Spis Stron RPG Regulamin Wieści POMOC Kalendarz
Wróć   lastinn > RPG - play by forum > Sesje RPG - Postapokalipsa > Archiwum sesji z działu Postapokalipsa
Zarejestruj się Użytkownicy

Archiwum sesji z działu Postapokalipsa Wszystkie zakończone bądź zamknięte sesje w systemie Postapo (wraz z komentarzami)


 
 
Narzędzia wątku Wygląd
Stary 17-10-2007, 20:59   #121
 
Ragnaak's Avatar
 
Reputacja: 50 Ragnaak jest na bardzo dobrej drodzeRagnaak jest na bardzo dobrej drodzeRagnaak jest na bardzo dobrej drodzeRagnaak jest na bardzo dobrej drodzeRagnaak jest na bardzo dobrej drodzeRagnaak jest na bardzo dobrej drodzeRagnaak jest na bardzo dobrej drodzeRagnaak jest na bardzo dobrej drodzeRagnaak jest na bardzo dobrej drodzeRagnaak jest na bardzo dobrej drodzeRagnaak jest na bardzo dobrej drodze
-„Tak jak już mówiłem jestem z Posterunku a dokładnie z sektora 45 linii frontu wschodniego. To prawda wykonywaliśmy pewną misję, ale sam rozumiesz nie mogę o niej mówić … DEZERTEREM ?! (te słowa głęboko uraziły Ragnaak’a) Nigdy nim nie byłem i nie będę. A owe oszołomy posiadały broń przeciwpancerną zamontowaną na 2 pickupach oraz poobrzucali nas granatami i koktajlami. Nie znam się na strukturach gangów oraz skąd to mieli. NIE WIEM !! ZGINĘLI moi koledzy z oddziału, moi przyjaciele a ty śmiesz wątpić, że mówię prawdę?! (dawno już się tak nie zbulwersował) … do tego domku dotarłem jakieś dwa lub trzy dni temu i nikogo nie zastałem, a z wami chce podróżować ponieważ jak będzie ku temu sposobność będę chciał kontynuować swoją misję. O ile będzie to możliwe. A pomoc wyszkolonego żołnierza chyba się wam przyda?”
Spojrzał głęboko w oczy przesłuchującego
-„Czy taka odpowiedź ciebie zadowala?”
 
__________________
Miarą sukcesu jest krew : twoja lub wroga !!!

Ostatnio edytowane przez Ragnaak : 17-10-2007 o 21:07.
Ragnaak jest offline  
Stary 19-10-2007, 18:46   #122
 
Drzewiec's Avatar
 
Reputacja: 25 Drzewiec jest na bardzo dobrej drodzeDrzewiec jest na bardzo dobrej drodzeDrzewiec jest na bardzo dobrej drodzeDrzewiec jest na bardzo dobrej drodzeDrzewiec jest na bardzo dobrej drodzeDrzewiec jest na bardzo dobrej drodzeDrzewiec jest na bardzo dobrej drodzeDrzewiec jest na bardzo dobrej drodzeDrzewiec jest na bardzo dobrej drodze
Stan Hamilton

Stan splunął na bok. Nie podobał mu się ten cały Ragnaak. Ale resztą drużyny też nie był zachwycony. Najfajniej pracowałoby mu się, gdyby był sam, ale niestety również Dark Visions i inni poszukiwacze ucieszyliby się z tego faktu. Stan nie strzelał za dobrze. A to był żołnierz.
- Nie wiem, co o panu myśleć, ale wiem, że moje myśli wcale cię nie interesują- nagle przeszedł na "ty" z nieznajomym.- Dobra, paniusiu. Powiedzmy, że mógłbyś się do nas przyłączyć- póki co tylko powiedzmy. Ale czego oczekujesz? Zysków? Wybacz, ale zysków z tej wyprawy nie będzie. Bezpieczeństwa? Bezpiecznie też nie będzie. Zaufania? Tego też od nas nie zyskasz. Nie wiem więc, jakie widzisz korzyści z udaniem się z nami w podróż... Ale jeśli jakiekolwiek widzisz możemy to przemyśleć. Przynajmniej ja tak sądzę...- mruknął Stan.
 
