Spis Stron RPG Regulamin Wieści POMOC Kalendarz
Wróć   lastinn > RPG - play by forum > Sesje RPG - Postapokalipsa > Archiwum sesji z działu Postapokalipsa
Zarejestruj się Użytkownicy

Archiwum sesji z działu Postapokalipsa Wszystkie zakończone bądź zamknięte sesje w systemie Postapo (wraz z komentarzami)


 
 
Narzędzia wątku Wygląd
Stary 13-02-2009, 13:54   #1
 
Sekal's Avatar
 
Reputacja: 1 Sekal ma wspaniałą reputacjęSekal ma wspaniałą reputacjęSekal ma wspaniałą reputacjęSekal ma wspaniałą reputacjęSekal ma wspaniałą reputacjęSekal ma wspaniałą reputacjęSekal ma wspaniałą reputacjęSekal ma wspaniałą reputacjęSekal ma wspaniałą reputacjęSekal ma wspaniałą reputacjęSekal ma wspaniałą reputację
[Fallout] Zostać Legendą (18+) - SESJA PRZERWANA


Pieprzony pech. I wszędobylskie Bractwo Stali. Skończyło cały interes, wparowując z tą swoją bronią i technologicznymi zabawkami do miasta i obejmując je swoją "ochroną". Oczywiście zaraz wzięli się za to co się działo, to co funkcjonowało i miało się dobrze. I zaczęli zmieniać. Oczywiście narkotyki przestały wchodzić w grę całkowicie i zupełnie. Ale kurwa chyba nie powinieneś strzelać temu kolesiowi w łeb. Teraz, po kilku tygodniach ucieczki, miałeś prawie pewność, że to było głupie. W końcu chciał tylko zamknąć interes i zgarnąć wszystko, łącznie z bronią. Pewnie by dało się odzyskać. Ale nie, ty musiałeś mu jebnąć w łeb ze swojego dużego pistoletu. Bywa. Ale się skurwiele uwzięły.

Ścigali cię przez pół Stanów. Ciekawe czemu się tak zawzięli? Przecież to nawet nie był chyba dowódca, od zwykły gościu z bronią, mogli mieć wielu innych. Ale bardzo nie lubili, gdy ktoś myślał inaczej niż oni sami. Stąd ta pogoń. Widziałeś ich kilka razy, oni ciebie też. Było nawet kilka strzelanin, cudem chyba dolazłeś tak daleko. Według jakiejś wysłużonej mapy znajdowałeś się już niedaleko starego Chicago. I od jakiegoś tygodnia już ich nie widziałeś. Znudzili się? Może odciągnęło ich od pogoni coś zupełnie innego. Obserwowana ze zniszczonej fabryki scena zastanowiła cię. Jej uczestnicy mogli być powodem braku piesków gończych Bractwa.

Słyszałeś już o czymś takim. Nazywali to Kryptami. Ogromne, okrągłe metalowe wrota, które można było otworzyć tylko od wewnątrz. I teraz oglądałeś właśnie ich otwieranie. Ale nie tylko to. Na zewnątrz stali ludzie, przyjechali tu kilkoma nieźle opancerzonymi wozami. Stali i czekali, aż wrota się otworzą. A potem zaczęli strzelać z minigunów. Kilka tysięcy kul na sekundę wręcz zmiotło tych ubranych na niebiesko, z numerkami 35 na piersiach. Potem napastnicy weszli do środka, by dokończyć co zaczęli. A wychodzić zaczęli dopiero po jakiejś godzinie, taszcząc sprzęt i ciągnąc za sobą kobiety. Kilka ich musiało przeżyć, niestety dla nich samych. A potem odjechali. Nigdy wcześniej nie widziałeś tak silnego gangu, inaczej tego nie potrafiłeś określić. A otwarte wrota, z trupami rozrzuconymi tuż przed nimi, w pewnym sensie kusiły...
 
