Spis Stron RPG Regulamin Wieści POMOC Kalendarz
Wróć   lastinn > RPG - play by forum > Sesje RPG - Science-Fiction > Archiwum sesji z działu Science-Fiction
Zarejestruj się Użytkownicy


 
 
Narzędzia wątku Wygląd
Stary 26-07-2014, 00:29   #1
 
Sekal's Avatar
 
Reputacja: 5449 Sekal ma wspaniałą reputacjęSekal ma wspaniałą reputacjęSekal ma wspaniałą reputacjęSekal ma wspaniałą reputacjęSekal ma wspaniałą reputacjęSekal ma wspaniałą reputacjęSekal ma wspaniałą reputacjęSekal ma wspaniałą reputacjęSekal ma wspaniałą reputacjęSekal ma wspaniałą reputacjęSekal ma wspaniałą reputację
Call-Girl (21+)

Dla potencjalnych czytających:
Sesja zdecydowanie dla osób pełnoletnich (tematy mocno seksualne). Czujcie się ostrzeżeni.





31 grudzień, 2048
18:31 czasu lokalnego
Miami


Miami było miastem ludzi wyzwolonych, pięknych, odważnych i przede wszystkim: bogatych. Od samego kryzysu w 2016 i jego załagodzeniu w 2017, Umbrella pozwoliła sobie zrobić z niego jeszcze bardziej niesamowite miejsce, pozwalające zaznać wszelkich wygód i przyjemności tym, którzy się zasłużyli. Rozbicie korporacji i wszystkie perturbacje po drodze nie zmieniły tego faktu, bowiem kto już tu trafił, bardzo się starał pozostać. Ciężko pracujący ludzie zdarzali się tu rzadko, zawsze wysokie temperatury, piękne słońce i widoki, to nie wyzwalacze pracowitości. Podobnie jak skąpo ubrane kobiety czy ładnie zbudowani mężczyźni z deskami surfingowymi pod pachami. Co nie znaczyło, że tych biedniejszych nie było. O nich się po prostu nie mówiło.

Desire rzadko stykała się z tą "gorszą" częścią społeczeństwa Miami. Wyrobiła sobie już markę, jej zdolności i piękno znane były w pewnych kręgach od dawna, a sąsiedzi wcale nie marudzili, że mają taką sąsiadkę. Nie dało się zliczyć ile razy byli bowiem świadkami czegoś ciekawego dla oczu i uszu. I nawet chłodny profesjonalizm z jakim ich traktowała, odmawiając bliższych kontaktów bez pokaźnej sumki eurodolarów, nie zmienił tego nastawienia.

H4, jak skrótowo zwykle sam się zwał, pojawił się w jej głowie, kiedy przygotowywała się na dzisiejszą, najlepiej zwykle płatną w roku, imprezę. Sylwester to zawsze najlepszy czas na huczne zabawy, podczas których połowa miasta zapominała się w alkoholu, używkach i oczywiście seksie. Tego roku miało być tak samo, zresztą została wynajęta dobre pół roku wcześniej, zarezerwowana na ten specjalny termin.
- Hej słodka, przesłałem ci dokładniejszy intel na temat dzisiejszego przyjemniaczka. Mam niestrawności, najpierw przeczytaj. Potem mam bombę!
Brzmiał na podekscytowanego. Jak zawsze był podłączony do jej wewnętrznego komunikatora. Nie znikał stamtąd niemal nigdy. W sumie nie prosiła go o to, dało się przyzwyczaić, co było ciekawym połączeniem, biorąc pod uwagę to, że ona sama nie miała pojęcia jak netrunner się naprawdę nazywa. Zerknęła na komputer, na którym odpalił się plik.

Cytat:
Jack Brelic
wiek: 52
wzrost: 184 cm, waga: 89 kg
zawód: finansista w One Bank, powiązanie z korporacją Kalisto
miejsce zamieszkania: Tahiti Beach Island Rd 8
stan cywilny: rozwodnik, 2 dzieci, rodzina mieszka w Miami
zainteresowania: snob; golf, jacht, wystawne bankiety, polowania
zainteresowania seksualne: oficjalnie dominujący, lubiący rządzić i pokazywać swoją władzę; dogrzebałem się do czegoś więcej - prywatnie porąbaniec lubi zmianę ról, też w ostrej formie z ćwiczącą go babeczką (widziałem przypadkiem zdjęcia, blaah, OMG, wisisz mi za to!!!)
kobiety: lubi pewne siebie, piękne, wyuzdane, swobodne i nie wstydzące się swojego ciała, to ostatnie wnioskuję po tym co widziałem, potrafił się pojawić na imprezie z laseczką bardziej gołą niż ubraną. Uległe w towarzystwie, może ci kazać obciągnąć jakiemuś swojemu kumplowi, dać się pomacać, pokazać coś, sam nie wiem do czego się posunie. Zastrzeż sobie dopłatę w cenniku. Prywatnie jak złapie klimat to każe tobie rządzić, tak sądzę.
Została mu polecona, lecz nie spotkała tego mężczyzny nigdy wcześniej. Cóż, to nie aż takie dziwne, w mieście mieszkało niemal osiem milionów ludzi i duży ich odsetek było na nią stać. Miała się zjawić przed 22 w jego willi i udawać kolejną z tymczasowych i otwartych na wszystko dziewczyn. Normalna sprawa. Tylko, że H4 miał coś do dodania.
- Ostrzeż mnie przez rżnięciem tyłka tego zboczeńca, ok? Będziesz musiała pokombinować jak go wprowadzić w klimaty, bo robotę złapałem. Okazuje się, że zboczuś równo o północy ma w domu zamknięcie roku. Spływają ważne dane i zapisują się na dyskach jego komputerów. Pogrzebałem trochę i skontaktowałem się z pewną grupą, która jeszcze się przede mną nie ujawniła, a która bardzo chce te dane. Płacą pięćdziesiąt tysiaków i dodatkowe dwadzieścia jak gościu się nie zorientuje, że coś się stało. Połowa dla ciebie, połowa dla mnie, co? Podepniesz się, ja zrobię swoje, ty zrobisz swoje. Będziesz musiała go zająć na dość długo. Mam nadzieję, że pasuje, bo już wszystko załatwione i kilka tysi zaliczki poszło naszymi kanałami. Najlepiej wykończ go tak, żeby padł nieprzytomny z wyczerpania. Wiem, że umiesz dziecinko. Po tym musi nieźle tyłek piec, aaah - w głowie kobiety zabrzmiał wesoły śmiech netrunnera.
 

