lastinn

lastinn (http://lastinn.info/)
-   Archiwum sesji z działu Science-Fiction (http://lastinn.info/archiwum-sesji-z-dzialu-science-fiction/)
-   -   Call-Girl (21+) (http://lastinn.info/archiwum-sesji-z-dzialu-science-fiction/14459-call-girl-21-a.html)

Sekal 01-08-2014 19:18

Michael założył niepewnie szlafrok i zasłonił nim, siadając na łóżku. Wkrótce po tym drzwi się otworzyły i do środka wszedł uśmiechnięty Jack, w rozpiętej koszuli i spodniach, w których Jess natychmiast zobaczyła wybrzuszenie, świadczące nie tylko o podnieceniu, ale również o braku bielizny.
- Jest niezwykła, prawda Michael? - powiedział od wejścia wesoło.
- Ttak, panie Brelic - chłopak odpowiedział nie patrząc na wchodzącego, znów zupełnie zagubiony.
- Jack, chłopcze. Wszyscy tu jesteśmy po imieniu, prawda Desire? - podszedł bliżej, a drzwi się zamknęły. - Jak idzie nauka? - spytał, patrząc na spermę młodego. To, że doskonale wiedział jak, nic nie przeszkadzało.
- Po prostu doskonale - Uśmiechnęła się i podeszła do mężczyzny. - Jesteś ubrany, może powinieneś pozbyć się tych rzeczy? - Zaczęła mu zdejmować koszulę. Chciałabym, by Michael przyzwyczaił się do ciebie. Chyba najlepiej będzie jeśli będzie miał okazje zobaczyć nas razem. Niby ogląda się filmy, ale na żywo to zupełnie coś innego… - Jej rozbawione spojrzenie pobiegło w kierunku weneckiego lustra. - Czyż nie Jack?
- Zgadzam się w pełni, kochanie - uśmiechnął się w odpowiedzi, pomagając jej się rozbierać. Zsunął buty, koszula podążyła za nimi. Bez skrępowania rozpiął spodnie. - Wybacz, nie rozkręciłem się jeszcze dostatecznie, nie lubię tak od razu nago - zbliżył się i pocałował ją.
Siedzący na łóżku chłopak chyba walczył ze sobą, aby na nich nie patrzeć. Odchrząknął, próbując udrożnić nagle zaschnięte gardło.
- Czy nie będzie panu… ci przeszkadzać - zrobił ten swój ruch ręką - że ja…
- Oczywiście, że nie - odpowiedział Brelic, przerywając pocałunek i zerkając na niego. - To tylko dodaje pikanterii. Może weźmiesz mu do ust w tym czasie? - spytał Jess, zsuwając z siebie spodnie i uwalniając grubego członka, którego zobaczył Michael. Otworzył szeroko oczy i szybko odwrócił wzrok.
- Nie, nie - Kobieta pochyliła głowę podchodząc do niego - Chcę byś patrzył jak będzie mnie brał. Najpierw po prostu patrz. Potem zacznę cię pieścić. - Odwróciła głowę w kierunku Jacka. Chodź do mnie. - Skinęła ręką.
Starszy z mężczyzn szybko znalazł się za nią, biorąc w dłonie jej krągłe biodra.
- Wypnij się suczko - nie wątpiła w to, że był mocno nakręcony po tym pokazie i widząc teraz spermę chłopaka. - A ty młody patrz i się ucz. Ona wie co robi.
Michael zamrugał, ale skupił wzrok na Desire, jej twarzy i piersiach. Stanęła przed nim i oparła mu ręce na ramionach, przez co wypięła się dla drugiego kochanka. Zastanawiała się która dziurkę wybierze. To była jego decyzja. Nie wahał się i wbił się w jej cipkę, mocno i gwałtownie, wpychając ją prawie na chłopaka. Była tam bardzo mokra od spermy i prawdopodobnie to zdecydowało. Jęknął. Nie wszedł do końca, była na to zbyt ciasna.
- Nie wiem jak to robisz - wysapał, cofając się trochę i znów szturmując jej dostosowane do cieńszego penisa wnętrze - ale w takiej chwili wiem doskonale za co płacę.
Słysząc jego słowa i czując napychaną na niego call-girl, Michaela ogarnęła chyba cała gama przeróżnych odczuć, uczuć i emocji. Zmieszane podniecenie, nieśmiałość, strach, żądza…
Desire jęknęła w momencie pierwszego szturmu. Czuła jak ją rozpycha prąc mocno do przodu niczym wielki buldożer. Wbiła paznokcie w ramiona chłopaka i odrzuciła głowę do tyłu. Płomiennorude włosy zafalowały wokół niej:
- Michaelu… pieść moje piersi… - wypowiedziała między pchnięciami.
Jack wbijał się w nią rytmicznie, dysząc głośno z odczuwanej przyjemności. Jego grubość i impet mieszały u kobiety rozkosz i ból, musiały w takiej kombinacji ciasnej dziurki z szerokim falusem. Nie krępował się ostro rżnąć ją przy niedoświadczonym chłopaku, który zdążył już trochę się nauczyć. Wiedział na przykład, że warto spełniać prośby i polecenia Jess. Wyciągnął ręce i objął poruszające się w rytm pchnięć piersi, ściskając je ostrożnie i pieszcząc.
Nawet dla doświadczonej kurtyzany sytuacja zawieszenia między niewinnością i zepsuciem, młodością i dojrzałością była podniecająca. Dodatkowo ból wzmagał i potęgował to uczucie. Delikatne dłonie chłopca kontra brutalne pchnięcia mężczyzny. To było zbyt piękne by długo mogła wytrwać. Zaskomlała prawie, gdy jej ciało przeżyło wyzwolenie. Tam gdzie była ciasna, skurczyła się jeszcze bardziej. Nie zatrzymało to Jacka. Sapał i pieprzył ją z całych sił. Niewiele innych słów mogło to opisać. Sperma niewinnego do tego dnia młodzieńca podziałała na niego jak najmocniejszy afrodyzjak. Razem z Jess, oczywiście. Brał ją jeszcze przez chwilę, zanim nie wbił się do końca i nie trysnął mocnym strumieniem nasienia. Popatrzyła w oczy Michaela, pochyliła się i z nadal tkwiącym w niej Jackiem zaczęła go namiętnie całować.
Odpowiedział na ten pocałunek po chwili. Namiętnie. Znacznie pożądliwiej niż wcześniej. Poczuła w ustach jego język. Jack musiał to oglądać, bo nie ruszał się z przyjemnego miejsca w głębi jej ciała, ugniatając wypięte pośladki.

Przez dłuższą chwilę delektowali się tą bliskością. Potem idealna kochanka przerwała pocałunek i popatrzyła na chłopaka:
- Czy chcesz to teraz przeżyć razem z nami?
Opierając się o niego tak mocno, przy okazji połowicznie zsunęła z niego szlafrok, teraz mocno rozchylony. Michael o nim zdawał się zapomnieć, jego członek wystawał w pełnym wzwodzie. Jakby nie wiedząc co się dzieje, odurzony podnieceniem, młodzieniec pokiwał głową.
- Daj mu w tyłek - usłyszała nie mniej podniecony głos Brelica. - Chcesz tego chłopcze?
Zapytany znowu pokiwał głową, nie patrząc na złączoną parę przed nim.
Desire uniosła się do pionu i odsunęła od Jacka. Wskazała mu łóżko z uśmiechem:
- W takim razie ty będziesz na dole.
Brelic objął ją i pocałował. Robiła to samo z innym facetem przed chwilą, doskonale już widziała, że to lubił. Oderwał się od niej po chwili i wszedł na łóżko, kładąc się na nim wygodnie. Jego członek znajdował się na wpół twardym stanie.
- Z tobą mógłbym być wszędzie - powiedział z rozbawieniem i podnieceniem jednocześnie.
Kobieta podążyła za nim. Weszła na posłanie i stanęła nad mężczyzną w rozkroku. Przez chwilę stała bez ruchu pozwalając mu nacieszyć widokiem jej uwalanego spermą ciała z tej perspektywy. Czuła wzrok na swoim kroczu, udach i tyłku. Spojrzenia dwóch jakże różnych samców. Oglądali ją, podziwiali, ale i pożądali. Widziała jak Jack zagapił się na niewielką stróżkę własnego nasienia, wyciekającego właśnie z pochwy.
Z podniecającą powolnością ugięła nogi uklękła nad nim dotykając naprężonego ciała, a potem mocno jednym silnym ruchem wbiła się na niego niczym na pal. Wyprostowała nogi przesuwając je do tyłu i rozłożyła szeroko. Teraz wpółleżała na nim opierając się na wyciągniętych rękach:
- Michaelu, połóż się na mnie. - Powiedziała do chłopaka.

Eleanor 01-08-2014 20:08

Jack westchnął i zachęcająco dla chłopaka, odchylił na boki pośladki Jess. Młodzieniec uniósł się powoli, zsuwając z siebie szlafrok, który już nic nie zasłaniał. Gdyby nie podniecenie i piękno call-girl pewnie by się nie odważył. Wahał się przez moment, ale wreszcie poczuła, że znajduje się za nią, chociaż nie wiedział co i jak dokładnie zrobić. Brelic uśmiechnął się do kobiety.
- Lubisz być wnętrzem takiej męskiej... kanapki? - spytał pewnie retorycznie, pragnąc usłyszeć jak się do tego przyznaje.
- Dwóch mężczyzn jednocześnie, to dwa razy więcej przyjemności. - Odpowiedziała i wysunęła się odrobinę z Jacka. Napierając na Michaela.
- Podoba mi się to podejście - szepnął Brelic i mrugnął do niej. Jednocześnie poczuła jak ciało chłopaka zaczyna dotykać jej własnego. Jak żołądź młodego, jurnego chłopca ociera się o wejście w anus i nieporadnie próbuje zanurzyć w nim. Była już bardzo rozszerzona przez Jacka, Michaela musiała przez to zachęcić do większego wysiłku. Lub większej odwagi w swoich poczynaniach, trochę zbyt delikatnych do takiego układu. Starszy mężczyzna nie onieśmielał go już tak bardzo jak na samym początku, co nie znaczyło, że chłopak czuł się pewnie.
- Chcę cię poczuć w swoim wnętrzu Michaelu. Głęboko w nim. - Powiedziała zachęcająco. - Nie obawiaj się. Nie zrobisz mi krzywdy. Uwielbiam czuć w taki sposób.
Od swoich soków i męskiej spermy, była tam wystarczająco wilgotna. Poczuła jak napiera, trzymając ją rękami w talii. Coraz mocniej i mocniej, powoli wciskał się do tyłka najdroższej z dziwek. Przełamał pierwszy opór i główka członka wpadła do środka. Słyszała jak jęknął. Poczuła go dokładnie w środku. Jak zaczyna ocierać się o tkwiącego w szparce penisa, oddzielonego jedynie cienką ścianką.
Przymknęła oczy z przyjemności. Przez chwilę delektując się tym wypełnieniem.
- Weź mnie mocno. Nie powstrzymuj pragnienia. Nadaj rytm. Teraz ty tutaj rządzisz.