Sekal jest offline  
Stary 13-02-2009, 20:30   #2
 
Rusty's Avatar
 
Reputacja: 1 Rusty to imię znane każdemuRusty to imię znane każdemuRusty to imię znane każdemuRusty to imię znane każdemuRusty to imię znane każdemuRusty to imię znane każdemuRusty to imię znane każdemuRusty to imię znane każdemuRusty to imię znane każdemuRusty to imię znane każdemuRusty to imię znane każdemu
Chociaż nie widział nikogo za swoimi plecami, nie miał zamiaru zwalniać. Nawet przez chwilę nie pomyślał nawet, żeby schować tą swoją kochaną armatę do kieszeni. Dookoła pieprzone nic, a w głowie tylko jedna wielka irytacja.

Nie lubisz marnować czasu co? Kiedyś powtarzał to w nieskończoność. W momencie kiedy nie ma nawet czasu, żeby w spokoju podrapać się po dupie, po usłyszeniu takiej złotej myśli ...
To byłby drugi delikwent z dziurą w łepetynie, tak, z pewnością tak.

Nie do końca tak planował swój wypad z rodzinnych stron. Mimo to jakaś część tej jego narwanej łepetyny cieszyła się z obecnego stanu rzeczy. Wolał więc, w myślach podziękować za te dość specyficzne metody motywowania autorstwa frajerów z Bractwa Stali i rozpocząć swoją wielką przygodę. Z pewnością brzmiało to ciut lepiej niż "droga przez mękę w towarzystwie mutantów, szponów śmierci, bandytów i całej reszty tego napromieniowanego gówna".

Z zamyślenia wyrwał go nagły przypływ dobrego humoru. Opuszczona fabryka z pewnością nie była czterogwiazdkowym hotelem, ze wszystkim czego w tej chwili potrzebował. Była jednak lepszym miejscem do ucięcia sobie szybkiej drzemki, niż ledwo sięgająca do kolan trawa.

W środku było przytulniej niż mógł się tego spodziewać. Usadowił się na piętrze tuż przy jednym z okien. Nie wiedział czy to jego parszywe szczęście. Czy może po prostu jest pionkiem, który całkiem przypadkowo znalazł się na polu z napisem „głęboka dupa”, do którego jakiś wyjątkowy żartowniś dołożył kartę z napisem: „z deszczy pod rynnę”. Przez chwilę myślał, że to po prostu jego grupa pościgowa znalazła sobie jakiś ciekawszy cel. Jednak szybko nabrał wątpliwości po tym jak zliczył wszystkich. Kiedy zaś na ziemię posypała się tona śrutu. Natomiast wielka betonowa konserwa zwana kryptą, którą jak na ironię ktoś kiedyś okrzyknął „zbawieniem ludzkości”, zamieniła się w zbiorową mogiłę. Wszystkie wcześniejsze przypuszczenia poszły się kochać. Nie wiedział z kim ma do czynienia, ale na pewno były to znacznie większe skurwiele niż te, które przez ostatni czas uprzykrzały mu życie.

Czekał więc cierpliwie, aż do momentu kiedy cały gang pozbierał swoje manatki i oddalił się na bezpieczną odległość. Ciekawość okazała się silniejsza, a może to po prostu brak lepszej perspektywy? Nie był jeszcze na tyle nieludzki, żeby przejść z zabijaniem ludzi do porządku dziennego. Kto wie, może znalazłby się tam ktoś, komu można pomóc i przy okazji podreperować nie dające spokoju sumienie.

Szedł powoli i możliwie jak najostrożniej. Nie miał zamiaru się spieszyć. Nie w sytuacji kiedy na własne życzenie pchał się do grobowca, z którego trupy same się wysypywały.
 