Ostatnio edytowane przez Sekal : 01-08-2014 o 19:05.
Sekal jest offline  
Stary 26-07-2014, 19:26   #2
 
Eleanor's Avatar
 
Reputacja: 3757 Eleanor ma wspaniałą reputacjęEleanor ma wspaniałą reputacjęEleanor ma wspaniałą reputacjęEleanor ma wspaniałą reputacjęEleanor ma wspaniałą reputacjęEleanor ma wspaniałą reputacjęEleanor ma wspaniałą reputacjęEleanor ma wspaniałą reputacjęEleanor ma wspaniałą reputacjęEleanor ma wspaniałą reputacjęEleanor ma wspaniałą reputację
Jess uśmiechnęła się słuchając paplaniny netrunnera. Zdecydowanie lubił gadać, ale nie przeszkadzało jej to, miał bowiem liczne zalety, które rekompensowały jego gadulstwo. Przede wszystkim był jej najlepszym przyjacielem, w zasadzie jeśli był się szczerą wobec samej siebie, a z tym nigdy nie miała kłopotów, był jedynym przyjacielem jakiego miała i jedynym facetem z którym pieprzyła się bez zapłaty. Mniejsza o ścisłość, że robili to tylko wirtualnie.
Z ciekawością przejrzała dossier nowego klienta, który nie zawahał się wydać kilkunastu tysięcy, by spędzić z nią tę jedyną w swoim rodzaju noc w roku.
Nie wyglądał źle, choć to akurat dla słynnej Desire nie miało większego znaczenia. Kierowała się w tym względzie jedną, bardzo prostą zasadą: Atrakcyjność klienta wzrastała wraz z zawartością jego konta i gorliwością, z jaką chciał się z nią podzielić jego zasobami.
Jak na razie Jack Brelic okazał się hojnym darczyńcą. Zgodnie z jej zasadą, że pieniądze za usługę muszą być w całości przelane na konto , zanim zostanie ona wykonana, wpłacił całą kwotę bez próby dyskusji, co niestety zdarzało się tym, którzy wynajmowali ją po raz pierwszy.
Teraz jeszcze mogła na nim zarobić dodatkowe fundusze i przeżyć ten dreszczyk emocji, który zawsze towarzyszył dodatkowym akcjom. Już to jej się to podobało, a odkryte przez Hefty'ego preferencje gwarantowały, że nie powinna się nudzić przez następne kilkanaście godzin.

Przeszła do obszernej garderoby, która zajmowała przestrzeń niewielkiego mieszkania i zastanowiła się na wyborem stroju. Coś skąpego i wyzywającego powinno być idealne. Z tym akurat nie było problemu, cała jedna szafa zawierała dokładnie takie stroje. Przebiegła wzrokiem jej zawartość i zdecydowała się na minisukienkę z czerwonego jedwabiu. Dół ledwo zakrywał zgrabne pośladki, ukazując w całej okazałości długie, idealnie gładkie nogi, które przedłużyła dodatkowo dwunastocentymetrowymi obcasami, co przy jej wzroście dawało przewagę trzech centymetrów nad klientem. Chciał dominacji, będzie ją miał. Oblizała pokryte czerwoną, niezmywalną pomadką usta i przyjrzała się górze stroju, którą z przodu stanowiły dwa wąskie, spięte na szyi srebrną klamrą, paski materiału, ledwo zakrywające sutki krągłych, jędrnych piersi. Odwróciła się tyłem oglądając z aprobatą nagie ramiona i plecy, oraz widoczny na łopatce tatuaż. Wszystko było idealne, więc kiedy spakowała do torebki kilka przydatnych akcesoriów mogła ruszać do pracy. Zanosiło się na bardzo intensywną noc.

Podeszła do wewnętrznego intercomu i włączyła przycisk:
- Wilfredzie – Powiedziała niskim, seksownie brzmiącym głosem – Pojedziemy dziś corvette. - To był idealny wybór, bo czerwień samochodu idealnie pasowała do jej sukienki, a przy panującej ostatnio w mieście temperaturze, odkryty dach był dodatkową przyjemnością. Nie musiała się martwić, że wiatr rozwieje jej fryzurę, bo upięła włosy w przylegającego do kształtnej głowy koka.
 
Eleanor jest offline  
Stary 27-07-2014, 21:33   #3
 
Sekal's Avatar
 
Reputacja: 5449 Sekal ma wspaniałą reputacjęSekal ma wspaniałą reputacjęSekal ma wspaniałą reputacjęSekal ma wspaniałą reputacjęSekal ma wspaniałą reputacjęSekal ma wspaniałą reputacjęSekal ma wspaniałą reputacjęSekal ma wspaniałą reputacjęSekal ma wspaniałą reputacjęSekal ma wspaniałą reputacjęSekal ma wspaniałą reputację
Szofer i cała reszta służby w jednej, mechanicznej osobie, był jedną z niewielu istot odpornych całkowicie na urok i seksualność Desire. Zniknął w kilku miejscowym, zautomatyzowanym garażu i wkrótce wyjechał z niego lśniącym czerwienią samochodem, idealnie współgrającym z kolorem sukienki i ust kobiety. Zdawała sobie doskonale sprawę z tego, że siedząc w tej sukience bardzo niewiele trzeba, żeby odkryć, że dolnej części bielizny także nie założyła. Android ruszył powoli, a Jess cieszyła się chłodniejszym, wieczornym powietrzem znad zatoki.

Tahiti Beach Island znajdowało się na niewielkim półwyspie i zostało zasiedlone przez jedną z najbogatszych grup społecznych. H4 twierdził, że większość związana jest tu z Kalisto, ale nie było w tym nic dziwnego. Piękne wille zaopatrzono także w otoczenie, pragnące nawiązać do tego co było w nazwie. W przypadku tym oznaczało to bardzo dużą ilość palm, paproci i innej bogatej roślinności, skutecznie blokujące widok nie tylko na wodę, ale nawet na same wille, same z najwyższej półki. Z basenami, najnowocześniejszymi technologiami, molo dla motorówek i jachtów, kończąc nawet na mini-parkach z pomnikami i fontannami. Szczyt bogactwa, a może snobizmu.
Numer osiem znajdował się na samym skraju i należał do największych i najbardziej przesadzonych. Satelitarna mapa wskazywała na piękny cypel ze wszelkimi wygodami. Przy takiej pogodzie większość imprezy miała odbywać się zapewne tam, na zewnątrz.

Wilfred zatrzymał się na podjeździe. Za bramą stało już kilka samochodów, ale drzewa posadzono tu w ten sposób, że z samego budynku widać było zaledwie kawałek niebieskiego dachu. Wozy równie dobrze mogły należeć do Jacka. Nie było tu za wiele miejsc parkingowych, a szoferzy zapraszani nie byli, wysiadła więc tutaj. Zresztą przygotowanie było godne tej klasy finansisty. Wysoki, dobrze zbudowany i przystojny mężczyzna w garniturze otworzył furtkę jak tylko się pojawiła. Doskonale zapewne wiedział kim jest Desire. Jego oczy obejrzały sylwetkę kobiety dokładnie, a za nimi podążył uśmiech. Dopiero wtedy wskazał na alejkę między drzewami.
- Pan Brelic czeka w altance.
Kobieta skinęła głową ignorując szacujące spojrzenie mężczyzny. Po pierwsze była do nich przyzwyczajona, po drugie to nie on płacił i dopóki jego pan nie zdecyduje inaczej mógł sobie co najwyżej popatrzeć i pomarzyć.
Ruszyła wolnym krokiem drogą między drzewami. Porozwieszane na gałęziach kolorowe lampiony, poruszane lekką bryzą od strony morza, tworzyły wypełnioną migotliwym światłem przestrzeń i rzucały rozedrgane cienie , które przesuwały się i zmieniały w miarę jak Desire kroczyła wytyczoną przez nie trasą. Bo najsłynniejsza i jednocześnie najdroższa w Miami call girl nie miała najmniejszego zamiaru poruszać się zbyt szybko, na wypadek gdyby drogę wyznaczały także, dyskretnie ukryte wśród drzew kamery. Jej twarz miała spokojny, obojętny wyraz, gdy kroczyła ścieżką w jednej z najbogatszych części miasta.