Drzewiec jest offline  
Stary 19-10-2007, 20:19   #123
 
Ragnaak's Avatar
 
Reputacja: 50 Ragnaak jest na bardzo dobrej drodzeRagnaak jest na bardzo dobrej drodzeRagnaak jest na bardzo dobrej drodzeRagnaak jest na bardzo dobrej drodzeRagnaak jest na bardzo dobrej drodzeRagnaak jest na bardzo dobrej drodzeRagnaak jest na bardzo dobrej drodzeRagnaak jest na bardzo dobrej drodzeRagnaak jest na bardzo dobrej drodzeRagnaak jest na bardzo dobrej drodzeRagnaak jest na bardzo dobrej drodze
- „ A więc panie cwaniak, którego próbujesz zgrywać. Po pierwsze kiepsko ci to idzie. Po drugie mam na imię Ragnaak jak już chcesz do mnie mówić na „ty”. Po trzecie w grupie raźniej. Jeśli nie będziemy siebie traktować z góry lub z niechęcią czy nienawiścią to widzę spore szanse, że dłużej przetrwamy niż osobno. Zyski jeśli będą miały przyjść to przyjdą, a jak nie to trudno. Ale udział po równo jakby co … Zaufanie … hmmm … nikt tego nie oczekuje, ale z czasem może ono przyjdzie. Dzięki zaufaniu można dużo zyskać”.
Przez chwilę się zastanawiał co tu można jeszcze dodać sensownego. Różne myśli przelatywały mu przez głowę, naprawdę różne. Podczas rozmyślania sekundę więcej poświęcił aby zastanowić się nad osobnikiem z którym rozmawiał. Pan cwaniak albo nikomu nie ufał, albo nie wie co to działanie zespołowe, a może uważa się za lepszego od wszystkich. Taki osobnik zawsze był słabym ogniwem
-„ Dodając jeszcze jedną rzecz. Zawsze podczas podróży możemy się natknąć na „wyzwania” gdzie pojedynczo byśmy nie dali rady. A będąc razem szanse wzrastają … no i mam nadzieję, że wpadniemy na większe ilości Tornado. Bo chętnie bym wkurzył jakiegoś dystrybutora i wysadził jego zapasy w powietrze”
Uśmiechnął się w myśli. Wiedział, że największym zagrożeniem zaraz po Molochu jest Tornado. A widok wylatującego w powietrze towaru wraz z jakimś ważniakiem poprawiło mu humor. Fakt, że tylko w myślach, ale lepsze to niż nic.
 
__________________
Miarą sukcesu jest krew : twoja lub wroga !!!
Ragnaak jest offline  
Stary 19-10-2007, 21:10   #124
 
Tevery Best's Avatar
 
Reputacja: 184 Tevery Best ma w sobie cośTevery Best ma w sobie cośTevery Best ma w sobie cośTevery Best ma w sobie cośTevery Best ma w sobie cośTevery Best ma w sobie cośTevery Best ma w sobie cośTevery Best ma w sobie cośTevery Best ma w sobie cośTevery Best ma w sobie cośTevery Best ma w sobie coś
- Taak... - westchnął Richard. - Tak więc twierdzisz, że twój oddział wytłukli, a do nas chcesz się przyłączyć, bo widzisz w tym możliwość dokończenia zadania? Dobrze więc, niech i tak będzie. Zastanowimy się z rana, co z tobą zrobić. Nie, żebym ci nie wierzył, ale lepiej, żebyś pozostał związany. Potraktuj to jako test... Nie próbuj po nocy żadnych sztuczek. Mam czujny sen. A teraz rozkładajmy się, panowie... Czas iść spać. Chyba, że macie jeszcze jakieś propozycje? - spojrzał pytająco na towarzyszy. Coś dziwnie nagle zmienił nastawienie... Ale może po prostu jemu też się chce już spać.
 