Ostatnio edytowane przez Rusty : 16-02-2009 o 21:00.
Rusty jest offline  
Stary 16-02-2009, 13:21   #3
 
Sekal's Avatar
 
Reputacja: 1 Sekal ma wspaniałą reputacjęSekal ma wspaniałą reputacjęSekal ma wspaniałą reputacjęSekal ma wspaniałą reputacjęSekal ma wspaniałą reputacjęSekal ma wspaniałą reputacjęSekal ma wspaniałą reputacjęSekal ma wspaniałą reputacjęSekal ma wspaniałą reputacjęSekal ma wspaniałą reputacjęSekal ma wspaniałą reputację
Szedłeś powoli i ostrożnie, dla pewności ściskając Eagle'a w łapach. Nigdy nic nie wiadomo, mogli zostawić kogoś, by dokładnie zbadał kompleks podziemny Krypty 35. Przyjrzałeś się śladom z samej ciekawości, a było czemu. Solidne, terenowe opony wielkich i na pewno diablo ciężkich samochodów i równie solidne ślady stóp. Z tego co widziałeś, chociaż odległość była spora, to część z nich miała nawet jakieś zaawansowane rodzaje zbroi. Po dodaniu do tego setek łusek po nabojach z minigunów, wychodziło, że ów gang był bardzo potężny, albo przynajmniej dorwał się do najnowszych zasobów technologii i ogromnych magazynów amunicji. Zmarnowali na tych cywilów w niebieskich wdziankach kilkaset razy więcej amunicji niż było warto. I zostawili położone pokotem ciała w całym przejściu.

Starannie omijałeś ciała i co większe kałuże krwi, która już powoli krzepła. Była wszędzie, tak samo jak te trupy. Naliczyłeś minimum pięćdziesiąt a to tylko był korytarz prowadzący do środka. Dalej było lepiej, ale tylko dlatego, że ci w środku już wiedzieli czego się spodziewać i próbowali uciekać. Znalazłeś nawet jednego trupa ubranego inaczej, zarośniętego i śmierdzącego nieco członka bandy, która zaatakowała. Jego kumple nie mieli zamiaru chować jego ciała. Zabrali za to broń.

No i było coś jeszcze. Kobiety. Tych w większości nie zabijali od razu, większość była rozebrana, a raczej ubrana w strzępki swojego kombinezonu z krypty. Leżały rozciągnięte w różnych miejscach, w pozach, które jednoznacznie wskazywały co się z nimi działo przed śmiercią. Te, które zabrali ze sobą musiały być najładniejsze.
Nagły szloch skierował twój wzrok pod jedno z biurek. Kuliła się tam kobieta, której ubranie również nie było w dobrym stanie, ale ona chociaż żyła i okryła się czymś, co znalazła pod ręką.



Na twój widok zadrżała i cofnęła się jeszcze bardziej. Nie była ładna, ani nawet szczególnie młoda, ale na niej również sobie poużywali. Już miałeś do niej podejść lub zagadać, gdy gdzieś z głębi, nieco chyba poniżej, rozległ się pojedynczy strzał. A chwilę potem usłyszałeś dwa przybliżające się głosy. Nie było słychać słów, ale nie miałeś wątpliwości kim są ci ludzie.
 
Sekal jest offline  
Stary 16-02-2009, 19:23   #4
 
Rusty's Avatar
 
Reputacja: 1 Rusty to imię znane każdemuRusty to imię znane każdemuRusty to imię znane każdemuRusty to imię znane każdemuRusty to imię znane każdemuRusty to imię znane każdemuRusty to imię znane każdemuRusty to imię znane każdemuRusty to imię znane każdemuRusty to imię znane każdemuRusty to imię znane każdemu
Przykre miejsce, on sam na pewno nie chciałby w takim zginąć. Jednego był pewien, nawet gdyby dostał propozycję zamieszkania w tej całej krypcie, nie skorzystałby. Co prawda mógłby dorastać w miejscu innym niż to całe zoo, które otaczało go od chwili narodzin. Tylko czy warto w zamian za to stać się takim wrzodem na dupie, za jakich miał tych frajerów z Bractwa Stali? Oni na pewno też wypełzli z podobnej konserwy.
Skarcił się w myślach. Na rozmyślanie i podziwianie widoków znajdzie trochę czasu wracając po swoich śladach.

W tej chwili najchętniej stanąłby za sobą i bez chwili zastanowienia wpakował w plecy cały magazynek. Oto nieustraszony poszukiwacz przygód z technologiczną milicją na karku pcha się w objęcia innych, uzbrojonych po zęby popaprańców. Ciekawość to jednak siła, z którą trudno konkurować.