Ktokolwiek obserwował teraz monitoring, na pewno przykuła jego uwagę. Mimo wolnego kroku, nie szła długo. Ziemia w takim miejscu była horrendalnie droga i istniały dokładnie wyznaczone granice tego, na ile mogli sobie pozwolić nawet ci naprawdę dobrze zarabiający. Ilość roślinności zmniejszyła się, przechodząc płynnie w coś na kształt małego parku, wyposażonego w bardzo wygodne ławki, fontannę, trzy altanki – teraz zapełnione stołami z przystawkami, słodyczami i napojami – oraz piękne kompozycje kwiatowe. I w tym wszystkim znalazło się miejsce również na akcesoria sylwestrowe jak błyskające w górze światełka, serpentyny i zapewne ukrytą gdzieś jeszcze całą artylerię petard. Z lewej alejka prowadziła do białej, luksusowej willi, w prawo na taneczny parkiet, na wprost widział już sam cypel. Minęła kolejnego ochroniarza, który skinął jej głową. W okolicy poruszali się kelnerzy, a impreza wyraźnie jeszcze się nie zaczęła. Było za pusto. Jack chciał, żeby razem z nim witała gości, onieśmielając ich swoim wyglądem. Wyszedł z jednej z altanek ze szklanką z ciętego kryształu w dłoni.
- Desire! - niemal jęknął, widząc ją. Wyciągnął rękę, chwycił ją za dłoń i złożył na niej pocałunek, szczerząc się do ucha do ucha. Już teraz wyraźnie nie żałował wydanych na nią pieniędzy. - Wyglądasz obłędnie. Bardzo miło mi wreszcie poznać cię osobiście. Jack. Jack Brelic – przedstawił się i zbliżył z zamiarem pocałowania czegoś innego od dłoni. Sam odziany był w świetnej jakości granatową koszulę, rozpiętą u góry na tyle, żeby widać było kawałek nieźle zbudowanego, pozbawionego włosów torsu, spodnie w kant oraz buty ze skóry aligatora, które praktycznie zostały wytępione w okolicy właśnie przez duży popyt na tego typu akcesoria i obuwie. Pachniał drogimi perfumami i niewielką ilością wypitego już alkoholu.
Odpowiadając na jego gest, kobieta przysunęła się bliżej praktycznie ocierając o jego tors i położyła rękę na nagiej skórze. Patrząc mu w oczy, przesunęła ją wolno wyżej na kark, wplatając palce we włosy:

- Witaj Jack. - Powiedziała niskim, gardłowym głosem, w którym brzmiały obietnice rozkoszy.
Nie mógł się powstrzymać i pocałował ją, głęboko i pożądliwie, wpychając język do jej ust i poruszając nim szybko, napastliwie wręcz, choć z prawą mężczyzny doświadczonego. Poczuła jak wolną dłonią obejmuje ją w talii i bez zwlekania sunie w kierunku pośladka. Zwykle tak działała na mężczyzn i niektóre kobiety, a alkohol pozwalał klientom nabrać śmiałości. O ile potrzebowali jej do przełamania onieśmielenia, jakie potrafiła wzbudzić. Najwyraźniej ten mężczyzna nie miał problemów z nieśmiałością. Jess uniosła drugą rękę i wsunęła ją między ich ciała dotykając jego krocza. Jednocześnie jej język nie pozostawał dłużny w zmaganiach prowadzonych w jej ustach. Od razu poczuła dwie rzeczy. Brak bielizny i to, że podoba mu się to co widzi i co czuje. Ścisnął mocno pośladek i jęknął w jej usta, orientując się co do braku chociażby skąpych stringów. Penis nawet przez ubranie od razu sprawił wrażenie grubego. Grubszego niż przeciętna. Brelic oderwał się od niej.
- Jesteś jeszcze lepsza, niż sobie wyobrażałem. Jak tak dalej pójdzie to skosztuję cię zanim dotrą goście – roześmiał się i strzelił palcami. Rozbrzmiała trochę hipnotyczna, taneczna muzyka, ale nie za głośna na rozmowy. - Drinka?
Czerwone usta, które mimo namiętnego pocałunku nie straciły nic ze swojego kształtu i świeżości, rozciągnęły się w drapieżnym uśmiechu, ukazującym idealny garnitur, perłowych ząbków, spoza których wysunął się różowy języczek, który delikatnie musnął górną wargę:
- Może to byłoby całkiem interesujące interludium do zabawy? - Odpowiedziała dwuznacznie.
- Zła kobieto, nie wiesz w co się pakujesz – roześmiał się szczerze, biorąc solidnego łyka ze swojej szklanki. Szedł tyłem w stronę jednej z altanek, delikatnie ciągnąc ją za sobą. - Zachęć mnie.
Sądząc po wypełnieniu spodni, jego męskości więcej zachęt już trzeba nie było. Weszli w cień zadaszenia, tuż przy stołach z napojami, także z tym do drinków, ale barman jeszcze nie dotarł na swoje stanowisko. Jack chwycił kształtną pierś przez materiał, ściskając i łapiąc za sam przebijający przez jedwab sutek. Tym razem ona ruszyła tyłem ciągnąc go za sobą, aż poczuła z tyłu, obrośnięty wisterią słupek, podtrzymujący zadaszenie. Oparła się pewnie o niego, uniosła jedną nogę w górę owijając ją wokół uda mężczyzny. Przy tym ruchu jej suknia podwinęła się wyżej ukazując białe, całkowicie pozbawione owłosienia łono. Jedną ręką przytrzymała się ramienia mężczyzny, a drugą sięgnęła do jego rozporka i zaczęła go wolno przesuwać w dół.