__________________
"When life gives you crap, make Crap Golems"
Tevery Best jest offline  
Stary 20-10-2007, 10:00   #125
 
Wilczy's Avatar
 
Reputacja: 424 Wilczy jest po prostu świetnyWilczy jest po prostu świetnyWilczy jest po prostu świetnyWilczy jest po prostu świetnyWilczy jest po prostu świetnyWilczy jest po prostu świetnyWilczy jest po prostu świetnyWilczy jest po prostu świetnyWilczy jest po prostu świetnyWilczy jest po prostu świetnyWilczy jest po prostu świetny
Robin "Dziadek" Carver

Nareszcie doszli do jakichś konkretów. Spodobał mu się ten tekst o zaufaniu... No i trzeba przyznać, że ten cały Ragnaak uderzył w czułą strunę Hamiltona: stosunek do Tornado mieli podobny. Nieważne... Teraz trzeba się wyspać. A przynajmniej pozostali muszą się wyspać, bo on spał sobie smacznie przez ostatnie kilka godzin.
-Wystawiamy jakąś wartę? - Robin zdecydowanie nie miał ochoty obudzić się rano w kałuży własnej krwi. -To ja idę pierwszy. Dobranoc śpiące królewny... - powiedział z krzywym uśmiechem, chwycił swojego kałacha i wyszedł na zewnątrz. Noc była orzeźwiająca, ale nie bardzo chłodna. W dodatku nie przewidywał, aby cokolwiek im tu zagrażało. Ale nigdy nie wiadomo - ostrożności nigdy za wiele... ta zasada sprawiła, że Carver jeszcze chodził po świecie.
 
Wilczy jest offline  
Stary 20-10-2007, 20:00   #126
 
Drzewiec's Avatar
 
Reputacja: 25 Drzewiec jest na bardzo dobrej drodzeDrzewiec jest na bardzo dobrej drodzeDrzewiec jest na bardzo dobrej drodzeDrzewiec jest na bardzo dobrej drodzeDrzewiec jest na bardzo dobrej drodzeDrzewiec jest na bardzo dobrej drodzeDrzewiec jest na bardzo dobrej drodzeDrzewiec jest na bardzo dobrej drodzeDrzewiec jest na bardzo dobrej drodze
[b]Stan Hamilton[/n]

Ostatnie słowa trochę uderzyły Stana, który przycichł. Rich zaproponował, by związać Ragnaaka... Czy naprawdę była taka potrzeba?
- Dobrze... A tak na przyszłość: nazywam się Stan. I wybacz, jeśli mnie poniosło, ale nie mam ochoty na moralizujące gadki i wyznania. Przynajmniej nie dziś, jest zbyt późno... Rich, nie wiąż go zbyt mocno. Ale ja już się nie wypowiadam. Dobranoc- bez zbytnich ceremonii, Stan zdjął okulary i położył się na czymkolwiek, co choć przypominało materac.
 
Drzewiec jest offline  
Stary 20-10-2007, 20:30   #127
 
Tevery Best's Avatar
 
Reputacja: 184 Tevery Best ma w sobie cośTevery Best ma w sobie cośTevery Best ma w sobie cośTevery Best ma w sobie cośTevery Best ma w sobie cośTevery Best ma w sobie cośTevery Best ma w sobie cośTevery Best ma w sobie cośTevery Best ma w sobie cośTevery Best ma w sobie cośTevery Best ma w sobie coś
Rzuciliście się na łóżka, podłogę, śpiwory. Byle tylko odpocząć... Ten dzień był ciężki, był ciężki jak cholera. Gasicie ognisko, zakrywacie dach, wystawiacie warty. Noc zapadła już na poważnie, nie było widać nic, co nie było bliżej niż 10 metrów od was. Pierwszą wartę, mimo bólu w ranie, wziął Robin, jednak było cicho i spokojnie, na drugiej warcie, na której stał Stan, również się to nie zmieniło. Trzecią wartę wziął Rich.