- Widzę jego rozkosz. Czuję fiuta. Nawet mnie nie słyszy, tak musi mu szumieć w uszach - Jack mówił cicho, patrząc to na kobietę, to na chłopaka, u którego nie tylko twarz wyrażała co czuje. Stękał głośno, napierając na niegrzeczną, ciasną strasznie dziurkę. Nie przestawał, aż nie włożył go całego, aż poczuła jądra uderzające o jej ciało. Wtedy Brelic wypchnął biodra i jego penis też się poruszył. Otarli się o siebie. A przede wszystkim o nią, wypełniając ciało kochanki do granic.
Gdyby nie fakt, że w tych rejonach jej ciało i mięśnie były niesamowicie wręcz elastyczne, rozciągnięte latami ćwiczeń i dokonań, z których nie jedno mogłaby wpisać do księgi Guinnessa, oczywiście gdyby były w niej tego typu kategorie, wpychający się w nią mężczyźni porozrywali by Desire na kawałki. Doprawdy niewiele było kobiet tak odpornych i sprawnych, a przy tym odczuwających tak wielką przyjemność.
Słysząc słowa kochanka, który leżał pod nią, czując ich członki głęboko w sobie. Jękneła z rozkoszy. Odwróciła lekko głowę i spojrzała w lustro na scenę, której była gorliwym uczestnikiem.
- Czyż to nie piękne? Prawdziwe dzieło sztuki uchwycone w tafli szkła - Odszepnęła mężczyźnie.
- Idealne - jęknął, unosząc trochę głowę gryząc płatek ucha kochanki, cicho mówiąc do niego przy okazji. - Aż korci przyjąć go także, poczuć to co ty. Widziałem jak bardzo lubisz młode ciała. Mogę ci przyprowadzać je częściej - kusił, jednocześnie próbując zgrać powolne na razie ruchy z Michaelem. Na początku nie wychodziło im to za dobrze, ale Brelic dość szybko dostosowywał się do chaotycznych pchnięć młodzieńca. Jeden powoli wychodził, podrażniając otwór, drugi jednocześnie się wbijał w drugi. Słyszeli jak chłopak jęczy, zatracony w tym co robił.
- Młodych jest wielu, ale Michael jest wyjątkowy. To jego niewinność i nieśmiałość urzekły mnie od pierwszej chwili. Chciałam je dla siebie. Część dostała się i tobie. - Współczesna kurtyzana uśmiechnęła się lekko, a potem cicho jęknęła. Ich ruchy w jej ciele nie mogły pozostawić jej obojętnej.
- Ciekawy jestem w jakiej ekstazie pogrążyłoby cię kilku takich na raz - Jack kusił nadal, rytmicznie unosząc biodra i penetrując tym samym ciasne wnętrze. Dyszał coraz szybciej. - Klęczałabyś, a oni by się zmieniali… młodzieńcza witalność pozwalałaby im spuszczać się w ciebie raz za razem… - opowiadał jej fantazję działającą na ich oboje. Michael natomiast zaczął przyspieszać. Trzymał Jess za biodra i korzystając z tego, że lekko się tam już rozluźniła, wpychał członka głęboko, z całej siły. Brał ostro wypięty tyłek, nie dbając już o nic.
- Zorganizuj to na swoim jachcie… - Szepnęła mu w odpowiedzi coraz bardziej pobudzona. - Będę tam jedyna kobietą. - Krzyknęła głośno, gdy młody kochanek w swym zapamiętaniu nacisnął na bardziej wrażliwe miejsce. - Nie odmówię żadnemu. Przez cała noc…
- Ilu ich chcesz? - Jack mówił już głośno, patrząc w jej oczy i także przyspieszając ruchy bioder. - Ile młodych fiutów ma rżnąć twoje ponętne dziury?
Młodzieniec zbliżał się już do orgazmu, zachrypniętym głosem wyrażając swoją przyjemność. Nie przestawał pracować całym swoim ciałem, raz za razem napychając ją na leżącego na dole Brelica. W stanie takim jak ten, nie było w nim ani krzty nieśmiałości, za to ekstaza wypisana była na młodej twarzy.
- Dojdę kiedy tryśnie… - Jęknęła Desire, a Jack mógł poczuć jak mocno napinają się wszystkie jej mięśnie. Drżała na krawędzi wybuchu. - Nie wiem... może piętnastu...? Dwudziestu? Pomyśl...ile to soków na moim ciele.
- Oh… - wyraźnie zaskoczyła kochanka, poczuła jak drga w jej szparce, dodatkowo podniecony. - Nie spodziewałem się… że pragniesz tak wielu… niedoświadczonych prawiczków…
Uśmiechnął się do niej, co zmieszało się z grymasem rozkoszy. Michael właśnie szczytował, wykonując kilka bardzo mocnych ruchów, które zmusiły ją do całkowitego położenia się na starszym mężczyźnie. Krzyknął i pierwszy raz tego popołudnia ktoś wypełnił także jej anus.
Kobieta tak jak powiedziała doszła razem z nim razem. Napierając ciałem na tkwiącego w niej Brelica. Dając mu odczuć podwójny orgazm, trzech połączonych osób. On także nie zamierzał się powstrzymywać. Zamknął oczy i poczuła jak twardnieją jego mięśnie, a on drży, wystrzeliwując w nią kolejną porcję gęstej spermy. Mężczyźni oddzieleni od siebie tak cienką ścianką, musieli całkiem dokładnie czuć wzajemne spełnienie.
- Nie muszą być niedoświadczeni. - Powiedziała Desire leżąc bezwładnie na Jacku. - Wystarczą po prostu jurni i młodzi.
Roześmiał się i pocałował ją głęboko w usta. Kobieta poczuła, jak zmęczony Michael opada częściowo na jej ciało, czuła jego bijące mocno serce. Jack w tym czasie penetrował usta Jess swoim językiem, dając tym wyraz swojego zadowolenia. Oderwał się po długiej chwili.
- Będą. Powiedz tylko kiedy masz wolny termin - uśmiechnął się szelmowsko. - I obiecaj, że potem, na samym końcu, znajdziemy się w sypialni tylko we dwoje.
- Oczywiście - pokiwała głową. - Co tylko zechcesz. Wyślę ci wiadomość o terminie.
Chłopak wysunął się z niej wreszcie i położył na łóżku, zszokowany, trochę jeszcze zasapany. I znacznie mniej nieśmiały, przynajmniej na pierwszy rzut oka szczególnie, kiedy jeszcze był pochłonięty przeżytą rozkoszą. Jack uśmiechnął się raz jeszcze.
- A tymczasem zostawię was samych. Mam nadzieję, że młody wytrzyma twoją chuć - pocałował ją raz jeszcze. - Mi wczorajsza noc dała w kość - dodał z rozbawieniem. Kiedy z niego zeszła, zaczął się ubierać, nie przejmując się brudnym przyrodzeniem.
- Wilfred odprowadzi cię do wyjścia powiedziała podchodząc do mężczyzny i całując go jeszcze raz na pożegnanie. - Odezwę się w sprawie wycieczki jachtem. - Dodała jeszcze uśmiechając się dwuznacznie, a gdy wyszedł wróciła do leżącego na łóżku kochanka i położyła się obok niego:
- Mamy jeszcze kilka godzin, byś nauczył się więcej o kobietach…
- Nie wierzyłem, że kiedykolwiek w życiu będę robił takie rzeczy - powiedział cicho, patrząc się w sufit. Jego penis był brudny od nasienia, ale ciągle w częściowym wzwodzie. Wystarczyło mu myśleć o tym, co właśnie przeżył.
Położyła się na boku, podparła głowę na łokciu i popatrzyła na niego:
- Zycie potrafi nas zaskoczyć. - Powiedziała drugą ręką sunąc po jego ciele, aż zbliżyła się do jego organu i zaczęła delikatnie muskać czubkami palców:
- Bardzo się cieszę, że cię spotkałam Michaelu.
Spojrzał na jej dłoń, a potem obrócił się w jej kierunku.
- Ja - przełknął ślinę - też się cieszę. Słyszałem… jak się pani… jak się umawiałaś z panem Breliciem… - czerwień wynikłą z aktywności fizycznej zasłoniła czerwień nieśmiałości i zawstydzenia.
- Tak - Chwyciła go ręką obejmując i pieszcząc delikatnie. - To bardzo dobry klient. Płaci bez dyskusji i dobrze się razem bawimy.
Członek szybko znowu sztywniał. Chłopak miał nieskończone pokłady energii.
- Będziesz… z aż tyloma? Nie będzie cię potem… - zawahał się - ...boleć?
Pochyliła się i pocałowała go w usta, przez chwilę pieściła wnętrze, a potem nagle ugryzła go w wargę. Na tyle mocno, że pojawiła się na niej kropelka krwi:
- Jeszcze się nauczysz, że ból może być doskonałym składnikiem rozkoszy.
Syknął i cofnął się nieco, dotykając wargi palcem. Poczuła w dłoni, że zesztywniał bardziej po jej słowach. Otworzył usta, zawahał się, aż wreszcie powiedział:
- Jak… co czujesz, gdy już cię… boli? - Wyraźnie miał do niej całe multum pytań, tylko nieśmiałość nie pozwalała mu w pełni wykorzystać tego, w jakiej korzystnej sytuacji się znalazł.
- Pragnę, cierpię i doznaje rozkoszy. Czasami to tylko piecze, czasami rozrywa na pół, a czasami przeszywa na wskroś. Ból ma wiele twarzy, trzeba umieć je wykorzystać. Kiedy nadchodzi orgazm, ból przestaje istnieć. Wtedy odczuwasz tylko przyjemność, jest jak solidna dawka morfiny, która zabija wszelkie inne odczucia.
Przełknął ślinę i zadał kolejne pytanie, odwracając od niej wzrok.
- Bolało… cię, kiedy byłem… no wiesz - wziął głębszy oddech - kiedy byłem w twojej pupie?
Popatrzyła głęboko w jego oczy zastanawiając się czy powiedzieć prawdę czy skłamać:
- Nie - powiedziała w końcu szczerze. - Musiałbyś być dużo, dużo większy, bym zaczęła odczuwać ból.
Chyba nie do końca wiedział, czy to dobrze, czy to źle. W końcu przez to uśmiechnął się lekko.
- Wow - powiedział wreszcie. - Pan Brelic miał takiego grubego…
- Tak - Odpowiedziała uśmiechem - On sprawia ból i lubi to robić, ale nie martw się tym. Większość kobiet nie lubi i nie rozumie bólu. Będą najbardziej szczęśliwe, jeśli dostaną tylko przyjemność. Co do pozostałych. Są sposoby by je zaspokoić w różny sposób.
- Ja będę szczęśliwy, gdy spotykając się z jakąś dziewczyną nie wytrysnę zanim mnie nawet dotknie - powiedział trochę żartobliwie, ale wstydził się spojrzeć na Jess. - Ten dzień to jakiś sen, zaczynając od przyjęcia u pana Brelica. Strasznie dużo osób uprawiało tam seks i to tak otwarcie!
- Dlaczego mieliby tego nie robić. Jeśli odbywa się za obopólna zgodą to najlepsza rzecz jaka może się wydarzyć między ludźmi. - Mocniej ścisnęła jego penisa:
- Chodź. Teraz położysz się na mnie i zobaczysz jak to jest w najbardziej klasycznej pozycji, a potem… - Nachyliła się to jego ucha - Chcę byś mnie wylizał, byś zrobił to tak dokładnie, że nie zostanie na mnie nawet kropla męskich soków. A ja będę krzyczeć i wić się z rozkoszy. To kolejna kobieca tajemnica. Uwielbiają gdy im się to robi, choć wiele boi się lub wstydzi przyznać.

Sekal 01-08-2014 20:15

Kiedy Michael wyszedł, mniej więcej o godzinie dziesiątej wieczorem, Wilfred już czekał z ciepłą kąpielą i maszyną przygotowaną na odświeżanie i regenerację jej pięknego ciała.
- Pan Hugo przysłał zapytanie, czy zechciałaby pani pomóc mu jutro około czternastej wybrać bieliznę dla jego żony - powiedział neutralnym tonem, wymieniając imię jednego ze stałych klientów, niezwykle bogatego i nie krępującego się towarzystwa kobiet, mężczyzny w średnim wieku.
- Oczywiście. Możesz potwierdzić spotkanie. - Powiedziała zanurzając się w kąpieli.
- Milczałeś jak zaklęty H4 - Odezwała się ponownie gdy sługa zajął się nastawianiem regeneratora. - Coś się stało?
- Podziwiałem prawdziwą rozkosz na idealnie pięknej twarzy - odpowiedział po chwili, brzmiąc jakby coś przeżuwał. - Zająłem się za to sprawami z wczoraj. Chang i Oro mają całkiem długą historię. Coś z nimi chcesz zrobić? No i jeszcze ta firma. Dobrze się kryją, co mnie irytuje. Wolałem ci nie przeszkadzać.
- Co powiesz mi o Chińczykach? Rzadko masz opory przed przeszkadzaniem. - uśmiechnęła się przymykając oczy. - Chciałabym byś oczyścił nagrania z kamer ze sceny z udziałem Brelica i zmontował z reszty ładny filmik.
- Jasne. Musiałem sobie ulżyć - przyznał się. - Tak działasz ostro podniecona - roześmiał się. - Chłopak miał najlepszy dzień w życiu. Chińczyki, właśnie. Oro to prawdziwa Chinka z południa tego kraju. Rodzice bogaci, związani z polityką. Dużo nudów i brudów, ale to normalne w tym zawodzie. Spotkali się tutaj, w USA. To nie było małżeństwo z miłości, szczególnie, że James wiadomo co lubi. Eksperymentował od młodych lat. Głównie na nielegalnych imigrantkach ze swojego kraju. Jest dzieciakiem Chinki i Amerykańca, jakiegoś wojskowego. Oro też niewiniątkiem nie jest, on wychodzi na ostre zabawy, ona zaprasza koleżanki. Tyle, że się ostatnio chyba popsuło u nich i jedno szuka materiałów na drugiego. Rozwód to duże koszta - podsumował raczej obojętnie.
- Jednym słowem nuda. - Potwierdziła jego słowa. - Sama nie wiem jeszcze co z nim zrobić. Zobaczymy jak się odezwie. Wtedy zdecyduję. Niepokoi mnie natomiast nasz nowy pracodawca.
- Można zawsze zmontować ładny materiał dowodowy i sprzedać go jednej ze stron - netrunner miał nosa do takich interesów od zawsze. - Nie mam nic pewnego o Blue Label. Te poszlaki co znalazłem, pozwalają zgadywać, że zwykle próbują zdobywać informacje o korporacjach i jeszcze bardziej zgadywać, że pracują dla rządu. Wiem, że nie lubisz się angażować, możemy się odciąć po jutrzejszym dniu. Znalazłem już na to sposób.
- Dobrze. Próbuj dalej coś znaleźć. Masz coś więcej o jutrzejszym celu?
- Co tylko zechcesz - ożywił się. - Mogę sklecić jakieś podsumowanie, chociaż z tego co widziałem taka nastolatka jak ty owinie go sobie wokół palca - roześmiał się. - Nie zaskoczę cię, jak powiem, że lubi młode. Wiesz o czym mówię. Chyba czysto… platonicznie. Mam plan jego domu, rozkład dnia całej rodziny… nudziło mi się, ale większość z tego ci się nie przyda - biorąc pod uwagę aktualną gadatliwość, musiał z ogromnym trudem się powstrzymywać wcześniej. - Żona i syn nie bywają w pracowni, gdzie ma też sejf i zamek kodowy. Za to bywa tam, khem, córka. Kamer w domu brak, prócz zwykłego systemu alarmowego, pewnie wyłączonego na czas imprezy. Ojciec będzie w domu. Coś więcej teraz pragniesz wiedzieć?
- Niepokoi mnie słowo platonicznie... Czy to znaczy że nie wysuwa się po za patrzenie?
- I zabawy wirtualne - sprecyzował. - Ale nie wiem co go łączy z córką, jeśli coś więcej to jest ostrożny. Lecz wątpię, że to o to chodzi, nie da się nie zostawić żadnych śladów. Może bawią się razem wirtualnie? - zasugerował. - W każdym razie to kolejny zbok i tyle.
- Jeśli chcę mieć nagranie jak rozdziewicza niechętną panienkę, może powinnam mu podać coś by nie miał oporów? Coś co nie pozwoli mu przerwać, aż nie zazna wyzwolenia.
- Nie sądzę, by miał wielkie opory - roześmiał się. - Ani, że kiedyś jakaś taka dziewczyna sama weszła mu do łóżka. Możesz też zabrać go do sypialni, tam jest kamera. Żona ją lubi.
- On wie o kamerze.
- Żona ją lubi szczególnie bez niego. Zwykle nawet nie śpią razem. W Miami trudno o prawdziwą, szczerą miłość, kochana. Ciesz się, że znalazłaś takiego przystojniaka jak ja, który zadurzył się po uszy! - odpowiedział z rozbawieniem. Ten ton utrzymywał mu się prawie przez cały czas podczas mówienia o rodzinie jajogłowego.
- Czyli wie o niej, a to oznacza, że może mieć opory, przed tym by nagrało się coś z jego figli z panienką, na zabawkę jego żoneczki. Wolę nie ryzykować. Wezmę kamerę ze sobą. Drink wzmocniony odpowiednim narkotykiem usunie jego ewentualne opory. Nie zorientuje się, że wpada w pułapkę, aż będzie za późno.
- Ty jesteś profesjonalistką - jak zawsze się zgodził. - Druga opcja to dostać się tam przez córkę, będzie na imprezie brata. Trzecia to włamać się. To dla mnie plany B i C. Ten ostatni nie taki zabawny. Plan D to poznać go najpierw poprzez wirtualną zabawę.
- To może trwać zbyt długo, ale jeśli nie powiedzie się plan A mogę przejść do D choć to mogłabym zostawić i tobie, jesteś w tym nie gorszy ode mnie.
Roześmiał się i posłał jej głośnego całusa.
- Z jego córką co najwyżej. Zawsze sprawdzam kto jest po drugiej stronie, wiesz, przyzwyczajenie. I nie bardzo mnie podnieca jakiś napalony facet. Dzisiejszej nocy chcesz odpocząć?
- Chętnie spędzę ten czas w domu, ale jeśli masz pomysł jak mi go urozmaicić jestem otwarta na propozycje. Jeszcze bardzo wczesna godzina.
- Ok, w takim razie żadnych dodatkowych robótek - Miami nocą nie spało, H4 potrafił znaleźć nowe zajęcie niemal w dowolnej chwili. - Po takim dniu nie wymyślę nic, co sprawiłoby ci więcej przyjemności. Wiesz Jess, wiem po co szukałaś wirtualnej zabawy. Możesz robić to co ty chcesz. A ja bardzo lubię swoją rolę w tym.
Roześmiała się wychodząc z wody.
- Ok za pół godzinki spotkajmy się z sali holograficznej. - Powiedziała wchodząc do regeneratora.