Uznał to najwidoczniej za wystarczającą zachętę. Nie wiedząc przez chwilę co zrobić ze szklanką, uniósł ją i z uśmiechem wylał nieco przeźroczystego drinka na dekolt Desire i nachylił się. Poczuła strumyk cieczy spływający między jej piersiami, a chwilę później ciepły język wędrujący za nim. Szybkim, niecierpliwym ruchem odsłonił kształtną pierś i złapał za nią mocno, drapieżnie. Sztywny, przeciętnej długości, ale istotnie gruby członek wysunął się z jego rozporka, wychodząc na wolność, spragniony kobiety, za którą właściciel tego przyrodzenia płacił tak słono.
Odchyliła głowę wypychając do przodu piersi, by ułatwić mu do nich dostęp. Jednocześnie przesunęła zręcznymi palcami po jego penisie, wygrywając melodię rozkoszy, niczym utalentowany muzyk na flecie:
- Powiedz czego pragniesz – szepnęła mu zmysłowo do ucha – jestem tu by spełnić każde twoje pragnienie...
Objął ustami sutek, nie odpowiadając od razu na pytanie. Wciągnął go między wargi, ścisnął i przygryzł delikatnie zębami. Czuła od niego czyste pożądanie. Puścił pierś i uniósł głowę wyżej, wpijając się w chętne usta kobiety do wynajęcia. Na kilka sekund zaledwie, zanim odparł szeptem pełnym potrzeby do zaspokojenia.
- O tym porozmawiamy później... - spojrzał w jej oczy i odsunął rękę kobiety. Pchnął biodrami, trafiając dokładnie tam gdzie chciał. Sapnął z podniecenia i przyjemności. - Teraz potrzebuję by twoje ciało przyjęło moje nasienie.
Jęknęła gdy w nią wszedł, była podniecona i mokra, a mimo wszystko poczuła wyraźnie jak rozciąga jej niesamowicie ciasną pochwę. Była to jedna ze sztuczek, które opanowała już dawno, dziwka z wejściem ciasnotą dorównującą dziewicy doprowadzała facetów do szału, a współczesne urządzenia regenerujące potrafiły zdziałać prawdziwe cuda. O tak, zdecydowane cuda. Zamknął oczy i dopchnął ją do słupka, pakując się w nią cały. Dotyk jej wnętrza, ciasnota i ciepło wzmogły podniecenie. Poczuła wręcz, że jeszcze się poszerza. Kochanki pana Brelica pewnie nie mogły narzekać, chociaż od H4 wiedziała, że pewnie niewiele było w stanie w pełni go zadowolić. To co robił teraz z Desire to było dla niego jak gra wstępna. Jego pchnięcia od razu przybrały formę szybką i gwałtowną, a on sapał, co chwilę całując i wciskając swój język do ust kochanki. Kątem oka uchwyciła jak ubrany w białą koszulę barman zatrzymuje się przed altanką i cierpliwie czeka. Sądząc z coraz bardziej nieskoodynowanych ruchów Jacka, czekanie nie miało okazać się bardzo długie. Nie potrzebowała czekać. Dziki, pełen pasji akt zawsze ja podniecał, zwłaszcza jeśli miała jeszcze do tego widownię. Wprawdzie H4 zazwyczaj wsłuchiwał się w odgłosy podczas spotkań z klientami, to nie było to samo co żywa, obecna publiczność. Desire miała mocno wyćwiczone wewnętrzne mięśnie i uwielbiała jej zaciskać, na twardym, gorącym ciele wciśniętego w nią mężczyzny. Kiedy był tak duży ja Jack, stawało się to jeszcze przyjemniejsze, na granicy bólu i przyjemności zawsze budziła się w niej rozkosz. Tak przecież dokonało się to po raz pierwszy, kiedy nauczyła się co znaczy dorosły mężczyzna w środku dziecięcego, niewinnego ciała.

Jeszcze tylko kilka ruchów i jęknął głośno. Poczuła jak zaczyna w niej drgać i tryska kilkoma długimi porcjami gorącej spermy. Przytulony do niej odzyskiwał oddech, aż wreszcie wysunął się z gorącego ciała Desire i schował mokrego ciągle penisa w spodniach. Jego nasienie powoli się z niej wylewało, o czym zdawał się zapomnieć.
- Teraz powinno udać mi się oprzeć twojemu ciału przez jakieś... pół godziny – roześmiał się i odwrócił w kierunku napojów. - Co pijesz?
Jego zachowanie i brak skrepowania ludźmi w pobliżu dawał pewne zrozumienie na temat rodzaju imprezy sylwestrowej, jaka miała się odbyć. Albo zaufania wobec pracujących tu ludzi.
- Chciałbym, żebyś przywitała ze mną kilka osób. I była przy tym bardzo zachęcająca, niezależnie od tego czy będą sami czy nie. Zrobisz to dla mnie?
Barman widząc koniec zbliżył się, nie ukrywając za dobrze faktu, że zerka na Jess.
- Oczywiście, nie widzę problemu. - Odpowiedziała wyraźnie nie skrępowana ani scenką, która przed chwilą miała miejsce, ani zerkającym na nią kelnerem. - Jeśli mam jednak pięć minut czasu mogłabym nieco się odświeżyć.
Wypływając z niej sperma zdążyła już dotrzeć do połowy uda i dalej spływała wolnym strumieniem, poniżej linii sukienki, którą obciągnęła swobodnym ruchem po zakończeniu tego szybkiego interludium.
- A co do drinka po prostu mnie zaskocz.
- Jasne, wskażą ci drogę do łazienki – zerknął na nią z tajemniczym uśmiechem, dłużej zatrzymując się na strumyczku nasienia. - Nie wykluczam, że później już będziesz musiała przez jakiś czas chodzić nie odświeżona. Ta ciecz bardzo podkreśla strój i ciało, podoba mi się.
Alejka do willi była pusta, na jej końcu stał tylko jeden ze strażników w garniturze.
- Tymczasem ja przygotuję ci coś ekstra.
- Świetnie, uwielbiam niespodzianki. - posłała mu zalotny uśmiech i ruszyła w kierunku budynku.
 
