Enterprises Ltd.
Search Engine Optimization by vBSEO 3.1.0
Pozycjonowanie stron | polecanki
Free online flash Mario Bros -Mario games site

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164 165 166