Ragnaak
Ze snu obudziło cię szarpanie i popychanie. Przez chwilę nic nie widziałeś, ale potem twoje oczy przyzwyczaiły się do mroku. Przed tobą nie było nikogo...
- Hej.
To był Richard. Obudził cię i usiadł naprzeciwko ciebie, nieco z boku, oparty o resztki fotela. W panującej ciemności nie było widać jego twarzy, jedynie elementy ubioru. Głos jednak zdradzał go jednoznacznie. - Zostawiłem na zewnątrz parę niespodzianek, jeśli ktoś będzie chciał nas napaść, to jego problem. My będziemy o tym wiedzieć. Ale nie o tym chciałem... Widzisz, jest problem. Kiedy usłyszałem twoją historię... Z początku w nią nie wierzyłem. Ale potem zaczęła mi się wydawać dziwnie znajoma. Przeżyłem to samo... I myślę, że wiem, jakie jest twoje zadanie - tu pochylił się w twoją stronę. - Masz odnaleźć Bunkier 241, prawda? Nie musisz kłamać - spojrzał ci w oczy, oczekując odpowiedzi. - Po prostu powiedz prawdę... I tak nikomu bym nie wygadał.

Killian
Nagle odzyskałeś przytomność. Ujrzałeś przed sobą ciemność, ale nie był to świetlisty tunel. Po prostu czarno jak smoła. Twoje zmysły powoli zaczynały wracać na swoje miejsce: zacząłeś dostrzegać zarysy obiektów, a po całej twarzy rozlazł ci się ból, zaczynający się w szczęce. Okrutny, pulsujący ból. Wreszcie zacząłeś też coś słyszeć.
- My będziemy o tym wiedzieć.
Ten głos nie był ci znajomy. To znaczy, gdzieś go słyszałeś, ale nie byłeś w stanie go z niczym skojarzyć. Odwróciłeś ostrożnie wzrok w jego stronę. Zobaczyłeś jakiegoś gościa, który siedział naprzeciw drugiego, który się nie ruszał. Koleś do niego przemawiał, co wskazywało, że albo jest psycholem, albo tamten jest związany. Istotnie, po chwili okazało się, że prawdziwa jest ta druga opcja, bo związany poruszył głową. Tymczasem siedzący kontynuował:
- Widzisz, jest problem. Kiedy usłyszałem twoją historię... Z początku w nią nie wierzyłem. Ale potem zaczęła mi się wydawać dziwnie znajoma. Przeżyłem to samo... I myślę, że wiem, jakie jest twoje zadanie. Masz odnaleźć Bunkier 241, prawda? Nie musisz kłamać...
W ciemności, która zalega w pokoju, nie jesteś w stanie dojrzeć niczego innego. Odrobina światła, która dostaje się do pomieszczenia przez dach - a jest to światło księżyca - i okna, pada tylko na środek, tam, gdzie siedzi nieznajomy mówca i związany jeniec...
 
__________________
"When life gives you crap, make Crap Golems"
Tevery Best jest offline  
Stary 21-10-2007, 12:56   #128
 