Sekal jest offline  
Stary 27-07-2014, 21:34   #4
 
Eleanor's Avatar
 
Reputacja: 3757 Eleanor ma wspaniałą reputacjęEleanor ma wspaniałą reputacjęEleanor ma wspaniałą reputacjęEleanor ma wspaniałą reputacjęEleanor ma wspaniałą reputacjęEleanor ma wspaniałą reputacjęEleanor ma wspaniałą reputacjęEleanor ma wspaniałą reputacjęEleanor ma wspaniałą reputacjęEleanor ma wspaniałą reputacjęEleanor ma wspaniałą reputację
Zignorowała, cały czas uciekające w kierunku mokrej stróżki po wewnętrznej stronie jej ud, spojrzenie ochroniarza, którego zapytała o drogę do toalety i weszła do budynku, próbując zlokalizować najbliższą, dogodnie dostępną kamerę. Jedna wydawała się w miarę łatwo dostępna. Najpierw jednak skorzystała z umywalki w urządzonym z przepychem pomieszczeniu wypoczynkowym dla kobiet i obmyła nogi i wnętrze pochwy. Potem, wyciągając z torebki puderniczkę, wsunęła do dłoni mikroskopijną pluskwę. Przechodząc z powrotem obok kamery przycisnęła na kilka sekund urządzenie zakłócające, które musiało wywołać chwilowe zaburzenie obrazu. Był to czas wystarczający, do przyczepienia pluskwy w nie rzucającym się w oczy miejscu. Zadowolona z efektu wyminęła strażnika i ruszyła do altanki.
- H4 masz niecałe dwie godziny, by rozpracować system monitoringu i rozkład budynku. Powiedziała cicho do netrunnera, na chwilę odwracając głowę w stronę zatoki, by nikt od strony altanki, nie mógł zobaczyć ruchu jej warg i odczytać z nich wiadomości.
- Wiesz jak podniecić faceta, aż mi w stawie zaszemrało! – odezwał się głos we wbudowanym komunikatorze. - Trochę mi się nudziło, to pogrzebałem. Barman nie czekał tak grzecznie, udało mu się nagrać. Widziałem nawet żyłę na karku twojego... gospodarza, śmiesznie pulsowała – zachichotał, trochę jak małe dziecko robiące psikusa. - Czuję, że tej nocy uzbiera się fajny materiał.
Wysyłanie kompromitujących materiałów do zainteresowanych osób było w pewien sposób hobby H4, nigdy jednak nie robił tego z udziałem Jess. No, nie bez jej zgody w każdym razie.
Uśmiechnęła się rozbawiona, co czekający na przy stoliku klient potraktował jak zachętę dla siebie. Dobrze bawiła się z H4 i nie przeszkadzały jej puszczane w sieci filmiki, to były tylko dodatkowe punkty dla jej sławy. W ostatecznym rozrachunku sprawiały, że miała coraz więcej klientów, którzy byli gotowi zapłacić niebotyczne honorarium za noc z Boską Desire, jak nazywano ją w sieci. To, że czasami dało się tego wyciągnąć niezłą kasę miało także swoje plusy. Przypuszczał jednak że dla netrunnera bardziej liczył się fakt, że ma kilku ważniaków na sznurku, niż eurodolary na koncie. Teraz w każdym razie zamilkł, dała mu w końcu nową zabawkę do rozpracowania.

Jack czekał już na nią z drinkiem. Nie powiedział jaki to, wręczając go Jess ze szczerym uśmiechem. Widziała, że pierwszy orgazm wyzwolił u mężczyzny sporo pierwiastka zadowolenia. Spróbowała, wyczuwając delikatny smak martini, cytrusowy posmak rzadkiego owocu i wytrawną nutę czegoś przez nią nierozpoznawalnego, co jednak tworzyło bardzo przyjemną, rozpływającą się po całym podniebieniu kompozycję. Chwaliło się też, że nie chciał jej po prostu upić, drink był bardzo słaby. Dostrzegła, że w ogrodzie pojawiło się już kilku gości.
- Smakuje? - zapytał, faktycznie zainteresowany. Szybko jednak trochę zmienił ton. H4 rzadko się mylił, a to przecież oznaczało, że lubił pokazać w towarzystwie, że ma uległą i posłuszną kobietę. - Tych, których ci osobiście przedstawię traktuj swobodnie. Możesz się z nimi... podroczyć wedle uznania – błysnęły w uśmiechu jego równe, białe zęby. - W moim towarzystwie więcej, tyle ile ci każę. Rozbudzimy ich zmysły, ale pozostawimy nie w pełni zaspokojonymi. Jesteś panią tego przyjęcia. Niech mi zazdroszczą, bardzo zazdroszczą twoich niezwykłych umiejętności. Może uda ci się dzięki temu tak mnie rozpalić, żebym zdradził ci czego naprawdę pragnę... - zawiesił głos i objął ją w pasie. - Jakieś pytania, ostatnia szansa? Potem będziesz słuchać.
Trzeba przyznać, że zdecydowany i pewny siebie, ton miał opanowany do perfekcji. Ciekawe połączenie perwersji, lub bardzo dobre aktorstwo mające upewnić go, że wynajęta kobieta również w odwróconych rolach się sprawdzi. Poza tym wyglądało na to, że zaplanował sobie to całkiem dokładnie i wolał upewnić, że wszystko pójdzie jak trzeba.
- Wszystko jest całkowicie jasne Jack. - Odpowiedziała tylko uśmiechając się – A to jeden z najlepszych drinków jakie piłam w życiu, a wypiłam ich naprawdę sporo - posłała mu spojrzenie, od którego mężczyzna mógł się poczuć panem i władcą świata. - Wszystko będzie dokładnie tak jak zechcesz, wystarczy tylko że rozkażesz.
Nie wiadomo było, czy takiej odpowiedzi oczekiwał, ale ich rozmowa została przerwana rozpoznaniem dostrzegalnym w oczach Brelica. Ciągle trzymając rękę na talii kobiety obrócił ją w kierunku nadchodzącej właśnie od alejki pary. Ruszył w tamtym kierunku, uśmiechając się i unosząc szklankę trzymaną w dłoni.
- James! - imię wydało się dziwne, bo adresował je do mężczyzny o wyraźnych azjatyckich, chińskich chyba rysach, ubranego dość sztywno w garnitur. Obok niego szła kobieta podobnego pochodzenia. Oboje pod sześćdziesiątkę, chociaż wyraźnie próbowali to ukryć. Ona szczególnie, mieszcząc się do obcisłej sukienki sięgającej do kolan, bardzo jednakże formalnej i raczej sztywnej. Pieniądze pozwalały ukryć wiele oznak starzenia, ale średniej atrakcyjności już nie. Mimo tego Jack ucałował jej dłoń, uścisnął prawicę mężczyzny. Jess dostrzegła obrączki. Wreszcie zwrócił się do niej.
- Kochanie, poznaj proszę Jamesa oraz jego piękną żonę, Oro – wszystkie trzy spojrzenia spoczęły na Desire. Żeńskie niezbyt zachwycone, męskie o wiele, wiele bardziej. Fakt, że była prawie o głowę wyższa niewiele tu zmieniał. Za to odkryła, że Azjata ma zadziwiająco niebieskie oczy.
- Miło mi państwa poznać. - Jess uśmiechnęła się do gości i pokłoniła w sposób zapamiętany z kilku podróży na daleki wschód. - Pani Oro, panie James to prawdziwa przyjemność. - Miała nadzieję, że kamery w altance już znalazły się w mocy H4 i będzie on w stanie powiedzieć jej co nieco o stojących przed nią ludziach. - Ma pani przepiękną suknię – W głosie Desire pobrzmiewała jedynie autentyczna szczerość.
- Dziękuję – kobieta odpowiedziała sztywno, a jej mąż za bardzo zapatrzył się na przebijające przez materiał sutki. Oro pociągnęła go szybko w kierunku altanek.
- Porozmawiamy później – zdążył tylko rzucić James do gospodarza, zanim ten nie poprowadził kobiety dalej.
- Biedny, musi zachowywać się grzecznie przez żonę. To straszny zboczeniec – Jack mrugnął, trudno było stwierdzić ile prawdy zawierał jego żartobliwy ton.
 