Omijał krew, ciała i porozrzucane wszędzie łuski. Widział co potrafi zrobić pocisk z broni ciężkiej, nawet ze stalową płytą o niemałej grubości. Nie miał jednak pojęcia, czym zrobiono te dziury, które zauważył w kilku miejscach. Nie potrzebował takiej wiedzy, liczyło się tylko to, że na sam widok jego serce biło znacznie szybciej.

Na własne życzenie wszedł w to gówno tylko po to, żeby kogoś uratować. Jednak kiedy dostrzegł kobietę, której w przeciwieństwie do gości tej prowizorycznej kostnicy w wejściu można pomóc, nie był zbyt pocieszony. Widział ćpuna na głodzie, widział oczy tych, którym przykładał broń do głowy. Wiedział, że w tej chwili liczy się przede wszystkim spokój, spokój i zdanie sobie sprawy z tego, że spodziewać można się wszystkiego.

- Nie jestem dobry w te klocki. – Starał się mówić cicho i spokojnie. Wiedział jednak, że nie jest ani zbyt urodziwy, ani zbyt dobry w te klocki. Postanowił być więc raczej zdecydowany niż przyjemny. – Nie jestem jednym z nich, inaczej sam bym się nie chował. Chcę ci pomóc, ale nic z tego nie wyjdzie jeśli nie będziesz absolutnie cicho. Jedno słowo i oboje możemy zginąć. – Zdobył się na coś co przypominało uśmiech, na więcej już nie było go stać.

Wystrzał i głosy nie dały mu więcej czasu, w tej chwili musiał po prostu działać. Ukrył się i postanowił czekać. Gdzieś w głębi duszy wierzył, że pieski z Bractwa na coś się jednak przydadzą.
 

Ostatnio edytowane przez Rusty : 16-02-2009 o 21:01.
Rusty jest offline  
Stary 17-02-2009, 11:43   #5
 
Sekal's Avatar
 
Reputacja: 1 Sekal ma wspaniałą reputacjęSekal ma wspaniałą reputacjęSekal ma wspaniałą reputacjęSekal ma wspaniałą reputacjęSekal ma wspaniałą reputacjęSekal ma wspaniałą reputacjęSekal ma wspaniałą reputacjęSekal ma wspaniałą reputacjęSekal ma wspaniałą reputacjęSekal ma wspaniałą reputacjęSekal ma wspaniałą reputację
Ukryłeś się za jakąś stertą poprzewracanych szafek. Nie było to najlepsze miejsce, ale też nie było innych, które gwarantowały, że zobaczysz tamtych. Przycupnąłeś więc tylko w kącie i czekałeś. A głosy zbliżały się, tak, że w końcu byłeś w stanie rozróżnić pojedyncze słowa, a potem już całe zdania.
-Myślisz, że się przespawa?
-Kurwa, musi. Przecież nie pierdolniemy tego wszystkiego, będąc już tak blisko.
-Chłopaki jutro wrócą, ponoć mają jakąś nową, plazmową zabawkę, niezłe cacko.
-Ta, może cały moduł zjarać to niby cacko. Cholerni krypciarze. Gdzie zostawiłeś tą babę?

Kroki zbliżyły się jeszcze bardziej, aż w końcu ujrzałeś dwóch dość postawnych mężczyzn. Nieogolone, nie za ładne mordy przypominały ci swoją własną. Ubrani byli też normalnie, w powycierane, lekkie ubranie, bez ochronnych kamizelek czy czegoś w tym stylu. Banda nie mogła mieć nic wspólnego z Bractwem, to pewne, tam wszyscy zawsze paradowali w tych ich mundurkach. Mężczyźni byli uzbrojeni, pistolety maszynowe wisiały na paskach, przewieszonych przez ramię. W sumie nie dziwiłeś się, że kobieta po twoich słowach jeszcze bardziej cofnęła się w tył. Niczym się od nich nie różniłeś. Jeden z nich podniósł ją, potrząsając lekko.
-No już, uspokój się. Żyłaś sobie ładnie przez tyle lat, mając to badziewie w magazynie. Nic was nie obchodziliśmy, co? No nieważne. Powiedz jaki jest kod do terminala. Oszczędzisz sobie cierpień. Puścimy cię wolno, może nawet trochę przeżyjesz na pustkowiach.
Roześmiali się obaj i popchnęli kobietę w stronę, z której przyszli.
-Mike, myślisz, że może nam jeszcze pomóc w inny sposób? Nie jest za ładna, ale za to ciałko niezłe.
-To będą specyficzne... tortury kruszynko.