Ragnaak's Avatar
 
Reputacja: 50 Ragnaak jest na bardzo dobrej drodzeRagnaak jest na bardzo dobrej drodzeRagnaak jest na bardzo dobrej drodzeRagnaak jest na bardzo dobrej drodzeRagnaak jest na bardzo dobrej drodzeRagnaak jest na bardzo dobrej drodzeRagnaak jest na bardzo dobrej drodzeRagnaak jest na bardzo dobrej drodzeRagnaak jest na bardzo dobrej drodzeRagnaak jest na bardzo dobrej drodzeRagnaak jest na bardzo dobrej drodze
Ktoś Ragnaaka szarpnął i obudził ze wspaniałego snu w którym śniła mu się Miss Posterunku. Miał się z nią ożenić, ale dostał owe zadanie … otworzył oczy, które pomału przyzwyczajały się do mroku. Zauważył osobnika, który wcześniej się z nim rozprawił jak z jakimś żółtodziobem. Siedział naprzeciwko Ragnaaka, nieco z boku, oparty o resztki fotela
-„Hej … zostawiłem parę niespodzianek …nie musisz kłamać. Po prostu powiedz mi prawdę. I tak nikomu bym nie wygadał”
Usłyszał coś czego w życiu by się nie spodziewał. Miał przed sobą kogoś kto wyruszył przed nim w poszukiwaniu "skarbu". Słyszał już o kilku ekspedycjach oraz plotki, że nigdy nikt nie powrócił. Może gdyby miał tą świadomość, że to misji samobójcza to może by … i tak by wyruszył
-„Tak (powiedział szeptem jakby od tego zależało jego życie). I mam nadzieję, że nikomu nie wygadasz, że nadal wyznajesz braterstwo broni jeśli chodzi o swoich? Niespodzianki (Ragnaak lekko się uśmiechnął)?Troszkę jaśniej jeśli wolno? No i czy mógłbym dostać swoje wyposażenie i stanąć na warcie. Odciążyłbym was trochę … i jak mam na Ciebie mówić?
Czekał na reakcję … po czym "mimo chodem" dodał
- „Nigdy nie próbowałeś wrócić?”
 
__________________
Miarą sukcesu jest krew : twoja lub wroga !!!

Ostatnio edytowane przez Ragnaak : 21-10-2007 o 13:01.
Ragnaak jest offline  
Stary 21-10-2007, 21:03   #129
 
Killian's Avatar
 
Reputacja: 13 Killian nie jest za bardzo znany
Killian

Głowa bolała go potwornie. Chciał jęknąć ale wydał z siebie tylko cichutki szmer który był okupiony dużym bólem. Chciał pić ale był zupełnie zdezorientowany gdzie jest, co się stało, leży czy stoi. Zaczął sobie przypominać co się stąło - Vegas! Jacyś poszukiwacze przygód w barze. Dark Visions. Zlecenie! Wzrok powoli przyzwyczajał się do ciemności. Powolutku tak by nie sprawić kolejnych spazmów bólu skręcił głowę - zauważył dwie postacie które cicho szeptały. Wysostrzył słuch:
- ...jest problem. Kiedy usłyszałem twoją historię... Z początku w nią nie wierzyłem. Ale potem zaczęła mi się wydawać dziwnie znajoma. Przeżyłem to samo... I myślę, że wiem, jakie jest twoje zadanie. Masz odnaleźć Bunkier 241, prawda? Nie musisz kłamać...
-„Tak. I mam nadzieję, że nikomu nie wygadasz, że nadal wyznajesz braterstwo broni jeśli chodzi o swoich? Niespodzianki? Troszkę jaśniej jeśli wolno? No i czy mógłbym dostać swoje wyposażenie i stanąć na warcie. Odciążyłbym was trochę … i jak mam na Ciebie mówić?
Czekał na reakcję … po czym "mimo chodem" dodał
- „Nigdy nie próbowałeś wrócić?”


"Ciekawe" Zmarszczył czoło i nasłuchiwał dalej..
 