Eleanor jest offline  
Stary 27-07-2014, 21:42   #5
 
Sekal's Avatar
 
Reputacja: 5449 Sekal ma wspaniałą reputacjęSekal ma wspaniałą reputacjęSekal ma wspaniałą reputacjęSekal ma wspaniałą reputacjęSekal ma wspaniałą reputacjęSekal ma wspaniałą reputacjęSekal ma wspaniałą reputacjęSekal ma wspaniałą reputacjęSekal ma wspaniałą reputacjęSekal ma wspaniałą reputacjęSekal ma wspaniałą reputację
Minęli trochę osób, wymieniając krótkie pozdrowienia. Nikomu z nich nie przedstawił Jess, aż nie stanęli przed samotnym, młodym, białym mężczyzną o krótkich, jasnych włosach. Brelic udał zaskoczonego, a moment później niezwykle rozdarowanego.
- Patrick, jak dobrze, że zdecydowałeś się przyjść! - mocno uściskał dłoń gościa. Na oko miał dwadzieścia lat, ze dwa metry wzrostu i sylwetkę szczupłą, ale umięśnioną. Sportowiec. - Kochanie, poznaj przyszłą gwiazdę Miami Heat – sądząc z tonu, to mógł być jeden z ważniejszych gości.
- Jeszcze nie wiadomo... - spróbował się bronić zagadany, ale Jack zbył go szybko.
- Oj, nie broń się. To jednak nie czas na rozmowy o takich sprawach, kochanie, oprowadzisz naszego gościa? Wydaje się taki samotny...
- Oczywiście Jack – Desire odsunęła się od Jacka i wsunęła rękę pod ramię blondyna:
- A więc jest pan koszykarzem – Popatrzyła na niego z widocznym w oczach zainteresowaniem – To takie niezwykłe. Nie znam zbyt wielu sportowców. Zwłaszcza takich przystojnych. - Powiedziała spoglądają mu w oczy i lekko rozchylając usta.
Wydawał się speszony, jeszcze nie mógł być gwiazdą. Wtedy obecność pięknych, półnagich kobiet nie działałby aż tak mocno.
- Ja...
- Patrick będzie numerem jeden w drafcie – Jack wszedł mu szybko w słowo. - Zajmiesz się nim przez chwilkę? Może beze mnie się bardziej odpręży i zobaczy, że nie mam złych zamiarów – gospodarz roześmiał się i zostawił ich samych, oddalając się w kierunku jakichś innych gości.
Zmierzyła dokładnie wzrokiem stojącego przy jej boku, wyraźnie słodko niewinnego dwudziestolatka:
- Naprawdę czegoś się obawiasz? – Zapytała kokieteryjnie – mam nadzieję, że nie mnie, jestem całkowicie niegroźna. Istnieję po to by dawać rozkosz. – Powiedziała konfidencjonalnie przysuwając się do niego i spoglądając w górę. Rzadko spotykała tak wysokich mężczyzn. To było nawet dość ekscytujące.
- Rozumiem, że masz na imię Patrick? Jak mam zwracać się do ciebie. Ja jestem Desire...
- Ttak – zadrżał czując jej bliskość. Przełknął ślinę i spojrzał gdzieś w bok, odrywając spojrzenie od bardzo dobrze przez niego widzianego dekoltu, tak głębokiego, że nawet nie łapał się na to określenie. - Patrick Lang. Jesteś z panem Breliciem? - spytał trochę pewniejszym głosem, jakby pierwszy szok mijał. Istotnie, nie był brzydki, chociaż wzrost nadawał mu trochę dziwnych proporcji. - Wydaje mi się, że pragnie mnie przeciągnąć do Miami...
- Czy to byłoby takie złe? - Odpowiedziała pytaniem na pytanie, przynajmniej na razie ignorując kwestię jej przynależności do gospodarza tego domu. - To takie piękne miasto i daje wiele możliwości. Sama wiem o tym całkiem sporo, bo przyjechałam tutaj i zdobyłam wszystko o czym zawsze marzyłam.
- Naprawdę? - patrząc w inną stronę bardziej był w stanie pracować mózgiem. Ubrany był na wpół oficjalnie, w białą koszulę i spodnie w kant, spod których wystawały sportowe buty. Strój jeszcze podkreślał jego wysokość i sylwetkę. - A o czym marzyłaś? - jego wzrok wrócił do niej i przypomniał sobie z kim rozmawia. Dostrzegła jak się czerwieni, mimo ciemności i kolorowych świateł u góry. - Moi rodzice nie są zachwyceni pomysłem grania w Miami, mówią, że to źle na mnie wpłynie.
Uniosła rękę i dotknęła brody mężczyzny, obróciła jego twarz w swoją stronę:
- Patrz na mnie Patricku, lubię czuć na sobie zachwycone, pełne pożądania spojrzenia mężczyzn. Mówią mi jaka jestem piękna i godna uwagi.
Pogładziła go po policzku:
- Marzyłam o karierze i pieniądzach, o tym by dobrze się bawić, a także by pokazać rodzinie, że nie potrzebuję ich pieniędzy, by radzić sobie w życiu.
- Jjesteś ppiękna – wydukał, przez chwilę utrzymując spojrzenie na jej oczach, ale szybko przesuwając je w dól, na piersi i ostatecznie nogi. - Jak odebrała to twoja rodzina? Nie... nie chciałbym ich zawieść, dużo dla mnie zrobili... - mówił o rodzinie, ale sądząc z wypełniających się spodni myślał o czymś zupełnie innym.
- Czy zdobycie sławy, musi oznaczać rozczarowania? - Przysunęła się bliżej do niego i otarła ciałem o pobudzone krocze. Uwielbiała prowokować i rozbudzać pragnienia. Była w tym naprawdę dobra. - Może, jeśli pójdziesz drogą, którą wyznaczył ci Brelic, za kilka lat będzie cię stać, by wydać takie przyjęcie i zaprosić mnie jako swoją osobę do towarzystwa?
- Sądzą... - zaczął, ale jęknął, czując jak się o niego ociera - ...to znaczy uważają, że zejdę tu na złą drogę... - jakby nie mogąc się powstrzymać, położył jedną z dłoni na biodrze kobiety, ledwie ją muskając – Czy nnie powinnaś robić takich rrzeczy panu Brelicowi? - wydukał, wcale nie chcąc, żeby przestawała. Potrafiła doskonale rozpoznawać takie pragnienia.
- Pan Brelic chciał bym dotrzymała ci towarzystwa. Dokładnie to teraz robię – Odpowiedziała kładąc dłoń na jego tyłku i z prawdziwą przyjemnością wbijając w niego palce. Miał cholernie jędrne pośladki. Desire znowu zrobiła się mokra, wyobrażając sobie jak powoli obdziera go z niewinności.
Patrick, w lekkim szoku rozejrzał się dookoła, jakby pragnąc upewnić się, czy to nie jest ukartowane. Było już po dziesiątej i w ogrodzie Jacka pojawiło się sporo osób w różnym wieku. Kilka tańczyło już na parkiecie. Niewiele zwracało uwagę na nich, może prócz okazjonalnych spojrzeń rzucanych ciału Jess.
- On... nie ma nic przeciwko? - wodzony za nos koszykarz wydawał się ciągle zagubiony, w lekkim szoku, ale i oswajał się z tym, że ma obok siebie tak piękną i wyzywającą kobietę.
- Ten chłoptaś pochodzi z katolickiej rodziny w Teksasie – usłyszała nagle rozbawiony głos netrunnera – Ciągle ma w holo zdjęcie swojej byłej ze szkoły – śmiech H4 mógł być zaraźliwy, gdyby Desire nie nauczyła się w pełni kontrolować mimiki. Zazwyczaj.
- Możemy go o to zapytać, kiedy wróci. - Uśmiech, który pojawił się na jej twarzy , miał wiele wspólnego z tym co powiedział netrunner, ale jej towarzysz nie miał o tym pojęcia. Chwyciła jego dłoń i położyła ja na swojej piersi. - Wiem, że pragniesz mnie tutaj dotknąć. Może już czas by zostawić za sobą chłopięcą miłość i iść naprzód w ramiona kobiety?
Bez skrupułów wykorzystała informację, którą właśnie otrzymała.
- Skąd... - westchnął, czując w dłoni kobiecą pierś, oddzieloną bardzo cienką warstwą materiału. Walczył przez chwilę ze sobą, a potem nagle zabrał swoją dużą dłoń. Okazało się, że powodem był Jack, który pojawił się znikąd i wcisnął Patrickowi drinka w dłoń.
- Nie krępuj się, chłopcze. W Miami żyjemy bardzo otwarcie, prawda Desire? - uśmiechnął się do kobiety. - Chcesz schrupać tego chłopca?
Bezczelnie położył dłoń na jej pośladku, ściskając go.
- U nas można znaleźć wszystko czego się zapragnie. Trzeba tylko sięgnąć.
W odpowiedzi kobieta otarła się o Jacka zmysłowo nie spuszczając wzroku twarzy Patricka.
- Z rozkoszą pokażę twojemu przyjacielowi jak bardzo potrafimy być otwarci. - Powiedziała swoim zmysłowym głosem. - A także jakie wspaniałe może mieć możliwości jeśli zdecyduje się na Miami.
- Zrób to – powiedział podnieconym głosem do jej ucha i pomasował pośladek, zanim się od niej oderwał, szepcząc do jej ucha. - Jacht jest otwarty, ale wybór sposobu i miejsca zostawiam profesjonalistce. Wróć najpóźniej za godzinę, jeśli sam nie wpadnę was odwiedzić.
 