Kobieta załkała, a tamci zaczęli wychodzić.
 
Sekal jest offline  
Stary 17-02-2009, 17:34   #6
 
Rusty's Avatar
 
Reputacja: 1 Rusty to imię znane każdemuRusty to imię znane każdemuRusty to imię znane każdemuRusty to imię znane każdemuRusty to imię znane każdemuRusty to imię znane każdemuRusty to imię znane każdemuRusty to imię znane każdemuRusty to imię znane każdemuRusty to imię znane każdemuRusty to imię znane każdemu
Nie tak sobie to zaplanował, ale w gruncie rzeczy cieszył się, że na wyciągnięcie rękę ma jakichś debili. Obawiał się raczej spotkania z jakimś pieprzonym szwadronem śmierci. Pocięte, paskudne ryje, kondycja jak chart, trafianie w bilon z kilkuset jardów i te historie. Tutaj miał do czynienia raczej z jakimiś chłopcami na posyłki, ot zwykłe pionki. Już nimi rzygał, za dużo miał z takimi do czynienia. Cieszył się mimo wszystko, że w tym jednym wypadku rzeczywistość nijak miała się do tego, czego się spodziewał.

Teoretycznie mógł sobie odpuścić i zwyczajnie się zmyć. Tyle tylko, że zbyt dobrze znał ten świat. Wiedział, że jeśli boisz się pociągnąć za spust i dlatego odpuszczasz okazję życia. Równie dobrze możesz sam wywiercić sobie dodatkową dziurę w głowie. Więcej nie będzie miał już tej przyjemności i dorwać się do jakiegoś cholernie drogiego sprzętu z krypt. W zasadzie nawet jeśli zginie, to i tak nie będzie miał czego żałować. Ruina pełna ćpunów, fanatycy na karku. Już dawno skasował bilet w jedną stronę, więc lepiej wcisnąć gaz do dechy.

Plan, który ułożył sobie w głowie nie należał do zbyt skomplikowanych. Bardzo, ale to bardzo dyskretnie pójdzie za tymi jełopami. Kiedy jeden zacznie dobierać się do tej pani, lub po prostu skupi na niej za dużo uwagi i nie będzie miał broni pod ręką. Wyśle drugiego na spotkanie ze świętym Piotrem i urządzi sobie pogawędkę z tym bardziej napalonym. To czego tak naprawdę teraz potrzebuje to rozeznanie w sytuacji. Panienka, która przeżyła z pewnością nie będzie dobrym źródłem informacji, więc zostaje jeden z pary nieproszonych gości.
 