Eleanor 01-08-2014 20:18

Nałożyła pełen kostium do rzeczywistości wirtualnej i gogle. W pomieszczeniu działała klimatyzacja, która dostosowywała temperaturę do programu. Ruchoma taśma pozwalała się poruszać bez końca, a wysuwające się ze ścian przedmioty imitowały meble i inne elementy wyposażenia. Jess zaprogramowała sesję i włączyła urządzenie.
Sprzed jej oczy zniknęło sześcienne pomieszczenie, a w jego miejsce pojawiła się otwarta, ciemna przestrzeń, jakby kamienna pustynia, nad która błyszczały gwiazdy zupełnie niepodobne do tych świecących nad Ziemią. Biegła. Musiała uciekać. Ci straszni obcy, którzy napadli na statek kolonialny, którym leciała wraz z resztą ludzi deptali jej po piętach. Wyszła akurat by przyjrzeć się gwiazdom gdy to się stało. Patrzyła jak wywlekają kobiety ciągnąc je za włosy. Byli prymitywni. Jak ludzie przed tysiącami lat kiedy jeszcze nie marzyli nawet o podboju kosmosu. Byli wielcy, przynajmniej o głowę przerastali największych ludzkich mężczyzn i z tego co zdążyła zauważyć zanim pierwotny strach kazała jej uciekać, zbudowani bardzo proporcjonalnie. Jeden zauważył jej ucieczkę. Był coraz bliżej. Już prawie czuła jego oddech na plecach…

Nieważne jak szybko biegła, nie mogła uciec. Podświadomie zdawała sobie z tego sprawę. Grawitacja była tu nieco mniejsza niż na Ziemi, a ona nie była do niej przystosowana, w przeciwieństwie do tubylca. Prymitywne istoty miały na sobie tylko przepaski biodrowe, reszta wielkiego ciała była odsłonięta, zarośnięta i zbudowana chyba z samych mięśni. Poczuła jak coś ją podcina, jak leci do przodu. Tuż za sobą usłyszała zwierzęcy niemal warkot.
Upadła na ziemię, zderzenie z podłożem nie było tak bolesne jak na rodzinnej planecie. Z zaskoczeniem stwierdziła, że kamienie nie są też ani twarde, ani ostre. Były raczej jak pocięte kawałki naturalnej gąbki. Zaskoczenie kosztowało ją kilka bezcennych sekund, które mogłaby wykorzystać na podjęcie dalszej ucieczki.

Nie dostała na nią szansy. Potężne ciało, chociaż lżejsze niż się wydawało, przygniotło jej nogi. Tubylec rzucił się na nią, z prymitywną agresją i gwałtownością chwytając łapami bluzkę. Czuła jak ją rozrywa, jak ostre pazury drapią jednocześnie jej plecy. Nie ta część ubrania była jednakże głównym celem tej istoty, gatunku, który nie rozwinął nic prócz prostych instynktów. Złapał za jej spodnie, pragnąc dostać się do tego, co kryło się pod nimi. Warczał i węszył, jak gdyby to właśnie zapach kobiety wyzwalał u niego to zachowanie. Zaczęła się szarpać próbując kopać nogami które przytłaczał:
- Nie! Proszę nie! - Krzyknęła choć wiedziała, że nie ma to sensu. Inne kobiety też krzyczały lecz nie powstrzymało jego pobratymców. Widziała jak wciskają się między ich uda. Wielcy i dziwacznie ciemni. Nie jak czarnoskórzy ludzie. Mieli granatowo zielona, dziwnie połyskująca w świetle gwiazd skórę, teraz miała okazję się przekonać, że była gładka i ciepła jak jak skóra węża, którego kiedyś wzięła z terrarium.
Szarpnął brutalnie, cienki materiał nie był w stanie mu się przeciwstawić. Poczuła jak jeden z pośladków zaczyna piec, podrapany aż do krwi. To jednak nie było najgorsze. Szarpanie nic nie pomagało, kiedy brutalnie wciskał się pomiędzy jej uda, dopychał ją do ziemi. Czuła dokładnie jego dziwną skórę, ocierającą się o jej własną w wielu już pozbawionych ochrony materiału miejscach. Przepaska biodrowa wylądowała tuż obok głowy kobiety. Mogła się przyglądać temu skrawkowi z szeroko otwartymi oczami. Wiedziała co teraz nastąpi. Coś przerażająco wielkiego zaczęło naciskać na wejście wgłąb jej ciała. Bała się, drżała z przerażania, a jednocześnie ta zła część jej istoty, z którą musiała walczyć każdego dnia, czekała na to co musiało się stać z chorobliwą fascynacją. Musiała z nią walczyć. Podparła się na rękach w ostatniej rozpaczliwej walce o wolność.

Pchnął i znowu docisnął ją do ziemi. Wielki, obcy kutas zagłębił się w niej, wbił z całej siły. Tubylec zaryczał w tryumfie. Był olbrzymi. Zaskakująco ciepły, śliski i nie tak twardy jak ludzkie, chociaż czuła, że to się zmienia. Posiadł ją tak głęboko jak mógł. Rozepchał straszliwie, nie bacząc na nic. Złapał za włosy gwałconej kobiety, szarpiąc je w swoim kierunku. Ułamek sekundy cieszył się swoim zwycięstwem, zanim instynkt przejął kontrolę raz jeszcze i silne biodra zaczęły się poruszać.
Zawyła jak ranne zwierzę gdy ją wypełnił prawie rozrywając. Jednym, mocnym pchnięciem dotarł tak daleko jak nigdy nie byłby w stanie zrobić tego ludzki mężczyzna. Znieruchomiała natychmiast. Ten sam instynkt, który wcześniej kazał jej uciekać, teraz podpowiadał, że lepiej się nie ruszać. Że wtedy mniej będzie bolało, gdy tak ją wypełniał. Ale on zaczął to robić i ból znowu powrócił, choć już nie tak intensywny jak za pierwszym razem. Nie interesowało go co robi jego ofiara. Chciał dostać to, co mogła mu dać. Co mogło dać mu jej ciało. Trzymając za włosy, wbijając pazury drugiej łapy w pośladek, rżnął ją brutalnie, agresywnie zagłębiając się w ciasnym wnętrzu. Rozrywał ją prawie, był tak głęboko, że wydawało się to niemożliwe. I warczał. Jeden z jego pobratymców ukucnął nieopodal, patrząc na ten akt. Czekając być może na to, aż ten, którego teraz miała w sobie, zadowoli się i zostawi jej wycieńczone, zakrwawione ciało do ponownego użytku.
Była naprawdę zepsuta. Zawsze to wiedziała, nawet zanim wielebny zaczął wypędzać z niej diabła za pomocą swojego prącia. Teraz, kiedy jej ciało stało się pożywka dla chuci obcego dzikusa w zakamarkach jej odczuć powoli budziła się rozkosz. Przestała krzyczeć skupiając się na tych odczuciach, by wyłuskać je na powierzchnię bólu. Były jak lina, której mogła się trzymać by nie umrzeć ze strachu i niepewności. Przyjemność rosła i potężniała obejmując jej ciało niczym kokon i dopływając do najdalszych członków.

Czuła jak pracują mięśnie gwałciciela. Machnął łapą i warknął głośno, próbując w ten sposób odgonić konkurenta, który nie miał już na sobie przepaski. Widziała niemal trzydziestocentymetrowy organ. Podobny do tego, który posuwał ją brutalnie, sztywniejąc i stając się prawie jak mahoniowa pałka, ciepła i miękka na zewnątrz, za to o strasznie twardym rdzeniu. Czy to oznaczało, że obcy zbliżał się do spełnienia? Przyspieszył jeszcze, uderzając łapą w pośladek. Puścił jej włosy, za to poczuła, że się nachyla. Wielka ręka chwyciła ją za gardło, poczuła jak pazury pozostawiają delikatne rysy na skórze. Jak palce zaciskają się, przyduszając ją. Gwałcił ją zapamiętale, bez koordynacji, aby tylko szybciej i mocniej.
Dopóki nie zaczął jej dusić miała nadzieję, że nie skończy zanim ona nie dowie się jaka jest kulminacja ogarniającego ją uczucia. Potem jednak przestraszyła się. Nie chciała jeszcze umierać. Chwyciła go rękami za łapę, próbując odgiąć naciskające palce. Nie zwolnił. Nie panował nad sobą, próbując się zaspokoić. Może dzięki temu udało się jej odgiąć dwa z jego palców. Poczuł to. Warknął wściekle i puścił ją, zamiast tego brutalnie przygniatając głowę do podłoża. Korzystając z tego, że jest o wiele większy, trzymał ją tak, przyciśniętą policzkiem do ziemi i pracował biodrami, wpychając swój olbrzymi organ raz po razie.
Zamknęła oczy i chłonęła to co się z nią działo. Nigdy nie było tak wcześniej. Ciepło, prawie gorąco promieniujące od jego organu jakby łagodziło ból, a zamiast niego pojawiała się przyjemność. Coraz większa i potężniejsza. Choć mogło to się wydawać absurdalne zapragnęła nagle by poczuć go jeszcze bardziej, By zacisnąć się na jego narzędziu. Nie walczyła z tym odruchem. Obkurczone mięśnie nagle zmniejszyły pojemność otworu w którym poruszał się dzikus. Musiał poczuć tę nagła zmianę. Była zbyt intensywna. Tak jak ona poczuła. Moc, siłę i władzę, które wyzwoliły się w dzikim krzyku i gwałtownych skurczach.
Zaryczał głośno i tryumfalnie, dobijając do końca, wsuwając się tak, że zniknął w całości. Wtedy poczuła, jak strzela, potężnymi, długimi strumieniami śluzowatego, obcego nasienia. Wypełniał ją nim tak mocno, że część wypływała na zewnątrz zanim jeszcze z niej wyszedł. Puścił jej głowę i uderzył się pięścią w pierś. Jego pobratymiec uniósł się z kucek, prostując na całą wysokość.
Gdy tylko dzikus się z niej wysunął gwałtownie odwróciła się na plecy. Nie miała już zamiaru walczyć ani uciekać. To i tak nie miałoby sensu. Chciała jednak zobaczyć co się dzieje. Pełniej uczestniczyć w tym szaleństwie. Ten, który ją zgwałcił, także się wyprostował. Zbliżyli się do siebie i warcząc zderzyli torsami. Typowy przejaw prymitywnych, zwierzęcych samców. Ten, który nie posmakował jeszcze kobiecego ciała, uderzył pierwszy i po chwili już wymieniali się ciosami, zmagając o to, kto teraz posiądzie jej ciało. Wszędzie wokół inne kobiety ciągle krzyczały, choć znacznie słabiej. Mogła wykorzystać ich nieuwagę by uciekać, nie była już jednak pewna czy tego chce. Dokąd niby miałaby biec? Nie znała tej planety. Statek był uszkodzony i na pewno już stąd nie odleci, a to co przed chwila przeżyła było takie niezwykłe…

Bijatyka trwała przez chwilę, ale wreszcie jeden z nich wygrał. Byli tacy podobni, ale rozpoznała go po mokrym organie, zwisającym teraz w dół niczym sporej wielkości wąż. To był jej gwałciciel, teraz pokryty kilkunastoma zadrapaniami, jakie sprezentował mu oponent. Podszedł do swojej ofiary, ale chyba uznał, że tu może ją stracić. Chwycił ją więc za włosy i zaczął ciągnąć gdzieś, gdzieś z dala od statku i innych tubylców.
- Hej! - Krzyknęła chwytając go za rękę i próbując ratować owłosienie włosów. - Nie musisz mnie ciągnąć. Pójdę za tobą. - Nie rozumiał jej słów, wiec zaczęła uderzając drugą dłonią:
- Puść ty głupi bezmózgi brutalu!
Zatrzymał się i warknął. Pokręcił głową wskazując na statek i wskazał zupełnie inny kierunek.
Pokazała kierunek przeciwny do statku i pokiwała głową. Pokazała na jego rękę trzymającą jej włosy i pokręciła przecząco. Miała nadzieję, że w tym świecie te znaki nie znaczą czegoś wręcz przeciwnego niż u niej. Nawet jeśli znaczyły co innego, wydawał się zrozumieć. Puścił jej włosy, patrząc jak wstaje. Popchnął ją w wybranym przez siebie kierunku i szedł za nią, co jakiś czas poganiając, zirytowany wolnym tempem. Szybko doszli do zgrupowania większych skał. Wskazał na niezbyt szeroką dziurę w jednej z nich, przypominającą wejście do jaskini. Prowadziło nieco w dół, ale nawet ona musiała w nim poruszać się na czworakach.
Szła w dół ostrożnie, bo wszędzie panowały ciemności. Jedynie gdzieś daleko przed nią majaczyło słabe światło.
Niewątpliwie schodziła pod ziemię, a tubylec podążał za nią. Była jego zdobyczą. Czuł doskonale jej zapach, wypiętej w stronę nosa obcego, który kilka razy sięgał łapą do pupy kobiety. Ponownie stawał się agresywny i musiała się pospieszyć, jeśli nie chciała być wzięta w tym ciasnym, klaustrofobicznym korytarzu.

Sekal 01-08-2014 20:18

Wreszcie dotarli do sporej groty. Nie panowały tu takie ciemności, rozświetlane okrągłymi, wydzielającymi błękitne światło lampami, na pewno ukradzionymi z jakiegoś innego statku. Poza tym miejsce to praktycznie nie było wyposażone. Centralną pozycję zajmowało prymitywne posłanie ze skór. Szybko odwróciła się do niego przodem. Wiedziała że znowu ją weźmie. Nie ukrywał swoich pragnień. nie mógł, u samców zawsze było to trudne. Tym razem nie miała zamiaru leżeć na brzuchu bez ruchu. Miała ochotę wziąć w tym pełny udział od początku do końca.
Miała rację. Obcy nie zamierzał dać jej nawet chwili i rzucił się na nią, przewracając na plecy, prosto na posłanie ze skór. Jego organ znowu sztywniał, gruby, długi i ze śluzem wyciekającym z otworka na końcu. Chwycił za piersi kobiety i zaczął szarpać resztki ubrania, które miała na sobie, pozostawiając bolesne zadrapania, jednocześnie wpychając się między jej nogi, zmuszając do mocnego rozszerzenia ich. W nietypowych oczach gwałciciela widziała prymitywną, pierwotną żądzę. Ugięła nogi w kolanach i rozszerzyła je maksymalnie ułatwiając mu dostęp.
- Ale z ciebie napalony samiec... - Wyszeptała mimowolnie czując podniecenie. Już wiedziała czego się po nim spodziewać i wyczekiwała tego.
Nie widziała samic wśród napastników, być może była to ich jedyna okazja, aby zaznać tego typu rozkoszy. On zresztą i tak nie zwracał uwagi na to co mówi czy robi, wpychając w nią właśnie swojego olbrzymiego penisa. Nie było to łatwiejsze niż za pierwszym razem, wnętrze znacznie mniejszej kobiety nie mogło przystosować się do takiej wielkości. Znowu poczuła jak ją rozrywa, napierając całym swoim ciałem. Wbił się nie dbając o przyjemność ofiary. Liczył się tylko on. Od razu zaczął ją posuwać, trzymając w talii tak, że praktycznie unosiła się w powietrzu. Niska grawitacja pozwalała na to, a on mógł swobodnie nabijać sobie ciało kobiety na potężny organ.
Myślała, że za drugim razem, ból będzie mniejszy, ale pomyliła się i to mocno. Nadwyrężone już wcześniej ciało dodatkowo piekło i szczypało. Czuła się jak kukiełka na patyku podrygująca w rytm ruchów lalkarza. Nie miała zamiaru się poddać. Musiała ponownie poczuć to nieziemskie uczucie, którego jej dostarczył. Uniosła nogi i oplotła mu je w pasie. Zacisnęła z całych sił by zyskać możliwość jakiejkolwiek kontroli.

