Spis Stron RPG Regulamin Wieści POMOC Kalendarz
Wróć   lastinn > RPG - play by forum > Sesje RPG - Science-Fiction > Archiwum sesji z działu Science-Fiction
Zarejestruj się Użytkownicy


 
 
Narzędzia wątku Wygląd
Stary 22-09-2014, 23:42   #1
 
Sekal's Avatar
 
[Najemnicy II] El Presidente


Godzina 9:30 czasu lokalnego
Sobota, 12 luty 2049
Mexico City, Meksyk


La Cerveceria znajdowało się niedaleko dość cywilizowanego centrum Mexico City, przeolbrzymiej aglomeracji, domu tych wszystkich Meksykanów, którym nie udało się jeszcze przedrzeć do USA. Otwarty bar na jednym ze skrzyżowań korzystał z tutejszego klimatu, w większości składając się z wystawionych na chodnik stolików i krzeseł i schowanej za podniesionymi obecnie antywłamaniowymi żaluzjami części właściwej, gdzie uwijał się barman, a na zapleczu także kucharz. Pomiędzy stolikami przemykał kelner, charakteryzujący się typowym zachowaniem dla niezbyt wykwintnych miejsc.

Timothy Alker tu właśnie polecił im się spotkać, mniej więcej o dziewiątej trzydzieści rano, kiedy dało się bez trudu znaleźć wolny stolik, a przepływające dookoła tłumy z bezpiecznej odległości mijały krzesła, na których się siadało. Lokalne, ostre żarcie i procentowy napitek musieli odstawić na później, detektyw bowiem poinformował ich, że spotkanie właściwe z klientem odbędzie się trochę później. Czekał już na nie, ubrany w białą koszulę z krótkim rękawkiem, czarne spodnie i takie same, błyszczące lekko buty. Dwie z przybyłych na miejsce dziewczyn już go znały i przywitał się z nimi ciepło. Manueli, jedynej prawdziwie ciemnoskórej z całej czwórki, podał dłoń. Przedstawił ją również dwóm pozostałym przedstawicielkom płci pięknej, chociaż wcześniej rozmawiali jedynie przez holofon. Kiedy wszystkie już usiadły i zamówiły, z wyraźną niecierpliwością zerknął na godzinę i westchnął.
- Miał być jeszcze jeden, ale zaczniemy bez niego.

Włączył ekran noszonego na nadgarstku urządzenia i zręcznie zamigał palcami. Chwilę później wszystkie trzy otrzymały potwierdzenie otrzymania wiadomości.
- Nasz potencjalny klient jest bardzo tajemniczy albo bardzo ostrożny. To co wam przesłałem, to umowa. Pragnie, abyśmy wszyscy podpisali ją, zanim spotkamy się z nim bezpośrednio. W tekście mamy zapewnienie, że nie robimy niczego niezgodnego z prawem, że celem jest odnalezienie jego syna. Nie są tu tylko podane szczegóły, gdzie dokładnie mamy go szukać. Płatne: sześćdziesiąt tysięcy eurodolarów za podjęcie się pracy. Do podziału dla wszystkich. Transport opłaca sam, w obie strony. Następne siedemdziesiąt tysięcy za dostarczenie mu syna żywego. Za ciało także zapłaci, ale żeby nie przywoływać złych myśli, nie powiedział ile. Wiem tylko tyle, że jest praktycznie pewien odnośnie tego, że cel znajduje się na jednej z wysp Pacyfiku.

Szybkie przejrzenie umowy faktycznie potwierdzały słowa Alkera. Był tam jeszcze jeden punkt: Ci co ją podpiszą mieli utrzymać tajemnicę odnośnie tego dla kogo pracują oraz kogo szukają. Najwyraźniej potencjalny pracodawca miał zamiar pozostać anonimowym dla wszystkich nie związanych bezpośrednio z poszukiwaniami. Stąd i podpisywanie umowy przed spotkaniem z nim.
Nie przyleciały przecież do Meksyku tylko po to, aby teraz się rozmyślić, prawda?


Godzina ??:?? czasu lokalnego
?????, ?? ???? ????
?????????


Juan obudził się, kiedy promienie słońca wdarły się przez szparę pomiędzy niedokładnie zasuniętymi zasłonami i objęły jego twarz. W pokoju panował półmrok i unosił się jeszcze charakterystyczny zapach seksu, kadzideł i trawki. Głowa pulsowała tępym bólem, a światło raziło przeraźliwie, zmuszając do ponownego zamknięcia oczu. I tak wirowało mu przed oczami. Przez następne kilka minut mógł jedynie leżeć i próbować ogarnąć nieprzyjemne bodźce, odkrywając coraz to nowe. Nadgarstki go bolały. Odkrył, że jedną rękę ma przyczepioną do ramy łóżka kajdankami z różowym futerkiem. Krocze także odczuwało minioną noc. Coś naciskało na jego pełny pęcherz, domagając się wypuszczenia na zewnątrz zbyt dużej ilości płynów.