Rusty jest offline  
Stary 18-02-2009, 11:58   #7
 
Sekal's Avatar
 
Reputacja: 1 Sekal ma wspaniałą reputacjęSekal ma wspaniałą reputacjęSekal ma wspaniałą reputacjęSekal ma wspaniałą reputacjęSekal ma wspaniałą reputacjęSekal ma wspaniałą reputacjęSekal ma wspaniałą reputacjęSekal ma wspaniałą reputacjęSekal ma wspaniałą reputacjęSekal ma wspaniałą reputacjęSekal ma wspaniałą reputację
Ostrożnie wyszedłeś ze swojej kryjówki, podążając powoli za tamtymi. Słychać ich było z daleka, więc trzymałeś ostrożny dystans, przy okazji rozglądając się po wnętrzu. Tu już nie było prawie trupów, było widać tylko efekty demolki urządzonej przez napastników. Stare terminale, komputery, sprzęty, wszystko rozrzucone dookoła, najczęściej w kilku kawałkach. Ale to nie to cię uderzyło. Pustkowia i osiedla ludzkie na powierzchni może nie były piękne i przyjazne. Ale w tej chwili nie wyobrażałeś sobie żyć przez całe życie w metalowym bunkrze, którego całym wystrojem był stalowoszare ściany i proste meble w tym samym kolorze. Tu nie było chyba nic drewnianego, nie mówiąc o większości innych materiałów. Wszędzie tak samo. Już po minięciu kilku korytarzy i zejściu nieco w dół, przestałeś się orientować gdzie się znajdujesz i czy aby na pewno dasz radę wrócić. Tamci na szczęście wreszcie doszli tam, gdzie się kierowali. Zajrzałeś do środka, ostrożnie, by cię nie zobaczono.
Pierwszym co rzucało się w oczy były zamknięte drzwi wielkiego sejfu.



Drugim - że tych dwóch to była tylko połowa ludzi, którzy zostali w Krypcie 35. Dwójka pozostałych pracowała palnikami przy sejfie, próbując przebić się do środka. Gdy zobaczyli swoich znajomych, zdjęli chroniące twarze maski. Czarny, solidnej budowy mężczyzna i biała, ciemnowłosa kobieta. Oboje koło trzydziestki, przynajmniej na oko. Kobieta skrzywiła się.
-A wy co, znów o ruchaniu tylko myślicie? Pierdoleni idioci.
-Zamknij się Eva. Będziemy ją przesłuchiwać.
-Od kiedy się chujami przesłuchuje? Rozwaliłabym ci łeb, gdybym kurwa mogła.

Wróciła do pracy. Murzyn również, chociaż akurat po nim było widać rozbawienie. Włączyli palniki, zaś tamci dwaj oparli kobietę o stół. Jeden z nich złapał ją za pierś.
-Miękkie. To jak, najpierw pytamy, czy najpierw próbujemy? Może jak jej zrobimy dobrze to będzie bardziej gadatliwa?
Podszedł do niej, całując mocno. Potem złapał szczękę kobiety w łapę i uniósł tak by spojrzała mu w oczy.
-Możemy sobie oszczędzić nieprzyjemności. Wystarczy kod i reszta co wiesz o tym sprzęcie. Przecież tobie to i tak się już nie przyda.
Wskazał na terminal stojący z drugiej strony pomieszczenia. Był spory i na oko wyglądał nowocześniej niż te zwykłe, z korytarzy.
 
Sekal jest offline  
Stary 18-02-2009, 19:42   #8
 
Rusty's Avatar
 
Reputacja: 1 Rusty to imię znane każdemuRusty to imię znane każdemuRusty to imię znane każdemuRusty to imię znane każdemuRusty to imię znane każdemuRusty to imię znane każdemuRusty to imię znane każdemuRusty to imię znane każdemuRusty to imię znane każdemuRusty to imię znane każdemuRusty to imię znane każdemu
Nie należał do urodzonych zabójców. Choć już niejednokrotnie pociągał za spust, w bólach przechodził z tym do porządku dziennego. Całą drogę utwierdzał się więc w przekonaniu, że innego wyjścia po prostu nie ma. Jego głowę wypełniało wiele myśli. Dotyczyły przewagi liczebnej bandytów i tego czy przypadkiem jemu też nie przyjdzie skończyć w tej stalowej trumnie. Wszystkie, które budziły w nim choć cień niepokoju, dusił w zarodku. Panika była ostatnią rzeczą, której się spodziewał.

Wpędził się w tą sytuację pociągając za spust i coś w jego głowie powtarzało, że tylko rozwalając paru przypadkowych gości może się z niej wydostać. No, przynajmniej wygryźć dla siebie dogodniejszą pozycję. Jedyne czego nigdy nie brał pod uwagę to wycofywanie się z czegokolwiek. Teraz kiedy wszedł w to gówno po same kolana, też nawet o tym nie pomyślał.