Nie ulegało wątpliwości, że był silniejszy i nie pragnął tego robić delikatnie. Wypychał biodra i jednocześnie nasuwał ją na twardą, śliską pałę, olbrzymie narzędzie do zaspokajania potrzeb. Bawił się nią jak ciepłą, miękką zabawką. Używał ostro, warcząc przy tym, dysząc i porykując z zadowolenia. Ogarniało go uczucie zwycięstwa, widziała to. Ona się w tym nie liczyła, nie licząc tego co mu zapewniała: ciepłego, ciasnego, mokrego wnętrza. Musiała sama zatroszczyć się o swoje potrzeby, ułożyć tak by było przyjemniej, by znów poczuć rozkosz, którą wiedziała już teraz, był w stanie jej dostarczyć. Zagubiła się w swych doznaniach, bo tylko tam mogła ją odnaleźć i wydobyć na zewnątrz.
Jej ruch, delikatne zmiany ułożenia, ciepłe ciało, chociaż pokryte wieloma zadrapaniami, musiało mu się to wszystko podobać. Nie ustawał w pchnięciach, wbijając się tak niesamowicie głęboko, ale przyciągnął ją bliżej siebie, zmusił do tego, by praktycznie siedziała na jego prąciu i złapał mocno za tyłek, wbijając pazury. Unosił ją i opuszczał na siebie, mogła częściowo przyjrzeć się jak ogromny kawał twardego, sztywnego mięsa wbija się w jej ciasną szparę.
Zarzuciła mu ramiona na szyję. W tej pozycji było jej łatwiej. Pierwsze odczucia przyjemności zaczęły wypływać na powierzchnię. Dziewczyna wbiła palce w jego kark i odchyliła do tyłu głowę. Jej długie, posklejane teraz włosy pieściły podrapane plecy.
Jęknęła cicho.

Nie zamierzał szybko kończyć. Nabijał ją na siebie, rżnąc niczym małą szmacianą laleczkę. No, już nie do końca szmacianą. Dotyk jej palców i jęk wyzwoliły w nim jeszcze większą bestię. Zaryczał i wstał, bez trudu unosząc do góry ciało kobiety. Zatoczył się z rozkoszy i przeszedł kilka kroków. Poczuła jak dociska jej podrapane plecy do ściany, równie miękkiej co wcześniej kamienie i ziemia tej planety. W takiej pozycji naparł na nią mocniej, jego twardy drąg ślizgał się w szparce, drżąc z tego co mu dawała.
Przyjemność stawała się coraz intensywniejsza. Na szczęście dzikus okazał się długodystansowcem i miała czas by te wrażenia dojrzały w jej ciele. Zaczęła się o niego ocierać i przyciskać mocniej w miarę jak podniecenie zabijało ból. Teraz jęczała już głośno, od czasu do czasu wydając z siebie nawet okrzyki. Była coraz bliżej kulminacji.
Ruchy tubylca straciły równy rytm, przemieniając się w chaotyczne pchnięcia. Jego ciepłe, gładkie ciało ocierało się mocno o skórę kobiety, drażniło sutki, dobijało do ściany. Warczał i wył, a nie do końca tym razem sztywny penis penetrował ją w takich miejscach, w jakich nie sądziła, że jest to możliwe. Wreszcie grotę wypełnił ryk. Poczuła jak pulsuje, nie przestając jej posuwać. Tryskał jednocześnie długimi strumieniami. Jednym za drugim, jakby nie miał przestać. To i w niej puściło tamę. Delikatne, drobne ciało, zaczęło się zaciskać na strzelającym drągu prawie idealnie w tym samym rytmie. Nie panowała nad siłą swoich odczuć. Krzyczała i drapała ciało które otaczało ją ze wszystkich stron szczytując razem z nim.

To był najdłuższy męski orgazm, jaki poczuła w sobie kiedykolwiek. Trwał i trwał, a sperma obcego wypływała z niej ciurkiem, zmieszana z kobiecymi sokami, rozlewając się po ziemi. Wreszcie samiec skończył i dysząc ciężko przeniósł i rzucił swoją ofiarę na posłanie, niczym zużytą zabawkę.

- Komputer zakończ program - powiedziała Jessica siadając na ziemi.
Otoczenie zmieniło się natychmiast, wróciły znajome Jess ściany, liny odczepiły się od jej ciała i została pochwycona przez miękki fotel, który wysunął się z podłogi. Powoli zdjęła gogle i rozprostowała mięśnie.
Przez chwilę leżała bez ruchu odpoczywając po przeżytych zmaganiach:
- Żyjesz? - z lekkim uśmiechem na ustach zapytała netrunnera.
W odpowiedzi usłyszała warkot, prawie idealnie taki, jaki wydawał z siebie obcy. I zaraz po nim śmiech, w którym rozpoznała stuprocentowego H4.
- To ja powinienem pytać ciebie, prawie cię przepołowiłem.
- To właśnie jest urok wirtualnego seksu. - Odpowiedziała równie rozbawiona. - To co niemożliwe na kilka sekund staje się realne.
- Trwało to znacznie dłużej niż kilka sekund - była prawie pewna, że pokazał jej po tych słowach język. - Następnym razem zaprogramuję całe stadko.
- Świetnie. Następnym razem niech to będzie twoja fantazja. Zaskocz mnie. - Powiedziała wstając i wychodząc z pomieszczenia. Światła powoli zapalały się, a potem gasły, gdy szła do głównej sypialni w domu.

Eleanor 04-08-2014 18:38

Sobota, 2 styczeń, 2049
1:59 pm czasu lokalnego
Miami, dom Desire


Intimacy był jednym z największych i najlepszych sklepów z bielizną, jakie oferowało Miami. Sieć jakiś czas temu rozszerzyła swoją działalność prawie na całe Stany, w każdym dużym mieście mając już salon i ciesząc się popularnością, szczególnie wśród ludzi bogatych i lubiących mieć pełen wybór, od klasycznej bielizny po tą najbardziej erotyczną i wręcz perwersyjną. Ta sekcja znajdowała się w tylnej części sklepu, tworząc coś w rodzaju seks shopu, z rodzaju tych eleganckich. Tutaj nawet ekspedientki ubrane były skąpo i seksownie, a oprócz prywatnych przebieralni łatwych do odgrodzenia, były również zwyczajne, znacznie bardziej odsłonięte. Przy wejściu następowała selekcja klientów, a niewielka plakietka informowała o tym, że nie uświadczy się tam kamer.
W tym właśnie sklepie zapragnął spotkać się Hugo Morales.

Mężczyzna czekał już na nią przed wejściem. Jego szofer właśnie przeparkowywał samochód. Stały klient, korzystający z jej usług całkiem regularnie już od trzech lat, był jednym z najbardziej wiernych i najbardziej bogatych. Z tego co wiedziała, głównie dzięki H4, stanowiła jedyną alternatywę do żony, którą kochał co prawda, ale która nie zawsze mu wystarczała. Wiedziała nawet o Desire, lecz mimo usilnych starań Hugo, nigdy nie udało mu się namówić jej na spotkanie we trójkę, czego wyraźnie żałował. Ubrał się zupełnie nieformalnie, w luźną koszulkę, krótkie spodnie oraz sandały, wszystko najlepszej jakości, ale cienkie i lekkie. Drugi stycznia okazywał się bardzo ciepłym dniem.
Luksusowa call-girl niczym nie przypominała kobiet jej profesji, którym w życiu nie wiodło się tak dobrze. Miała na sobie jasnoróżową sukienkę prosto od Diora, a na nogach delikatne, srebrne sandałki od Jimmy’ego Choo. Na jej szyi, na misternie wykonanym, platynowym łańcuszku zawieszony był prawie dwucentymetrowy, różowy diament, który dostała od Hugo w prezencie, na drugą rocznicę ich znajomości. Całości obrazu stuprocentowej damy z wyższych sfer dopełniała biało-różowa kopertówka z najnowszej kolekcji Loui Vuittona. Gdy Wilfred otworzył przed nią drzwi białego Cadillaca, oryginalnego klasyka z 1969r. Wysiadła i podchodząc z uśmiechem do mężczyzny podała mu rękę do pocałunku. Wiedziała doskonale, że dla Moralesa liczy się przede wszystkim klasa.

Przywitał ją szerokim uśmiechem i pocałunkiem w policzek. Klasa klasą, ale człowiek ten z ogromną przyjemnością wyzbywał się formalnej etykiety i sztucznych słówek w jej obecności. Jak wielu innych, czuł się swobodnie wiedząc, że nie musi nic udawać.
- Desire… - obejrzał ją dokładnie i żartobliwie zakręcił jak w tańcu, zmuszając sukienkę do lekkiego zawirowania. - Dobrze cię widzieć. Wszystkiego najlepszego w Nowym Roku.
Objął ją delikatnie w pasie i poprowadził do wnętrza sklepu. Ochroniarz skinął im na powitanie i otworzył drzwi. Mimo nowoczesnej techniki, dbano tutaj o pewien formalizm. Przynajmniej w tej pierwszej, nudniejszej części sklepu.
- Ostatnio Alex narzekała, że nie ma niczego seksownego do ubrania. Całe tony formalnej albo nawet koronkowej bielizny, ale nic co stawiałoby mnie na baczność od samego patrzenia. Pomożesz mi to zmienić, moja piękna?
- Z prawdziwą rozkoszą Hugo. - Powiedziała wsuwając mu rękę pod ramię i przytulając się nieznacznie. - O ile się nie mylę twoja żona ma dokładnie taką samą figurę jak ja…?
- Bardzo podobną - przyznał, nawet nie zerkając wokół siebie, od razu kierował się do dalszej części sklepu. Nachylił się do jej ucha. - Ostatnio mi marudzi, że chciałaby sobie powiększyć piersi, bo obecne mnie nie podniecają. Straszna bzdura, ale nie mogę jej przekonać. Musisz wymyślić co zrobić, by zgodziła się spotkać we trójkę, ja już nie mam pomysłów - westchnął.
- Może najpierw powinna mnie poznać? - Zastanowiła się - Ale chyba lepiej jej nie mów kim jestem od razu. Najlepiej na jakimś przyjęciu albo w teatrze. Może wtedy mnie uda się ją przekonać?
- Jesteś jedyną, którą pozwoliła mi mieć - uśmiechnął się. - Uważam, że i tak jest o to zazdrosna, ale zazdrość można wykorzystać także w przyjemny sposób, prawda?
Doszli już do przejścia, gdzie stał kolejny ochroniarz. Skłonił się lekko, otwierając drzwi..
- Witamy, panie Morales.
Za przejściem, zasłoniętym lekką kotarą, która już sama się odchyliła, znajdował się raj osób lubiących piękno, erotyzm i wulgarność w jednym. Każdy rodzaj ubrania erotycznego, od lekkich koronek po ciężkie skóry, miał tu swoje stoisko - w odmianach damskich i męskich. Pomiędzy półkami przechadzały się ubrane w szpilki, pończochy i seksowną bieliznę zgrabne kobiety oraz zwykle nie mający na sobie więcej niż bokserki i siateczkowe bluzki lub przeźroczyste koszule dobrze zbudowani mężczyźni. Jedyna w swoim rodzaju obsługa sklepu, zawsze mogąca doradzić. Hugo chciał jednak czegoś więcej od samego doradzania, dlatego wziął ze sobą Jess. Klientów o tej porze nie było wielu: dwóch młodych chłopaków, mniej więcej pięćdziesięcioletnia para oraz samotna kobieta w średnim wieku. Jeśli był tu ktoś jeszcze, to co najwyżej w zamkiętych poczekalniach.
- Od czego radzisz mi zacząć? - usłyszała pytanie Moralesa.
- Od czarnej koronki - Powiedziała bez wahania. Coś głęboko wyciętego na biodrach i z nagimi plecami za to z lekkim golfem. - Nachyliła się do niego i wyszeptała zmysłowo:
- Pomyśl o prześwitujących przez tkaninę, jej kształtnych piersiach…
Pokiwał wolno głową, rozglądając się. Wypatrzył odpowiednie stoisko i powoli ruszył w tamtą stronę. Obsługa ich nie zaczepiała, nie widząc takiej potrzeby. W takich miejscach pracownicy doskonale potrafili wyczuć czy są potrzebni.
- Czarna koronka, nie uważasz, że uzna to za zbyt banalne? - Hugo był wymagającym klientem, za to zdecydowanym, kiedy coś mu się już spodobało. - Będziesz musiała zademonstrować - to już rzucił z uśmiechem. - Myślałem o tym, żeby kupić jej coś erotycznego, trochę rozgrzać, a potem pokazać prawdziwy, wulgarny prezent. Wiem, że ma brudne myśli, ale za bardzo się ich wstydzi. Zorganizuję jakieś neutralne spotkanie, jestem pewien, że mogłabyś jej wiele nauczyć. Jedyna mi znana, która się dorobiła, a mimo to wciąż to robi - pocałował delikatnie i wręcz kurtuazyjnie policzek Desire, ostatnie słowa wypowiadając bardzo przyjacielskim tonem. Tonem wręcz podziękowania.
- Jak mogłabym zrezygnować z czegoś co dostarcza mi tyle wrażeń i przyjemności? - Odpowiedziała uśmiechem na jego słowa i otarła się o jego ciało, owiewając go zapachem eleganckich perfum. - Co do wyboru stroju, przede wszystkim chodzi o fason. Powinien być taki, który cudownie podkreśla figurę kobiety, a dodatkowo ma pewne niezwykłe dodatki jak na przykład ten…

W kroku, wykonanego z eleganckiej, delikatnej koronki gorsetu znajdowała się bardzo sprytna wkładka z wypustkami. Można sobie było bez trudu wyobrazić, że pasuje idealnie do kobiecej pochwy. W środku miała otwór, przez który mógł się bez problemu zmieścić męski organ. Wkładka, niczym tulejka przedzielałaby stykające się ciała, a wypustki musiały dostarczać dodatkowych stymulacji, zarówno kobiecie jak i mężczyźnie.
Hugo przyglądał się temu przez chwilę, dotykając materiału.
- Nie wiem czy to bardziej pasuje do prezentu erotycznego czy wulgarnego - rzekł z rozbawieniem. Wyświetlił sobie holograficzny obraz ubranej w to kobiety. - Wygląda nawet ciekawie. Boję się tylko, że Alex się nie spodoba, szczególnie, gdy nie będzie odpowiednio podniecona. Możemy przymierzyć.
- Ależ Hugo - Uderzyła go lekko i żartobliwie otwartą dłonią w pierś. - Mówisz tak jakbyś obawiał się wyzwań, albo miał wątpliwości czy rozniecisz ogień we własnej żonie. Ja nie mam wątpliwości że potrafisz sobie doskonale poradzić z tym zadaniem.
Zaznaczył w wirtualnym koszyku. Towar miał być dostarczony do wybranej przymierzalni, gdy już zdecydują się tam udać.
- Może to nasz mały małżeński problem seksualny, za mało nowych bodźców i za mało urozmaiceń. Ma problem z wielkością piersi. Wybierzmy coś, co je podkreśli i nie będzie powiększać. To będzie cel na łagodniejszy prezent, aby stanął mi na sam widok tak wyeksponowanego biustu.