Najgorsze w tym wszystkim było to, że za cholerę nic nie pamiętał.

Nie żeby nie wiedział, kim jest. Tak źle nie było. Pamiętał, jak płynął na wyspę. A może leciał? To było coś na Pacyfiku. Ro...Ru… Nie mógł sobie przypomnieć nazwy, pamięć pozwalała przywołać przed oczy tylko wygląd witryny internetowej, którą wygrzebał gdzieś w sieci. Należała do tutejszych bojowników o wolność, proszących o wsparcie. Gdzie rewolucja, tam był i Anzana. Miał nieprzyjemne wrażenie, że to jego przybycie to nie wydarzyło się poprzedniego dnia.

Pokój był gorący i duszny. Zmusił się do powolnego otwarcia powiek, co spotęgowało pulsowanie w głowie. Pierwszym, co zobaczył po przezwyciężeniu oślepiającego blasku, była kobieca twarz. Zamrugał i sprawdził raz jeszcze. Niby kobieca. Odsłonięta do pasa sylwetka ujawniała duże piersi, ale jakby mało naturalne. Nogi i biodra zakryte były kocem, nie pozwalając chwilowo na dalszą eksplorację. Naga, tak samo jak on, ciągle spała, nie każąc mu dzięki temu mierzyć się bezpośrednio z tą nową rzeczywistością. W głowie pozostała pustka, nie umiał przypasować do niej żadnego ze znanych sobie imion.

Spojrzał w drugą stronę. Leżał tam włączony holofon, wyświetlający czarne literki na białym tle. Skoncentrował spojrzenie, rozpoznając swój elektroniczny podpis. To był jakiś kontrakt, zaakceptowany już. Przeczytanie pierwszych zdań pozwoliło zorientować się, że zgodził się na służenie za przewodnika jakimś przyjeżdżającym tu najemnikom.

Co za wspaniały początek dnia!
 

Ostatnio edytowane przez Sekal : 22-09-2014 o 23:53.
Sekal jest offline  
Stary 23-09-2014, 00:32   #2
 
Autumm's Avatar
 
Niewysoka, ciemnoskóra dziewczyna z imponującym afro na głowie nieco wcześniej przybyła na miejsce spotkania, ale przysiadła z dala od knajpki.

Każdy z mijających ją ludzi wziąłby ją zapewne za jakąś fankę fitnessu, wracającą z treningu: wypchana sportowa torba, luźne spodnie od dresu i jaskrawe adidasy, a do tego obcisły, bardzo skromny top, odsłaniający ładnie wyrzeźbiony brzuch i umięśnione ramiona. Szczupłe palce ubrane w tandetne złote pierścionki (pasujące do równie bazarowych kolczyków i bransoletek) poruszały się w szybkim, zmiennym rytmie, kiedy na pozór znudzona dziewczyna dokładnie przyglądała się okolicy i klientom restauracji, leniwie żując gumę.

Dopiero kiedy wybił dokładny czas spotkania, zerwała się gwałtownie i szybkim krokiem pomaszerowała do stolika Tima, ciesząc się, że to już koniec bezproduktywnego czekania.

***

- Heeeej laski! Manuela, specjalistka od tego i owego, zwłaszcza szemranego. Świetnie, że was poznałam!!! - przedstawiła się entuzjastycznie z szerokim uśmiechem, wypluwając słowa z szybkością karabinu maszynowego. Jej angielski miał mocny akcent.
- To co, może zamówimy sobie któregoś z tych fikuśnych drinków z parasolką, papugą i całym tym szajsem, zanim przejdziemy do tych wszystkich nuuudnych cyferek i literek? - zaproponowała na wstępie. I nie czekając na odpowiedź, zawołała kelnera.

***

Kiedy w końcu z ust pośrednika padła suma kontraktu, ciemnoskóra aż gwizdnęła i z ekscytacji podskoczyła na krześle, przewracając wysoką szklankę ze swoim niedopitym drinkiem. Biała koszula i spodnie Tima ocalały tylko dlatego, że Manuela z iście nadludzką szybkością wyciągnęła dłoń i złapała szkło, zanim zdążyło narobić jakiś szkód. Uśmiechnęła się przepraszająco i z niewinną miną siorbnęła napój.
- Za taką kasę to mogę... hmm... wszystko mogę! - wykrzyknęła - Kochany jesteś, wiesz? - zwróciła się do pośrednika, posyłając mu buziaka - Dawaj więc to ustrojstwo i powiedz mi gdzie mam postawić palucha, żeby się wpisać do tej roboty już na amen. Nie ma co tracić czasu, nie dziewczyny...? Trzeba zapierdalać, bo i tak zawsze się jest spóźnionym, jak mawiał mój jeden taki kumpel z partyzantki... - podniosła oczy na pozostałą dwójkę, uznając najwidoczniej, że od razu jej przytakną.
 