Sekal jest offline  
Stary 27-07-2014, 21:43   #6
 
Eleanor's Avatar
 
Reputacja: 3757 Eleanor ma wspaniałą reputacjęEleanor ma wspaniałą reputacjęEleanor ma wspaniałą reputacjęEleanor ma wspaniałą reputacjęEleanor ma wspaniałą reputacjęEleanor ma wspaniałą reputacjęEleanor ma wspaniałą reputacjęEleanor ma wspaniałą reputacjęEleanor ma wspaniałą reputacjęEleanor ma wspaniałą reputacjęEleanor ma wspaniałą reputację
Skinęła tylko głową, wzięła koszykarza za rękę i pociągnęła w kierunku, gdzie już wcześniej zauważyła przycumowany do nadbrzeża kilkunastometrowy jacht.
- Chodź, pokażę ci kilka uroków życia w tym mieście. Żeglowałeś kiedyś Patricku? - Zapytała wchodząc na lekko bujający się, mahoniowy pokład.
Szedł za nią niczym ciele na rzeź, ciągle w szoku. Jeden ze strażników odprowadził ich wzrokiem, ale gospodarz musiał wydać stosowne polecenia.
- Jeszcze nigdy... - odpowiedział niepewnym tonem.
- Widzisz to kolejna rzecz, którą mógłbyś się cieszyć w tym miejscu. - Prowadziła go pewnie po pokładzie, nie była na tym konkretnym jachcie, ale zaliczyła już ich wystarczająco wiele, by się przekonać, że większość zrobiona jest dokładnie według tego samego schematu. Mogły różnić się wielkością, kolorystyką, elementami wykończenia, ale główna kajuta sypialna, zazwyczaj zawsze znajdowała się w tym samym miejscu.
Jack Brelic nie zawiódł jej w tym zakresie. Kajuta była tam gdzie powinna się znajdować i miała na środku przymocowane do podłogi ogromne łóżko, którym pomieścić się mogło z powodzeniem nawet pięć osób. Wciągnęła blondyna do środka i trzymając za koszulę pociągnęła w jego kierunku. Potem pchnęła dłonią, niezbyt silnie, ale wystarczająco stanowczo by położył się na łóżku. Jedną ręką sięgnęła do szyi i rozpięła klamrę przytrzymującą górą sukni, a drugą rozpięła zamek dołu. Jedwabna szatka spłynęła do jej stóp nadal przyodzianych w czerwone buty na niebotycznym obcasie. Jess przekroczyła ubranie i stanęła na wprost leżącego bez ruchu chłopaka. Weszła na łóżko otaczając go nogami i zaczęła rozpinać rozporek.
Rozdziawił szeroko usta, widząc ją nagą. Nie opierał się, nie potrafił. Gdzieś po drodze zgubił szklankę z drinkiem, a jego członek próbował niemal przebić się przez materiał obcisłych bokserek, które odsłoniła po rozpięciu rozporka. W jego przypadku dało się powiedzieć, że wzrost ma wpływ na długość. Poddał się jej zdecydowaniu, ale długie ręce same wyciągnęły się w kierunku Desire i przykryły sobą sterczące piersi. Jęknął, z samego tylko podniecenia. Gdzieś w rogu Jess dostrzegła kamerę, zielone światełko pozwalało przypuszczać, że Jack jednak jakoś chce uczestniczyć w tym co się działo. Zapłacił, więc nie miała zamiaru pozbawiać go przedstawienia, w którym szczerze mówiąc miała wielką ochotę zagrać główną rolę.
Opuściła nieco w dół spodnie i bokserki uwalniając naprężoną męskość. Podobała jej się długość, którą miała i by to uczcić pochyliła głowę i wzięła naprężony czubek w usta, oplatając językiem, a potem wsunęła w usta najwięcej ile mogła. A mogła naprawdę wiele, bo dzięki odpowiedniemu wszczepowi mogła na całkiem długo wstrzymać oddech, dzięki ćwiczeniom zaś pozbyła się zwyczajowego, przy wsadzaniu czegokolwiek do gardła, odruchu wymiotnego. Nie bez powodu była najdroższa i rozchwytywana. Długi członek wszedł naprawdę głęboko, a widok ten wyzwolił u mężczyzny głośniejszy jęk. Patrzył na to w szoku zmieszanym z fascynacją. Cieńszy znacznie od Jacka, mógł dzięki temu ocierać się o wnętrze gardła call-girl. Drżał przy tym, leżąc z uniesioną głową, aby nie stracić widoku z tego co mu robiła. Ledwo zaczęła, a już mogła stwierdzić, że niewiele chłopakowi brakowało do orgazmu. Chciała by ten pierwszy raz skończył właśnie w taki sposób, bo co do tego, że będą kolejne, nie miała najmniejszej wątpliwości. Dzięki jego związanej z wiekiem witalności i jej umiejętnościom, mogła z niego naprawdę sporo wycisnąć, zanim skończy się wyznaczony przez właściciela tego miejsca czas. Przyśpieszyła więc ruchy, wysuwając się i ponownie chłonąc go, praktycznie pochłaniając w całości.
Wystarczyło kilka ruchów i głowa koszykarza opadła na łóżko i odchyliła się w tył. Otwarte usta wydały z siebie sapnięcie, a Desire poczuła nadciągające spełnienie, do którego bez trudu mogła się przygotować. Gorące nasienie wytrysnęło długimi strumieniami. Było tego sporo, młodzieńcza miłość musiała powstrzymywać go przed poznawaniem tej części uroków życia. Za to dietę stosował dobrą, sperma miała słodki smak, który poczuła w pełni gdy wysunęła go ze swoich ust. Przesunęła się do przodu i zaczęła wolno rozpinać jego koszulę. Oblizała się, patrząc na niego prowokacyjnie:
- Wspaniała rozgrzewka – powiedziała ocierając się wilgotnym łonem o jego członka – teraz przejdźmy do meczu.