Sekal 04-08-2014 19:55

Jess rozejrzała się po sklepie i ruszyła w kierunku jedwabnych kompletów. Przez chwilę przyglądała się ofercie po czym wyjęła jeden, w ostrym kolorze czerwieni. Miska biustonosza miała przez środek jedynie pasek tkaniny, w miejscu sutka wycięty i zastąpiony srebrnym ringiem. Taki sam ring usytuowany był na środku łona łącząc ze sobą trzy paski jedwabiu:
- Co myślisz o tym? - Pokręciła bielizna przed oczami Hugo.
- Ładne. Seksowne. Pasuje do jej bardzo okazałych sutków - pochwalił Morales, biorąc tkaninę w dłoń i przesuwając po niej palcem. - Doskonały materiał. Pragnę sprawdzić czy na mnie działa. Najpierw jednak prezent wulgarny. I jeden dla ciebie. Wybierz sobie co zechcesz. Dla Alex myślałem o lateksie lub skórach, nigdy jej nie widziałem w czymś takim. Co myślisz?
- Przyda się z pewnością gdy już namówmy ją na wspólne spotkanie. Jakiś obcisły gorset jedynie podnoszący biust do góry, zapinany na klamry. Z pasami na pończochy, i do tego stringi z dwoma wycięciami w odpowiednich miejscach. Koniecznie z naturalnej skóry, cieniutkiej i idealnie wyprawionej, farbowanej na czarno.
- O tak - byli już w odpowiednim dziale i Hugo wybierał odpowiednie rzeczy. Sprawdzał je trochę mniej dokładnie, co znaczyło, że był już podniecony. - Wybierz dla niej jeszcze prawdziwie dziwkarskie szpilki i obcisłą, bardzo krótką mini, może z otworem z tyłu? Nie musi przykrywać całej pupy. Pragnę ją tak zobaczyć, tylko nie jestem przekonany, że sam namówię do założenia takiego stroju - uśmiechnął się z rozmarzeniem.
Kobieta z wprawą wyszukała odpowiednią spódnicę idealnie pasującą do gorsetu:
- Co do butów, proponuję raczej kozaczki za kolana. Oczywiście czarne i z tak samo miękkiej i delikatnej skóry jak gorset. Powiedzmy coś takiego… - Pokazała mężczyźnie co ma na myśli.
- Ah, wiedziałem, że dobrze robię, że cię ze sobą biorę - zbliżył się i złożył pocałunek na policzku, ale bardzo blisko warg kobiety. - Teraz coś dla ciebie - powiedział ciszej, zmysłowo. - Nie mogę cię zaniedbywać.
- W takim razie chodźmy - Pociągnęła mężczyznę w kierunku ekspozycji z bielizną nocną. - Poproszę o tę koszulkę:
Jej palec dotknęła wiszącej na wieszaku, kreacji. Zrobiona była z batystu tak delikatnego, że wydawał się zaledwie mgiełką. Dodatkowo wrażenie to podkreślała jego niebieskawa barwa. Szata długa do ziemi miała z dwóch stron rozcięcia do pasa, głęboki z przodu do pępka z tyłu do pośladków dekolt, chroniły przed całkowitym rozejściem się na boki, jedynie dwa cieniutkie paski związane na kokardki.
- Piękna - Morales dodał ją do koszyka, uśmiechając się. Był z tych, którzy nie zerkają nawet na cenę. - Będziesz musiała ją ubrać na nasze następne spotkanie, może to we trójkę. Oczywiście skorzystam najpierw z twojej rady i poznam was, zanim do tego dojdzie.
- Będzie więc na ciebie czekała. Jako pierwszy będziesz miał okazje mnie w niej zobaczyć.
Bycie kimś takim jak Jess miewało swoje zalety. Wielu mężczyzn jej słuchało, bardziej pewnie niż swoich żon, przynajmniej w niektórych sprawach.
- A teraz chodźmy przymierzyć prezenty dla Alex. Którą przymierzalnię wybierzemy? - spytał prowokująco.
- Oczywiście największą, z wielkim lustrem i najwygodniejszą kanapą - Odpowiedziała mu podobnie. Nie była zdecydowanie kobietą, która obawia się wyzwań.
Roześmiał się i objął ją w pasie, kierując się odpowiedniej sekcji sklepu.
- Zbyt dawno nie zaznałem dreszczyku robienia czegoś niegrzecznego - weszli do czegoś w rodzaju mini-hotelu, z niezbyt grubymi ściankami, lecz będącym być może najbardziej luksusową przebieralnią w mieście. Bieliznę i wszystkie inne rzeczy można było od razu wypróbowywać, choć najpierw należało zapłacić. Klienci decydowali, czy odbędzie się to zupełnie prywatnie, czy… nie. Pomieszczenia miały bowiem cały szereg opcji. Oraz małą łazienkę. Reszta wystroju, jak aluminiowa rura, lustro, scena i tym podobne, były do wyboru. - Nie spotykałem się z tobą przez jakiś czas myśląc, że jesteś powodem braku chęci Alex, aż nie uznałem, że to jednak nie to. Dlatego próbuję w ten sposób.
- Zdecydowanie muszę ją poznać. - Powiedziała Jess siadając na wyściełanej czerwonym adamaszkiem, szerokiej kanapie z wygodnymi oparciami. Musieli poczekać chwilę zanim obsługa nie przyniesie wszystkich wybranych przez nich artykułów. - Tyle o niej opowiadałeś, że wydaje mi się jakbym znała ją już bardzo dobrze.
- Ciekawe ile w tym prawdy co naopowiadałem. Nie wszystko pamiętam - posłał jej słaby uśmiech i usiadł obok niej. - Jest cudowna, tak jak i ty. Ostatnio jednak… ktoś głupi mówił kiedyś, że seks to nie wszystko. Tylko przy jego braku zaczynają się psuć inne rzeczy. Może nie jestem idealnym mężem, ale zawsze starałem się dać jej ile mogłem. Nawet zrezygnowałem z oglądania się za kobietami, nie mówiąc o czymś więcej. Z jednym wyjątkiem, ma się rozumieć.
- Jestem niegroźna - Desire uśmiechnęła się - Nie sięgnę po cudzego męża, bo co niby bym zrobiła cały czas tylko z jednym mężczyzną? Albo on umarłby z wyczerpania próbując mi dogodzić, albo ja umarłabym z nudów. - Stwierdziła żartobliwie. Jednak to co mówiła wcale nie było dalekie od prawdy.
- Musicie się poznać - roześmiał się szczerze. - Za tydzień w sobotę, w San Francisko Opera jest premiera Cyrulika Sewilskiego. Wybierzesz się ze mną i Alex? Załatwię ci dwa bilety. Chociaż nie wiem kogo powinnaś zabrać, żeby nie zaburzyło naszego niecnego planu…
- Masz jakiegoś znajomego geja? Takiego, który jest wielkim koneserem opery. To idealnie rozwiąże twój problem - podsunęła call-girl.
Pokiwał do siebie głową i zamyślił, co było odpowiedzią na to pytanie. Pewnie już myślał jak to zorganizować. Drzwi pokoju otworzyły się, do środka weszła wysoka, ubrana w piękną bieliznę kobieta i zaraz za nią, równie skąpo odziany mężczyzna. Przynieśli wszystko na specjalnych wieszakach, które ustawili na środku pomieszczenia. Wyszli i ich miejsce zajęła naturalnie ruda dziewczyna z tacą z kieliszkami z szampanem oraz przekąskami.
- Czy życzą sobie państwo coś jeszcze?
Hugo spojrzał pytająco na Jess.
- Gdzieś tutaj jest konsola z muzyką… - luksusowa kurtyzana popatrzyła na nią pytająco - Rozumiem, że można sterować nagłośnieniem i rodzajem utworów?
- Oczywiście proszę pani, na stoliku jest panel. Proszę tylko pamiętać, że w razie chęci puszczenia głośnej muzyki należy włączyć pełne wyciszenie pokoju - uśmiechnęła się uroczo do Jess, w policzkach pojawiły się dołeczki. Hugo właśnie brał kieliszki z szampanem, więc kobieta pozwoliła sobie na kokieteryjne puszczenie oka do call-girl, która w odpowiedzi posłała jej całusa.

Zasób muzyki okazał się ogromny i różnorodny, ale Desire nie miała problemu z decyzją nastawiła sundtracka ze starego, ale nadal tchnącego erotyzmem “Nine ½ weeks” i jeszcze raz odezwała się do dziewczyny:
- A kamera z rzucania obrazu na panele ścienne?
Zapytana nachyliła się, ukazując z bliska ubrany wyłącznie w skąpy koronkowy stanik biust i przesunęła powolnym ruchem dłoń Jess na odpowiednie miejsca na panelu.
- Tutaj, wybór taki jaki sobie państwo życzą.
- Doskonale. - Desire wysunęła kciuk i delikatnie pogładziła nim dłoń kobiety. - Po prostu idealnie…
- Czy mogę pomóc w czymś jeszcze? - zaproponowała ponętnie, spoglądając w oczy rozmówczyni. Hugo właśnie siadał ponownie na kanapie, uśmiechając się kącikiem ust. Nie spieszyła się z zabraniem dłoni.
- Co powiesz Hugo by została i pomogła mi się rozebrać? - Zapytała miękko call-girl nie zrywając z dziewczyną kontaktu wzrokowego.
Rudowłosa oblizała ciemnoczerwone, błyszczące wargi, także utrzymując ten kontakt. Morales wahał się krótko. Przed Alex był dużym kobieciarzem, a przecież Jess była idealna w dotrzymywaniu tajemnicy.
- Myślę, że taka pomoc będzie mile widziana… - zawiesił głos, wiedząc dobrze, że to wcale nie mieściło się w tym co zwykle robiła obsługa. Call-girl podejrzewała, że część z nich zwyczajnie to lubiła, tak samo jak ona lubiła swoją pracę.
Elektryzująca muzyka rozbrzmiewała w ich uszach. Desire zaczęła się wolno odsuwać od pulpitu, poruszając ciałem w jej rytmie i ciągnąc za sobą dziewczynę, zapraszając ją w ten sposób do erotycznego tańca. Odwróciła się tyłem i otarła o jej ciało, powoli opuszczając się w dół, a potem wracając w górę. Jej ręce błądziły po młodym, gładkim, prawie nagim ciele.
Wszystko to odbijało się wielokrotnie pod różnymi kątami i w różnym powiększeniu, na wszystkich ścianach pomieszczenia. Rudowłosa szybko dostosowała się do tego, z wprawą od razu rzucającą się w oczy. Uśmiechała się, a jej ciało ocierało się o Desire, dłonie sunęły od nagich ud, aż po szyję drugiej kobiety. Z każdym takim ruchem podwijała trochę sukienkę, odsłaniając więcej nagiego ciała. Hugo rozsiadł się wygodnie i przyglądał temu z wyraźną przyjemnością na twarzy i nie tylko. Oczom Desire wcale nie umknęło to, że musiał się poprawić na kanapie, kiedy coś mocniej zaczęło go uwierać w kroczu. Od trzech lat wiedziała, że mały tam nie jest. Prawie niewidocznym gestem wskazała dziewczynie zapięcie swojej sukienki. Nie musiała czekać, zwinne dłonie szybko poradziły sobie z zamkiem, nie zwalniając i nie zmieniając rytmu ani na chwilę. W zdejmowaniu i zakładaniu rzeczy musiała być mistrzynią. Sukienka opadła, a Jess wyszła z niej i zręcznie odkopnęła jednym ruchem. Pod spodem miała jedynie cieniusieńkie, jedwabne stringi, w takim samym jasnoróżowym kolorze. Obróciła się przodem ko kobiety, nachyliła do jej ust i złożyła na nich gorący, wolny pocałunek. Poczuła jak rudowłosa była podniecona, kiedy wsunął się w nią jej język. Podejrzewała, że znacznie mocniej ciągnęło ją do kobiet niż mężczyzn, a Desire trafiała idealnie w jej gusta. Dłonie dziewczyny nie zaprzestały tańca, podobnie jak biodra, kiedy ocierała się całym ciałem. Call-girl odsunęła od niej usta na milimetry i tchnęła w nie cicho:
- Teraz zdejmij moje majteczki…
Palce rudowłosej wsunęły się pomiędzy ciało a materiał, chwyciły go i dziewczyna zaczęła zsuwać je w dół, odsłaniając nagie łono Jess. Powoli, kołysząc się w rytm muzyki, pozwalając patrzeć Moralesowi, z trudem wytrzymującemu ten show. Gdy bielizna została już zdjęta dziewczyna wskazała na koronkowe wdzianko, sugerując by dziewczyna podała je i pomogła się jej ubrać. Pracownica "Intimacy" wolnym, kołyszącym krokiem podeszła do wieszaka i pochyliła się lekko. Ubrane wyłącznie w koronkowe majteczki pośladki wypięły się do nich, chociaż wcale nie musiała tego robić, aby zdjąć to ubranie. Trzymając je w rękach podeszła do Jess, patrząc w jej oczy i uśmiechając się. Uklękła, rozszerzyła przy tym swoje uda i przygotowała body do tego, aby call-girl wsunęła w nie swoje boskie nogi. Zrobiła to wolno i ostrożnie, nie tylko dlatego, że wciąż miała na nogach niebotycznie wysokie sandałki, lecz przede wszystkim, by dostarczyć jak najwięcej wrażeń nie spuszczającej ją z oczu parze. Stanęła w rozkroku ułatwiając dziewczynie wsunięcie stroju na i w swoje ciało.
Widziała ich spojrzenia. Rudowłosa patrzyła w górę, ku jej twarzy, a Hugo głównie na body, które powoli unoszone wyżej zbliżało się do jej łona. Kiedy dotknęła końcówką szparki, uśmiechnęła się i oblizała usta.
- Jak mam nawilżyć? - zapytała niskim, podnieconym głosem.
- Pocałuj mnie kochanie. Głęboko…
Obniżyła na chwilę wyposażone w dotatkowy element body i zamiast niego zbliżyła swoje ciemnoczerwone usta. Objęła nimi łechtaczkę nowoczesnej kurtyzany, potarła ją językiem. Zniżyła się trochę i sięgnęła wgłąb szparki. Miała długi, zwinny języczek, który szybko zaczął się tam poruszać. Jęknęła. Hugo korzystając z tego, że chwilowo tylko Jess go widziała, wyraźnym gestem potarł swoje naprężone krocze.
Starsza z kobiet jęknęła czując sprawne działania pracownicy i przez chwilę oddawała się przyjemności jaką jej dostarczała. Potem dotknęła jej głowy i poruszyła biodrami by się odsunąć. Tutaj dziś liczyła się przede wszystkim przyjemność mężczyzny. Dla dziewczyny zaś liczyło się zadowolenie wszystkich klientów. Posłusznie odsunęła się, ale jedynie o centymetry, dzięki czemu miała doskonały widok, znów unosząc body. Naśliniła jeszcze końcówkę wypustki i wsunęła ją powoli we wnętrze Desire. Mniej więcej w połowie uniosła wzrok na twarz starszej kobiety.
- Dobrze? - spytała dwuznacznie.
- Idealnie… - Odpowiedziała ta uśmiechając się do niej. - Teraz ubierz mnie do końca.
Zamruczała w odpowiedzi i powoli wstała, a razem z nią body nasuwało i wsuwało się bardziej. Wreszcie spojrzały sobie w oczy, a wypustka weszła w pełni. Rudowłosa zaczęła zapinać strój na szyi Jess.
- Czy rozbierzesz się teraz dla mnie? - Zapytała Desire głośno spoglądając na Hugo. Dziewczyna nie widziała na kogo patrzy, a jej wypowiedź skierowana mogła być równie dobrze do niej.
- Jeśli tylko pan też tego chce, to zrobię to… - odpowiedziała dziewczyna na jej ucho, choć być może się domyśliła. Zapięła strój, a Hugo wolno odstawił kieliszek opróżniony już z szampana. Wstał powoli, zerkając na rudowłosą.
- Chyba nie powinienem, ktoś mógłby nie być zadowolony - uśmiechnął się, patrząc na dziewczynę i mówiąc o Alex.
Desire podeszła do niego i pogładziła po naprężonym materiale:
- Ona będzie dla mnie a ja dla ciebie. Myślisz, że to może komuś innemu przeszkadzać? Może zobaczy co potrafię dać kobiecie? Nagranie z tego pokoju jest tylko twoje… - zakończyła kusząco.
- Nie potrafię ci odmawiać - jęknął. - Być może nagranie pokażemy jej kiedyś, gdy już się poznacie… - pocałował jej usta, pierwszy raz tego dnia. Czuła jak jest spragniony.
Kochanka odwróciła się do dziewczyny:
- Rozbierz się śliczna i połóż na plecach na kanapie.