__________________
"Polecam inteligentną i terminową graczkę. I tylko graczkę. Jak z każdą kobietą - dyskusja jest bezcelowa - wie lepiej i ma rację nawet jak się myli." ~ by Aschaar [banned] 02.06.2014
Nieobecna 28.04 - 01.05!

Ostatnio edytowane przez Autumm : 23-09-2014 o 01:53. Powód: orty i takie tam
Autumm jest offline  
Stary 23-09-2014, 19:30   #3
 
Lady's Avatar
 
- Nie mogę tego przyjąć...
- Nawet nie myśl o tym, żeby odmówić! To nie pozwoli na to, czego najbardziej potrzebujesz, ale nie zamierzam dowiedzieć się, że ryzykowałam na darmo!
Paula była zdenerwowana, chodząc w te i wewte po niewielkim pokoju. Trzy kroki w przód, obrót i kolejne trzy kroki. Miała na sobie jeszcze ten sam top co w Kolumbii.
- Ja już osiągnąłem w życiu wiele...
- Tato, przestań! - znowu nie dała mu skończyć, krzycząc ze złości. - Weźmiesz to i pójdziesz na operację!
Wypuścił głośno powietrze, widząc łzy w kącikach jej oczu powstałe ze złości lub zmartwienia.
- Dobrze. Zrobisz to ponownie...?
To nie było pytanie, zdała sobie sprawę, gdy kiwnęła już głową potakująco.

***

Podeszła do stolika swobodnie, częstując jakiegoś latynosa ostrym spojrzeniem. Z uśmiechem przywitała się z Timothym i JP, całując ich oboje w policzek. Ciemnoskórej się przedstawiła i wybuchnęła śmiechem słysząc entuzjazm.
- Nietutejsza - mrugnęła do niej. - Słyszą angielski, więc zapłacisz jak za czysty alkohol a piła będziesz sam sok. Proponuję od razu go zamówić.
Wydawała się rozluźniona i trochę odmieniona. Włosy nie były już kręcone i miały ciemniejszą, zbliżoną do kasztanowego barwę, sięgając zaledwie do ramion. Szczupła sylwetka o niewielkim biuście, ubrana w szerokie spodnie w kolorze khaki, wygodne sandałki i czerwoną bluzkę, nie zmieniła się przez miesiąc, jaki upłynął od akcji w Kolumbii. Średni wzrost także nie robił wrażenia, ciało za to zdradzało dużą ilość zażywanego ruchu.

Zamówiła to samo, co polecała Manueli i czytała umowę, szukając przede wszystkim jakiś kruczków. Alkerowi zdążyła już trochę zaufać, ale co dwie pary oczu to nie jedna. Zdziwiona spojrzała na ciemnoskórą po kolejnym wybuchu entuzjazmu. Aż zaczęła się zastanawiać, czy do kompletu z JP nie będą stanowiły wybuchowej mieszanki. Zignorowała na razie uwagę o nietraceniu czasu.
- Uważasz, że nasz klient może być stąd, z Meksyku? - spytała Timothego. - To jak moja druga ojczyzna, mieszkam tu od dość dawna. Moi rodzice mają tu dom, w każdym razie - poprawiła się, bo częściej jej tu nie było niż była. - Zastanawia mnie, czy może okazać się jakimś typem spod ciemnej bramy. W stylu Goito, nie chcąc się przyznać, że jego syn zniknął i osłabił wypracowane we krwi imperium. Co nam grozi za zerwanie umowy? Co grozi jemu? I pozostaje jeszcze sprawa zaliczki, w lokalnej walucie. Powinien sobie zdawać sprawę, że pewne rzeczy chcielibyśmy negocjować.

Uśmiechnęła się, sama do siebie. Poczuła się prawie jak weteranka, zaledwie po jednej misji. Przecież "nowa" jak ją w myślach chwilowo nazywała, nie musiała od razu wiedzieć jak bardzo niedoświadczone w tych sprawach są razem z JP.
 