Adrenalina dawała o sobie znać. Kiedy wreszcie znalazł się u celu swej wędrówki, wiedział, że wreszcie nadeszła pora. Kobieta mogła w ataku paniki wypaplać coś na temat nieznajomego. Wszystko byleby tylko zyskać sobie kilka chwil spokoju. Teraz było już za późno na ucieczkę. Zresztą, sam nie był do końca pewien, czy potrafiłby samodzielnie wydostać się z tego pieprzonego labiryntu.

Nie chciał jednak działać zbyt szybko. Wysłuchał wszystkiego co tamci mieli do powiedzenia. Na jego szczęście na wyciągnięcie ręki miał kąt, który zapewniał mu doskonałą osłonę. Przywarł do ściany plecami i czekał. Stopniowo uspokajał oddech, dłoń natomiast powoli przestawała z tak niesamowitą siłą ściskać trzymaną broń. Rozluźnić się, działać spokojnie, tylko to może go teraz uratować. Tym bardziej, że przyhemniaczków jest więcej niż się spodziewał.


Wiedział czego pełen był jego magazynek. Dziewięć naboi .357 Magnum. Każdy gotów do drogi, każdy zdolny rozerwać wszystko co spotka na swej drodze, a nawet jeszcze więcej. Wszystkiego można się było spodziewać po armacie, którą właśnie trzymał i tym czego była pełna. Jeden z mężczyzn był zbyt blisko kobiety, nie liczył na to, że wyjdzie cało ze strzelaniny. Dlatego postanowił ocalić tą z palnikiem. Może dlatego, że podobało mu się to, jak potraktowała tego debila, może to tylko jego męska natura. Prawdę mówiąc, miał to w tej chwili głęboko w dupie.

Trzy szybkie oddechy i zaczęło się. Wychylił się częściowo, nadal wolał mieć jakąś osłonę. Wystrzelił pięć kul, po dwie dla mężczyzn, których spotkał wcześniej, ostatnią przeznaczył dla murzyna pracującego przy drzwiach. Zaskoczenie i okoliczności dawały mu w tym wypadku przewagę. Wiedział, że lepszej szansy nie dostanie.
 
Rusty jest offline  
Stary 20-02-2009, 10:54   #9
 
Sekal's Avatar
 
Reputacja: 1 Sekal ma wspaniałą reputacjęSekal ma wspaniałą reputacjęSekal ma wspaniałą reputacjęSekal ma wspaniałą reputacjęSekal ma wspaniałą reputacjęSekal ma wspaniałą reputacjęSekal ma wspaniałą reputacjęSekal ma wspaniałą reputacjęSekal ma wspaniałą reputacjęSekal ma wspaniałą reputacjęSekal ma wspaniałą reputację
Decyzja pojawiła się w twojej głowie natychmiast, szybciej, niż podjęte kilka chwil potem działanie. Wszystko na jedną kartę, dlaczego właściwie nie ryzykować? Kto tego nie robił to nie miał nic, taki już był ten świat. Odczekałeś tylko tyle, by tamci wrócili do swoich zajęć, znajdując się jak na tacy przed celownikiem twojego desert eagla. Broni, której kaliber praktycznie uniemożliwiał kiedyś praktyczne zastosowania, a używanie jej w pomieszczeniach, przeciwko ludziom bez ochrony przynosiło paskudne efekty. Tak było i tym razem.

Wychyliłeś się, błyskawicznie unosząc broń i naciskając spust, raz za razem, cztery razy. Kule ze świstem dziurawiły plecy dwóch niedoszłych gwałcicieli. Pierwszy runął na kobietę, która najpierw zaczęła krzyczeć, a potem rzężeć. Krew trysnęła na ściany, a potężne kule przebiły obu tamtych na wylot, wbijając się w kobietę z Krypty 35 lub odbijając gdzieś od stalowo-ołowianych ścian. Nie obchodziło cię zbytnio to wszystko, ty chciałeś tylko wygrać. Zabić wroga, zanim ten zrobi to samo z tobą. Ale to nie były dzikusy, wiedzieli co się robi. Tych dwóch już nie miało szans wstać, ale dwójka spod drzwi sejfu do działania rzuciła się błyskawicznie.