Patrick aktualnie zupełnie stracił zdolność mówienia, za to jakby się ożywił w sprawach ruchowych. Poczuła duże, silne dłonie na swoich bokach i chwilę później pośladkach. Miał naprawdę długie członki. Wszystkie. I zgodnie z tym co sądziła, ten aktualnie najważniejszy ani myślał zmaleć, prężąc się w całej swojej długości. Kamera przesunęła się delikatnie bok, aby uchwycić więcej szczegółów. Chłopak oczywiście nie miał o niej pojęcia, w przeciwieństwie do H4.
- Chińczyk to istotnie zboczeniec, to jemu gospodarz pozwolił patrzeć – rozległo się w jej głowie. Netrunner nie miał problemów z całkowitym ignorowaniem jej aktualnych zajęć, aby przekazać różne informacje albo po prostu pogadać. - James Chang, jaśnie pan senator. Jego kolekcja pornoli zawstydziłaby wszystkich nastolatków w mieście. Ciężko odkryć wspólną cechę, poza taką, że chyba lubi bawić się w agresywnego dominatora bawiącego się uległymi suczkami. Rekompensata nikłego wzrostu, rozumiesz. Bym zapomniał. Pan senator ma udziały w Miami Heat.
- Mmmr – Zamruczała – Robi się naprawdę ciekawie... – Szepnęła, co obaj słuchający jej mężczyźni mogli potraktować jak odpowiedź skierowaną właśnie do siebie. Lubiła takie zabawy. Grę na granicy ryzyka i świadomość, że ktoś ją obserwuje podniecając się przy tym jak nastolatek. Rozpięła koszulę koszykarza do końca i zaczęła lizać jego tors, jednocześnie wolno nasuwając się na jego wężowego członka. Odpowiednie ustawienie i dopasowanie pozwoliło jej przyjąć go w całości. Gdy ich łona zetknęły się ze sobą uniosła głowę i popatrzyła prosto w oko kamery. Uśmiechnęła się zmysłowo otwierając usta z których wydobył się gardłowy jęk. Ponownie uniosła w górę biodra, prawie w całości wysuwając z siebie kochanka i ponownie ruszyła w dół. Wszystko powoli, wykonywane tak, by człowiek po drugiej stronie kamery miał jak najlepszy widok.
Mogła sobie wyobrazić, że oglądający ją człowiek wydaje z siebie taki sam jęk jak właściciel penisa, na którego się nasuwała. Patrick był w siódmym niebie i kobieta zdawała sobie doskonale sprawę z tego, że nie myśli teraz o niczym innym. W zasadzie nie myśli wcale, odczuwa tylko. Ogarniała go za to młodzieńcza gwałtowność, pojawiał się powoli brak kontroli nad aktem. Złapał ją za tyłek, objął bez trudu kształtne pośladki i ścisnął mocno. Wypchnął biodra, zaburzając jej rytm. Chciał więcej, mocniej. Zaczął podrygiwać, w próbie szybszego posuwania kochanki, o której jeszcze pół godziny temu nawet nie marzył. Dyszał przy tym jak na ćwiczeniach na siłowni. Nie mogła mu tego odmówić, był silny i sprawny i doskonale umięśniony, co czuła w każdym jego ruchu i każdym zetknięciu ich ciał.
- Może masz ochotę znaleźć się na górze? - Powiedziała głośno nieruchomiejąc i pozwalając mu przejąć dowodzenie – a może wolałbyś bym się wypięła i pozwoliła ci zrobić to od tyłu?
Jej zmysłowy głos roztaczał przed nim wizje i możliwości.
- Tak, zrób to – wychrypiał niemal, otwierając oczy i patrząc na jej boskie ciało. Nie sprecyzował co ma zrobić, ale przecież to nigdy nie był dla niej problem. Młodzi byli zazwyczaj łatwi do manipulowania.
Przesunęła się nad nim i uklękła na łóżku, a potem opadła na dłonie i wypięła swoją kształtną pupę. Z premedytacją ustawiła się dokładnie tak, by kamera była ustawiona do nich bokiem, a podglądacz po jej drugiej stronie, nigdy nie zapomniał tego widoku. Rozsunęła uda i zakręciła zachęcająco biodrami:
- Chodź, wepchnij się we mnie! - Powiedziała rozkazująco. – Chcę poczuć całą twoją cudowną długość.
Nie musiała czekać, chłopak zerwał się z łóżka szybko, łapiąc za tak kusząco wypięte biodra. Nie musiał zanadto celować, wiedziała jak ustawić się tak, żeby wystarczyło mu jedno mocne, gwałtowne pchnięcie, aby znaleźć się w całości w niej. Z trudem utrzymała się w tej pozycji, zaskoczona tą młodzieńczą pasją. Koszykarze może i byli szczupli, ale na siłowni spędzali bardzo dużo czasu. Patrick, nie panujący nad pożądaniem ani trochę, zaczął ją posuwać , ostrymi pchnięciami wbijając się do końca, ile tylko mógł.
- Miami... - nie wiadomo co chciał przez to powiedzieć, bo zamiast tego resztę słów pochłonął jęk przyjemności.
 
Eleanor jest offline  
 



Zasady Pisania Postów
Nie Możesz wysyłać nowe wątki
Nie Możesz wysyłać odpowiedzi
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Trackbacks jest Wył.
PingbacksWł.
Refbacks are Wył.


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 07:15.



Powered by: vBulletin Version 3.6.5
Copyright ©2000 - 2019, Jelsoft Enterprises Ltd.
Search Engine Optimization by vBSEO 3.1.0
Pozycjonowanie stron | polecanki
Free online flash Mario Bros -Mario games site

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164 165 166