Lady jest offline  
Stary 23-09-2014, 20:33   #4
 
Bounty's Avatar
 
Tydzień (?) wcześniej, Boston, USA

Dzieci Rewolucji

(…) Powyższy schemat ilustruje powody, dla których ostateczny krach systemu korporacji nie mógł ziścić się w początkach obecnego stulecia. Póki system gospodarczo-polityczny nie doprowadzi do społecznego wykluczenia większości obywateli państwa, póty jednostki o nastawieniu rewolucyjnym nie będą miały szans, aby pociągnąć za sobą ciemiężone masy. Ochłapy, w postaci elementarnych praw obywatelskich i gwarantujących podstawy nędznego bytu świadczeń socjalnych, rzucane ludowi przez władze zaciemniają proletariatowi całościowy obraz sytuacji i zniechęcają do podejmowanie ryzyka wiążącego się z próbą jej zmiany. Obecnie jednak, zwłaszcza w państwach tak zwanego (z pogardą) trzeciego świata, sytuacja dojrzewa albo już dojrzała, co widać na przykładzie Nikaragui, Sierra Leone oraz Gujany Francuskiej, do przeprowadzenia rewolucji w stylu guevarystycznym. Modyfikacje cybernetyczne i terapie genowe fundowane sobie przez tak zwaną elitę obrócą się przeciwko niej, obnażając jej nihilistyczne dążenie do stania się nietzscheańskimi nadludźmi. Zabiegi te czynią klasowego wroga lepiej rozpoznawalnym.

Juan oderwał dłonie od klawiatury, by zgasić papierosa w przepełnionej popielniczce. Ognik znikł w jeżu niedopałków i holograficzny ekran został jedynym, prócz słabego blasku świateł miasta, źródłem światła w pokoju. Padało ono na skupioną twarz Juana, ledwo dosięgając leżącej w białej, skłębionej pościeli, blondynki. Juan nie spojrzał na nią, więc nie widział, że się obudziła. Pociągnął łyk wina, z niemym wyrzutem patrząc na opróżnioną butelkę, którą odstawił obok pistoletu.

Wzrost świadomości społecznej i możliwości samo-organizacyjnych, który nastąpił dzięki upowszechnieniu się Sieci przyczynia się również do niemożności bezustannego tłumaczenia kolejnych kryzysów ekonomicznych niewidzialną ręką rynku. Wiemy już, że rękę tą da się odrąbać toporem prawnych regulacji, o ile będą one wystarczająco powszechne. „Wielki wstrząs” informatycznej rewolucji w rozumieniu Francisa Fukuyamy musi doprowadzić nie tylko do wzrostu zachowań prospołecznych, co ów trafnie prognozował, lecz i do wielkiego wstrząsu prawdziwej rewolucji.

Zapisz.
Zamknij.
Tekst znikł, ukazując tropikalną plażę ustawioną na tapecie.

- Pięknie tam – odezwała się blondynka. – Może tym razem weźmiesz mnie ze sobą?
- Kiedy się zacznie, nie będzie już tak pięknie - odparł, nie odwracając się.
- Mimo to…
- Piper, słodka Piper – weschnął. – Rozmawialiśmy już o tym. – Spojrzał na nią. Na porcelanowe ciało i dwa klejnoty oczu lśniące w półmroku.
- Pamiętam, Juan - odparła. - Może po prostu jestem już gotowa?
- Martin zniesie wiele, ale nie puści cię ze mną. Czasem chyba zapominasz, że masz męża.
- Ten fakt nie przeszkadza ci ze mną sypiać – rzuciła zgryźliwie.
- Podobno macie otwarty związek – odparował. - Kolejny półśrodek, jak dla mnie. Oszukiwanie natury i samego siebie. Dlatego to nie ja jestem twoim mężem-nie mężem. Instytucja małżeństwa utrwala kapitalistyczny, patriarchalny system wyzysku. Żaden człowiek nie może należeć do drugiego a miłości nie da się zakuć w kajdany.
- Zrozumiałam to dawno temu, Juan. Nie chcę cię już na własność.
- Możesz myśleć, że jesteś gotowa Piper, ale ja nigdy nie będę. Umierając chcę przywołać przed oczy twój obraz, takiej jak widzę cię teraz. Lub jednego z tych dni, które spędziliśmy na błoniach Charles River. A nie trzymającej swoje wnętrzności, słyszysz? Niezależnie od idei, za którą się ginie, śmierć nie jest piękna ani romantyczna. Poza tym potrzebuję cię tutaj. Jesteś hakerką a nie żołnierzem. Każdy powinien służyć sprawie najlepiej jak potrafi.
- Wiem – przytaknęła w końcu.
Juan zgasił ekran. Milczeli przez dłuższą chwilę w ciemności. Była jedną z nielicznych osób, z którą można było tak pomilczeć.
- Jest trzecia w nocy, Juan. Chodź do łóżka. Pobądź ze mną jeszcze trochę, nim wyjedziesz.

Wstał i przyszedł do niej, nagi, tak jak siedział przy biurku.
A potem kochali się znów, wolną, nie skrępowaną żadnymi więzami miłością.

***

"Młody kojot, który podczas swojej nocnej wyprawy dał się złapać w sidła, długo nie rozumie tego co się stało. Zazwyczaj dopiero nad ranem uświadamia sobie swoje tragiczne położenie. Wtedy bardzo często, w akcie ostatecznej desperacji, młody kojot woli odgryźć sobie uwięzioną łapę niż dać się schwytać wąsatemu Meksykaninowi."