Killian jest offline  
Stary 21-10-2007, 23:22   #130
 
Tevery Best's Avatar
 
Reputacja: 184 Tevery Best ma w sobie cośTevery Best ma w sobie cośTevery Best ma w sobie cośTevery Best ma w sobie cośTevery Best ma w sobie cośTevery Best ma w sobie cośTevery Best ma w sobie cośTevery Best ma w sobie cośTevery Best ma w sobie cośTevery Best ma w sobie cośTevery Best ma w sobie coś
Rich uśmiechnął się. - Widzisz, cała sprawa rozbija się o to, że nie możesz wiedzieć. Umówmy się, że teren jest zabezpieczony pułapkami - chrząknął. - Wyposażenie odzyskasz jutro rano, do tego czasu tu zostaniesz. Wybacz, to dla twojego dobra. Braterstwo broni... Cóż, zależy co przez to rozumiesz. Nie jestem już żołnierzem od bardzo dawna... Zbyt dawna. Widzisz, służyłem w 8 pułku dowodzenia. Pułkiem dowodzenia to on był, niestety, głównie z nazwy, ale i tak Molocha tłukliśmy dużo rzadziej, niż pozostałe oddziały. Pewnego dnia otrzymałem zadanie specjalne, razem z grupą kumpli z oddziału miałem znaleźć pewnego łowcę, który miał znać położenie schronu pełnego przedwojennych zabawek. Dostałem oddział, transporter opancerzony i polecenie rozpoczęcia poszukiwań. Ale na mój oddział napadły maszyny Molocha i wystrzelały go do nogi niemal. Ale nie porzuciłem zadania, o nie! Ktoś, kto przez 5 lat był na froncie, kapitan armii Stanów Zjednoczonych, nie porzuca zadania tylko dlatego, że stracił oddział przez kilka konserw! Przez kolejne 4 lata szukałem tego zasranego bunkra. Aż wreszcie natrafiłem na schron, gdzieś w Ohio, z działającą komputerową jednostką centralną. Dane były uszkodzone, ale udało mi się odnaleźć mapę sieci przedwojennych bunkrów. I kiedy już miałem nadzieję, że udało mi się wykonać zadanie, wiesz, co się stało? Nie, nie było eksplozji, dane nie były zniszczone, wszystko było w porządku. Z tym, że Bunkier 241 znajdował się 23 mile na wschód od Portland. Wiesz, gdzie to jest? W SAMYM ŚRODKU MOLOCHA.
Wstrzymał na chwilę oddech, po czym zaczął ciężko sapać i wyciągnął z kieszeni małą pigułkę. Połknął ją, po czym kontynuował opowieść.
- Byłem przekonany, że to błąd. Potem, że to wina niewiedzy dowództwa. Wreszcie, nie mogąc dopuścić do siebie tej myśli, która teraz z pewnością jest i w twojej głowie, wysadziłem bunkier. Przez tydzień pętałem się jak wariat po pustyni. Wreszcie trafiłem na dezertera z frontu, który służył jako podpułkownik. On rozwiał wszelkie moje wątpliwości. Posterunek... Nie powinienem tego mówić, ale to nie jest niepokonany, czysty monolit, tak, jak to przedstawia propaganda. Co mi tam, i tak nikt nie słucha. On opowiedział mi, dlaczego zdezerterował. Bo miał tego dość. Wysyłanie na poszukiwanie legendarnego Bunkra 241 do ulubiona metoda szych Posterunku na pozbycie się niewygodnych osób. To chyba wyjaśnia dość dobitnie, czemu nie wróciłem na front. Nie wiem, czemu cię to spotkało - wskazał Ragnaaka palcem - ale ty pewnie wiesz. Być może dowiedziałeś się czegoś, czego nie powinieneś wiedzieć, może stałeś się zanadto autorytetem, być może nadepnąłeś komuś na odcisk... A może jesteś tylko ofiarą polowania na kreta. Nie wiem. I nie będę cię o to pytał. Idź spać - podniósł się i poprawił Rugera, po czym ponownie wyszedł na dwór. W pomieszczeniu zapadła cisza...
 
__________________
"When life gives you crap, make Crap Golems"
Tevery Best jest offline  
 



Zasady Pisania Postów
Nie Możesz wysyłać nowe wątki
Nie Możesz wysyłać odpowiedzi
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Trackbacks jest Wył.
PingbacksWł.
Refbacks are Wył.


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 02:14.



Powered by: vBulletin Version 3.6.5
Copyright ©2000 - 2019, Jelsoft Enterprises Ltd.
Search Engine Optimization by vBSEO 3.1.0
Pozycjonowanie stron | polecanki
Free online flash Mario Bros -Mario games site

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164 165 166