Jednym ruchem odrzucili palniki i maski, rzucając się na boki. Murzyn sięgnął pod pazuchę i gdy oddawałeś czwarty strzał, on już miał cię na muszce. Pociski zarykoszetowały tuż obok, więc musiałeś schować się za ścianą całkowicie. Usłyszałeś szybkie kroki, przewracany stół i głośne mlaśnięcie. Kobieta z krypty wciąż głośno oddychała, ze świstem próbując łapać powietrze. Wychyliłeś się jeszcze raz, ale kolejny wystrzał znów cię cofnął. Tamci byli po dwóch stronach otwartego wejścia. Eve chyba właśnie zabierała trupom ich pistolety maszynowe.
Murzyn odezwał się głośno.
-Co jest, kurwa? Kim ty jesteś chojraku?
-Nie wiesz z kim zadzierasz? Na chuj ci to było?!

Oba głosy były nieco podenerwowane, ale nie przestraszone. Zdecydowanie jednak wkurwione.
 
Sekal jest offline  
Stary 21-02-2009, 10:37   #10
 
Rusty's Avatar
 
Reputacja: 1 Rusty to imię znane każdemuRusty to imię znane każdemuRusty to imię znane każdemuRusty to imię znane każdemuRusty to imię znane każdemuRusty to imię znane każdemuRusty to imię znane każdemuRusty to imię znane każdemuRusty to imię znane każdemuRusty to imię znane każdemuRusty to imię znane każdemu
Dostał tylko chwilę na podziwianie swojego dzieła. Sekunda po tym jak kule rozerwały jego ofiary, mógł patrzeć na krew i spustoszenie, które z taką łatwością wyrządził. Ruszył tylko palcem, a efekty były porażające. Wielkie chromowane gówno, co? On naprawdę kochał tą armatę.

Mimo wszystko nie miał za wiele powodów do zadowolenia. Chciał ocalić tylko kobietę, ten murzyn stał się dość kłopotliwy. Jakby tego było mało, oczami wyobraźni widział coraz większą plamę krwi pod mieszkanką krypty. Na szczęście przygotował się na taką ewentualność, zanim rozpętał to piekiełko. Zaczął analizować sytuację. Zaatakowała go myśl, że mógł ich rozwalić przy pierwszym spotkaniu. Skoro jednak on słyszał jakieś strzały, pewnie usłyszeliby to i ci przy drzwiach. Przynajmniej tak sobie to w tej chwili tłumaczył. Przyszła pora pozbierać swoje zabawki i jakoś wybrnąć z tej popieprzonej sytuacji.

- Jestem tylko dobrym samarytaninem, który w przeciwieństwie do ciebie paniusiu, mógł rozjebać tamtemu głowę. - Krzyczał, w tym jednym wypadku wolał uniknąć niezrozumienia. - Zabawiliście się tutaj w małe ludobójstwo, więc uznajcie mnie za jakąś formę bożej sprawiedliwości. - Tym razem z ledwością powstrzymał śmiech. - Macie tu tylko mały problem. Akurat ta sprawiedliwość ma na plecach kociaki z Bractwa Stali.

Skupił się maksymalnie. Nie mógł sobie pozwolić by dać się zaskoczyć, usłyszałby chociaż dwa zbliżające się kroki, a sześć kul, które nadal rwały się do biegu, dostałyby taką możliwość. Teraz chciał jednak dać pole do popisu swoim kolegom z drugiej strony barykady.
 
Rusty jest offline  
 



Zasady Pisania Postów
Nie Możesz wysyłać nowe wątki
Nie Możesz wysyłać odpowiedzi
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Trackbacks jest Wył.
PingbacksWł.
Refbacks are Wył.


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 05:25.



Powered by: vBulletin Version 3.6.5
Copyright ©2000 - 2024, Jelsoft Enterprises Ltd.
Search Engine Optimization by vBSEO 3.1.0
Pozycjonowanie stron | polecanki
Free online flash Mario Bros -Mario games site

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164 165 166 167 168 169 170 171 172