Przez mózg Juana, z głośnym dudnieniem, przetaczał się pociąg do stacji Poranek. To była chwila, w której normalnie wykonałby swoją popisową ucieczkę, zostawiając romantyczny list, którego mogliby mu pozazdrościć Shelley, Byron i Keats, gdyby nie gryźli piachu od jakichś dwóch stuleci. Zrobiłby tak, gdyby nie kajdanki.
Próbował przypomnieć sobie cokolwiek. Pamiętał tylko, że tubylcy byli bardzo przyjaźni i gościnni, jak zwykle w takich miejscach. Zlokalizował swoje rzeczy i gitarę stojącą przy łóżku. Wyłączył umowę na ekranie net-glassów, zamierzając zapoznać się z nią później.
Wolną ręką uniósł do góry koc nakrywający amatorkę zabaw z kajdankami i odetchnął z niewypowiedzialną ulgą. Jeśli kiedykolwiek coś tam sterczało to zostało profesjonalnie zastąpione całkiem zwyczajnie wyglądającym, gładko wygolonym, kobiecym organem płciowym. Najprawdopodobniej jednak była to kobieta, tyle, że wczoraj wydawała się ładniejsza. Clarita? Conchita? Była, zdaje się, bardzo zafascynowana osobą Juana i ideą rewolucji. Może to ona była kontaktem do miejscowego podziemia? Czy zdradził jej swoją przykrywkę? No nic, trzeba się przekonać.
Pogładził ją po policzku i popukał w ramię.
- Hej, skarbie - skoro otworzyła oczy zagaił łagodnie po hiszpańsku. - Odepniesz mnie? Było fenomenalnie, ale rewolucja wzywa. Także ta w pęcherzu - dodał zbolałym głosem. - Naprawdę muszę się odlać.
 

Ostatnio edytowane przez Bounty : 23-09-2014 o 20:36.
Bounty jest offline  
Stary 23-09-2014, 21:53   #5
 
Eleanor's Avatar
 
- Czy za każdym razem, kiedy dostanę zlecenie będziemy przechodzić od nowa przez tę rozmowę? - JP zrezygnowanym tonem popatrzyła na siedzącego na wprost niej mężczyznę. Miał czarne, krótko obcięte włosy, niezwykle niebieskie oczy, tak bardzo podobne do jej własnych i wysportowaną, wysoką sylwetkę. Nie wyglądał na więcej niż trzydzieści kilka lat. Pewnie dlatego większości ludzi trudno było uwierzyć, że jest jej ojcem. - Przecież doskonale oboje wiemy jak to się skończy.
Potrząsnęła burzą jasnobrązowych loków, które ostatnio zafundowała sobie na głowie i wydęła lekko, pomalowane na koralowy kolor, zmysłowe usta.
- Judy po prostu martwię się o ciebie. Nie jesteś jeszcze gotowa...
Machnęła ręką zniecierpliwiona:
- Ostatnio mówiłeś to samo, a jakoś poradziłam sobie bez problemu.
- Po za tym, że dałaś się uśpić, a jedna z waszych towarzyszek trafiła z poważnymi urazami do szpitala. Nie myśl, że nie sprawdziłem okoliczności waszego powrotu.
- Nikt nie jest doskonały – Wzruszyła ramionami – Wiesz przecież że postarałam się jednak o to, by taka sytuacja nigdy więcej nie mogła mieć miejsca.
- Wszczepy i modyfikacje cybernetyczne nigdy nie zastąpią doświadczenia.
- Oczywiście, ale pomogą, a doświadczenie nie zdobędę siedząc wiecznie w szkole.
Mężczyzna popatrzył na nią uważnie:
- Martwię się Judy...
- Wiem – Wstała i podeszła do niego siadając na biurku – Będę ostrożna – Polizała i uniosła do góry prawa dłoń. - Słowo skauta.
Nie mógł się mimowolnie uśmiechnąć. Potrafiła go jednocześnie doprowadzić do szału i rozbawić. To było niesamowite jak bardzo była do niego podobna.
- Jeśli coś ci się stanie twoja matka i dziadek pokroją mnie żywcem na maleńkie kawałki. - Starał się ponownie przyjąć poważny ton, ale doskonale zdawał sobie sprawę, że od początku tej rozmowy był skazany na porażkę. Musiał tylko wynegocjować odpowiednie warunku kapitulacji. - Dobrze. - Uniósł rękę gdy zerwała się z radosnym okrzykiem. - Obowiązuje to samo co ostatnio. Codzienny raport o tym samym czasie.
- Oczywiście - pochyliła się i uściskała go z entuzjazmem cmokając w policzek. - dziękuję... tato...