Eleanor 04-08-2014 20:14

Spojrzenie, które posłała jej pracownica sklepu, zawierało sobie radość i pożądanie. Stojąc na widoku zakołysała biodrami i sięgnęła za plecy. Stanik opadł na ziemię, odsłaniając średniej wielkości piersi o bardzo jasnych brodawkach. Ręce przesunęły się do majteczek, ale zanim je zdjęła, wypinając przy tym, odwróciła się do nich tyłem. Hugo tracił opanowanie, Jess rozpoznała to po tym, że ściągnął swoją koszulkę przez głowę bez czekania aż zrobi to kochanka.
- Jestem Martha - przedstawiła się rudowłosa, znów odwracając. Nad łonem miała niewielki trójkącik włosków koloru marchwi. - Pończochy i buty także mam zdjąć? - spytała ich oboje, ale patrzyła na kobietę.
- Nie, zostaw - odpowiedziała ta z uśmiechem i wróciła do zajmowania się mężczyzną. Ostrożnie rozpięła jego spodnie, uważając by nie urazić tej części ciała, która tak bardzo pragnęła wyrwać się na wolność.
Dziewczyna już bez słowa wolno podeszła do kanapy, mocno kołysząc przy tym biodrami. Położyła się na niej, celowo układając się wzdłuż, kiedy mogli podziwiać długie, zgrabne nogi ubrane w pończochy i zakończone butami na wysokiej szpilce. Penis Moralesa sam wyskoczył ze spodni i skąpej bielizny. Mężczyzna miał na sobie męskie stringi. Uśmiechnął się do Desire.
- Opowiedz mi o tym co masz na sobie, jak się w tym czujesz? Wyglądasz bardzo ponętnie, ale muszę wiedzieć wszystko, jeśli mam to sprezentować Alex - szepnął, zębami łapiąc płatek jej ucha.
- Wypustki ocierają się o mnie przy każdym ruchu, podniecając delikatnie w bardzo przyjemny sposób. Idealnie dostosowują się do ciała. Sądzę, że to jeden z tych inteligentnych materiałów z nanobotami, bo jakby pulsują i falują coraz intensywniej, może zaczynają się uaktywniać pod wpływem ciepła i wilgoci. Myślę, że kobieta, która to założy, będzie coraz bardziej podniecona i będzie myślała tylko o tym, by dołączył do niej w środku mężczyzna.
- O czym myślisz teraz? - zsunął sandały ze stóp, spodenki także zjechały na ziemię. Podniósł je i położył na fotelu, pozostając wyłącznie w białych, męskich stringach idealnie podkreślających jego zgrabne pośladki. Penis nie mieścił się w nich już kompletnie. Martha tymczasem nie spuszczała oczu z Desire, sunąc długim, czerwonym paznokciem od koronki pończoch w górę.
- Że powinniśmy dołączyć do kobiety na kanapie. - Uśmiechnęła się do niego. - Chcę poczuć co się stanie kiedy wypełnisz strój, który mam na sobie… - odwróciła się do niego tyłem i podeszła do mebla. Uklękła na nim między udami rudowłosej i zachęcająco poruszyła biodrami czekając na kochanka. Dziewczyna nie krępowała się rozchylić przed nimi swoich nóg, robiąc to powoli i prowokacyjnie. Palcem ciągle sunęła po ciele, ocierając o sutek, a drugą wyciągając do Jess. W tym czasie Hugo już znalazł się na kanapie, zaraz za pupą call-girl. Dokładnie przyjrzał się temu co widzi.
- Ten otwór jest bardzo… - poczuła jak obejmuje jej pośladki - ...zboczony. Brakuje tylko strzałki "włóż tutaj" - zażartował.
- Trudno go przeoczyć - odpowiedziała równie żartobliwie i pochyliła się w dół docierając do łona Marthy. Wysunęła język i wolno przejechała jego końcem po rozwartym przed nią klejnocie kobiecości. Dziewczyna jęknęła i uszczypnęła się w pierś. Może myślała, że to sen? Hugo nie czekał już dłużej. Nacelował, bo trudno ująć to inaczej i pchnął ostrożnie, nie wiedząc czego się spodziewać. Zaraz potem wciągnął głęboko powietrze.
- Czuję się teraz, jakbyś chciała mnie wessać do środka - stęknął. Jego duży penis rozciągał zarówno wnętrze jak i to urządzenie, dostosowujące się do wielkości i napierające mocno na szparkę kobiety. - I jeszcze mnie masuje… - westchnął z przyjemności. Jeśli faktycznie nie robił tego z żoną od jakiegoś czasu to tak zmasowanych doznań mógł nie wytrzymać.
Jess jęknęła w różową cipkę, która miała przed sobą, gdy tylko się w nią zagłębił. Wrażenie było całkiem interesujące i zdecydowanie oddziaływało na zmysły. Zaczęła mocniej nacierać na ciało Marthy, zlizując jej soki i smakując je ze znawstwem konesera. Była w tym naprawdę dobra. Wiedziała dokładnie gdzie i z jaka siła naciskać. Kiedy zwalniać, a kiedy przyspieszać. Wygrywała na rudowłosej pracownicy sklepu melodię rozkoszy. A ta reagowała na to głośnymi jękami, masowaniem swoich piersi i poruszaniem biodrami, kiedy jeszcze mocniej ocierała się o twarz kochanki. Wilgoć z niej wypływająca była jawnym świadectwem wielkiego podniecenia, ale to głównie mężczyzna oddziaływał na ciało call-girl. Po tym jak pierwszy raz się zagłębił, przez moment chłonął to dziwne uczucie.
- Jakby jeździły po mnie takie przyjemne… gąsienniczki? - zaśmiał się nie wiedząc jak inaczej ubrać to w słowa i jęknął zaraz potem. - Musisz mi potem powiedzieć… jak ty się czujesz… - Wysunął się trochę i pchnął mocniej, zaczynając rytmicznie brać ją od tyłu, ubraną ciągle w perwersyjne body. Ciekawe czy któreś z nich myślało o tym, że potem założy je inna kobieta i zostanie wzięta w podobny sposób.
Desire oderwała się na chwilę od kobiety, zastępując język równie zręcznymi palcami. Teraz one wygrywały na niej melodię, a każdy ruch odzwierciedłał się na twarzy, a potem zwielokrotniał na ścianach pomieszczenia, wirując w rytm nasyconej erotyzmem muzyki.
- Czuję... jakbyś nie był jednym... mężczyzną, ale kilkoma... biorącymi mnie... jednocześnie… - Wystękała z wyraźna przyjemnością. - Ruszającymi się... w różnych... kierunkach i z różną... intensywnością…
Słowa zlały się z głośnymi jękami rudowłosej, ciągnącej się sugestywnie za sutki i z entuzjazmem nabijającą na palce Jess, której szybkość ruchów wyznaczały głównie mocne pchnięcia mężczyzny. Urządzenie stymulowało dodatkowo ich oboje, ją skurczając, jego powiększając, wszystko to w zmiennym rytmie. Wyposzczony Morales nie dał rady. Jęknął i poczuła jak dochodzi. Jess wyprężyła się czując jego przyjemność. Przyspieszyła ruchy dłoni, by dać Marcie satysfakcję zanim będą musiały się znowu przebrać.
Nie musiała czekać długo, chociaż Hugo wydawał się nie spieszyć, tkwiąc w niej ciągle i przypatrując się bardzo sugestywnie obnażonej i dotykanej rudowłosej, która wiła się i jęczała, aż wreszcie wygięła swoje zgrabne ciało w łuk i krzyknęła z przyjemności, zaciskając się na palcach Desire. Opadła na kanapę, oddychając głęboko.
- I jak ja mam sprawdzić, czy drugi strój mnie podnieci od samego patrzenia? - mężczyzna zastanawiał się na głos, rozbawienie świadczyło o jego zadowoleniu. - Przecież nie ma szans, by zdołał mi zwiotczeć.
Call -girl odwróciła się do niego i powiedziała z szelmowskim uśmiechem:
- W kubełku z szampanem zostało trochę lodu…
- Uch, brutalnie! - roześmiał się i wyszedł z niej. Na stoliku leżały chusteczki ze specjalnym środkiem czyszczącym. Użył jednej, podając je także kobietom.

Sekal 04-08-2014 20:16

Wieczorem tego samego dnia

Dom Rubensa Jenkinsa, tak bowiem nazywał się jajogłowy, plasował się gdzieś pomiędzy domami bogaczy a domami tych biedniejszych. Umiejscowiony już na przedmieściach, otoczony ogrodem i z prostym basenem, stanowił spełnienie marzenia większości przybywających do Miami, niezbyt zamożnych ludzi. Piętrowy budynek nie dorównywał wielkością rezydencji Brelica czy chociażby jej własnej, ale mimo to nie dało się go wstydzić. Było już około dziewiętnastej, kiedy zjawiła się w okolicy. Nie było mowy tym razem o wykorzystaniu szofera, biedna dziewczyna z prowincji nie miała nawet własnego samochodu. H4 wypracował dla niej całą historyjkę i zdążył zapoznać z kilkoma dziewczynami z kolekcji koleżanek syna Rubensa – Lucasa.

- Pamiętaj, jesteś nieśmiała, sympatyczna i lubisz lizać dupy – chrząknął. - Dosłownie może też, ale lepiej się z tym za szybko nie ujawniaj – roześmiał się netrunner. - Żadnych konkretów nie zdradziłem oprócz tego co sama mi powiedziałaś o szesnastoletniej sobie, więc wymyślaj śmiało. Rubens ma pracownię na piętrze, we wschodniej części domu. O, jest i główna znajoma. Dobrze ją wykorzystaj to wkręci cię wszędzie. Nazywa się Jessika Simmons i tylko udaje taką bogatą. Nie zdradź, że o tym wiesz. Lubi jak ją się chwali i podziwia. Tak najłatwiej się dostać do jej łóżka – wywiad H4 jak zwykle był niezawodny. - Lucasowi na tym zależy, więc jak mu pomożesz, on może pomóc tobie. Ta blondynka obok niej to Eliza, siostra Lucasa.
Desire widziała jak sportowy, nowy ford cabrio mija ją i zatrzymuje się przed bramą domu Jenkinsa. Prowadziła go wysoka, czarnowłosa dziewczyna z mocnym makijażem na ładnej, choć nie pięknej twarzy. Ubrana w krótką, niebieską sukienkę pozwalała podziwiać sporo ze swojego ciała, szczególnie długie, opalone na oliwkowy kolor nogi. Typowy typ cheerliderki, za którą podążały inne. Razem z nią przyjechała córka Rubensa, znacznie niższa, szpilki nie mogły tego w pełni ukryć, typowo amerykańska blondynka o okrągłej, sympatycznej na pierwszy rzut oka twarzy. Simmon dostrzegła swoją nową koleżankę z internetu i pomachała do niej.
- Tu jesteś! Zapomniałaś mi zostawić swojego numeru, kochanie – uśmiechnęła się, obie dziewczyny wysiadły z samochodu. Od strony domu dobiegała już muzyka.
- Jeśli pragniesz młodych prawiczków to zlokalizowałem na imprezie dwóch takich, których na ciebie stać. No, ich rodziców, ale to bez różnicy – H4 zażartował, wyraźnie prowokując.
- Zapomniałeś, że dzisiaj sama jestem dziewicą, więc potrzeba mi kogoś bardziej doświadczonego. - Powiedziała Jess poprawiając swoje włosy i machając do wysiadających z samochodu dziewcząt.

Zgodnie z tym co planowała, poddała się gruntownej obróbce. Po za zmianą włosów na sięgającą do połowy pleców, prostą, jasnoblond fryzurkę, wyglądającą na całkowicie naturalną oraz odmłodzeniem cery i skóry, tak że bez trudu mogła uchodzić za szesnastolatkę, poddała się gruntownej odnowie narządów wewnętrznych, polegającej na silnym obkurczeniu ich wielkości oraz przede wszystkim przywróceniu błony dziewiczej. Postarała się o to, by ani jej ofiara, ani ci, którzy mogliby oglądać filmik, który miała zamiar nagrać, nie mieliby wątpliwości, że przed kontaktem z nim, była całkowicie niewinna. W pełni zautomatyzowaną i posiadającą możliwość ruchu mikro kamerę, zamontowała z zawieszonej na szyi obrozy z cieniutkiej białej skóry. Jej obsługą miał się zająć H4 i kobieta nie wątpiła, że będzie miał z tego sporo niezdrowej radości.
Założyła na siebie zwiewną, bawełnianą sukienkę na ramiączkach, od pasa rozkloszowaną i sięgającą do kolan. Na nogi założyła białe sandałki oraz co było raczej rzadkością w jej przypadku miała także ubraną kompletną bieliznę. Białe bawełniane figi i delikatny biustonosz z białej koronki uzupełniały obrazu idealnej niewinności, wprost gotowej do schrupania.
- Tak się cieszę, że cię widzę Jessico. - popatrzyła na drugą dziewczynę – oraz ciebie Elizo. To pierwsza impreza na którą udało mi się wyrwać a Miami bez ciotki. Tak się cieszę, że was poznałam.