***

Przygotowała się starannie na to spotkanie. Nie miała okazji widzieć się z Timothym od czasu niefortunnej imprezy z kolumbijskim przewodnikiem. Mogła wybaczyć Ruizowi to, że ją uśpił i narobił problemów, przez które spędzili w Bogocie dodatkowe godziny i musieli tłumaczyć się w Ambasadzie. Jednak nigdy nie wybaczy mu faktu, że zepsuł jej możliwość spędzenia romantycznej nocy w detektywem.
Na szczęście Alker przypomniał sobie o niej przy kolejnym zleceniu i teraz była w Meksyku i wolnym krokiem podchodziła do stolika przy którym siedział z czarnowłosą kobietą, która miała na głowie koafiurę o wielkości boiska narciarskiego.
JP miała na sobie, krótką, jasnoniebieską sukienkę na cieniutkich ramiączkach doskonale eksponująca jej obfity biust i długie opalone nogi, na których tkwiły białe sandałki na wysokim obcasie. W takim stroju nie mogła nie sprowokować siedzących przy sąsiednich stolikach, meksykańskich machos, więc w drodze towarzyszyły jej przeciągłe gwizdy i pełne entuzjazmu i zachęty okrzyki. Specjalnie zwolniła jeszcze bardziej obdarzając mężczyzn szerokim uśmiechem. Najwyraźniej nie przeszkadzała jej zupełnie taka forma wyrażania podziwu.
Podeszła do Timothego i przywarła do jego ust w długim, głębokim pocałunku, który wywołał kolejne głośne gwizdy otaczającego ich towarzystwa:
- Stęskniłam się za tobą... – Powiedziała prowokacyjnie ocierając się o mężczyznę całym ciałem. Dopiero wtedy zwróciła spojrzała na kobietę i poczekała aż detektyw ją przedstawi. Cały czas nie odsuwała mężczyzny, wyraźnie zaznaczając swoje terytorium.

Ucieszyła się widząc Paulę. W ostatniej misji bardzo polubiła spokojną, zawsze zrównoważoną Greczynkę.
Szybko przeczytała umowę, a potem po prostu ja podpisała. Przecież chodziło o przygodę i o fakt, że będzie miała okazje spędzić znowu trochę czasu w towarzystwie Alkera.
 
Eleanor jest offline  
Stary 24-09-2014, 01:40   #6
 
Autumm's Avatar
 
Na uwagę ciemnowłosej dziewczyny Nela wyszczerzyła zęby w szerokim uśmiechu i odpowiedziała po hiszpańsku:

- Dzięki za dobrą radę, hermana. Prawie tutejsza, kilka razy robiłam tu jakieś robótki, ale nie zatrzymywałam się na dłużej...choć mało brakowało. Nie spodziewałam się, że znacie hiszpański...

Paula zdecydowanie przypadła jej do gustu, choć gdy zaczęła wypytywać o szczegóły zlecenia, Manuela tylko pokręciła głową.

- Ostro grasz, dziewczyno - delikatnie dotknęła ramienia brunetki - Takie sprawy nie lubią gadulstwa. Mniej wiesz, krócej cię przesłuchują. To jedna z *tych* zasad, nie? - mrugnęła porozumiewawczo okiem. Najemniczka wydawała jej się doświadczoną osobą, ale ciemnoskóra sama wolała nie wiedzieć na co się pisze. Tak było bezpieczniej... dla obu stron.

Za to druga kontraktorka raczej nie zrobiła na Neli dobrego wrażenia. Próżna panienka z dobrego domu, pewnie burżujka... i to nieuświadomiona klasowo. Typowy produkt korporacyjnego...STOP! - upomniała się w myślach. Jak to Max mówił? Nie oceniaj gnata po kalibrze...? Wódki po etykiecie...? Koki po woreczku...? No, w każdym razie nie tak szybko jak zwykle. Skoro miały razem spędzić trochę czasu gdzieś na jakimś tropikalnym zapupiu, to Manuela postanowiła dać blondynce - i sobie - szansę na lepsze poznanie się. Ale przynajmniej porządnie „obcięła“ ją wzrokiem i przysunęła się na krześle bliżej pośrednika, uśmiechajac się zalotnie.

Niech się laska nie czuje zbyt pewnie, a co!
 
__________________
"Polecam inteligentną i terminową graczkę. I tylko graczkę. Jak z każdą kobietą - dyskusja jest bezcelowa - wie lepiej i ma rację nawet jak się myli." ~ by Aschaar [banned] 02.06.2014
Nieobecna 28.04 - 01.05!

Ostatnio edytowane przez Autumm : 24-09-2014 o 15:06.
Autumm jest offline  
Stary 24-09-2014, 15:31   #7
 
Sekal's Avatar
 
Timothy wydawał się czuć odrobinę niekomfortowo, kiedy JP jak gdyby nic pocałowała go, a Manuela wdzięczyła się, prowadząc swojego rodzaju grę z nowo poznaną blondynką. Detektyw młodzieniaszkiem już nie był, to i wypłoszyć takie zachowanie go nie mogło, co nie zmieniało faktu, że nie oddał pocałunku tak jakby chciała tego Judy, ani nie próbował w inny sposób zareagować na ich gesty. Próba zachowania pewnej powagi i profesjonalizmu napotykała na pewne bariery w otoczeniu pięknych kobiet.