- Wreszcie dziewczynka z prowincji się zabawi! - czarnowłosa roześmiała się i podeszła bliżej, całując na przywitanie w policzek. Bliżej nawet ust niż policzka. Eliza zrobiła to samo, ale bardziej konserwatywnie.
- Jessica od kilku godzin opowiada, że ma misję, by upić i wykorzystać niewinną dziewczynkę z Montany.
- Nie wierzę, że jest aż taka niewinna – wzięła „Betty” pod ramię i ruszyła od razu na tyły domu, skąd dobiegała muzyka i głosy. - Tam u was naprawdę nie ma takich imprez?
Nie dowierzając kręciła głową, a blondynka wskazała na wyłaniającego się właśnie z tarasu chłopaka o jasnych włosach, trochę zbyt okrągłej twarzy, wesołych oczach i szczupłej sylwetce. Na głowie miał tekturową, spiczastą czapeczkę.
- Mój brat pewnie się przed tobą kilka razy skompromituje, ale musisz mu wybaczyć. Pozwolenie na picie dostał pierwszy raz.
- Rodzice mają rancho z dala od miasta. Nie wolno mi było jeździć tam samej, a uczyłam się przez sieć. Nie było okazji, chyba że takie coroczne imprezy np. z okazji spędu bydła... - Odpowiedziała Jess skromnie spuszczając oczy.
- Spędu bydła? - Simmons wydawała sobie właśnie wyobrażać jak to wygląda. - Macie tam takie potężne byki, jak na tym, hiszpańskim torredo?
Zanim Jess zdążyła się do tego odnieść, przerwał im solenizant, który również je dostrzegł i podszedł.
- Jessica! - ucieszył się, w głosie nie było fałszu.
- Biedny głupiec sądzi, że ma szansę – skomentował H4, prychając. Chyba nie lubił tego, albo takich zadurzonych, albo takich jak czarnowłosa, która uśmiechnęła się, ale zupełnie nie dotarło to do jej oczu.
- Hej!
- Myślałem, że nie przyjdziesz – przywitał ją krótkim muśnięciem w policzek. Simmons uważała, żeby jej nie dotknął. Z nastolatków tego typu strasznie łatwo się czytało.
- Jak mogłabym opuścić taką imprezę. Nawet kogoś przyprowadziłam – zerknęła na „Betty”, a zaraz za nią zrobił to młodzieniec, wyciągając rękę na powitanie.
- Jeszcze się nie znamy, jestem Lukas – przywitał się i zagapił. Cóż, call-girl była piękna. Chrząknięcie Elizy wyrwało go z chwilowego osłupienia.
- Mówiłam, kilka razy się skompromituje – usłyszała szept jego siostry.
Kobieta uśmiechnęła się nieśmiało i spuściła skromnie oczy, a nawet, gdy lekko spocona ręka chłopaka, kiedy wymieniali powitalny uścisk, na trochę dłużej zatrzymała jej dłoń, zarumieniła się nieznacznie. Była naprawdę niesamowitą aktorką:
- Miło mi cię poznać. Jestem Betty. Wszystkiego najlepszego z okazji urodzin. Mam nadzieję, że nie masz nic przeciwko temu, że Jessica mnie zaprosiła?
- Jasne, że nie – uśmiechnął się. Może nie był piękny, ale zdecydowanie robił sympatyczne wrażenie, na dodatek daleko mu było do nieśmiałości Michaela. Przynajmniej wobec równolatków. - Mów mi Luk. Napoje i cała reszta jest przy basenie, jeszcze się wszyscy nie zeszli – obrócił się w stronę Jessiki, która od razu się bardziej wyprostowała. To ona tu robiła wrażenie, nie Desire. Ciekawa odmiana. Poczuła jak Eliza bierze ją pod ramię i ciągnie w stronę basenu. Wkrótce poznała jeszcze kilka osób, ale H4 nie wymienił żadnej z nich jako bliższej internetowej znajomości.
- To jedyna przysługa, na jaką się zgodziłam – mruknęła mało zadowolona blondynka. - Koniecznie chce mieć na tej imprezie kilka chwil sam na sam z Jessicą. Czasami mi go żal – wzruszyła ramionami. - Masz kostium? Mogłybyśmy popływać. Chłopaki uwielbiają dziewczyny w bikini – mrugnęła do niej. Faktycznie, ze dwie dziewczyny były już w basenie, jak również kilku chłopaków. Ogólnie impreza zapowiadała się na jakieś dwadzieścia osób.
- Zostaniesz dłużej w Miami?
- Nie mam kostiumu. - Betty wyraźnie znowu się zmieszała – Jessica nie mówiła, że to impreza przy basenie. Chętnie usiadłabym gdzieś w cieniu. U nas o tej porze preria pokryta jest grubą warstwą śniegu. To takie niesamowite, że tutaj jest tak ciepło. Wracam do domu za tydzień, choć może jeśli uproszę ciotkę pozwoli mi zostać jeszcze trochę dłużej.
- Śnieg? - Eliza pokręciła głową. - Łatwo zapomnieć, że to styczeń! - roześmiała się. - Pamiętam go z dzieciństwa. O, są wreszcie!
Wskazała na dwie kolejne dziewczyny w letnich sukienkach. Jedna z nich była Azjatką.
- Lili i Kyo – podpowiedział H4 – Lesbijki, chociaż nie przeszkadza im to zwodzić chłopaków. Należą do paczki Jessiki. Jak patrzę na tego chłopaka to mam ochotę ci zapłacić, żebyś go uratowała – roześmiał się, a „Betty” musiała być uczestniczką kolejnych przygotowań. Lili i Kyo także „znały” ją niemal tak dobrze jak Simmons i wyrażały to trochę zbyt entuzjastycznymi całusami. Mimo skromności urody przecież nie ukrywała. Towarzystwo najwyraźniej znało się i bawiło dobrze. Jess lawirowała pomiędzy nimi poznając kolejne osoby i udając że wypija wszystkie te drinki, które jej podsuwali. Mogła przynajmniej spokojnie odgrywać lekko wstawioną. Nie przyszła tu przecież jednak po to, by bawić się z dzieciakami w ich niewinne gierki.
- Muszę iść do toalety. Gdzie to jest? - Zapytała Elizy, która akurat stała obok.
- Na prawo, zaraz za wejściem przez taras – wytłumaczyła szybko, wracając do przerwanej rozmowy. Gdzieś po drodze minęła jeszcze całującą się parę. Zdecydowana większość imprezy rozgrywała się na zewnątrz, ale akurat łazienka była obiektem strategicznym. Zajętym. Na zewnątrz spotkała Luasa, który uśmiechnął się, trochę bardziej niż lekko wstawiony.
- Betty! - imię zapamiętał. - Cudownie wyglądasz. Obawiam się, że zajęte. Coś tam robią, jeśli wiesz co mam na myśli – puścił jej oko, przesadzając z tym gestem. Na górze jest druga łazienka, ale musielibyśmy być cichutko, ojciec jest u siebie i zabronił mi na czas imprezy wpuszczać kogokolwiek na górę – zachichotał.
- Obiecuję, że będę cicha jak duch. Nie bardzo mogę jeszcze długo czekać – zachichotała lekko jak mogłaby nieco już upita nastolatka – Powiedzmy, że problem staje się palący... - Popatrzyła na niego błagalnie.

Wziął ją za rękę i rozglądając czy nikt nie widzi, pociągnął za sobą na schody. Szedł faktycznie na palcach.
- To tak jak i mój, głupie piwo... - szeptał. - Na dodatek tam zamknęła się Jessica – westchnął. Alkohol rozwiązywał język, nie dołował też Lukasa, ale wprowadzał w zabawowy nastrój. - Pewnie, co ja sobie myślałem. Ale nie lubię tego, jakby chociaż mi powiedziała wprost, że nie chce...
- Ojoj, dobra, zmieniłem zdanie. Nie mogę tego słuuuchać!!! - głos H4 stał się rozpaczliwy, a Jess właśnie znalazła się na piętrze. Podłoga lekko skrzypnęła, ale muzyka to zagłuszała.
- To tam - wskazał na drzwi. - Możesz iść pierwsza, jeśli obiecasz, że będziesz szybka i dostanę za to buziaka – uśmiechnął się przymilnie.
Posłała mu lekko zawstydzone spojrzenie i nieśmiało skinęła głową ruszając do toalety. Nawet z niej skorzystała i szybko ponownie wyszła na zewnątrz. Cmoknęła Lukasa lekko w policzek:
- Dziękuję. Teraz ty idź.
Na niego także jej zachowanie podziałało, zarumienił się. To jej uroda, czy wdał się w tatusia? Skinął głową i szybko wszedł do łazienki, zamykając za sobą drzwi, a Jess nie zawracając sobie nim więcej głowy, ruszyła w kierunku pokoju pana domu. Szybko zlokalizowała odpowiedni pokój dzięki wskazówkom H4 i otworzyła drzwi wsuwając się do środka. Starała się sprawiać wrażenie nieco zagubionej, niepewnej i wyraźnie przestraszonej. Przez dwa uderzenia serca stała odwrócona tyłem do pokoju, potem powoli odwróciła się jakby teraz dopiero zrozumiała, że nie znajduje się w tym pomieszczeniu zupełnie sama.

Eleanor 04-08-2014 20:18

Rubens siedział za biurkiem niedużego pomieszczenia. Wyprostował się na krześle, zauważyła, że instynktownie wyłączył ekran. Duże okno było zamknięte, klimatyzacja pracowała, a oczy amatorskiej tajnej agentki wychwyciły zamknięte drzwi do innego pomieszczenia. Mężczyzna był starszą kopią syna, trochę chyba niższy, bardziej wydatny na policzkach i z brzuszkiem od pracy za biurkiem. Zsunął okulary trochę bardziej na nos i nachylił się, przyglądając się dziewczynie.
- Prosiłem Lukasa, aby przekazał wszystkim, że impreza toczy się na dole. Co tu robisz, dziecko? - mówił dość wolnym, miękkim tonem. Gdyby była chłopakiem, pewnie przepędziłby ją natychmiast.
Zrobiła przestraszoną minę, a w jej oczach zabłyszczały łzy:
- Bardzo pana przepraszam że przeszkadzam. Nie chciałam. Łazienka na dole była zajęta, a musiałam skorzystać... - Jej ręka jakby zupełnie nieświadomie przesunęła się do skraju spódnicy, który zaczęła bezwiednie nawijać na palec. - Usłyszałam jak jacyś chłopcy namawiają się ze sobą, by mnie wrzucić do basenu w ubraniu. Nie wzięłam stroju bo nikt mi nie powiedział. Chciałam się schować przed nimi.
Wytłumaczenie było tak idiotyczne, że wprost trudno było uwierzyć, że nie jest prawdziwe. Jaka nastolatka wymyślałaby takie rzeczy? No i przede wszystkim po co?
Jenkins zdjął okulary i pomasował swoje skronie.
- Wiedziałem, że to zły pomysł zostawać w domu podczas tego – wskazał na okno, skąd przedzierały się słabe dźwięki stłumionej muzyki. - Wiesz, że ukrywanie się tu nie wybije im z głowy tego pomysłu? - spytał trochę znużony. Sądząc po wyglądzie jego oczu, pracował od dłuższego czasu, może nawet rana. Na blacie stała pustka szklanka po napoju, poza tym były tu całkiem zwyczajne meble i sprzęt elektroniczny. Według H4 było to prywatne schronienie Rubensa, a najważniejsze rzeczy, w tym swoje łóżko kiedy unikał spania z żoną oraz sprzęt do zabaw wirtualnych, znajdowało się za następnymi drzwiami. Zabezpieczonymi kodem i kto wie czym jeszcze.
- Tak, oczywiście. Źle zrobiłam, że w ogóle tu przyszłam. Nie pasuję do nich. Chciałam się tylko przekonać jak to jest spotykać się z kimś w moim wieku. W domu wszyscy są starsi. Nawet cowboye na ranczu ojca są dużo starsi. Chyba powinnam się wymknąć jakoś... ale...
Popatrzyła na niego z nadzieją:
- Mogłabym tu jeszcze chwilę zostać? - Przy tych słowach wsunęła sobie opadające na szyję i pierś pasemko włosów za ucho i zupełnie „nieświadomie” zafalowała wszystkimi doskonale rozwiniętymi elementami ciała.