Na szczęście mógł się chwycić poruszonych przez Greczynkę kwestii. Kelner postawił na stoliku zamówienie, błyskając zębami do wszystkich trzech dziewczyn. Alker odchrząknął i tamten odszedł po chwili znacznie dłuższej, niż wymagało postawienie szklanek.
- JP nie mówi po hiszpańsku - powiedział do ciemnoskórej, ostrożnie odwzajemniając uśmiech. - Obie macie po trosze racji. Nie warto zgłębiać tych tajemnic, które nasz pracodawca pragnie przed nami zataić, ale też nie pójdziemy w to jak owce na rzeź. Świat jest jaki jest, zdążyłem sobie wyrobić kilka podstawowych zasad.

Upił łyk wody z lodem, którą sobie zamówił, przesuwając spojrzeniem po okolicy.
- Klient zgodził się na zaliczkę dziesięcioprocentową od podstawowej kwoty, czyli pięć tysięcy do wspólnego wykorzystania. Otrzymamy ją zaraz po tym, jak on otrzyma nasze podpisane umowy. O lokalną walutę ani miejsce go nie pytałem, to i tak nam wyjaśni. Natomiast jeśli o zabezpieczenia chodzi... - uśmiechnął się - ...to taka nasza praca, że nigdy nie będą pełne. Umowa określa kwoty, jakie należy wpłacić przy złamaniu zapisanych postanowień. W razie niewpłacenia, można iść do sądu - uśmiechnął się jeszcze szerzej. - Z różnym skutkiem. Człowiek ten zwraca się o pomoc do najemników, nie do osób kontrolujących miejsce, gdzie podejrzewa zaginięcie, co już o czymś musi świadczyć. Idealnie mieć haka na klienta, o to jednak trudno.


Osobnik aktualnie będący kobietą otworzył powoli oczy, spoglądając na Juana. Wzrok powoli ogniskował na jego twarzy, a następnie zatrzepotał(a) rzęsami.
- Och, kotku! Cóż to była za noc... - głos miała damski, ale jakby mało naturalny. Teraz przy pękającej głowie i dziurze w pamięci zwracał na to uwagę. Co wydarzyło się wczoraj? Zwykły alkohol nie mógł tak zadziałać.
Kochanka odwróciła się i zaczęła macać rękami podłogę, zanim po kilkunastu sekundach wymacała kluczyk. Podała mu go. Kajdanki przestały więzić jego rękę. Przed natychmiastową ucieczką powstrzymały go następne słowa.
- Całkiem ładnie się tu urządziłeś... - to nie do końca była prawda, prócz nielicznych rzeczy Anzany, chata była prawie pusta. Dwa małe pokoje, aneks kuchenny i ciasna łazienka. Ściany drewniane, dach blaszany, klimaty prawie tubylcze. Był prąd, był bojler na ciepłą wodę.

Były ślady przynajmniej kilkudniowego mieszkania w tym miejscu.
Niczego z tego nie pamiętał, zamykając się na skobel w ascetycznej łazience i wyglądając przez miniaturowe okienko na zewnątrz. Dziesięć metrów dalej stał inny budynek, podobny do tego, w którym się znajdował, ale dookoła przeważały drzewa. Dedukcja pozwalała umieścić go w jakiejś miniaturowej osadzie niedaleko oceanu, którego powiew czuł i słyszał, chociaż drzewa zasłaniały widok.
 
Sekal jest offline  
Stary 24-09-2014, 21:20   #8
 
Bounty's Avatar
 
- A, dzięki, dzięki - odpowiedział, nim zniknął w łazience. - Wiesz, lubię minimalizm.
Włożenie głowy pod kran przyniosło chwilową ulgę i przywróciło rewolucyjną czujność. Po ostrej libacji nie pamiętałby co najwyżej poprzedniego wieczora a nie kilku dni. Tymczasem ostatnie klarowne wspomnienie wiązało się z nocą spędzoną z Piper. Potem był jeszcze samolot, ale na pewno nie bezpośrednio tutaj. Wszystko co nastąpiło potem było oceanem niepamięci z wyspami chaotycznych przebłysków. Istniały środki uszkadzające pamięć krótkotrwałą...Trucizna!
Wkładając sobie palec w gardło, by zwymiotować do sedesu, na wypadek gdyby jeszcze nie cała trucizna została przetrawiona, Juan zweryfikował swój pogląd na gościnność tubylców.
Ktoś go otruł!
Kto? Dlaczego?
Żył i był na wolności, więc może ktoś chciał usunąć coś z jego pamięci nie posuwając się do morderstwa. Tylko co? Należało ustalić to drogą dedukcji.
Póki co suszyło go niemiłosiernie więc przybrawszy niewygodną pozycję przyssał się ustami do kranu i pił, aż zaspokoił pragnienie.