Przyglądał się jej przez chwilę, a potem nagle uśmiechnął i kiwnął głową. Wstał i rozprostował ramiona. Bez obcasów była mniej więcej jego wzrostu. Wyjrzał na zewnątrz.
- Impreza pewnie się dopiero rozkręca. Co sprawia, że rodzice zgadzają się na coś takiego? - spytał nie patrząc na nią i nie spodziewając się odpowiedzi. Odwrócił się, utkwiwszy na niej spojrzenie intensywnie niebieskich oczu i podchodząc bliżej. - I tak miałem zrobić sobie przerwę w pracy. Usiądź proszę – wskazał na kanapę. - Skoczę tylko po coś do picia. Potem opowiesz mi o sobie, dobrze? - uśmiechnął się miękko. Teraz, gdy już się jej przyjrzał, sprawiał wrażenie bardzo zainteresowanego. - Przynieść ci coś?
- Poproszę sok z pomarańczy. - Uśmiechnęła się do niego słodko z wyraźnym zachwytem, że pozwolił jej zostać. - Dziękuję.
Wyszedł i wrócił po niecałych pięciu minutach. Trochę zbyt wielu na nalanie napoju, ale zauważyła, że wyglądał na nieco odświeżonego i pachniał jakimś nie za drogim, ale i nie śmierdzącą perfumą. Postawił na stole dwie szklanki. Wrócił do drzwi i zamknął je. Zauważyła, że dyskretnie robi to tak, żeby nikt inny już przypadkiem do środka nie wszedł.
Kiedy odwrócił się tyłem, miała dość czasu by wsypać do jego szklanki odpowiednią ilość środka, który pozbawi go całkowicie hamulców i ewentualnych wyrzutów sumienia, a potem odpowiednio upozować się dla niego. Piersi wysunęła nieznacznie do przodu, a nogi rozsunęła lekko, podwinięta do góry spódnica odsłaniała je do połowy uda.
Gdy mężczyzna zabezpieczył się już przed kolejnym wtargnięciem, usiadł obok niej na kanapie i podał jej dłoń.
- Jestem Rubens, możesz mi śmiało mówić po imieniu – znów ten uśmiech. - Nie pasujesz do innych tam na zewnątrz, to prawda. Jak tu trafiłaś?
Wsunęła palce w jego dłoń, muskając je lekko:
- Mam na imię Betty. Przyjechałam z Montany. - Uśmiechnęła się spoglądając mu ufnie prosto w oczy. - W necie poznałam Jessicę Simmons, a ona zaprosiła mnie tutaj... nudna historia.
- Nie doceniasz się, a powinnaś. Jestem pewien, że chcą cię wrzucić do basenu bo uważają cię za najpiękniejszą dziewczynę tutaj – puścił jej dłoń nie spiesząc się z tym, wziął szklankę i pociągnął z niej łyk, opierając się wygodniej. - Montana, no proszę. Nie daj się prosić, opowiedz trochę, skoro i tak już tu siedzimy, ukrywając cię przed zalotami kolegów – uśmiechał się prawie cały czas. Według netrunnera nie był zbyt dobry w tym całym uwodzeniu, co nie znaczy, że nie próbował. Wygląd mu dodatkowo nie pomagał. Nie wiedział, że natrafił na najłatwiejszy łup w swoim życiu. Być może pierwszy faktycznie udany.
- Montana jest duża i... nie ma tam takich niesamowitych miejsc jak Miami. - Popatrzyła mu w oczy roziskrzonym wzrokiem – cudownie musi być mieszkać w takim miejscu, gdzie lato trwa przez dwanaście miesięcy w roku... Chciałabym zostać tu na zawsze...
- To dlaczego nie zostaniesz? - spytał, biorąc jeszcze jeden duży łyk drinka i odstawiając szklankę. Dodawał sobie odwagi, nawet nie wiedział jak bardzo. - Przepraszam, że spytam, ale ile masz lat? Wyglądasz jeszcze tak niewinnie... - spojrzenie zsunęło się po jej ciele, ale powstrzymał się jeszcze i wrócił wzrokiem do oczu Jess.
- Miesiąc temu skończyłam szesnaście. - Znowu jakby całkiem nieświadomie założyła sobie włosy za ucho, wypychając przy tym ruchu do przodu jędrny, dość obfity biust. - Ciotka, która mieszka w Miami, zaprosiła mnie do siebie na dwa tygodnie. Rodzice chcą jednak bym niedługo wracała do domu. Nigdy wcześniej nie opuszczałam bez nich rancha.
- Życie tutaj pewnie jest zupełnie inne? - wzrok zjechał mu trochę w dół. Gdyby nie to, że miała stanik, pewnie miałby jeszcze większe problemy z powrotem w górę. - Może jak już skończysz szkołę, wrócisz tutaj? To bardzo piękne miasto, na pewno znalazłby się ktoś, kto pokazałby ci je całe, a droga kariery także jest tu bardzo... – nagle poczuła dłoń na swoim kolanie, ściskającą ją jak gdyby w geście zapewnienia co do pewności, że sobie poradzi – ...otwarta.
- O tak! Myślałam o tym! - Z entuzjazmem pokiwała głową, jakby zupełnie nie zdając sobie sprawy z tego, że męska dłoń dotyka jej ciała.
Przesunęła się nieco do przodu, przez co dłoń ta przesunęła się jeszcze wyżej, po ciepłym, krągłym udzie. Dotknęła jego ramienia, muskając je palcami:
- Ale chciałabym najpierw skończyć studia. Uwielbiam matematykę i inne nauki ścisłe. - Posmutniała nagle zwieszając głowę. – Jednak rodzice chcą bym studiowała agrokulturę.
- Moja droga - powiedział wręcz czule. Widząc, że nie przeszkadza jej to, zaczął powoli poruszać dłonią po udzie, na razie nie sięgając pod sukienkę. - Powinnaś iść za głosem serca. Uniwersytet Miami oferuje wielkie możliwości. Powinnaś się nim zainteresować - także nieco się zbliżył. - To wybór na całe życie, zły może skutkować brakiem spełnienia w życiu. Tak się składa, że sam skończyłem wydział inżynierii i jestem zadowolony z wyboru… - mimowolnie zerkał w dół, na jej ciałko.
- Niech ktoś go zastrzeli! - krzyczał z kolei w jej głowie H4 - Wyciągnij pistolet, palnij mu w łeb i ukradnij co trzeba… albo chociaż przejdźcie już do rzeczy - marudził.
- Naprawdę? - Popatrzyła na niego z podziwem i fascynacją, a jej usta rozchyliły się lekko i różowy języczek, który się z nich wysunął dotknął górnej wargi w pełnym niewinnego erotyzmu geście. - Czym pan się zajmuje?
- Rubens, nie pan - pouczył ją miękkim tonem. - Projektuję elementy promu kosmicznego - powiedział z pewną dumą, ale szybko roześmiał się, widząc jej minę. Nie mógł już się powstrzymać, dłoń praktycznie dotykała spódniczki. - Brzmi to znacznie ciekawiej niż wygląda, niestety. Bardzo dużo nudnego, skomplikowanego liczenia głównie - znowu nachylił się i wziął szklankę z sokiem i podał dziewczynie, sam biorąc swoją. - Wypijmy za udane studia - zażartował.
- Liczby nigdy nie są nudne. - Powiedziała biorąc od niego szklankę i niby przypadkiem ocierając się piersią o jego ramię. - Nigdy nie miałam możliwości zobaczenia kawałka promu… - Jej twarz zbliżyła się do niego o kilka centymetrów.
- Nawet jeśli miałbym tu jakiś, nie jest to nic ciekawego - napił się i znowu odstawił szklankę, głównie po to, żeby mieć wolne ręce. Poczuła jak znacznie odważniej kładzie dłoń na jej udzie. - Jeśli byś studiowała i miała dobre wyniki… kto wie, może nawet moglibyśmy pracować razem? - spojrzał w jej oczy, czuła jego przyspieszony oddech. - Mogłabyś wyjechać od rodziców, chłopaka? Taka piękna dziewczyna jak ty musi kogoś mieć - jeden z palców był już trochę pod materiałem białego materiału.
Jej oczy były ogromne, gdy patrzyła na niego. Błyszczały fascynacją, a usta cudownie miękkie i rozchylone układały się w uśmiech gdy odpowiedziała:
- Nie mam chłopaka. Są nudni. Nie interesuje ich to co ja lubię robić. Nie rozumieją tego, że chcę studiować.
- Studia to nie wszystko - odpowiedział cicho. Prawie całą dłoń włożył pod sukienkę. Drugą poczuła na swoim przedramieniu. - Liczy się też przeżycie wszystkiego w pełni. Miami oferuje wszystko i kto już tu trafi, nie chce wyjeżdżać. Mógłbym cię wprowadzić w to życie… - szepnął prawie.
- Naprawdę? - Oblizała usta nie odrywając od niego wzroku. Niczym mysz hipnotyzowana przez węża. - Chciałabym tu zostać i poznać pełnię życia…
- Oczywiście, jeśli naprawdę chcesz, mogłabyś zacząć już dziś… - środek, który mu wrzuciła już od jakiegoś czasu działał. Zbliżył się jeszcze bardziej, wargami muskając skórę obok jej ust. Przynajmniej jeden z jego palców gładził już majteczki. Czuła, że facet jest podniecony na maksa. - Mógłbym pokazać ci trochę z przyjemności tego miasta, jedną z tych, którymi pewnie cieszy się część ze znajomych mojego syna tam na dole - jego oczy błyszczały pożądaniem.
- Oh… ja nie wiem… - Oparła mu rękę na torsie, ale nie odpychała zbyt mocno. - To chyba niewłaściwe… pan… ja… - Przełknęła ślinę jakby nie była pewna co robić.
Nie wykonywał przez chwilę innych ruchów, jak tylko spoglądając w jej oczy. Po kilku sekundach ta dłoń, która nie była pod jej spódniczką, zaczęła głaskać delikatnie po włosach.
- W Miami nic nie jest niewłaściwe. To miasto spełnionych marzeń, chcesz spełnić swoje, prawda? A ja jestem osobą, która może wprowadzić cię w ten świat…
- Ale ja jeszcze nigdy… - Na jej policzkach pojawiły się wyraźne rumieńce, gdy odwróciła głowę zawstydzona.
- Och, kochanie… - chyba nie było nic co podnieciłoby go bardziej w tej chwili. - … to nie jest powód do zawstydzenia, nie przy mnie. Pokażę ci wszystko. To część naszego życia, bardzo przyjemna część.
- Nie wiem co mam robić. - Wydawała się taka bezradna.
- Pokażę ci wszystko - szeptał uspokajająco i jednocześnie prawie dyszał z podniecenia, chociaż starał się to ukryć. - Spójrz na mnie, skarbie. Chcesz być częścią tego świata, prawda?
Uniosła głowę czerwona jak piwonia:
- Ta...ak… chyba…
- Zdenerwowanie jest tylko na początku - uśmiechnął się dobrotliwie. - Potem zostaje tylko przyjemność. Sama zobaczysz, Betty. To przez ciągłe słońce ludzie są tu szczęśliwi z tego co robią, z tego, że czują się wyzwoleni… - nachylił się i delikatnie pocałował jej wargi, które zadrżały pod wpływem tego dotyku. Jej ręka, która ciągle spoczywała na torsie mężczyzny przesunęła się wolno w górę na jego szyję, a potem dotknęła linii włosów.
Czując to nie mógł walczyć z chemią ze szklanki i własnymi skłonnościami. Powoli wsuwał język między wargi dziewczyny, która jak sądził, miała szesnaście lat. Zaczął ponownie poruszać dłonią pod sukienką, gładząc majteczki i znajdujące się za nimi, wrażliwe ciało. Drugą ręką przesunął jeszcze kilka razy po włosach, zanim instynkt nie sprawił, że ostrożnie objął nią jedną z piersi Betty. Oddech dziewczyny przyśpieszył wyraźnie, a jej puls zaczął bić szybciej. Sam mężczyzna nieszczególnie podniecał Desire, a jego zaloty były szczerze mówiąc warte śmiechu, albo żałosne zależnie od tego jak się na całą sytuację patrzyło. Podniecała ją natomiast sama sytuacja i to jak podatny był w jej rękach zawodowca. Nie miał szans. Na majteczkach pojawiła się wstydliwa wilgoć. Zachęta tak wielka, że miała pewność odnośnie tego, którym "mózgiem" Rubens właśnie myślał. Nie było szans, żeby razem z tym wszystkim był w stanie zachować tę delikatność i ostrożność. Już teraz pocierał mocniej tkaninę bielizny i ugniatał jędrny biust. Prawdziwa dziewczyna miałaby po czymś takim traumę, ale nie Jess. Wepchnął język tak głęboko jak mógł, poruszając nim powoli, dokładnie badając wnętrze ust Betty. Pewnie najchętniej rzuciłby się na nią teraz i posiadł, ale jeszcze jakaś blokada tam w głowie pozostała.
By zmusić go do bardziej zdecydowanego działania Jess dotknęła jego języka. Nieśmiało, jakby z wahaniem. A druga ręka, z którą Betty wyraźnie nie wiedziała co zrobić, przesunęła się w okolice jego krocza i tam pozostała. Desire wyczuwała dokładnie, że utrata kontroli jest bardzo blisko. On musiał także to poczuć.
- Może przejdziemy do wygodniejszego miejsca? - zaproponował cicho, odrywając się od niej z trudem. - W sypialni nikt nam nie przeszkodzi - z niepowodzeniem próbował zachować neutralny głos.
- Co…? Jak…? - Dziewczyna wydawała się być niezupełnie przytomna. Wyraźnie oszołomiona i całkowicie powolna. Nabierał pewności, że pozwoli zrobić ze sobą wszystko co prowadzący ją mężczyzna zechce.
W obecnym stanie nie zamierzał nawet się nad tym zastanawiać. Pragnął jak najszybciej wykorzystać ten fakt. Pomógł jej wstać i skierował się do zamkniętego pomieszczenia, przykładając dłoń do panelu. Drzwi otworzyły się i ukazały prostą sypialnię, umeblowaną w przesuwną szafę i łóżko. Dalej była pusta przestrzeń i leżanka, najprawdopodobniej miejsce do spotkań w wirtualnym świecie. Przejście zamknęło się za nimi.
- Jesteś taka piękna… - jęknął i prawie rzucił się na jej usta, ponownie zagłębiając w nie wygłodniały język. Poczuła dłoń na swoim pośladku. Stawał się agresywniejszy i pewniejszy siebie. Była pewna, że jeśli pójdzie tak dalej, to zapewne ją zgwałci nie bacząc na dziewictwo, a przecież dokładnie o to właśnie jej chodziło. Przylgnęła do niego, jakby to on przyciskał ją do siebie swoją dłonią. Poruszyła ciałem pocierając o niego i drażniąc krocze. Ponownie jęknął tym razem w jej ustach, w kwestii podniecenia przypominając nawet trochę Michaela, chociaż sytuacja, otoczka i doświadczenie obu stron było inne. Czy na pewno? W rozdziewiczaniu Rubens także był prawiczkiem. Nie myślał obecnie ani odrobinę trzeźwo. Przesunął ją trochę i poczuła za sobą łóżko, na które opadła. On pozostał wyprostowany, rozpinając właśnie spodnie.
- Widziałaś kiedyś penisa? - spytał kuszącym tonem. Oczywiście to jemu ton wydawał się kuszący. - W Miami zobaczysz ich wiele, ale pierwszego zapamiętasz na długo. Sama zobaczysz, tutaj im mniej masz na sobie, tym jest przyjemniej… - rozpiął w tym czasie pasek i zabrał się za rozporek.
- Ten facet to pojeb, albo nasypałaś mu niezłego syfu - H4 wydawał się zniesmaczony. - Kretyn, na prawdę myśli, że jakakolwiek laska nie będąca owcą by na to poszła?! Nie dziwne, że odnosił wyłącznie spektakularne klęski.
Desire, która sama z trudem powstrzymywała rozbawienie, by nie parsknąć śmiechem po tekście Rubensa, zamaskowała te uczucia przyśpieszonym oddechem i głośnym jęknięciem:
- Widziałam zdjęcia… w internecie… - wyszeptała zdławionym głosem.
- W internecie to nie to samo… tu możesz dotknąć i posmakować… - zsunął z siebie spodnie, a zaraz za nimi slipki. Nieduży penis, szczególnie dla Jess, wyskoczył sztywny i gotowy. - Sprawdzić za czym szaleją tutejsze kobiety…
Śmiech H4 był tak głośny, że Desire miała wrażenie, że tarza się po podłodze.
Kobieta przyłożyła jedną rękę do ust z całych sił przyciskając ją sobie do warg. Była naprawdę doskonałą aktorką, bo wytrzeszcz oczu który na pewno musiał spowodować jej wewnętrzny wybuch śmiechu mógł przez Rubena być odczytany jako objaw strachu lub fascynacji.
Na szczęście tabletka wykluczała możliwość wykrycia podstępu, widział przed sobą wyłącznie obiekt do zaspokojenia pragnienia. Był już nagi od pasa w dół i uśmiechał się do Jess.
- Chodź, dotknij go. Możesz dłonią, albo ustami… - szeptał, gapiąc się na uda - ...zdejmij majteczki… - Rubens był całkowicie pochłonięty swoją realizującą się fantazją.


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 02:58.

Powered by: vBulletin Version 3.6.5
Copyright ©2000 - 2019, Jelsoft Enterprises Ltd.
Search Engine Optimization by vBSEO 3.1.0


1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164 165 166