Wreszcie wyszedł z łazienki i zaczął przeglądać swoje rzeczy. Przede wszystkim szukał Makarova, którego zawsze trzymał w pobliżu. Pamiętał co pakował, bo zrobił to jeszcze przed spotkaniem z Piper. Jeśli miał broń, to musiał ją tu jakoś przemycić. Najprawdopodobniej statkiem, być może należącym do kogoś z ruchu oporu. Pamiętał zapach ryb. Kuter rybacki?
Cięższy kaliber, ładunki i granaty, swoim zwyczajem Juan musiał gdzieś tu ukryć a teraz nie pamiętał gdzie.
No żesz kurwa mać!
Spokojnie, robił to nie pierwszy raz, miał swoje ulubione miejsca, potem je odnajdzie.
Grzebiąc w plecaku i szafkach znalazł i od razu łyknął pigułkę na ból głowy. Spojrzał na wylegującą się znów w łóżku muzę minionej nocy.
- Nie wiem jak to możliwe, ale dziś jesteś jeszcze piękniejsza niż w nocy - rzekł, mrużąc oczy. - Opowiesz mi dokładnie co wczoraj robiliśmy? To znaczy zanim poszliśmy do łóżka?
 
Bounty jest offline  
Stary 24-09-2014, 23:23   #9
 
Eleanor's Avatar
 
Wyczuła lekkie napięcie mięśni Timothego, bo przecież wciąż trzymała go za biceps. Postanowiła więc na razie odpuścić. Doszła do wniosku, że kiedy będą sami, będzie miała lepsze szanse na coś bardziej intymnego.
Usiadła grzecznie na krześle po przeciwnej stronie mężczyzny niż Manuela i poprosiła o świeży sok z owoców z lodem.

Słysząc słowa Alkera na temat jej nieznajomości hiszpańskiego już otworzyła usta, by to skomentować, a potem zamknęła je z powrotem. Postanowiła siedzieć cicho i nie tłumaczyć się z tygodni, które minęły od czasu ostatniego zlecenia.
Na razie miała zamiar cieszyć się ciepłem i słońcem, których brakowało jej o tej porze roku w Nowym Jorku.

Wzięła do ręki schłodzoną wysoką szklankę i z przyjemnością pociągnęła przez słomkę zimny, orzeźwiający łyk słuchając kolejnych słów detektywa. Najwyraźniej jednak teraz mogli jedynie spekulować, skoro wszystkie ważne informacje dostają dopiero po spotkaniu z klientem:
- Kto jeszcze do nas dołączy? - Zapytała Alkera – Czy możemy liczyć na kogoś w stylu Bucka?

Sączyła sok jednocześnie uważnie przyglądając się czarnowłosej kobiecie. Specjalistka od tego i owego była trochę nadpobudliwa, może jednak będzie bardziej przydatna na wyprawie od ich ostatniej towarzyszki. W sumie jak się nad tym głębiej zastanowić nie było to trudne. Sue zawiesiła poprzeczkę tak nisko, że raczkujące baby dałoby radę ją pokonać na czworaka.
 
Eleanor jest offline  
Stary 25-09-2014, 00:45   #10
 
Autumm's Avatar
 
- A czym się zajmował Buck? - Manuela podchwyciła temat - Wy się kumplujecie z czegoś wcześniej, prawda? Znacie swoje mocne i słabe strony. Jak mamy coś razem robić, to lepiej żeby każdy wiedział gdzie ktoś może skrewić... albo błysnąć - po prawdzie była bardzo ciekawa, co potrafią jej towarzyszki, bo na pierwszy rzut oka nie dało się tego określić zbyt dobrze - choć udało jej się zauważyć, że JP miała niewątpliwy talent do zwracania na siebie uwagi facetów, a Paula była bardziej od myślenia... a przynajmniej takie sprawiały wrażenie.
 
__________________
"Polecam inteligentną i terminową graczkę. I tylko graczkę. Jak z każdą kobietą - dyskusja jest bezcelowa - wie lepiej i ma rację nawet jak się myli." ~ by Aschaar [banned] 02.06.2014
Nieobecna 28.04 - 01.05!
Autumm jest offline  
 



Zasady Pisania Postów
Nie Możesz wysyłać nowe wątki
Nie Możesz wysyłać odpowiedzi
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Trackbacks jest Wył.
PingbacksWł.
Refbacks are Wył.


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 03:41.



Powered by: vBulletin Version 3.6.5
Copyright ©2000 - 2021, Jelsoft Enterprises Ltd.
Search Engine Optimization by vBSEO 3.1.0
Pozycjonowanie stron | polecanki
Free online flash Mario Bros -Mario games site

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164 165 166 167 168